Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi

02.10.02, 11:06
w pewnej sprawie.
Od razu proszę o wypowiedzi normalnych.
Byłem 4 lata z dziewczyną, którą kochałem z wzajemnością. Planowaliśmy nawet
ślub, itp. Jednak zrobiłem rzecz najgorszą i nie wiem do końca dlaczego.
Zerwałem. Było to w czasie kiedy powinienem wykazać trochę zrozumienia. Ona
pisała pracę inżynierską, więc widywaliśmy się raz na tydzień. Trwało to 2
miesiące. Dodatkowo dobił mnie fakt, że parę razy poszła z koleżankami na
imprezę, w domu dla wszystkich miała czas, a ja...głupie tłumaczenie.
Po zerwaniu nie mogłem zapomnieć.
Po miesiącu rozstania postanowiłem wrócić.
Ona powiedziała że musi to przemyśleć...
Obserwuje moje zachowanie bo straciła do mnie zaufanie.
Zmieniła się, chodzi na dyskoteki z koleżankami (które są raczej łatwe),
podrywa chłopaków... i chyba myśli że ja nie cierpię.
Cały czas mówi że przecież nie jesteśmy razem.
Proszę, pomóżcie mi czy ja się mam wycofać??? czy walczyć o utraconą z
własnej głupoty miłość...
Dzięki za normalne odpowiedzi, na inne nie patrzę...
Obserwuj wątek
    • Gość: Slawek Re: Pomóżcie mi IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 11:13
      cytat ze smerfów:
      " jeżeli kogoś kochasz, nigdy nie trac nadziei"
      pzdr
      • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:14
        To nie jest dla mnie bajka i nie skończyła się jeszcze (dobrze) ale cytat
        fajny - dzięki.
      • Gość: grogreg To kara. IP: 212.160.165.* 02.10.02, 11:39
        Ot i cala tajemnica. No moze jeszcze proba.
        Z tego co napisales nalezy Ci sie.
        Swoja droga powinienies sie zastanowic ile jestes w stanie zniesc i czy
        powinienej to znosic.
        • help_me Re: To kara. 02.10.02, 11:42
          Zastanowiłem się...i zrobię wszystko, żeby do niej wrócić.
          Decyzja jednak należy do niej.
          Dałbym wszystko za to żeby móc cofnąć czas z wiedzą tą, którą mam dzisiaj...
          • Gość: grogreg Re: To kara. IP: 212.160.165.* 02.10.02, 12:23
            Przeczysz samemu sobie.
            Z jednej strony piszesz ze zrobisz wszystko zeby byc z nia. Z drugiej zwalasz
            na nia cala odpowiedzialność i .... nie robisz nic.

            • help_me Re: To kara. 02.10.02, 12:31
              Gość portalu: grogreg napisał(a):

              > Przeczysz samemu sobie.
              > Z jednej strony piszesz ze zrobisz wszystko zeby byc z nia. Z drugiej zwalasz
              > na nia cala odpowiedzialność i .... nie robisz nic.

              Człowieku, ja już nic więcej nie mogę zrobić (robię już naprawdę dużo).
              Decyzja leży w jej gestii.
              Nic na nią nie zwalam bo to ja narobiłem (zerwałem) a cała reszta jest chyba
              tylko następstwem złego - czyli jak mówisz moją karą...
              • Gość: grogreg Re: To kara. IP: *.univ.szczecin.pl 02.10.02, 17:03
                To oni nic nie moga.... Ty mozesz wszystko. ( z jakiego filmu to bylo?)
                • help_me Re: To kara. 03.10.02, 11:34
                  Nie wiem.......ze smerfów ??
    • didi111 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:29
      help_me napisał(a):

      > Byłem 4 lata z dziewczyną, którą kochałem z wzajemnością. Planowaliśmy nawet
      > ślub, itp. Jednak zrobiłem rzecz najgorszą i nie wiem do końca dlaczego.
      > Zerwałem. Było to w czasie kiedy powinienem wykazać trochę zrozumienia. Ona
      > pisała pracę inżynierską, więc widywaliśmy się raz na tydzień. Trwało to 2
      > miesiące. Dodatkowo dobił mnie fakt, że parę razy poszła z koleżankami na
      > imprezę, w domu dla wszystkich miała czas, a ja...głupie tłumaczenie.
      > Po zerwaniu nie mogłem zapomnieć.
      > Po miesiącu rozstania postanowiłem wrócić.
      > Ona powiedziała że musi to przemyśleć...
      > Obserwuje moje zachowanie bo straciła do mnie zaufanie.
      > Zmieniła się, chodzi na dyskoteki z koleżankami (które są raczej łatwe),
      > podrywa chłopaków... i chyba myśli że ja nie cierpię.
      > Cały czas mówi że przecież nie jesteśmy razem.
      > Proszę, pomóżcie mi czy ja się mam wycofać??? czy walczyć o utraconą z
      > własnej głupoty miłość...
      > Dzięki za normalne odpowiedzi, na inne nie patrzę...

      Moze zastanow sie najpierw dlaczego zerwales. Po 4 latach szczesliwego, jak
      zrozumialam zwiazku, nagle cos Cie zabolalo w jej zachowaniu (brak czasu,
      lekcewazenie Twojej osoby itp.). Coz, w kazdym zwiazku sa wzloty i upadki,
      wazne, by razem przetrwac trudne chwile.
      Jesli Twoja dziewczyna Cie kocha, to ona tez cierpi i byc moze wspolne z
      kolezankami wypady do dyskoteki sa tylko srodkiem na zlagodzenie bolu.
      Po pierwsze, zdecyduj sam, czy chcesz z nia byc, czy odejsc? Tej decyzji nikt
      za Ciebie nie podejmie. jesli chcesz z nia byc, to po prostu powiedz jej co
      czujesz, dlaczego zerwales, gdzie Cie boli, co teraz?, czy jej uczucia sie
      zmnienily, jesli tak to dlaczego. Jesli bedziecie sie tylko obserwowac w
      milczeniu, to niewiele to zmieni, moze tylko poglebi kryzys.
      Jesli kochasz, to walcz (zwlaszcza, ze 4 lat z wzajemnoscia nie wyrzuca sie do
      kosza, ot tak!)
      Pozdrawiam,
      Didi
      • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:38
        Moze zastanow sie najpierw dlaczego zerwales. Po 4 latach szczesliwego, jak
        zrozumialam zwiazku, nagle cos Cie zabolalo w jej zachowaniu (brak czasu,
        lekcewazenie Twojej osoby itp.). Coz, w kazdym zwiazku sa wzloty i upadki,
        wazne, by razem przetrwac trudne chwile.
        Jesli Twoja dziewczyna Cie kocha, to ona tez cierpi i byc moze wspolne z
        kolezankami wypady do dyskoteki sa tylko srodkiem na zlagodzenie bolu.
        Po pierwsze, zdecyduj sam, czy chcesz z nia byc, czy odejsc? Tej decyzji nikt
        za Ciebie nie podejmie. jesli chcesz z nia byc, to po prostu powiedz jej co
        czujesz, dlaczego zerwales, gdzie Cie boli, co teraz?, czy jej uczucia sie
        zmnienily, jesli tak to dlaczego. Jesli bedziecie sie tylko obserwowac w
        milczeniu, to niewiele to zmieni, moze tylko poglebi kryzys.
        Jesli kochasz, to walcz (zwlaszcza, ze 4 lat z wzajemnoscia nie wyrzuca sie do
        kosza, ot tak!)

