Dodaj do ulubionych

Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy

    • Gość: student Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.hcm.com.pl / *.hcm.com.pl 23.03.05, 11:48
      Studencie!!! Ucz się tego co cię interesuje i przyda ci się w przyszłej pracy a
      zaliczaj to co musisz zaliczyć
    • Gość: prof Re: Studia pracodawcy niewola IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 11:56
      To żądanie elastyczności to nic innego jak wymaganie wyzbycia się swojej
      indywidualności i stania się kółkiem w maszynie - przyjęcia ideologii
      korporacji. Pranie mózgu. Coś jak za stalinizmu tylko teraz lepiej - wtedy za
      nieprawomyślność wysyłali do obozu pracy, teraz zwalniają z pracy. To spora
      różnica na lepsze. Przy ponad 20% bezrobociu margines wyboru jest znikomy. A
      złe referencje wystawione przez jedna korporację ciagną się za delikwentem
      niczym wilczy bilet wystawiony przez komitet partyjny... Zniewolenie
      ekonomiczne stało się faktem...
    • Gość: lu Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.tkchopin.pl 23.03.05, 12:28
      Ten cały artykuł to jest totalna bzdura, aby uniknąć tematu bezrobocia!!!!!!!!
      Pisze się, że mnóstwo już jest absolwentów z zarządzania i marketingu, ale
      ogłoszenia nawet w Wyborczej to 3/4 z nich związane jest z tym właśnie
      kierunkiem. Czy ktoś się uczy 3 lata bądź 5 lat to nie jest wielka różnica, bo
      i tak jest bez konkretnego doświadczenia. Żeby być bystrym, przebojowym czy
      komunikatywnym to nie trzeba iść na studia. Wystarczy mieć warunki, aby takim
      się stać, nawet już w podstawówce. Firmy powinny dawać szanse rozwoju młodym
      absolwentom oczywiście przy niższym wynagrodzeniu we wdrażaniu się w struktury
      firmy, ale nie ma na to pieniędzy ani chęci. Jak już są to znikoma ilość przy
      takim naporze ludzi po studiach.
    • Gość: ZZ Kursy dokształcające dla absolwentek !!! IP: *.top.net.pl 23.03.05, 12:30
      Uwaga!!!
      Niedługo rozpocznę prowadzenie kursów znajdowania pracy dla absolwentek
      uniwersystetów. Kurs będzie obejmować trzy etapy:

      1. Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować życiorys
      2. Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować kosztorys
      3. Jak przyszłemu pracodawcy zaprezentować klitorys

      Niedługo zapisy i rozmowy kwalifikacyjne
      • Gość: he, he Re: Kursy dokształcające dla absolwentek !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 12:38
        he, he
    • Gość: absolwentka Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.local.bispol / *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 12:34
      Nikt nie przygotowuje licealistów do wyboru uczelni i kierunku.żadko się zdarza
      osoba która wie co chce robić w życiu -po studiach. Ja też wybierałam na oślep
      i dziś nie pracuje w zawodzie. Decyzja o zmianie kierunku studiów jest bardzo
      trudna szczególnie gdy jesteś na utrzymaniu rodziców.
      Dziś mam 29 lat i zupełnie inaczej planowałabym studia,ale do tego trzeba
      dorosnąć.
      • Gość: mutulu Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.piekary.net / *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 15:28
        Pisze się 'rzadko'! Zapamiętaj to!
    • olias to wymagania na Prezydenta, szefa General Motors ? 23.03.05, 12:35
      a jeszcze żeby robił 12 godz dziennie, i zgodził się na 600 zł/m-c?
      Ludzie!!! skończyliście studia? Znacie język obcy?
      Uciekajcie stąd!!! (ciekawostka .. tam wystarczy wasza dobra praca by
      awansować; wiem że trudno w to uwierzyć, ale takie tam jakieś dziwne pracodawce
      są). a tu niech zostaną tylko Uzdolnione Dzieci Uzdolnionej Sitwy. I my (jak
      będziemy głodni to posprzątamy)
      ...pa, pa!
    • Gość: adiunkt czasem winni są studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 12:56
      Większość studentów lubi miec wszystko podane na tacy. a więc jeśli sa to
      konwersatoria czy ćwiczenia, to najlepiej jakby był jeden podręcznik, skrypt, a
      pod koniec zajęć wykładowca jeszcze podyktowałby wszystko do zeszytu. Przychodza
      na zajęcia bez przygotowanym materiałów, dlatego nie rozumieją treści omawianych
      zagadnień. Uważają, że wystarczy jak przed egzaminem kupią sobie kserówki
      notatek od studentów z roku wyższego (tylko niestety tych notatek nie rozumieją,
      nawet jak się nauczą na pamięć). Bardzo trudno zmusić niektórych do samodzielnej
      pracy, przeszukania zasobów bibliotecznych, internetowych itd. (pomimo tego, że
      na pierwszych zajęciach daje im sie wskazówki, jak to robić). rezultatem tego,
      są krytyczne oceny wykładowcy w stylu: nie umie prowadzić zajęć, nie ma
      koncepcji prowadzenia zajęć, powinien być jeden podręcznik albo skrypt.Z tego
      względu część prowadzących rezygnuje z form zajęć kształtujących samodzielne
      myślenie, ciekawość badawczą czy pewna niezależność intelektualną. Sam
      studiowałem w Anglii i tam nikt nie jest prowadzony za rączkę, student sam
      ponosi odpowiedzialność za przygotowanie sie do zajęć.
      • vipunia studiowanie z pasją ... nie zawsze jest możliwe 23.03.05, 13:35
        Witam i... niestety muszę się z Tobą zgodzić.
        Widzisz, problem polega na tym, że stałam się ofiarą takiego zachowania
        studentów i jednoczesnego pójścia na "łatwiznę" przez prowadzących zajęcia.
        Z moich ulubionych przedmiotów, gdzie miałam wiele do powiedzenia, z zagadnień
        którymi się interesuję na co dzień nie raz lądowałam na poprawce... ba nawet na
        5 roku otarłam się o egzamin komisyjny mimo że zajęciach byłam najaktywniejszą
        osobą. Lubię zajęcia w stylu konwersatorium, interesowało mnie co o konkretnym
        zagadnieniu mają do powiedzenia inni i co OD SIEBIE ma do powiedzenia
        prowadzący oprócz tego co wyczytał w książkach. Często obrywałam później na
        egzaminach, ale o dziwo nigdy nie na ustnych jak mnie coś interesowało (przed
        studiami zawsze byłam lepsza z wypowiedzi pisemnych), na ustnych mogłam się
        wykazać i przedstawić swój punkt widzenia. Przyznaję sie, że nie przygotowana
        do niektórych przedmiotów, jasne - kompletnie mnie nie interesowały, więc
        starałam się pójść "na minimum". Myślę też, ze to zależy od prowadzących, gdyż
        np. bankowość średnio mi leży, a opóściłam chyba tylko 1 wykład, przedmiot był
        ciekawie prowadzony i znalazłam tam "swoją część", a później nawet wybrałam
        dobrowolnie przedmiot z tym związany. Zagadnieniami bankowości się nie zajmuję,
        ale na tych przedmiotach mogłam przynajmniej porozmawiać, wymienić się wiedzą z
        ludźmi, którzy wiedzieli dużo więcej ode mnie, traktowali nas poważnie i po
        partnersku i czegoś też się chcieli doweidzieć od studentów.
        Są dwie strony medalu tego studiowania.
        Z czasem wybrałam po prostu drogę na skróty wychodząc z załozenia, ze studiuję
        przede wszystkim dla siebie i uczęszczam na przedmioty, które mnie interesują,
        zajmuję się na codzień tym co mnie interesuje, a resztę traktuję i biorę z nich
        to co jest mi potrzebne - oceny mam "na dalszym planie".
        Skończyłam studia z wieloma dwójami w indeksie, pracę obroniłam na bdb, ale
        robię to co mnie pasjonuje i czym zajmowałam się w trakcie studiów, tym co
        studiowałam w trakcie studiów "po swojemu", a pozostałe przedmioty - hmm... no
        cóż c z a s e m się przydają, ale tylko czasem i tylko niektóre :)

        Pozdrawiam,
        Iwona
      • Gość: wykladowca Re: czasem winni są studenci IP: 62.37.220.* 23.03.05, 17:17
        Szanowny kilego "adiunkcie" - podpisuje sie pod Twoja bardzo rozsadna
        wypowiedzia.
        Studiowalem w Polsce w okresie przed Walesowskim, kiedy mlodziez z
        tzw "inteligenckich" kregow miala malo szans na dostanie sie na wyzsza
        uczelnie, a nie mowiac juz o formie tendecyjnych klasifikacji w casie egzaminow.
        Studenci "z rodzicow" nie partyjnych, z pochodzenia inteligencji - mieli
        naprawde minimalne szanse w tych "kwiecistych" czasach.

        Jednak, mozna bylo od czasu "przeskoczyc" te bardzo niedemokratyczne
        utrudnienia. Np listy rektorskie, ciagle mam uznanie dla rektora Pana Turskiego.

        Jedno jest stwierdzone, ze "mlodziez" naszych czasow uczyla sie dla siebie i
        dla swojej zawodowej przyszlosci, rozumielismy, ze bez tej uniwersyteckiej lub
        politechnicznej - NIE ZNAJDZIEMY miejsca na rynku pracy.
        Znalismy wszystko, nakazy pracy we wskazanych instytycjach, fabrykach -
        oddalonych o 3-4 godziny od miejsca zamieszkania, etc. Sam pamietam, jako
        swiezo upieczony dyplomowany ekonomista, musialem wstawac o 5-ej rano aby o 7-j
        byc w fabryce, ktora mi "nalazal" wydzial pracy. Tak, Panowie - tak to bylo.

        Ale mysmy byli swiadomi, ze nic nam za darmo nie wpadnie do reki - trzeba bylmo
        pracowac - i pracowalismy. nasze "teorie" zdobyte wczasie studiow - bardzo
        szybko zostaly podparte praktyka. W szalenczym tempie bylismy "pelnosprawni" na
        powierzonych nam stanowiskach. Nie zaluje, byla to wspaniala szkola zycia
        zawodowego.

        Kiedy udalo mie sie zalapac jako wykladowca na uniwersytecie we Francji, potem
        Anglii - zawsze staralem sie przygotowac mlodziez do tej "pierwszej pracy".

        W dniu dzisiejszym, stwierdzam z przerazeniem, ze duzy procent - mlodych
        dyplomantow, nie potrafi pracowac. Pracodawca, ktory zatrudni absolwenta -
        potrzebuje mim 6-8 miesiecy aby "dostosowac" tego absolwenta do potrzeb jego
        zakladu. Jest to normalnym zjawiskiem, bowiem kazda struktura przemyslowa
        (nawet mala) ma swoje wymagania, swoje metody pracy - i tego nikt nie jest
        wstanie "wlozyc" do glowy studenta.

        Na zachodzie mamy dobry system tzw "praktyk" letnich, i tu wlasnie mlody
        student, przyszly inzynier, lekarz, informatyk, itd ....styka sie z
        prawdziwym "swiatem" pracy.

        Sa tez metody "try and hire" - zupelnie praktyczne.
        Uwazam, ze wiele jest do zrobienia w Polsce. Jedno jest pewne, ze student musi
        wiedziec czego chce i nie moze sie spodziewac, ze wszystko bedzie mu podane
        na "zlotej" tacy.

        Osobiscie, wierze w mlodziez, wychowalem i wyksztalcilem setki studentow,
        jestem z nich dumny. Wielu z nich jest w scislej lacznosci ze mna, mimo, ze od
        paru lat jestem na emeryturze. Nawet zapraszaja mnie na ich coroczne spotkania,
        w ktorych zazwyczaj uczestnicze. Robie na wyrost oszczednosci na bilet lotniczy.

        Widocznie moi studenci, byli ulepieni z innej, bardziej solidnej gliny.
        Z tego co wiem, ich pracodawcy sa z nich zadowoleni i powierzyli im powazne
        posty PDG.

        Jestem zaszczycone, ze mamy podpobne (identyczne) poglady na podany temat.

        lacze pozdrowienia




        Pozostaje z powazanie.

    • Gość: spinoza Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 13:21
      większość pracodawców to nienażarte świnie, ciągle im tylko mało i mało
    • Gość: akka Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.europe.hp.net 23.03.05, 13:37
      Politologia - ściema na maksa, ale w życiu jak znalazł. Jakoś każdy się
      odnajduje w branży która go kręci. :)
    • milena_w ochrona środowiska 23.03.05, 13:46
      śmiechu warte
      odkąd skończyłam OŚ widziałam może ze trzy takie oferty a było to rok temu
    • Gość: erazmus Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 14:01
      "bałwochwalczy stosunek do pracy" - kto wie Czyje to słowa?? (chodzi o
      pracoholików itp. napalonych)
    • Gość: satr PRACOBIORCY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 15:06
      Oni nie sa żadnymi pracodawcami, oni sa pracobiorcami, to my im dajemy nasza
      pracę - którą nalezy cenić ludzie, a nie dziękować pracobiorcom którzy się
      chytrze przemianowali na "pracodawców"...
      • Gość: satr Re: PRACOBIORCY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:33
        nb. sam byłem współwłaścicielem firmy i zatrudniałem ludzi, więc wiem o czym
        mówię
    • Gość: Stefan Do konca zycia bede wdzieczny Politechnice Wroclaw IP: *.motorola.com 23.03.05, 15:52
      Do konca zycia bede wdzieczny Politechnice Wroclawskiej, na ktorej studiowalem
      w latach osiemdziesiatych. Przekazana tam wiedza (na tyle, na ile bylem zdolny
      i chetny ja przyswoic) wystarcza mi do tej pory i wystarczy jeszcze na dlugie
      lata. Teoretyczna i praktyczna. Technologia Elektronowa na Wydziale Elektroniki
      jakims cudem dala mi wszystko to ( i dalaby duzo, duzo wiecej, gdyby taki tuman
      jak ja wtedy chcial sie bardziej do tej nauki przylozyc...) co jest wymagane w
      cwierc wieku pozniej pracujac nad supernowoczesnymi ukladami MEMS. Absolwenci
      bardzo szanowanych amerykanskich uczelni w trzecim tysiacleciu byliby zupelnie
      srednimi bolkami posrod moich rowiesnikow na El-ce we Wroclawiu lat 80-ych. I
      prosze mi nie mowic, ze kadra stara i ze to i tamto. Mialem mlodszych i
      starszych profesorow, lepsze i gorsze laboratoria. Moja opinia koncowa jest
      taka: zlej baletnicy i rabek od spodnicy przeszkadza...Oczywiscie, ze lepiej
      uczyc sie od laureatow Nobla pracujac w laboratorium za 50 milionow zielonych.
      Ale od wlasnych dzieci dowiaduje sie jaki stosunek do nauki maja teraz
      niektorzy zakowie...A potem lament.
      • Gość: Sceptyk Racja IP: *.pwr.wroc.pl / *.wcss.wroc.pl 23.03.05, 16:09
        Oddałeś to w czym problem. Pozdrowienia z Wrocławia.
    • Gość: bradi Spawacz to jest zawód z przyszłoscią. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 16:01
      bez kitu. Robie płące dla spawaczy. ja po studiach mam 2,5 tys netto, a
      chłopaki maja 3,5-4 tys netto i kazdy mówi ze "do Irlandii trzajechac bo
      kiepsko płaca". Prezes sie trzesie zeby któregos nie urazic a mnie traktuje jak
      zło konieczne.
      • Gość: hm Re: Spawacz to jest zawód z przyszłoscią. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 16:03
        no coż, jak sie robi tylko płace... he, he
        • Gość: bradi Re: Spawacz to jest zawód z przyszłoscią. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 16:21
          nie tylko płace. jestem "komnbajnem biurowym". ps. jutro mamy jajeczko i bede
          ich rozwoził po domach. Specjalisci od spawania musza sie nachlac na koszt
          firmy.
          • zigzaur Nie tylko spawacz 23.03.05, 20:03
            Istnieje bardzo wiele zawodów z dobrą przyszłością, czyli gwarantowaną pracą i
            dużymi dochodami:
            1. Pomoc drogowa, blacharstwo, lakiernictwo, naprawy powypadkowe
            2. Instalatorstwo instalacji alarmowych i przeciwwłamaniowych w samochodach,
            lokalach mieszkalnych i firmach.
            3. Chirurgia plastyczna
            4. Fryzjerstwo i kosmetyka
            5. Specjalista do spraw ręcznej segregacji stałych odpadów komunalnych i
            przemysłowych
            6. Rozwoziciel pizzy i innych smakowitości
            7. Wrotkarz marketowy
            8. Wtykacz ulotkowy
            9. Tancerka rurowa
            10. Inny zawód o bardzo starej tradycji jednakże określany bardzo brzydko.
    • toja3003 To normalne, że studia nie uczą wszystkiego, czego 23.03.05, 16:15
      To normalne, że studia nie uczą wszystkiego, czego wymagają pracodawcy, tak
      było od zawsze. Lekarza uczy się histologii czy fizjologii ale nie języka
      obcego, bo ten powinien znać już ze szkoły podstawowej i średniej, tak jak
      pisanie i czytanie. Informatyka uczy studenta-informatyka tajników kompilatorów
      ale nie umiejętności rozwiązywania konfliktów w grupie. Owszem warto byłoby
      wzbogacić nauczanie o stoswne przedmioty w szkole średniej, po jej skończeniu
      np. po biologii wiem co to są szczękoczułki z nogogłaszczkami tudzież rośliny
      nago- i okrytozalążkowe ale nie bardzo potrafię odrożnić klon od platana. A
      resztę niestety inteligentny student powinien sobie sam zorganizować: stosowny
      trenig mentalny czy interpersonalny poświadczony wartościowymi certyfikatami,
      podobnie jak znajomość języka. Kosztuje to czas i pieniądze ale się opłaci.

      No iszkoda, że ubywa studentów w DS-ach a w zamian znikają gdzieś rozproszeni
      po różnych stancyjnych zakamarkach; tu nie chodzi tylko o imprezy ale właśnie o
      integracyjne procesy nauki. Przecież wiedzę można zdobywać z książek czy
      internetu, do tego niepotrzebne są studia ale ich siłą jest mi.n. to, że
      student uczy się współdziałania w grupie, że jak ma problem to może się przejść
      od pokoju do pokoju i szybciej go przedyskutować. Twierdzę, że bez akademików
      życie studenckie będzie uboższe i to również ze szkodą dla poziomu nauki w
      zakresie tzw. miękkich umiejętności z obszaru społecznego. A resztę i tak
      rozwiąże wolny rynek wymuszając posiadanie określonych umiejętności.
    • rebjot Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy 23.03.05, 16:33
      Szkoły wyższe, szczególnie prywatne, faktycznie stawiają na ilość studentów
      (czyt wysokość przychodów z czesnego) a nie na jakość nauczania. ale nawet w
      szkołach o uznanej renomie i jakości nauczania programy nauczania i dobór
      przedmiotów nie są dostosowane do wymagań rynku pracy. Przeważa teoria i
      akademickie (czysto teoretyczne) podejście do zagadnień. Po takiech
      renomowanych uczelniach nawet najlepsi absolwenci niewiele umieją, za to są
      zfrustrowani bo mają ogromne ambicje
      A tak na marginesie, inteligencja, jako cecha wrodzona, niewiele ma wspólnego z
      wykształceniem, czyli wiedzą nabytą. Można oczywiście założyć, że głąb nie
      dałby sobie rady na trudnych studiach lub osiągnie mierne efekty, ale skąd się
      biorą te wwszystkie przygłupy (znam takich paru)"dziwnym trafem" prześlizgujące
      się (z niezłymi ocenami) z roku na rok tzw trudnych studiów?
    • Gość: villamos pracę gwarantuje medycyna IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 23.03.05, 16:34
      pracę gwarantuje medycyna.
      jakby ktoś znał jakiegoś bezrobotnego lekarza w Lublinie i okolicach to proszę o kontakt villamos@wp.pl
      szukam i szukam i nie mogę znaleźć
    • Gość: PW wykształcenie informatycz, inżynieryjno-techniczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 16:42
      ...jest w cenie? To dobry znak!
      Widać rusza rodzima produkcja dóbr wysoko przetworzonych a tam bez
      projektantów, inżynierów, specjalistów ani rusz. Nie da się oszukać jak w tym
      całym biciu piany zwanym marketingiem, reklamą, zarządzaniem itd. Jak fachowca
      nie ma, to produktu nie będzie. Specjalista menedżer go nie wyczaruje :-)
      • hummer Tylko się należy cieszyć. 23.03.05, 17:03
        Inaczej z rzeszą socjologów i psychologów na berobotnym będziemy 3 światem w Europie choć ilość dyplomów będziemy mieli największą na 100 kosób.

        PS
        Przy okazji czy ktoś może podać definicję humanisty i nauk humanistycznych?
        • Gość: tommy ZNAM AUTORKĘ IP: *.cebit.com.pl / *.cebit.com.pl 23.03.05, 17:42
          A ja znam dr Minkiewicz i ta baba naprawdę ma niewiele ciekawego do
          powiedzenia, więc nie sugerowałbym się w ogóle wynikami akurat JEJ badań.
        • bigstrand Re: Tylko się należy cieszyć. 23.03.05, 17:50
          wszystko pieknie ale nie zwalalbym calej winy za brak zatrudnienia dla absolwentow na uczelnie podobno kiepsko ksztalcace ale na to ze generalnie na pustyni nie trzeba nikogo wykwalifikowanego bardziej niz np kopacz dolowy, zaawansowana fizyka kwantowa na pustyni sie nie sprawdza, podobnie nie sprawdza sie filozofia Hegla czy literatura Dostojewskiego. To ze ktos ma jakis kwit z jakiejs uczelni nie czyni go lepszym na pustyni od goscia ktory umie kopac dol w celu nawodnienia sobie pola po to by zebrac plony. Co z tego ze magister od morketingu i zarzadzania studiowal 5 lat jak nie ma czym zarzadzac (btw mentalnosc polskich byznesmenow to tez ciekawa sprawa- nie zatrudniaja ludzi ktorzy sie znaja na bizesie) za granica ludzie tez studiuja humanistyke ale przy bezrobociu np 5% to oni tez zostaja wchlaniani przez rynek pracy (co nie znaczy ze zawsze pracuja w swoich zawodach) Ale generalnie wiadomo ze w gospodarce rozwijajacej sie wazniejsze sa umiejetnosci techniczne niz socjologia czy inna psychologia nie mowiac o historii sztuki ani filozofii (widzial kto absolwenta filozofii pracujacego jako filozof?)
          pozdro
        • Gość: TorV Re: Tylko się należy cieszyć. IP: *.devs.futuro.pl 23.03.05, 21:53
          Humanista - w wydaniu polskim człowiek słabo rozumiejący procesy zachodzące we
          współczesnym świecie. Nie radzi sobie w życiu, reprezentuje postawę
          roszczeniową. Cały czas użala się nad własnym losem. Jednocześnie uważa się za
          lepszego od nie-humanisty.
    • Gość: WilliamWillson Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.magma-net.pl 23.03.05, 17:42
      Wg mnie wszelkie powyższe narzekanie wynika głównie z próby usprawiedliwiania
      się. Ani szkoła średnia, ani studia nie zapewnią nam tego, co potem w przyszłej
      pracy najważniejsze. I to nie wina studiów/szkoł, bo żadne reformy tego wg mnei
      nie zmienią. Trzeba zmienić nasze podejście do edukacji i przyszłęj pracy,
      oczekwianie, że wszystko będzie podane na tacy, że nas wszystkiego nauczą,
      powiedzą co robić, jakim być itd. Bo nie chodzi o to, że studia są zbyt ogólne,
      gdyby były bardziej spesjalistyczne to narzekalibyśmy, że kształcą specjalistów
      w wąskich dziedzinach...Przede wszystkim podejście - pożądane przez pracodawców
      cechy/predyspozycje absolwentów to głównie cechy charakteru, umiejętności
      dodatkowe (prawo jazdy, języki), ale przede wszystkim - ELASTYCZNOŚĆ i
      inicjatywa- jeśli czegoś nie umiem, to biorę książkę i sam się uczę, a nie
      narzekam na cały system edukacji, który nigdy nie będzie idealny. Studia nigdy
      nie będą uczyć tego, czego chcą pracodawcy, To, co zrobimy z wiedzą wyniesioną
      ze studiów, zależy od nas. Wiele osób narzeka, że uczelnia nie gwarantuje im np.
      praktyk, a czy ktokolwiek sam próbuje ich szukać? Podobnie jest z wymaganiami
      pracodawców.
      Nie twierdzę, że studia na polskich uczelniach są idealne. Ale łatwo narzekać,
      że tego a tego mnie nie nauczyli, ale poduczyć się samemu - to już wymaga
      wysiłku. Pozdrawiam.
      • Gość: z. adam Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: 83.238.200.* 23.03.05, 18:37
        tzw "studenci" którzy teraz prawie na każdym kierunku zamiast studiować to
        wykuwają na pamięć "skrypt" lub wogóle się nie uczą tylko piszą ze ściągi

        zamiast studiować, zgłębiać własny kiedunek nauki oni robią kserówkę kilku
        stron z pożyczonej książki a potem podkreślają żółtym markerem kilka zdań które
        wykuwają na pamięć

        to jest problem
        większość ludzi tak naprawdę nie studiuje

        absolwenci każdego kierunku dostaną dobrą pracę jeśli będą 100% fachowcami w
        swoim temacie

        jeśli uczyli się ze skryptów i kserówek dzień przed egzaminem to H... im w D....
    • vigla Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy 23.03.05, 18:15
      No coż polska nauka i edukacja nie przystaje do rzeczywistości. Niestety nie
      ma woli aby to zmienić, chociaż tworzy się ruch aby wyjśc z tego marazmu
      patrz nauka-edukacja.p4u.pl/
    • Gość: me ukonczylem wieczorowo poli slaska w wieku 40 lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 18:46
      i musze obiektywnie przyznac ze dala mi nieprawdopodobnego kopa, otworzyla oczy
      na otaczajacy swiat szczegolnie na to ze nie jestem pepkiem swiata. Pozwolila
      zweryfikowac autoocene i rozwinac wyobraznie to fakt. Na mgr mialem stycznosc z
      zakami o dziennym rodowodzie i powiem wprost wcale nie odbiegali poziomem wiedzy
      od wieczorowych. Za szczegolny pozytyw ktory jest skutkiem 6 letniej bytnosci w
      murach poli jest rozwoj mojego jestestwa cokolwiek. Dzieki Ci poli.
      • Gość: goscLA Re: ukonczylem dzienne MBA w wieku 42 lat w USA IP: *.hrl.com 23.03.05, 19:51
        krotka historia, ekonomia w Polsce w 1978 roku, pozniej parac wPolsce nic ciekawego, emigracja, malowanie domow przez dwa lata , nastepnie 2 letnie studia
        dzienne miedzunarodowe MBA na prywatnej uczelni w USA, (mialem ogromne szczescie moja zona mogla mnie, nas utrzymac przez pierwszy rok , wdrugim
        pracowalem part time w banku) , pierwszy rok 10 godzin nauki , super przygoda intelektualna, sszkola miedzynarodowa, wyksztalcenie bardzo konkretne np zasady
        ksiegowaniai w Niemczech i USA, case studyies z uzyciem Excel, Access, prezentacje na Power Point, wystapenia publiczne , ciagle prezentacje, techniki i
        narzedzia marketingu, oraz bardzo zawansowane finanse ktore sa moja specjalnoscia.oczywiscie praca to co innego , pracowalem zaraz po absolutorium jako
        konsultant w trzech firmach, bardzo ciekawe, pierwsze zadanie ,stworzenie modelu na excel ktory pozwoliby na obliczenie zysku lub strat na kontraktach firmy ,
        bylo wiele kosztow stalych ale te zmienne to bylo wyzwanie, koszt pozyskania kredytu, itp, drugie zdanie , stworzenie na Fox Pro programu ktory umozliwial
        ujednlicenie raportu sprzedazy otzymywanycho z oddzialow w roznych aplikacjach komputerowych od msword po access, nie znalem Fox Pro , przez pierwszy
        tydzien pracowalem ze specjalista, pozniej musialem sie uczyc sam programu i dokonczyc zadanie,
        Sumujac , tak jak wielu tu pisze , wiedza jest podstawa do dalszego rozwijania sie , nalezy zsamemu wziac ksiazkepo pracy i studiowac, elastycznosc i
        kreatywnosc , uprzaszczanie rozwiazan, przyspieszanie procesow ( tu na podstawie lepszej znajomosci np Excel, roznych funkcji, szczegolnie logicznych)i
        wiadomo jest ze pracodawca bedzie mial taki program komuterowy ktorego nie znasz , ale szybko sie uczysz i nalezy to powiedziec
        • zigzaur Re: ukonczylem dzienne MBA w wieku 42 lat w USA 23.03.05, 20:05
          A ja znam człowieka, który ukończył studia podyplomowe w wieku lat 63 i znalazł
          pracę w świeżo nabytym zawodzie.
    • Gość: advoKAT Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.chem.usu.edu 23.03.05, 19:39
      Polskie nie. Moje sluzyly tylko do swistkow do ambasad w okresie okupacji
      sowieckiej (Teraz chyba to dziala tylko z USA)
      Wszystkiego do drugich studiow w USA (tch prawdziwych) Nie studiujcie nauczylem
      sie sam.
      Nie studiujcie w Polsce. T stracone 5 lat ktorych nich nie uznaje.
      Liczy sie tylko szostka z TOEFLA i GRE nie wazne jaka droga.
      • hummer chemik do chemika :-) 23.03.05, 19:58
        Czy uważasz wrocławską chemię na Uni za cieńką?
        Europa bierze naszych chemików z otwartymi buziami i to bez wazeliny. Do Ameryki się nie pchają bo i po co. Pieniądze te same lub większe, a np. z Erlangen w parę godzin jesteś w domu.
        Problemem natomiast jest utrzymanie poziomu. Dzięki Bogu się udaje choć studenci coraz słabiej wysławiający się. Tylko k... j... p.... Ale i wśród nich są jednostki ponad przeciętne. Nie wiem jaką uczelnię chemiczną kończyłeś, że masz tak marne zdanie o naszej nauce ścisłej.
    • kamilar Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy 23.03.05, 20:15
      Humaniści mają zielone światło, zawsze mogą zostać politykami jak nałęcz czy
      bartoszewski albo prezesami legii jak zygo
    • Gość: pracownik Gwarantuje pracee pomysłowość, inteligencja, wiele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 20:18
      różnych pozornie nie związanych umiejętności, kreatywność, języki i umiejętność
      sprzedania samego siebie. nie te czasy ze same studia cos gwarantowały. TO CZEGO
      SIE SAM NAUCZYSZ PODCZAS STUDIÓW -> TO WŁAŚNIE CZYNI Z CIEBIE WARTOŚCIOWEGO
      PRACOWNIKA.
    • Gość: Piotr z 3miasta Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 23.03.05, 20:22
      1. Jeżeli chodzi o ofertę uczelni niepaństwowych to główną zasadą regulującą
      jest tutaj rynek. Okazuje się, że nie dzieje się tak, iż studenci "trafnie"
      wybierają kierunki studiów (trafnie tzn. zgodnie ze zmieniającymi się realiami
      rynku pracy). Dlaczego? No właśnie jest to związane z kosztem studiów - łatwiej
      zorganizować studia, na których potrzebny jest wykładowca, sala, tablica i
      kreda niż skomplkowana aparatura.
      2. Jeżeli chodzi o przygotowanie studentów do pracy zawodowej to należy sobie
      uświadomi, że jest to mit. Nawet na studiach zawodowych student wchodząc w
      przestrzeń profesionalną nie musi być przygotowany. Co to oznacza? Oznacza to,
      że 5-cio letnie studia magisterskie nie przygotowują konkretnie do np. kontroli
      jakości w fabryce guzików. Student natomiast uczy się co to jest kontrola
      jakości i co to jest proces produkcji. Studia przygotowujące do pracy to relikt
      epoki industrialnej - stanu, w którym nie następował taki jak obecnie przyrost
      wiedzy. W epoce informacji inflacja wiedzy jest oczywistością - po co
      więc "przygotowywać do pracy" kiedy to przygotowanie będzie dobre na rok, dwa,
      czy pięć lat.
      3. Zarzuty, iż studenci są nieprzygotowani do pracy wynikają z braku
      odpowiedzialności "pracodawców" za pracowników - jeżeli "pracodawca" chce
      zatrudnić pracownika na rok, czy dwa to nie inwetuje w niego. Zatem może
      narzekać na nieprzygotowanie absolwenta. Natomiast warunkiem "refleksyjnej
      praktyki" - działalności profesionalnej w epoce inflacji wiedzy - jest zakład
      pracy rozumiany jako "instytucja ucząca się" - instytucja kładąca nacisk na
      rozwój pracownika, uczenie się od siebie nawzajem. To stanowi inwestycję.
      • Gość: satr Re: Studia nie uczą tego, czego chcą pracodawcy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:12
        bardzo dobrze napisałes w cudzysłowie "pracodawców" - a de facto biorców pracy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka