Dodaj do ulubionych

a co dla studentów dziennych?

21.05.08, 19:05
Chodzi mi to, że wszelkie szkolenia dofinansowane z Funduszu Społecznego albo
Kapitału Ludzkiego (chyba nie pomyliłam nic?!) są skierowane albo dla
bezrobotnych albo ewentualnie dla studentów zaocznych. Dla mnie to trochę
dyskryminacja, bo niby gdzie to wyrównywanie szans i podnoszenie kwalifikacji?
Zależałoby mi na tym, aby się rozwijać, mieć potem jakąś kartę przetargową w
konkurowaniu z moimi kolegami i koleżankami z roku w postaci jakichś
umiejętności. Ale wychodzi na to, że na studiach dziennych nie mam możliwości
na jakiekolwiek zdobycie doświadczenia, no ewentualnie jak się dogadam z
kierownikiem supermarketu to będę mogła pracować na kasie w elastycznych
godzinach, ale co mi po tym? A może o czymś nie wiem, może jest coś dla
studentów dziennych? Byłabym bardzo wdzięczna za jakiekolwiek informacje!
Obserwuj wątek
    • k.grad Re: a co dla studentów dziennych? 02.06.08, 16:18
      wrotka85 napisała:

      > Chodzi mi to, że wszelkie szkolenia dofinansowane z Funduszu Społecznego albo
      > Kapitału Ludzkiego (chyba nie pomyliłam nic?!) są skierowane albo dla
      > bezrobotnych albo ewentualnie dla studentów zaocznych. Dla mnie to trochę
      > dyskryminacja,


      Skoro nikt inny nie może się czymś podzielić to może spróbuję ja...

      Potwierdzam Twoje spostrzeżenia. I mam PODWÓJNE pociesznie:)

      Odnośnie potwierdzenia spostrzeżenia to ja to widzę tak, że struktury UE tworzą/wymyślają problemy, które potem bohatersko rozwiązują. W ślad za tym idą coraz to nowe określenia i nazwy, z których śmieją się ci, którzy siedzą w przemyśle unijnym. Śmieją się także członkowie struktur (w kuluarach się śmieją oczywiście).

      Np. pamiętam kiedyś (raptem kilka lat temu) o młodzieży w gorszym położeniu (definicja gorszego położenia to osobna sprawa) mówiło się jako o młodzieży defaworyzowanej (piękne słowo). Kiedy w pewnym gronie próbowaliśmy dociec co kryje się pod tym sformułowaniem doszliśmy do wniosku, że chodzi zapewne o młodzież abananową :).


      Pocieszenie nr 1. Z tego koszyczka dotacji zawsze coś można wybrać.

      Jak spojrzysz na unijne grupy społecznie, które są „defaworyzowane” to trudno czegoś nie znaleźć dla siebie. Jakbyś sobie rozrysowała kwadrat symbolizujący całe społeczeństwo i po kolei odejmowała kwadraciki oznaczające poszczególne grupy „upośledzone” (kobiety, niepełnosprawni, młodzież, seniorów, mniejszości seksualne, mieszkańców wsi, bezrobotnych, tych z dziećmi) to tych nieupośledzonych zostaje garstka (np. bezdzietny, heteroseksualny, pracujący mężczyzna z dużego miasta w wieku 30-40 lat). Więc moim zdaniem to tylko kwestia kreatywności żeby coś dla siebie znaleźć. Jeżeli jesteś studentką studiów dziennych to na pierwszy rzut oka jesteś rzeczywiście „poszkodowana przez brak upośledzenia”. Ale to tylko mi się tak wydaje ponieważ nie siedzę głęboko w działce EFS (Europejski Fundusz Socjalny) i nie znam wszystkich zakamarków. Ale wiem jedno: SKUTECZNA kreatywność to podstawa. Więc kto szuka to znajdzie.

      (Przykład: w poprzednim okresie programowania można było dostać punkty za równouprawnienie kobiet i mężczyzn za inwestycje w przemyśle wyjątkowo męskim. Fakt autentyczny.)


      Pocieszenie nr 2. Bez dotacji nieraz można zajść nawet dalej.

      Znam z praktyki takie ewidentne przykłady, zresztą o takich przykładach można poczytać już w mediach. Na razie jednak trzeba czytać między wierszami bo pierwszoplanowy przekaz promocyjny jest taki, że pieniądze leżą na ulicy.
      Skuteczne skorzystanie z dotacji unijnych polega na tym żeby osiągnąć własne cele przy jak najniższej uciążliwości (to z resztą moim zdaniem priorytet przy staraniu się o dotacje).


      Znam przypadki kiedy świadomie zrezygnowano z finansowania dotacją unijną (i niedoszły beneficjent zrealizował swoje cele szybciej niż gdyby starał się o dotację). Są również przypadki kiedy skorzystanie z dotacji odbiło się beneficjentom czkawką (można znaleźć przykłady w prasie choć nie codziennie).
      Chodzi o to, że często tak można się zaplątać w papierkach, wytycznych i zobowiązaniach, że nie starcza środków (i nie chodzi o pieniądze) na dążenie do własnych celów.


      Podsumowując miej oczy dookoła głowy. Zdobędziesz dotację i bezbulowo ją utrzymasz? - wygrałaś. Nie zdobędziesz? – masz dodatkową elastyczność i inne możliwości – też wygrałaś.

      Pozdrawiam,

      P.S. I jeszcze jedno. Problem to nic innego jak okazja w przebraniu:)
    • hubertus_zamoscicus Re: a co dla studentów dziennych? 03.06.08, 15:42
      wszystko zależy od tego co chcesz robić (pracować, stażować, praktykować, wolontaryzować, szkolić się , itd...). to nie jest tak, że studenci są poszkodowani - równie dobrze możesz zatrudnić się na umowę o pracę i zostać skierowanym przez pracodawcę jako osoba pracująca podwyższająca swoje kwalifikacje zawodowe, albo np. zostać członkiem stowarzyszenia i jako wolontariusz brać udział w realizacji projektów, szkoleniach, itd....
      wszystko zależy od branży, tematyki i twoich aspiracji - generalnie trzeba się wpisywać w grupy docelowe aby móc skorzystać jako ten ostateczny beneficjent ze szkoleń unijnych. moze zatem zacznij od dokładnego przejrzenia do kogo szkolenia są kierowane i zakombinuj tak, żeby z nich skorzystać.
      niestety słowo "kombinować" zabiera w przypadku ue w naszej ojczyźnie coraz bardziej na znaczeniu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka