szwager_z_laband
23.02.06, 18:39
Amerykańska organizacja obrony praw człowieka Human Rights Watch oskarżyła w
czwartek w Brukseli Polskę i Rumunię o przetrzymywanie więźniów CIA,
powołując się na "przekonujące dowody poszlakowe".
"Mamy dowody poszlakowe na podstawie zapisów lotów, że przetrzymywano ludzi w
Rumunii i Polsce. Władze amerykańskie zrobiły wszystko, by to ukryć" -
powiedziała Joanne Mariner z Human Rights Watch na czwartkowym posiedzeniu
specjalnej komisji Parlamentu Europejskiego ds. domniemanych tajnych więzień
CIA w Europie.
Swoje oskarżenia oparła na "przekonujących" dowodach poszlakowych, iż
samoloty, o których wiadomo, że przewoziły więźniów, przyleciały z Kabulu do
Polski i Rumunii, gdzie wylądowały na lotniskach wojskowych.
Odpowiadając na zarzuty eurodeputowanych, dlaczego tak wyróżnia loty do tych
dwóch krajów, skoro udokumentowane informacje o lotach CIA dotyczą całej
Europy, Mariner oświadczyła: "Te konkretne samoloty do Polski i Rumunii są
powiązane z przewożeniem więźniów. Na pewno kiedyś przewożono nimi więźniów.
Lotniska, gdzie samoloty lądowały, to były miejsca kontrolowane przez wojsko
i różnią się od innych lotnisk. To uzasadnia wyróżnienie Rumunii i Polski".
"To nie w porządku, że mówi pani szczególnie o Polsce. To dowody oparte na
zapisach z planów lotów. Są setki lotów przeprowadzanych w Europie. Jeżeli
nie otrzymamy dowodów, że służyły one przewożeniu więźniów, to nie ma sensu o
tym rozmawiać" -powiedział włoski eurodeputowany Jas Gawronski. O braku
dowodów mówili też polscy europosłowie zasiadający w komisji: Barbara
Kudrycka (PO) i Konrad Szymański (PiS).
"Jeśli będą dowody, to przyznam im rację, ale dziś dowodów nie ma" -
powiedział PAP poseł Szymański. Podkreślił, że od nagłośnienia sprawy w
listopadzie zeszłego roku "lista podejrzanych krajów bardzo się wydłużyła", a
akcentowanie roli Polski i Rumunii wynika z faktu, że "zrobiło to ogromną
karierę na początku".
Zdaniem posła ciągłe mówienie o Polsce i Rumunii jest nieodpowiedzialne,
wpływa bowiem na zwiększenie stopnia zagrożenia w tych dwóch krajach.
Szymański ubolewał, że - zgodnie z jego przewidywaniami - na posiedzeniu
komisji "powtórzono hipotezy i poszlaki, które krążą w mediach od dawna".
"Zawsze mówiłam, że są to dowody poszlakowe, które trzeba dalej
przeanalizować i sprawdzić" - oświadczyła Mariner. Na razie jej zdaniem "są
przeszkody w prowadzeniu dochodzenia, np. trudności w dostępie do informacji
lub nieudzielanie ich".
Podobne zdanie wyraził polski poseł Józef Pinior (SdPl). Zaproponował, by
komisja PE zwróciła się do władz Polski o przekazanie danych z księgi lotów w
Szymanach, gdzie - jak twierdzi Human Rights Watch - 22 stycznia 2003 roku
miał lądować wykorzystany przez CIA samolot Boeing 732, który przyleciał z
Kabulu.
"Rząd powinien przekazać informacje, jakie samoloty i w jakim celu lądowały w
Szymanach, i poinformować Parlament Europejski, czy między Polską a USA lub
służbami specjalnymi tych krajów istniała jakaś umowa dotycząca przewożenia
więźniów" - powiedział PAP Pinior.
"Władze Polski powinny przekazać informacje europejskim śledczym" -
zaapelowała Mariner.
Po południu komisja śledcza PE wysłucha szwajcarskiego senatora Dicka
Marty'ego, który prowadzi odrębne dochodzenie w sprawie domniemanych więzień
CIA w Europie z ramienia Rady Europy.