Dodaj do ulubionych

usmiechy o poranku

30.08.07, 09:33
usmiechy dla wszystkich razem i kazdego z osobna
Obserwuj wątek
    • Gość: art69 Re: usmiechy o poranku IP: 212.244.155.* 30.08.07, 10:39
      > usmiechy dla wszystkich razem i kazdego z osobna
      Śle Aga siedem siedem, w uśmiechy zasobna
      Więc chwytaj, kto może - braci netowa
      Ilość ograniczona, promocja czasowa!
      • aga77ti Re: usmiechy o poranku 30.08.07, 10:47
        i jak zwykle Twoj post wywołał uśmiech na mej twarzy :)
        • Gość: art69 Re: usmiechy o poranku IP: 212.244.155.* 30.08.07, 10:57
          > i jak zwykle Twoj post wywołał uśmiech na mej twarzy
          To największa nagroda, o jakiej biurowy poeta marzy :-)
          • aga77ti Re: usmiechy o poranku 30.08.07, 11:14
            skoro tak mowisz :)
            powiedzialabym raczej "mala rzecz (w sensie moj usmiech), a cieszy".
            tylko nie mow, ze to jest kokieteria z mojej strony - bo tak nie
            jest.
    • asleep_alien Re: usmiechy o poranku 30.08.07, 11:57
      Również uśmiechy :) oraz wierszyk Brzechwy - z dedykacją dla tych wszystkich,
      którzy poszukują swojej połówki - a czasem czekają i boją się wykonać ruch jako
      pierwsi - lub boją odpowiedzieć pozytywnie na czyjś ruch wobec nich :)

      Jan Brzechwa
      ŻURAW I CZAPLA

      Przykro było żurawiowi,
      Że samotnie ryby łowi.

      Patrzy - czapla na wysepce
      Wdziecznie z błota wodę chłepce.

      Rzecze do niej zachwycony:
      "Piękna czaplo, szukam żony,

      Będę kochał ciebie, wierz mi,
      Więc czym prędzej się pobierzmy."

      Czapla piórka swe poprawia:
      "Nie chcę męża mieć żurawia!"

      Poszedł żuraw obrażony.
      "Trudno. Będę żył bez żony."

      A już czapla myśli sobie:
      "Czy właściwie dobrze robię?

      Skoro żuraw tak namawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      Pomyslała, poczłapała,
      Do żurawia zapukała.

      Żuraw łykał żurawinę,
      Więc miał bardzo kwaśną minę.

      "Przyszłam spełnić twe życzenie."
      "Teraz ja się nie ożenię,

      Niepotrzebnie pani papla,
      Żegnam panią, pani czapla!"

      Poszła czapla obrażona.
      Żuraw myśli: "Co za żona!

      Chyba pójdę i przeproszę..."
      Włożył czapke, wdział kalosze,

      I do czapli znowu puka.
      "Czego pan tu u mnie szuka?"

      "Chcę się żenić." "Pan na męża?
      Po co pan się nadweręża?

      Szkoda było pańskiej drogi,
      Drogi panie laskonogi!"

      Poszedł żuraw obrażony,
      "Trudno. Będę żył bez żony."

      A już czapla myśli: "Szkoda,
      Wszak nie jestem taka młoda,

      Żuraw prośby wciąż ponawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      W piękne piórka się przybrała,
      Do żurawia poczłapała.

      Tak już chodzą lata długie,
      Jedno chce - to nie chce drugie,

      Chodzą wciąż tą samą drogą,
      Ale pobrać się nie mogą.
      • aga77ti Re: usmiechy o poranku 30.08.07, 13:02
        oj nie chcialabym byc w skorze ani zurawia ani czapli
        • asleep_alien Re: usmiechy o poranku 30.08.07, 13:14
          Ludzie boją się ośmieszenia, zranienia.
          Z drugiej strony - jak ryzyko się opłaci - to sukces :)
          A jak nie wyjdzie - to też w sumie dobrze zaryzykować - bo im wcześniej okaże
          się, że coś nie ma przyszłości, tym łatwiej z tego wyjść i więcej czasu zostanie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka