Dodaj do ulubionych

trudna miłość

23.04.02, 12:00
Nie wiem co mam zrobic. Mam cudownego chłopaka, którego kocham, z którym
chciałabym spędzić życie, on czuje podobnie, ale...
Jest jedynakiem swojej samotnej apodyktycznej, sfrustrowanej, nietaktownej,
bezczelnej, kłótliwej matki. On czuje się jak między młotem a kowadłem. Trudno
mu z nią, odejść od niej nie może, albo się boi zresztą jeszcze się uczymy, żyć
z czego za bardzo nie ma. Moja potencjalna teściowa mnie nie cierpi. Uważa ża
zmieniłam jej synka na gorsze i odciągam go od nauki ( na drugim roku
studiów!!!!!!!!!!!). Bardzo mi z tym trudno.. Czy mamy sznse na wspólne
szczęscie???
Obserwuj wątek
    • kusy666 Re: trudna miłość 23.04.02, 12:41
      Musi wybrac po miedzy Toba a mamusia i to bedzie bol dla niego jezeli jest
      jedynakiem.
      Poz.
    • Gość: Krizia Re: trudna miłość IP: *.ey.com.pl / 195.187.56.* 23.04.02, 13:09
      Jezeli go naprawde kochasz, postaraj sie delikatnie acz stanowczo odseparowac
      go od przemoznego wplywu matki. Z tego co piszesz wynika, ze matka kocha go
      miloscia zaborcza i ..glupia. Prawdopodobnie sama nie zdaje sobie sprawy jak
      wielka krzywde mu wyrzadza. To bedzie bolesna "operacja" lecz wierz mi -
      konieczna. Przy okazji postaraj sie czyms ja ujac. Znajdz jakis wspolny temat.
      Niech to bedzie np. gotowanie lub wspolny pomysl na urzadzenie balkonu,
      cokolwiek. Jako przestroge przytocze Ci przyklad. Znam faceta (33 l.), ktory do
      tej pory znajduje sie pod wplywem matki nawet mimo faktu, ze mieszka w USA (a
      mama w PL). Co tydzien dzwoni do mamusi i zdaje sprawozdanie z calego tygodnia,
      posyla jej kwiaty, zwierza sie i szuka wsparcia. Malo tego, mama przyjechala do
      niego na 3 miesiace i gotowala mu obiadki. Kiedys oslupialam na widok tego, co
      zabaczylam wiszace na scianie w jego mieszkaniu. Bylo to oprawione w ramki
      zdjecie uroczego bobaska w czulych objeciach matki. Zapytalam co to jest.
      Okazalo sie, ze to jego zdjecie, ktore mamusia przywiozla mu do USA... Zal mi
      tego chlopaka. Mam wrazenie, ze jest juz "stracony". Nie wiem czy jest szansa
      mu pomoc, choc odnosze wrazenie, ze on tej pomocy wcale nie chce. Chyba dobrze
      mu tak jak jest. I niech tak zostanie.

      Pozdr
    • wike Re: trudna miłość 23.04.02, 14:20
      Prawie jakbym slyszala siebie sprzed kilku lat. Nie wiem jak bedzie w twoim
      przypadku, ja 6 lat rozmawialam, prosilam, w koncu walczylam.
      Mielismy mieszkanie (jego po babci!!!), w ktorym mieszkalam sama bo on musial
      wracac do mamusi, wprawdzie studiowalismy, ale oboje cos tam zarabialismy i
      spokojnie mozna bylo zyc. Po kolejnych wakacjach, ktore spedzil z rodzicami i
      kilku telefonach od rodzicow do mnie, ze synek zrobil sie niedobry przeze mnie i
      mam natychmiast zabierac zabawki, odpuscilam. Mysle, ze jedynym rozwiazaniem
      mogloby byc postawienie jasno sprawy na poczatku, nie zrobilismy tego i trzeba
      bylo zamknac rozdzial pt. wielka milosc
      Zycze powodzenia i pozdrawiam
    • Gość: kropka! Re: trudna miłość IP: 2.4.STABLE* / 192.168.100.* 23.04.02, 14:35
      nie ma takiej szansy, niestety,
    • Gość: anntad Re: trudna miłość IP: *.tvsat364.lodz.pl 25.04.02, 16:23
      Mnie si ę wydaje że jest szansa na udane zycie z dala od mamusi, ale dużo zależy
      od was od ciebie trochę wyrozumiałości ale więcej zależy od niego, on nie może
      wybierać ty albo mama, to on musi pogodzić wasze istnienie.

      Moja kuzynka wyjechała z mężem i dziećmi do USA i tam zamieszkali, jej teściowa
      próbowała nawet tak daleko popsuć ich zycie, podpuszczala syna przeciw mojej
      kuzynce ty w kraju i tam telefonicznie. Mówiło się o rozwodzie. Ale facet wybrał
      swoją rodzinę i są szczęśliwi, matka mu nie może darować że wybrał żonę i dzieci.
      On stara się być dla swojej matki wyrozumiały i dobry ale robi swoje.
      Życzę ci aby podobnie ułożyły się wasze sprawy rodzinne.

      mewa8 napisał(a):

      > Nie wiem co mam zrobic. Mam cudownego chłopaka, którego kocham, z którym
      > chciałabym spędzić życie, on czuje podobnie, ale...
      > Jest jedynakiem swojej samotnej apodyktycznej, sfrustrowanej, nietaktownej,
      > bezczelnej, kłótliwej matki. On czuje się jak między młotem a kowadłem. Trudno
      > mu z nią, odejść od niej nie może, albo się boi zresztą jeszcze się uczymy, żyć
      >
      > z czego za bardzo nie ma. Moja potencjalna teściowa mnie nie cierpi. Uważa ża
      > zmieniłam jej synka na gorsze i odciągam go od nauki ( na drugim roku
      > studiów!!!!!!!!!!!). Bardzo mi z tym trudno.. Czy mamy sznse na wspólne
      > szczęscie???

      • mewa8 Re: trudna miłość 25.04.02, 17:35
        Wierzę, że ona zmądrzeje, a jeśli nie to my i tak będziemy szczęśliwi. Mój
        chłopak powiedział jej ile dla niego znaczę, jeśli ona nie zmieni swego do mnie
        stosunku to on się wyprowadzi z domu. Wierzę, ze poskutkuje. Nie wszyscy
        (chyba) faceci z taką sytuacją są do końca życia uzależnieni od matki. A swoją
        drogą, to dlaczego niektóre matki są takie głupie i nic do nich nie dociera??
        • anntad Re: trudna miłość 25.04.02, 18:20
          Twój chlopak musi być bardzo stanowczy w rozmowie z matką,niech jej powie że ją
          kocha innaczej, a ciebie zupełnie innaczej, i że jesteście obie dla niego
          bardzo wazne w życiu.
          Zresztą sam będzie napewno wiedział co powiedzieć.
          Trzymam kciuki
          Ania
    • Gość: magda Re: trudna miłość IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 08:37
      Jakbym widziala siebie ... przyznaje to trudna sytuacja zarowno dla nas jak i
      dla naszych partnerow .... Nie uwazam jednak aby postawienie ultimatum albo ja
      obo mamusia doprowadzilo do poprawy sytuacji, wrecz przeciwnie Twoj chlopak
      znajdzie sie w niezrecznej sytuacji,a to nie umocni waszego zwiazku. Nie
      poradze Ci jak nalezy postepowac i co zrobic bo nie wiem. Ja czasami jestem
      ulegla i dla swietego spokoju mowie zrob to co chca bo juz nie zniose tego
      gadani, a czasami upre sie i doprowadzam do tego, ze robimy to co mielismy
      wczesniej zaplanowane, choc po powrocie do domu moj chlopak musi wysluchiwac
      godzinami jak to on sie znienil na gorsze i jaki jest okropny. Teraz
      znalezlismy sie w sytuacji, ktora pokaze mi czy moje starania do czegos
      doprowadzily ... zbliza sie dlugi weekend i zapanowalismy sobie wyjaz lecz
      wczoraj uslyszalam slowa jego mamy "nie mysl sobie, ze gdzies pojedziesz, bo
      jest tyle do zrobienia w domu, w ogrodzie i wogole masz byc w domu !!!" te
      slowa meczyly mnie przez cala noc, dzis tez nie moge o nich zapomniec, bo wiem,
      ze jestem naiwna i gdyby powiedziala .. wiecie jest tyle do zrobienie,
      zostancie w domu i pomocie mi, to sama bym przekonywala mojego chlopak ze
      nalezaloby zostac, a tak nie zostane chocby nie wiem co, bo ten ton
      oskarzycielsko-nakazujacy podzialam na mnie jak plachta. Jestem przerazona jej
      postepowaniem, zabiera mi go zawsze gdy najbardziej go potrzebuje, nie obchodza
      ja nasze plany .... na razie nie poddaje sie bo bardzo go kocham ale ... co
      bedzie dalej zobaczymy 1 maja, niby taki drobiazg a rozstrzygnie wszystko.
      • Gość: telecast Re: trudna miłość - patologia IP: *.teleton.pl 26.04.02, 09:02
        Czesc,

        patologia w kontaktach matka-syn pojawia sie
        najczesciej w tzw. rodzinach rozbitych lub tam
        gdzie matka dominuje. Czyli taty nie ma albo
        jest "laczkiem".

        Najczesciej ofiara takiej wlasnej a skieroanej
        do syna milosci padaja kobiety malo atrakcyjne
        lub psychicznie niedojrzale do utrzymania
        zwiazku z pelnoletnim mezczyzna. Nie sugeruje
        tu podtekstu seksualnego, ten zdarza sie rzadko.

        Chodzi raczej o to, ze matka, ktorej "kiepsko
        sie ulozylo" w zyciu probuje :

        1) poprawic swoja samoocene przez wykazywanie
        jaka to silna relacja laczy ja z synkiem

        2) doprowadzic do izolacji ich tj. jej i syna
        od otoczenia bo to pozwala sie odciac
        od obiektywnej oceny w ramach ktorej musialaby
        zaakceptowac swoja zyciowa porazke i albo
        sie nad nia uzalac, albo zmienic zycie
        (niewiele z tych kobiet potrafi to zrobic
        bez specjalistycznej pomocy)

        WNIOSKI:

        W opisanej sytuacji wszystko zalezy od osobowosci
        Twojego chlopaka. Wiem, ze trudo Ci ocenic go obiektywnie,
        ale jesli zauwazasz u niego uleglosc wobec matki
        to spieprzaj! Wiem, ze w dzisiejszych czasach trudno
        o porzadnego faceta, ale nie mozesz zmarnowac sobie
        zycia z takim duetem na karku.
        Jesli natomiast koles ma w glowie "olej" to wszystko
        zalezy od tego czy jestescie niezalezni finansowo.
        Jesli tak, albo jesli mozecie zamieszkac u Ciebie
        to moze warto sprobowac.

        Wiem na pewno tylko jedno. Opisany przez Was profil
        psychiczny kobiety to Pani, ktora bedzie ciagle
        parla przed siebie i systemem malych krokow, w malych
        pozornie blahych potyczkach bedzie was sklocac i
        zwiekszac swoj wplyw na Was.

        Tylko asertywne, stanowcze dzialanie na poczatku
        Waszego zwiazku i tylko gdy chlopak jest tego wart
        i swiadomy moze zmienic sytuacje.

        powodzenia

        telecaster
      • kusy666 Re: trudna miłość 26.04.02, 09:06
        No i pojawil sie psycholog.
        • Gość: telecast Re: trudna miłość IP: *.teleton.pl 26.04.02, 09:16
          kusy666 napisał(a):

          > No i pojawil sie psycholog.

          Raczej socjolog ;-) ale *log

          telecaster
          • kusy666 Re: trudna miłość 26.04.02, 09:42
            Jak zwal tak zwal mnie to rybka.
            • mewa8 Re: trudna miłość 26.04.02, 21:58
              Do telecastera: dzięki za rzeczową ocenę sytuacji, za pomoc. Mimo, że nie
              napisałeś nic o czym nie wiedziałabym to dałeś trochę nadziei. Na to, że mozemy
              jednak być szczęśliwi. Mój chłopak nie jest uległy, stara się stawiać na swoim
              (naszym), choć czasem dla świętego spokoju ustępuje jej, ale narazie nigdy w
              sytuacjach poważnych. Zaplanowany wyjazd dochodzi do skutku, kiedy MY chcemy i
              mamy możliwość finansową, niezależnie od jej gadania, choć gada dużo nawet
              ingeruje w sprawy moje i moich rodziców. Ta baba próbowała raz ku zgorszeniu
              mojej mamy przekonać ją, żeby zrobiła COŚ byśmy nie jechali. Bezczelny typ. O
              przeprowadzce narazie nie ma mowy, choć jak napisałam, może.. jeśli będzie
              dalej truła nam życie. Magdo: rozumiem, co masz na myśli pisząc, że 1 maja
              wszystko się rozstrzygnie. Mam nadzieję, ze Twój chłopak Cię nie zawiedzie. Że
              nie ulegnie mamusi. To takie ważne, czuć, ze ma się wsparcie kochanego
              mężczyzny, że jesteśmy jego księżniczką i nic nigdy tago nie zmieni, jak silne
              byśmy nie były, musimy to czuć. Mi też jest trudno, gdy czasami się
              zastanawiam, co będzie jak mnie zawiedzie. Boję się obudzić za parę lat z ręką
              w nocniku. Narazie kocham, jestem kochana i walczę. Może spróbuję się
              podlizywać. Wrogością niewiele zdziałam. Pozdrawiam wszystkich!
    • Gość: ela Re: trudna miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.02, 17:45
      Nigdy nie wiadomo jak może się skończyć jakakolwiek miłość...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka