zagubionaaa
29.11.05, 17:52
Wiekszosc pisze o milosc, prezentach dla ukochanej osoby pod choinke, planach
na sylwestra o czyms cieplym i milym a mnie naszla refleksja.. Oprocz
samotnosci, monotonnosci zycia codziennego, normalnego zycie, nic milego mnie
nie spotyka. A przeciez nie jestem szara, mam bagaz doswiadczen ale nie mam
sily .... juz do wszystkiego. Ciagle uklada mi sie pod gore... Obserwuje
szczesliwe zwiazki, zazdroszcze parom tych uczuc. A nie potrafie sama sie w
tym odnalezc. Wieczorami padam ze zmeczenia po urokach dnia codziennego i nie
oczekuje na nic innego. Czasem przechodze mnie dreszcze ze nie chce tak zyc,
tez pragne milosci, osoba ktora bedzie ze mna cieszyc sie postepami
zawodowymi i innymi - ale jestem zniechecona tym bagazem ktory dzwigam.
Ciagle mam nadzieje, ze stanie mi mezczyzna na drodze, ktory szuka tego co
ja.. ciepla, zrozumienia, szacunku, uczciwosci... bratniej duszy.