Gość: Jenny
IP: *.klc.vectranet.pl / 80.48.255.*
16.03.05, 13:10
Witam wszystkich!
Zamierzam zmienić dietę na wegetariańską bądź wegańską, w związku z czym mam
trochę wątpliwośći i pytań. Chciałabym prosić osoby będące wege już przez
jakiś dłuższy czas o pomocne rady i rozwianie moich wątpliwośći. Chętnie
porozmawiam również z mięsożercami i rozważę ich argumenty.
WIELKA PROŚBA DO WSZYSTKICH: Nie obrażajmy się nawzajem, nie wyzywajmy od
debili, bezmózgowców, morderców, sekciarzy itp. Zauważyłam to przykre
zjawisko na innych wątkach i forach wege. Każdy z nas ma prawo wybrać swój
styl zycia, w tym również jedzenia - i nikt nie ma prawa poniżać go z tego
powodu.
Teraz do rzeczy: Mam 23 lata, generalnie jestem zdrową osobą, niestety palę
papierosy i mam nadzieję, ze bardziej niż dotychczas przemyślana dieta i
dbałość o zdrowie z czasem same zaprocentują chęcią rzucenia tego świństwa.
Dotychczas jadłam typowo: czyli niezdrowo, zbyt rzadko (czasem cały dzień nic
nie jadłam - brak czasu), albo jadłam "byle co" z budki, bo mieszkam sama i
gotowac mi się nie chciało:)
Odczuwam potrzebę zmiany stylu życia: zdrowsza, przemyślana dieta, więcej
ruchu, mniej piwa i fajek. Teoretycznie nie mam nadwagi - ale chcę zrzucić
kilka kg dla lepszego samopoczucia.
Powód przejścia na wege? Nie lubię mięsa. Mając do wyboru kanapke z szynką i
z serem/pasztetem sojowym - wybieram to drugie, ze względów smakowych. Od
kotleta wolę surówkę lub leczo z warzywami. Zastanawiam się czasem, czy to
nie jest tak, ze organizm instynktownie sam wybiera to, co dla niego lepsze...
Mój główny dylemat: WEGETARIANIZM CZY WEGANIZM?
Ktora z tych dwóch opcji tak naprawdę jest lepsza? Która dieta jest zdrowsza?
Wiem, ze nie jedząc TYLKO mięsa - z brakiem białka, witamin i minerałów
problemu mieć nie będę - łatwo jest zastąpić ewentualne braki jedząc soję,
fasolki, warzywa,, owoce, mleko, jogurty, serki i ciemne pieczywo.
Gorzej już z dietą wegańską. Zakładając, ze niespecjalnie lubię gotować, nie
mam na to czasu - czy uda mi się skomponować na stałe zbilansowaną,
różnorodną dietę nie szkodzącą organizmowi i nie procentująca w postaci
osłabienia z niedoboru niektórych składników odżywczych rezygnując całkowicie
z produktów pochodzenia zwierzęcego - mleka i jajek...? :/
Przed dietą wegańską (bez mięsa, jajek i mleka) odstrasza mnie dodatkowo
jedna rzecz: ceny produktów wegańskich:(
Kubek jogurtu z mleka krowiego kosztuje 90 groszy, natomiast maleńkie
opakowanie tofu - ponad 3 zł. To samo jest z mlekiem sojowym: puszka 300 g,
którą sama jestem w stanie skonsumować w 5 min - około 4 zł.
Swoją drogą to miłe, że rząd pośrednio "wspiera" zdrowe żywienie - śmieciowy
hamburger z budki lub frytki smażone na zjełczałym smalcu można nabyć za 2
zł, a pełnoziarnista bułka jest 2 razy droższa od białej, bezwartościowej i
przetworzonej na 100 sposobów.
Zawsze uważałam, ze gdyby rząd wspierał, promował i dotował zdrową żywność i
aktywność fizyczną - po kilku latach zaprocentowałoby to w postaci
zdrowszego, bardziej wydajnego społeczeństwa i zmniejszyłoby wydatki na
służbę zdrowia - a tak paczka fajek kosztuje mniej niż wejściówka na basen,
heh, żałosne :/
Dziękuję drogi Czytelniku, ze dotrwałeś do końca:) Czekam na motywujące,
obiektywne odpowiedzi - nie zalatujące fanatyzmem w którakolwiek stronę:)