        Bardzo chcę z nią być i rozmawialiśmy już na ten temat.
        Ona się robi coraz bardziej zimna dla mnie i to chyba daje mi powoli jej
        odpowiedź.
        Ona myśli że ja odszedłem dla innej...
        Jak ja mam ją przekonać...
        To ona ma podjąć decyzję czy chce jeszcze ze mną być, bo jak już jej to
        powiedziałem, to będzie decyzja na resztę życia.
        • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:50
          od jak dawna probujesz do niej wrocic?
          • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:53
            2 miesiące...około...
            • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:05
              help_me napisał(a):

              > 2 miesiące...około...


              daj jej jeszcze troche czasu... zaufanie duzo trudniej odbudowac niz je stracic.
              zrob wszystko, by pokazac, ze drugi raz pochopnie tak powaznej decyzji nie
              podejmiesz. ja sobie wyobrazma, ze ona jest chlodna, bo boi sie, ze mozesz ja
              znowu dodkliwie zranic.
              badz dobrej mysli, a tym ze spotyka sie z kolezankami wcale sie nie przejmuj.
              kobieta nia moze sie zamykac w jednym swiecie - swiecie ukochanego, bo kiedy
              przyjdzie kryzys, to nic jej nie zostaje. ona pewno doszla do tego wnisku i
              dlatego dba tez o to by miec czas i dla innych przyjaciol.
              • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:14
                ...dzięki, przemyślę...
        • Gość: igła Re: Pomóżcie mi IP: 62.233.130.* 02.10.02, 11:53
          czyny, okazanie jej milosci, szczera rozmowa
          zeby zobaczyla twoje zaangazowanie
          reszta bedzie faktycznie zalezala od niej
          /ja bym sie jeszcze modlila, bo wierze w Boga/
          • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 11:56
            /ja nie wierzę/
            ...zaangażowany jestem do granic moich możliwości albo jeszcze bardziej...
            i co...chłód coraz większy,
            zastanawiałem się nawet czy nie przesadzam z okazywaniem tych uczuć...
            • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:06
              kolego poprostu zawiodłes ją i nie dziwie sie że ma obiekcje co do powrotu do
              Ciebie. Zostawiłeś ją w trudnym dla niej okresie i musiał się z tym borykać
              sama. To napewno spotęgowało złość na ciebie i to że utwierdziła się w
              przekonaniu że po prostu nie może na ciebie liczyć. Niestety sam sobie tego
              piwa naważyłeś. Musisz jej udowodnić w jakiś sposób że zrozumiałeś swój błąd i
              że ZAWSZE MOZE NA CIEBIE LICZYĆ. Wiem że to jest najtrudniejsze ale próbuj
              walcz, staraj sie. Jerśli to miłość to nie odpuszczaj i tyle. Skorupka w końcu
              pęknie jeśli i ona cie kocha.
              • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:17
                ...dziękuję...
                :)
            • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:12
              help_me napisał(a):

              > /ja nie wierzę/
              > ...zaangażowany jestem do granic moich możliwości albo jeszcze bardziej...
              > i co...chłód coraz większy,
              > zastanawiałem się nawet czy nie przesadzam z okazywaniem tych uczuć...


              moze w takim razie powiedz jasno, rozsadnie o tym co czujesz, ze zrozumiales
              swoj blad, ze postarasz sie by mogla odzyskac do ciebie zaufanie i byc byc tego
              zaufania godnym. a potem pozostaw jej decyzje i wiecej nie nalegaj. jesli cie
              naprawde kocha i jest rozsadna to wybaczy. jesli nie chce byc juz z toba, zadne
              nalegania nie pomoga. powiedz jej, ze zrozumiesz i uszanujesz kazda jej decyzje.
              kobiety lubia kiedy mezczyzna mowi w ten sposob:))))
              • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:21
                a co powiesz na to, że prawie w identyczny sposób już jej to powiedziałem i to
                dawno?
                Nie nalegam, za to b.często ją zapewniam, lecz to wszystko spełza na niczym...


                • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:30
                  help_me napisał(a):

                  > a co powiesz na to, że prawie w identyczny sposób już jej to powiedziałem i
                  to
                  > dawno?
                  > Nie nalegam, za to b.często ją zapewniam, lecz to wszystko spełza na niczym...
                  >
                  >


                  powiedziala, ze cie nie kocha?
                  • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:32
                    nic nie mówi o swoich uczuciach...
                    • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:33
                      help_me napisał(a):

                      > nic nie mówi o swoich uczuciach...


                      poczekaj az zacznie:)
                      • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:38
                        poczekam, nic innego mi nie pozostaje...
                        • messja Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:41
                          help_me napisał(a):

                          > poczekam, nic innego mi nie pozostaje...


                          a jak juz bedziesz wiedzial cos wiecej to daj znac. ciekawa jestem jak wam sie
                          ulozy:)
                          pozdrawiam
                          • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:45
                            OK
                            dzięki za rady
                            pzdrw
    • plus-minus Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:04
      Cos mi to przypomina?.
      U mnie skończyło się źle.
      Wracała i odchodziła dokładnie co rok.
      ja chciałem ona się zastanawiała.
      Było coraz chłodniej i chłodniej.
      A pierwsze zerwanie tez było z mojej winy.
      Hehe pamiętam jak okazało się ze ja tez idę się bawić z kolegami. Była
      zazdrosna mimo że " nie byliśmy przecież razem".
      • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:18
        ...napisz coś więcej...
        • ja_nek Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:41
          Przyznam, że nie rozumiem, czemu zareagowałeś na jej spiętrzenie zajęć
          zerwaniem. Ona mogła to odebrać jako objaw niedojrzałości z Twojej strony, a
          już na pewno dało jej to dużo do myślenia.
          Ale też skoro tak łatwo podrywa facetów na dyskotece, to chyba tez niewiele do
          Ciebie czuła. To taka dygresja.
          Wydaje mi się, że między Wami są jeszcze jakieś inne niedopowiedziane,
          nierozwiązane wspólnie problemy, a to Twoje zachowanie było tym, co przechyliło
          przysłowiowy kielich.
          Może zmieniłeś się, nie jesteś już taki sam jak kiedyś, a jednocześnie nie
          rozwijasz w sobie tego, co ona od Ciebie oczekuje tj, zrozumienia, wsparcia itd.
          Mówię tak, bo szukam punktu zaczepienia.

          Ale jeśli kochasz to walcz o dziewczynę, miłość nie zdarza się co tydzień, ani
          co miesiąc, a nawet nie co rok.
          Czy ona ma jakieś powody by myśleć, że zerwałeś z nią dla innej?

          Bądź cierpliwy, okazuj swe zaangażowanie, mów co czujesz, ale nie non - stop.

          Pozdrawiam
          Ja_nek
          • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:49
            janek w pełni się z Tobą zgadzam, dopóki się sama nie otworzy nie naciskaj za
            mocno ,bo kota tez mozna zagłaskać na śmierć. Jeśli powie Ci prosto w oczy że
            cie nie kocha, wtedy możesz zacząc szykować line i taboret.....oczywiście to
            był żart. Nie rezygnuj dopóki nie powie ci co naprawde czuje.
            pzdr.
            • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:52
              jeszcze raz dzięki wierzbo płacząca
              ;)
            • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:52
              i wcale nie wykluczone że własnie teraz poddaje Cie próbie.
              Podejrzewam że nie chce abyś ustawał w dążeniu do ponownego zejścia się tylko
              trudno jej się do tego przyznać.
              A te koleżanki dyskoteki itp. to pewnie taka skorupka, w pewnym momencie stanie
              się niewygodna zobaczysz:)
              głowa do góry.
          • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:50
            O zdradę podejrzewa mnie przez to, że jak mówi zerwałem nagle i po 4 latach
            zrobiłem to, czyli że musiałem mieć mocną ku temu motywację...
            Ale ja po prostu od jakiegoś czasu się tak czułem - samotny - aż nagle nie
            wytrzymałem...na pewno się dowiem że jestem słaby...

            Do Twojej wypowiedzi nic nie dodam - dzięki...
            • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 12:56
              każdy ma momenty zwątpienia i staż nie ma tutaj znaczenia, myśle ze ona też
              troche zrozumiała że popełniła błąd, napewno. Ale nie musi to być od razu
              koniec. To doświadczenie może wzmocnić wasz na nowo powstały związek. Ważne by
              każde z was wyciagnęło odpowiednie wnioski.
              • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 13:08
                Ona cały czas mi powtarza że nie wie czy będzie mi potrafiła jeszcze zaufać, i
                mówi to po moich zapewnieniach - to boli bardziej...
                • Gość: igła Re: Pomóżcie mi IP: 62.233.130.* 02.10.02, 13:16
                  o zaufaniu
                  www.adonai/perelki/s7.htmhttp://www.adonai/perelki/s8.htm
                  mozesz poczytac tez inne teksty
                  pozdrawiam
                • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 13:56
                  nie słowa a czyny określają człowieka,hmmmm co do czynów to odpowiedź znasz.
                  Więc nie dziw sie że sama nie moze sobie z tym poradzic.
                  • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 14:01
                    ............hmmmmmmmmmmmmm....rozumiem............
                    • didi111 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 14:07
                      W jednej z Twoich wypowiedzi napisales, ze jesli ona podejmie decyzje na tak,
                      to bedzie to decyzja na cale zycie. Rozumiem, ze chodzi o sformalizowanie
                      zwiazku. Moze ona nie jest jeszcze gotowa? Moze odpowiedzialnosc za taka
                      decyzje ja troche przeraza?
                      I zgadzam sie z przedmowczynia (co za okropne slowo), ze czyny swiadcza o
                      czlowieku.

                      Didi
    • meduza4 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 14:04
      Ja bym sie wycofala, choc nie przecze
      -mogloby byc trudno i mogloby bolec....
      • help_me Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 14:09
        Ja jednak decyzję już podjąłem - będę walczył ale dzięki za radę...
        Wycofam się w momencie, kiedy maksymalnie przegnie (np. z innym)...
        • meduza4 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 15:13
          Powiem cos czego na tym forum jeszcze
          nie mowilam...
          Przez cztery lata meczylam sie w nieudanym
          malzenstwie... Robilam wszystko, co sie tylko
          dalo, ale on tez byl coraz zimniejszy i zimniejszy,
          chociaz mowil, ze mnie kocha...
          Ale tak mowil i tyle... To ja wnioslam pozew
          o rozwod i nie zaluje.....
          Ja osobiscie naleze do osob, ktore zawsze maja
          czas dla osoby kochanej -bez wzgledu na wszystko...
          Gdyby zalezalo mi na mezczyznie -pierwsza
          zrobilabym ku niemu krok, wyciagnelabym do niego
          reke...
          Poznalam niedawno faceta...Duzo o nim nie wiem,
          bardzo sympatyczny, choc moze znalam
          przystojniejszych... Ale nie o to chodzi...
          Wydawalo mi sie, ze jest w nas jedna dusza,
          ze ta sama rana kaleczy nasze serca....
          W pewien sposob stal mi sie bliski, jakby byl
          od zawsze czescia mnie... Ale on tez jest
          wobec mnie zimny i obcy, chociaz sni mi sie
          nad ranem, ze slysze krzyk jego duszy......
          Na swoj sposob pokochalam w nim te zraniona
          dusze, ale nie moge sie z nim dogadac, olewa mnie,
          nie odpisuje na moje maile...
          Wiem -znalam go krotko, nie ma o czym mowic,
          to nie to samo co twoje cztery lata narzeczenstwa,
          czy moje cztery lata malzenstwa......
          Ale boli... Tak cholernie boli, ze az nie wiem
          gdzie sie podziac....
          Nie bede mu sie narzucac, ani walczyc...
          Kimkolwiek jestes -uwierz mi nie warto kochac
          tych, ktorzy nas rania i odrzucaja !!!!
          Ja juz nie wierze w milosc, w szczescie, w nic
          nie wierze... Moze juz nigdy nie bede kochac,
          moze juz nigdy nie pokocha mnie mezczyzna...
          Po tej krotkiej historii czuje sie bardziej obolala
          i chora niz po tych czterech latach malzenstwa.
          Ale on nie rozumie jak bardzo mnie zranil
          i proby tlumaczenia czegokolwiek sa juz bezcelowe!!!!
          I co mam powiedziec -krzyknac: help mi!!!!!
    • Gość: Nadine Re: Pomóżcie mi IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 14:42
      help_me napisał(a):

      > Zmieniła się, chodzi na dyskoteki z koleżankami (które są raczej łatwe),
      > podrywa chłopaków...
      A może powiesz co znaczy łatwe ?
      • szkodnik1 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 14:47
        Gość portalu: Nadine napisał(a):

        > help_me napisał(a):
        >
        > > Zmieniła się, chodzi na dyskoteki z koleżankami (które są raczej łatwe),
        > > podrywa chłopaków...
        > A może powiesz co znaczy łatwe ?


        Powiem bo wiem...
        Chodzą na dyskoteki tylko po to żeby "złapać chłopaka za jaja" jeśli wiesz co
        mam na myśli".
        • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 15:07
          podobno z jakim przystajesz takim sie stajesz, ale jak juz pisałam może to być
          sposób na zagłuszenie własnych myśli.
          • meduza4 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 15:22
            No wiesz, iwusia...
            Ja bym nie potraktowala w ten sposob
            mezczyzny, ktory ma szczere intencje...
            Zreszta -ja uwazam, ze milosc jest jak
            ogrod, ktory trzeba pielegnowac...
            Trzeba miec czas dla faceta...
            Towarzystwo z forum erotica -badzcie
            bardziej wyrozumiali!!!
            Ja jednak mysle, ze help_me popelnia
            blad... upierajac sie przy kobiecie, ktora
            go odrzuca -naraza sie na wieczne cierpienie...
            Milosc przychodzi a potem odchodzi...
            To jest czescia zycia...
            Upierajac sie przy naszych poprzednich partnerach
            tracimy z oczu to wszystko, co niesie
            dzien dzisiejszy...
            Nie bede skupiac sie na tym co bylo -chora,
            obolala ide wciaz przez zycie...
            • iwusia Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 15:29
              Ty byś nie potraktowała ja bym nie potraktowała, ale próbuje postawić sie tez
              na miejscu tej dziewczyny,ja też dostałam nieźle w tyłek i wiem że różnie
              ludzie próbują sobie z tym poradzić. Jeśli to jest prawdziwa miłość to
              tymbardziej nie powinien przestawać i sopróbowac zrozumiec jej postępowanie.
              Nie ma pewności że go nie kocha. Dopoki nie bedzie jej ja bym walczyła.
              • meduza4 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 18:42
                Ale co to jest prawdziwa milosc?
        • Gość: nadine Re: Pomóżcie mi IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 15:23
          W tym też można mieć jakiś cel i wcale nie musi być łatwe...Gdyby nie chciał
          nie dał by się łapać za jaja...
    • grogreg Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 18:18
      Dobra koniec zartow.
      Ona albo ma cie dosc i co bys nie zrobil i tak cie pusci, a puki co podreczy
      sobie (damska nienawisc jest straszna). Albo tak jak pisalem podlegasz jakiejs
      chorej karze (zasluzonej czy nie). Dlatego nacisnij ja. Niech sie jednoznacznie
      zdeklaruje.

      W najgorszym przypadku bedziesz mial to za soba.
      A stanu zawieszenie na dluzsza mete nie zniesie nikt.
      • meduza4 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 18:46
        grogreg napisał:

        > Dobra koniec zartow.
        > Ona albo ma cie dosc i co bys nie zrobil i tak cie pusci, a puki co podreczy
        > sobie (damska nienawisc jest straszna). Albo tak jak pisalem podlegasz
        jakiejs
        > chorej karze (zasluzonej czy nie). Dlatego nacisnij ja. Niech sie
        jednoznacznie
        >
        > zdeklaruje.
        >
        > W najgorszym przypadku bedziesz mial to za soba.


        No wlasnie drogi help_mi, dobrze powiedziane...
        Wlasnie wyslalam maila do faceta ktorego naprawde
        i szczerze pokochalam! W mailu tym zrywam z nim,
        bo dla mnie kochac oznacza miec na wzgledzie
        dobro ukochanej osoby!!! A dobro drugiego czlowieka
        polega czasami na tym, aby pozwolic mu odejsc wlasna
        droga...
        Jesli rozstanie z tym mezczyzna sprawi, ze zdjelam mu
        ciezar z ramion i wybawilam od klopotliwej sytuacji
        (przeciez mnie nie kochal, lecz nie mial odwagi
        zerwac pierwszy) to jestem szczesliwa, ze tyle dla niego
        zrobilam
        :))))))))))))))
        > A stanu zawieszenie na dluzsza mete nie zniesie nikt.
        • kaasia78 Re: Pomóżcie mi 02.10.02, 19:09
          meduzka sprawdz poczte
          • ja_nek Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 00:51
            Daj dziewczynie trochę czasu, bądź blisko, ale wyważ, żeby nie było Cię pełno.
            Aby poczuła się trochę wolniejsza i przemyślała to wszystko. Powiedz, że
            będziesz na nią czekał i na jej decyzję. Ale wczesniej podaj kawę na ławę, że
            przedtem zerwałaeś z poczucia samotności, przysięgnij na jakąś swoją świętość,
            że nie było i nie ma innej kobiety i po prostu czekaj.
            Jeśli nadal coś czuje - wróci. Jak nie - czeka Cię odwyk (od miłości).

            Pozdrawiam
            Ja_nek
    • Gość: hub Re: Pomóżcie mi IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 01:08
      help_me napisał(a):

      > w pewnej sprawie.
      > Od razu proszę o wypowiedzi normalnych.
      > Byłem 4 lata z dziewczyną, którą kochałem z wzajemnością. Planowaliśmy nawet
      > ślub, itp. Jednak zrobiłem rzecz najgorszą i nie wiem do końca dlaczego.
      > Zerwałem. Było to w czasie kiedy powinienem wykazać trochę zrozumienia. Ona
      > pisała pracę inżynierską, więc widywaliśmy się raz na tydzień. Trwało to 2
      > miesiące. Dodatkowo dobił mnie fakt, że parę razy poszła z koleżankami na
      > imprezę, w domu dla wszystkich miała czas, a ja...głupie tłumaczenie.
      > Po zerwaniu nie mogłem zapomnieć.
      > Po miesiącu rozstania postanowiłem wrócić.
      > Ona powiedziała że musi to przemyśleć...
      > Obserwuje moje zachowanie bo straciła do mnie zaufanie.
      > Zmieniła się, chodzi na dyskoteki z koleżankami (które są raczej łatwe),
      > podrywa chłopaków... i chyba myśli że ja nie cierpię.
      > Cały czas mówi że przecież nie jesteśmy razem.
      > Proszę, pomóżcie mi czy ja się mam wycofać??? czy walczyć o utraconą z
      > własnej głupoty miłość...
      > Dzięki za normalne odpowiedzi, na inne nie patrzę...




      jest taka zasada, która sprawdziła się w moim związku też, że trudne sytuacje
      albo cementują związek i powodują, że się zbliżamy jeszcze bardziej do siebie,
      albo powodują rozpad.

      traktuj to jak chcesz wydaje mi się jednak, że tam gdzie jest odrobina mądrości
      i miłość, ta pozytywniejsza strona tej zasady działa i to działa na kożyść.

      pomyśl pozytywnie pomyśl, że może być między wami lepiej, zrób tak żeby się jej
      to uczucie udzieliło, zbliżcie się do siebie, więcej szczerości, przyjaźni,
      wybaczenia...

      najlepszego życzę
      • help_me Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 07:27
        Dziękuję wam wszystkim za szczere odpowiedzi.
        Patrząc na nie widzę że macie na ten temat nieco różne zdania, choć większość z
        was jest zdania, że powinienem walczyć o swoją straconą miłośc.
        Ja również jestem tego zdania.
        Będę walczył, a o wyniku poinformuję was wszystkich, jeszcze raz dziękuję za
        brak wygłupów i pozdrawiam.
        • meduza4 Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 09:16
          Help_me skad piszesz? Twoja historia przypomina
          mi nieco historie pewnego mojego znajomego.....
          ktory jednak spotyka sie w tej chwili z inna kobieta !!!
          Prawdopodobnie ja oszukuje i wykorzystuje jako odskocznie
          od tej ktora kocha i do ktorej zamierza wrocic!!!!!!
          Jesli to ty -nie wiem co ci zrobie!!!!
          • help_me Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 10:15
            Ze Szecina proszę meduzy, jestem ze Szczecina.
            • meduza4 Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 10:36
              help_me napisała:

              > Ze Szecina proszę meduzy, jestem ze Szczecina.

              A w ktorej dzielnicy Szczecina mieszkasz?
              • help_me Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 10:44
                Podejrzanie dużo chcesz wiedzieć.
                Może jesteś moją znajomą z podwórka i byłoby źle gdybyś mnie poznała.
                Nie powiem. Już wystarczająco dużo powiedziałem.
                Przepraszam ale wolę nie ujawniać się.
                • meduza4 Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 11:00
                  No nie badz taki oburzony... Mam tam rodzine,
                  gdybym byla przejazdem moglabym z toba
                  porozmawiac, opowiedziec ci o wlasnych
                  doswiadczeniach, o tym jak ja sobie poradzilam
                  w mojej trudnej sytuacji...
                  Napisales, ze potrzebujesz pomocy... Z checia wyslucham
                  twoich zwierzen, moglabym ci takze polecic
                  pewnego dobrego terapeute (niestety nie ze Szczecina)
                  ktory ewentualnie moglby pomoc ci odnalezc sie w tej
                  -jak rozumiem -bardzo trudnej sytuacji oraz dodac
                  sil i otuchy:)))))))
                  • help_me Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 11:31
                    meduza4 napisała:

                    > No nie badz taki oburzony... Mam tam rodzine,
                    > gdybym byla przejazdem moglabym z toba
                    > porozmawiac, opowiedziec ci o wlasnych
                    > doswiadczeniach, o tym jak ja sobie poradzilam
                    > w mojej trudnej sytuacji...
                    > Napisales, ze potrzebujesz pomocy... Z checia wyslucham
                    > twoich zwierzen, moglabym ci takze polecic
                    > pewnego dobrego terapeute (niestety nie ze Szczecina)
                    > ktory ewentualnie moglby pomoc ci odnalezc sie w tej
                    > -jak rozumiem -bardzo trudnej sytuacji oraz dodac
                    > sil i otuchy:)))))))


                    Nie zrozum mnie źle ale jak będe=ę potrzebował pomocy specjalisty, to pójdę do
                    psychologa.
                    Bardzo cenię sobie jednak wasze rady i za to bardzo dziękuję.
                    Pozostanę jednak anonimem.
                    Pozdrawiam i dziękuję za dobre chęci.
                    • meduza4 Re: Pomóżcie mi 03.10.02, 11:38
                      Gdybys jednak czegos potrzebowal
                      -napisz na moje konto w GW !!!
                      W gruncie rzeczy-wiele nas laczy :))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka