fitness-moja miłość

IP: *.acn.pl 14.03.03, 21:54
Szukam kobiet,ktore nie moga zyc bez fitnessu/ruchu fizycznego i czuja sie
zle,kiedy nie cwicza.czy macie ochote opowiedziec o sobie?czy uwazacie ze
taki problem istnieje? czy istnieje "uzaleznienie" od fitnessu?
piszcie:kujonica@gazeta.pl
    • Gość: Mrcyś Re: fitness-moja miłość IP: *.ihtys.w-w.pl 16.03.03, 16:53
      Podzielam Twoją opinię- dzień bez choćby 10 min. gimnastyki to dzień niezbyt
      udany. Ja muszę chodzć conajmniej 3 razy w tygodniu do klubu, inaczej kiepsko
      się czuję - jakbym przytyła z 5 kg. No i psychicznie lepiej się czuję gdy
      pokopię sobie np. na Tae-Bo. Polecam wszystkim
    • Gość: ada Re: fitness-moja miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.03, 20:08

      Witam :)

      Mysle, ze istnieje cos takiego jak uzaleznienie od fitnesu. Padlam i chyba
      nadal jestem jego ofiara jakis rok temu. Cwicze regulanie od 5 lat. Z roku na
      rok zwiekszalam sobie 'dawke' tygodniowa cwiczen. Bywaly takie tygodnie, ze
      chodzilam 6 razy i ten siodmy, ktorym zwykle byla niedziela stanowil dla mnie
      szczyt meczarni. Wydawalo mi sie, ze tego wlasnie dnia tak naprawde moge sie
      ustrzec przed przytyciem tylko nie jedzac niczego. Cwiczac tak intensywnie,
      biegajac do sauny i na masaz stosunkowo niewiele jadlam. Czulam sie doskonale,
      do dzisiaj zreszta cwiczenia sa dla mnie najlepsza forma odstresowania :) Bylam
      uzalezniona, dzien bez aeroku, stepu czu teabo, bez poczucia zmeczenia i
      oczyszczenia jednoczesnie byl dniem straconym. Teraz kupilam mieszkanie i je
      wykanczam... nie mam czasu na cwiczenia, musze znalezc nowy fitness...
      przestalam cwiczyc i czuje sie fatalnie... z dnia na dzien coraz gorzej.
      Przytylam, choc tego nie widac bo jestem wysoka (177) czuje sie koszmarnie. Nie
      moge sie doczekac by znow zaczac cwiczyc... to mi daje radosc :))

      pozdrawiam

      ada
      • Gość: Dana Re: fitness-moja miłość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.03, 22:26
        Hej dziewczyny!
        Ja chyba też należę do tej grupy uzależnionych :)
        Tylko dla mnie problemem jest zmusić się czasem aby pójść
        do klubu, choć wiem że tego potrzebuję i bez wysiłku mam
        przechlapany dziń, ale to niestety jest przymus....
        dziwne, ale czasem trudno mi sobie z tym poradzić:(
        pozdrawiam
        • soraya1 Re: fitness-moja miłość 27.03.03, 17:37
          zapisuje sie do klubu :-)), chociaz dla mnie cwiczenia-generalnie sport to
          odtrutka na stres.Po cwiczeniach jest mi lepiej i lzej na duszy i na
          ciele.Czasami faktycznie musze bardzo sie mobilizowac zeby wyjsc z domu, ale
          juz na klatce powraca mi pozytywne nastawienie do wyjscia.Moim zdaniem to nie
          lenistwo tylko male chwile slabosci....sport i slonce....
          • Gość: agat Re: fitness-moja miłość IP: 62.233.173.* 27.03.03, 21:29
            ja się tez chyba uzależniłam, układam sobie plan tygodnia najpierw
            uwzględniając zajęcia w fitnes-clubie. Czasem mi sie nie chce iść, dlatego
            chodze na takie zajęcia na które trzeba się zapisac , bo to mnie bardziej
            mobilizuje jak juz widze wpis w karnecie.
            Pozdrawiam
            • mika_1 Re: fitness-moja miłość 29.03.03, 11:26
              Ale to chyba miłe uzaleznienie:) Mój dzień też jest ustawiony pod fitness. Obiad jem o takiej porze, żebym czuła się lekka, kiedy pójdę ćwiczyć. Spotkania ze znajomymi układam tak, żeby nie kolidowały z zajęciami. Chodze na zajęcia od pn do pt po 2 godziny. No i sobota i niedziela - te dni są na wyluzowanie się, ale efekt jest taki, że czuję niedosyt, czegoś mi brak. Ja po prostu kocham fitness, daje on mi ogromnego kopa i jest mi dobrze:) Ale to chyba jest OK?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja