bamse
16.10.03, 20:58
Zdecydowałem odejść.
6 wspólnych lat, wspólne pasje, wspólne konflikty, rozłąki i splecione dusze,
świat u stóp, plany, poranna sobotnia wspólna televizja, imieniny, zapachy,
śpiew, nie własne kosmetyki w łazience, czasem zupa.
Spore nieporozumienie, świadome zaognienie, rozłąka, brak motywacji do
łagodzenia.
Dziś wyzerowałem swój licznik.
Zaczynam od początku. Spakowałem swoje płyty.
Czy to co nie jest mi znane będzie lepsze? Czy odnajdę swoją Dulcyneę? Czy
będę miał dzieci? Obawiam się wielce że ten scenariusz się powtórzy, że znów
nie zauważę czegoś przez kilka lat. Przyszłość odrobinę mnie przestrasza.
Miłości gdzie jesteś.
-----
free for love