Gość: Alga
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
08.09.01, 22:53
Moja historia może i nadawałaby się do telenoweli, ale bez tego ostatniego
odcinka, który wszystko rozwiązuje i wszyscy dalej żyją długo i szczęśliwie. To
jednak nie znaczy, że czegokolwiek żałuję. Uczucie było piękne, choć chyba bez
wzajemności. Spotkałam chłopaka, który jak nikt przedtem i nikt potem urzekł
mnie. Czas pokazał, że ja nie urzekłam jego. W czasie kiedy się spotkaliśmy, on
jeszcze leczył rany po poprzednim związku, trwającym bardzo długo. Wszystko się
wspaniale rozwijało, kiedy na krótki moment pojawiła się jego dawna miłość.
Miałam wrażenie, że wszystko pękło jak mydlana bańka, w jednej chwili nastąpił
zwrot o 180 stopni. Może powinnami się cieszyć, że to się nie stało po latach,
ale cóż ja mogę poradzić na to, że do dziś nie mogę o tym zapomnieć. Minęło 8
lat, przez cały ten czas nie zdobyłam się na to by znaleźć się w miejscu, w
którym on jest. Wciąż nie mam na to odwagi, wciąż boję się że głos uwięźnie mi
w gardle, że znowu spadnę w tę samą dziurę w której znalazłam się wtedy. I nie
wiem, czy kiedykolwiek będę miała dość odwagi, by go spotkać.