Dodaj do ulubionych

Czy koniecznie musimy być szczęśliwi?

07.12.01, 23:51
Usłyszałam dzisiaj w radiu zdanie, które mnie zastanowiło. Jeden pan powiedział
tak „no i jeszcze jedna rzecz (cała dyskusja dotyczyła feminizmu); ludzie sobie
ubzdurali, że koniecznie muszą być szczęśliwi. Szczęście w życiu to wynalazek
zupełnie niedawny i zupełnie absurdalny.” I faktycznie, jak się tak zastanowić-
czy XIX- wieczny poeta myślał o tym, że powinien być szczęśliwym człowiekiem,
bo wywodzi się ze szlacheckiej rodziny i nie musi pracować w polu? Czy myślał o
tym, jaki ma zaszczyt uczyć się na Uniwersytecie? Czy cieszył się, że ocalał w
powstaniu? A skąd! On się napawał swoim nieszczęściem, a jak żadnego nie miał,
to sobie wymyślał. Na przykład czym prędzej nieszczęśliwie się zakochiwał, albo
uciekał na obczyznę, żeby mieć powód do tęsknoty. Tam samo człowiek
średniowiecza- marzył tylko o tym, żeby wreszcie umrzeć i iść do Nieba. A czy i
słynna sarmacka szlachta taka była rozkochana w życiu? Chyba nie leciałaby z
taką radością bić się, gdyby nad wszystko ceniła swoje życiowe szczęście.
A my? Codziennie mówimy sobie- mam dom, rodzinę- powinienem być szczęśliwy.
Myślimy- jestem szczęśliwy, bo przecież mam dobrze płatną pracę, inni takiej
nie mają. Powinienem się cieszyć, mam tyle- a ludzie umierają z głodu. Mam
szczęście. A jednocześnie myśl o tym, że ktoś ma gorzej wcale nie polepsza nam
samopoczucia. Jednocześnie coś nas męczy, szukamy odpowiedzi na nigdy nie
wypowiedziane na głos pytania. Jednocześnie martwimy się o przyszłość, boimy
się starości albo śmierci.
Czy nie jest czasem tak, że jesteśmy szczęśliwi- na siłę? Przecież szczęście to
stan euforii, ale… chwilowej. Nie można być wciąż na życiowym „haju”.
Więc może dać sobie spokój? Może od czasu do czasu poleżeć sobie w łóżku, tylko
dlatego, że deszcz pada. Powiedzieć wszystkim wokół- mam jesienną depresję i
jak mnie nie zostawicie to będę wrzeszczeć. Powiedzieć- mam dużo, ale wciąż
czegoś mi brakuje, nie wiem czego, i przez to jestem… nieszczęśliwy. I jestem z
tego dumny!
Obserwuj wątek
    • men_ Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? 09.12.01, 20:37
      tak
    • Gość: Forward Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? IP: 213.25.166.* 09.12.01, 21:06
      Nie jestem szczęśliwym człowiekiem. Choć ludzie naokoło mnie mówią mi że
      powinienem się cieszyć tym co mam, bo zawsze mogło być gorzej.Do tej pory nie
      umiem, nie potrafię otrząsnąć się z tego że nie będę nigdy z kobietą w której
      się zakochałem. Jak mam być szczęśliwy? Tak naprawdę to mi już na niczym nie
      zależy.Na razie to walczę z tym aby nie zgorzknieć do końca.
      Choć może to wszystko są tylko brednie rozpieszczonego synka, który nie zaznał
      jeszcze niczego strasznego i kompletnie nie zdaje sobie sprawy jakim jest
      szczęśliwym człowiekiem
      • evunia Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? 10.12.01, 01:37
        Forward, twierdzisz, ze mowisz brednie. Nie zgadzam sie. Kazdy ma prawo do
        szczescia, i nie jest to uwarunkowane wygorowanym materialnymi zachciankami.
        Chodzi o zaspokojenie podstawowych potrzeb,szczegolnie serca., duszy, a wiec
        milosc. Tak, jezeli szczescie to milosc, to musimy byc szczesliwi. Nie chce
        cierpiec bo w imie czego? Moze to dobre dla poety,czy innego artysty, bo
        cierpienie sprzyja natchnieniu(?). Czlowiek kochany, jest tez bardziej w
        stanie kochac innych, bo jest szczesliwy i niezgorzknialy. A wiec wszystkim
        zycze szczescia (=milosci) pozdr.
    • Gość: Chudy No buźka wielka dla NOIDY IP: 157.25.130.* 10.12.01, 10:35
      Cooleżanko droga,

      nareszcie słyszę głos rozsądku na tej pustyni. Wszyscy ubzdurali sobie właśnie
      to pragnienie szczęścia i myślę tak sobie, że ono ich jeszcze mocniej
      unieszczęśliwia. Ja nie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Ale co jakiś
      czas są takie chwile kiedy czuję się szczęśliwy właśnie. Ale właśnie są to
      chwile. Tak samo myślę o miłości. To stan przejściowy, euforyczny, a żadna
      euforia nie może utrzymywać się całe życie. Stąd ważniejsze są moim zdaniem
      lubienie i przyjaźń.

      Naturalnie nie raz doświaczyłem bycia traktowanym jak heretyk i miło mi
      ninijeszym, żem nie jedyny heretyk na świecie.

      Kłaniam się głęboko i wylewnie,
      Chudy
      • _king Re: No buźka wielka dla NOIDY 10.12.01, 11:51
        Chudy,ale z Ciebie Gość!

        nie ściemniasz przynajmniej jak niektórzy!
        pozdrowienia,

        King.

        P.S. Czasami jednak potrzeba trochę idealizmu(nie do oszukiwania sibie
        samego ,ale)po to żeby mieć do czego dążyć.
        • Gość: Iza Re: o szczesciu! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.01, 14:40
          szczescie nosi sie w sobie i nie zalezy ono od niczego!
          Jezeli uzaleznia sie uczucie szczescia od czynnikow zewnetrznych wtedy tak
          naprawde nigdy nie jest sie szczesliwym do konca!
          pzdr
          • Gość: KING Re: o szczesciu! IP: 195.94.222.* 10.12.01, 15:30
            Gnostycko zabrzmiało to co Iza miała do powiedzenia i poniekąd się z tym
            zgadzam że szczęście jest w człowieku ,ale nie można się go nauczyć bo to
            uwarunkowanie stworzone przez geny i nazwane przez kulture tak a nie inaczej.
            Mówiąc w skrócie ludzie są genetycznymi smutasami lub innymi i tylko na pewien
            okres mogą się wahać na + czy - od stanu równowagi.Ów stan jest stanem
            naturalnym i zależy od mechanizmów biochemicznych a to zależy od genów.
            To takie własne gdybanie ,a nie gotowa do obrony teoria.
            W dodatku mi się przyśniło...

            King
            • mathildae Re: czy koniecznie - Forwardowi 11.12.01, 09:11
              chyba nie twierdzisz Forward, ze: szczescia nie ma, ale istnieja przyjemnosci.
              choc cyniczna postawa (nie twierdze tutaj, ze Twoja!) swiadczy dosc czesto o
              obawie przed zaangazowaniem sie, podjeciem ryzyka.
              moim zdaniem, w chwili kiedy jestesmy szczesliwi nie zauwazamy tego, dominuje
              euforia. dopiero po jakims czasie spogladamy wstecz, przywolujemy miniony czas
              i lapiemy sie na refleksji; kurcze, jaki ja bylem/bylam wtedy szczesliwy/-a!
              pozdrawiam - m.


              • Gość: Forward Re: czy koniecznie - Mathildae IP: 213.25.166.* 11.12.01, 17:18
                Wiem, chyba wiem do czego zmierzasz najlepszy byłby klin, tj. nowa miłość.
                Jestem jednak staroświecki i uważam że tak naprawdę kochamy w życiu tylko raz.
                No cóż jestem monotematyczny. Co do sieciowych hedonistów Mathildae tu prawie
                każdy facet jest super-ekstra podrywaczem, a ilu ich jest rzeczywistości?
                Szkoda gadać.
                • Gość: czarek Re: szczescie=milosc? IP: 65.128.156.* 12.12.01, 05:16
                  niekochany nie potrafi kochac, a kto kocha, w tym przebywa kochanie (tego kogo
                  kocha). Jestesmy stworkami calkowicie zaleznymi od czegos, kogos: od milosci.
                  Poleganie tylko na sobie? Moze w konsekwencji bycia soba. Ale zasadniczo bez
                  wspol-zycia nie ma zycia. Ani szczescia.
                • mathildae Re: czy koniecznie - Forward 12.12.01, 11:17
                  bynajmniej, Forward, bynajmniej. wcale nie chcialam Ci sugerowac rzucania sie na
                  nowa milosc. przyznaje, ze nie znam dokladnie calosci Twojej sytuacji. wiem
                  tylko, ze nie mozesz byc z osoba, ktora kochasz. chcialam Ci tylko napisac bys
                  sie nie bronil przed uczuciem, nie zarzekaj sie, ze juz nigdy, ze juz na zawsze.
                  nie uwazam, ze kocha sie tylko raz. raczej, ze za kazdym razem uczucie jest inne,
                  ze jesli raz sie kochalo, to nie znaczy, ze nie mozna pokochac raz jeszcze, w
                  innym miejscu i czasie. i dopiero z perspektywy czasu mozna stwierdzic, ktora
                  milosc byla/jest ta najwieksza, jedyna, prawdziwa.
                  a w sieci, jak w realu; sa cynicy, pesymisci, glupki, optymisci, naiwni. kazda
                  wirtualna osobowosc to zlepek tego czym jestes, tego czym chcialbys byc oraz
                  tego, co wykreowalo w Tobie np. forum. a byc czasem hedonista to nie jest taki
                  zly pomysl.
                  pozdr. - m.

                  • Gość: Forward Re: czy koniecznie - Mathildae IP: 213.25.166.* 12.12.01, 14:58
                    Właściwie nie wiem co odpowiedzieć.Na pewno masz rację, ale nie zawsze
                    postępuje się racjonalnie. Chyba jestem jeszcze szczeniakiem, albo działała na
                    mnie presja otoczenia dla której wiek 25 lat to czas na definitywne ułożenie
                    sobie życia osobistego. Dzisiaj będę słucham na empe trzy Franka Sinatry New
                    York, New York, palił wielbłądzika i zastanawiał się nad Tym co mi powiedziałaś.
                    • Gość: kakadoo Re: czy koniecznie - Mathildae IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 22:17
                      widzę Cię, Forward......
                    • Gość: kakadoo Re: czy koniecznie - Mathildae IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 22:21
                      odnośnie twojego pytania, noida, dyskusje nalezałoby zacząć od zdefiniowania
                      terminu "być szczęśliwym", albowiem kazdy z nas może miec odmienne na ten temat
                      wyobrazenie i stąd prak porozumienia - nie taki odbiór komunikatu jak założył
                      nadawca.
                      A więc, co to znaczy wg Ciebie " Być szczęśliwym"?

                      i jaka funkce miał spełniać ten wątek? tylko fatyczną, czy cos więcej?
                      • noida Re: czy koniecznie - do kakadoo 14.12.01, 17:23
                        Wątek nie miał spełniac funckji wyłącznie fatycznej- chciałam poznać wasze
                        zdanie na ten temat. Ciekawa jestem, czy tylko mnie stwierdzenie to wydało sie
                        odkrywcze, a wszyscy wokół wiedzieli, że w naturze człowieka wcale nie lezy
                        bycie szczęśliwym? okazało się, że większość z nas uważa, że jednak leży, co
                        wydało mi się dość znaczące ;-)
                        Definicja terminu "być szczęśliwym"... Według mnie właśnie nieistnienie
                        definicji tego stwiedzenia, albo raczej rozszerzenie tej definicji na dziedziny
                        życia, których ona nie dotyczy, powoduje u niektórych permanentne poczucie
                        braku szczęścia. Wydaje mi się, że szczęście to uczucie ze wszech miar ulotne,
                        że można czuć się szczęśliwym patrząc, jak pada śnieg, myśląc o kimś ukochanym,
                        słuchając muzyki poważnej lub szybko jadąc samochodem. Można być szczęśliwym
                        wygrywając na Olimpiadzie, albo dostając nową, dobra pracę, można być
                        szczęśliwym dowiadując się, że sie zostanie rodzicem, ale... ale to uczucie
                        trwa krótko, czasem tylko kilka minut, czasem kilka godzin, czasem kilka dni.
                        Rozciąganie tej definicji na dłuższy okres mija się z celem, ponieważ szczęście
                        jest jak heroina- działa krótko i bez następnej dawki nie ma co liczyć na
                        uniesienia...
                        Tak mi się wydaje, i dlatego zgadzam się ze stwierdzeniem, iż człowiek ubzdurał
                        sobie, że musi być szczęśliwy cały czas. Pomyłka tkwi moim zdaniem właśnie w
                        mylnym rozciągnięciu definicji szczęścia na obszar, na którym należy używać
                        innych słów na przykład "zadowolenie", "spokój" lub "dobro".
                        Pozdrawiam :-)
    • Gość: Forward Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? IP: 213.25.166.* 13.12.01, 18:35
      Czytam sobie wątek o miłości i wzajemności, i boki zrywam ze śmiechu. Wielcy
      znawcy, najpierw się różnią a później tak pięknie się zgadzają ze sobą.Dzięki
      wam już nie mam żalu że mnie panna wykolegowała, przynajmniej wiem o czym
      pisze. Miłość zdarza się raz na całe życie a jak nam się nie poszczęści to
      trzeba pójść na układ, zmniejszyć wymogi i pójść na kompromis, bo ani książe z
      bajki ani księżniczka się nie trafi. Wybór jest prosty układ albo samotne
      wieczory przed kompem i debaty na temat czy miłość rzeczywiście istnieje.
      • maga_ Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? 14.12.01, 18:38
        oj, Forward, ja uwielbiam cynizm, bo sprowadza na ziemię mnie- niepoprawną
        idealistkę. zastanawiam się tylko...ty naprawdę wierzysz w to, co napisałeś,
        czy po prostu ironizujesz? mam nadzieję, że to drugie. zresztą nie taki cynik z
        ciebie, w gruncie rzeczy- twierdzisz, że kocha się tylko raz...gdybyś był
        przypadkiem "niereformowalnym" :) powiedziałbyś, że takie uczucie nie istnieje.
        ale zastanawiam się nad tym wszystkim...ja straciłam tę "wielką miłość".
        sądzisz, że jeśli w takim razie powiem (a mówię tak) "nie, ja na kompromis nie
        pójdę z życiem, ja chcę kochać, naprawdę głęboko, szczerze i tylko z taką osobą
        żyć", to pozostanę sama? sądzę, że nie. myślę, że ta nieudana miłość
        ukształtowała mnie i otworzyła na następną, chociaż na początku wydawało się to
        niemożliwe.
        a w kwestii szczęścia- sądzę,że "euforia", "spokój", "dobro" nie są różnymi
        pojęciami, ale odmianami tego jednego. ciągła euforia jest niemożliwa- to fakt,
        ale stan spokoju, bezpieczeństwa, równowagi może być długotrwały. i to też jest
        szczęscie. oczywiscie czasem musi też być etap nieszczęścia, bo "wody-uczy
        pragnienie/ brzegu-morskie przetrzenie..." (Emily Dickinson). ale jednak
        przeznaczeniem człowieka jest szczęście. nietrwałe, bo nietrwałe, ale szczęscie.
        • Gość: Forward Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? IP: 213.25.166.* 14.12.01, 19:37
          Chciałem włożyć kij w mrowisko, bo na sąsiednim wątku Miłosc bez wzajemności
          zrobiło się za sielsko.




        • furby Re: Maga_ i Forward 14.12.01, 20:27
          Zastanawia mnie w Waszych postach jedna rzecz - oboje twierdzicie, ze
          straciliscie wielka milosc. Jestescie pewni, ze to wlasnie bylo TO? A
          moze "straciliscie" jedynie zwykle zakochanie. Przeciez cholernie trudno
          rozpoznac ze 100% pewnoscia. Tym bardziej ze na ogol z biegiem czasu mocno
          idealizujemy przeszlosc i zapominamy o jej ciemnych stronach. Moze wiec milosc
          ciagle przed Wami. Czego serdecznie zycze. Sobie rowniez :-)
          • furby Re: Maga_ i Forward 14.12.01, 20:28
            korekta - 100% pewnosci nie ma nigdy...
            • forward Re: Maga_ i Forward 14.12.01, 21:48
              Dzięki za zainteresownie, raz z siebie fajansa zrobiłem i tyle.
              Tak naprawdę to bawi mnie to czekanie na wielką, szaloną miłość. Można jej po
              prostu nie doczekać.
              • maga_ Forward i Furby 15.12.01, 13:15
                mogę odpowiadać tylko za siebie. może źle mnie zrozumiałęś- nie mówiłam, że to
                byla JEDYNA miłość mojego życia, mówiłam, że była wielka, płęna i niezwykła.
                takiej, jakiej nie udalo mi się wcześniej doświadczyc. co dalej...? zobaczymy,
                ja nie znam żadnych odpowiedzi, nie mam 100% pewności, ale wiem, co czułam. dla
                mnei to byla wielka miłość. i tyle.
                ech, Forward...nie zaskakujesz mnie pozą cynika, choć pewnie bardzo chciałbyś.
                rzeczywiście w to wierzysz, czy tylko sobie to powtarzasz- żeby się nie
                rozczarować? ośmieszasz to czekanie, żeby nie przyznać się jak bardzo chciałbyś
                znaleźć? to takie zaklinanie losu- "wcale mi nie zależy, wcale mi nie zależy"?
                Forward, nie chciałabym upraszczać, ale ja nigdy w takie postway nie mogłam
                uwierzyć- w tym wszystkim jest jakaś nutka kuglarstwa.choć muszę przynznać, że
                to, na swój sposób, potrafi być interesujace. ale jak długo można wszystko
                wookól negować? włącznie z tym, czego się pragnie...
                • forward Re: Forward i Furby 15.12.01, 13:26
                  Tak chciałbym znaleźć najlepiej złoto za nie wybudował bym hospicjum lub
                  szpital chirurgiczny gdzieś na prowincji. Oczywiście mojego imienia.
                  Ci co czekają na miłość zachowują się jak Aborygeni zaklinający deszcz na
                  pustyni, który i tak nigdy nie spadnie dlatego tu na forum tak plują o miłości
                  bo myślą że im coś skapnie.
                  Czas dorosnąć i pomyśleć rozsadnie: dobry układ albo godnie znoszona samotność,
                  a nie plucie o miłości przecież i tak większośc par jest ze sobą dla biznesu.
                  • maga_ Re: Forward 15.12.01, 15:10
                    zastanawiam się ile w tobie rzeczywiscie tej ironii, a ile chęci prowokacji i
                    płynięcia na przekór. jakoś wydaje mi się, że wszystko to jest kolejna maska,
                    kreacja, jakiej po trosze wszyscy się podajemy tu- na forum.

                    ale jeśli rzeczywiscie tak myślisz...cóż- ja dawno przestałam szukać, raczej
                    pozwalam się znaleźc. to chyba lepsza metoda. nie przygląda się każdemu, kto się
                    kolo mnie pojawi : "to ten? to nie ten?". raczej sobie cierpliwie czekam. i wiesz
                    co? nie mówię, że każdy znajduje, wiele osób idzie na tzw. układ. i wyobraź
                    sobie, że bywają w tych ukladach szczęśliwi. to, co prawda bardzo nie w moim
                    stylu, ja nie potrafię zaniżyć poprzeczki. znam za to kilka par- im się udało!
                    ot, mój najlepszy przyjaciel. zakilnał się tak samo jak ty- albo układ, albo
                    samotność, trzeciego wyjścia nie ma. teraz jest szczęśliwy. jego i jego
                    dziewczynę trzyma ze sobą coś, przy czym nawet słowo "miłość" wydaje się
                    niewystarczające. powiesz- stwarzają dobre pozory. nie- ja szukalam w tym fałszu,
                    bo nie chciało mi się wierzyć. co znalazłam? nic. zyczę ci podobnego
                    przewartościowania.

                    ale pisze to tylko na wszelki wypadek...i tak nie wierze w tę twoją maskę. ale
                    przynajmniej rozłamujesz cukierkową tendencję forum.


                    • forward Re: maga_ 15.12.01, 16:50
                      Cukierkowata konfekcja nie została narzucona przeze mnie. Lepsi ode mnie są tu
                      pisarze. Jak chcesz sprawdzić kim jestem to nie ma sprawy. Ja tylko uważam że
                      żeby z kimś sypiać lub żenić się to wcale nie potrzeba miłości wystarczy
                      lubieć. Zresztą co to jest małżeństwo umowa jak każda inna tylko dobre warunki
                      trzeba sobie zagwarantować.
                      Przykro mi cię rozczarować, ale moim idolem nie jest Janek a najbardziej
                      podobają mi się kreacje Humpreya Bogarta.
                      • maga_ Re: Forward 15.12.01, 17:57
                        zastanawiam się co ze mną jest nie tak- nie potrafię się jasno wyrażać, czy nie
                        potrafię rozumieć jasnych wypowiedzi? oba?
                        nie pisałam, że kreujesz cukierkową atmosferę forum, napisalamm, że się z niej
                        WYŁAMUJESZ. w dodatku stwierdziłam, że to dobrze. tam gdzie są różnice zdań tam
                        jest konstruktywna dyskusja. a przy tym nie ma towarzystwa wzajemnej adoracji.
                        ja co prawda wolę te ciepłe wypowiedzi, lubię się przy nich grzać.oczywiscie
                        granica pomiędzy ciepłem a kiczem jest nikła, zdarza się ją niektórym
                        przekraczać, dlatego powtorzę sens jednej z moich wypowiedzi- odrobina cyznimu
                        może nas trochę sprowadzić na ziemię.
                        powtórzę sie, żeby nieporozumień nie było- stwierdziłam, ze jesteś pod prąd a
                        nie z nim. jeśli teraz nie pojmiesz, to porzucę pisanie, bo najwyraźniej nie
                        potrafię formulować wypowiedzi :)
                        dowiedzieć się kim jesteś? tylko w takim zakresie w jakim chcesz się pokazać-
                        oto uroki internetu.
                        małżeństwo to umowa, owszem, ale jednym z warunkow jej zawarcia powinna być
                        miłość (niestety, nie zawsze jest). wybranie układu to indywidualna sprawa. ja
                        go nie wybiorę. i nie wierzę, że to mnie skazuje na samotność. i możesz
                        powiedziec, że jestem naiwna. może i jestem, ale mi z tą naiwnością dobrze.
                        hmm...to ironiczne podejscie do postaci Janka...może to i jest biegun przeciwny
                        do twojego, ale skąd wiesz, że to właśnie ty jesteś na tym prawidłowym?
                        idealizm nie jest słabością, cynizm także. ale oba mogą się nią stac w
                        przypadku przesady.
                        • forward Re:Maga_ 15.12.01, 19:59
                          Dla mnie idealizm oznacza iż pojęcia są pierwotne w stosunku do rzeczy P->R.
                          Jestem pod prąd w tym sensie że omija mnie na Romantice przyjemność bycia
                          trubadurem śpiewającym o miłości.
                          Zastanawiam się gdzie się podziali forumowicze i czemu nie podejmują dyskusji,
                          widocznie prawda boli, cóż zostałem rzecznikiem niepopularnej sprawy-adwokatem
                          diabła.Ciekawe kiedy trubadurzy miłości zaczną przytaczać mi przykłady
                          wielkich, szczęśliwych, szalonych i gorących miłości zakończonych heppy endem?
                          Może tak jak w wierszyku Na wyspach Bergamutach- "...po prostu wysp tych nie
                          ma".
                          • maga_ Re:Forward 15.12.01, 22:03
                            problem polega na tym, Forward, że ja ci nic nie mogę udowodnić, bo to kwestia
                            wiary lub niewiary. tyle tylko, że może ja mam po prostu potrzebę fideizmu-
                            muszę wierzyć, bo inaczej byłoby mi trudniej? w takiej dyskusji argumenty są
                            raczej liche, bo ja mogę ci jedynie przedstawiać kiczowate przykłady, które nie
                            mają zadnej wartości retorycznej, a ty mi uparcie powtarzać, że małżeństwo to
                            układ. w ten sposób daleko byśmy nie zajechali, jak sądzę.
                            może powiem ci tylko, że ja kiedyś też myślałam tak jak ty i poparłabym każde
                            twoje zdanie. wystarczyło trochę czasu i zmądrzałam (bądź też zgłupaiałam
                            ponownie). i wiesz, co? czuję się lepiej,znacznie lepiej.
                            a pojecia "idealizm" użyłam w znaczeniu potocznym , nie Platońsko-filozoficzno-
                            jakimś- tam.
                  • Gość: kakadoo Re: Forward i Furby IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.12.01, 21:46
                    Forward, mój miły, odczep ty sie od Aborygenów, dobrze? Tak się składa ze oni nie
                    podejmuja dzialań bezsensownych, nie uwieńczonych sukcesem, albowiem żyja w za
                    trudnym i wymagającym srodowisku i to im sie nie opłaca. Podobnie jak Eskimosom.
                    Czysta ekonomika. Jeśli chcesz wykazać bezsens czegoś to wybierz sobie inne
                    porównanie.
                    Zapewne nie miałeś takich intencji, lecz to co powiedziałeś zawiera w sobie całą
                    arogancje białego człowieka, cholerne zadufanie w sobie Europejczyka,
                    przedstawiciela "wyższej" cywizizacji. A właśnie człowiek kulturalny nie pozwala
                    sobie na uleganie głupawym stereotypom....

                    pozdrawiam serdecznie
                    Twoja narzeczona Kakadoo



                    forward napisał(a):

                    > Tak chciałbym znaleźć najlepiej złoto za nie wybudował bym hospicjum lub
                    > szpital chirurgiczny gdzieś na prowincji. Oczywiście mojego imienia.
                    > Ci co czekają na miłość zachowują się jak Aborygeni zaklinający deszcz na
                    > pustyni, który i tak nigdy nie spadnie dlatego tu na forum tak plują o miłości
                    > bo myślą że im coś skapnie.
                    > Czas dorosnąć i pomyśleć rozsadnie: dobry układ albo godnie znoszona samotność,
                    >
                    > a nie plucie o miłości przecież i tak większośc par jest ze sobą dla biznesu.

                    • Gość: Forward Re: Kakadoo i Maga_ IP: 213.25.166.* 16.12.01, 08:49
                      Kakadoo:Nie ma ze mnie nic z białego aroganta. Nie wiem skąd to oskarżenie.Może
                      to Tobie zabrakło argumentów więc uciekasz się do takiego wytrychu? Nie wiem
                      czy mam już teraz zacząć przepraszać za wycinkę lasu równikowego, kolonizację i
                      niewolnictwo?
                      Maga_:Ja nic nikomu nie narzucam, proponuję tylko inne spojrzenie bardziej
                      adekwatne do obecnych czasów.
                      • maga_ Re: Forward 16.12.01, 11:27
                        jasne, ze nic nie narzucasz- gdybyś próbował narzucać nie chciałoby mi się
                        nawet czytać twoich wypowiedzi, a co dopiero polemizować :)
                        i ja też nie szykuję się do palenia cię na stosie za poglądy :)
                        • forward Re: Maga_ 16.12.01, 13:51
                          Kamień z serca,ale tak naprawdę prowokował i prowokuje mnie wątek desperackie
                          byle co.Panie inicjujące ten wątek nie grzeszą delikatnością już to
                          sformułowanie mnie razi. Jaki w nim jest ładunek oceny a przecież każdy układa
                          sobie życie tak jak chce i jak potrafi nawet z byle czym. Im dłużej się temu
                          przyglądam nabieram przekonania że panie by w to weszły tylko nie mają już w co
                          i z czym i w dodatku doskwiera im brak byle czego. Podobny motyw przewinął się
                          w miłości bez wzajemności, dzięki trubadurom dziewczynom humor dopisuje. A
                          życie zmusza do ustępstw i nawet mnie rzuca czasami na kolana.
                          • wojtekt30 Re: Forward Re: Maga_ 16.12.01, 14:46
                            forward napisał(a):

                            > A
                            > życie zmusza do ustępstw ...

                            A może nie zmusza, szczególnie jeśli jesteśmy pogodzeni ze sobą. Nie odpowiada mi
                            coś (albo ja komuś) to dziękuję. Rozflądam się za nowymi podnietami, mam więcej
                            czasu dla przyjaciół, na czytanie historii Izraela, na pisanie na forum itd. A że
                            tych podniet z czasem może zabraknąć? Cóż, może wtedy pójdę na układ, choć wątpię
                            czy to jest opłacalne (to wcześniejsze stwierdzenie o ekonomice Aborygenów i
                            Eskimosów bardzo mi tu pasuje). Bo na czym polega taki układ? Sex, pranie,
                            gotowanie - zawodowcy zrobią to znacznie lepiej i wbrew pozorom taniej. A co
                            pozostaje? Wspólne opodatkowanie? W końcu i tak Belka się tym zajmie (i
                            słusznie). Bo w "układzie" nie ma miejsca na żadną wspólnotę duchową, nawet
                            kłócić nie ma się o co.
                            Nie zgadzam się z Tobą (bo to wyżej miało Cię popierać) tylko w kwestii, że na
                            prawdę kocha się tylko raz. Że niby zmarnowałem 4-ry lata kochając się w drugiej
                            i trzeciej miłości mojego życia, a teraz tracę czas uganiając się za następną?
                            Pozdrawiam
                            Wojtek
                          • maga_ Re: Forward 16.12.01, 16:14
                            oczywiscie- kwestia indywidualnego wyboru...
                            ale jak się nad tym głębiej zastanowić to motyw "byle czego" zaczyna się
                            pojawiać na forum w coraz to liczniejszych postaciach. trochę to niepokojące.
                            widac ta kwestia zastanawia coraz więcej osób. i co dziwne- przede wszystkim
                            kobiet. mężczyźni jakoś nie wydają się pochlonięci tym dylematem. szczerze
                            mówiąc boję się wysuwania wniosków. skoro dla mężczyzn nie jest to problem...
                            brrr... strach myśleć :)
                      • Gość: kakadoo Re: Kakadoo i Maga_ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.12.01, 18:10
                        Forward, mój miły, ja NIE napisałam: Forward Ty biały arogancie, tylko:.
                        Zapewne nie miałeś takich intencji, lecz
                        to co powiedziałeś zawiera w sobie całą(...)itd.
                        Wyraźnie rozróżniłam, i z deczka negatywnie wypowiedziałam sie o Twoim
                        stwierdzeniu, nie o Tobie :-))))

                        ps mam nadzieje ze faktycznie nie wycinasz lasów równikowych, bo gdzie by zyła
                        biedna papuga???





                        Gość portalu: Forward napisał(a):

                        > Kakadoo:Nie ma ze mnie nic z białego aroganta. Nie wiem skąd to oskarżenie.Może
                        >
                        > to Tobie zabrakło argumentów więc uciekasz się do takiego wytrychu? Nie wiem
                        > czy mam już teraz zacząć przepraszać za wycinkę lasu równikowego, kolonizację i
                        >
                        > niewolnictwo?
                        > Maga_:Ja nic nikomu nie narzucam, proponuję tylko inne spojrzenie bardziej
                        > adekwatne do obecnych czasów.

                        • forward Re: Kakadoo i Maga_ 16.12.01, 19:09
                          Maga_: Ja nad tym się zastanawiam, kiedy widzę kolegów jak na siłę idą na
                          wymuszone kompromisy, ale nie mogę ich źle oceniać, bo wiem że boją się
                          samotności.

                          Kakadoo:Wskocz na wątek na towarzyskim oddam jedną ankę w dobre ręce tam
                          namówiłem Ankę1 do mego niecnego zamiaru.
                          • maga_ Re: Forward 16.12.01, 19:14
                            pozostaje teraz nieco przerażające pytanie- będę z jakimś mężczyzną z
                            miłości...skąd mam wiedzieć, że ja dla niego nie będę kompromisem???
                            uff...i tak forum napędziło mi stracha :)
                            stawiam pytanie (właściwie takie, na które wiem, że nikt mi nie odpowie, bo
                            niby jak?)- i jak my, biedne kobiety mamy to poznać??? po oczach??? "it's in
                            his kiss"??? teraz mam o czym pomyśleć :)))
                            • forward Re: Maga_ 16.12.01, 19:27
                              Skąd będziesz wiedzieć sam nie wiem, może będzie was to obydwoje urządzać?
                              Fakt że w niedzielę stukamy w kompa już świadczy że jesteśmy biedni,
                              przynajmniej w sferze uczuć.
                              PS
                              Teraz to Ty ironizujesz,a myślałem że przekonałem cię.
                              • maga_ Re: Forward 16.12.01, 20:19
                                Forward, przecież kobiety są uparte, a ty mnie ot, tak chciałeś przekonać :))
                                ładunek ironii był delikatny, musiałam sie przynajmniej w malutkiej części
                                odwdzięczyć :)
                                ja czułabym się oszukana będąc "byle czym" i podejrzewam, ze z obawy przed
                                oszukaniem drugiej osobny nie zdecydowałabym się na zrobienie z niej "byle
                                czego". ale ja to ja, za innych ręczyć nie mogę. na szczęście, bo miłość,
                                której jesteśmy pewni zwalnia z wysilku.
                                • forward Re: Maga_ 16.12.01, 20:42
                                  Po tym co piszesz wiem że nie jesteś byle czym. Ładunek ironii w moich postach
                                  wcale nie świadczy o tym że podchodzę do życia z dystansem. Przeciwnie jestem
                                  wybuchowy a czasem wręcz małostkowy. Życzę ci faceta takiego jakiego sobie
                                  wymarzysz i który pokocha Ciebie taką jaka jesteś.
                                  Co myślisz o taktyce przedstawiania się od jak najgorszej strony? Później może
                                  być już tylko lepiej.
                                  Ale teraz muszę uspokoić Kakadoo, bo mnie właśnie ścina na sąsiednim wątku.
                                  • maga_ Re: Forward 17.12.01, 17:41
                                    a wyglądający czasem z moich postów (ale tylko czasem) pozór buddyjskiego
                                    spokoju i pewnosci wszystkiego ukrywa głęboko zabałaganioną osobowość, która
                                    tylko w niektórych punktach ma solidne podstawy i tylko na nich się trzyma :)
                                    z jak najgorszej? hmm...nic do rozważania, ja jako urodzony pechowiec od razu
                                    na starcie robię jak najgorsze wrażenie, a potem pozostaje mi tylko mozolnie je
                                    odbudowywac :) może i dobrze? :)
                                    a ktoś, na kogo zasługuję chyba powoli się materializuje. jeszcze się trochę po
                                    omacku poruszamy oboje, trochę to marna strefa zawieszenia broni- na stoliku
                                    kawiarnianym, ale zaczynam czuć, ze może przyjdzie mi się po raz kolejny w moim
                                    życiu zgubić rozsądek...ale na razie bronię się w strefie kawiarni :) ale
                                    miesza mi się w glowie troszeczkę :)
                                    dostało ci się od Kakadoo? kobieca solidarnosć (zwana też solidarnoscią
                                    jajników:) ) skłania mnie do przyznania jej racji, niezależnie od tematu :))))
                                    • forward Re: Maga_ 17.12.01, 19:03
                                      Bardzo się cieszę i trzymam kciuki.
                                      Dziś na mnie poprawiła sobie humor pani adwokat, później Mathildae, ale nie dam
                                      się sprowokować i nie zaatakuję, przynajmniej damy. Idę zabiorę się za Janka.
                                      To taki męski myk prowokować się i kłaść sobie po ryju dla ulgi.
                                      • maga_ Re: Forward 17.12.01, 20:03
                                        no, tak...kobiety pokazały ci twoje miejsce, a biedy Janek za to obrywa po
                                        dziobie. męska cześci forum uważaj- Forward atakuje :)
                                        • forward Re: Forward 18.12.01, 12:32
                                          Już mi ulżyło, atak znienacka to moja specjalność. Przez jakiś czas nie będę na
                                          forze, gdzieś do początka stycznia.Prześlę Tobie kartkę z życzeniami na adres
                                          maga_@poczta.gazeta.pl, zgadza się ? i się wytłumaczę.
                                          Na mnie zrobiłaś od początku dobre wrażenie. Co jesteś zaskoczona?
                                          A co do mojego kolegi jak bym z nim dłużej porozmawiał to bym go pewnie
                                          przekabacił na swoją stronę.
                                          • maga_ Re: Forward 18.12.01, 14:25
                                            ja i dobre wrażenie? zaskoczona jak nigdy :) ale to może oznaczać,że teraz bedzie
                                            tylko gorzej :)
                                            ja za kartki zabieram się zawsze troszkę później ,ale cóż- będę musiała ciebie
                                            wysłać w trybie przyspieszonym , w nadziei, że odbierzesz ją jeszcze przed swoim
                                            zniknięciem :)
                                            a jak nie to, poczeka na ciebie :) tak jak i całe forum :)
                                            do postukania :)
    • nicto2 Re: Czy koniecznie musimy być szczęśliwi? 16.12.01, 12:23
      Oczywiscie,ale nie wiaze sie to z okolicznosciami.Wystarczy byc urodzonym z
      predyspozycja do tego blogiego uczucia jakie nam daja endorfiny w mozgu.

      Jezeli tego nam brak,to nic nie pomoze
      • forward Re: Niecto2 16.12.01, 14:01
        Powtarzasz tezy Kinga świadczące o waszym zainteresowaniu genetyką i biochemią.
        • nicto2 Re: Niecto2 16.12.01, 14:25
          forward napisał(a):

          > Powtarzasz tezy Kinga świadczące o waszym zainteresowaniu genetyką i biochemią.

          Popatrz tych na heroinie. Tych na ulicy w lachmanach, glodnych, bezdomnych z
          blogim usmiechem na twarzy pozdr
          • forward Re: Niecto2 16.12.01, 14:29
            Nie rozumiem.
            • mathildae Re: 17.12.01, 12:20
              bez podtekstow;
              ci, ktorzy nie potrafia kochac, niech wierza, ze nie ma milosci. bedzie im
              latwiej zyc i umierac.
              • forward Re: Mathildae 17.12.01, 12:28
                Życie nie jest łatwe z miłością czy bez niej, a śmierć jest straszna, zawsze i
                wszędzie.
                • mathildae Re: Mathildae 17.12.01, 12:57
                  forward, (chyba?) nie zrozumiales - jednak mniej strasznie jest umierac gdy
                  kochasz.
                  ps. jak weekend'owe przemyslenia z wielbladem w tle?

                  forward napisał(a):

                  > Życie nie jest łatwe z miłością czy bez niej, a śmierć jest straszna, zawsze i
                  > wszędzie.

                  • forward Re: Mathildae 17.12.01, 13:06
                    Przemyślenia kosztowały stado wielbłądów, więc kobiet juz nie szukam, bo nie
                    stać mnie.
                    • mathildae Re: Mathildae 17.12.01, 13:42
                      to co, teraz szwadron wiarusow? ;-))
                      see you, forward

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka