queenslanderka 14.11.03, 02:23 ja jako dziecko chodzilam na lekcje religi i sie modlilam codzien. Teraz juz nie. Ciekawa jestem ile ludzi nadal to robi i czy regularnie i jak czesto na dzien? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
quickly Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 06:25 Ja tak. Nie lubie rozmawiac na dwa tenmaty, seksu i religii... Mozna latwo stracic rownowage. Modlitwa jest wazna. Skoro jest napisane, ze warto tak robic... Uspakaja. Z reguly modlac sie o cos prosimy i nic zlego w tym nie ma. Tylko trzeba o to poprosic.. Mam cos ciekawego na ten temat. To z "Wrozki", ale da sie strawic... MARZENIA MUSZĄ ODDYCHAĆ Choć współczesna psychologia wykorzystuje wiele z "odkryć" huny, ta wciąż pozostaje w sferze szamańskiej magii. O jej sile może się przekonać każdy, kto zastosuje się do jej prostych zasad i wykorzysta najwspanialsze narzędzie, jakim obdarzył nas Stwórca - WYOBRAŹNIĘ. Huna uczy, jak się nią posługiwać, by marzenia się zmaterializowały. Inaczej mówiąc, co robić, by dostać podwyżkę, zbudować dom, wyjechać w podróż dookoła świata czy pozbyć się męczących migren. Aby to osiągnąć, trzeba na co dzień, systematycznie i z wiarą praktykować życie według zasad huny oraz nauczyć się Modlitwy Kahunów. Masz trzy dusze W poprzednim numerze "Wróżki" opisaliśmy, jak działa system Wiedzy Tajemnej hawajskich kapłanów huny. W skrócie polega on na wywołaniu harmonijnej współpracy trzech oddzielnych, niezależnych od siebie poziomów świadomości człowieka: Niższego Ja (podświadomości), Średniego Ja (świadomości) i Wyższego Ja (nadświadomości). Średnie Ja, czyli my, cieleśni ludzie z narządami zmysłów i mózgiem, nie potrafimy się kontaktować ze swoim Wyższym Ja, inaczej mówiąc własnym Aniołem Stróżem, "iskrą bożą" w człowieku, jego bytem duchowym, czy jak go tam nazwać. Potrzebujemy do tego pośrednika, jaką jest podświadomość, czyli Niższe Ja. Każde marzenie, aby zostało spełnione, musi być przekazane drogą telepatyczną przez świadomość do podświadomości, która jest niejako bankiem pamięci. Ona dopiero przesyła prośbę dalej - w formie obrazów myślowych - do Wyższego Ja, które spełni marzenie. Ale tylko pod kilkoma warunkami. Szczęście w zasięgu wzroku Po pierwsze, musisz wybaczyć wszystkim, pogodzić się z nimi i wynagrodzić krzywdy, które wyrządziłeś. Prośby do Wyższego Ja można zanosić tylko z czystym sercem i sumieniem. (Dokładniej opisaliśmy ten proces w poprzednim numerze "Wróżki"). Po drugie, musisz bardzo dokładnie wiedzieć, czego chcesz, o czym marzysz. Myśl skierowana do nadświadomości musi bowiem zawierać gotowy obraz tego, czego się pragnie. Dlatego też, gdy marzysz o pracy, mieszkaniu czy samochodzie, to wyobraź sobie, że już masz tę pracę, mieszkanie, samochód. Zobacz, jak się z tym czujesz, na przykład w miejscu pracy - czy masz do niej dobry dojazd, sympatycznych kolegów, sensownego szefa, satysfakcjonującą zapłatę, wyobraź sobie, jak podpisujesz listę płacy, przyjrzyj się swoim czynnościom. Podobnie, gdy pragniesz mieć nowe mieszkanie lub dom. Wyobraź sobie, ile ma pokoi, gdzie jest łazienka, a gdzie kuchnia. "Pomieszkaj" w nim, pomyśl, jaka jest wysokość czynszu, rat, pożyczek na mieszkanie itp. Poświęć na to kilka dni, a nawet tygodni. Pozwól myślom kłębić się w głowie. Porzuć je na dzień, dwa i znowu do nich wróć, aż będziesz mieć całkowitą pewność, czego naprawdę chcesz. Ta pewność jest niezbędna do tego, aby Modlitwa Kahunów, którą się posłużysz, była skuteczna. Praktycy Wiedzy Tajemnej twierdzą, że prośba będzie spełniona szybciej, jeżeli prócz modlitwy zostanie zastosowany bodziec fizyczny. Na czym to polega? Załóżmy, że prosisz o dom i jesteś przekonany, że wkrótce wszystkie okoliczności tak się ułożą, iż będzie Cię stać na zbudowanie czy kupienie tego domu. Widzisz, jak po nim chodzisz, jak go urządzasz, meblujesz, jak przyjmujesz w nim gości na parapetówce. A potem stosujesz bodziec fizyczny, czyli bierzesz rzeczywistą cegłę czy deskę, kładziesz przed sobą i mówisz głośno, że jest to zalążek domu, który wyprosiłaś. Gładzisz tę cegłę i wyraźnie, z naciskiem powtarzasz na przykład: "To jest pierwsza cegła frontowej ściany". Podobnie postępujesz w przypadku pieniędzy (na przykład nagrody). Kładziesz przed sobą banknot, mówiąc, że to pierwsze pieniądze z Twojej premii. Ładowanie duchowego akumulatora W języku Kahunów te myślowe obrazy były nazywane nasionami. Aby mogły zakiełkować i potem wyrosnąć, a więc stać się rzeczywistością, koniecznie trzeba im dostarczyć wody, czyli siły życiowej, którą wyznawcy huny nazywają mana. Produkcja many jest prosta - powstaje z pożywienia, które dostarczamy organizmowi. Podobnie jak benzyna w silniku samochodowym, pożywienie zostaje spalone i zmienione w energię, manę. Ale silnik samochodu, aby był mocniejszy, może mieć turbodoładowanie. W wypadku Niższego Ja, czyli naszego fizycznego ciała, źródłem tej dodatkowej energii - takim "turbodoładowaniem" - jest oddech. Kahuni twierdzą, że najmniejsza ilość many potrzebna do przesłania prośby do nadświadomości - Wyższego Ja - to taka, jaką uzyska się w czasie cyklu 40 pełnych oddechów. Ale oddech oddechowi nierówny. Głębokie i rytmiczne oddychanie, które pozwala gromadzić manę, wymaga wprawy. Uczymy się oddychać Zacznij ćwiczenia na spacerze. Wsłuchaj się w rytm własnego serca, a potem próbuj oddychać zgodnie z nim. Jeden wolny krok odpowiada jednemu uderzeniu serca. Ćwiczyć możesz i w domu przy otwartym oknie. Przez 4 kroki wolno, rytmicznie wciągaj powietrze w płuca, a potem przez następne 4 - wydychaj. Ćwicz tak parę razy dziennie po kilka minut. Gdy ustalisz własny rytm, możesz ćwiczyć siedząc na krześle z wyprostowanym kręgosłupem i w myślach liczyć - 1... 2... 3... 4. Kiedy opanowałaś już rytmiczne, głębokie oddychanie, próbuj zatrzymywać oddech. Zatrzymanie go na chwilę w płucach pozwala przenikać manie (Hindusi mówią o niej prana), czyli kosmicznej energii, do wszystkich połączeń nerwowych w organizmie. Teraz przez 4 kroki wciągaj powietrze, przez kolejne kroki zatrzymuj je w płucach (tyle, ile dasz rady, bez nadmiernego wysiłku), a następnie wydychaj je płynnie (nie za szybko!). Wyobraź sobie, że wdychasz radość, spokój i rozprowadzasz (w czasie zatrzymania oddechu) po całym organizmie, wydychając zaś usuwasz zbędny balast, a także złość, żal czy ból. Uwaga! Nadciśnieniowcy, krążeniowcy i sercowcy mogą wykonywać ćwiczenia tylko po konsultacji ze swoim lekarzem! Świadome oddychanie jest początkiem prawdziwej współpracy między Średnim i Niższym Ja. Zwiększona dawka energii pomoże zanieść nasze pragnienia do Wyższego Ja. Do tego, oprócz czystego serca i umysłu oraz many, potrzebujemy jeszcze głębokiego relaksu, wyciszenia duchowego, którego nauczymy się za miesiąc wraz z Modlitwą Kahunów spełniającą wszelkie marzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
queenslanderka Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 06:35 Dziekuje:-)tak duzo napisales. Co do wyobrazni to wlasnie sie slyszy - ja przeczytalam pare ksiazek: Power of imagination, Power of Visualisation I Power of Creative Visualisation A Czy Ty stosujesz ta metode co opisales? Odpowiedz Link Zgłoś
queenslanderka Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 06:38 to co napisales tez cos ma wspolnego z positive affirmations to jest tez taka metoda by osiagnac jakies marzenie Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 06:59 Szczerze mowiac niczego nie praktykuje. Za to lubie byc w ogrodzie. Tam jest pelno Pana Boga. Poza tym trzymam sie zlotej zasady, ze nie nalezy trzymac w sobie zlosci, lub zalu dluzej, dluzej niz do wieczora... Pozniej, kiedy odzywam sie do kogos na tym forum (kto powiedzmy odpowiednio mnie wczesniej "podsumowal"), wyglada to dla wielu jak pokaz masochismu... Ale ja sie tym zbytnio tym nie przejmuje. drakulina, to sie dotyczy miedzy innymi Ciebie promyczku :)))) (drakulina, to jest taka sympatyczna dziewczyna, ktora czasami pisze na forum i z calego swojego serduszka szczerze nienawidzi quickly'ego...) Odpowiedz Link Zgłoś
queenslanderka Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 07:06 quickly napisał: > Szczerze mowiac niczego nie praktykuje. > Za to lubie byc w ogrodzie. Tam jest pelno Pana Boga. Poza tym trzymam sie > zlotej zasady, ze nie nalezy trzymac w sobie zlosci, lub zalu dluzej, dluzej > niz do wieczora... tak sie mowi ze wybaczenie wyzwala. Ze naprzyklad depresja to jest zlosc trzymana w sobie, skierowana do innych lub siebie. Masz jakies inne zwierzatka oprocz ptakow w ogrodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 07:39 Kotka. A wlasciwie kotke (9 lat)... Oprocz tego szczura (trzy miesiace). Przez zupelny przypadek. Ale kotka nie reaguje na szczurka, a szczurek na kotke. To samo dotyczy ptakow w ogrodzie. Zupelna symbioza. Musze juz isc... Do uslyszenia w poniedzialek. Odpowiedz Link Zgłoś
queenslanderka Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 07:43 quickly napisał: > Kotka. A wlasciwie kotke (9 lat)... > Oprocz tego szczura (trzy miesiace). Przez zupelny przypadek. Ale kotka nie > reaguje na szczurka, a szczurek na kotke. To samo dotyczy ptakow w ogrodzie. > Zupelna symbioza. > > Musze juz isc... szczurka - ciekawa jak ma na imie:-) ladnego weekendu zycze Odpowiedz Link Zgłoś
elein Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 13:49 dawniej -tak. teraz zbyt daleko odeszlam od wiary i stracilam przekonanie co do sensu modlitwy. ale brakuje mi tego. Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 14:50 queenslanderka napisała: > ja jako dziecko chodzilam na lekcje religi i sie modlilam codzien. > Teraz juz nie. Ciekawa jestem ile ludzi nadal to robi i czy regularnie i jak > czesto na dzien? Wydaje mi sie,ze wiekszosc osob stosuje maksyme 'jak trwoga to do boga'.W opalach 'klepie' zdrowaski.Ja czasem w myslach prosze-trudno okreslic kogo- o opieke nad moimi bliskimi,nawet,gdy nie ma powodu do obaw-tak na wszelki wypadek.Ale to chyba bardziej kwestia wiary w to,ze jak komus dobrze zyczymy to moze to do nas wrocic:) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka a jak sie nie ma o co modlić? 14.11.03, 15:12 Jak nic już nie jest ważne z tych ziemskich nieistotnych spraw - to o co się wtedy modlić? Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: a jak sie nie ma o co modlić? 14.11.03, 15:17 cal-ineczka napisała: > Jak nic już nie jest ważne z tych ziemskich nieistotnych spraw > - to o co się wtedy modlić? Nie znam odpowiedzi na to pytanie,nie chce na sile filozofowac.Zawsze mozna o lepsza przyszlosc,ale to tylko tak latwo pisac,wiec nie bede sie dalej wymadrzac. Odpowiedz Link Zgłoś
debi_bebi A jak się nie ma o co modlić, 14.11.03, 18:24 w co nie bardzo wierzę, to trzeba dziękować za to, co się ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kobbieta Re: a jak sie nie ma o co modlić? 14.11.03, 22:11 cal-ineczka napisała: > Jak nic już nie jest ważne z tych ziemskich nieistotnych spraw > - to o co się wtedy modlić? to brzmi jakby napisala osoba, ktora jest rozczarowana zyciem Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: a jak sie nie ma o co modlić? 14.11.03, 22:25 Może nie "o coś - za coś", ale za kogoś, jeżeli nie potrzebuje nic więcej i jest osobą szczęśliwą? W rozczarowaniu można znaleźć - nomen-omen - ratunek dla innych i siebie. W w szczęściu warto pamiętać o innych. Banał, ale prawdziwy. Szczęście nie trwa wiecznie. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka _|_<*>_|_ 15.11.03, 14:01 No ale w niebie bedzie inaczej - pojdzcie sobie na fatmski albo na rozaniec zwykly do jakiegos kosciola - ludzie modla sie o zdrowie, dobra prace, mature - o to co im jest potrzebne tutaj - na Ziemii. A pojdzcie sobie na odnowe w duchu sw, lub na oaze - zupelnie inny trick myslenia. Mozna czytac Biblie i modlic sie o - jakby to ujac - o to co w biblii najwazniejsze - wartosci Boskie - ponoć zmieniają człowieka :) White falcon - jasne że za kogoś, tylko nie wystarczy sie tylko modlić, a żeby dać coś z siebie trzebaby modlić sie o to "coś" Odpowiedz Link Zgłoś
snow.white Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 18:46 Ja tak-robilam to codziennie bedac dzieckiem-i nadal to robie. Odeszlam od Kosciola troche-od wiary nie. Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 18:50 Jeżeli już modlę się, to nigdy specjalnie o nic nie proszę Boga. Poprostu mu dziękuję za to, co mam i taką jedyną moją może prośbą, jest, by "nie pogorszyło się" w życiu moich bliskich i moim. Poprostu sądzę, że więcej jest ludzi, którym jego pomoc jest potrzebna i po co robić swoją osobą "zamęt" w kancelarii próśb Pana Boga. Jeszcze jakiś Aniołek-praktykant uzna jakąś moją prośbę za ważną i odrzuci czyjąć ważniejszą, przez co ktoś inny będzie poszkodowany. Nie chcę tego. Wolę modlić się za zmarłych, bo im napewno tego potrzeba. Natomiast co dotyczy "spełnialności" marzeń. Obserwuję u siebie dziwną rzecz. Ilekroć jakaś myśl "przemknie" mi się na obrzeżu umysłu, to w dziwny sposób się spełnia. Nie są to marzenia złe, ale mnie zaskakuje ich spełnialność. Natomiast jeżeli przy czymś upieram się, pracuję nad tym, dążę, to "50 na 50" - albo się spełni i nie da mi specjalnej satysfakcji, albo się nie spełni. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
maniia Re: czy sie modlicie? 14.11.03, 22:30 modliwtwa nie musi byc o cos za cos itd juz samo modlenie sie bez oczekiwan zadnych juz daje ukojenie mam na mysli modlitwy znane typu "zdrowas Mario itd Odpowiedz Link Zgłoś