justka_k
21.06.06, 16:13
Witam i bardzo proszę o pomoc. Poniższego maila napisała do mnie Aneta, która
nie wie co ma dalej robić... Ja nieststy nie jestem jeszcze tak obeznana w
temacie i nie mogę jej pomóc dlatego proszę o to was...
Witaj! Szukając informacji o endometriozie trafiłam na Twój
adres. Nie mam doświadczeń dotyczących tej choroby jedynie
informacje, które uda mi się znaleść w internecie gdyż lekarze
zaciskają usta a bliscy jedynie mnie pocieszają. O swojej
chorobie dowiedziałam się przez przypadek. Cztery lata temu
miałam robioną laparoskopię, po której powiedziano mi, że miałam
zrośnięte jelito. Po zabiegu lekarka powiedziała mojej mamie, że
muszę przejść sześcio miesięczną terapię. Kiedy pojawiłam się u
niej jakieś dwa tygodnie później i zapytałam o tą terapię
zrobiła wielkie oczy i odpowiedziała mi, że nie muszę wcale
przechodzić takiego leczenia. Po około dwóch miesiącach ból w
dole brzucha powrócił więc wróciłam do lekarki, która zapewniła
mnie że wszystko jest w porządku. Ból po czasie ustał i wrócił
po dwóch latach. I znów wizyta u lekarki, która stwierdziła że
wszystko jest w porządku i zeby szukać innych niż ginekologiczne
przyczyn bólu. Obeszłam wówczas wielu różnych lekarzy aby
dowiedzieć się, ze wszystko jest w porządku. Niedawno z moim
chłopakiem kupiliśmy mieszkanko i wtedy postanowiliśmy, ze to
najwyższa pora żeby mieć dzidziusia. W międzyczasie powrócił ból
no i starania nie przynosiły rezultatu. Ponieważ do bólu w
podbrzuszu dołączył ból żołądka postanowiłam gastrologa.
Oczywiście podczas wizyty pokazałam wypis ze szpitala i
usłyszałam, ze ból w podbrzuszu nie powinien mnie dziwić skoro
mam endometriozę. Skolei Pan dr był nie mniej ździwiony niż ja
słysząc, że ja nie mam wiedzy o mojej chorobie, która jest
wpisana w wypis ze szpitala. Tyle, że mnie poinformowano, że
miałam sklejone jelito poza tym nie znam łaciny aby odczytać
wynik no i do tego momentu UFAŁAM lekarzom. Od razu znalazłam i
odwiedziłam innego ginekologa, którego zapytałam wprost czy mam
tą chorobę, który oczywiście ją potwierdził. Pani dr ciężko było
uwierzyć, że nie przeszłam terapii hormonalnej. Ale nie wyraziła
na ten temat żadnego zdania - cóż solidarność lekarska. Od razu
skierowała mnie na USG i badanie CA125. Kiedy wróciłam do niej z
wynikiem stwierdziła, ze wynik jest bardzo dobry i w związku z
tym, że staram sie o dzidzie nie zastosuje laparoskopii. Mam się
pojawić za rok jeśli nie uda mi się zajść w ciążę. To wszystko
strasznie mnie przytłacza bo z jednej strony chcę wierzyć, ze
mam szansę żeby mieć dziecko a z drugiej strony wiem, ze nie
przeszłam terapi, którą przechodzą wszystkie kobiety dotknięte
tą chorobą oraz, że kobiety z tą chorobą mają małe szanse na
zajście w ciąże i tylko wtedy gdy choroba nie jest zaawansowana.
Wiem, ze bardzo ważne jest nastawienie i dlatego każdy kto moze
mnie pociesza. Ale ja mam 30 lat i jeśli zmarnuję kolejny rok, w
którym choroba będzie się rozwijała? Dzisiaj wyczytałam, że przy
tej chorobie można spróbować metody in vitro. Nie wiem co mam
robić. Będę wdzięczna za każdą informację.
Dziękuję i pozdrawiam.
Aneta