white.falcon
17.10.03, 23:59
Odnoszę wrażenie, że na FR wszyscy (lub prawie wszyscy) na coś czekają: na
miłość; na kogoś; na to, że ułoży się sytuacja "po myśli"; prozaiczno-
romantycznie - na ładny dzień. Nie jest to nadzieja na to coś - to jest
czekanie, że wydarzy się, że znajdzie się, nadejdzie taki dzień. Jednak
pewnego rodzaju luksusem jest nie czekanie na nic. Nie czekanie, a potem -
cieszenie się, jeżeli coś się uda, coś się zdarzy - niespodziewanie lub
dzięki własnym wysiłkom, własnej pracy. Czy nie lepiej nie czekać, tylko
cieszyć się z posiadanych okruchów dobra, z okruchów sukcesu, na który
zapracowaliśmy? Prezenty i niespodzianki od losu bardziej cieszą, gdy
przychodzą niespodziewanie, gdy są zaskoczeniem. "Nie czekanie" może być
luksusem, ale też może być męczące, jeżeli odbieramy je jako intruza i wroga.
A co sądzicie Wy?
Pozdrv.:)