• szwager_z_laband Re: nowinki 13.01.06, 05:26
      Dr Danuta Berlińska, znana socjolog z Instytutu Śląskiego, została rzecznikiem
      prasowym Uniwersytetu Opolskiego


      Beata Łabutin: Dlaczego zgodziła się Pani na sprawowanie funkcji rzecznika
      prasowego uniwersytetu? To nie będzie łatwa rola...

      Dr Danuta Berlińska: Zgodziłam się przede wszystkim dlatego, że uniwersytet,
      ale i inne uczelnie opolskie, są najważniejszymi instytucjami w mieście.
      Dynamizują rozwój naszego regionu i nadają koloryt miastu, dlatego trzeba
      zadbać o ich należyte promowanie. Miasto Opole nie dostarcza wielu powodów,
      żeby mieszkaniec regionu zawitał w stolicy województwa. Ważnym powodem
      przyjazdu młodych ludzi do Opola jest możliwość studiowania tutaj. Ponieważ
      pracuję na uniwersytecie, to on właśnie leży mi najbardziej na sercu i chcę
      przyłożyć rękę do jego rozwoju. Chcę też zadbać o jego należytą ocenę, bo bywa
      krzywdząca.

      To znaczy?

      - Na spotkaniu z władzami miasta jeden z radnych powiedział, że UO to esbecka
      uczelnia. A to nierzetelna i niesprawiedliwa ocena.

      Ale przecież na uniwersytecie wciąż pracują byli esbecy...

      - Na naszej uczelni w ciągu piętnastu lat od transformacji kadra naukowa
      została w dużej mierze wymieniona i ani kadra, ani programy nauczania nie mają
      już nic wspólnego z peerelowskimi realiami. A że jeszcze pojedyncze takie osoby
      pracują? Nie ma w Polsce uczelni, gdzie byłoby inaczej, bo w naszym kraju nie
      było usankcjonowanego prawem procesu lustracji i dekomunizacji kadr naukowych.
      Dlatego mówienie o uniwersytecie jako o "czerwonej Sorbonie" uważam za
      niesprawiedliwe i krzywdzące.

      A nie boi się Pani łatki rzecznika "czerwonej Sorbony"?

      - Oczywiście, że nie, bo o czymś takim nie może już być mowy. To tendencyjna
      opinia i zbyt duże uproszczenie. Poza tym tak mówią osoby, dla których czas
      stanął w miejscu i nie dostrzegają zmian, jakie dokonały się i cały czas
      dokonują.

      Funkcję rzecznika zaproponował pani rektor Nicieja?

      - Tak.

      Czy Pani zdaniem miał tu znaczenie fakt, że prof. Nicieja nie ma dobrych
      relacji z niektórymi mediami?

      - Nie rozmawialiśmy o tym, ale o konieczności mocnego promowania uczelni w
      związku z niżem demograficznym. Mamy tu kilka dobrych kierunków, trzeba je
      umiejętnie "sprzedać", podobnie jak informacje o wybitnych uczonych polskich i
      amerykańskich, którzy u nas wykładają, jak np. prof. Steven Tuch z USA, prof.
      Krzysztof Frysztacki i prof. Marek Szczepański na socjologii czy prof.
      Krzysztof Kaniasty na psychologii.

      Jak Pani zamierza pogodzić swoje dotychczasowe obowiązki z tymi nowymi? Pani
      telefon będzie się przecież urywał.

      - Mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Nie jestem omnibusem i pewnie niekiedy
      będę potrzebowała czasu, by zebrać informacje dla dziennikarzy, ale będę
      starała się jak najlepiej sprostać ich oczekiwaniom. Jeśli nie będę w stanie
      udzielić odpowiedzi natychmiast, to poproszę o czas lub wskażę, gdzie ich
      szukać.

      • szwager_z_laband Re: nowinki 13.01.06, 05:26
        Wójtowie boją się dwujęzycznych tablic
        (2006-01-04)
        Nieśmiałe wprowadzenie ustawy o mniejszościach narodowych

        Wprowadzanie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych idzie opornie. Z
        jednej strony samorządowcy nie chcą pierwsi podpaść, z drugiej – wciąż
        funkcjonuje stereotypowe myślenie na temat odmienności narodowej.
        Gminę Chrząstowice pod Opolem zamieszkuje około 6600 mieszkańców, z czego
        prawie 26 procent zadeklarowało podczas spisu powszechnego narodowość
        niemiecką. W związku z tym władze gminne pod koniec roku zaczęły wprowadzać w
        życie ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym.
        Na początek na budynku urzędu miasta i gminy zawisły dwujęzyczne tablice.

        Bez specjalnego stanowiska

        – Nie będziemy ingerować w takie instytucje jak policja czy poczta, bo to nie
        leży w naszych kompetencjach. Chociaż w przyszłości nie wykluczam, będziemy
        wszyscy w jednym budynku – informuje wójt Helena Rogacka. Zmiana nazwy na
        tablicach gminnych była możliwa dzięki Rozporządzeniu Ministra Spraw
        Wewnętrznych i Administracji z 18 marca 2000 roku w sprawie wypadków, w których
        nazwom i tekstom w języku polskim mogą towarzyszyć wersje w przekładzie na
        język obcy.
        W wypadku nazw fizjograficznych, takich jak nazwy miejscowości, ulic, rzek
        itp., potrzebne są konsultacje społeczne. – Są dwie opinie na ten temat –
        informuje wójt. – Jedni twierdzą, że z ustawy nie wynika wprost, iż potrzebne
        są konsultacje społeczne. Z drugiej strony mamy sołectwa w gminie, w których
        mniejszość niemiecka nie osiągnęła 20 procent. Więc w tych miejscowościach
        będziemy musieli na pewno przeprowadzić konsultacje społeczne. – Dla spokoju
        warto, by ludzie się wypowiedzieli.
        30 czerwca podjęta została przez radę gminy uchwała w sprawie wyrażenia zgody
        na wprowadzenie języka pomocniczego. Wniosek w tej sprawie został skierowany do
        Krajowego Rejestru Gmin. Na razie nie ma odpowiedzi. Pani wójt nie przewiduje
        specjalnego stanowiska w związku z wprowadzeniem do gminy języka pomocniczego.
        Część etatu pochłonie stanowisko w referacie oświaty, kultury i sportu. – Ta
        osoba od 1 stycznia 2006 będzie się zajmowała również kontaktami z partnerami
        zagranicznymi. Trzeba dodać, że większość pracowników gminy zna język niemiecki
        w stopniu podstawowym.

        Czemu tak nieśmiało?

        Zdaniem Heleny Rogackiej, każdy z samorządowców patrzy na innych. Niejeden już
        się sparzył (Lasowice Wielkie, Kolonowskie) na tych tablicach, teraz wszyscy
        uważają. W gminie są różne głosy: od takich, które mówią „nareszcie, tyle
        musieliśmy czekać”, do tych „a po co nam to, jesteśmy w Polsce i wszyscy znają
        język polski”. – Mnie te napisy absolutnie nie przeszkadzają, a tym, którzy
        przyjadą po latach, mogą się przydać – mówi Jan Rygilt z Dębskiej Kuźni.
        Andrzej Mazut z Częstochowy przyjechał służbowo do Chrząstowic: – W końcu
        jesteśmy w Europie. Kiedy wjeżdża się do Belgii od strony Niemiec, tam są
        dwujęzyczne nazwy, mimo wojny z Niemcami nikomu to nie przeszkadza.
        W Krzanowicach – jedynej gminie w województwie śląskim, w której pochodzenie
        niemieckie zadeklarowało powyżej 20 procent mieszkańców – podjęto na razie
        tylko uchwałę w sprawie konsultacji społecznych. – Ustawodawca nas nie
        rozpieszcza, musimy przeprowadzić konsultacje, dopiero po podaniu ich wyniku
        możemy się starać o zmiany nazewnictwa – może na wiosnę uda się coś w tej
        sprawie zrobić – informuje burmistrz Krzanowic Manfred Abrahamczyk. Urzędnicy
        przyjęli dotychczas trzy wnioski kół Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców
        w sprawie wprowadzenia drugiej, niemieckojęzycznej nazwy miejscowości, czekają
        na kolejne. Tablice takie pojawią się prawdopodobnie w trzech sołectwach:
        Krzanowicach, Wojnowicach i Borucinie. Gmina zwróciła się już do wojewody
        śląskiego o środki na ten cel w wysokości ok. 6 tys. zł. – Nasza społeczność
        jest zżyta, nie sądzę, by doszło do jakichkolwiek konfliktów w związku z
        wprowadzeniem dwujęzycznych nazw.
        Konsultacje społeczne przewiduje też burmistrz Prószkowa Róża Malik: –
        Planujemy na początku przyszłego roku cykl zebrań wiejskich. Największe
        dyskusje dotyczą nazw miejscowości, ponieważ ludzie nie pamiętają innych niż te
        między 1933 a 1945, jednak ustawa wyraźnie zabrania ich wprowadzania.

        Strachy z przeszłości

        Najliczniejsze grupy Łemków i Ukraińców mieszkają w rejonie Legnicy, Polkowic i
        Lubina. Nie składały wniosków do Krajowego Rejestru Gmin. Żadna z podlaskich
        gmin, w których zamieszkują mniejszości narodowe, nie zamierza na razie
        formalnie wprowadzać na swoim terenie języka mniejszości jako języka
        pomocniczego.
        W Podlaskiem może skorzystać 13 gmin, w tym 12, gdzie mniejszość białoruska
        stanowi nie mniej niż 20 proc. mieszkańców. Taki warunek spełnia też gmina
        Puńsk, gdzie licznie zamieszkuje mniejszość litewska. Żadnych inicjatyw w
        sprawie wprowadzenia języka białoruskiego jako języka pomocniczego w gminie nie
        będzie zgłaszał burmistrz.
        W gminie Puńsk na Suwalszczyźnie, gdzie 80 procent społeczności stanowi
        mniejszość litewska, w najbliższych tygodniach przeprowadzone zostaną
        konsultacje społeczne. Wójt gminy Witold Liszkowski zwrócił się już z pytaniem
        do wojewody, ile będą kosztowały podwójne tablice miejscowości. – Wszystko
        zależy od mieszkańców. Jeśli ludzie zechcą, by używano języka litewskiego jako
        pomocniczego, to tak zrobimy. Białorusini w Polsce nie chcą wprowadzać języka
        mniejszości jako pomocniczego, bo obawiają się przeszłości.
        Pamiętają pacyfikacje ludności białoruskiej dokonane na Białostocczyźnie przez
        oddziały partyzanckie. Białorusin poseł SLD Eugeniusz Czykwin uważa, ze mniej
        obaw mają młodzi ludzie. Sam Czykwin twierdzi, że obaw być nie powinno, bo nie
        ma do nich racjonalnych podstaw, choć ksenofobia w polskim społeczeństwie
        wciąż, jego zdaniem, ma miejsce. – Wprowadzanie języka mniejszości jako
        pomocniczego w gminach to kwestia psychologiczna. To będzie proces, na to
        trzeba czasu – mówi.

        Wojciech Dobrowolski
    • szwager_z_laband Re: nowinki 17.02.06, 11:52
      Śląsk bez pieniędzy?

      220 milionów euro mniej dla województwa śląskiego? Bardzo prawdopodobne. Rząd
      mówi, że wszystko jest w porządku i chce, by zaplanowane początkowo dla
      województwa trafiły na program dla ściany wschodniej. Pomocy nikt nie neguje,
      jednak nie w taki sposób ani w takim zakresie - mówią władze województwa
      śląskiego.
      Tak nerwowo w śląskim urzędzie marszałkowskim dawno nie było. Wszystko za
      sprawą najnowszego projektu ministerstwa rozwoju regionalnego. Program
      regionalny dla województwa śląskiego jest gorszy o 220 mln euro. Gorszy w
      porównaniu do tego, co we wrześniu proponował rząd Marka Belki. Jednak nowy
      rząd, to nowe pomysły na podział unijnych pieniędzy. Choć po brytyjskim
      szczycie pieniądze w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
      zmniejszono o 1%, rząd chce, by województwa dostały o 12% mniej niż planowano.
      Ponoć to tylko nowa strategia. Strategia ukierunkowana na Polskę wschodnią. To
      tam mają trafić dodatkowe euro. Unia przeznaczyła 800 milionów, po polskich
      przesunięciach do 5 wschodnich województw trafi ponad 2 miliardy euro. Władze
      województwa śląskiego całą sytuacją są co najmniej zaskoczone. Wiedziały, że
      będą musiały pomóc, ale nie sądziły, że w taki sposób. Według dr Jadwigi
      Gierczyckiej, ekonomisty, nie ma powodów do nerwów. "Zgodnie z celami polityki
      regionalnej kasa ma trafiać do najuboższych regionów - nikomu nie jest
      zabierana". Jak zwał, tak zwał, ale województwo śląskie w latach 2007-13
      dostanie o 220 milionów euro mniej niż zakładano. Za te pieniądze można między
      innymi zbudować obwodnicę Bytomia, dokończyć drogową trasę średnicową do
      Gliwic, zmodernizować kanalizację w kilku miastach porównywalnych do Katowic,
      czy Rybnika, czy też całkowicie zadaszyć Stadion Śląski. To zaledwie część
      inwestycji, bo pieniędzy wystarczyłoby na wiele więcej. Katowice planują w
      najbliższych latach zbudować drogę łączącą A4 z drogową trasą średnicową.
      Planów pewnie nie zmienią - datę zakończenia będą musiały. Rzecznik
      katowickiego magistratu Waldemar Bojarun mówi: "Ta informacja jest niepokojąca,
      mamy nadzieję, że dotrą do nas oficjalne informacje w sprawie tego projektu."
      Projektu, który choć dopiero się pojawił już budzi kontrowersje.
      Dariusz Kmiecik

    • szwager_z_laband Re: nowinki 24.02.06, 14:41
      Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku


      Tomasz Głogowski 22-02-2006 , ostatnia aktualizacja 22-02-2006 22:48

      Kolej Nadwiślańska chce organizować wycieczki turystyczne po Śląsku! Główną
      atrakcją ma być podziwianie z bliska kopalń, hut i wyrobisk piaskowych.
      Pasjonaci kolei z całej Europy już zapisują się na pierwsze eskapady.


      Kilka dni temu na śląskie szlaki kolejowe wyruszył pierwszy prywatny pociąg
      pasażerski. Przejazd zorganizowała Kolej Nadwiślańska, spółka z Jaworzna, która
      chce w tym roku uruchomić w naszym regionie kilka prywatnych linii pasażerskich
      (m.in. na trasie Bytom - Katowice).

      Zanim jednak to się stanie, spółka będzie organizować wycieczki turystyczne po
      Śląsku. Pierwsza eskapada już w kwietniu. Pociągi będą jeździć po torach
      prywatnych, należących dziś do śląskich hut i kopalń. Spółka będzie je
      dzierżawić, płacąc za to od 2,5 do 4 zł za przejechany kilometr. - Mamy już
      pierwsze zgłoszenia do Niemców, Holendrów i Szwajcarów. To prawdziwi hobbiści,
      zakochani w kolei. Po całej Europie szukają okazji, by przejechać się trasą
      niedostępną dla innych - zdradza Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei
      Nadwiślańskiej.

      Harmonogram pierwszych wycieczek jest właśnie ustalany. Prawdopodobnie prywatny
      pociąg odwiedzi m.in. kopalnię Polska-Wirek w Rudzie Śląskiej, przemknie obok
      kopalni Wujek i dotrze do odkrywkowej kopalni piasku w Szczakowej. Wszędzie
      będą postoje i czas na robienie zdjęć. Pasjonatom kolei nie przeszkadza nawet,
      że pociągi turystyczne będą odjeżdżać nie z Katowic, ale ze stacji Sosnowiec-
      Jęzor. Tam siedzibę ma bowiem PCC Rail Szczakowa, główny udziałowiec Kolei
      Nadwiślańskiej.

      Ceny turystycznych przejażdżek po Śląsku jeszcze nie ustalono. Prezes
      Błaszkiewicz zapewnia jednak, że bilety nie będą drogie. Chce bowiem, aby w
      przyszłości z oferty - oprócz obcokrajowców - korzystały też szkoły i
      uczelnie. - Spróbujemy zainteresować naszym pomysłem biura podróży - zapewnia.

      Kolei Nadwiślańska chce na trasach turystycznych wykorzystywać własne szynobusy
      i myśli o wypożyczeniu pociągów od PKP SA. Niedawno Andrzej Wach, prezes PKP
      S.A., zapowiedział, że nie będzie z tym żadnych kłopotów i udostępni spółce z
      Jaworzna potrzebny tabor. - Ale jeden z naszych przyszłych turystów z Wielkiej
      Brytanii zapowiedział, że przyjedzie z własnym składem. My będziemy musieli
      zadbać o wynajęcie torów - zdradza prezes Błaszkiewicz.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3179034.html
      • szwager_z_laband Slonski niyzbyndnik 24.02.06, 14:47
        ftp://ftpbi.gazeta.pl/im/8/3167/m3167038.pdf
    • szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 09:57
      Dr Anna Sulimowska-Ociepka z Politechniki Śląskiej została laureatką
      tegorocznej nagrody "Europa Nostra", przyznawanej przez Unię Europejską w
      dziedzinie dziedzictwa kulturowego. Jury zachwyciła jej praca doktorska na
      temat osiedli przemysłowych na Śląsku.


      Sulimowska-Ociepka otrzymała nagrodę w kategorii "wyróżniające się osiągnięcia
      naukowe". Jej praca może być przełomem w ratowaniu zabytków przemysłowych
      Śląska. Na przełomie XIX i XX wieku powstało tu ponad 200 osiedli, które bogaci
      przemysłowcy, właściciele hut i kopalń budowali dla swoich pracowników. To
      właśnie o nich napisała w swojej pracy. - Zasłużyła na nagrodę, bo
      udokumentowała coś wyjątkowego - mówi dr hab. Krzysztof Gasidło, dziekan
      Wydziału Architektury PŚ. - Niektóre z tych osiedli to były doskonałe, niemal
      samowystarczalne organizmy: z własnymi szkołami, szpitalami, piekarniami czy
      łaźniami. Ludzie tworzyli tam zżyte ze sobą wspólnoty. Nie dość, że razem
      mieszkali, to przecież jeszcze pracowali w jednej firmie.

      Choć powoli umierają, młodej architektce z Gliwic udało się je skatalogować i
      opisać z niewiarygodną wręcz dbałością o szczegóły. Powstał nie zwykły
      doktorat, ale prawdziwy katalog z setkami zdjęć i rysunków architektonicznych
      detali. - Uchwyciła wyjątkową tożsamość osiedli poprzez drobne elementy: okna,
      bramy, wykusze czy drzwi. Ta praca udowadnia, że XIX-wieczny Śląsk, to nie był
      zaścianek, ale industrialne dziedzictwo Europy - chwali laureatkę prof. Nina
      Juzwa, promotorka pracy doktorskiej.

      - Na razie pokazałam to, co jeszcze zostało. Ale zastanawiam się nad drugą
      częścią pod tytułem, jak to uratować - twierdzi dr Sulimowska-Ociepka. Mieszka
      w Gliwicach, pracuje na Politechnice Śląskiej. Razem z mężem Pawłem, także
      architektem, prowadzi również niewielką firmę architektoniczną. Mówi, że
      pisanie doktoratu o śląskich familokach to był powrót do krainy dzieciństwa. -
      Moja babcia mieszkała na osiedlu Bobrek. Do dziś uważam je za jedno z
      najpiękniejszych miejsc na Śląsku - wspomina.

      Opisywanie zabytkowych osiedli zabrało jej cztery lata. - Może dlatego, że
      czasem musiałam zaglądać do miejsc, gdzie powinno się chodzić tylko z
      ochroniarzem - śmieje się. - Ale prawdziwą trudnością były skąpe archiwa. Wielu
      z tych kamienic już nie ma. Dlatego warto zachować te, które jeszcze zostały -
      dodaje.

      Zgadza się z tym pisarz Henryk Waniek i dodaje, że europejska nagroda przyszła
      w dobrym momencie. - Może to ostatni sygnał, by ratować to, co jeszcze się da?
      Często skupiamy się tylko na kulturze przez duże "K", a nie dostrzegamy czubka
      własnego nosa. Tego, co jest prawdziwym bogactwem naszego regionu: starych
      osiedli, familoków, parowych maszyn i fabryk, które znikają na naszych oczach -
      mówi pisarz.

      - Na familoki i to wszystko, co kojarzy się nam z przemysłem, patrzymy jak na
      niepotrzebny balast. A w tym tkwi ogromny potencjał promocyjny. Czas go
      wreszcie wykorzystać. Nagroda może w tym ogromnie pomóc - cieszy się dr Jerzy
      Gorzelik, historyk sztuki na Uniwersytecie Śląskim. - W przemysłowym Zagłębiu
      Ruhry też popełniono sporo błędów, ale w porę się obudzili. I teraz zarabiają
      na turystach krocie - dodaje.

      Nagrody "Europa Nostra" mają promować wysokie standardy w zakresie praktyk
      konserwatorskich, pobudzać do transgranicznej wymiany wiedzy oraz zachęcać do
      inicjatyw w dziedzinie dziedzictwa kulturowego. Zostaną wręczone laureatom pod
      koniec czerwca w Madrycie. W kategorii "ochrona dziedzictwa architektonicznego"
      przyznano ją otomańskim łaźniom Omeriye w Nikozji na Cyprze. Zabytki na drodze
      rzymskiej Via de la Plata w Hiszpanii zwyciężyły w kategorii "ochrona
      krajobrazów kulturowych". W kategorii "ochrona dzieł sztuki" nagrodzono prace
      przy archiwizowaniu, konserwowaniu i udostępnianiu publiczności kolekcji
      fotografii Edwarda Chambre Hardmana w Liverpoolu - chodzi o ponad 142 tys.
      zdjęć stanowiących dorobek życia fotografika-portrecisty.

      Za "zaangażowane działania na rzecz ochrony dziedzictwa" nagrodzono organizację
      Maisons Paysannes de France, założoną w 1965 r. i dążącą do upowszechniania
      umiejętności potrzebnych do zachowania tradycyjnej architektury wiejskiej.
      • szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 09:58
        DYSPONUJ MĄDRZE SWOIMI PIENIĘDZMI;
        Wspomóż górnośląską kulturę!!

        Na początku roku 2005 opolskie koło Ruchu Autonomii Śląska wyszło z inicjatywą
        uhonorowania opolskiego poety i pisarza Hansa Niekrawtza tablicą pamiątkową w
        stolicy regionu.
        W ramach odpisów 1% podatków na organizacje pożytku publicznego zebrano
        1.161,49 złoty. Tym z Państwa, którzy wsparli ten cel już w roku 2005 przy tej
        okazji serdecznie dziękujemy.
        Następnie zebraliśmy kilkaset złoty rozprowadzając książkę „Wiatr od Odry”
        autorstwa Niekrawtza. Jest to jednak tylko część kwoty, którą należy zebrać,
        aby w okazały sposób uhonorować naszego poetę. Dlatego także w ramach
        tegorocznych odpisów 1% podatku dochodowego na cele organizacji pożytku
        publicznego, będziemy ponownie zbierać środki na tablicę.
        Oprócz tego poczyniono już pierwsze kroki organizacyjne, aby taka tablica mogła
        zawisnąć w Opolu. Spotkano się z prezydentem Opola, p. Ryszardem Zembaczyńskim.
        Obie strony wyraziły wolę doprowadzenia do finalizacji przedsięwzięcia.

        Pragniemy przypomnieć Państwu, jak można wesprzeć górnośląską kulturę, mądrze
        dysponując swoimi pieniędzmi.

        Jak to zrobić?

        Od początku roku 2004 każdy podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych
        może przekazać 1% należnego fiskusowi podatku na ORGANIZACJĘ POZARZĄDOWĄ o
        statusie ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO.

        Z tej możliwości można skorzystać w dwojaki sposób:
        1. wpłacić dowolną kwotę na rzecz organizacji pożytku publicznego, jednak
        wypełniając roczne zeznanie podatkowe, można pomniejszyć należny podatek o 1%
        2. najpierw wypełnić zeznanie podatkowe i obliczyć kwotę stanowiącą 1%
        należnego podatku dochodowego, a następnie wpłacić (za pośrednictwem banku lub
        poczty) obliczoną kwotę na:

        FUNDACJA NAUKI I KULTURY NA ŚLĄSKU
        Organizacja pożytku publicznego 94567
        KRS 40332, Regon: 53057379000000
        45 - 290 OPOLE, UL. BATALIONU PARASOL 11 / 601
        Konto BANK SPÓŁDZIELCZY "BANK ROLNIKÓW" OPOLE, UL. KSIĄŻĄT OPOLSKICH
        NR RACHUNKU 46 8898 0003 2001 0000 2828 0002

        Dopisek: WIATR OD ODRY
        ________________________________________

        Jeśli podatnik chce wpłacić kwotę dokładnie odpowiadającą 1% należnego podatku,
        to oczywiście powinien najpierw obliczyć należny za dany rok podatek, obliczyć
        jeden procent podatku i tę kwotę wpłacić na konto wybranej organizacji
        (proponujemy Fundację Nauki i Kultury na Śląsku).
        Przypominamy, że odliczyć można tylko wpłatę dokonaną pomiędzy 1 stycznia a
        dniem złożenia zeznania podatkowego (przelewu należy dokonać co najmniej dzień
        przed złożeniem zeznania podatkowego), jednak nie później niż 30 kwietnia roku
        następującego po roku podatkowym, za który podatnik chce skorzystać z odpisu.
        Jeżeli więc chcesz skorzystać z odpisu 1% za rok 2005, to wpłata musi zostać
        dokonana pomiędzy 1 stycznia 2006 a dniem złożenia zeznania podatkowego, nie
        później niż 30 kwietnia 2006.
        Jak odliczyć kwotę 1% podatku w zeznaniu?
        Wypełniając zeznanie roczne PIT-36 podatnik w części „Obliczenia zobowiązania
        podatkowego”, w rubryce „Kwota zmniejszenia z tytułu wpłaty na rzecz
        organizacji pożytku publicznego – na podstawie art. 27d ustawy” w pozycji 192
        wpisuje kwotę odpowiadającą 1% należnego podatku z pozycji 191 i pomniejsza o
        nią kwotę należnego podatku.

        Wypełniając zeznanie roczne PIt-37 podatnik w części „Obliczenia zobowiązania
        podatkowego”, w rubryce „Kwota zmniejszenia z tytułu wpłaty na rzecz
        organizacji pożytku publicznego – na podstawie art. 27d ustawy” w pozycji 123
        wpisuje kwotę odpowiadającą 1% należnego podatku z pozycji 122 i pomniejsza o
        nią kwotę należnego podatku.

        Oznacza to, że w konsekwencji podatnik pomniejsza należny podatek i w
        zależności od sytuacji, jeżeli w pozycji 191 (PIT-36) lub 122 (PIT-37) wychodzi
        nadpłata, to urząd skarbowy dolicza do niej kwotę 1%, jeżeli np. niedopłata, to
        podatnik pomniejsza ją o kwotę 1%.
        raslaska.aremedia.net/pol/aktualnosci/2006/o3/03procent.html
        • szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 10:00
          Debiut szkaciorzy RAŚ Opole.
          Czy SKAT zanika? Patrząc na średnią wieku grających w tą tradycyjną śląską grę
          karcianą można by odnieść takie wrażenie. Podejmowane są jednak kroki aby
          zmienić ten stan rzeczy.
          Stowarzyszenie „Młodzież Górnośląska” już dwa razy zorganizowała szkolenia
          skierowane do młodego pokolenia, aby zaszczepić wśród nich to hobby. Jak widać
          nauka nie poszła w las i zaowocowała powstaniem w woj. opolskim nowej
          drużyny „Ruch Autonomii Śląska Opole”.
          Drużyna powstała na bazie młodzieży, która uczyła się SKATA na wspomnianych
          szkoleniach (aż 6 z 7 zawodników RAŚ Opole to absolwenci tych kursów). Średnia
          wieku drużyny wynosi 28 lat i jest to zdecydowanie najmłodszy zespół startujący
          w opolskich rozgrywkach.
          W sobotę (11 marca 2006) drużyna RAŚ Opole wystartowała w rozgrywkach Opolskiej
          Ligi Okręgowej. Zawody odbyły się w Kolonowskiem. Pierwsze turnieje mają służyć
          naszym młodym zawodnikom w zbieraniu doświadczeń, choć już wyniki pierwszego
          startu można uznać za udane i rokujące nadzieje w kolejnych rozgrywkach
          ligowych.
          raslaska.aremedia.net/pol/aktualnosci/2006/o3/03skat.html
          • rico-chorzow Co prowda ze wczra,Kaczyński.) 15.03.06, 14:29
            www.sueddeutsche.de/,kulm3/kultur/artikel/916/71845/
    • szwager_z_laband Re: nowinki 31.03.06, 15:56
      Związek Ludności Narodowości
      Śląskiej Katowice 29.03.2006
      - Stowarzyszenie Osób Deklarujących
      Przynależność do Narodowości Śląskiej







      Sąd Rejonowy
      w Katowicach
      Wydział VIII Gospodarczy
      Krajowego Rejestru Sądowego





      Dotyczy: KA. VIII Ns-Rej. KRS 17884/05/499


      W związku z pismem Prezydenta Miasta Katowic z 24.01.2006 w sprawie wydania
      opinii w zakresie rejestracji naszego Stowarzyszenia uprzejmie wyjaśniamy.
      Prezydent Katowic swoim pismem:
      - nie uwzględnia Postanowienia Sądu Okręgowego w Katowicach z 31.05.2005
      - narusza prawo do zrzeszania się osób opierających przynależność do
      stowarzyszenia na podstawie deklaratywności np. stowarzyszenia religijne itp.
      - wykazuje brak zrozumienia Statutu stowarzyszenia imputując, że
      wnioskodawcy chcą dokonać rejestracji stowarzyszenia mniejszości regionalnej.
      Pojecie „mniejszość regionalna” jest nieznane w polskim prawodawstwie.
      Poziom pisma Prezydenta z 24.01.2006 wykazuje przywiązanie do złych cech
      systemu komunistycznego.
      • szwager_z_laband Re: nowinki 31.03.06, 15:58
        Dwie publikacje dotyczące zbiorów Muzeum Śląska Opolskiego ukazały się w
        zeszłym tygodniu.


        wab 26-03-2006 , ostatnia aktualizacja 26-03-2006 18:11

        Jedna z nich, trzytomowa, dotyczy zielnika przechowanego w filii muzeum na
        Górze św. Anny.


        Przez pół roku jego zawartość opracowywał były wojewódzki konserwator przyrody
        dr Arkadiusz Nowak. - To dziwne, że nikt nie podjął się tego zadania, bo
        zielnik to skarb i prawdziwy unikat. W paczkach, tzw. fascykułach, znajduje się
        11 188 arkuszy z roślinami. Na niektórych umieszczono ich nawet kilkadziesiąt.
        Najstarsze zbiory pochodzą z pierwszej połowy XIX w. Te z lat 1829-1943 są w
        najlepszym, niemal idealnym stanie - mówi Nowak.

        W zielniku znajdują się rośliny zbierane w całej Europie oraz na Kaukazie. -
        Doszukałem się np. cibory, o której sądzono, że na Opolszczyźnie nie
        występowała. Okazało się, że w zielniku są okazy zebrane w okolicach Koźla -
        dodaje.

        Witold Garbal z kolei opracował katalog, w którym szczegółowo opisał 141
        egzemplarzy broni palnej zgromadzonej w muzeum. Takie katalogi mają na razie
        tylko dwa muzea w kraju: we Wrocławiu i Pszczynie. - Cenne eksponaty to grupa
        karabinów kapiszonowych, niemieckie sztucery sportowe, kolekcja mauserów,
        amerykańskie karabiny Spencer - mówi. W muzealnych zbiorach są także
        egzemplarze broni palnej z Indii i Północnej Afryki. Każdą Garbal szczegółowo
        opisał, podając jej krótką historię i wymiary. Można go kupić w muzeum za 15
        zł.
        miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,3237419.html?nltxx=1077785&nltdt=2006-03-27-03-05
    • szwager_z_laband Re: nowinki 01.04.06, 06:41
      Czy prywatna kolej będzie jeździła pomiędzy Bytomiem a Gliwicami?










      Tomasz Głogowski 30-03-2006 , ostatnia aktualizacja 30-03-2006 22:57

      Po kilkunastu latach przerwy na trasę Bytom - Gliwice wrócą pociągi! Ale
      niekoniecznie należące do PKP. W przetargu, który chce ogłosić Urząd
      Marszałkowski, po raz pierwszy będą mogli startować prywatni przewoźnicy
      Na jednej z popularniejszych kiedyś tras kolejowych, pomiędzy Bytomiem a
      Gliwicami, pociągi pasażerskie nie jeżdżą już od lat 80. PKP zlikwidowały
      połączenia, uznając, że pasażerów jest zbyt mało. Do tego doszła też fatalna
      jakość torów i starych podkładów kolejowych. Pociągi towarowe musiały tu
      zwalniać do 30 km na godz.

      Wiele się jednak zmieniło i trasa pomiędzy Bytomiem a Gliwicami stała się jedną
      z najbardziej obiecujących na Śląsku. Dostrzegł to Urząd Marszałkowski, który
      niebawem ogłosi przetarg na obsługę tej linii. Po raz pierwszy będą mogli
      wystartować w nim prywatni przewoźnicy. Pasażerów miałyby wozić nie duże
      składy, a niewielkie szynobusy. - W ostatnich latach wokół tej trasy powstało
      kilka dużych hipermarketów. Codziennie odwiedza je kilka tysięcy osób, więc ze
      znalezieniem pasażerów nie powinno być kłopotów - ocenia Jacek Stumpf, dyrektor
      wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego.

      Władze województwa chcą na uruchomienie nowej linii wydać 2 mln zł. Reszta
      pieniędzy miałaby pochodzić ze sprzedaży biletów.

      Znacznie poprawił się też stan torów. - Część trasy jest już odnowiona, a w
      kolejce czekają następne odcinki. W najbliższym czasie rozpocznie się również
      budowa dwóch nowych wiaduktów między Zabrzem, Biskupicami a Maciejowem. Nie
      będzie więc żadnych kłopotów, by wróciły tam pociągi pasażerskie - zapewnia
      Włodzimierz Leski, rzecznik prasowy Zakładu Linii Kolejowych PKP w Katowicach,
      firmy, która zarządza torami na Śląsku. Nie ukrywa, że zakładowi zależy na
      szybkim uruchomieniu linii Bytom - Gliwice, bo za udostępnienie torów dostanie
      spore pieniądze. Prawdopodobnie nie mniej niż 20 zł miesięcznie za kilometr.

      Wśród prywatnych firm najpoważniejszym kandydatem do startu w przetargu jest
      Kolej Nadwiślańska, firma z Jaworzna, która niedawno zaprezentowała na Śląsku
      pierwszy prywatny pociąg pasażerski. - Jesteśmy zainteresowani tą linią, ale o
      konkretach będę mógł mówić dopiero wtedy, gdy poznamy warunki przetargu - mówi
      Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej. Firma szuka właśnie w
      Niemczech trzech szynobusów, które chce kupić albo wydzierżawić. Tylu maszyn
      potrzeba, by zapewnić sprawną obsługę jednej linii pasażerskiej.

      Prezes Błaszkiewicz ocenia, że z przygotowaniem rozkładu jazdy ani dystrybucją
      biletów nie będzie problemu. Mogliby je sprzedawać konduktorzy bezpośrednio w
      pociągu. Problemem może być natomiast skuteczna... reklama. - Uruchomienie
      linii to nie wszystko. Trzeba jeszcze przekonać pasażerów, by chcieli takim
      pociągiem jeździć. A to może być trudne, biorąc pod uwagę, że wielu z nich już
      zapomniało, że pomiędzy Bytomiem a Gliwicami kiedyś jeździły pociągi - dodaje.

      Zapowiada się ostra bitwa, bo o starcie w przetargu myślą też... Polskie Koleje
      Państwowe. - Moim zdaniem ta linia może być dochodowa i poważnie zastanawiamy
      się nad powrotem na tę trasę - przyznaje Krzysztof Radomski, zastępca dyrektora
      Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Katowicach. Zapewnia, że nie boi się
      prywatnej konkurencji. - Wygra lepsza oferta - dodaje.

      Tymczasem Urząd Marszałkowski myśli już nad kolejną trasą, na której miałyby
      się w przyszłości pojawić szynobusy. To połączenie aglomeracji katowickiej z
      lotniskiem w Pyrzowicach.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3249061.html
      • szwager_z_laband Re: nowinki 01.04.06, 06:42
        MAJĄ FINANSOWE KŁOPOTY


        Dom Współpracy Polsko - Niemieckiej ma finansowe kłopoty. Jego kondycję bada
        obecnie zewnętrzna firma audytowa. "W tej chwili dokonywany jest bilans, kóry
        ma wykazać, jakie są to straty" - powiedział poseł Mniejszości Niemieckiej -
        Ryszard Galla.
        Dom ma na koncie szereg ważnych inicjatyw na rzecz zbliżenia polsko -
        niemieckiego. Politycy mniejszości zapewniają, że nie dopuszczą do jego
        zamknięcia.
        Kto pokryje dziurę w finansach Domu? Odpowiedź poznamy dopiero po walnym
        zgromadzeniu Domu zaplanowanym na koniec kwietnia. Poseł Galla stwierdził
        jednak, że w finasowanie Domu w większym stopniu powinna się zaangażować strona
        polska.
        Dyrektor Domu - Krystian Tomala powiedział, że Dom już poczynił ogromne
        oszczędności. Liczbę etatów ograniczono do dwunastu, a koszty stałe z 1,5
        miliona złotych do około 900 tysięcy złotych rocznie.
        Marek Świercz
    • szwager_z_laband itd, usw ... 09.04.06, 11:19
      Sygnatura sprawy: 17884/05/499
      Data wydania decyzji: 2006-03-20
      KA.VIII Ns-Rej. KRS 17884/05/499 KRS

      Postanowienie

      Dnia 20 marca 2006 r,

      Sąd Rejonowy w Katowicach Wydział VIII Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
      KRS Katowice Sędzia: Ewa Paśko
      po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawym w dniu: 20 marca 2006 r. sprawy z
      wniosku:
      ZWIĄZEK LUDNOŚCI NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ - STOWARZYSZENIE OSÓB DEKLARUJĄCYCH
      PRZYNALEŻNOŚĆ DO NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ
      Wpis

      postanawia:
      odmówić wpisu.

      UZASADNIENIE
      Wnioskodawca Komitet Założycielski „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" z
      siedzibą w Katowicach wystąpił do Sądu Rejonowego o wpis Stowarzyszenia do
      Krajowego Rejestru Sądowego. W piśmie z dnia 25 października 2004 roku,
      dołączonym do wniosku, Komitet Założycielski Stowarzyszenia „Związku Ludności
      Narodowości Śląskiej" w Katowicach powołał się na dokumenty dołączone do
      wcześniej złożonego wniosku sygn. akt KA.VIII Ns-Rej KRS 10940/04/212.
      Dokumentami tymi są: protokół z zebrania założycielskiego „Związku Ludności
      Narodowości Śląskiej" z dnia 28.05.2004r., uchwała o powołaniu „Związku
      Ludności Narodowości Śląskiej" z dnia 28.05.2004r., uchwała o powołaniu
      Komitetu Założycielskiego tego Stowarzyszenia, lista uczestników Zebrania
      Założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" oraz statut
      Stowarzyszenia.
      Organ nadzorujący, któremu wniosek wraz z dokumentami doręczono, nie skorzystał
      z prawa wyrażenia opinii o statucie i przystąpienia do postępowania w
      charakterze uczestnika. Powołał się jedynie na postanowienie Sądu Najwyższego
      dnia z 18 marca 1998r.
      Rozpoznając żądanie wnioskodawcy (sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772)
      Sąd Rejonowy stwierdził, iż sprawa rejestracji Stowarzyszenia pod
      nazwą „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" z siedzibą w Katowicach była już
      przedmiotem postępowania sądowego. W dniu 24 czerwca 1997r. (sygn. akt l Ns Rej
      St. 750/96) Sąd Wojewódzki w Katowicach postanowił zarejestrować Stowarzyszenie
      pod nazwą Związek Ludności Narodowości Śląskiej z siedzibą w Katowicach. Na
      skutek apelacji od powyższego postanowienia Sąd Apelacyjny w Katowicach
      postanowieniem z 24 września 1997r. (sygn. akt l Ca 493/97) uchylił zaskarżone
      postanowienie Sądu Wojewódzkiego i wniosek oddalił.
      Sąd Apelacyjny stwierdził wówczas, że wniosek o zarejestrowanie Stowarzyszenia
      mniejszości narodowej nie mógł być uwzględniony z powodu sprzeczności statutu z
      prawem (art. 5 k.c.). Zmierzał bowiem do zarejestrowania organizacji
      mniejszości narodowej, która za taką nie może być uznana i do obejścia w
      związku z tym przepisów ordynacji wyborczej i innych przepisów stwarzających
      dla mniejszości narodowych szczególne preferencje. Prowadzić by to mogło do
      przyznania tej organizacji nienależnych jej uprawnień i naruszenia
      konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa.
      Rozpoznając kasację wniesioną od postanowienia Sądu Apelacyjnego z dnia 24
      września 1997r. (sygn. akt l Ca 493/97), postanowieniem z dnia 18 marca 1998r.
      (sygn. akt l PKN 4/98) Sąd Najwyższy kasację oddalił. Sąd Najwyższy podzielił
      stanowisko Sądu Apelacyjnego stwierdzając, że odmowa rejestracji
      stowarzyszenia „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach z powodu
      posługiwania się w statucie określeniami dotyczącym „narodu śląskiego"
      i „mniejszości narodowej" jest zasadna. Podzielił również pogląd, że
      zarejestrowanie stowarzyszenia, które w § 30 statutu określa się jako
      organizacja śląskiej mniejszości narodowej stanowiłoby naruszenie prawa, a
      także, że przyznanie Ślązakom, będącym grupą etniczną, uprawnień mniejszości
      narodowej naruszałoby przewidzianą w art. 32 Konstytucji z 1997 roku zasadę
      równości wobec prawa. Sąd Najwyższy wyraził także pogląd, że statut
      Stowarzyszenia naruszał art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
      Zawarte w nim regulacje, wobec nieistnienia narodu śląskiego skutkowały tym, że
      nikt nie mógłby zgodnie z prawem zostać członkiem stowarzyszenia, a każda z
      osób mogłaby być pozbawiona członkostwa z powodu niespełnienia statutowych
      wymogów, bez możliwości kontroli sądowej.
      Ponadto Sąd Najwyższy stwierdził, iż odmowa zarejestrowania stowarzyszenia nie
      naruszała międzynarodowych zobowiązań Rzeczpospolitej Polskiej.
      W związku ze złożoną skargą nr 44158/98 przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej
      wniesioną do Europejskiej Komisji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności sprawa
      była rozpoznawana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. W
      wyroku z 20 grudnia 2001 r. Trybunał ten uznał, że nie miało miejsca naruszenie
      art. 11 Konwencji.
      W uzasadnieniu wyroku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu
      stwierdził, że zarówno Sąd Apelacyjny, jak i Sąd Najwyższy słusznie uznały, że
      dopuszczenie rejestracji Stowarzyszenia „Związek Ludności Narodowości Śląskiej"
      w Katowicach byłoby sprzeczne z prawem, przede wszystkim dlatego, że nazwa
      Stowarzyszenia, która w ich opinii wiązała się z nieistniejącym narodem, byłaby
      myląca dla społeczeństwa. Trybunał podzielił także stanowisko, że
      zarejestrowanie Związku jako organizacji mniejszości narodowej wywołałoby
      poważne konsekwencje dla innych grup etnicznych w Polsce. Taki sam pogląd
      przyjął Europejski Trybunał Praw Człowieka zasiadając jako Wielka Izba, w
      wyroku z 17 lutego 2004 r.
      Rozpoznając żądanie wnioskodawcy wniesione 25 października 2004r. (sygn. akt
      KA.YIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772) Sąd Rejonowy ustalił również - na podstawie
      akt sprawy o sygn. l Ns Rej St. 750/96 - iż w skład Komitetu
      Założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach
      powołanego przez Założycieli Związku w dniu 24 listopada 1996r. wchodzili:
      Rudolf Kołodziejczyk, Erwin Sowa i Jerzy Gorzelik. Te same osoby, z wyjątkiem
      Jerzego Gorzelika, weszły w skład Komitetu Założycielskiego „Związku Ludności
      Narodowości Śląskiej" zgłoszonego do zarejestrowania w niniejszej sprawie.
      Analiza obu statutów „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach -
      uchwalonego w dniu 24 listopada 1996r. oraz 28 maja 2004r. pozwala na
      stwierdzenie, że ich tekst jest taki sam, a różnią się jedynie zapisami
      zawartymi w pkt 4 § 7 i w § 30. Nazwa stowarzyszenia jest w obu statutach
      identyczna.
      Sąd Rejonowy stwierdził nadto, iż wprowadzona została do obecnie złożonego
      statutu nieznaczna zmiana treści pkt 4 w § 7 - zamiast określenia: „osób
      narodowości śląskiej" określenie: „osób deklarujących przynależność do
      narodowości śląskiej". Również w nieznaczny sposób zmieniona została treść § 30
      statutu z brzmienia (zawartego w statucie z 1996 roku) „związek jest
      organizacją śląskiej mniejszości narodowej" na brzmienie „związek jest
      organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej".
      Nieznaczna zmiana treści obu zapisów statutu - przy takiej samej nazwie
      stowarzyszenia - nie zmienia faktu, iż w obecnie obowiązującym porządku prawnym
      zarejestrowanie takiego stowarzyszenia pozostawałoby w sprzeczności z
      przepisami prawa.
      Nadal bowiem aktualne są wywody Sądów - Apelacyjnego i Sądu Najwyższego -
      zawarte w uzasadnieniach postanowień tych Sądów z dnia 24 września 1997r. i 13
      marca 1998r., co do pojęcia narodowości śląskiej i faktu nieistnienia narodu
      śląskiego. Skoro zatem nie istnieje naród śląski, nie może być zarejestrowane
      Stowarzyszenie, które posiada nazwę „Związek Ludności Narodowości Śląskiej"
      oraz które określa w statucie, iż „związek jest organizacją osób deklarujących
      przynależność do narodowości śląskiej" (§ 30 statutu), a także które jako jeden
      z celów działania wskazuje „ochronę praw etnicznych osób deklarujących
      przynależność do narodowości śląskiej".
      Aktualne też pozostaje stwierdzenie Sądu Najwyższego, że statut Stowarzyszenia
      narusza art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy - Prawo o stowarzyszeniach. Przepis
      • szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:21
        Aktualne też pozostaje stwierdzenie Sądu Najwyższego, że statut Stowarzyszenia
        narusza art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy - Prawo o stowarzyszeniach. Przepis ten
        stanowi, że statut Stowarzyszenia winien określać sposób nabycia i utraty
        członkostwa oraz prawa i obowiązki członków.
        Złożony łącznie z wnioskiem statut Stowarzyszenia uchwalony w dniu 28 maja
        2004r. w § 10 przewiduje nadal zapis, że „członkiem zwyczajnym może być każda
        osoba posiadająca obywatelstwo polskie, która złoży pisemne oświadczenie o
        przynależności do narodowości śląskiej", zaś w odniesieniu do jego utraty
        stanowi, że członkostwo w związku ustaje z powodu wysunięcia przez komisję
        rewizyjną wniosku o pozbawienie członkostwa ze względu na niespełnienie
        statutowych wymogów członkostwa (§15 pkt 2 lit. b). Wobec nieistnienia narodu
        śląskiego konsekwencją tych regulacji jest fakt, iż nikt nie mógłby, zgodnie z
        prawem, zostać członkiem stowarzyszenia, jako że oświadczenia o przynależności
        do tego narodu nie odpowiadałyby prawdzie.
        Sąd Rejonowy odmówił zatem wpisu Stowarzyszenia do Krajowego Rejestru Sądowego
        postanowieniem z dnia 8 lutego 2005 r., wskazując jako podstawę prawną swego
        rozstrzygnięcia przepis art. 14 Prawa o stowarzyszeniach.
        Postanowienie Sądu Rejonowego w Katowicach z dnia 8 lutego 2005 r. sygn. akt
        KA.VIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772 zostało zaskarżone apelacją przez wnioskodawcę
        który wniósł (jak ostatecznie sprecyzowano to w piśmie z 7 kwietnia 2005r.) o
        zmianę zaskarżonego postanowienia oraz o dokonanie wpisu Związku Ludności
        Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego z zaznaczeniem zmiany w §
        10 statutu, który powinien brzmieć „Członkiem zwyczajnym może być każda osoba
        posiadająca obywatelsko polskie, która złoży pisemne oświadczenie o poczuciu
        przynależności do narodowości śląskiej".
        Zaskarżonemu postanowieniu wnioskodawca zarzucił złą ocenę stanu faktycznego ze
        względu na złą interpretację § 30 i § 7 pkt 4 Statutu, spowodowane obrazą
        źródeł prawa, skutkujące dokonaniem nieprawidłowych ustaleń i wniosków
        niezgodnie z zamysłem założycieli.
        Na skutek wniesionej przez wnioskodawcę apelacji Sąd Okręgowy w Katowicach
        postanowieniem z dnia 31 maja 2005 r. sygn. akt XIX Ga 210/05/KZ uchylił
        zaskarżone postanowienie i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi
        Rejonowemu w Katowicach.
        Sąd Okręgowy wskazał, iż błędnym było przyjęcie założenia przez Sąd Rejonowy,
        że niniejsza sprawa jest kontynuacją postępowania zapoczątkowanego złożonym w
        1996 r. wnioskiem o zarejestrowanie przez Sąd Wojewódzki w Katowicach -
        stowarzyszenia o nazwie Związek Ludności Narodowości Śląskiej, pomijając fakt,
        iż wniosek złożony skutecznie w dniu 25 października 2004 r. dotyczy
        stowarzyszenia założonego przez inny krąg założycieli, którzy w innej dacie i o
        innej treści uchwalili statut. Okoliczność, iż taka sama jest nazwa
        stowarzyszenia i przeważająca część postanowień statutu, a także taki sam w 2/3
        skład osobowy Komitetu założycielskiego, nie uzasadniała przyjęcia, iż jest to
        ta sama sprawa, ani też dokonania oceny statutu w oparciu o poglądy wyrażone w
        uzasadnieniach rozstrzygnięć orzeczeń sądów powszechnych wszystkich instancji,
        a także wyroków Europejskiego Trybunału praw Człowieka w Strasburgu z dnia 21
        lutego 2001 r. i z dnia 17 lutego 2004r. dotyczących poprzedniej sprawy.
        Jednocześnie Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, iż w dacie orzekania przez Sąd
        Rejonowy była już opublikowana i częściowo obowiązująca ustawa z dnia 6
        stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku
        regionalnym ( Dz. U. nr 17 póz. 141 ), gdzie zdefiniowano pojęcie mniejszości
        narodowej i mniejszości etnicznej, a także wskazano uznane przez ustawodawcę
        mniejszości narodowe i etniczne oraz związane z tym przywileje narodowościowe.
        Zatem zdaniem Sądu Okręgowego tym bardziej istniała potrzeba wyjaśnienia
        wątpliwości związanych ze statutem w trybie art. 15 Prawa o stowarzyszeniach.
        Sąd Rejonowy winien wyznaczyć posiedzenie wyjaśniające, a w przypadku gdyby
        wnioskodawca podtrzymał prezentowaną w apelacji wykładnię postanowień statutu -
        rozważyć winien czy zapisy statutowe nie naruszają ustawy o mniejszościach
        narodowych i etnicznych i języku regionalnym. Sąd Okręgowy stwierdził, iż
        celowym byłoby przeredagowanie zapisów statutu dotyczących kwestii nabycia i
        utraty członkostwa ( § 10 i §15 ust. 2 statutu ) zwracając uwagę, iż w myśl
        art. 10 ust. 1 pkt 4 Prawa o stowarzyszeniach do niezbędnych elementów statutu
        należy określenie sposobu nabywania i utraty członkostwa, przyczyn utraty
        członkostwa, oraz praw i obowiązków członków.
        Sąd Okręgowy wskazał również na problem związany ze zgodnością z przepisami
        prawa nazwy stowarzyszenia. Nazwa stowarzyszenia winna odpowiadać jego celowi,
        a także nie powinna zawierać informacji nieprawdziwych, mylących czy też
        mogących wprowadzić w błąd co do celu czy istoty działania stowarzyszenia.
        Rozpoznając sprawę ponownie (sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 10376/05/978) i
        mając na uwadze wytyczne Sądu Okręgowego zawarte w uzasadnieniu postanowienia z
        dnia 31 maja 2005r. Sąd Rejonowy wezwał wnioskodawcę do rozważenia korekty
        statutu poprzez:
        a) wyeliminowanie ze statutu pojęcia „narodowość śląska" jako kategorii
        pojęciowej nie istniejącej obiektywnie, nie mającej oparcia w obowiązującym
        stanie prawnym;
        b) zmianę nazwy Stowarzyszenia tak, aby odpowiadała ona celowi działalności
        Stowarzyszenia i nie zawierała informacji nieprawdziwych gdyż obecna nazwa,
        jest myląca, wprowadzająca w błąd, sugeruje istnienie narodowości śląskiej,
        zawiera informacje nieprawdziwe;
        c) zmianę zapisów § 7 pkt 4 statutu dotyczących „ochrony praw etnicznych osób
        deklarujących przynależność do narodowości śląskiej";
        d) doprecyzowanie zapisów § 8 pkt 11 poprzez określenie o jaką „inną
        działalność" w tym zapisie chodzi;
        e) zmianę zapisów § 10 i § 15 ust. 2 jako naruszających art. 10 ust. 1 pkt 4
        Prawa o stowarzyszeniach tak, aby kryteria nabywania i utraty członkostwa były
        jednoznaczne i zrozumiale sformułowane.
        Dnia 12 września 2005r. wpłynęło do tut. Sądu pisemne ustosunkowanie się
        wnioskodawcy do postanowienia Sądu, protokół z zebrania założycielskiego
        Związku Ludności Narodowości Śląskiej z dnia 17.06.2005 r. wraz z listą
        obecności i uchwałami z tej samej daty w przedmiocie zmiany § 10 i § 15
        statutu, protokół z zebrania założycielskiego Związku Ludności Narodowości
        Śląskiej z dnia 02.09.2005 r. wraz z listą obecności na tym zebraniu i uchwałą
        w przedmiocie zmiany § 8 pkt 11 statutu.
        Wnioskodawca nie dokonał jednak stosownej zmiany nazwy Stowarzyszenia ani
        zmiany zapisów §7 pkt 4 statutu, dotyczących „ochrony praw etnicznych osób
        deklarujących przynależność do narodowości śląskiej".
        Uznając, iż dokonane przez wnioskodawcę zmiany statutu z dnia 17 czerwca 2005r.
        i z dnia 2 września 2005 r. nie czynią zadość wezwaniu Sądu i powodują, iż mimo
        tych zmian zapisy statutu nadal pozostają w sprzeczności z przepisami prawa, a
        w szczególności z zapisami art. 2 ustawy o mniejszościach narodowych i
        etnicznych oraz o języku regionalnym, z art. 58 k.c. oraz z art. 10 ust. 1 pkt
        4 ustawy Prawo o stowarzyszeniach - Sąd Rejonowy postanowieniem z dnia 19
        września 2005r. sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 10376/05/978 odmówił wpisu
        Związku Ludności Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego.
        Na powyższe postanowienie wnioskodawca wniósł w dniu 6 października 2005r.
        skargę domagając się wpisu Związku Ludności Narodowości Śląskiej do rejestru i
        zarzucając m.in. że Sąd błędnie interpretuje pojęcia mniejszości narodowej,
        narodowości i narodu.
        Rozpoznając sprawę na skutek skargi na powyższe orzeczenie Sąd Rejonowy -
        realizując wytyczne Sądu Okręgowego w Katowicach zawarte w uzasadnieniu
        postanowienia z dnia 31 maja 2005 r. - wyznaczył posiedzenie wyjaśniające w
        trybie art. 15 Prawo o
      • szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:23
        Rozpoznając sprawę na skutek skargi na powyższe orzeczenie Sąd Rejonowy -
        realizując wytyczne Sądu Okręgowego w Katowicach zawarte w uzasadnieniu
        postanowienia z dnia 31 maja 2005 r. - wyznaczył posiedzenie wyjaśniające w
        trybie art. 15 Prawo o stowarzyszeniach w celu wyjaśnienia wątpliwości
        związanych ze złożonym statutem Stowarzyszenia i umożliwienia wnioskodawcy
        zajęcia ostatecznego stanowiska w kwestii dokonania ewentualnych zmian statutu
        i w kwestiach podniesionych w skardze z dnia 30 września 2005 r.
        Na posiedzeniu wyjaśniającym w dniu 6 grudnia 2005 r. wnioskodawca zarzucił, że
        do chwili obecnej narodowość śląska nie została uznana przez ustawodawcę i
        przez sądy. Zarzucił, że oprócz mniejszości narodowych i etnicznych
        wymienionych w Ustawie z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i
        etnicznych funkcjonując Polsce również inne mniejszości, które zostały
        zarejestrowane przez polskie sądy (np. Wspólnota Kazachska w Warszawie,
        Indyjskie Stowarzyszenie w Polsce, Towarzystwo Przyjaźni Narodu Koreańskiego,
        Francuskie Towarzystwo Narodowo - Kulturalne).
        Wnioskodawca podniósł, że w rozumieniu wskazanej wyżej ustawy ludność śląska
        kwalifikuje się jako grupa czy mniejszość etniczna ale ustawa ta nie definiuje
        pojęcia „narodowość" i nie odnosi się do pozostałych narodowości nie
        wymienionych w ustawie. Wnioskodawca uważa za krzywdzący brak wymienienia w
        ustawie wszystkich mniejszości etnicznych i wymienienie tylko czterech spośród
        nich (vide protokół z posiedzenia wyjaśniającego z dnia 6 grudnia 2005r.).
        Sąd Rejonowy zobowiązał wnioskodawcę do rozważenia możliwości korekty przepisu
        § 1 statutu w zakresie nazwy Stowarzyszenia sugerując zawarcie w nazwie zamiast
        słów ludności „narodowości śląskiej" słów „ludności domagającej się uznania
        narodowości śląskiej" - co zdaniem Sądu odzwierciedlałoby rzeczywisty stan.
        Ze względu na zadeklarowanie przez wnioskodawcę odbycia w krótkim terminie
        zebrania założycieli i rozważenia możliwości korekty nazwy Stowarzyszenia -Sąd
        Rejonowy wyznaczył jeszcze jedno posiedzenie wyjaśniające aby umożliwić
        wnioskodawcy ostateczne zajęcie stanowiska w tej sprawie.
        Na posiedzeniu wyjaśniającym w dniu 9 grudnia 2005r. wnioskodawca przedłożył
        zmieniony - w wyniku uchwały nadzwyczajnego zebrania założycieli z dnia 8
        grudnia 2005r. - statut Stowarzyszenia. Przyjęta nowa nazwa Stowarzyszenia
        brzmi: Związek Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenie Osób
        Deklarujących Przynależność Do Narodowości Śląskiej.
        Wnioskodawca wyjaśnił ponadto, że założyciele nie mogli zgodzić się na zmianę
        nazwy na Związek Ludności Śląskiej Domagającej się Uznania Narodowości Śląskiej
        albowiem w ich odczuciu narodowość śląska istnieje i jest również uznawana w
        Czechach i Słowacji.
        Wnioskodawca podkreślił, że państwo polskie powinno być wielonarodowe i dlatego
        też założyciele odstąpili od użycia w nazwie cudzysłowu, jak też słów o dążeniu
        do uznania narodowości śląskiej (vide protokół z posiedzenia wyjaśniającego z
        dnia 9 grudnia 2005r.).
        Po złożeniu przez wnioskodawcę dwóch egzemplarzy uaktualnionego statutu po
        zmianie dokonanej 8 grudnia 2005r. oraz prawidłowo wypełnionych formularzy KRS-
        W20 Sąd Rejonowy przesłał odpis wniosku Prezydentowi Miasta Katowice jako
        organowi nadzoru celem ewentualnego wyrażenia opinii na temat wniosku, zgodnie
        z przepisem art. 21 w zw. z art. 13 § 2 Prawa o Stowarzyszeniach.
        Organ nadzoru w piśmie z dnia 24 stycznia 2006r. podtrzymał dotychczasowe
        stanowisko zawarte w piśmie z dnia 11 stycznia 2005r. dot. sygn. akt KA.VIII Ns-
        Rej. KRS 21735/04/772 oraz w piśmie z dnia 27 lipca 2005r. dot. sygn. KA.VIII
        Ns-Rej. KRS 10376/05/978. Organ nadzoru stwierdził krótko, iż zmiana nazwy
        stowarzyszenia w obecnie rozpatrywanym wniosku nie wydaje się mieć wpływu na
        jego ocenę prawną. Pozytywna opinia organu nadzorującego wymagałaby bowiem
        uznania, że narodowość śląska istnieje, a takie rozumowanie nie znajduje
        podstaw w przepisach ustawy z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach
        narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (vide pismo Prezydenta Miasta
        Katowice z dnia 24 stycznia 2006r. znak DG.IV.5010/7/06).


        Sąd zważył co następuje:
        Rozpoznając niniejsze żądanie wnioskodawcy jako żądanie odrębne (oparte na
        zmienionym w stosunku do wniosku z 1996r. statucie) Sąd Rejestrowy na podstawie
        art. 16 Prawa o stowarzyszeniach dokonał wnikliwej analizy statutu i
        dołączonych do niego dokumentów celem stwierdzenia czy statut ten jest zgodny z
        przepisami prawa, a założyciele spełniają wymagania określone ustawą. Sąd
        zbadał całość statutu uchwalonego w dniu 28 maja 2004r. wraz z późniejszymi
        zmianami (w tym ostatnią zmianą z dnia 8 grudnia 2005r.) i ocenił jego treść
        pod względem zgodności z porządkiem prawnym - Konstytucją Rzeczpospolitej
        Polskiej, ustawami zwykłymi i ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi. W wyniku
        tej oceny stwierdził Sąd Rejonowy, iż w statucie Stowarzyszenia znajdują się
        nadal zapisy sprzeczne z powyższymi aktami prawnymi. Dotyczy to mianowicie
        przepisów § 1 i § 7 pkt 4 Statutu. Zawarta w przepisie § 1 Statutu nazwa
        Stowarzyszenia - pomimo brzmienia rozszerzonego w wyniku uchwały założycieli z
        dnia 8 grudnia 2005r. - nadal zakłada istnienie narodowości śląskiej co nie ma
        potwierdzenia w obowiązującym stanie prawnym. Pożądanym byłoby nadanie
        Stowarzyszeniu nazwy odpowiadającej jego celowi, gdyż pozwalałoby to na
        dotarcie do tej organizacji wszystkim osobom zainteresowanym profilem jej
        działalności, a także takiej by nie zawierała informacji nieprawdziwych,
        mylących czy też mogących wprowadzać w błąd co do celu czy istoty działalności
        stowarzyszenia. Takie stanowisko zawarł Sąd Okręgowy w Katowicach w
        uzasadnieniu postanowienia z dnia 31 maja 2005r. Tymczasem aktualna nazwa
        Stowarzyszenia nie spełnia tych kryteriów z uwagi na zawarcie w niej w dalszym
        ciągu pojęcia „narodowości" co jest zapisem wprowadzającym w błąd.
        Aprobując w pełni szlachetne cele i założenia Stowarzyszenia dotyczące ochrony
        praw Ślązaków, utrwalania ich tradycji i kultury Sąd nie może jednak
        zaakceptować nazwy zawierającej określenie „narodowości śląskiej". Zdaniem Sądu
        w tym samym stopniu wnioskodawca może te szlachetne cele realizować posługując
        się nazwą Stowarzyszenie Ludności Śląskiej, gdyż wyłączenie wyrazu „narodowość"
        w niczym nie wpływa ani nie umniejsza tychże celów działalności. Co więcej -
        gdyby w nazwie znalazłoby się np. sformułowanie „ludności domagającej się
        uznania narodowości śląskiej" lub ewentualnie „domagającej się uznania śląskiej
        mniejszości etnicznej" - byłoby to z całą pewnością pomocne w ubieganiu się tej
        grupy obywateli o nadanie jej statusu mniejszości etnicznej i o odpowiednie
        usankcjonowanie tego dążenia przez ustawodawcę.
        W skardze wniesionej na orzeczenie Sądu z dnia 19 września 2005r. wnioskodawca
        stanowczo stwierdza (i to dwukrotnie), iż Ślązacy spełniają wszystkie ustawowe
        kryteria mniejszości etnicznej. Mimo to wnioskodawca niezmiennie obstaje przy
        słowie „narodowość śląska" w nazwie Stowarzyszenia, powołując się na
        interpretacje słowa „narodowość" zawarte w encyklopediach czy słownikach języka
        polskiego. Stanowisko to jest nieuzasadnione. Sąd nie neguje, iż w
        językoznawstwie mogą istnieć różnorodne definicje pojęcia narodowości, w tym
        także jako „ogółu świadomości etniczno - kulturowej". Jednak w sensie prawnym,
        w porządku prawnym, słowo „narodowość" musi być związane ze ściśle określonym
        narodem.
        Mimo bowiem braku w ustawodawstwie polskim ścisłej definicji
        pojęcia „narodowości" zagadnienie to było już omówione na gruncie orzecznictwa
        sądowego. Naczelny Sąd Administracyjny wydał w ostatnich latach wyroki, w
        których wypowiedział się na ten temat. Między innym w wyroku z dnia 23
        listopada 1999r. (V S.A. 994/99, ONSA 2000, nr 4, póz. 171)
        • szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:24
          Mimo bowiem braku w ustawodawstwie polskim ścisłej definicji
          pojęcia „narodowości" zagadnienie to było już omówione na gruncie orzecznictwa
          sądowego. Naczelny Sąd Administracyjny wydał w ostatnich latach wyroki, w
          których wypowiedział się na ten temat. Między innym w wyroku z dnia 23
          listopada 1999r. (V S.A. 994/99, ONSA 2000, nr 4, póz. 171). Naczelny Sąd
          Administracyjny stwierdził, iż pojęcie narodowości (polskiej) odwołuje się do
          przynależności do narodu (polskiego). Orzeczenie to wydane zostało na gruncie
          obowiązującej ustawy z dnia 25 czerwca 1997r. o cudzoziemcach (Dz.U. Nr 114,
          póz. 739). Użyte w art. 10 ust. 1 obowiązującej ustawy o cudzoziemcach
          pojęcie „narodowości polskiej" z powodu braku definicji ustawowej skłoniło ten
          Sąd do odwołania się do znaczenia podanego w Słowniku języka polskiego
          (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1992 tom II s. 284) i do uznania pojęcia
          narodowości polskiej jako przynależności do narodu polskiego. Przytoczony wyrok
          Naczelnego Sądu Administracyjnego - przybliżający treść pojęcia „narodowość" -
          wskazuje, iż narodowość w każdym przypadku oznacza przynależność do narodu.
          Potwierdza zresztą tę interpretację sam wnioskodawca, który na posiedzeniu w
          dniu 9 grudnia 2005r. stwierdził stanowczo, że Polska powinna być państwem
          wielonarodowym. W piśmie z dnia 8 września 2005r. przytacza zaś cytaty zawarte
          w apelacji od postanowienia sądu z dnia 8 lutego 2005r., m.in. „... jesteśmy
          Górnoślązakami a nie Polakami", „... Ludność czuje się nie Polakami, a tylko
          Ślązakami". Wynika stąd. iż dla samego wnioskodawcy pojęcie narodowości
          śląskiej wiąże się jednoznacznie i nierozerwalnie z pojęciem narodu śląskiego.
          Dążeniem wnioskodawcy jest więc uznanie - poprzez nadanie takiej a nie innej
          nazwy Stowarzyszenia - że istnieje w granicach Rzeczypospolitej Polskiej naród
          śląski.
          Uznać zatem należy, że przepis § 1 Statutu Stowarzyszenia pozostaje w
          sprzeczności z art. 3, art. 6 i art. 58 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej -
          mówiących o jednolitości państwa i stwarzaniu przez to państwo warunków trwania
          i rozwoju narodu polskiego. Już też z samej preambuły wynika, że Konstytucja
          jest aktem prawnym narodu polskiego co określa jasno, że Rzeczypospolita Polska
          jest państwem jednego narodu - tj. narodu polskiego - i nie jest państwem
          wielonarodowym. Oczywiście zagwarantowana jest jednocześnie ochrona praw
          mniejszości narodowych na podstawie art. 27 oraz art. 35 ust. 1 i 2 Konstytucji.
          W świetle powyższych wywodów za sprzeczny z Konstytucją - ale także z ustawą z
          dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku
          regionalnym (Dz.U. Nr 17, póz. 141) uznać należy również przepis § 7 pkt 4
          statutu Stowarzyszenia. W ustawie z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach
          narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym zdefiniowano pojęcie
          mniejszości narodowej i etnicznej, a także wskazano uznane przez ustawodawcę
          mniejszości narodowe i etniczne oraz związaną z tym ochronę ich praw.
          Przepis art. 2 ust. 1 powołanej ustawy określa jakie warunki musi łącznie
          spełnić grupa obywateli polskich aby zostać uznaną za mniejszość narodową.
          Warunki te to: odróżnianie się w sposób istotny od pozostałych obywateli
          językiem, kulturą lub tradycją, dążenie do zachowania swojego języka, kultury
          lub tradycji, świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej,
          zamieszkiwanie przodków na obecnym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co
          najmniej 100 lat i utożsamianie się z narodem zorganizowanym we własnym
          państwie. W ust. 2 tegoż artykułu ustawodawca zawarł zamknięty katalog grup
          obywateli uznanych za mniejszość narodową. Z kolei w ust. 3 art. 2 tejże ustawy
          znajduje się definicja mniejszości etnicznej. Za mniejszość etniczną
          ustawodawca uznał grupę obywateli polskich, która w sposób istotny odróżnia się
          od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją, dąży do zachowania
          swojego języka, kultury lub tradycji, ma świadomość własnej historycznej
          wspólnoty etnicznej i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę, Jej
          przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co
          najmniej 100 lat i nie utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym
          państwie. W ust. 4 art. 2 znajduje się zamknięty katalog uznanych przez
          ustawodawcę mniejszości etnicznych.
          Przepis art. 2 ustawy nie wymienia w żadnym z katalogów mniejszości śląskiej.
          Wnioskodawca zarówno w apelacji z dnia 28 lutego 2005r. (pkt 28 - k. 100 akt
          sprawy sygn. akt KA.YIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772), jak i w skardze na
          orzeczenie Sądu z dnia 19 września 2005r. (na str. 2 pkt 5) podnosi, że ludność
          śląska powinna być traktowana jako mniejszość etniczna, podobnie jak Romowie,
          Łemkowie, Tatarzy i Karaimowie, że Ślązacy spełniają wszystkie ustawowe
          kryteria mniejszości etnicznej i że ustawodawca powinien był umieścić ludność
          śląską w powołanej wyżej ustawie jako mniejszość etniczną. Argumentacja
          wnioskodawcy jest więc skierowana niejako przeciwko samej ustawie, która nie
          uznaje mniejszości śląskiej za mniejszość etniczną.
          Zapis § 7 pkt 4 Statutu - mówiący o ochronie praw etnicznych osób deklarujących
          przynależność do narodowości śląskiej - jest z powyższych względów sprzeczny z
          przepisem art. 2 ustawy z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i
          etnicznych oraz o języku regionalnym. Skoro bowiem mniejszość śląska nie
          została wymieniona w ustawie jako mniejszość etniczna (ani mniejszość narodowa)
          to nie można zawierać we wskazanym celu działania Stowarzyszenia ochrony praw
          etnicznych tej grupy obywateli. Z tych względów Sąd nie może zaakceptować
          treści przepisu § 7 pkt 4 Statutu, przy której wnioskodawca niezmiennie i
          konsekwentnie obstaje.
          Zgodnie z przepisem art. 1 ust. 2 Prawa o stowarzyszeniach prawo obywateli
          polskich do zrzeszania się w stowarzyszeniach może podlegać ograniczeniom
          niezbędnym do zapewnienia interesów bezpieczeństwa państwowego lub porządku
          publicznego. Prawo obywateli do zrzeszania się jest zagwarantowane w
          Konstytucji (art. 12 i art. 58 ust. 1 Konstytucji) ale nie jest prawem
          absolutnym i może podlegać ograniczeniom wskazanym w art. 13 i art. 58 ust. 2
          Konstytucji.
          Wynika to również z przepisu art. 11 ust. 2 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka
          i Podstawowych Wolności ratyfikowanej przez Polskę w dniu 2 października 1992r.
          Z przewidzianej tym przepisem wolności stowarzyszania się nie można bowiem
          korzystać w sposób nieograniczony i wykraczający poza ramy ochrony porządku
          publicznego bądź ochrony praw innych osób w Rzeczypospolitej Polskiej.
          Rejestracja Stowarzyszenia posługującego się w zapisach Statutu pojęciem
          narodowości śląskiej prowadziłaby nie tylko do uznania przez Sąd istnienia
          narodu śląskiego i tym samym wypełnienia przez ten Sąd roli państwowotwórczej -
          do czego z pewnością nie jest Sąd uprawniony. Prowadziłaby również do
          stworzenia możliwości wystąpienia podobnych dążeń do uzyskania odrębności
          narodowej po stronie takich grup regionalnych istniejących w Polsce jak Górale
          czy Kaszubi.
          Stowarzyszenie musi działać zgodnie z zasadą praworządności, która wprost
          wynika z przepisu art. 83 Konstytucji stanowiącego, iż każdy ma obowiązek
          przestrzegania prawa w Rzeczypospolitej Polskiej.
          Aktualna treść statutu - a w szczególności zapisy zawarte w § 1 i § 7 pkt4
          Statutu nie wypełniają, zdaniem Sądu, wszystkich wskazanych powyżej wymogów.
          Treść statutu powinna być zgodna z prawem - a mając na uwadze to, iż statut to
          również umowa cywilnoprawna - powinien on być ukształtowany w granicach
          przysługującej stronom swobody umów (art. 3531 k.c.) wyznaczonych przez
          właściwość stosunku prawnego, ustawy i zasady współżycia społecznego. Zapisy
          statutu naruszające te zasady muszą być uznane za wadliwe z mocy art. 58 k.c.
          Mając zatem na względzie to, że wnioskodawca stanowczo podtrzymuje brzmienie
          statutu w części obej
          • szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:26
            Mając zatem na względzie to, że wnioskodawca stanowczo podtrzymuje brzmienie
            statutu w części obejmującej przepisy § 1 i § 7 pkt 4 Statutu oraz biorąc pod
            uwagę aktualny stan prawny i wyżej wskazane rozważania - należy uznać, iż
            wniosek o wpis Związku Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenia Osób
            Deklarujących Przynależności Do Narodowości Śląskiej nie jest uzasadniony i nie
            może zostać uwzględniony.
            Dlatego na mocy art. 14 ustawy z dnia 7 kwietnia 1989r. - Prawo o
            stowarzyszeniach Sąd orzekł jak w sentencji postanowienia.
            Sędzia Sądu Rejonowego Ewa Paśko

            POUCZENIE:
            Od doręczonego postanowienia przysługuje prawo wniesienia apelacji. Apelację
            wnosi się do Sądu, który wydał postanowienie. W nieprzekraczalnym terminie 14
            dni od doręczenia postanowienia.
    • szwager_z_laband Re: nowinki 09.04.06, 12:13
      Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa autostrady A1 od Gliwic do południowej
      granicy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpisała właśnie
      przetarg na wyłonienie wykonawcy robót


      Dojazd do granicy powinien być gotowy w 2009 r., by budowana po czeskiej
      stronie autostrada D47 nie kończyła się w szczerym polu. Czesi rozstrzygnęli
      już przetarg na swój odcinek prowadzący do Ostrawy - wygrała go izraelska
      firma - i wzięli na siebie budowę mostu granicznego na Olzie. Mimo to Polska
      może nie zdążyć. Choć nasza autostrada jest krótka - 48 km, licząc od węzła
      Sośnica (pod Gliwicami) na autostradzie A4 wschód - zachód, podzielono ją aż na
      trzy części. Problemem była bowiem środkowa, gdzie mieszkańcy zaskarżyli
      decyzję lokalizacyjną. Dopiero gdy w październiku 2005 r.podtrzymał ją Naczelny
      Sąd Administracyjny, GDDKiA mogła ogłosić przetarg na projekt techniczny.
      Rozpoczęcie robót na tym fragmencie planowane jest dopiero na 2008 r., a
      zakończenie dwa lata później.

      Żeby jednak nie tracić czasu, GDDKiA rozpisała właśnie przetarg na budowę
      niespełna 15-kilometrowego odcinka Sośnica - Bełk. Prace mogłyby tu ruszyć w
      drugiej połowie tego roku. Z kolei na przygranicznym fragmencie na ukończeniu
      jest dokumentacja techniczna. Przetarg ma być rozpisany jeszcze w tym roku, zaś
      zakończenie budowy planowane jest na 2009 r. Dojazd do mostu na Olzie, chociaż
      kulawy (bez środkowego odcinka autostrady), ma więc szansę powstać na czas.
    • szwager_z_laband Re: nowinki 11.04.06, 12:51
      Śląski gniew w Warszawie









      Judyta Watoła, pap 07-04-2006 , ostatnia aktualizacja 07-04-2006 22:58

      Lekarze i pielęgniarki z województwa śląskiego najgłośniej ze wszystkich
      protestowali w piątek przeciwko niskim zarobkom. W Warszawie urządzili wielką
      demonstrację. - Chcemy powiedzieć panu Relidze, że to, co przygotował dla nas,
      to po śląsku szajs - mówili.


      Do Warszawy pojechało 650 związkowców z całego województwa oraz przedstawiciele
      Śląskiego Komitetu Pracowników Ochrony Zdrowia, który skupia m.in. izby
      lekarskie i pielęgniarskie. Domagają się 30-proc. podwyżki jeszcze w tym roku i
      dwóch takich samych podwyżek w 2007 r. Podpowiadają: pieniądze można wziąć z
      1,5-miliardowej rezerwy Narodowego Funduszu Zdrowia.

      Zaczęli protestować około południa od pikiety pod Sejmem. Śpiewając hymn,
      powiewali czarnymi flagami. Na transparentach napisy: "Nie zmuszajcie nas do
      emigracji!", "Dość wyzysku personelu!".

      Do protestujących wyszedł Jan Rokita z PO, ale szybko musiał się
      wycofać. "Religa do szpitala! Rokita do roboty!" - zakrzyczeli go związkowcy,
      wręczając mu na pożegnanie pogrzebowy wieniec.

      Potem było spotkanie z marszałkiem sejmu Markiem Jurkiem. - Szczerze? Jego
      wiedza o naszych problemach jest żadna - powiedział po spotkaniu Tomasz
      Ziółkowski z "Solidarności".

      Spod Sejmu lekarze i pielęgniarki ruszyli pod Ministerstwo Zdrowia. -
      Zbigniewowi Relidze chcemy powiedzieć, że to, co dla nas przygotował, to po
      śląsku zwykły szajs - mówiła Ewa Fica, szefowa sekretariatu ochrony zdrowia
      śląsko-dąbrowskiej "S", odnosząc się do propozycji ministra, by pierwsze
      podwyżki w ochronie zdrowia nastąpiły dopiero w przyszłym roku, a wprowadzenie
      prywatnych kas chorych przesunąć o siedem lat.

      W wielkiej sali konferencyjnej w ministerstwie Religa przyjął wszystkich
      protestujących. Stwierdził, że nie wie nic o rezerwach w NFZ, z których można
      sfinansować podwyżki, ale obiecał, że to sprawdzi. - Przyrzekł, że w
      poniedziałek wszystko będzie wiedział i jeszcze tego dnia przyjedzie do
      Katowic, by nam osobiście przekazać, czy da się sprawę załatwić po naszej
      myśli - mówi Ziółkowski.

      Religa zapewnił też, że 10 maja przedstawi plan, jak w ciągu czterech lat
      ponaddwukrotnie zwiększyć nakłady na zdrowie.

      Dla protestujących to odległe obietnice. Najważniejsze są dla nich podwyżki "na
      już". - Jeśli ich nie dostaniemy, zaostrzymy protest - zapowiedzieli, wsiadając
      do autokarów, które miały ich przywieźć z powrotem na Śląsk.

      Podczas gdy w Warszawie wrzało, w szpitalach i przychodniach w regionie obyło
      się bez awantur. Większość lekarzy i część pielęgniarek wzięło urlopy. Niemal
      wszystkie szpitale i poradnie pracowały jak w dni świąteczne. Dyżurni lekarze
      przyjmowali tylko pacjentów w stanie zagrożenia życia, z gorączką, urazami czy
      bólami.

      Lekarze dyżurujący w bielskim Szpitalu Wojewódzkim nie mieli więcej pracy niż
      na co dzień. - Nie było pacjentów z błahymi sprawami, nie doszło do ani jednej
      konfliktowej sytuacji - zapewnia Wojciech Muchacki, wicedyrektor szpitala.

      - Nie było stresu. Ludzie od dłuższego czasu wiedzieli o proteście i rozumieją
      jego powody. Przez cały dzień otrzymałam tylko dwie skargi od osób, których nie
      powiadomiono o zmianie terminu wizyty - mówiła nam wczoraj Mariola Kukawska,
      rzeczniczka praw pacjenta w śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia w
      Katowicach.

    • szwager_z_laband Re: nowinki 23.04.06, 11:03
      ZMIANY W DOMU WSPÓŁPRACY POLSKO - NIEMIECKIEJ


      Prawdziwa rewolucja w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej. W piątek (21.04)
      obradujące w Gliwicach walne zgromadzenie Domu poznało wyniki audytu, który
      miał ocenić skalę finansowych kłopotów tej instytucji. Okazały się być bardzo
      poważne. W efekcie wymieniono władze Domu - nowym prezydentem został poseł
      Ryszard Galla.


      Personalna czystka objęła też dyrektora Domu Krystiana Tomalę, który kierował
      jego pracami od roku.
      Galla zapowiada, że nowy dyrektor zostanie wybrany jeszcze w maju.
      Zdaniem Galli, obecna sytuacja finansowa Domu jest bardzo trudna.
      Poseł Henryk Kroll uważa, że całą winę za kłopoty Domu ponosi jego założyciel i
      długoletni dyrektor - nieżyjący już Thaddaus Schaeppe.
      Dodajmy jednak, że 200 z 600 tysięcy złotych długu narosło w minionym roku, gdy
      Domem kierował już Tomala.
      Marek Świercz
      www.radio.opole.pl/wiadomosci,11001.html
      miany w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach
      Opolski poseł mniejszości niemieckiej, Ryszard Galla jest od piątku nowym
      prezydentem Domu Współpracy Polsko- Niemieckiej w Gliwicach.
      Walne zgromadzenie Domu poznało wyniki audytu, który miał ocenić skalę
      finansowych kłopotów instytucji. Po ujawnieniu ok. 600 tys. zł długów
      dotychczasowy zarząd nie otrzymał absolutorium.

      "Zarząd podał się do dymisji, następnie wybrano nowy, którego zostałem
      prezydentem" - powiedział PAP Galla. Wraz z zarządem ze stanowiska odwołano
      także dotychczasowego dyrektora Domu - Krystiana Tomalę. "Nazwisko nowego szefa
      poznamy w najbliższym czasie. Dobry dyrektor, to klucz do dobrego
      funkcjonowania Domu" - dodał Galla.

      Nie przewiduje on większych zmian w funkcjonowaniu Domu. Najważniejszą sprawą -
      jego zdaniem - będzie wyprowadzenie instytucji z długów.

      "Na pewno musimy zrównoważyć koszty z przychodami, dopasować realizowane
      projekty do możliwości finansowych, i poszukać dodatkowych środków na
      uregulowanie zaległości" - zapowiedział poseł mniejszości.

      Kilkusettysięczne zaległości Domu to m.in. nie płacone podatki, ZUS i faktury
      dla kontrahentów. "Na szczęście płace dla pracowników regulowane są na
      bieżąco" - podkreślił Galla. Poseł mniejszości niemieckiej zaznaczył, że
      funkcja prezydenta Domu jest funkcją społeczną i nie będzie kolidować z
      poselskimi obowiązkami polityka.

      Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej uroczyście otwarto w lutym 1998 roku. Celem
      jego działań jest rozwój stosunków polsko-niemieckich i proces integracji
      Polski z Unią Europejską we współpracy z mniejszością niemiecką - poprzez
      budowanie społeczeństwa obywatelskiego, rozwój samorządności, wielokulturowości
      i dialog między kulturami.

      • szwager_z_laband Re: nowinki 23.04.06, 11:09
        Turniej dla uczniów z historii Górnego Śląska







        Dr Jerzy Gorzelik podczas wykładu w ramach warsztatów zorganizowanych przez ?
        Gazetę?
        Fot. Dawid Chalimoniuk / AG






        Katarzyna Piotrowiak 21-04-2006 , ostatnia aktualizacja 21-04-2006 22:22

        Około 200 uczniów z 12 miast naszego regionu przyjechało w piątek na
        warsztaty "Opowiemy Ci o Śląsku". Zostały zorganizowane przez "Gazetę" w auli
        Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli "WOM" w Katowicach.


        Dr Jerzy Gorzelik z Uniwersytetu Śląskiego, jeden z autorów zeszytów z
        cyklu "Niezbędnik Śląski" dołączanych do "Gazety", opowiadał m.in. o XIX-
        wiecznej wieży wyciągowej, która stoi przy starej kopalni w Rudzie Śląskiej. W
        niczym nie przypomina metalowych wież przy współczesnych szybach - wygląda jak
        baszta. Na niej wzorowali się projektanci podobnych budowli w Zagłębiu Ruhry. -
        To jedyny taki obiekt, który ocalał - opowiadał Gorzelik.

        - Nic o niej nie słyszeliśmy - przyznawali zaskoczeni uczniowie i nauczyciele.

        Na ściennym ekranie Gorzelik pokazywał też fotografie najcenniejszych zabytków.
        Jedne przetrwały, inne przepadły, jak np. wysadzana perłami kustodia (naczynie
        do przechowywania hostii) z Raciborza. - Zaginęła w 1945 roku, prawdopodobnie
        nadal jest przechowywana w magazynie w Sankt Petersburgu - przypuszczał.

        Z kolei życie codzienne XIX i XX wieku na Górnym Śląsku omówiła i pokazała na
        archiwalnych fotografiach dr Barbara Kluczewska, znawczyni obyczajowości z
        instytutu historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zafascynowała uczniów
        opowieściami o familokach, strojach, rodzącej się modzie na fotografowanie
        rodzinnych uroczystości, śląskich kobietach trzymających mężowskie pieniądze w
        garści oraz surowych obyczajach w wychowywaniu dzieci.

        Spotkanie zamknął wykład z historii sportu, który poprowadził Paweł Czado,
        dziennikarz sportowy "Gazety". Wspominał legendarnych piłkarzy, którzy
        przetrwali nagonkę na futbol, uważany przez ich matki i księży za grę
        nieprzyzwoitą. - Zeszyt z "Niezbędnika" o sporcie przeczytałem od deski do
        deski. Interesuję się sportem, ale o wielu faktach nigdy nie słyszałem -
        powiedział nam Przemek Sikorski z III LO w Żorach, szkoły najliczniej
        reprezentowanej na warsztatach. Specjalnym autokarem, wynajętym przez
        nauczycieli, przyjechało z niej aż 50 uczniów.

        - W "Niezbędnikach" są informacje, których nie można znaleźć w żadnych
        książkach i encyklopediach. Po kilka egzemplarzy z każdego zeszytu udało mi się
        przemycić do szkolnej biblioteki - powiedziała nam Edyta Smyczek,
        bibliotekarka.

        Wszyscy uczestnicy otrzymali certyfikaty. Najbardziej zainteresowani historią
        Górnego Śląską będą mogli wziąć udział w olimpiadzie wiedzy o regionie,
        którą "Gazeta" zorganizuje jesienią. - Podoba mi się ten pomysł. Porozmawiam
        jeszcze z mamą, pooglądamy stare zdjęcia po prababci i może uda mi się zdobyć
        jakąś nagrodę - śmiała się Dagmara Rutkowska, uczennica Gimnazjum nr 1 w
        Mysłowicach.

        Niezbędnik niespodzianka

        Do tej pory w ramach cyklu "Niezbędnik Śląski" ukazało się dziewięć
        zeszytów: "Codzienność", "Średniowiecze", "Sport", "Sztuka", "Przemysł", "Kośció
        ł", "Kultura Ludowa", "Literatura", "Przyroda". Kolejny to "Wielokulturowość",
        a za dwa tygodnie będzie dodatkowy zeszyt "Powstania śląskie" z okazji 85.
        rocznicy trzeciego powstania.
        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3298715.html
    • szwager_z_laband Re: nowinki 24.04.06, 14:01
      Od 2008 roku zaczniemy płacić za autostradę A4 z Katowic do Wrocławia
      Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybierze w sierpniu firmę, która
      wybuduje bramki na autostradzie A4 Katowice - Wrocław. Płacić zaczniemy pod
      koniec 2008 roku, prawdopodobnie 20 zł w jedną stronę.


      Za autostradę A4 z Katowic do Wrocławia zapłacimy na zupełnie innych zasadach
      niż za przejazd tą samą drogą do Krakowa. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i
      Autostrad zrezygnowała z wyboru koncesjonariusza - firmy, która zgarniałaby
      cały zysk do własnej kieszeni. W sierpniu GDDKiA wybierze tylko firmę, która
      wybuduje bramki i całą nowoczesną infrastrukturę: telefony alarmowe, punkty
      pomiaru szybkości i ogromne tablice informujące o pogodzie, temperaturze jezdni
      i powietrza). Opłaty za przejazd z Katowic do Wrocławia będzie natomiast
      pobierać państwo za pośrednictwem GDDKiA.

      - Zysk będzie w całości trafiał na konto Krajowego Funduszu Drogowego, z
      którego finansowany jest m.in. remont i budowa nowych dróg - mówi Andrzej
      Maciejewski, rzecznik GDDKiA.

      Budowa bramek i infrastruktury rozpocznie się wiosną przyszłego roku. Założono,
      że potrwa 18 miesięcy i zakończy się pod koniec 2008 roku. GDDKiA specjalnie
      zaproponowała tak długi termin. - Dzięki temu unikniemy poślizgów i
      podpisywania dodatkowych aneksów, które zawsze podrażają koszty. Po zakończeniu
      tej inwestycji, A4 będzie jedyną autostradą w Polsce spełniającą wszystkie
      europejskie standardy - dodaje Maciejewski.

      Budowa bramek i systemu alarmowego na A4 ma kosztować ok. 100 mln euro. GDDKiA
      zaoszczędziła te pieniądze podczas budowy innych dróg.

      Wciąż wielką niewiadomą pozostaje natomiast cena za podróż z Katowic do
      Wrocławia. Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa, zapowiedział
      niedawno, że opłaty za przejazd nowo wybudowanymi odcinkami autostrad A2 i A4
      będą niższe niż dotychczas planowano. Za przejechanie 100 km kierowcy aut
      osobowych mają zapłacić 10 zł, a ciężarówek 25-30 zł. Oznacza to, że za
      przejazd autostradą A4 na odcinku z Katowic do Wrocławia zapłacimy ok. 20 zł w
      jedną stronę. Jeśli wziąć pod uwagę, że jeszcze do niedawna wszyscy analitycy
      spodziewali się opłat dwa razy wyższych, to kierowcy powinni być Polaczkowi
      wdzięczni. - Ostateczna wysokość opłat nie jest jeszcze znana - zastrzega
      jednak Maciejewski.

      GDDKiA będzie musiała rozwiązać jeszcze jeden problem. Zanim minister Polaczek
      zrezygnował z systemu koncesyjnego, do ogłoszonego przetargu na obsługę A4
      stanęły dwie firmy: Stalexport Autostrada Śląska i Autostrada Południe. Teraz
      prawdopodobnie obie firmy będą musiały dostać odszkodowanie za zmarnowany czas.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3301675.html
      • ballest Re: nowinki 24.04.06, 14:07
        No za drogo to nie jest, jou je ciekawy, kedy u nos wlezom na ta idea!?
    • szwager_z_laband Re: nowinki 13.05.06, 09:04
      DOBA SKARBÓW
      Tylko w czwartek (11.05) można obejrzeć tajne zasoby wojewódzkiej Biblioteki
      Publicznej w Opolu . Są wśród nich XIX-wieczne akwaforty i listy
      Byrona. "Zwykle te zbiory trzymamy pod kluczem" - powiedziała Mirosława Koćwin -
      kierownik Oddziału Zbiorów Specjalnych i Zabytkowych.
      "Mamy największy zbiór kartografii dotyczącej Śląska" - chwalił się Tadeusz
      Chrobak - dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej.
      Te skarby pokazywane są publiczności bardzo rzadko, a przygotowana w Opolu
      ekspozycja, jest dostępna tylko 24 godziny.
      Tomasz Zacharewicz
      www.radio.opole.pl/wiadomosci,11323.html
      XVI - WIECZNE RYCINY
      Kilkadziesiąt obrazów przedstawiających siedemdziesiąt śląskich, czeskich i
      niemieckich miast liczy nowa wystawa w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Obrazy
      pochodzą z początków XVI wieku. "Odnalezienie tych obrazów to przedziwna
      historia" - powiedział Tomasz Szulc, pracownik naukowy w Poczdamie.
      "To dla nas sensacja" - powiedział dyrektor muzeum, Paweł Kozerski.
      Michał Cetnarowski
      www.radio.opole.pl/wiadomosci,11322.htmlSUPERSTADION
      Jeden z najpiękniejszych i najbardziej funkcjonalnych obiektów sportowych w
      Polsce już niedługo powstanie w Kędzierzynie - Koźlu. "To miasto, które ma
      olbrzymie tradycje lekkoatletyczne, ale nie będzie to stadion tylko do lekkiej
      atletyki" - powiedział kierownik Wydziału Inwestycji i Remontów - Artur
      Maruszczak.
      "To jedna z najbardziej trafionych inwestycji w naszym mieście" - powiedział
      trener sekcji miotaczy w MMKS - Juliusz Czerw.
      Przekonana o tym, że mieszkańcy, trenerzy i młodzież w końcu doczekają się
      stadionu z prawdziwego zdarzenia jest Zenona Kuś z Miejskiego Ośrodka Sportu i
      Rekreacji.
      Modernizacja ma zakończyć się w październiku.
      Michał Kuś
      www.radio.opole.pl/wiadomosci,11319.html
    • szwager_z_laband Re: nowinki 16.05.06, 08:41
      Muzeum „Śląskie” w Goerlitz – „kultywowanie tego, co zostało utracone?”
      „Die Welt”, 11.05.06., Berthold Seewald: „Miejsca tęsknoty”. Muzeum w Goerlitz
      ma być miejscem budowania świadomości poprzez kształcenie i komunikowanie, a
      nie jeszcze jednym muzeum ojczyźnianym dla kultywowania tego, co zostało
      utracone. W porównaniu z innymi fundatorami – federacją, Saksonią i miastem –
      zorganizowani Ślązacy odgrywają niewielką rolę. Hupka, obecnie honorowy
      obywatel Raciborza, będzie przemawiał na otwarciu. Jego następca Rudi Pawelka
      także zapowiedział swoją obecność. Jako przewodniczący rady nadzorczej
      Powiernictwa Pruskiego Pawelka, który zasiada też w radzie fundacji muzeum,
      budzi w Polsce uczucia, którym muzeum ma zapobiegać. Zadaniem muzeum jest
      zaprezentowanie „niemieckiej tradycji kulturalnej Śląska w europejskiej
      perspektywie”. Wszystkie teksty, wszystkie opisy przedmiotów są podane
      równolegle po niemiecku i po polsku. Wielkie debaty, łącznie z prowadzonymi we
      wspólnej komisji podręcznikowej na temat manipulacji w przypadku plebiscytów po
      I wojnie światowej, zostały przedstawione przy pomocy beznamiętnego języka
      leksykonu. Inaczej nie dałoby przedstawić wypędzenia 3,2 miliona Niemców i
      osiedlenia Polaków wypędzonych z ziem zajętych przez Sowietów bez wzbudzania
      emocji. Nawet tak trudny rozdział, jak obóz w Łambinowicach, został
      uwzględniony. W lecie 1945 r. w tym byłym niemieckim obozie dla jeńców
      wojennych stłoczono Niemców przeznaczonych do wyjazdu z powiatów górnośląskich.
      Tysiące z nich zmarło w „piekle Łambinowic”, jak napisał w swojej pracy Heinz
      Esser. To, że ten tekst jako muzealny eksponat nie został przetłumaczony może
      świadczyć o tym, że muzeum śląskie nad Nysą nie jest jeszcze jednak czymś
      oczywistym.
      Subskrypcja z serwisu www.msz.gov.pl
    • szwager_z_laband Re: nowinki 31.05.06, 14:29
      Powstał film o górnośląskiej architekturze okresu międzywojennego


      Tomasz Malkowski 28-05-2006 , ostatnia aktualizacja 28-05-2006 20:17

      "Dwugłowy smok" to niecodzienne zjawisko - dokument poświęcony architekturze,
      którego premiera odbędzie się w kinie. Film zrealizowała Jadwiga Kocur,
      prawdziwa rzeczniczka architektury z lat 20. i 30.
      Droga do filmu była długa. Początkowo Kocur współuczestniczyła w tworzeniu dużej
      wystawy poświęconej architekturze modernistycznej. - Niestety, nic z tego nie
      wyszło. Zabrakło pieniędzy, partnerzy zrezygnowali. Jednak przy zbieraniu
      materiałów przesiąkłam funkcjonalistyczną architekturą. Zrodziła się we mnie
      fascynacja. Pomyślałam, że muszę nakręcić film. Wystawa ma mniejszą siłę
      rażenia, a z dokumentem można dotrzeć do większej liczby osób - opowiada.

      Kocur, filmowiec z zamiłowania, pierwsze szlify zdobywała autorskim serialem
      dokumentalnym "Odkrywanie przestrzeni". Każdy odcinek poświęcony był
      architekturze, jednak prezentowanej w nowy, odkrywczy sposób.

      "Dwugłowy smok" to już zupełnie inna produkcja. Film ma duży rozmach. Nie
      powstałby, gdyby nie pomoc władz Katowic, Gliwic i Zabrza oraz prywatnego
      mecenasa - firmy Isover.

      Tytuł filmu obrazuje sytuację, jaka w okresie międzywojennym panowała na Górnym
      Śląsku. Po plebiscycie region rozpadł się na dwie połowy. - To spowodowało, że
      miasta, które od lat koegzystowały, nagle rozdzielił mur - opowiada Kocur. -
      Zaczęła się rywalizacja. To był dynamiczny okres. Stąd dwugłowy smok, który jest
      symbolem zmian i siły zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej.

      W filmie widzimy najwspanialsze budynki z tego okresu. Nawet te, które już nie
      istnieją. Jedną z najmocniejszych sekwencji obrazu jest wędrówka po Muzeum
      Śląskim, gmach którego został zburzony przez hitlerowców. Był to wówczas
      najnowocześniejszy obiekt muzealny w Polsce, autorstwa znakomitego architekta
      Karola Schayera. Dzięki dokumentowi możemy podziwiać to arcydzieło
      architektoniczne.

      W dokumencie ważną rolę odgrywają archiwalne zdjęcia, rysunki i filmy. - Ich
      zebranie było największym wyzwaniem. Szperałam nawet w berlińskich i
      monachijskich archiwach - wspomina Kocur. - Dotarłam do rysunków kolejki
      nadziemnej, która miała połączyć trzy miasta: Zabrze, Bytom i Gliwice. Wizje
      architektoniczne były naprawdę śmiałe. Nie bano się wtedy futurystycznych pomysłów.

      W Zabrzu miało powstać nowe centrum trójmiasta. W filmie zostało pokazane jako
      zespół placów z górującymi nad nimi drapaczami chmur. Niestety, zmiany
      polityczne w Niemczech spowodowały, że idea trójmiasta nie została zrealizowana.
      - Przyszedł Szewczyk Dratewka, w postaci Adolfa Hitlera, który ukręcił łeb
      smokowi - mówi Kocur.

      Autorem zdjęć w "Dwugłowym smoku" jest Mietek Herba, film wyreżyserował Leszek
      Ptaszyński, muzykę napisał Artur Rojek. Premiera już 30 maja w kinoteatrze
      Rialto w Katowicach. To doskonałe miejsce na prezentację "Dwugłowego smoka" -
      jedno z nielicznych miejsc, gdzie zachował się klimat szalonych lat 20.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3377987.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka