atakowana

14.01.04, 19:57
witam vege-tarian!
Czy jeśli ktoś dowie sie, że nie jadacie mięsa, próbuje natychmiast na was
pro-mięsowej krucjaty?? Bo ja non-stop czuję się atakowana- a dlaczego? ale
jak to? no co ty? Mam wrażenie, że ludzie myślę, że ponieważ ja jestem vege,
to od razu chcę wszystkich przerobić na swoje podobieństwo. A ja naprawdę nie
zamierzam nikogo atakować za konsumpcję zwierząt. Co robicie jak ktoś was tak
molestuje. Pozdrawiam.

    • balbinia Re: atakowana 14.01.04, 21:15
      W moim otoczeniu i miescie raczej nikt sie nie dziwi, czasem ktos spyta co ja
      wlasciwie jem. Ale jak jestem w Polsce, spotykam sie z malo ciekawymi
      rekacjami: wysmiewanie, glupie docinki, wielkie oczy jakbym byla z innej
      planety. A najbardziej nieprzychylni do wegetarianizmu i chamscy do mnie sa
      ludzie w malych miasteczkach i wsiach. Kiedy jezdze do mojej babci na wies, a
      ide ulica, pokazuja mnie palcami. Ale to prosci ludzie i traktuja mnie jak
      pania "miastowa", pania z wielkiego swiata, dziwologa, bo jakze psa mozna
      trzymac w domu a nie na lancuchu, a "swinie sa po to aby je zarzynac".
      Osobiscie mam gdzies co o mnie mowia, takze nie robie nic i nie reaguje,
      najwyzej sie usmiecham :-))
    • Gość: Katrinko Re: atakowana IP: *.kedzierzyn-kozle.sdi.tpnet.pl 14.01.04, 21:41
      Co robię w takich sytuacjach? Gryzę, ale wypluwam:)
      • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.01.04, 22:00
        Dlaczego pytania traktujesz jako atak?Ja w swoim dosyć długim życiu znałem
        dwuch wegetarian(teraz już nimi nie są) i zawsze zadawałem im różne
        pytania.Zauważyłem ciekawe zjawisko :wtedy z przekonaniem głosili poglądy z
        którymi obecnie zupełnie się nie zgadzają.Z dużą dozą prawdopodobieństwa można
        powiedzieć,że ok.75% dyskutujących tu wegetarian za parę lat będzie się sama
        sobie dziwiła po co im to było.Pozdr
        • Gość: Katrinko Re: atakowana IP: *.kedzierzyn-kozle.sdi.tpnet.pl 14.01.04, 22:03
          Co innego pytania, co innego atak. Nie jestem przewrażliwiona i potrafię
          odróżnić te rzeczy
        • balbinia Re: atakowana 14.01.04, 22:32
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > Dlaczego pytania traktujesz jako atak?Ja w swoim dosyć długim życiu znałem
          > dwuch wegetarian(teraz już nimi nie są) i zawsze zadawałem im różne
          > pytania.Zauważyłem ciekawe zjawisko :wtedy z przekonaniem głosili poglądy z
          > którymi obecnie zupełnie się nie zgadzają.Z dużą dozą prawdopodobieństwa
          można
          > powiedzieć,że ok.75% dyskutujących tu wegetarian za parę lat będzie się sama
          > sobie dziwiła po co im to było.Pozdr


          Wtrace sie, ale: ironicznie czy lekko pogardliwe zadawane pytania glownie w
          celu osmieszenia wegetarianina, nie maja wiele wspolnego z ciekawoscia czy
          przychylnoscia pytajacego do wegetarianizmu. Ton, barwa glosu, gesty i wyraz
          twarzy jasna mowia nam o intencjach pytajacego. :-))
        • Gość: brumbak Re: atakowana IP: *.crowley.pl 14.01.04, 22:54
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > > powiedzieć,że ok.75% dyskutujących tu wegetarian za parę lat będzie się
          sama sobie dziwiła po co im to było.Pozdr

          • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.01.04, 08:50
            Znowu cie wypuścili z tych Tworek,pedale?
    • Gość: Pichciarz Re: atakowana IP: *.proxy.aol.com 14.01.04, 23:18
      A ja myślę, że dużą rolę odgrywa w takich wypadkach brak kulinarnej ogłady,
      ludzie często kojarzą wegetarianizm z jedzeniem jarzynek i zielenin. Nie zdają
      sobie sprawy, że potrawy wegetariańskie to prawdziwe dania, prawdziwa kuchnia
      równie pełna i kompletna jak i niewegetariańska. Ale oni nigdy takich rzeczy
      nie jedli.
      A może zaprosić kogoś takiego, jeśli jest się z osobą w bliższym kontakcie, na
      wegetariański obiad? Przyjdź i popróbuj. Nic nie oczyszcza atmosfery bardziej
      niż wspólna celebra przy stole.
      • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.01.04, 09:00
        Na jakiej podstawie zakładasz,że wszystkożercy nie znają urozmaiconych potraw
        bezmięsnych?Oprócz tego,że nie wyeliminowałem mięsa ze swojego jadłospisu to
        również jadam całą resztę.To o was można powiedzieć,że sami ograniczacie swoje
        doznania smakowe.Nie jesteście wybraną elitą wśród niedoinformowanych tłumów,a
        jeżeli tak faktycznie uważasz to pomóż zrozumieć,a nie pouczać.Pozdr
    • ziemniakk Re: atakowana 14.01.04, 23:52
      prawie na kazdym kroku :/ zadaja glupie pytania, mowia, ze marchewka tez czuje,
      i ze to, co robie jest bez sensu, bo i tak zwierzeta sa zabijane...
      :/
      a co robie?? staram sie odbijac argumenty :] i przewaznie wysiadaja :D

      a jak ktos jest juz tak naprawde upierdliwy, to mu po prostu mowie, ze nie bede
      jadla czegos, co mialo odbyt :P i rozmowa sie konczy :P
      • emka_waw Re: atakowana 15.01.04, 08:50
        Brzydzisz się mięsem bo miało odbyt? Wybacz, ale sama masz odbyt. Brzydzisz się
        samej siebie?

        PS. Komórki wydalnicze u roślin też istnieją i nikt jakoś nie marudzi, że musi
        je jeść. A ich z rośliny nie usuniesz, w przeciweństwie do odbytu ze zwierzęcia.
        • Gość: boza krowka Re: atakowana IP: 194.95.59.* 15.01.04, 13:17
          Emko, nie potrafisz czytac?
          Ziemniak napisala ze tak reaguje, jak ktos jest upierdliwy, czyli jak Ziemniak
          ma dosc czyichs nachalnych pytan o Ziemniakowa diete. Takie brutalne argumenty
          maja to do siebie, ze sie ludze zamykaja. I to od razu.
          Jestem 16 lat wege i mialam takich sytuacji mase - a dlaczego nie jesz, a ile,
          i ze kuzynka tez nie jadla, a teraz je, a co zrobisz, a czy cie nie kusi, a jak
          mowisz, ze owszem nie kusi, to ci powiedza, ze kiedys skusi i to cale namolne
          odpytywanie z diety. I nie o to chodzi, ze sie wstydze mojej diety i przekonan.
          Nie, to nonsens.
          Po prostu po entej osobie masz dosc tlumaczenia sie i stosujesz takie brutlane
          argumenty. A pytaja czesto malo znane osoby.
          Terapia szokowa jest wysoce skuteczna. W przypadku wielu problemow.
          • emka_waw Re: atakowana 15.01.04, 14:07
            W przeciwieństwie do ciebie nie tylko czytam, ale również analizuję to co
            przeczytałam. Moje pytanie, jeśli nie zrozumiałaś, dotyczy faktu, iż argument w
            postaci "zwierzę ma odbyt" jest po prostu głupi. Nie obrzydliwy, nie straszny,
            no może trochę infantylny. Bo jeśli brzydzimy się tego, co ma odbyt, to jedynym
            logicznym wnioskiem osoby słyszącej taki argument jest pomyśleć: "zwariowała,
            sama ma odbyt i brzydzi się tego". To mniej więcej ta sama klasa argumentu
            co "marchewka nie ma centralnego układu nerwowego". Większość zwierząt też go
            nie ma.

            Natomiast, co już podkreślałam, głupawym pytaniom o dietę należy dać odpór,
            tylko może nieco sensowniejszy, nie ośmieszający wegetarian.
            • Gość: boza krowka Re: atakowana IP: 194.95.59.* 15.01.04, 14:13
              Dla ciebie ten argument jest glupi. Dla Ziemniaka nie.
              De gustibus non dispudandum est, ze pozostaniemy przy lacinie.
              A analizowanie nie oznacza: patrzenie na wszystko pod wlasnym katem.
              Wiesz, Emko, argumenty o ukladzie nerwowym sa glupie, jak sama przyznajesz(
              ulubione to: a marchewka nie placze?). Ale dla osob je wypowiadajacych maja one
              logiczne uzasadnienie. Tak mozna bez konca.
              Odbyt jest brutalny, ale skuteczny na glupawe pytania. Tak uwazam.
              pozdrawiam Emko
              • emka_waw Re: atakowana 15.01.04, 16:31
                Argumenty z marchewką są oba idiotyczne, bo:
                - większość zwierząt nie ma centralnego układu nerwowego
                - np. królik nie płacze, kura nie płacze, ryba nie płacze...
                - roślina też wydala produkty przemiany materii
                I żadna z powyższych rzeczy nie stanowi o tym, czy dany organizm jest rośliną
                czy zwierzęciem. I nie ma to logicznego uzasadnienia, to brzmi raczej jak
                usprawiedliwianie się. I to nieudolne. A nie widzę powodu, dla którego
                ktokolwiek miałby usprawiedliwiać się z tego co je. Przecież jest od metra
                logicznych, naukowo podbudowanych argumentów na rzecz tej diety. Dla wielu
                (podkreślam: wielu, nie wszystkich) ludzi może stanowić o poprawie jakości ich
                życia (bo wegetarianie z zasady prowadzą zdrowszy tryb życia niż reszta
                populacji i nie chodzi tu tylko o niejedzenie mięsa).

                Zgodzę się z jednym: w pewnym momencie taki argument może być skuteczny, bo jak
                się rozmawia z młotkiem, to czasami trzeba przemówić do niego w jego "języku".
                Tylko nie zaczynajcie rozmowy od takich tekstów i nie reagujcie agresywnie na
                każde pytanie, bo wychodzicie wtedy na pyskatych ćwierćinteligentów.
            • processusspinosus Re: atakowana 22.02.04, 13:31
              emka_waw napisała:

              > W przeciwieństwie do ciebie nie tylko czytam, ale również analizuję to co
              > przeczytałam. Moje pytanie, jeśli nie zrozumiałaś, dotyczy faktu, iż argument
              w
              >
              > postaci "zwierzę ma odbyt" jest po prostu głupi. Nie obrzydliwy, nie
              straszny,
              > no może trochę infantylny. Bo jeśli brzydzimy się tego, co ma odbyt, to
              jedynym
              >
              > logicznym wnioskiem osoby słyszącej taki argument jest pomyśleć: "zwariowała,
              > sama ma odbyt i brzydzi się tego". To mniej więcej ta sama klasa argumentu
              > co "marchewka nie ma centralnego układu nerwowego". Większość zwierząt też go
              > nie ma.
              >
              > Natomiast, co już podkreślałam, głupawym pytaniom o dietę należy dać odpór,
              > tylko może nieco sensowniejszy, nie ośmieszający wegetarian.

              Ale tu chyba chodzi o zasade glupie pytanie, glupia odpowiedz...Ile razy mozna
              sensowny opor dawac glupim, napastliwym pytaniom? Mnie juz tez to znudzilo,
              wiec najczesciej odpowiadam, ze nie jem miesa, bo taki mam kaprys-zwykle dziala.
              A poza tym nie bylo nic o brzydzeniu sie odbytem jako takim, a o niejedzeniu
              go...To, ze wezme do reki, za przeproszeniem, gowno wcale nie znaczy, ze je
              zjem...Z reszta plastiku tez nie jem, a sie go nie brzydze.
              • emka_waw Re: atakowana 23.02.04, 09:10
                > Ale tu chyba chodzi o zasade glupie pytanie, glupia odpowiedz...Ile razy
                mozna
                > sensowny opor dawac glupim, napastliwym pytaniom? Mnie juz tez to znudzilo,
                > wiec najczesciej odpowiadam, ze nie jem miesa, bo taki mam kaprys-zwykle
                dziala
                > .

                No własnie, i wystarczy.

                > A poza tym nie bylo nic o brzydzeniu sie odbytem jako takim, a o niejedzeniu
                > go...To, ze wezme do reki, za przeproszeniem, gowno wcale nie znaczy, ze je
                > zjem...Z reszta plastiku tez nie jem, a sie go nie brzydze.

                Argument był: "nie zjem niczego, co miało odbyt". Czyli dokładnie chodzi o
                brzydzenie się odbytem jako takim.

                Wiesz, dziwnym się np. mnie wydaje (i nie tylko mnie), że ktoś brzydzi się
                faktem, że mięso miało odbyt (który i tak był wycięty i nie trafia do
                jedzenia), a zachwyca się np. marchewą, co do której nie ma pewności, czy
                czasem nie rosła w gównie, i czy nie obsrały, obszczały i obgryzły ją króliki
                czy myszy.
    • Gość: boza krowka Re: atakowana IP: 194.95.59.* 15.01.04, 13:30
      Wiesz, allys, dostosuj reakcje do osoby, ktora przeprowadza krucjate. Taka jest
      moja - malo oryginalna rada. Jak ktos za daleko wlazil pytaniami w moje zycie
      (tak jak u Ciebie pytania a dlaczego, a jak dlugo i jak dlugo jeszcze), to
      staram sie reagowac, zeby zaskoczyc. Jak ktos uzywal takiego poblazliwego -
      ironicznego tonu (wiesz, mam 30 lat, wiec jak bylam mlodsza, mowili - jak
      dorosniesz, to ci przejdzie, jak zalozysz rodzine, to sie zmienisz, maz nie
      pozwoli na takie fanaberie itp), wiec mowilam powaznym tonem o szacunku dla
      mojego swiatpogladu. Jak ktos mi przyklejal etykietke religino - sekciarska, to
      ja odklejalam uparcie. Jsk ktos ostro "krucjatowal", to konczylam rozmowe.
      Ogolnie polecam rekacje, jakiej sie ta osoba nie spodziewa - zmiana tonu. No i
      niewdawanie sie w jakies dyskusje. To w ogole nie ma sensu, bo z reguly ludzie
      miesozerni uwazaja, ze wege to trawozercy. No nie wiem, nie jem miesa 16 lat i
      jeszcze nie jadlam trawy, a cos tam przez 16 lat musialam jesc.
      pozdrawiam
    • Gość: allys Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.01.04, 22:22
      Tak sobie poczytałam wasze posty i wiecie co? Myślę, że vegetarianie i nie-
      vegetarianie nigdy tak generalnie nie dojdą do porozumienia. No bo tak: bywają
      fajnie, otwarci vege (jak ja:-)), którzy sobie nie jedzą mięska, ale szanują
      inne wybory i inne upodobania, ale zdarzają się też tacy gryząco- szarpiący (w
      stylu "Jak możesh jeść tego trupa????"). Prawdopodobnie takim zawdzięczam te
      ataki, o których pisałam. A mięsożercy- bywają NORMALNI, ale mam jakos
      wrażenie, że wiekszość to kompleksowcy- czyli ona nie je mięsa, a ja tak, może
      źle jednak robię, trzeba jej poobrzydzać życie. I wtedy wszystko mi opada co
      tylko może opadać- nie chciałabym przesadzać, bo może mam taki niefart, ale
      naprawde baaardzo często ciotki, wujkowie, koledzy, znajome itd. strasznie na
      mnie najeżdżają. I wtedy robi mi sieprzykro, bo to jest jakieś głupie.
      Dzięki za odzew i pozdrawiam wszystkich, z którejkolwiek strony by nie stali;)
      • Gość: boza krowka Re: atakowana IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.04, 22:32
        Ano tak to jest z pytaniami otoczenia. Bo wegetarianie to mniejszosc zywieniowa
        i robia cos inaczej niz (prawie) wszyscy ludzie. Innosc powoduje
        zainteresowania. Tak chyba zostanie.
        Wiesz, allys ja mialam w podstawowce pania, ktora kazda lekcje zaczynala mowiac
        do mnie - Wez teraz dlugopis do prawej reki (jestem leworeczna), a jak
        podpisywalam cos na poczcie, to sie zlatywali ludzie zobaczyc dziewczynke, co
        pisze lewa reka. Tego juz dawno nie ma. Moze tak bedzie kiedys z wege? Szczerze
        wierze i pozdrawiam.
      • Gość: Krystynaopty1 Re: atakowana IP: *.biaman.pl 21.01.04, 23:26
        Gość portalu: allys napisał(a):

        > Tak sobie poczytałam wasze posty i wiecie co? Myślę, że vegetarianie i nie-
        > vegetarianie nigdy tak generalnie nie dojdą do porozumienia. No bo tak:
        bywają
        > fajnie, otwarci vege (jak ja:-)), którzy sobie nie jedzą mięska, ale szanują
        > inne wybory i inne upodobania, ale zdarzają się też tacy gryząco- szarpiący
        (w
        > stylu "Jak możesh jeść tego trupa????"). Prawdopodobnie takim zawdzięczam te
        > ataki, o których pisałam. A mięsożercy- bywają NORMALNI, ale mam jakos
        > wrażenie, że wiekszość to kompleksowcy- czyli ona nie je mięsa, a ja tak,
        może źle jednak robię, trzeba jej poobrzydzać życie.

        No to masz złe wrażenie.

        I wtedy wszystko mi opada co
        > tylko może opadać- nie chciałabym przesadzać, bo może mam taki niefart, ale
        > naprawde baaardzo często ciotki, wujkowie, koledzy, znajome itd. strasznie
        na mnie najeżdżają.

        Próbują Cię ostrzec przed złymi skutkami, które mogą się u Ciebie ujawnić
        dopiero za jakiś czas. Ale Ty już będziesz tak przesiąknięta wegeideologią i
        mentalnością, nie wspomnę o zaniku enzymów trawiennych trawiących mięso i
        zdeformowanej wrażliwości na zapachy, że pewnych strat organizm już nie
        nadrobi, nawet gdybyś kiedyś oprzytomniała i zaczęła się odżywiać normalnie
        zgodnie z naturą człowieka, czyli wszystkożercy.

        I wtedy robi mi sieprzykro, bo to jest jakieś głupie.

        A Twoja rodzina głupotę pewnie widzi w TWOIM wege żywieniu.
        Tak to już jest z tym spostrzeganiem świata: czasem widzimy tylko to,
        co chcemy widzieć.
        I pewnie kiedyś dowiesz się, co Cię spotkało w młodości.

        > Dzięki za odzew i pozdrawiam wszystkich, z którejkolwiek strony by nie
        stali;)

        Dzięki i nawzajem.
        Krystyna
    • Gość: +/- Re: atakowana IP: *.proxy.aol.com 16.01.04, 04:40
      Znalazłem bardzo interesujące zalecenia w języku angielskim odnoszące się do
      tego tutaj tematu:
      veggietable.allinfo-about.com/articles/dealingwithveggies.html
    • neeki Re: atakowana 19.01.04, 16:14
      jak mieszkalam w Polsce to rzeczywiscie spotykalam sie z roznymi atakami ze
      strony ciemnogrodu. Na moje : nie jem miesa zaczynano od razu : a buty ze skory
      nosisz ? a to szkodzi zdrowiu , a jak bedziesz w ciazy... ja sie nauczylam nie
      wdawac w dyskusje, jak ktos byl namolny to po prostu mowilam : to bylo
      stwierdzenie, a nie zaproszenie do dyskusji. ja na ten temat nie dyskutuje bo
      po co ?
      odkad mieszkam w Londynie jedyna reakcja na moj wegetarianizm jest podanie
      czegos bezmiesnego do jedzenia. Tutaj jest duzo wieksza tolerancja, bo roznice
      kulturowe sa ogromne miedzy ludzmi. mozna znalezc duzo fajnych potraw (
      uwielbiam falafel z houmusem ). a w sklepach jezeli produkt nadaje sie dla vege
      to ma odpowiedni znaczek. dzieki temu nie musze sie wgapiac w liste skladnikow
      • Gość: Pichciarz Re: atakowana IP: *.proxy.aol.com 19.01.04, 19:18
        Czytałem, że Anglia, a szczególnie Londyn to nieomal światowe centrum kuchni
        indyjskiej. Kuchnia ta, a zwłaszcza południowo-hinduska ma wielką ilość
        fascynujących potraw wegetariańskich, miałam możność to sprawdzić i w Nowym
        Jorku, i w Południowych Indiach.
        Ale ty pewnie sama to w pełni sprawdziłaś.
        • neeki Re: atakowana 20.01.04, 13:13
          sprawdzilam , sprawdzilam ;)
          tu wlasciwie to nawet jak sie jest miesozerca, to lepiej miesa nie jesc. bo
          jest napakowane na maksa hormonami, potem ludzie tyja w zawrotnym tempie.
          jak pracowalam w restauracji to widzialam "jakosc" miesa. na zasadzie, ze jak
          juz zaczynalo samo chodzic ;) to sie pakowalo na 3 godziny do gara, potem na
          grill i na stol. przy okazji nie ufajcie kelnerom jak Wam mowia ze wszystko
          smaza na tluszczu roslinnym. nie generalizuje, ale w wiekszosci przypadkow
          smaza miecho i reszte na tym samym oleju. u nas frytki pod koniec tygodnia
          smakowaly jak ryba. a kelner prawdy nie powie, bo go zwolnia. u nas tylko dla
          staffu kucharz robil po wegetariansku, a reszcie normalnie , bo jakby szef
          zlapal to kopa w tylek.
          • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.01.04, 22:31
            Mięso można równierz jeść świeże, przyrządzone w domu w sposób taki jaki nam
            odpowiada.Nie ma równierz żadnej pewności w jaki sposób preparowane
            są "specjały" wegetariańskie sprzedawane w sklepach,myślę,że ci co to robią też
            mogliby trochę wegetarianom popsuć apetyt.Pozdr
            • wadera2 Re: atakowana 20.01.04, 23:31
              Wiesz co, nie jestem wegeterianką, ale twoja wypowiedź mnie zaskoczyła. Mięso
              też można jeść świeże???? Tzn.co - mieszkasz na wsi, sam zabijasz zwierzę i
              szybko przyrządzasz sobie potrawę? Bo wybacz, ale w sklepie to raczej nie
              kupisz nic "swieżego", a mięsa to już na pewno. Moja ciotka była kierowniczką
              w zakładach mięsnych (w bardzo szacownej firmie państwowej), mogę ci trochę
              opowiedzieć o "świeżości" mięsa, o tym czym są faszerowane zwierzęta itp.Ja
              tam nie mam złudzeń co jem i dlatego weszłam na to forum, między innymi. A ty,
              Rychu, dlaczego tu zaglądasz?
              • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.01.04, 00:26
                Świerze mięso to stwierdzenie ogólne.Jeżeli sam nie jestem przy zabijaniu
                zwierzaka którego spożywam to nie mam żadnych możliwości określenia okresu
                przechowywania mięsa.Jedynym kryterium którym się kieruję to wygląd i
                zapach,nic więcej nie wymyślę.
                Zaglądam tu z ciekawości,czytam prawie wszystko,czasami sam coś napiszę gdy mam
                wątpliwości lub pytania.Większość wypowiedzi to próby mniej lub bardziej udane
                udowodnienia własnej mądrości na tle głupoty adwersarza.W Twojej wypowiedzi
                też widzę potrzebę pokazania mi ,że jestem co najmniej naiwny,ale co
                zrobić,takie życie.Pozdr
      • Gość: Krystynaopty1 Re: atakowana IP: *.biaman.pl 21.01.04, 23:48
        neeki napisała:

        > jak mieszkalam w Polsce to rzeczywiscie spotykalam sie z roznymi atakami ze
        > strony ciemnogrodu.

        Licz się ze słowami, widzę że maniakalne słownictwo chorego Brumbaczka Tobie
        też się udzieliło. Powtarzasz za nim, jak nie przymierzając, bezmyślna owca.
        No i zupełnie nie zauważasz, że kolebka wegetarianizmu to kraj głęboko
        zakorzeniony właśnie w ciemnogrodzie.

        > odkad mieszkam w Londynie jedyna reakcja na moj wegetarianizm jest podanie
        > czegos bezmiesnego do jedzenia. Tutaj jest duzo wieksza tolerancja, bo
        roznice
        > kulturowe sa ogromne miedzy ludzmi. mozna znalezc duzo fajnych potraw (

        Fajnych? Potrawy powinny być wartościowe w sensie odżywczym i ewentualnie
        przy tym smaczne.
        Wiem, wiem... nie ma to jak poszpanować w jedzeniu...

        > uwielbiam falafel z houmusem ).

        A może tak oświecisz z łaski swojej ten polski ciemnogród, co to takiego ten
        falafel z houmusem, który można tak uwielbiać?

        > a w sklepach jezeli produkt nadaje sie dla vege to ma odpowiedni znaczek.
        > dzieki temu nie musze sie wgapiac w liste skladnikow

        Oj, żebyś dzięki temu czegoś w swym życiu nie przegapiła...

        Krystyna
        • neeki Re: atakowana 22.01.04, 11:00
          heh tak szczerze mowiac to nie wiem o co Tobie kobieto chodzi. za nikim nie
          powtarzam, a mowiac ciemnogrod mialam na mysli nietolerancyjne osoby.
          A Ty licz sie ze slowami, albo i nie, ale laskawie zmien ton jak do mnie
          piszesz.
          Fajne jedzenie nie moze byc wartosciowe ? moze to mialam na mysli.
          Poszpanowac ? ojojoj widze, ze ktos ma tutaj ukryte kompleksy. Widac Ty z tych
          co to jak sie napisze Londyn, to od razu : o chwali sie :p smiac mi sie chce,
          jak ktos mowi, ze mieszka w Wwie to sie na niego nie rzucaja.
          Falafel ? a odkad to nie mozna juz wspomniec o kuchni innej niz schabowy z
          ziemiakami ?
          Co ma znaczek do przegapiania ? zwykle ulatwienie zycia.
          Ja mysle, ze Ty przegapilas lekcje o tolerancji, a jak masz za duzo zolci to ja
          wylewaj na kogos innego.
    • Gość: kz Re: atakowana IP: 195.117.141.* 22.01.04, 17:06
      "Nie jadam przyjaciół". Kulturalnie, dobitnie, nikt nie jest urażony. Zawsze
      mówię to "ciekawskim" już na początku i każdy rozumie. Jest to oczyście cytat z
      Bernarda Shawa, ale podpisuję się pod nim obiema rękami - dla mnie to motto
      mojego wegetarianizmu. Co najwyżej: -Czy ryba to też twój przyjaciel ? -Też.
      Co ciekawe, wieść roznosi się szybko - wszyscy moi znajomi o tym wiedzą i są
      przygotowani.
      Uważam, że jest to kwestia bycia dobitnym i jednoznacznym - w ogóle nie
      zdarzają mi się dyskusje typu "czy się jednak nie skusisz?" Po wyjaśnieniu na
      temat przyjaciół każdy wie, że się nie skuszę, bo mnie mięso w ogóle nie kusi.
      • neeki Re: atakowana 22.01.04, 17:33
        popieram, tez sie tym haslem kieruje. nie wdaje sie w dyskusje, bo nie
        potrzebna mi niczyja akceptacja. a jak chce komus obrazowo przedstawic moj
        stosunek do miesa, to zazwyczaj mowie: tak jak Ty nie zjesz czlowieka, tak ja
        nie biore sie za zwierzeta.
        • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.01.04, 00:01
          Najprościej to powiedzieć:nie jem bo tak mi się podoba.
          Z takimi ludżmi napewno bym nie dyskutował i w pełni akceptował ich
          wybór.Dyskusje zaczynają się wtedy gdy zaczyna się do tego dorabiać różne
          ideologie,które jak wiadomo zawsze mają słabe punkty i jest pewne,że zawsze
          będą tacy co je wytkną.Jest to dla wyznawców tych ideologii pożyteczne bo mogą
          nad nią pracować i przedstawiać coraz lepsze wersje.Zmartwienie jest
          tylkojedno:inwencja obu przeciwnych obozów nie pozwoli na doprowadzenie sporu
          do rozwiązania i dyskusja nigdy nie będzie miała końca co widać na przykładzie
          tego forum.Perspektywy przed nami są więc dobre.Życzę wszystkim długiej i
          całkowicie jałowej dyskusji w której też czasami będę brał udział.
          Rycho
          • allys Re: atakowana 21.02.04, 20:11
            Ja sie całkowicie zgadzam, ze ta dyskusja, czy jakkolwiek to nazwiemy końca
            nigdy nie osiągnie. Tylko nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiałeś. Ja NIE LUBIĘ
            dyskutować na temat mojego mięso-nie-jedzenia. Bo ono jest moje i nikomu nic do
            niego. Tyle tylko, że np. dzis przy rodzinnym obiadku znów ta sama historia- to
            NIENORMALNE i NAGANNE zachowanie. Co więcej dowiedziałąm sie, ze wszelkie moje
            problemy zdrowotne, od kaszlu po krótkowzroczność, spowodowała bezmięsna
            dieta.. Załamać sie tylko...
            • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.02.04, 22:29
              Ja Cię zrozumiałem dobrze,to co jesz jest tylko i wyłącznie Twoją sprawą i
              nikomu nic do tego.Problem zaczyna się wtedy gdy zaczynasz się z tym ujawniać
              odpowiednio dużej liczbie osób,wtedy masz pewność,że część z nich będzie się
              dopytywać mniej lub bardziej natarczywie o przyczyny Twego zachowania.Jest to
              zupełnie normalne gdyż zawsze ktoś w pewnym sensie inny niż większość budzi
              ciekawość.Jedyną sensowną radą jest moim zdaniem poprostu mało mówić,a robić
              tak jak uważasz za stosowne i w ten sposób znacznie ograniczysz liczbę
              ataków.Pozdr Rycho
          • Gość: brumbak Re: atakowana IP: *.crowley.pl 22.02.04, 15:00
            co ty mięsojadzie możesz wiedziec jak odbiera głupie przytyki mięsojadów
            człowiek vege ?
            - nie spamuj tyle
            - przynajmniej troche mniej
            - a bedzie juz z tego jakis pozytek
            • Gość: Rycho Re: atakowana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.04, 15:06
              Kiedy cie pedale zamkną w tych Tworkach?Jak cie nie pie..olą to nie wierzgaj
              nogami.Zawsze musisz sie wpieprzać tam gdzie nie masz nic do powiedzenia?
    • splenda e, tam, masz tylko paranoje wywolana 23.01.04, 15:21
      brakiem bialka zwierzecego (widzisz, wcale cie nie namawiam na picie loju o
      wschodzie slonca.
      • Gość: kaska nikt nie atakuje wege IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:07
        wrecz przeciwnie! Wsrod moich znajomych to sie podoba. Widocznie chcialabys byc
        atakowana jak pierwsi chrzescijanie,. Niestety - nic z tego. Wege jest wszedzie
        polecana, jakbys czytala gazety to bys to wiedziala.
    • Gość: spostrzegawczy zjedz troche mieska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.04, 18:52
      to od razu sie lepiej poczujesz. zobaczysz!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja