szwager_z_laband Re: nowinki 13.01.06, 05:26 Dr Danuta Berlińska, znana socjolog z Instytutu Śląskiego, została rzecznikiem prasowym Uniwersytetu Opolskiego Beata Łabutin: Dlaczego zgodziła się Pani na sprawowanie funkcji rzecznika prasowego uniwersytetu? To nie będzie łatwa rola... Dr Danuta Berlińska: Zgodziłam się przede wszystkim dlatego, że uniwersytet, ale i inne uczelnie opolskie, są najważniejszymi instytucjami w mieście. Dynamizują rozwój naszego regionu i nadają koloryt miastu, dlatego trzeba zadbać o ich należyte promowanie. Miasto Opole nie dostarcza wielu powodów, żeby mieszkaniec regionu zawitał w stolicy województwa. Ważnym powodem przyjazdu młodych ludzi do Opola jest możliwość studiowania tutaj. Ponieważ pracuję na uniwersytecie, to on właśnie leży mi najbardziej na sercu i chcę przyłożyć rękę do jego rozwoju. Chcę też zadbać o jego należytą ocenę, bo bywa krzywdząca. To znaczy? - Na spotkaniu z władzami miasta jeden z radnych powiedział, że UO to esbecka uczelnia. A to nierzetelna i niesprawiedliwa ocena. Ale przecież na uniwersytecie wciąż pracują byli esbecy... - Na naszej uczelni w ciągu piętnastu lat od transformacji kadra naukowa została w dużej mierze wymieniona i ani kadra, ani programy nauczania nie mają już nic wspólnego z peerelowskimi realiami. A że jeszcze pojedyncze takie osoby pracują? Nie ma w Polsce uczelni, gdzie byłoby inaczej, bo w naszym kraju nie było usankcjonowanego prawem procesu lustracji i dekomunizacji kadr naukowych. Dlatego mówienie o uniwersytecie jako o "czerwonej Sorbonie" uważam za niesprawiedliwe i krzywdzące. A nie boi się Pani łatki rzecznika "czerwonej Sorbony"? - Oczywiście, że nie, bo o czymś takim nie może już być mowy. To tendencyjna opinia i zbyt duże uproszczenie. Poza tym tak mówią osoby, dla których czas stanął w miejscu i nie dostrzegają zmian, jakie dokonały się i cały czas dokonują. Funkcję rzecznika zaproponował pani rektor Nicieja? - Tak. Czy Pani zdaniem miał tu znaczenie fakt, że prof. Nicieja nie ma dobrych relacji z niektórymi mediami? - Nie rozmawialiśmy o tym, ale o konieczności mocnego promowania uczelni w związku z niżem demograficznym. Mamy tu kilka dobrych kierunków, trzeba je umiejętnie "sprzedać", podobnie jak informacje o wybitnych uczonych polskich i amerykańskich, którzy u nas wykładają, jak np. prof. Steven Tuch z USA, prof. Krzysztof Frysztacki i prof. Marek Szczepański na socjologii czy prof. Krzysztof Kaniasty na psychologii. Jak Pani zamierza pogodzić swoje dotychczasowe obowiązki z tymi nowymi? Pani telefon będzie się przecież urywał. - Mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Nie jestem omnibusem i pewnie niekiedy będę potrzebowała czasu, by zebrać informacje dla dziennikarzy, ale będę starała się jak najlepiej sprostać ich oczekiwaniom. Jeśli nie będę w stanie udzielić odpowiedzi natychmiast, to poproszę o czas lub wskażę, gdzie ich szukać. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 13.01.06, 05:26 Wójtowie boją się dwujęzycznych tablic (2006-01-04) Nieśmiałe wprowadzenie ustawy o mniejszościach narodowych Wprowadzanie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych idzie opornie. Z jednej strony samorządowcy nie chcą pierwsi podpaść, z drugiej – wciąż funkcjonuje stereotypowe myślenie na temat odmienności narodowej. Gminę Chrząstowice pod Opolem zamieszkuje około 6600 mieszkańców, z czego prawie 26 procent zadeklarowało podczas spisu powszechnego narodowość niemiecką. W związku z tym władze gminne pod koniec roku zaczęły wprowadzać w życie ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym. Na początek na budynku urzędu miasta i gminy zawisły dwujęzyczne tablice. Bez specjalnego stanowiska – Nie będziemy ingerować w takie instytucje jak policja czy poczta, bo to nie leży w naszych kompetencjach. Chociaż w przyszłości nie wykluczam, będziemy wszyscy w jednym budynku – informuje wójt Helena Rogacka. Zmiana nazwy na tablicach gminnych była możliwa dzięki Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 18 marca 2000 roku w sprawie wypadków, w których nazwom i tekstom w języku polskim mogą towarzyszyć wersje w przekładzie na język obcy. W wypadku nazw fizjograficznych, takich jak nazwy miejscowości, ulic, rzek itp., potrzebne są konsultacje społeczne. – Są dwie opinie na ten temat – informuje wójt. – Jedni twierdzą, że z ustawy nie wynika wprost, iż potrzebne są konsultacje społeczne. Z drugiej strony mamy sołectwa w gminie, w których mniejszość niemiecka nie osiągnęła 20 procent. Więc w tych miejscowościach będziemy musieli na pewno przeprowadzić konsultacje społeczne. – Dla spokoju warto, by ludzie się wypowiedzieli. 30 czerwca podjęta została przez radę gminy uchwała w sprawie wyrażenia zgody na wprowadzenie języka pomocniczego. Wniosek w tej sprawie został skierowany do Krajowego Rejestru Gmin. Na razie nie ma odpowiedzi. Pani wójt nie przewiduje specjalnego stanowiska w związku z wprowadzeniem do gminy języka pomocniczego. Część etatu pochłonie stanowisko w referacie oświaty, kultury i sportu. – Ta osoba od 1 stycznia 2006 będzie się zajmowała również kontaktami z partnerami zagranicznymi. Trzeba dodać, że większość pracowników gminy zna język niemiecki w stopniu podstawowym. Czemu tak nieśmiało? Zdaniem Heleny Rogackiej, każdy z samorządowców patrzy na innych. Niejeden już się sparzył (Lasowice Wielkie, Kolonowskie) na tych tablicach, teraz wszyscy uważają. W gminie są różne głosy: od takich, które mówią „nareszcie, tyle musieliśmy czekać”, do tych „a po co nam to, jesteśmy w Polsce i wszyscy znają język polski”. – Mnie te napisy absolutnie nie przeszkadzają, a tym, którzy przyjadą po latach, mogą się przydać – mówi Jan Rygilt z Dębskiej Kuźni. Andrzej Mazut z Częstochowy przyjechał służbowo do Chrząstowic: – W końcu jesteśmy w Europie. Kiedy wjeżdża się do Belgii od strony Niemiec, tam są dwujęzyczne nazwy, mimo wojny z Niemcami nikomu to nie przeszkadza. W Krzanowicach – jedynej gminie w województwie śląskim, w której pochodzenie niemieckie zadeklarowało powyżej 20 procent mieszkańców – podjęto na razie tylko uchwałę w sprawie konsultacji społecznych. – Ustawodawca nas nie rozpieszcza, musimy przeprowadzić konsultacje, dopiero po podaniu ich wyniku możemy się starać o zmiany nazewnictwa – może na wiosnę uda się coś w tej sprawie zrobić – informuje burmistrz Krzanowic Manfred Abrahamczyk. Urzędnicy przyjęli dotychczas trzy wnioski kół Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców w sprawie wprowadzenia drugiej, niemieckojęzycznej nazwy miejscowości, czekają na kolejne. Tablice takie pojawią się prawdopodobnie w trzech sołectwach: Krzanowicach, Wojnowicach i Borucinie. Gmina zwróciła się już do wojewody śląskiego o środki na ten cel w wysokości ok. 6 tys. zł. – Nasza społeczność jest zżyta, nie sądzę, by doszło do jakichkolwiek konfliktów w związku z wprowadzeniem dwujęzycznych nazw. Konsultacje społeczne przewiduje też burmistrz Prószkowa Róża Malik: – Planujemy na początku przyszłego roku cykl zebrań wiejskich. Największe dyskusje dotyczą nazw miejscowości, ponieważ ludzie nie pamiętają innych niż te między 1933 a 1945, jednak ustawa wyraźnie zabrania ich wprowadzania. Strachy z przeszłości Najliczniejsze grupy Łemków i Ukraińców mieszkają w rejonie Legnicy, Polkowic i Lubina. Nie składały wniosków do Krajowego Rejestru Gmin. Żadna z podlaskich gmin, w których zamieszkują mniejszości narodowe, nie zamierza na razie formalnie wprowadzać na swoim terenie języka mniejszości jako języka pomocniczego. W Podlaskiem może skorzystać 13 gmin, w tym 12, gdzie mniejszość białoruska stanowi nie mniej niż 20 proc. mieszkańców. Taki warunek spełnia też gmina Puńsk, gdzie licznie zamieszkuje mniejszość litewska. Żadnych inicjatyw w sprawie wprowadzenia języka białoruskiego jako języka pomocniczego w gminie nie będzie zgłaszał burmistrz. W gminie Puńsk na Suwalszczyźnie, gdzie 80 procent społeczności stanowi mniejszość litewska, w najbliższych tygodniach przeprowadzone zostaną konsultacje społeczne. Wójt gminy Witold Liszkowski zwrócił się już z pytaniem do wojewody, ile będą kosztowały podwójne tablice miejscowości. – Wszystko zależy od mieszkańców. Jeśli ludzie zechcą, by używano języka litewskiego jako pomocniczego, to tak zrobimy. Białorusini w Polsce nie chcą wprowadzać języka mniejszości jako pomocniczego, bo obawiają się przeszłości. Pamiętają pacyfikacje ludności białoruskiej dokonane na Białostocczyźnie przez oddziały partyzanckie. Białorusin poseł SLD Eugeniusz Czykwin uważa, ze mniej obaw mają młodzi ludzie. Sam Czykwin twierdzi, że obaw być nie powinno, bo nie ma do nich racjonalnych podstaw, choć ksenofobia w polskim społeczeństwie wciąż, jego zdaniem, ma miejsce. – Wprowadzanie języka mniejszości jako pomocniczego w gminach to kwestia psychologiczna. To będzie proces, na to trzeba czasu – mówi. Wojciech Dobrowolski Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 17.02.06, 11:52 Śląsk bez pieniędzy? 220 milionów euro mniej dla województwa śląskiego? Bardzo prawdopodobne. Rząd mówi, że wszystko jest w porządku i chce, by zaplanowane początkowo dla województwa trafiły na program dla ściany wschodniej. Pomocy nikt nie neguje, jednak nie w taki sposób ani w takim zakresie - mówią władze województwa śląskiego. Tak nerwowo w śląskim urzędzie marszałkowskim dawno nie było. Wszystko za sprawą najnowszego projektu ministerstwa rozwoju regionalnego. Program regionalny dla województwa śląskiego jest gorszy o 220 mln euro. Gorszy w porównaniu do tego, co we wrześniu proponował rząd Marka Belki. Jednak nowy rząd, to nowe pomysły na podział unijnych pieniędzy. Choć po brytyjskim szczycie pieniądze w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego zmniejszono o 1%, rząd chce, by województwa dostały o 12% mniej niż planowano. Ponoć to tylko nowa strategia. Strategia ukierunkowana na Polskę wschodnią. To tam mają trafić dodatkowe euro. Unia przeznaczyła 800 milionów, po polskich przesunięciach do 5 wschodnich województw trafi ponad 2 miliardy euro. Władze województwa śląskiego całą sytuacją są co najmniej zaskoczone. Wiedziały, że będą musiały pomóc, ale nie sądziły, że w taki sposób. Według dr Jadwigi Gierczyckiej, ekonomisty, nie ma powodów do nerwów. "Zgodnie z celami polityki regionalnej kasa ma trafiać do najuboższych regionów - nikomu nie jest zabierana". Jak zwał, tak zwał, ale województwo śląskie w latach 2007-13 dostanie o 220 milionów euro mniej niż zakładano. Za te pieniądze można między innymi zbudować obwodnicę Bytomia, dokończyć drogową trasę średnicową do Gliwic, zmodernizować kanalizację w kilku miastach porównywalnych do Katowic, czy Rybnika, czy też całkowicie zadaszyć Stadion Śląski. To zaledwie część inwestycji, bo pieniędzy wystarczyłoby na wiele więcej. Katowice planują w najbliższych latach zbudować drogę łączącą A4 z drogową trasą średnicową. Planów pewnie nie zmienią - datę zakończenia będą musiały. Rzecznik katowickiego magistratu Waldemar Bojarun mówi: "Ta informacja jest niepokojąca, mamy nadzieję, że dotrą do nas oficjalne informacje w sprawie tego projektu." Projektu, który choć dopiero się pojawił już budzi kontrowersje. Dariusz Kmiecik Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 24.02.06, 14:41 Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku Tomasz Głogowski 22-02-2006 , ostatnia aktualizacja 22-02-2006 22:48 Kolej Nadwiślańska chce organizować wycieczki turystyczne po Śląsku! Główną atrakcją ma być podziwianie z bliska kopalń, hut i wyrobisk piaskowych. Pasjonaci kolei z całej Europy już zapisują się na pierwsze eskapady. Kilka dni temu na śląskie szlaki kolejowe wyruszył pierwszy prywatny pociąg pasażerski. Przejazd zorganizowała Kolej Nadwiślańska, spółka z Jaworzna, która chce w tym roku uruchomić w naszym regionie kilka prywatnych linii pasażerskich (m.in. na trasie Bytom - Katowice). Zanim jednak to się stanie, spółka będzie organizować wycieczki turystyczne po Śląsku. Pierwsza eskapada już w kwietniu. Pociągi będą jeździć po torach prywatnych, należących dziś do śląskich hut i kopalń. Spółka będzie je dzierżawić, płacąc za to od 2,5 do 4 zł za przejechany kilometr. - Mamy już pierwsze zgłoszenia do Niemców, Holendrów i Szwajcarów. To prawdziwi hobbiści, zakochani w kolei. Po całej Europie szukają okazji, by przejechać się trasą niedostępną dla innych - zdradza Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej. Harmonogram pierwszych wycieczek jest właśnie ustalany. Prawdopodobnie prywatny pociąg odwiedzi m.in. kopalnię Polska-Wirek w Rudzie Śląskiej, przemknie obok kopalni Wujek i dotrze do odkrywkowej kopalni piasku w Szczakowej. Wszędzie będą postoje i czas na robienie zdjęć. Pasjonatom kolei nie przeszkadza nawet, że pociągi turystyczne będą odjeżdżać nie z Katowic, ale ze stacji Sosnowiec- Jęzor. Tam siedzibę ma bowiem PCC Rail Szczakowa, główny udziałowiec Kolei Nadwiślańskiej. Ceny turystycznych przejażdżek po Śląsku jeszcze nie ustalono. Prezes Błaszkiewicz zapewnia jednak, że bilety nie będą drogie. Chce bowiem, aby w przyszłości z oferty - oprócz obcokrajowców - korzystały też szkoły i uczelnie. - Spróbujemy zainteresować naszym pomysłem biura podróży - zapewnia. Kolei Nadwiślańska chce na trasach turystycznych wykorzystywać własne szynobusy i myśli o wypożyczeniu pociągów od PKP SA. Niedawno Andrzej Wach, prezes PKP S.A., zapowiedział, że nie będzie z tym żadnych kłopotów i udostępni spółce z Jaworzna potrzebny tabor. - Ale jeden z naszych przyszłych turystów z Wielkiej Brytanii zapowiedział, że przyjedzie z własnym składem. My będziemy musieli zadbać o wynajęcie torów - zdradza prezes Błaszkiewicz. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3179034.html Odpowiedz Link
szwager_z_laband Slonski niyzbyndnik 24.02.06, 14:47 ftp://ftpbi.gazeta.pl/im/8/3167/m3167038.pdf Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 09:57 Dr Anna Sulimowska-Ociepka z Politechniki Śląskiej została laureatką tegorocznej nagrody "Europa Nostra", przyznawanej przez Unię Europejską w dziedzinie dziedzictwa kulturowego. Jury zachwyciła jej praca doktorska na temat osiedli przemysłowych na Śląsku. Sulimowska-Ociepka otrzymała nagrodę w kategorii "wyróżniające się osiągnięcia naukowe". Jej praca może być przełomem w ratowaniu zabytków przemysłowych Śląska. Na przełomie XIX i XX wieku powstało tu ponad 200 osiedli, które bogaci przemysłowcy, właściciele hut i kopalń budowali dla swoich pracowników. To właśnie o nich napisała w swojej pracy. - Zasłużyła na nagrodę, bo udokumentowała coś wyjątkowego - mówi dr hab. Krzysztof Gasidło, dziekan Wydziału Architektury PŚ. - Niektóre z tych osiedli to były doskonałe, niemal samowystarczalne organizmy: z własnymi szkołami, szpitalami, piekarniami czy łaźniami. Ludzie tworzyli tam zżyte ze sobą wspólnoty. Nie dość, że razem mieszkali, to przecież jeszcze pracowali w jednej firmie. Choć powoli umierają, młodej architektce z Gliwic udało się je skatalogować i opisać z niewiarygodną wręcz dbałością o szczegóły. Powstał nie zwykły doktorat, ale prawdziwy katalog z setkami zdjęć i rysunków architektonicznych detali. - Uchwyciła wyjątkową tożsamość osiedli poprzez drobne elementy: okna, bramy, wykusze czy drzwi. Ta praca udowadnia, że XIX-wieczny Śląsk, to nie był zaścianek, ale industrialne dziedzictwo Europy - chwali laureatkę prof. Nina Juzwa, promotorka pracy doktorskiej. - Na razie pokazałam to, co jeszcze zostało. Ale zastanawiam się nad drugą częścią pod tytułem, jak to uratować - twierdzi dr Sulimowska-Ociepka. Mieszka w Gliwicach, pracuje na Politechnice Śląskiej. Razem z mężem Pawłem, także architektem, prowadzi również niewielką firmę architektoniczną. Mówi, że pisanie doktoratu o śląskich familokach to był powrót do krainy dzieciństwa. - Moja babcia mieszkała na osiedlu Bobrek. Do dziś uważam je za jedno z najpiękniejszych miejsc na Śląsku - wspomina. Opisywanie zabytkowych osiedli zabrało jej cztery lata. - Może dlatego, że czasem musiałam zaglądać do miejsc, gdzie powinno się chodzić tylko z ochroniarzem - śmieje się. - Ale prawdziwą trudnością były skąpe archiwa. Wielu z tych kamienic już nie ma. Dlatego warto zachować te, które jeszcze zostały - dodaje. Zgadza się z tym pisarz Henryk Waniek i dodaje, że europejska nagroda przyszła w dobrym momencie. - Może to ostatni sygnał, by ratować to, co jeszcze się da? Często skupiamy się tylko na kulturze przez duże "K", a nie dostrzegamy czubka własnego nosa. Tego, co jest prawdziwym bogactwem naszego regionu: starych osiedli, familoków, parowych maszyn i fabryk, które znikają na naszych oczach - mówi pisarz. - Na familoki i to wszystko, co kojarzy się nam z przemysłem, patrzymy jak na niepotrzebny balast. A w tym tkwi ogromny potencjał promocyjny. Czas go wreszcie wykorzystać. Nagroda może w tym ogromnie pomóc - cieszy się dr Jerzy Gorzelik, historyk sztuki na Uniwersytecie Śląskim. - W przemysłowym Zagłębiu Ruhry też popełniono sporo błędów, ale w porę się obudzili. I teraz zarabiają na turystach krocie - dodaje. Nagrody "Europa Nostra" mają promować wysokie standardy w zakresie praktyk konserwatorskich, pobudzać do transgranicznej wymiany wiedzy oraz zachęcać do inicjatyw w dziedzinie dziedzictwa kulturowego. Zostaną wręczone laureatom pod koniec czerwca w Madrycie. W kategorii "ochrona dziedzictwa architektonicznego" przyznano ją otomańskim łaźniom Omeriye w Nikozji na Cyprze. Zabytki na drodze rzymskiej Via de la Plata w Hiszpanii zwyciężyły w kategorii "ochrona krajobrazów kulturowych". W kategorii "ochrona dzieł sztuki" nagrodzono prace przy archiwizowaniu, konserwowaniu i udostępnianiu publiczności kolekcji fotografii Edwarda Chambre Hardmana w Liverpoolu - chodzi o ponad 142 tys. zdjęć stanowiących dorobek życia fotografika-portrecisty. Za "zaangażowane działania na rzecz ochrony dziedzictwa" nagrodzono organizację Maisons Paysannes de France, założoną w 1965 r. i dążącą do upowszechniania umiejętności potrzebnych do zachowania tradycyjnej architektury wiejskiej. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 09:58 DYSPONUJ MĄDRZE SWOIMI PIENIĘDZMI; Wspomóż górnośląską kulturę!! Na początku roku 2005 opolskie koło Ruchu Autonomii Śląska wyszło z inicjatywą uhonorowania opolskiego poety i pisarza Hansa Niekrawtza tablicą pamiątkową w stolicy regionu. W ramach odpisów 1% podatków na organizacje pożytku publicznego zebrano 1.161,49 złoty. Tym z Państwa, którzy wsparli ten cel już w roku 2005 przy tej okazji serdecznie dziękujemy. Następnie zebraliśmy kilkaset złoty rozprowadzając książkę „Wiatr od Odry” autorstwa Niekrawtza. Jest to jednak tylko część kwoty, którą należy zebrać, aby w okazały sposób uhonorować naszego poetę. Dlatego także w ramach tegorocznych odpisów 1% podatku dochodowego na cele organizacji pożytku publicznego, będziemy ponownie zbierać środki na tablicę. Oprócz tego poczyniono już pierwsze kroki organizacyjne, aby taka tablica mogła zawisnąć w Opolu. Spotkano się z prezydentem Opola, p. Ryszardem Zembaczyńskim. Obie strony wyraziły wolę doprowadzenia do finalizacji przedsięwzięcia. Pragniemy przypomnieć Państwu, jak można wesprzeć górnośląską kulturę, mądrze dysponując swoimi pieniędzmi. Jak to zrobić? Od początku roku 2004 każdy podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych może przekazać 1% należnego fiskusowi podatku na ORGANIZACJĘ POZARZĄDOWĄ o statusie ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO. Z tej możliwości można skorzystać w dwojaki sposób: 1. wpłacić dowolną kwotę na rzecz organizacji pożytku publicznego, jednak wypełniając roczne zeznanie podatkowe, można pomniejszyć należny podatek o 1% 2. najpierw wypełnić zeznanie podatkowe i obliczyć kwotę stanowiącą 1% należnego podatku dochodowego, a następnie wpłacić (za pośrednictwem banku lub poczty) obliczoną kwotę na: FUNDACJA NAUKI I KULTURY NA ŚLĄSKU Organizacja pożytku publicznego 94567 KRS 40332, Regon: 53057379000000 45 - 290 OPOLE, UL. BATALIONU PARASOL 11 / 601 Konto BANK SPÓŁDZIELCZY "BANK ROLNIKÓW" OPOLE, UL. KSIĄŻĄT OPOLSKICH NR RACHUNKU 46 8898 0003 2001 0000 2828 0002 Dopisek: WIATR OD ODRY ________________________________________ Jeśli podatnik chce wpłacić kwotę dokładnie odpowiadającą 1% należnego podatku, to oczywiście powinien najpierw obliczyć należny za dany rok podatek, obliczyć jeden procent podatku i tę kwotę wpłacić na konto wybranej organizacji (proponujemy Fundację Nauki i Kultury na Śląsku). Przypominamy, że odliczyć można tylko wpłatę dokonaną pomiędzy 1 stycznia a dniem złożenia zeznania podatkowego (przelewu należy dokonać co najmniej dzień przed złożeniem zeznania podatkowego), jednak nie później niż 30 kwietnia roku następującego po roku podatkowym, za który podatnik chce skorzystać z odpisu. Jeżeli więc chcesz skorzystać z odpisu 1% za rok 2005, to wpłata musi zostać dokonana pomiędzy 1 stycznia 2006 a dniem złożenia zeznania podatkowego, nie później niż 30 kwietnia 2006. Jak odliczyć kwotę 1% podatku w zeznaniu? Wypełniając zeznanie roczne PIT-36 podatnik w części „Obliczenia zobowiązania podatkowego”, w rubryce „Kwota zmniejszenia z tytułu wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego – na podstawie art. 27d ustawy” w pozycji 192 wpisuje kwotę odpowiadającą 1% należnego podatku z pozycji 191 i pomniejsza o nią kwotę należnego podatku. Wypełniając zeznanie roczne PIt-37 podatnik w części „Obliczenia zobowiązania podatkowego”, w rubryce „Kwota zmniejszenia z tytułu wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego – na podstawie art. 27d ustawy” w pozycji 123 wpisuje kwotę odpowiadającą 1% należnego podatku z pozycji 122 i pomniejsza o nią kwotę należnego podatku. Oznacza to, że w konsekwencji podatnik pomniejsza należny podatek i w zależności od sytuacji, jeżeli w pozycji 191 (PIT-36) lub 122 (PIT-37) wychodzi nadpłata, to urząd skarbowy dolicza do niej kwotę 1%, jeżeli np. niedopłata, to podatnik pomniejsza ją o kwotę 1%. raslaska.aremedia.net/pol/aktualnosci/2006/o3/03procent.html Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 15.03.06, 10:00 Debiut szkaciorzy RAŚ Opole. Czy SKAT zanika? Patrząc na średnią wieku grających w tą tradycyjną śląską grę karcianą można by odnieść takie wrażenie. Podejmowane są jednak kroki aby zmienić ten stan rzeczy. Stowarzyszenie „Młodzież Górnośląska” już dwa razy zorganizowała szkolenia skierowane do młodego pokolenia, aby zaszczepić wśród nich to hobby. Jak widać nauka nie poszła w las i zaowocowała powstaniem w woj. opolskim nowej drużyny „Ruch Autonomii Śląska Opole”. Drużyna powstała na bazie młodzieży, która uczyła się SKATA na wspomnianych szkoleniach (aż 6 z 7 zawodników RAŚ Opole to absolwenci tych kursów). Średnia wieku drużyny wynosi 28 lat i jest to zdecydowanie najmłodszy zespół startujący w opolskich rozgrywkach. W sobotę (11 marca 2006) drużyna RAŚ Opole wystartowała w rozgrywkach Opolskiej Ligi Okręgowej. Zawody odbyły się w Kolonowskiem. Pierwsze turnieje mają służyć naszym młodym zawodnikom w zbieraniu doświadczeń, choć już wyniki pierwszego startu można uznać za udane i rokujące nadzieje w kolejnych rozgrywkach ligowych. raslaska.aremedia.net/pol/aktualnosci/2006/o3/03skat.html Odpowiedz Link
rico-chorzow Co prowda ze wczra,Kaczyński.) 15.03.06, 14:29 www.sueddeutsche.de/,kulm3/kultur/artikel/916/71845/ Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 31.03.06, 15:56 Związek Ludności Narodowości Śląskiej Katowice 29.03.2006 - Stowarzyszenie Osób Deklarujących Przynależność do Narodowości Śląskiej Sąd Rejonowy w Katowicach Wydział VIII Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego Dotyczy: KA. VIII Ns-Rej. KRS 17884/05/499 W związku z pismem Prezydenta Miasta Katowic z 24.01.2006 w sprawie wydania opinii w zakresie rejestracji naszego Stowarzyszenia uprzejmie wyjaśniamy. Prezydent Katowic swoim pismem: - nie uwzględnia Postanowienia Sądu Okręgowego w Katowicach z 31.05.2005 - narusza prawo do zrzeszania się osób opierających przynależność do stowarzyszenia na podstawie deklaratywności np. stowarzyszenia religijne itp. - wykazuje brak zrozumienia Statutu stowarzyszenia imputując, że wnioskodawcy chcą dokonać rejestracji stowarzyszenia mniejszości regionalnej. Pojecie „mniejszość regionalna” jest nieznane w polskim prawodawstwie. Poziom pisma Prezydenta z 24.01.2006 wykazuje przywiązanie do złych cech systemu komunistycznego. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 31.03.06, 15:58 Dwie publikacje dotyczące zbiorów Muzeum Śląska Opolskiego ukazały się w zeszłym tygodniu. wab 26-03-2006 , ostatnia aktualizacja 26-03-2006 18:11 Jedna z nich, trzytomowa, dotyczy zielnika przechowanego w filii muzeum na Górze św. Anny. Przez pół roku jego zawartość opracowywał były wojewódzki konserwator przyrody dr Arkadiusz Nowak. - To dziwne, że nikt nie podjął się tego zadania, bo zielnik to skarb i prawdziwy unikat. W paczkach, tzw. fascykułach, znajduje się 11 188 arkuszy z roślinami. Na niektórych umieszczono ich nawet kilkadziesiąt. Najstarsze zbiory pochodzą z pierwszej połowy XIX w. Te z lat 1829-1943 są w najlepszym, niemal idealnym stanie - mówi Nowak. W zielniku znajdują się rośliny zbierane w całej Europie oraz na Kaukazie. - Doszukałem się np. cibory, o której sądzono, że na Opolszczyźnie nie występowała. Okazało się, że w zielniku są okazy zebrane w okolicach Koźla - dodaje. Witold Garbal z kolei opracował katalog, w którym szczegółowo opisał 141 egzemplarzy broni palnej zgromadzonej w muzeum. Takie katalogi mają na razie tylko dwa muzea w kraju: we Wrocławiu i Pszczynie. - Cenne eksponaty to grupa karabinów kapiszonowych, niemieckie sztucery sportowe, kolekcja mauserów, amerykańskie karabiny Spencer - mówi. W muzealnych zbiorach są także egzemplarze broni palnej z Indii i Północnej Afryki. Każdą Garbal szczegółowo opisał, podając jej krótką historię i wymiary. Można go kupić w muzeum za 15 zł. miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,3237419.html?nltxx=1077785&nltdt=2006-03-27-03-05 Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 01.04.06, 06:41 Czy prywatna kolej będzie jeździła pomiędzy Bytomiem a Gliwicami? Tomasz Głogowski 30-03-2006 , ostatnia aktualizacja 30-03-2006 22:57 Po kilkunastu latach przerwy na trasę Bytom - Gliwice wrócą pociągi! Ale niekoniecznie należące do PKP. W przetargu, który chce ogłosić Urząd Marszałkowski, po raz pierwszy będą mogli startować prywatni przewoźnicy Na jednej z popularniejszych kiedyś tras kolejowych, pomiędzy Bytomiem a Gliwicami, pociągi pasażerskie nie jeżdżą już od lat 80. PKP zlikwidowały połączenia, uznając, że pasażerów jest zbyt mało. Do tego doszła też fatalna jakość torów i starych podkładów kolejowych. Pociągi towarowe musiały tu zwalniać do 30 km na godz. Wiele się jednak zmieniło i trasa pomiędzy Bytomiem a Gliwicami stała się jedną z najbardziej obiecujących na Śląsku. Dostrzegł to Urząd Marszałkowski, który niebawem ogłosi przetarg na obsługę tej linii. Po raz pierwszy będą mogli wystartować w nim prywatni przewoźnicy. Pasażerów miałyby wozić nie duże składy, a niewielkie szynobusy. - W ostatnich latach wokół tej trasy powstało kilka dużych hipermarketów. Codziennie odwiedza je kilka tysięcy osób, więc ze znalezieniem pasażerów nie powinno być kłopotów - ocenia Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego. Władze województwa chcą na uruchomienie nowej linii wydać 2 mln zł. Reszta pieniędzy miałaby pochodzić ze sprzedaży biletów. Znacznie poprawił się też stan torów. - Część trasy jest już odnowiona, a w kolejce czekają następne odcinki. W najbliższym czasie rozpocznie się również budowa dwóch nowych wiaduktów między Zabrzem, Biskupicami a Maciejowem. Nie będzie więc żadnych kłopotów, by wróciły tam pociągi pasażerskie - zapewnia Włodzimierz Leski, rzecznik prasowy Zakładu Linii Kolejowych PKP w Katowicach, firmy, która zarządza torami na Śląsku. Nie ukrywa, że zakładowi zależy na szybkim uruchomieniu linii Bytom - Gliwice, bo za udostępnienie torów dostanie spore pieniądze. Prawdopodobnie nie mniej niż 20 zł miesięcznie za kilometr. Wśród prywatnych firm najpoważniejszym kandydatem do startu w przetargu jest Kolej Nadwiślańska, firma z Jaworzna, która niedawno zaprezentowała na Śląsku pierwszy prywatny pociąg pasażerski. - Jesteśmy zainteresowani tą linią, ale o konkretach będę mógł mówić dopiero wtedy, gdy poznamy warunki przetargu - mówi Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej. Firma szuka właśnie w Niemczech trzech szynobusów, które chce kupić albo wydzierżawić. Tylu maszyn potrzeba, by zapewnić sprawną obsługę jednej linii pasażerskiej. Prezes Błaszkiewicz ocenia, że z przygotowaniem rozkładu jazdy ani dystrybucją biletów nie będzie problemu. Mogliby je sprzedawać konduktorzy bezpośrednio w pociągu. Problemem może być natomiast skuteczna... reklama. - Uruchomienie linii to nie wszystko. Trzeba jeszcze przekonać pasażerów, by chcieli takim pociągiem jeździć. A to może być trudne, biorąc pod uwagę, że wielu z nich już zapomniało, że pomiędzy Bytomiem a Gliwicami kiedyś jeździły pociągi - dodaje. Zapowiada się ostra bitwa, bo o starcie w przetargu myślą też... Polskie Koleje Państwowe. - Moim zdaniem ta linia może być dochodowa i poważnie zastanawiamy się nad powrotem na tę trasę - przyznaje Krzysztof Radomski, zastępca dyrektora Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Katowicach. Zapewnia, że nie boi się prywatnej konkurencji. - Wygra lepsza oferta - dodaje. Tymczasem Urząd Marszałkowski myśli już nad kolejną trasą, na której miałyby się w przyszłości pojawić szynobusy. To połączenie aglomeracji katowickiej z lotniskiem w Pyrzowicach. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3249061.html Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 01.04.06, 06:42 MAJĄ FINANSOWE KŁOPOTY Dom Współpracy Polsko - Niemieckiej ma finansowe kłopoty. Jego kondycję bada obecnie zewnętrzna firma audytowa. "W tej chwili dokonywany jest bilans, kóry ma wykazać, jakie są to straty" - powiedział poseł Mniejszości Niemieckiej - Ryszard Galla. Dom ma na koncie szereg ważnych inicjatyw na rzecz zbliżenia polsko - niemieckiego. Politycy mniejszości zapewniają, że nie dopuszczą do jego zamknięcia. Kto pokryje dziurę w finansach Domu? Odpowiedź poznamy dopiero po walnym zgromadzeniu Domu zaplanowanym na koniec kwietnia. Poseł Galla stwierdził jednak, że w finasowanie Domu w większym stopniu powinna się zaangażować strona polska. Dyrektor Domu - Krystian Tomala powiedział, że Dom już poczynił ogromne oszczędności. Liczbę etatów ograniczono do dwunastu, a koszty stałe z 1,5 miliona złotych do około 900 tysięcy złotych rocznie. Marek Świercz Odpowiedz Link
szwager_z_laband itd, usw ... 09.04.06, 11:19 Sygnatura sprawy: 17884/05/499 Data wydania decyzji: 2006-03-20 KA.VIII Ns-Rej. KRS 17884/05/499 KRS Postanowienie Dnia 20 marca 2006 r, Sąd Rejonowy w Katowicach Wydział VIII Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego KRS Katowice Sędzia: Ewa Paśko po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawym w dniu: 20 marca 2006 r. sprawy z wniosku: ZWIĄZEK LUDNOŚCI NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ - STOWARZYSZENIE OSÓB DEKLARUJĄCYCH PRZYNALEŻNOŚĆ DO NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ Wpis postanawia: odmówić wpisu. UZASADNIENIE Wnioskodawca Komitet Założycielski „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" z siedzibą w Katowicach wystąpił do Sądu Rejonowego o wpis Stowarzyszenia do Krajowego Rejestru Sądowego. W piśmie z dnia 25 października 2004 roku, dołączonym do wniosku, Komitet Założycielski Stowarzyszenia „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach powołał się na dokumenty dołączone do wcześniej złożonego wniosku sygn. akt KA.VIII Ns-Rej KRS 10940/04/212. Dokumentami tymi są: protokół z zebrania założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" z dnia 28.05.2004r., uchwała o powołaniu „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" z dnia 28.05.2004r., uchwała o powołaniu Komitetu Założycielskiego tego Stowarzyszenia, lista uczestników Zebrania Założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" oraz statut Stowarzyszenia. Organ nadzorujący, któremu wniosek wraz z dokumentami doręczono, nie skorzystał z prawa wyrażenia opinii o statucie i przystąpienia do postępowania w charakterze uczestnika. Powołał się jedynie na postanowienie Sądu Najwyższego dnia z 18 marca 1998r. Rozpoznając żądanie wnioskodawcy (sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772) Sąd Rejonowy stwierdził, iż sprawa rejestracji Stowarzyszenia pod nazwą „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" z siedzibą w Katowicach była już przedmiotem postępowania sądowego. W dniu 24 czerwca 1997r. (sygn. akt l Ns Rej St. 750/96) Sąd Wojewódzki w Katowicach postanowił zarejestrować Stowarzyszenie pod nazwą Związek Ludności Narodowości Śląskiej z siedzibą w Katowicach. Na skutek apelacji od powyższego postanowienia Sąd Apelacyjny w Katowicach postanowieniem z 24 września 1997r. (sygn. akt l Ca 493/97) uchylił zaskarżone postanowienie Sądu Wojewódzkiego i wniosek oddalił. Sąd Apelacyjny stwierdził wówczas, że wniosek o zarejestrowanie Stowarzyszenia mniejszości narodowej nie mógł być uwzględniony z powodu sprzeczności statutu z prawem (art. 5 k.c.). Zmierzał bowiem do zarejestrowania organizacji mniejszości narodowej, która za taką nie może być uznana i do obejścia w związku z tym przepisów ordynacji wyborczej i innych przepisów stwarzających dla mniejszości narodowych szczególne preferencje. Prowadzić by to mogło do przyznania tej organizacji nienależnych jej uprawnień i naruszenia konstytucyjnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa. Rozpoznając kasację wniesioną od postanowienia Sądu Apelacyjnego z dnia 24 września 1997r. (sygn. akt l Ca 493/97), postanowieniem z dnia 18 marca 1998r. (sygn. akt l PKN 4/98) Sąd Najwyższy kasację oddalił. Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Sądu Apelacyjnego stwierdzając, że odmowa rejestracji stowarzyszenia „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach z powodu posługiwania się w statucie określeniami dotyczącym „narodu śląskiego" i „mniejszości narodowej" jest zasadna. Podzielił również pogląd, że zarejestrowanie stowarzyszenia, które w § 30 statutu określa się jako organizacja śląskiej mniejszości narodowej stanowiłoby naruszenie prawa, a także, że przyznanie Ślązakom, będącym grupą etniczną, uprawnień mniejszości narodowej naruszałoby przewidzianą w art. 32 Konstytucji z 1997 roku zasadę równości wobec prawa. Sąd Najwyższy wyraził także pogląd, że statut Stowarzyszenia naruszał art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo o stowarzyszeniach. Zawarte w nim regulacje, wobec nieistnienia narodu śląskiego skutkowały tym, że nikt nie mógłby zgodnie z prawem zostać członkiem stowarzyszenia, a każda z osób mogłaby być pozbawiona członkostwa z powodu niespełnienia statutowych wymogów, bez możliwości kontroli sądowej. Ponadto Sąd Najwyższy stwierdził, iż odmowa zarejestrowania stowarzyszenia nie naruszała międzynarodowych zobowiązań Rzeczpospolitej Polskiej. W związku ze złożoną skargą nr 44158/98 przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej wniesioną do Europejskiej Komisji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności sprawa była rozpoznawana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. W wyroku z 20 grudnia 2001 r. Trybunał ten uznał, że nie miało miejsca naruszenie art. 11 Konwencji. W uzasadnieniu wyroku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, że zarówno Sąd Apelacyjny, jak i Sąd Najwyższy słusznie uznały, że dopuszczenie rejestracji Stowarzyszenia „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach byłoby sprzeczne z prawem, przede wszystkim dlatego, że nazwa Stowarzyszenia, która w ich opinii wiązała się z nieistniejącym narodem, byłaby myląca dla społeczeństwa. Trybunał podzielił także stanowisko, że zarejestrowanie Związku jako organizacji mniejszości narodowej wywołałoby poważne konsekwencje dla innych grup etnicznych w Polsce. Taki sam pogląd przyjął Europejski Trybunał Praw Człowieka zasiadając jako Wielka Izba, w wyroku z 17 lutego 2004 r. Rozpoznając żądanie wnioskodawcy wniesione 25 października 2004r. (sygn. akt KA.YIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772) Sąd Rejonowy ustalił również - na podstawie akt sprawy o sygn. l Ns Rej St. 750/96 - iż w skład Komitetu Założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach powołanego przez Założycieli Związku w dniu 24 listopada 1996r. wchodzili: Rudolf Kołodziejczyk, Erwin Sowa i Jerzy Gorzelik. Te same osoby, z wyjątkiem Jerzego Gorzelika, weszły w skład Komitetu Założycielskiego „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" zgłoszonego do zarejestrowania w niniejszej sprawie. Analiza obu statutów „Związku Ludności Narodowości Śląskiej" w Katowicach - uchwalonego w dniu 24 listopada 1996r. oraz 28 maja 2004r. pozwala na stwierdzenie, że ich tekst jest taki sam, a różnią się jedynie zapisami zawartymi w pkt 4 § 7 i w § 30. Nazwa stowarzyszenia jest w obu statutach identyczna. Sąd Rejonowy stwierdził nadto, iż wprowadzona została do obecnie złożonego statutu nieznaczna zmiana treści pkt 4 w § 7 - zamiast określenia: „osób narodowości śląskiej" określenie: „osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej". Również w nieznaczny sposób zmieniona została treść § 30 statutu z brzmienia (zawartego w statucie z 1996 roku) „związek jest organizacją śląskiej mniejszości narodowej" na brzmienie „związek jest organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej". Nieznaczna zmiana treści obu zapisów statutu - przy takiej samej nazwie stowarzyszenia - nie zmienia faktu, iż w obecnie obowiązującym porządku prawnym zarejestrowanie takiego stowarzyszenia pozostawałoby w sprzeczności z przepisami prawa. Nadal bowiem aktualne są wywody Sądów - Apelacyjnego i Sądu Najwyższego - zawarte w uzasadnieniach postanowień tych Sądów z dnia 24 września 1997r. i 13 marca 1998r., co do pojęcia narodowości śląskiej i faktu nieistnienia narodu śląskiego. Skoro zatem nie istnieje naród śląski, nie może być zarejestrowane Stowarzyszenie, które posiada nazwę „Związek Ludności Narodowości Śląskiej" oraz które określa w statucie, iż „związek jest organizacją osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej" (§ 30 statutu), a także które jako jeden z celów działania wskazuje „ochronę praw etnicznych osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej". Aktualne też pozostaje stwierdzenie Sądu Najwyższego, że statut Stowarzyszenia narusza art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy - Prawo o stowarzyszeniach. Przepis Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:21 Aktualne też pozostaje stwierdzenie Sądu Najwyższego, że statut Stowarzyszenia narusza art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy - Prawo o stowarzyszeniach. Przepis ten stanowi, że statut Stowarzyszenia winien określać sposób nabycia i utraty członkostwa oraz prawa i obowiązki członków. Złożony łącznie z wnioskiem statut Stowarzyszenia uchwalony w dniu 28 maja 2004r. w § 10 przewiduje nadal zapis, że „członkiem zwyczajnym może być każda osoba posiadająca obywatelstwo polskie, która złoży pisemne oświadczenie o przynależności do narodowości śląskiej", zaś w odniesieniu do jego utraty stanowi, że członkostwo w związku ustaje z powodu wysunięcia przez komisję rewizyjną wniosku o pozbawienie członkostwa ze względu na niespełnienie statutowych wymogów członkostwa (§15 pkt 2 lit. b). Wobec nieistnienia narodu śląskiego konsekwencją tych regulacji jest fakt, iż nikt nie mógłby, zgodnie z prawem, zostać członkiem stowarzyszenia, jako że oświadczenia o przynależności do tego narodu nie odpowiadałyby prawdzie. Sąd Rejonowy odmówił zatem wpisu Stowarzyszenia do Krajowego Rejestru Sądowego postanowieniem z dnia 8 lutego 2005 r., wskazując jako podstawę prawną swego rozstrzygnięcia przepis art. 14 Prawa o stowarzyszeniach. Postanowienie Sądu Rejonowego w Katowicach z dnia 8 lutego 2005 r. sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772 zostało zaskarżone apelacją przez wnioskodawcę który wniósł (jak ostatecznie sprecyzowano to w piśmie z 7 kwietnia 2005r.) o zmianę zaskarżonego postanowienia oraz o dokonanie wpisu Związku Ludności Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego z zaznaczeniem zmiany w § 10 statutu, który powinien brzmieć „Członkiem zwyczajnym może być każda osoba posiadająca obywatelsko polskie, która złoży pisemne oświadczenie o poczuciu przynależności do narodowości śląskiej". Zaskarżonemu postanowieniu wnioskodawca zarzucił złą ocenę stanu faktycznego ze względu na złą interpretację § 30 i § 7 pkt 4 Statutu, spowodowane obrazą źródeł prawa, skutkujące dokonaniem nieprawidłowych ustaleń i wniosków niezgodnie z zamysłem założycieli. Na skutek wniesionej przez wnioskodawcę apelacji Sąd Okręgowy w Katowicach postanowieniem z dnia 31 maja 2005 r. sygn. akt XIX Ga 210/05/KZ uchylił zaskarżone postanowienie i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Katowicach. Sąd Okręgowy wskazał, iż błędnym było przyjęcie założenia przez Sąd Rejonowy, że niniejsza sprawa jest kontynuacją postępowania zapoczątkowanego złożonym w 1996 r. wnioskiem o zarejestrowanie przez Sąd Wojewódzki w Katowicach - stowarzyszenia o nazwie Związek Ludności Narodowości Śląskiej, pomijając fakt, iż wniosek złożony skutecznie w dniu 25 października 2004 r. dotyczy stowarzyszenia założonego przez inny krąg założycieli, którzy w innej dacie i o innej treści uchwalili statut. Okoliczność, iż taka sama jest nazwa stowarzyszenia i przeważająca część postanowień statutu, a także taki sam w 2/3 skład osobowy Komitetu założycielskiego, nie uzasadniała przyjęcia, iż jest to ta sama sprawa, ani też dokonania oceny statutu w oparciu o poglądy wyrażone w uzasadnieniach rozstrzygnięć orzeczeń sądów powszechnych wszystkich instancji, a także wyroków Europejskiego Trybunału praw Człowieka w Strasburgu z dnia 21 lutego 2001 r. i z dnia 17 lutego 2004r. dotyczących poprzedniej sprawy. Jednocześnie Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, iż w dacie orzekania przez Sąd Rejonowy była już opublikowana i częściowo obowiązująca ustawa z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym ( Dz. U. nr 17 póz. 141 ), gdzie zdefiniowano pojęcie mniejszości narodowej i mniejszości etnicznej, a także wskazano uznane przez ustawodawcę mniejszości narodowe i etniczne oraz związane z tym przywileje narodowościowe. Zatem zdaniem Sądu Okręgowego tym bardziej istniała potrzeba wyjaśnienia wątpliwości związanych ze statutem w trybie art. 15 Prawa o stowarzyszeniach. Sąd Rejonowy winien wyznaczyć posiedzenie wyjaśniające, a w przypadku gdyby wnioskodawca podtrzymał prezentowaną w apelacji wykładnię postanowień statutu - rozważyć winien czy zapisy statutowe nie naruszają ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym. Sąd Okręgowy stwierdził, iż celowym byłoby przeredagowanie zapisów statutu dotyczących kwestii nabycia i utraty członkostwa ( § 10 i §15 ust. 2 statutu ) zwracając uwagę, iż w myśl art. 10 ust. 1 pkt 4 Prawa o stowarzyszeniach do niezbędnych elementów statutu należy określenie sposobu nabywania i utraty członkostwa, przyczyn utraty członkostwa, oraz praw i obowiązków członków. Sąd Okręgowy wskazał również na problem związany ze zgodnością z przepisami prawa nazwy stowarzyszenia. Nazwa stowarzyszenia winna odpowiadać jego celowi, a także nie powinna zawierać informacji nieprawdziwych, mylących czy też mogących wprowadzić w błąd co do celu czy istoty działania stowarzyszenia. Rozpoznając sprawę ponownie (sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 10376/05/978) i mając na uwadze wytyczne Sądu Okręgowego zawarte w uzasadnieniu postanowienia z dnia 31 maja 2005r. Sąd Rejonowy wezwał wnioskodawcę do rozważenia korekty statutu poprzez: a) wyeliminowanie ze statutu pojęcia „narodowość śląska" jako kategorii pojęciowej nie istniejącej obiektywnie, nie mającej oparcia w obowiązującym stanie prawnym; b) zmianę nazwy Stowarzyszenia tak, aby odpowiadała ona celowi działalności Stowarzyszenia i nie zawierała informacji nieprawdziwych gdyż obecna nazwa, jest myląca, wprowadzająca w błąd, sugeruje istnienie narodowości śląskiej, zawiera informacje nieprawdziwe; c) zmianę zapisów § 7 pkt 4 statutu dotyczących „ochrony praw etnicznych osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej"; d) doprecyzowanie zapisów § 8 pkt 11 poprzez określenie o jaką „inną działalność" w tym zapisie chodzi; e) zmianę zapisów § 10 i § 15 ust. 2 jako naruszających art. 10 ust. 1 pkt 4 Prawa o stowarzyszeniach tak, aby kryteria nabywania i utraty członkostwa były jednoznaczne i zrozumiale sformułowane. Dnia 12 września 2005r. wpłynęło do tut. Sądu pisemne ustosunkowanie się wnioskodawcy do postanowienia Sądu, protokół z zebrania założycielskiego Związku Ludności Narodowości Śląskiej z dnia 17.06.2005 r. wraz z listą obecności i uchwałami z tej samej daty w przedmiocie zmiany § 10 i § 15 statutu, protokół z zebrania założycielskiego Związku Ludności Narodowości Śląskiej z dnia 02.09.2005 r. wraz z listą obecności na tym zebraniu i uchwałą w przedmiocie zmiany § 8 pkt 11 statutu. Wnioskodawca nie dokonał jednak stosownej zmiany nazwy Stowarzyszenia ani zmiany zapisów §7 pkt 4 statutu, dotyczących „ochrony praw etnicznych osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej". Uznając, iż dokonane przez wnioskodawcę zmiany statutu z dnia 17 czerwca 2005r. i z dnia 2 września 2005 r. nie czynią zadość wezwaniu Sądu i powodują, iż mimo tych zmian zapisy statutu nadal pozostają w sprzeczności z przepisami prawa, a w szczególności z zapisami art. 2 ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, z art. 58 k.c. oraz z art. 10 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo o stowarzyszeniach - Sąd Rejonowy postanowieniem z dnia 19 września 2005r. sygn. akt KA.VIII Ns-Rej. KRS 10376/05/978 odmówił wpisu Związku Ludności Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego. Na powyższe postanowienie wnioskodawca wniósł w dniu 6 października 2005r. skargę domagając się wpisu Związku Ludności Narodowości Śląskiej do rejestru i zarzucając m.in. że Sąd błędnie interpretuje pojęcia mniejszości narodowej, narodowości i narodu. Rozpoznając sprawę na skutek skargi na powyższe orzeczenie Sąd Rejonowy - realizując wytyczne Sądu Okręgowego w Katowicach zawarte w uzasadnieniu postanowienia z dnia 31 maja 2005 r. - wyznaczył posiedzenie wyjaśniające w trybie art. 15 Prawo o Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:23 Rozpoznając sprawę na skutek skargi na powyższe orzeczenie Sąd Rejonowy - realizując wytyczne Sądu Okręgowego w Katowicach zawarte w uzasadnieniu postanowienia z dnia 31 maja 2005 r. - wyznaczył posiedzenie wyjaśniające w trybie art. 15 Prawo o stowarzyszeniach w celu wyjaśnienia wątpliwości związanych ze złożonym statutem Stowarzyszenia i umożliwienia wnioskodawcy zajęcia ostatecznego stanowiska w kwestii dokonania ewentualnych zmian statutu i w kwestiach podniesionych w skardze z dnia 30 września 2005 r. Na posiedzeniu wyjaśniającym w dniu 6 grudnia 2005 r. wnioskodawca zarzucił, że do chwili obecnej narodowość śląska nie została uznana przez ustawodawcę i przez sądy. Zarzucił, że oprócz mniejszości narodowych i etnicznych wymienionych w Ustawie z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych funkcjonując Polsce również inne mniejszości, które zostały zarejestrowane przez polskie sądy (np. Wspólnota Kazachska w Warszawie, Indyjskie Stowarzyszenie w Polsce, Towarzystwo Przyjaźni Narodu Koreańskiego, Francuskie Towarzystwo Narodowo - Kulturalne). Wnioskodawca podniósł, że w rozumieniu wskazanej wyżej ustawy ludność śląska kwalifikuje się jako grupa czy mniejszość etniczna ale ustawa ta nie definiuje pojęcia „narodowość" i nie odnosi się do pozostałych narodowości nie wymienionych w ustawie. Wnioskodawca uważa za krzywdzący brak wymienienia w ustawie wszystkich mniejszości etnicznych i wymienienie tylko czterech spośród nich (vide protokół z posiedzenia wyjaśniającego z dnia 6 grudnia 2005r.). Sąd Rejonowy zobowiązał wnioskodawcę do rozważenia możliwości korekty przepisu § 1 statutu w zakresie nazwy Stowarzyszenia sugerując zawarcie w nazwie zamiast słów ludności „narodowości śląskiej" słów „ludności domagającej się uznania narodowości śląskiej" - co zdaniem Sądu odzwierciedlałoby rzeczywisty stan. Ze względu na zadeklarowanie przez wnioskodawcę odbycia w krótkim terminie zebrania założycieli i rozważenia możliwości korekty nazwy Stowarzyszenia -Sąd Rejonowy wyznaczył jeszcze jedno posiedzenie wyjaśniające aby umożliwić wnioskodawcy ostateczne zajęcie stanowiska w tej sprawie. Na posiedzeniu wyjaśniającym w dniu 9 grudnia 2005r. wnioskodawca przedłożył zmieniony - w wyniku uchwały nadzwyczajnego zebrania założycieli z dnia 8 grudnia 2005r. - statut Stowarzyszenia. Przyjęta nowa nazwa Stowarzyszenia brzmi: Związek Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenie Osób Deklarujących Przynależność Do Narodowości Śląskiej. Wnioskodawca wyjaśnił ponadto, że założyciele nie mogli zgodzić się na zmianę nazwy na Związek Ludności Śląskiej Domagającej się Uznania Narodowości Śląskiej albowiem w ich odczuciu narodowość śląska istnieje i jest również uznawana w Czechach i Słowacji. Wnioskodawca podkreślił, że państwo polskie powinno być wielonarodowe i dlatego też założyciele odstąpili od użycia w nazwie cudzysłowu, jak też słów o dążeniu do uznania narodowości śląskiej (vide protokół z posiedzenia wyjaśniającego z dnia 9 grudnia 2005r.). Po złożeniu przez wnioskodawcę dwóch egzemplarzy uaktualnionego statutu po zmianie dokonanej 8 grudnia 2005r. oraz prawidłowo wypełnionych formularzy KRS- W20 Sąd Rejonowy przesłał odpis wniosku Prezydentowi Miasta Katowice jako organowi nadzoru celem ewentualnego wyrażenia opinii na temat wniosku, zgodnie z przepisem art. 21 w zw. z art. 13 § 2 Prawa o Stowarzyszeniach. Organ nadzoru w piśmie z dnia 24 stycznia 2006r. podtrzymał dotychczasowe stanowisko zawarte w piśmie z dnia 11 stycznia 2005r. dot. sygn. akt KA.VIII Ns- Rej. KRS 21735/04/772 oraz w piśmie z dnia 27 lipca 2005r. dot. sygn. KA.VIII Ns-Rej. KRS 10376/05/978. Organ nadzoru stwierdził krótko, iż zmiana nazwy stowarzyszenia w obecnie rozpatrywanym wniosku nie wydaje się mieć wpływu na jego ocenę prawną. Pozytywna opinia organu nadzorującego wymagałaby bowiem uznania, że narodowość śląska istnieje, a takie rozumowanie nie znajduje podstaw w przepisach ustawy z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (vide pismo Prezydenta Miasta Katowice z dnia 24 stycznia 2006r. znak DG.IV.5010/7/06). Sąd zważył co następuje: Rozpoznając niniejsze żądanie wnioskodawcy jako żądanie odrębne (oparte na zmienionym w stosunku do wniosku z 1996r. statucie) Sąd Rejestrowy na podstawie art. 16 Prawa o stowarzyszeniach dokonał wnikliwej analizy statutu i dołączonych do niego dokumentów celem stwierdzenia czy statut ten jest zgodny z przepisami prawa, a założyciele spełniają wymagania określone ustawą. Sąd zbadał całość statutu uchwalonego w dniu 28 maja 2004r. wraz z późniejszymi zmianami (w tym ostatnią zmianą z dnia 8 grudnia 2005r.) i ocenił jego treść pod względem zgodności z porządkiem prawnym - Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej, ustawami zwykłymi i ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi. W wyniku tej oceny stwierdził Sąd Rejonowy, iż w statucie Stowarzyszenia znajdują się nadal zapisy sprzeczne z powyższymi aktami prawnymi. Dotyczy to mianowicie przepisów § 1 i § 7 pkt 4 Statutu. Zawarta w przepisie § 1 Statutu nazwa Stowarzyszenia - pomimo brzmienia rozszerzonego w wyniku uchwały założycieli z dnia 8 grudnia 2005r. - nadal zakłada istnienie narodowości śląskiej co nie ma potwierdzenia w obowiązującym stanie prawnym. Pożądanym byłoby nadanie Stowarzyszeniu nazwy odpowiadającej jego celowi, gdyż pozwalałoby to na dotarcie do tej organizacji wszystkim osobom zainteresowanym profilem jej działalności, a także takiej by nie zawierała informacji nieprawdziwych, mylących czy też mogących wprowadzać w błąd co do celu czy istoty działalności stowarzyszenia. Takie stanowisko zawarł Sąd Okręgowy w Katowicach w uzasadnieniu postanowienia z dnia 31 maja 2005r. Tymczasem aktualna nazwa Stowarzyszenia nie spełnia tych kryteriów z uwagi na zawarcie w niej w dalszym ciągu pojęcia „narodowości" co jest zapisem wprowadzającym w błąd. Aprobując w pełni szlachetne cele i założenia Stowarzyszenia dotyczące ochrony praw Ślązaków, utrwalania ich tradycji i kultury Sąd nie może jednak zaakceptować nazwy zawierającej określenie „narodowości śląskiej". Zdaniem Sądu w tym samym stopniu wnioskodawca może te szlachetne cele realizować posługując się nazwą Stowarzyszenie Ludności Śląskiej, gdyż wyłączenie wyrazu „narodowość" w niczym nie wpływa ani nie umniejsza tychże celów działalności. Co więcej - gdyby w nazwie znalazłoby się np. sformułowanie „ludności domagającej się uznania narodowości śląskiej" lub ewentualnie „domagającej się uznania śląskiej mniejszości etnicznej" - byłoby to z całą pewnością pomocne w ubieganiu się tej grupy obywateli o nadanie jej statusu mniejszości etnicznej i o odpowiednie usankcjonowanie tego dążenia przez ustawodawcę. W skardze wniesionej na orzeczenie Sądu z dnia 19 września 2005r. wnioskodawca stanowczo stwierdza (i to dwukrotnie), iż Ślązacy spełniają wszystkie ustawowe kryteria mniejszości etnicznej. Mimo to wnioskodawca niezmiennie obstaje przy słowie „narodowość śląska" w nazwie Stowarzyszenia, powołując się na interpretacje słowa „narodowość" zawarte w encyklopediach czy słownikach języka polskiego. Stanowisko to jest nieuzasadnione. Sąd nie neguje, iż w językoznawstwie mogą istnieć różnorodne definicje pojęcia narodowości, w tym także jako „ogółu świadomości etniczno - kulturowej". Jednak w sensie prawnym, w porządku prawnym, słowo „narodowość" musi być związane ze ściśle określonym narodem. Mimo bowiem braku w ustawodawstwie polskim ścisłej definicji pojęcia „narodowości" zagadnienie to było już omówione na gruncie orzecznictwa sądowego. Naczelny Sąd Administracyjny wydał w ostatnich latach wyroki, w których wypowiedział się na ten temat. Między innym w wyroku z dnia 23 listopada 1999r. (V S.A. 994/99, ONSA 2000, nr 4, póz. 171) Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:24 Mimo bowiem braku w ustawodawstwie polskim ścisłej definicji pojęcia „narodowości" zagadnienie to było już omówione na gruncie orzecznictwa sądowego. Naczelny Sąd Administracyjny wydał w ostatnich latach wyroki, w których wypowiedział się na ten temat. Między innym w wyroku z dnia 23 listopada 1999r. (V S.A. 994/99, ONSA 2000, nr 4, póz. 171). Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, iż pojęcie narodowości (polskiej) odwołuje się do przynależności do narodu (polskiego). Orzeczenie to wydane zostało na gruncie obowiązującej ustawy z dnia 25 czerwca 1997r. o cudzoziemcach (Dz.U. Nr 114, póz. 739). Użyte w art. 10 ust. 1 obowiązującej ustawy o cudzoziemcach pojęcie „narodowości polskiej" z powodu braku definicji ustawowej skłoniło ten Sąd do odwołania się do znaczenia podanego w Słowniku języka polskiego (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1992 tom II s. 284) i do uznania pojęcia narodowości polskiej jako przynależności do narodu polskiego. Przytoczony wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego - przybliżający treść pojęcia „narodowość" - wskazuje, iż narodowość w każdym przypadku oznacza przynależność do narodu. Potwierdza zresztą tę interpretację sam wnioskodawca, który na posiedzeniu w dniu 9 grudnia 2005r. stwierdził stanowczo, że Polska powinna być państwem wielonarodowym. W piśmie z dnia 8 września 2005r. przytacza zaś cytaty zawarte w apelacji od postanowienia sądu z dnia 8 lutego 2005r., m.in. „... jesteśmy Górnoślązakami a nie Polakami", „... Ludność czuje się nie Polakami, a tylko Ślązakami". Wynika stąd. iż dla samego wnioskodawcy pojęcie narodowości śląskiej wiąże się jednoznacznie i nierozerwalnie z pojęciem narodu śląskiego. Dążeniem wnioskodawcy jest więc uznanie - poprzez nadanie takiej a nie innej nazwy Stowarzyszenia - że istnieje w granicach Rzeczypospolitej Polskiej naród śląski. Uznać zatem należy, że przepis § 1 Statutu Stowarzyszenia pozostaje w sprzeczności z art. 3, art. 6 i art. 58 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - mówiących o jednolitości państwa i stwarzaniu przez to państwo warunków trwania i rozwoju narodu polskiego. Już też z samej preambuły wynika, że Konstytucja jest aktem prawnym narodu polskiego co określa jasno, że Rzeczypospolita Polska jest państwem jednego narodu - tj. narodu polskiego - i nie jest państwem wielonarodowym. Oczywiście zagwarantowana jest jednocześnie ochrona praw mniejszości narodowych na podstawie art. 27 oraz art. 35 ust. 1 i 2 Konstytucji. W świetle powyższych wywodów za sprzeczny z Konstytucją - ale także z ustawą z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (Dz.U. Nr 17, póz. 141) uznać należy również przepis § 7 pkt 4 statutu Stowarzyszenia. W ustawie z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym zdefiniowano pojęcie mniejszości narodowej i etnicznej, a także wskazano uznane przez ustawodawcę mniejszości narodowe i etniczne oraz związaną z tym ochronę ich praw. Przepis art. 2 ust. 1 powołanej ustawy określa jakie warunki musi łącznie spełnić grupa obywateli polskich aby zostać uznaną za mniejszość narodową. Warunki te to: odróżnianie się w sposób istotny od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją, dążenie do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji, świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej, zamieszkiwanie przodków na obecnym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat i utożsamianie się z narodem zorganizowanym we własnym państwie. W ust. 2 tegoż artykułu ustawodawca zawarł zamknięty katalog grup obywateli uznanych za mniejszość narodową. Z kolei w ust. 3 art. 2 tejże ustawy znajduje się definicja mniejszości etnicznej. Za mniejszość etniczną ustawodawca uznał grupę obywateli polskich, która w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją, dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji, ma świadomość własnej historycznej wspólnoty etnicznej i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę, Jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat i nie utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym państwie. W ust. 4 art. 2 znajduje się zamknięty katalog uznanych przez ustawodawcę mniejszości etnicznych. Przepis art. 2 ustawy nie wymienia w żadnym z katalogów mniejszości śląskiej. Wnioskodawca zarówno w apelacji z dnia 28 lutego 2005r. (pkt 28 - k. 100 akt sprawy sygn. akt KA.YIII Ns-Rej. KRS 21735/04/772), jak i w skardze na orzeczenie Sądu z dnia 19 września 2005r. (na str. 2 pkt 5) podnosi, że ludność śląska powinna być traktowana jako mniejszość etniczna, podobnie jak Romowie, Łemkowie, Tatarzy i Karaimowie, że Ślązacy spełniają wszystkie ustawowe kryteria mniejszości etnicznej i że ustawodawca powinien był umieścić ludność śląską w powołanej wyżej ustawie jako mniejszość etniczną. Argumentacja wnioskodawcy jest więc skierowana niejako przeciwko samej ustawie, która nie uznaje mniejszości śląskiej za mniejszość etniczną. Zapis § 7 pkt 4 Statutu - mówiący o ochronie praw etnicznych osób deklarujących przynależność do narodowości śląskiej - jest z powyższych względów sprzeczny z przepisem art. 2 ustawy z dnia 6 stycznia 2005r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Skoro bowiem mniejszość śląska nie została wymieniona w ustawie jako mniejszość etniczna (ani mniejszość narodowa) to nie można zawierać we wskazanym celu działania Stowarzyszenia ochrony praw etnicznych tej grupy obywateli. Z tych względów Sąd nie może zaakceptować treści przepisu § 7 pkt 4 Statutu, przy której wnioskodawca niezmiennie i konsekwentnie obstaje. Zgodnie z przepisem art. 1 ust. 2 Prawa o stowarzyszeniach prawo obywateli polskich do zrzeszania się w stowarzyszeniach może podlegać ograniczeniom niezbędnym do zapewnienia interesów bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego. Prawo obywateli do zrzeszania się jest zagwarantowane w Konstytucji (art. 12 i art. 58 ust. 1 Konstytucji) ale nie jest prawem absolutnym i może podlegać ograniczeniom wskazanym w art. 13 i art. 58 ust. 2 Konstytucji. Wynika to również z przepisu art. 11 ust. 2 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności ratyfikowanej przez Polskę w dniu 2 października 1992r. Z przewidzianej tym przepisem wolności stowarzyszania się nie można bowiem korzystać w sposób nieograniczony i wykraczający poza ramy ochrony porządku publicznego bądź ochrony praw innych osób w Rzeczypospolitej Polskiej. Rejestracja Stowarzyszenia posługującego się w zapisach Statutu pojęciem narodowości śląskiej prowadziłaby nie tylko do uznania przez Sąd istnienia narodu śląskiego i tym samym wypełnienia przez ten Sąd roli państwowotwórczej - do czego z pewnością nie jest Sąd uprawniony. Prowadziłaby również do stworzenia możliwości wystąpienia podobnych dążeń do uzyskania odrębności narodowej po stronie takich grup regionalnych istniejących w Polsce jak Górale czy Kaszubi. Stowarzyszenie musi działać zgodnie z zasadą praworządności, która wprost wynika z przepisu art. 83 Konstytucji stanowiącego, iż każdy ma obowiązek przestrzegania prawa w Rzeczypospolitej Polskiej. Aktualna treść statutu - a w szczególności zapisy zawarte w § 1 i § 7 pkt4 Statutu nie wypełniają, zdaniem Sądu, wszystkich wskazanych powyżej wymogów. Treść statutu powinna być zgodna z prawem - a mając na uwadze to, iż statut to również umowa cywilnoprawna - powinien on być ukształtowany w granicach przysługującej stronom swobody umów (art. 3531 k.c.) wyznaczonych przez właściwość stosunku prawnego, ustawy i zasady współżycia społecznego. Zapisy statutu naruszające te zasady muszą być uznane za wadliwe z mocy art. 58 k.c. Mając zatem na względzie to, że wnioskodawca stanowczo podtrzymuje brzmienie statutu w części obej Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: itd, usw ... 09.04.06, 11:26 Mając zatem na względzie to, że wnioskodawca stanowczo podtrzymuje brzmienie statutu w części obejmującej przepisy § 1 i § 7 pkt 4 Statutu oraz biorąc pod uwagę aktualny stan prawny i wyżej wskazane rozważania - należy uznać, iż wniosek o wpis Związku Ludności Narodowości Śląskiej - Stowarzyszenia Osób Deklarujących Przynależności Do Narodowości Śląskiej nie jest uzasadniony i nie może zostać uwzględniony. Dlatego na mocy art. 14 ustawy z dnia 7 kwietnia 1989r. - Prawo o stowarzyszeniach Sąd orzekł jak w sentencji postanowienia. Sędzia Sądu Rejonowego Ewa Paśko POUCZENIE: Od doręczonego postanowienia przysługuje prawo wniesienia apelacji. Apelację wnosi się do Sądu, który wydał postanowienie. W nieprzekraczalnym terminie 14 dni od doręczenia postanowienia. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 09.04.06, 12:13 Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa autostrady A1 od Gliwic do południowej granicy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpisała właśnie przetarg na wyłonienie wykonawcy robót Dojazd do granicy powinien być gotowy w 2009 r., by budowana po czeskiej stronie autostrada D47 nie kończyła się w szczerym polu. Czesi rozstrzygnęli już przetarg na swój odcinek prowadzący do Ostrawy - wygrała go izraelska firma - i wzięli na siebie budowę mostu granicznego na Olzie. Mimo to Polska może nie zdążyć. Choć nasza autostrada jest krótka - 48 km, licząc od węzła Sośnica (pod Gliwicami) na autostradzie A4 wschód - zachód, podzielono ją aż na trzy części. Problemem była bowiem środkowa, gdzie mieszkańcy zaskarżyli decyzję lokalizacyjną. Dopiero gdy w październiku 2005 r.podtrzymał ją Naczelny Sąd Administracyjny, GDDKiA mogła ogłosić przetarg na projekt techniczny. Rozpoczęcie robót na tym fragmencie planowane jest dopiero na 2008 r., a zakończenie dwa lata później. Żeby jednak nie tracić czasu, GDDKiA rozpisała właśnie przetarg na budowę niespełna 15-kilometrowego odcinka Sośnica - Bełk. Prace mogłyby tu ruszyć w drugiej połowie tego roku. Z kolei na przygranicznym fragmencie na ukończeniu jest dokumentacja techniczna. Przetarg ma być rozpisany jeszcze w tym roku, zaś zakończenie budowy planowane jest na 2009 r. Dojazd do mostu na Olzie, chociaż kulawy (bez środkowego odcinka autostrady), ma więc szansę powstać na czas. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 11.04.06, 12:51 Śląski gniew w Warszawie Judyta Watoła, pap 07-04-2006 , ostatnia aktualizacja 07-04-2006 22:58 Lekarze i pielęgniarki z województwa śląskiego najgłośniej ze wszystkich protestowali w piątek przeciwko niskim zarobkom. W Warszawie urządzili wielką demonstrację. - Chcemy powiedzieć panu Relidze, że to, co przygotował dla nas, to po śląsku szajs - mówili. Do Warszawy pojechało 650 związkowców z całego województwa oraz przedstawiciele Śląskiego Komitetu Pracowników Ochrony Zdrowia, który skupia m.in. izby lekarskie i pielęgniarskie. Domagają się 30-proc. podwyżki jeszcze w tym roku i dwóch takich samych podwyżek w 2007 r. Podpowiadają: pieniądze można wziąć z 1,5-miliardowej rezerwy Narodowego Funduszu Zdrowia. Zaczęli protestować około południa od pikiety pod Sejmem. Śpiewając hymn, powiewali czarnymi flagami. Na transparentach napisy: "Nie zmuszajcie nas do emigracji!", "Dość wyzysku personelu!". Do protestujących wyszedł Jan Rokita z PO, ale szybko musiał się wycofać. "Religa do szpitala! Rokita do roboty!" - zakrzyczeli go związkowcy, wręczając mu na pożegnanie pogrzebowy wieniec. Potem było spotkanie z marszałkiem sejmu Markiem Jurkiem. - Szczerze? Jego wiedza o naszych problemach jest żadna - powiedział po spotkaniu Tomasz Ziółkowski z "Solidarności". Spod Sejmu lekarze i pielęgniarki ruszyli pod Ministerstwo Zdrowia. - Zbigniewowi Relidze chcemy powiedzieć, że to, co dla nas przygotował, to po śląsku zwykły szajs - mówiła Ewa Fica, szefowa sekretariatu ochrony zdrowia śląsko-dąbrowskiej "S", odnosząc się do propozycji ministra, by pierwsze podwyżki w ochronie zdrowia nastąpiły dopiero w przyszłym roku, a wprowadzenie prywatnych kas chorych przesunąć o siedem lat. W wielkiej sali konferencyjnej w ministerstwie Religa przyjął wszystkich protestujących. Stwierdził, że nie wie nic o rezerwach w NFZ, z których można sfinansować podwyżki, ale obiecał, że to sprawdzi. - Przyrzekł, że w poniedziałek wszystko będzie wiedział i jeszcze tego dnia przyjedzie do Katowic, by nam osobiście przekazać, czy da się sprawę załatwić po naszej myśli - mówi Ziółkowski. Religa zapewnił też, że 10 maja przedstawi plan, jak w ciągu czterech lat ponaddwukrotnie zwiększyć nakłady na zdrowie. Dla protestujących to odległe obietnice. Najważniejsze są dla nich podwyżki "na już". - Jeśli ich nie dostaniemy, zaostrzymy protest - zapowiedzieli, wsiadając do autokarów, które miały ich przywieźć z powrotem na Śląsk. Podczas gdy w Warszawie wrzało, w szpitalach i przychodniach w regionie obyło się bez awantur. Większość lekarzy i część pielęgniarek wzięło urlopy. Niemal wszystkie szpitale i poradnie pracowały jak w dni świąteczne. Dyżurni lekarze przyjmowali tylko pacjentów w stanie zagrożenia życia, z gorączką, urazami czy bólami. Lekarze dyżurujący w bielskim Szpitalu Wojewódzkim nie mieli więcej pracy niż na co dzień. - Nie było pacjentów z błahymi sprawami, nie doszło do ani jednej konfliktowej sytuacji - zapewnia Wojciech Muchacki, wicedyrektor szpitala. - Nie było stresu. Ludzie od dłuższego czasu wiedzieli o proteście i rozumieją jego powody. Przez cały dzień otrzymałam tylko dwie skargi od osób, których nie powiadomiono o zmianie terminu wizyty - mówiła nam wczoraj Mariola Kukawska, rzeczniczka praw pacjenta w śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia w Katowicach. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 23.04.06, 11:03 ZMIANY W DOMU WSPÓŁPRACY POLSKO - NIEMIECKIEJ Prawdziwa rewolucja w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej. W piątek (21.04) obradujące w Gliwicach walne zgromadzenie Domu poznało wyniki audytu, który miał ocenić skalę finansowych kłopotów tej instytucji. Okazały się być bardzo poważne. W efekcie wymieniono władze Domu - nowym prezydentem został poseł Ryszard Galla. Personalna czystka objęła też dyrektora Domu Krystiana Tomalę, który kierował jego pracami od roku. Galla zapowiada, że nowy dyrektor zostanie wybrany jeszcze w maju. Zdaniem Galli, obecna sytuacja finansowa Domu jest bardzo trudna. Poseł Henryk Kroll uważa, że całą winę za kłopoty Domu ponosi jego założyciel i długoletni dyrektor - nieżyjący już Thaddaus Schaeppe. Dodajmy jednak, że 200 z 600 tysięcy złotych długu narosło w minionym roku, gdy Domem kierował już Tomala. Marek Świercz www.radio.opole.pl/wiadomosci,11001.html miany w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach Opolski poseł mniejszości niemieckiej, Ryszard Galla jest od piątku nowym prezydentem Domu Współpracy Polsko- Niemieckiej w Gliwicach. Walne zgromadzenie Domu poznało wyniki audytu, który miał ocenić skalę finansowych kłopotów instytucji. Po ujawnieniu ok. 600 tys. zł długów dotychczasowy zarząd nie otrzymał absolutorium. "Zarząd podał się do dymisji, następnie wybrano nowy, którego zostałem prezydentem" - powiedział PAP Galla. Wraz z zarządem ze stanowiska odwołano także dotychczasowego dyrektora Domu - Krystiana Tomalę. "Nazwisko nowego szefa poznamy w najbliższym czasie. Dobry dyrektor, to klucz do dobrego funkcjonowania Domu" - dodał Galla. Nie przewiduje on większych zmian w funkcjonowaniu Domu. Najważniejszą sprawą - jego zdaniem - będzie wyprowadzenie instytucji z długów. "Na pewno musimy zrównoważyć koszty z przychodami, dopasować realizowane projekty do możliwości finansowych, i poszukać dodatkowych środków na uregulowanie zaległości" - zapowiedział poseł mniejszości. Kilkusettysięczne zaległości Domu to m.in. nie płacone podatki, ZUS i faktury dla kontrahentów. "Na szczęście płace dla pracowników regulowane są na bieżąco" - podkreślił Galla. Poseł mniejszości niemieckiej zaznaczył, że funkcja prezydenta Domu jest funkcją społeczną i nie będzie kolidować z poselskimi obowiązkami polityka. Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej uroczyście otwarto w lutym 1998 roku. Celem jego działań jest rozwój stosunków polsko-niemieckich i proces integracji Polski z Unią Europejską we współpracy z mniejszością niemiecką - poprzez budowanie społeczeństwa obywatelskiego, rozwój samorządności, wielokulturowości i dialog między kulturami. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 23.04.06, 11:09 Turniej dla uczniów z historii Górnego Śląska Dr Jerzy Gorzelik podczas wykładu w ramach warsztatów zorganizowanych przez ? Gazetę? Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Katarzyna Piotrowiak 21-04-2006 , ostatnia aktualizacja 21-04-2006 22:22 Około 200 uczniów z 12 miast naszego regionu przyjechało w piątek na warsztaty "Opowiemy Ci o Śląsku". Zostały zorganizowane przez "Gazetę" w auli Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli "WOM" w Katowicach. Dr Jerzy Gorzelik z Uniwersytetu Śląskiego, jeden z autorów zeszytów z cyklu "Niezbędnik Śląski" dołączanych do "Gazety", opowiadał m.in. o XIX- wiecznej wieży wyciągowej, która stoi przy starej kopalni w Rudzie Śląskiej. W niczym nie przypomina metalowych wież przy współczesnych szybach - wygląda jak baszta. Na niej wzorowali się projektanci podobnych budowli w Zagłębiu Ruhry. - To jedyny taki obiekt, który ocalał - opowiadał Gorzelik. - Nic o niej nie słyszeliśmy - przyznawali zaskoczeni uczniowie i nauczyciele. Na ściennym ekranie Gorzelik pokazywał też fotografie najcenniejszych zabytków. Jedne przetrwały, inne przepadły, jak np. wysadzana perłami kustodia (naczynie do przechowywania hostii) z Raciborza. - Zaginęła w 1945 roku, prawdopodobnie nadal jest przechowywana w magazynie w Sankt Petersburgu - przypuszczał. Z kolei życie codzienne XIX i XX wieku na Górnym Śląsku omówiła i pokazała na archiwalnych fotografiach dr Barbara Kluczewska, znawczyni obyczajowości z instytutu historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zafascynowała uczniów opowieściami o familokach, strojach, rodzącej się modzie na fotografowanie rodzinnych uroczystości, śląskich kobietach trzymających mężowskie pieniądze w garści oraz surowych obyczajach w wychowywaniu dzieci. Spotkanie zamknął wykład z historii sportu, który poprowadził Paweł Czado, dziennikarz sportowy "Gazety". Wspominał legendarnych piłkarzy, którzy przetrwali nagonkę na futbol, uważany przez ich matki i księży za grę nieprzyzwoitą. - Zeszyt z "Niezbędnika" o sporcie przeczytałem od deski do deski. Interesuję się sportem, ale o wielu faktach nigdy nie słyszałem - powiedział nam Przemek Sikorski z III LO w Żorach, szkoły najliczniej reprezentowanej na warsztatach. Specjalnym autokarem, wynajętym przez nauczycieli, przyjechało z niej aż 50 uczniów. - W "Niezbędnikach" są informacje, których nie można znaleźć w żadnych książkach i encyklopediach. Po kilka egzemplarzy z każdego zeszytu udało mi się przemycić do szkolnej biblioteki - powiedziała nam Edyta Smyczek, bibliotekarka. Wszyscy uczestnicy otrzymali certyfikaty. Najbardziej zainteresowani historią Górnego Śląską będą mogli wziąć udział w olimpiadzie wiedzy o regionie, którą "Gazeta" zorganizuje jesienią. - Podoba mi się ten pomysł. Porozmawiam jeszcze z mamą, pooglądamy stare zdjęcia po prababci i może uda mi się zdobyć jakąś nagrodę - śmiała się Dagmara Rutkowska, uczennica Gimnazjum nr 1 w Mysłowicach. Niezbędnik niespodzianka Do tej pory w ramach cyklu "Niezbędnik Śląski" ukazało się dziewięć zeszytów: "Codzienność", "Średniowiecze", "Sport", "Sztuka", "Przemysł", "Kośció ł", "Kultura Ludowa", "Literatura", "Przyroda". Kolejny to "Wielokulturowość", a za dwa tygodnie będzie dodatkowy zeszyt "Powstania śląskie" z okazji 85. rocznicy trzeciego powstania. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3298715.html Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 24.04.06, 14:01 Od 2008 roku zaczniemy płacić za autostradę A4 z Katowic do Wrocławia Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybierze w sierpniu firmę, która wybuduje bramki na autostradzie A4 Katowice - Wrocław. Płacić zaczniemy pod koniec 2008 roku, prawdopodobnie 20 zł w jedną stronę. Za autostradę A4 z Katowic do Wrocławia zapłacimy na zupełnie innych zasadach niż za przejazd tą samą drogą do Krakowa. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zrezygnowała z wyboru koncesjonariusza - firmy, która zgarniałaby cały zysk do własnej kieszeni. W sierpniu GDDKiA wybierze tylko firmę, która wybuduje bramki i całą nowoczesną infrastrukturę: telefony alarmowe, punkty pomiaru szybkości i ogromne tablice informujące o pogodzie, temperaturze jezdni i powietrza). Opłaty za przejazd z Katowic do Wrocławia będzie natomiast pobierać państwo za pośrednictwem GDDKiA. - Zysk będzie w całości trafiał na konto Krajowego Funduszu Drogowego, z którego finansowany jest m.in. remont i budowa nowych dróg - mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. Budowa bramek i infrastruktury rozpocznie się wiosną przyszłego roku. Założono, że potrwa 18 miesięcy i zakończy się pod koniec 2008 roku. GDDKiA specjalnie zaproponowała tak długi termin. - Dzięki temu unikniemy poślizgów i podpisywania dodatkowych aneksów, które zawsze podrażają koszty. Po zakończeniu tej inwestycji, A4 będzie jedyną autostradą w Polsce spełniającą wszystkie europejskie standardy - dodaje Maciejewski. Budowa bramek i systemu alarmowego na A4 ma kosztować ok. 100 mln euro. GDDKiA zaoszczędziła te pieniądze podczas budowy innych dróg. Wciąż wielką niewiadomą pozostaje natomiast cena za podróż z Katowic do Wrocławia. Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa, zapowiedział niedawno, że opłaty za przejazd nowo wybudowanymi odcinkami autostrad A2 i A4 będą niższe niż dotychczas planowano. Za przejechanie 100 km kierowcy aut osobowych mają zapłacić 10 zł, a ciężarówek 25-30 zł. Oznacza to, że za przejazd autostradą A4 na odcinku z Katowic do Wrocławia zapłacimy ok. 20 zł w jedną stronę. Jeśli wziąć pod uwagę, że jeszcze do niedawna wszyscy analitycy spodziewali się opłat dwa razy wyższych, to kierowcy powinni być Polaczkowi wdzięczni. - Ostateczna wysokość opłat nie jest jeszcze znana - zastrzega jednak Maciejewski. GDDKiA będzie musiała rozwiązać jeszcze jeden problem. Zanim minister Polaczek zrezygnował z systemu koncesyjnego, do ogłoszonego przetargu na obsługę A4 stanęły dwie firmy: Stalexport Autostrada Śląska i Autostrada Południe. Teraz prawdopodobnie obie firmy będą musiały dostać odszkodowanie za zmarnowany czas. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3301675.html Odpowiedz Link
ballest Re: nowinki 24.04.06, 14:07 No za drogo to nie jest, jou je ciekawy, kedy u nos wlezom na ta idea!? Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 13.05.06, 09:04 DOBA SKARBÓW Tylko w czwartek (11.05) można obejrzeć tajne zasoby wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu . Są wśród nich XIX-wieczne akwaforty i listy Byrona. "Zwykle te zbiory trzymamy pod kluczem" - powiedziała Mirosława Koćwin - kierownik Oddziału Zbiorów Specjalnych i Zabytkowych. "Mamy największy zbiór kartografii dotyczącej Śląska" - chwalił się Tadeusz Chrobak - dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Te skarby pokazywane są publiczności bardzo rzadko, a przygotowana w Opolu ekspozycja, jest dostępna tylko 24 godziny. Tomasz Zacharewicz www.radio.opole.pl/wiadomosci,11323.html XVI - WIECZNE RYCINY Kilkadziesiąt obrazów przedstawiających siedemdziesiąt śląskich, czeskich i niemieckich miast liczy nowa wystawa w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Obrazy pochodzą z początków XVI wieku. "Odnalezienie tych obrazów to przedziwna historia" - powiedział Tomasz Szulc, pracownik naukowy w Poczdamie. "To dla nas sensacja" - powiedział dyrektor muzeum, Paweł Kozerski. Michał Cetnarowski www.radio.opole.pl/wiadomosci,11322.htmlSUPERSTADION Jeden z najpiękniejszych i najbardziej funkcjonalnych obiektów sportowych w Polsce już niedługo powstanie w Kędzierzynie - Koźlu. "To miasto, które ma olbrzymie tradycje lekkoatletyczne, ale nie będzie to stadion tylko do lekkiej atletyki" - powiedział kierownik Wydziału Inwestycji i Remontów - Artur Maruszczak. "To jedna z najbardziej trafionych inwestycji w naszym mieście" - powiedział trener sekcji miotaczy w MMKS - Juliusz Czerw. Przekonana o tym, że mieszkańcy, trenerzy i młodzież w końcu doczekają się stadionu z prawdziwego zdarzenia jest Zenona Kuś z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Modernizacja ma zakończyć się w październiku. Michał Kuś www.radio.opole.pl/wiadomosci,11319.html Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 16.05.06, 08:41 Muzeum „Śląskie” w Goerlitz – „kultywowanie tego, co zostało utracone?” „Die Welt”, 11.05.06., Berthold Seewald: „Miejsca tęsknoty”. Muzeum w Goerlitz ma być miejscem budowania świadomości poprzez kształcenie i komunikowanie, a nie jeszcze jednym muzeum ojczyźnianym dla kultywowania tego, co zostało utracone. W porównaniu z innymi fundatorami – federacją, Saksonią i miastem – zorganizowani Ślązacy odgrywają niewielką rolę. Hupka, obecnie honorowy obywatel Raciborza, będzie przemawiał na otwarciu. Jego następca Rudi Pawelka także zapowiedział swoją obecność. Jako przewodniczący rady nadzorczej Powiernictwa Pruskiego Pawelka, który zasiada też w radzie fundacji muzeum, budzi w Polsce uczucia, którym muzeum ma zapobiegać. Zadaniem muzeum jest zaprezentowanie „niemieckiej tradycji kulturalnej Śląska w europejskiej perspektywie”. Wszystkie teksty, wszystkie opisy przedmiotów są podane równolegle po niemiecku i po polsku. Wielkie debaty, łącznie z prowadzonymi we wspólnej komisji podręcznikowej na temat manipulacji w przypadku plebiscytów po I wojnie światowej, zostały przedstawione przy pomocy beznamiętnego języka leksykonu. Inaczej nie dałoby przedstawić wypędzenia 3,2 miliona Niemców i osiedlenia Polaków wypędzonych z ziem zajętych przez Sowietów bez wzbudzania emocji. Nawet tak trudny rozdział, jak obóz w Łambinowicach, został uwzględniony. W lecie 1945 r. w tym byłym niemieckim obozie dla jeńców wojennych stłoczono Niemców przeznaczonych do wyjazdu z powiatów górnośląskich. Tysiące z nich zmarło w „piekle Łambinowic”, jak napisał w swojej pracy Heinz Esser. To, że ten tekst jako muzealny eksponat nie został przetłumaczony może świadczyć o tym, że muzeum śląskie nad Nysą nie jest jeszcze jednak czymś oczywistym. Subskrypcja z serwisu www.msz.gov.pl Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: nowinki 31.05.06, 14:29 Powstał film o górnośląskiej architekturze okresu międzywojennego Tomasz Malkowski 28-05-2006 , ostatnia aktualizacja 28-05-2006 20:17 "Dwugłowy smok" to niecodzienne zjawisko - dokument poświęcony architekturze, którego premiera odbędzie się w kinie. Film zrealizowała Jadwiga Kocur, prawdziwa rzeczniczka architektury z lat 20. i 30. Droga do filmu była długa. Początkowo Kocur współuczestniczyła w tworzeniu dużej wystawy poświęconej architekturze modernistycznej. - Niestety, nic z tego nie wyszło. Zabrakło pieniędzy, partnerzy zrezygnowali. Jednak przy zbieraniu materiałów przesiąkłam funkcjonalistyczną architekturą. Zrodziła się we mnie fascynacja. Pomyślałam, że muszę nakręcić film. Wystawa ma mniejszą siłę rażenia, a z dokumentem można dotrzeć do większej liczby osób - opowiada. Kocur, filmowiec z zamiłowania, pierwsze szlify zdobywała autorskim serialem dokumentalnym "Odkrywanie przestrzeni". Każdy odcinek poświęcony był architekturze, jednak prezentowanej w nowy, odkrywczy sposób. "Dwugłowy smok" to już zupełnie inna produkcja. Film ma duży rozmach. Nie powstałby, gdyby nie pomoc władz Katowic, Gliwic i Zabrza oraz prywatnego mecenasa - firmy Isover. Tytuł filmu obrazuje sytuację, jaka w okresie międzywojennym panowała na Górnym Śląsku. Po plebiscycie region rozpadł się na dwie połowy. - To spowodowało, że miasta, które od lat koegzystowały, nagle rozdzielił mur - opowiada Kocur. - Zaczęła się rywalizacja. To był dynamiczny okres. Stąd dwugłowy smok, który jest symbolem zmian i siły zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej. W filmie widzimy najwspanialsze budynki z tego okresu. Nawet te, które już nie istnieją. Jedną z najmocniejszych sekwencji obrazu jest wędrówka po Muzeum Śląskim, gmach którego został zburzony przez hitlerowców. Był to wówczas najnowocześniejszy obiekt muzealny w Polsce, autorstwa znakomitego architekta Karola Schayera. Dzięki dokumentowi możemy podziwiać to arcydzieło architektoniczne. W dokumencie ważną rolę odgrywają archiwalne zdjęcia, rysunki i filmy. - Ich zebranie było największym wyzwaniem. Szperałam nawet w berlińskich i monachijskich archiwach - wspomina Kocur. - Dotarłam do rysunków kolejki nadziemnej, która miała połączyć trzy miasta: Zabrze, Bytom i Gliwice. Wizje architektoniczne były naprawdę śmiałe. Nie bano się wtedy futurystycznych pomysłów. W Zabrzu miało powstać nowe centrum trójmiasta. W filmie zostało pokazane jako zespół placów z górującymi nad nimi drapaczami chmur. Niestety, zmiany polityczne w Niemczech spowodowały, że idea trójmiasta nie została zrealizowana. - Przyszedł Szewczyk Dratewka, w postaci Adolfa Hitlera, który ukręcił łeb smokowi - mówi Kocur. Autorem zdjęć w "Dwugłowym smoku" jest Mietek Herba, film wyreżyserował Leszek Ptaszyński, muzykę napisał Artur Rojek. Premiera już 30 maja w kinoteatrze Rialto w Katowicach. To doskonałe miejsce na prezentację "Dwugłowego smoka" - jedno z nielicznych miejsc, gdzie zachował się klimat szalonych lat 20. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3377987.html Odpowiedz Link