Dodaj do ulubionych

Co z tą soją?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.04, 02:38
Niedawno był artykuł w Newsweeku lub Polityce - ponoć soja może powodować bezpłodność. Prawda to czy fałsz? W końcu Chińczycy jedzą soję od tysięcy lat, a trudno powidzieć, żeby byli niepłodni 8-)
Obserwuj wątek
        • Gość: brumbak Re: zdegenerowany post IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.05.04, 19:31
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Przeciętne dzienne spożycie soji w japonii wynosi 2 łyżeczki ,więc całe to
          > zamieszanie z soją to mit.Nikt tam nie żre tego świństwa jak się powszechnie
          > wmawia.A spożywanie soji prowadzi do degeneracji organizmu.

          .........
          widac jesteś niedoinformowany
          soja to jedna z najbardziej korzystnych dla zdrowia roslin
          zajrzyj do apteki to znajdziesz tam
          leki preparaty medyczne zrobione z soji

          . soja to lecytyna
          fitoestrogeny znakomite dla kobiet
          - poełnowartościowe białko- mleko dla niemowlat
          itd
          itp
          - A skąd się biora Twoje uprzedzenia do soji?

      • tripper newsweek to kupa 06.05.04, 12:28
        pisza tam takie bzdury, ze ja pierdole, pozwole sobie na taka szczerosc bo znam troche ta
        redakcje od podszewki. soja faktycznie zawiera fitoestrogeny i moze powodowac problemy z
        plodnoscia u mezczyzn, nadmiar zenskich hhormonow moze blokowac produkcje plemnikow w
        jadrach i takie tam. ze wzgledu tez na zawartosc owych fitoestrogenow, spozywanie soi jest
        zalecane kobietom w wieku balzakowskim (klimakterium)
      • Gość: Jędruś Hormony IP: 128.250.211.* 07.05.04, 01:25
        Anlee:
        Widzę że o czymś zapomniano:
        mięso, mleko, jaja również zawierają hormony, hormony zwierzęce.
        Oczywiście tego imperium mięsne nie powie.
        My też jesteśmy zwierzętami, wytwarzamy takie same hormony jak inne kręgowce
        czy nam się to podoba czy też nie.
        Proszę porównać ww. zagadnienie w książkach do fizjologii zwierząt z fizjologią
        człowieka.
        Wyjdzie szydło z worka.

        Pozdro.
        Jędruś
        • Gość: telemasca Re: Hormony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 03:01
          Trzeba tu pewna sprawe skorygowac. Nikt nie twierdzi ze w produktach
          pochodzenia zwierzecego hormonow nie ma. Zauwaz jednak ze dieta wszystkozercy i
          weganina rozni sie rowniez tym ze pierwszy je mieso jako dodatek i wlasciwie w
          malych ilosciach, natomiast drugi (oczywiscie jezeli jest malo odpowiedzialny)
          moze latwo przesadzic z produktami sojowymi. W tej sprawie chce byc
          sprawiedliwa i wyluszcze o co chodzi.

          Niektóre związki pochodzenia roślinnego wykazują podobieństwo czynnościowe i
          strukturalne do estrogenów. Do tzw. fitoestrogenów należy m.in. genisteina
          (izoflawonoid obecny w soji) oraz enterolakton obecny w zielonej herbacie.

          Zdania ekspertów na temat estrogennych substancji roślinnych są podzielone.
          Jedni twierdzą, że mogą one wkrótce stanowić alternatywę dla HTZ (hormonalna
          terapia zastępcza), inni zwracają uwagę, że brak dowodów, by dieta bogata w
          roślinne estrogeny skuteczna była w leczeniu dolegliwości występujących podczas
          menopauzy. Brak też badań na temat następstw wysokiego stężenia fitoestrogenów.
          W dodatku poziomu tych stężeń nie można z całą pewnością określić, w
          przeciwieństwie do wszechstronnie przebadanych środków farmakologicznych.
          Również wysiłek fizyczny nie może stanowić alternatywy dla HTZ, chociaż jest
          wskazany. Nie kwestionuje się już tylko na ogół tego, że fitoestrogeny
          występują w naturze i są aktywne leczniczo.

          Izoflawony zawarte w produktach sojowych są transformowane przez mikroflorę
          jelitową, wchłaniane i metabolizowane w wątrobie. Osiągają we krwi stężenie,
          które kilkakrotnie przekracza stężenie estrogenów endogennych. Fitoestrogeny
          oraz ich metabolity wykazują dużą aktywność hormonalną i niehormonalną, co może
          tłumaczyć niektóre biologiczne skutki stosowania obfitującej w nie diety. Moze
          to prowadzic u mezczyzn do ginekomastii, zmniejszonego wydzielania testosteronu
          (warto zaznaczyc ze u mezczyzn powinien on byc na stalym poziomie), zaburzenia
          psychiczne, zmiejszenie plodnosci i popedu plciowego etc. (warto spojrzec na
          sportowcow u ktorych nastepuje aromatyzacja sterydow do estrogenow). U kobiet
          moga zaburzac delikatna, dynamiczna gospodarke hormonalna (cykliczne zmiany w
          nabłonku płciowym i śluzówce macicy ). O wplywie na dzieci jakiejkolwiek
          kuracji hormonalnej...nawet nie musze wspominac ze jest tragiczna w skutkach.

          Z drugiej strony estrogeny pomagaja znosic skutki menopauzy, podkreslaja cechy
          drugorzedne plciowe kobiety. Estrogeny przeciwdziałają utracie tkanki kostnej
          poprzez hamowanie procesu jej resorpcji. Badanie dotyczace zapobieganiu rakowi
          piersi czy zwiekszaniu ryzyka sa rozne i wlasciwie polegaja tylko na
          obserwacjach grup kobiet przyjmujacych w danym okresie hormony. Estrogeny
          wpływają również na przemianę białkową i wodomineralną ustroju. Mają także
          wpływ na procesy utleniania komórkowego i układy energetyczne komórek.

          Wniosek jest prosty. Z soja nie nalezy przesadzac, nalezy byc ostroznym.
          Wszystko w umiarze jest zdrowe. Nie polecalabym za to z pewnoscia mleka
          sojowego niemowlakom tak jak brumbak.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka