Myszy :(

03.09.04, 19:50
Czy istnieje jakiś wegetariański sposób na myszy? Tzn. niedrastyczny :)
    • caprice83 Re: Myszy :( 03.09.04, 19:51
      Może kot?
      • miss_dronio Re: Myszy :( 03.09.04, 21:41
        oooo...to z pewnością "ekologiczny sposób" ale nie polecam......:((
        • caprice83 Re: Myszy :( 04.09.04, 09:39
          Nie nie... chodziło mi o to, że koci zapach płoszy myszy i one się wynoszą z
          domu.
          Wierzę w to że one są na tyle inteligentne by nie pchać się do domu w którym
          moga zostać zjedzone. Miałam kiedyś myszy i gdy wzięłam kota to owszem kilka
          udało mu się złapać, ale reszta się wyniosła i do tej pory nie wróciła.
          • miss_dronio Re: Myszy :( 04.09.04, 21:00
            hmmm tez uwazam, ze to logicznie brzmi:) Mam jednakże 5 kotów w domu i małego
            lokatora za lodówką:) Wszystkie moje koty chodzą siedziec za lodówkę, napawają
            się chyba zapachem myszki, soki żołądkowe poczynają w nich żywiej krążyć i
            wtedy szybko hyc na parapet....na whiskasa;)
    • jedrus1a Myszy :) 04.09.04, 07:39
      Katrinko;
      Myszy jak i inne stworzenia muszą jeść, jeżeli zabezpieczysz pokarm, zapasy
      przed intruzami to się wyniosą. Słyszałem o elektronicznym urządzeniu
      wysyłającym specyficzne dźwięki wysokiej częstotliwości (poza zasięgiem
      ludzkiego słuchu), ale gdzie to dostać nie wiem.
      www.ogrodowy.republika.pl/pliki/kret.html
      pod tym linkiem jest wiele opcji:
      www.pestcontrol.pl/main/index.php?id=deratyzacja
      Pozdro.
      Jędruś
      • katrinko Re: Myszy :) 04.09.04, 10:35
        Dwie myszki wprowadziły mi się na niewyremontowany jeszcze strych, najwyraźniej
        idą chłody, bo postanowiły sobie znaleźć mieszkanie na zimę :/ Przyszły chyba z
        łaki, którą mamy tuż za płotem.Biegają nam pod nogami jak gdyby nigdy nic! Nie
        trzymamy tam zapasów jedzenia, ale są rzeczy, które mogłyby pogryźć, np.
        nieużywane jeszcze ubranka mojego synka, fotelik samochodowy itp. Nie wiem czy
        myszy rozmnażają się o tej porze roku, ale obawiam się że z dwóch myszek zrobi
        się kilkanaście... No i nie jest wykluczone, że szukając pożywienia zejdą na
        dół do mieszkania. Bardzo nie chciałabym używać pułapek, wystarczy mi, że muszę
        zabijać takie duże pająki, które wchodzą mi do mieszkania :( Elektroniczne
        urządzenie do odstraszania byłoby świetne, o ile byłoby mnie na nie stać :)
        Miałam (naiwna) nadzieję, że może są jakieś zioła, których myszki nie cierpią,
        czy coś takiego, ale to marzenie ściętej głowy :/
        Kota do domu nie wezmę, bo mieszkam przy bardzo ruchliwej ulicy, psa można
        nauczyć, żeby nie wychodził za ogrodzenie, kota chyba nie? A mnie serce staje
        kiedy widzę jakieś zwierzę wychodzące na jezdnię. Wiem też jak działa trutka na
        szczury :( Ale dziękuję za rady, jakiegoś sposobu i tak będziemy musieli użyć.



        Ja chcę z powrotem do miasta :)
    • balbinia Re: Myszy :( 04.09.04, 16:01
      katrinko napisała:

      > Czy istnieje jakiś wegetariański sposób na myszy? Tzn. niedrastyczny :)

      Tak. Zaprzyjaznienie sie z nimi. :))))
      Smiejcie sie ze mnie, ale uwielbiam szczury, myszy tez. W piwnicy jeszcze gdy
      mieszkalam w Polsce widywalam nieraz szczury. Byly grubiutkie, mieciutkie i
      sprytne. W polmroku piwnicznym zerkaly na mnie tymi swoimi blyszczacymi
      slepiami i bacznie obserwowaly. Zas na wsi u mej babci, po mieszkaniu w nocy
      lataly kiedys myszki. Byla zupelna cisza az tu nagle slysze wokol lozka zwawe i
      cichutkie tup tup tup. Na poczatku sie balam, bo babcia opowiadala mi o nich
      niestworzone rzeczy. Potem talerzyk z resztkami z kolacji zostawialam kolo
      lozka. Rano na talerzyku nie bylo ani jednego okruszka. :))) Co ciekawe, kiedys
      sie wyniosly stamtad i juz ich nie ma w domu, za to mieszkaja sobie w kurniku i
      innym pomieszczeniu, gdzie trzyma babcia zboze i ziemniaki.
      • sermina Re: Myszy :( 04.09.04, 16:17
        ja jakis rok temu bylam u przyjaciol nad czarna hancza. w domu bylo peeelno
        myszy (rozplenily sie od kiedy zaczeli w piwnicy przechowywac stare pieczywo
        dla zwierzat gospodarskich), chodzily sobie one w scianach itd. :) nawet to
        chrobotanie bylo mile i dawalo poczucie bezpieczenstwa w takim duzym domu :)
        niestety po kilku nocach jedna z myszy rozzuchwalila sie okrutnie i zaczela
        dobierac sie do zapasow jedzenia, ktore mielismy w naszym pokoju. halas byl
        okropny i nie dawalo sie spac. moj narzeczony powiesil po jakims czasie torbe z
        jedzeniem na haczyku, wysoko. niestety niewiele to dalo bo mysz do niej
        skakala :))) w sumie to bylo smieszne i ciekawe, no ale spac sie nie dalo, bo
        od tego czasu juz zawsze sprawdzala czy w pokoju nie ma przypadkiem czegos
        smacznego :)
        naprawde, myszka ta potrafila byc bezczelna :) jak zapalalo sie swiatlo -
        uciekala, ale po zgaszeniu zaraz wracala. probowalismy zatykac wszystkie
        szpary, ale i tak zawsze jakos sie dostala do pokoju :)
        szczyt bezczelnosci tej myszy nastapil, gdy ktoregos razu weszla mi do lozka,
        pod koldre i zaczela po mnie chodzic! musze przyznac, ze w polsnie takie
        doswiadczenie moze byc troche przerazajace :)
        coz bylo robic, to _ja_ przenioslam sie wreszcie do innego pokoju :)
        ale co tam, przynajmniej sie nie nudzilam, nawet w nocy, lol :)
Pełna wersja