Dodaj do ulubionych

Sama chciałam a teraz żałuję..(długie)

IP: *.ds14.agh.edu.pl 01.10.04, 20:52
Oto moje życie jak z kiepskiego romansu..Byłam z facetem prawie szesc lat,
mieszkalismy od pięciu, niedługo mielismy brac slub, akurat skonczylismy
studia i znalezlismy prace. Ale oczywiscie mi musiały sie włączyc
komplikatory. Zaczęłam sie zastanawiac, czy na pewno mamy szanse byc
szczęsliwi, tym bardziej, ze od zawsze wynikały między nami starcia o kilka
spraw (1. moje czepianie sie o nadopiekunczosc jego matki i jej wtrącanie się
do jego zycia 2. jego czepianie sie o moją zazdrosc 3. moje czepianie sie o
to, ze czasami nie jest dla mnie zbyt czuły. 4. jego czepianie sie o moją
impulsywność).
Poza tym wszytsko było między nami w porządku. Mamy podobne poglądy na swiat,
podobne zainteresowania, jestesmy bardzo mocno zaprzyjaznieni i zzyci.

Powiedziałam mu o swoich obawach, i powiedzialam, ze byc moze rozwiązaniem
jest rozstanie. No i sprawa przycichła, a co więcej po szczerej rozmowie ja
zaczęłam duzo nad sobą pracować, aby wady ze swojej strony poprawić.

Nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki on wyskakuje mi z pomysłem, abysmy
jednak zerwali, bo przeanalizował 6 lat, kiedy bylismy razem, i doszedł do
wniosku, ze nie mozemy stworzyc szczesliwego związku na całe zycie, chociaz
mnie kocha.

Teraz chce zerwac, kiedy ja usilnie pracowałam nad sobą, aby się poprawić, i
wiele zmieniło sie na lepsze. No i zerwalismy, tzn ustalilismy miedzy sobą
całkowicie nowe zasady, ale załozenie jest takie, ze nie jestesmy juz parą.
Nie zgodził sie dawac zadnego okresu na naprawienie tego, co jest miedzy nami
zle, ale powiedział, ze nie wyklucza, iz wszystko się miedzy nami ułozy,
chociaz szanse ocenia na niezbyt wielkie.

Wygląda to dosc dziwnie wszystko: nadal mieszkamy razem, przytulamy sie i
całujemy, co wiecej - spimy w jednym łózku (mamy tylko jedno). Wczoraj doszło
między nami do sexu (od razu tu zaznaczam, ze facet nie jest zadnym
dziwkarzem, i na pewno nie zrobił tego, aby mnie po prostu wykorzystac) Ale
nie jestesmy parą;))

Ustalilismy, ze mozemy spotykac sie z innymi osobami, ale bez kontaktów
intymnych.

Nie wiem, co mam robic. Męczy mnie ta sytuacja, która trwa juz od tygodnia.
Dopiero teraz, gdy go tracę rozumiem, jak wiele dla mnie znaczył. Nie wiem,
jak długo mam czekać na to, az sie cos wyjasni. Z tego wszystkiego boli mnie
ciągle brzuch i nie mogę pracować.

Tłumaczę to sobie tak, ze chyba przestraszył sie tego slubu, i chce jeszcze
trochę poczekać, chociaz kiedy go o to zapytałam, zaprzeczył. W ogóle nie
chce gadac na ten temat, tylko prosi, aby sprawy pozostawic swojemu biegowi.

I tu jest pytanie - jak długo ma to trwać?? Bo ja juz jestem wykonczona
psychicznie.

Nie wiem, czy to dobrze, ze w ogóle się zgodziłam na ten układ. Ale czuję, ze
jakbym sie wyprowadziła, chyba by sie to rozleciało. A teraz ja nie chce zeby
sie rozlatywało...
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.04, 21:18
      Hmmm, 6 lat to prawie jak stare dobre malzenstwo.
      Facet przyzwyczail sie do takiego stanu rzeczy i chyba nie chce tego zmieniac.
      Razem mieszkacie, zyjecie, dzielicie lozko. Tak jest mu po prostu wygodnie.
      Pokaz mu na co cie stac i co do niego czujesz. Jestes kobieta !!!, wykorzystaj
      to. Troche incjatywy i na pewno wszystko sie wam ulozy. Pokaz mu jak bardzo
      jest dla ciebie wazny. Najwazniejsza jest chyba rozmowa. Nie gmatwaj tego dalej
      tylko do dziela!.
      Powodzenia
      • Gość: Pawel Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) IP: *.ppp.tiscali.fr 01.10.04, 21:56
        Zgadzam sie z Monika. Naprzod! Wszystko sie ulozy :-)
      • anna-orlowska Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) 01.10.04, 22:49
        mam bardzo podobną sytuacje...i dzięki twojej wypowiedzi wiem że muszę walczyć
        o mojego mężczyznę...dziękuje ci..życze Ci aby wszystko wróciło do normy..a
        wróci jeśłi naprawde się bardzo kochacie..daj mu czas..i nie wspominaj o
        śłubie..faceci to okropni tchórze..a obrączki boją isę bardziej niż
        ognia..pozdrawiam

        -ot co ...-
    • Gość: załamana Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:26
      No wszystko byłoby chyba na dobrej drodze do ulozenia sie, za wyjątkiem jednej
      kurna kolezanki, która własnie zaczęła mi bruzdzic. Wysyła do mojego eksia
      dłuuuuugie smsy. On lubi z nią gadać, umawiają się czasem na piwko. Ona nie ma
      faceta. W sytuacji, w której jestesmy nie mogę mu zwrócić uwagi na to, ze te
      smsy ostatnio stają sie za długie i zbyt flirtujące jak na KOLEZANKĘ. Wkurza
      mnie to. To jest sprawdzian mojej zazdrości i cierpliwości.
      • meduza4 Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) 07.10.04, 16:50
        A moze jednak lepiej wyprowadzic sie (chocby na probe, zeby sprawdzic czy
        mu zalezy)?
        Nie obraz sie, ale moze mu woda sodowa uderzyla do glowy i chce
        upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Moze uwaza , ze nie masz na
        tyle sily, zeby odejsc, seks kolezenski z Toba mu pasuje, ale jak sie
        blizej zaprzyjazni z Twoja kolezanka to przeniesie sie do niej, bo nie
        jestescie juz para i nie macie wzajemnych zobowiazan!

        Nie obraz sie, ale jesli Ci na nim zalezy to kaz mu wybierac. Gdy
        w gre wchodza uczucia to godzenie sie na uklad "bez zobowiazan"
        fatalnie i bolesnie konczy sie dla tej strony, ktorej na zwiazku
        zalezy.

        I jeszcze jedna rzecz - mezczyzna, ktory kocha nie wystawia
        kobiety na probe (chocby tymi SMS-ami). Mezczyzna, ktoremu
        zalezy sam nad soba pracuje i nad polepszeniem zwiazku.
        Amen
    • meduza4 P.S. 07.10.04, 16:56
      A ja kiedys pisalam o takim moim koledze, ktory juz od lat jest z dziewczyna,
      niby zrywaja, potem sie godza, wprowadzaja sie i wyprowadzaja... Boze
      drogi, glowa az boli od jego zwierzen... A do tego zakochal sie w swojej
      nastoletniej uczennicy i albo go wylali z roboty albo sam z tej szkoly
      odszedl,
      bo juz tam nie pracuje... No i caly czas jest w jakims dziwnym ukladzie z ta
      swoja
      dziewczyna czy kolezanka... i jeszcze jakby malo tego to czasami maslane
      oczy do mnie robi... I kto na tym traci? Wiadomo, ze nie on tylko ona ;-PPPPPP
      • Gość: załamana Re: P.S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:01
        To nie on do niej pisuje, tylko ona do niego. I mam wrazenie ze juz się zraził
        do niej, bo nie lubi nachalnych i nieuczciwych babsztylów;))
        Pozdrawiam serdecznie;))
        PS Z kazdym dniem się poprawia między nami, ale nie będe o tym duzo pisać, bo
        zapeszę.
    • Gość: kili Re: Sama chciałam a teraz żałuję..(długie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 17:56
      ty potrzebujesz wyjść za mąż, by móc bez oporów robić kłótnie mężowi, zresztą
      jak i inne tutaj koleżanki :)

      a poza tym ustalcie, że na następny tydzień ;) jesteście jak koty i tylko
      robicie: miau, a następny jak indyki i tylko gulgulgul

      a na zakończenie tego wyczerpującego miesiąca ustalcie, że na czas nieokreślony
      jesteście kochankami, .... aż do czasu gdy zaczniesz się znów nad tym zastawiać
      i zaproponujesz mu .... :)))))))))
      • Gość: załamana Do kili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 08:57
        Cieszę sie kili za twoje zycie jest tak idealne, ze mozesz wysmiewac sie z
        problemów innych ludzi, i złosliwie je komentować. Zyczę ci, zeby tak nadal
        było.
        Ja tez do niedawna uwazałam, ze w moim związku wszystko jest ok. A teraz po
        prostu staram się to ratować, czy to takie dziwne??
        Cp do małzenstwa, to była nasza WSPOLNA decyzja, i zresztą on sam mi to
        małżenstwo zaproponował. Nie potrzebuję męża, zeby mu robic awantury, i nie
        jest moim nadrzednym zyciowym celem wyjście za mąż.
        Mam nadzieję, że rozwiałam wszystkie Twoje wątpliwości. Pozdrawiam Cie
        serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka