Dodaj do ulubionych

Takie pytanie ;) wege a zdrowie

29.05.07, 22:05
jestem wegetarianka od wielu lat i spotkalam sie z roznymi opiniami na temat
wegetarianizmu. ten temat kieruje do ludzi ktorzy uwazaja ze wegetarianizm
szkodzi zdrowiu . nie umiem dojsc z nimi do porozumienia dlatego ze zazwyczaj
nie maja konkretnych zarzutow w stylu "brakuje wam b12" w zwiazku z tym nie
moge tez nic sensownego im odpowiedziec. jezeli jest wiec ktos kto jest
naprawde przekonany o zgubnym wplywie diety bezmiesnej na organizm czlowieka i
ma ochote na ten temat porozmawiac chetnie podyskutuje :) jednak dla pewnosci
, zeby nie skonczylo sie tak jak zazwyczaj , podaje ciekawego linka w ktorym
lekarze na ten temat sie wypowiadaja ( nie mowie ze wierze w karzde slowo na
slowo ) viva.eko.org.pl/Milczaca_arka/raport_PCRM.html klikajac
na samym dole powrot do spisu mozna dowiedziec sie wiecej o autorach tekstu
,jest tez podany adres ich strony (uwazam ze nie ma podstaw do watpienia w
autentycznosc tekstu ,ale moge sie mylic ) z gory przepraszam jezeli bede sie
spozniac z odp ale sesja sie zbliza ;P
Obserwuj wątek
    • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 29.05.07, 22:27
      Nie wiem, czy są podstawy, by wątpić w autentyczność tekstu. Wiem za to, że są
      poważne podstawy, żeby poddawać w wątpliwość jego wiarygodność. PCRM to skrajna
      organizacja pro-zwierzęca, połączona więzami personalnymi i finansowymi z PETA,
      wielokrotnie potępiana przez amerykańskie stowarzyszenia medyczne za uprawianie
      dezinformacji, wypaczanie nauki medycznej i inne nieetyczne praktyki. Pod
      płaszczykiem medycyny zajmują się szerzeniem pro-wegetariańskiej propagandy,
      której celem nie jest bynajmniej dobro ludzi, tylko zwierząt.
      • yag200 [...] 30.05.07, 15:30
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 16:43
          yag200 napisała:

          > PETĘ opłacają zwierzęta? Dużo im płacą?

          Jakież to meandry doprowadziły Cię do powyższego wniosku?
      • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 19:07
        zamiescilam ten tekst jako zrodlo na temat pozyskiwania przez wegetarian
        substancji potrzebnych do zycia ,poniewaz jest napisany w sposob jasny i
        uporzadkowany , takich linkow jest wiecej . byl to jedynie dodatek ,chcialam
        rozpoczac dyskusje na temat wplywu wegetarianskiego sposobu odzywiania na
        zdrowie ludzi. wedlug mnie ten tekst jest wiarygodny z uwagi na podanie zrodel
        zaczerpnietych statystyk. jezeli uwazasz ze sa to falszywe dane , a przez to
        tekst jest niegodny uwagi,to poprzyj to argumentami . jednak sama publikacja
        jest tu najmniej wazna. interesuje mnie co KONKRETNIE jest takiego strasznego w
        zaprzestaniu sporzywania miesa .
        • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 19:49
          tomoyo696 napisała:

          > jezeli uwazasz ze sa to falszywe dane , a przez to tekst jest niegodny
          > uwagi,to poprzyj to argumentami. jednak sama publikacja jest tu najmniej
          > wazna.

          Uważam, że są to dane niewiarygodne. Już pierwsza pozycja na liście - badania
          przeprowadzone przez aktywistę pro-zwierzęcego, Colina Campbella z PCRM są
          niegodne zaufania. Zainteresowanie tej szemranej, ideologicznej organizacji w
          manipulowaniu i selekcji danymi jest powszechnie znane, dlatego jako materiał do
          dyskusji w ogóle się nie nadają. To mniej więcej tak, jakby dyskutować o
          socjalizmie z "naukowcami" z Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR i korzystać
          z podanych przez nich wyników badań. Jeśli, jak piszesz, sama publikacja jest
          najmniej ważna - tym lepiej. Można oczekiwać, że bez bólu zgodzisz się na
          zastąpienie jej bardziej miarodajnymi.

          > interesuje mnie co KONKRETNIE jest takiego strasznego w
          > zaprzestaniu sporzywania miesa.

          Problem jest fałszywie postawiony, ponieważ osoby normalnie jedzące, piszące na
          tym forum, nie postrzegają wegetarianizmu jako czegoś strasznego. Co najwyżej
          studzą bezkrytyczny entuzjazm niektórych wyznawców tej diety, traktujących ją
          jak ósmy cud świata.
          W odniesieniu do sporów, jakie się tu pojawiają, właściwsze byłoby pytanie
          przeciwne: co jest takiego strasznego w niezaprzestaniu spożywania mięsa?
          • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 20:20
            Nie bede dalej zglebiac tematu PCRM , nie widze powodu, przyznam sie ze za wiele
            o nich nie wem, ale artykul wydal mi sie ciekawy. zadalam pytanie w ten sposob z
            konkretnego powodu. rzadko mam okazje naprawde porozmawiac na ten temat, a
            zauwazylam ze na tym forum pisze wiele niewegetarian i bylam ciekawa ich
            odpowiedzi. ale widze ze tutaj temat byl chybiony . jezeli chodzi o pytanie: co
            jest takiego strasznego w niezaprzestaniu spożywania mięsa? to mysle ze nic
            gorszego niz teraz , poprostu nic sie nie zmieni , ja jednak chcialabym zeby cos
            sie zmienilo, najlepiej na lepsze. mysle ze wegetarianizm jest slusznym wyborem
            poniewaz nikomu nie szkodzi. to jest wedlug mnie wazna zaleta , na marginesie
            jest to powod dla ktorego zalozylam ten temat. wiec teraz rozszerzajac
            chcialabym poznac opinie osob ktore uwazaja ze wegetaarianski styl zycia (dla
            uscislenia chodzi mi o nie spozywanie i nie uzywanie produktow pochodzacych z
            martwych zwierzat)szkodzi. chcialam zwrocic uwage na to ze jezeli sie zgodzimy
            na to ze nie szkodzi i rownoczesnie na to ze chocby cierpienie zwierzat jest
            zjawiskiem negatywnym (podaje jeden z przykladow bo to nie o tym temat) to mamy
            odpowiedz na zadane pytanie (co jest takiego strasznego w niezaprzestaniu
            spożywania mięsa?).
            • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 21:19
              omoyo696 napisała:

              > jezeli chodzi o pytanie: co jest takiego strasznego w niezaprzestaniu
              > spożywania mięsa? to mysle ze nic gorszego niz teraz , poprostu nic sie nie
              > zmieni

              Ale pytanie nie brzmi "co by było gorszego?, tylko "co jest strasznego?". :-)
              Nie w stosunku do czegoś, co jest, tylko w ogóle.

              > ja jednak chcialabym zeby cos sie zmienilo, najlepiej na lepsze.

              Rzecz w tym, że Twoja definicja lepszości nie pokrywa się z moją. Ja nie uważam,
              że wegetarianizm jest zmianą na lepsze, co wszakże jest bardzo odległe od
              przypisania wegetarianizmowi "straszności".

              > mysle ze wegetarianizm jest slusznym wyborem poniewaz nikomu nie szkodzi.

              Ja myślę, że tu nie sam wybór jest słuszny, tylko możliwość wyboru. Jego
              słuszność to już sprawa subiektywna i dyskusyjna. Jednemu wyda się słuszny,
              drugiemu nie. Dopóki pozostaje osobisty i niewymuszony - wszystko jest w porządku.

              > wiec teraz rozszerzajac chcialabym poznac opinie osob ktore uwazaja ze
              > wegetaarianski styl zycia (dla uscislenia chodzi mi o nie spozywanie i nie
              > uzywanie produktow pochodzacych z martwych zwierzat)szkodzi.

              Trzeba poczekać. Może się odezwą.

              > chcialam zwrocic uwage na to ze jezeli sie zgodzimy na to ze nie szkodzi

              Na to, z pewnymi zastrzeżeniami, możemy się zgodzić.

              > i rownoczesnie na to ze chocby cierpienie zwierzat jest zjawiskiem negatywnym

              To zależy od punktu widzenia i okoliczności. Cierpienie człowieka, co do zasady,
              też uznaje się za zjawisko negatywne. Jednak mimo to nie uważamy za nieetyczne
              (ze względu na towarzyszące temu cierpienia) np. rozmnażania, operacji
              chirurgicznych, leczenia zębów itp. Jeżeli cena tego cierpienia jest uzasadniona
              korzyściami, jakie odnosimy - nie jest negatywne.

              > (podaje jeden z przykladow bo to nie o tym temat) to mamy odpowiedz na zadane
              > pytanie (co jest takiego strasznego w niezaprzestaniu spożywania mięsa?).

              Nawet, jeśli zgodzimy się na taką odpowiedź, cóż z niej miałoby wynikać? Bez
              trudu znajdziemy sto innych niestrasznych czynności, co jednak bynajmniej nie
              stanowi wystarczającego powodu do tego, żeby natychmiast je wykonać.
              • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 22:06
                > Ale pytanie nie brzmi "co by było gorszego?, tylko "co jest strasznego?". :-)
                > Nie w stosunku do czegoś, co jest, tylko w ogóle.
                dobra ,przyznaje sie ze jestem zmeczona ;P oczywiscie dla mnie jest to straczne
                poniewaz wiaze sie z zabijaniem , nie chcialabym jdnak za bardzo zaglebiac sie w
                etyke , poniewaz uwazan ze rozmowy na ten temat przez internet nie bardzo maja
                sens na dluzsza mete, szczegolnie przy tak odmiennych pogladach.

                >Rzecz w tym, że Twoja definicja lepszości nie pokrywa się z moją.

                zapewne, jednak zauwaz ze nie podalam tu mojej definicji lepszosci, podobnie
                zreszta jak ty wiec trudno orzec

                > Ja myślę, że tu nie sam wybór jest słuszny, tylko możliwość wyboru. Jego
                > słuszność to już sprawa subiektywna i dyskusyjna.

                ja jednak pisze o sobie i dla mnie jest sluszny . ale zgadzam sie ze mozliwosc
                wyboru jest wyjatkowo istotna.

                > Na to, z pewnymi zastrzeżeniami, możemy się zgodzić.

                jakbys mogl to podaj te zastrzezenia. jestem ich ciekawa ,poniewaz pomoze mi to
                lepiej zrozumiec niewegetarian.

                Jeżeli cena tego cierpienia jest uzasadnion
                > a
                > korzyściami, jakie odnosimy - nie jest negatywne.

                tutaj oczywiscie zaczyna sie dyskusja pt. kiedy jest uzasadnione a kiedy nie. i
                trudno o tym dyskutowac , bo to znowu etyka. ja jednak moge dodac ze moge
                zrozumiec zabijanie i zadawanie cierpienia innym wtedy gdy stajemy przed wyborem
                my albo oni (dzis jednak nie jestesmy w takiej sytuacji ), a jezeli chodzi o
                moja osobe to nie jestem do tego zdolna w rzdnym wypadku (brak instynktu
                samozachowawczego ;P )

                > Nawet, jeśli zgodzimy się na taką odpowiedź, cóż z niej miałoby wynikać?

                trudno to napisac w paru zdaniach . zalezy mi na zmianach ,a wegetarianizm nie
                ma skutkow negatywnych , ma za to duzo pozytywow, dlatego uwazam ze jest dobrym
                rozwiazaniem. zmniejsza ilosc niepotrzebego cierpienia i smierci , buduje w
                ludziach wrazliwosc na innych ludzi i zwierzeta (z czasem) ,jest przyjazny
                srodowisku (ktorego jestesmy czescia) , przemysl miesny wrecz przeciwnie -
                emituje duza ilosc zanieczyszczen .
                jest jeszcze jedna rzecz ,uwazam ze pozyskiwanie energii od konsumentow a nie
                producentow jest nielogiczne (jezeli zalezy nam na jak najwiekszej ilosci
                energii) . na spasanie rocznie przeznacza sie ok 65% zboza a na spozycie tylko
                20 % ( www.wir.org.pl/raporty/rynekzboz.htm ) . przeciez spora czesc
                energii jest zuzywana na czynnosci zyciowe tych zwierzat . dlaczego nie
                pozyskiwac jej prosto od roslin ? jest to spora oszczednosc.
                • szopen_cn Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 30.05.07, 22:58
                  tomoyo696 napisała:

                  Na watkowe pytanie z punktu widzenia nie wegetarianina a osoby zajmujacej sie
                  zawodowo zywnoscia odpowiedz jest prosta.
                  Nie widze zadnych argumentow wskazujacych na to, ze dieta wegetarianska w
                  ktorej nie ma produktow pochodzacych z zabijanych zwierzat (tzn zawierajaca
                  produkty pochadzace z mleka czy jaj) szkodzi.

                  Oczywiscie jak kazda inna dieta musi byc urozmaicona i w miare zbalansowana.
                  Mozna sie zdrowo odzywiac nie jedzac miesa mozna sie tez zle odzywiac nie
                  jedzac miesa.


                  > > Nawet, jeśli zgodzimy się na taką odpowiedź, cóż z niej miałoby wynikać?
                  >
                  > trudno to napisac w paru zdaniach . zalezy mi na zmianach ,a wegetarianizm nie
                  > ma skutkow negatywnych , ma za to duzo pozytywow, dlatego uwazam ze jest
                  dobrym
                  > rozwiazaniem. zmniejsza ilosc niepotrzebego cierpienia i smierci , buduje w
                  > ludziach wrazliwosc na innych ludzi i zwierzeta (z czasem) ,jest przyjazny
                  > srodowisku (ktorego jestesmy czescia) , przemysl miesny wrecz przeciwnie -
                  > emituje duza ilosc zanieczyszczen .
                  > jest jeszcze jedna rzecz ,uwazam ze pozyskiwanie energii od konsumentow a nie
                  > producentow jest nielogiczne (jezeli zalezy nam na jak najwiekszej ilosci
                  > energii) . na spasanie rocznie przeznacza sie ok 65% zboza a na spozycie tylko
                  > 20 % ( www.wir.org.pl/raporty/rynekzboz.htm ) . przeciez spora
                  czesc
                  > energii jest zuzywana na czynnosci zyciowe tych zwierzat . dlaczego nie
                  > pozyskiwac jej prosto od roslin ? jest to spora oszczednosc.

                  I tutaj wlasnie wkraczasz na sliski grunt.

                  Sliski poniewaz poza etyka wszelakie argumenty przeciwko spozywaniu zwierzat sa
                  bardzo latwe do podwazenia.

                  Swiat w ktorym zyjemy jest po prostu bardzo skomplikowany i dobrze brzmiace
                  uproszczenia przy dokladniejszej analizie faktow okazuja sie mniej wiecej tak
                  prawdziwe jak hasla politykow w kampani wyborczej.

                  • brumbak Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 01.06.07, 21:28
                    szopen_cn napisał:

                    .
                    >
                    > I tutaj wlasnie wkraczasz na sliski grunt.
                    > Sliski poniewaz poza etyka wszelakie argumenty przeciwko spozywaniu zwierzat
                    > bardzo latwe do podwazenia.
                    > Swiat w ktorym zyjemy jest po prostu bardzo skomplikowany i dobrze brzmiace
                    > uproszczenia przy dokladniejszej analizie faktow okazuja sie mniej wiecej tak
                    > prawdziwe jak hasla politykow w kampani wyborczej....

                    i tu wlasnie wkroczyłeś na b.sliski grunt i masz poslig :))
                    za pomoca demagogii - demagog sam siebie utwierdza iz rzekomo cos obala

                    argumenty na rzecz wegetarianizmu, m.inn. te ekologiczne sa .. logiczne i
                    ugruntowane
                    patrz np:
                    Ciekawy artykuł opublikowała Wiedza i Życie pt. Nasz ślad na Ziemi

                    > Międzynarodowa grupa ekspertów oceniała jak różne nacje i grupy ludności
                    Ziemi wpływają na ekosystem.
                    > Oceniono że na 1 człowieka przypada 1,7 ha Ziemi.

                    > Przeciętny Amerykanin potrzebuje zasobów z 10 ha Ziemi, Polak 3,7 ha a np,
                    PakistaŃCZYK 0,6 ha.

                    > Badano też jak odżywiają sie ludzie w różnych miejscach, kulturach i jaki to
                    ma wpływ na ekosystem.

                    Wiedza i Zycie przygotowała ankietę, w której otrzymuje się punkty za
                    określone zachowania.
                    > Dieta wegetariańska została wyceniona jako prawie 3 razy bardziej przyjazna
                    dla środowiska niż dieta " mięsna"

                    Oto fragment ankiety:
                    Jedzenie
                    > Przy każdym posiłku jesz mięso - 85 pkt.
                    > Jesz głownie wegetariańskie dania - 30 pkt.

                    Jeśli z całej ankiety uzyskasz mniej niż 200 pkt to żyjesz prawie nie
                    przekraczając swego udziału w ziemskich zasobach.
                    ponad 800 pkt- Twój ślad zbliżył się do tego , jaki pozostawia przeciętny
                    Amerykanin. By sprostać takiej konsumpcji, potrzeba jeszcze czterech
                    planet!!!!!!!!
                    • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 01.06.07, 22:11
                      brumbak napisał:

                      > argumenty na rzecz wegetarianizmu, m.inn. te ekologiczne sa .. logiczne i
                      > ugruntowane

                      Wręcz przeciwnie - to fałsz i humbug. Spróbuj logicznie uzasadnić chociaż jeden.

                      > Międzynarodowa grupa ekspertów oceniała jak różne nacje i grupy ludności
                      > Ziemi wpływają na ekosystem.

                      "Ekspertów" od wciskania zielonego kitu naiwnemu ciemniactwu. :-)
                      Niestety, poziom edukacji, dzięki lewicowym "reformatołom" upadł tak nisko, że
                      "wyedukowane" masy wierzą bezkrytycznie w serwowaną im na każdym kroku
                      pseudonaukową papkę.
                  • staua Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 01.06.07, 23:05
                    Jest jeszcze jeden wege argument nie do zbicia - nie jem miesa, bo go nie
                    lubie. Subiektywne odczucia raczej nie daja sie uogolnic.
                    • szopen_cn Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 04.06.07, 04:56
                      Ten agument jest rzeczywiscie nie do zbicia.
                • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 31.05.07, 00:27
                  tomoyo696 napisała:

                  > dobra ,przyznaje sie ze jestem zmeczona ;P oczywiscie dla mnie jest to
                  > straczne poniewaz wiaze sie z zabijaniem,

                  W takim razie cały ziemski ekosystem byłby straszny, ponieważ wiąże się z
                  zabijaniem. Jakoś to do mnie nie przemawia.

                  > nie chcialabym jdnak za bardzo zaglebiac sie w etyke, poniewaz uwazan ze
                  > rozmowy na ten temat przez internet nie bardzo maja sens na dluzsza mete,
                  > szczegolnie przy tak odmiennych pogladach.

                  Jak sobie życzysz, obawiam się jednak, że pytania, jakie zadajesz, siłą rzeczy
                  sprowadzą rozmowę na etykę.

                  > zapewne, jednak zauwaz ze nie podalam tu mojej definicji lepszosci, podobnie
                  > zreszta jak ty wiec trudno orzec

                  A jednak sądzę, że i bez definicji można wywnioskować to, co napisałem.

                  > ja jednak pisze o sobie i dla mnie jest sluszny . ale zgadzam sie ze mozliwosc
                  > wyboru jest wyjatkowo istotna.

                  Dlatego piszę - to sprawa subiektywna. Dla Ciebie słuszne jest jedno, dla kogo
                  innego drugie. Zwyczajna różnica poglądów.

                  > jakbys mogl to podaj te zastrzezenia. jestem ich ciekawa, poniewaz pomoze mi
                  > to lepiej zrozumiec niewegetarian.

                  Chodzi o to, jak rozumiemy zdanie "wegetarianizm nie szkodzi". O określenie
                  warunków, w jakich to zdanie jest prawdziwe. Są różne formy wegetarianizmu,
                  także takie, które wymagają starannego zaplanowania i uzupełnienia potrzebnych,
                  a niedostępnych w sposób naturalny składników. To wszystko.

                  > tutaj oczywiscie zaczyna sie dyskusja pt. kiedy jest uzasadnione a kiedy nie.
                  > i trudno o tym dyskutowac , bo to znowu etyka. ja jednak moge dodac ze moge
                  > zrozumiec zabijanie i zadawanie cierpienia innym wtedy gdy stajemy przed
                  > wyborem my albo oni

                  Tylko wtedy? I o jakich "innych" chodzi? Ogólne zdania łatwo się wypowiada,
                  jednak kiedy zaczniemy je przykładać do konkretnych przypadków, sytuacja się
                  komplikuje. Zgodzisz się chyba, że np. zabicie komara na ręku nie jest kwestią z
                  gatunku "my albo oni"?

                  > (dzis jednak nie jestesmy w takiej sytuacji)

                  ...i dlatego wcale nie jest konieczne, abyśmy byli w takiej sytuacji.

                  > a jezeli chodzi o moja osobe to nie jestem do tego zdolna w rzdnym wypadku
                  > (brak instynktu samozachowawczego ;P )

                  Może tak, może nie.

                  > trudno to napisac w paru zdaniach . zalezy mi na zmianach ,a wegetarianizm nie
                  > ma skutkow negatywnych

                  Nie do końca. Czasem ma.

                  > ma za to duzo pozytywow, dlatego uwazam ze jest dobrym rozwiazaniem.

                  Dyskusyjne. Nie uważam, żeby miał jakieś szczególne pozytywy. Oczywiście, poza
                  zapewnianiem dobrego mniemania o sobie wegetarianom. To zawsze jakiś pozytyw.

                  > zmniejsza ilosc niepotrzebego cierpienia i smierci,

                  Mam inne zdanie. Po pierwsze dlatego, że uważam śmierć zwierząt dla potrzeb
                  człowieka za potrzebną (jak sama nazwa wskazuje). Po drugie dlatego, że pod
                  pojęciem "ilości śmierci" rozumiem liczbę przypadków śmierci, a nie jej iloczyn
                  z wielkością zwierzęcia.

                  > buduje w ludziach wrazliwosc na innych ludzi i zwierzeta (z czasem)

                  Na zwierzęta, być może, tak. Na ludzi na pewno nie. Wręcz przeciwnie. Dostrzegam
                  wyraźne symptomy utraty wrażliwości na ludzi. Na przykład wyrażające się
                  stwierdzeniem: "Choćby badania na zwierzętach miały przynieść lekarstwo na AIDS,
                  będziemy przeciwko nim". (I.Newkirk - założycielka PETA)

                  > jest przyjazny srodowisku (ktorego jestesmy czescia), przemysl miesny wrecz
                  > przeciwnie - emituje duza ilosc zanieczyszczen.

                  Każdy przemysł, także produkujący żywność roślinną emituje zanieczyszczenia, a
                  jedzenie mięsa nie jest uzależnione od istnienia przemysłu mięsnego. Przez
                  tysiące lat, jedząc mięso, obywaliśmy się bez niego. Dlatego można spokojnie
                  stwierdzić, że wegetarianizm nie jest bardziej przyjazny dla środowiska niż
                  normalna dieta.

                  > jest jeszcze jedna rzecz ,uwazam ze pozyskiwanie energii od konsumentow a nie
                  > producentow jest nielogiczne (jezeli zalezy nam na jak najwiekszej ilosci
                  > energii).

                  A kto powiedział, że nam zależy? Czy zależy nam na jak największej ilości
                  pieniędzy, czy też na tym, co za te pieniądze możemy kupić? Energia nie jest
                  dobrem, które przynosi nam coś przez samo swoje istnienie. Dopiero wykorzystanie
                  jej do wytworzenia tego, co nam potrzebne. Dlatego jeśli do wytworzenia rzeczy
                  przedstawiającej dla nas większą wartość potrzeba więcej energii, godzimy się na to.

                  > na spasanie rocznie przeznacza sie ok 65% zboza a na spozycie tylko
                  > 20 % ( www.wir.org.pl/raporty/rynekzboz.htm ).

                  Nic dziwnego. Polska jest krajem o nietypowej dla krajów rozwiniętych strukturze
                  rolnej. Przeważają niewielkie, rodzinne gospodarstwa rolne, w których karmi się
                  zwierzęta tym, co najłatwiej dostępne - zbożem i ziemniakami. W sumie nic w tym
                  złego. Tych 20% zboża przecież nam wystarcza.

                  > przeciez spora czesc energii jest zuzywana na czynnosci zyciowe tych zwierzat
                  > dlaczego nie pozyskiwac jej prosto od roslin ? jest to spora oszczednosc.

                  Dlaczego nie wstawiamy w okna rybich pęcherzy, tylko kosztem dużej ilości
                  energii produkujemy szkło? Ponieważ cenimy wyżej okna szklane. Jadasz chleb?
                  Czemu? Przecież do jego wypieczenia trzeba zużyć dużo energii, a można byłoby
                  zjadać samo ziarno. Byłaby to spora oszczędność. Rzecz w tym, że o oszczędność
                  chodzi nam tylko wtedy, kiedy nie odbywa się ona kosztem czegoś, na czym zależy
                  nam bardziej. Energia stanowi niezbędny składnik wszystkiego, co tylko robimy.
                  Wkalkulowujemy ją sobie w koszty. Jeśli z kalkulacji wynika, że to opłacalne -
                  podejmujemy się tego.
                  • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 31.05.07, 14:59
                    >Jakoś to do mnie nie przemawia.
                    I wcale nie musi , to poprostu moje zdanie

                    > Tylko wtedy? I o jakich "innych" chodzi? Ogólne zdania łatwo się wypowiada,
                    > jednak kiedy zaczniemy je przykładać do konkretnych przypadków, sytuacja się
                    > komplikuje. Zgodzisz się chyba, że np. zabicie komara na ręku nie jest kwestią
                    > z
                    > gatunku "my albo oni"?

                    no widzisz , mam klopot z przekazaniem moich mysli , sprobuje ujac to ineczej .
                    uwazam ze jezeli nie jestemy w sytuacji w ktorej zagrozone jest nasze zycie , to
                    nasze zabijanie ,czyli odbieranie komus zycia ,dla wlasnej przyjemnosci jest
                    niemoralne (no chyba sie tej etyki nie uniknie) . wlacznie z komarami , zabijamy
                    dla wlasnej wygody . oczywiscie nie staram sie tego nikomu narzucac , uwazam ze
                    jeseli ktos osiagnie pewien stopien wrazliwosci na druga istote , takze
                    czlowieka i polaczy to z wiedza jakie czynnosci powoduja zadawanie cierpienia
                    innym , to sam bedzie sie staral tego zaprzestac , oczywiscie jezeli bedzie miec
                    dosc silna wole. nic na sile


                    > Na zwierzęta, być może, tak. Na ludzi na pewno nie. Wręcz przeciwnie. Dostrzega
                    > m
                    > wyraźne symptomy utraty wrażliwości na ludzi. Na przykład wyrażające się
                    > stwierdzeniem: "Choćby badania na zwierzętach miały przynieść lekarstwo na AIDS
                    > ,
                    > będziemy przeciwko nim". (I.Newkirk - założycielka PETA)

                    mysle ze tego typu wypowiedzi wynikaja z wzajemnego niezrozumienia. raczej
                    nikomu nie chodzi o to zeby nie bylo lekarstwa na AIDS , tylko zeby nie bylo to
                    kosztem zwierzat, jak wielokrotnie bywalo. mysle ze duza czesc doswiadczen na
                    zwierzetach jest kompletnie niepotrzebna i nie wzbogacaja one naszej wiedzy o
                    orgznizmie czlowieka . wiele razy srodki ktore np , okazaly sie swietne dla psow
                    byly bezuzyteczne (albo wrecz niebezpieczne) dla ludzi i na odwrot. ludzie
                    ktorzy jedza mieso powinni sprobowac wczuc sie w osobe ktorej z powodu smierci
                    zwierzat jest bardzo przykro. czesto reakcja na zadany bol jest atak i to wedlug
                    mnie jest powodem roznych nieprzyjemnosci ze strony wegetarian . jednak mysle ze
                    z czasem kazdy z nich (tak jak bylo np. u mnie ) w koncu zrozumie ze nienawisc
                    prowadzi tylko do nienawisci i trzeba ja zamienic na milosc.

                    > Każdy przemysł, także produkujący żywność roślinną emituje zanieczyszczenia, a
                    > jedzenie mięsa nie jest uzależnione od istnienia przemysłu mięsnego. Przez
                    > tysiące lat, jedząc mięso, obywaliśmy się bez niego. Dlatego można spokojnie
                    > stwierdzić, że wegetarianizm nie jest bardziej przyjazny dla środowiska niż
                    > normalna dieta.

                    Mysle ze te zanieczyszczenia w przypadku przetworstwa roslin mozna by znacznie
                    ograniczyc. jest szansa na zaprzestanie uzywania takiej liczby sztucznych
                    dodatkow . ale nie mam argumentow w tej chwili na to ze nie moznaby ograniczyc
                    takze w przemysle miesnym . postaram sie cos znalezc ;)

                    > Dlaczego nie wstawiamy w okna rybich pęcherzy, tylko kosztem dużej ilości
                    > energii produkujemy szkło? Ponieważ cenimy wyżej okna szklane. Jadasz chleb?
                    > Czemu? Przecież do jego wypieczenia trzeba zużyć dużo energii, a można byłoby
                    > zjadać samo ziarno. Byłaby to spora oszczędność. Rzecz w tym, że o oszczędność
                    > chodzi nam tylko wtedy, kiedy nie odbywa się ona kosztem czegoś, na czym zależy
                    > nam bardziej. Energia stanowi niezbędny składnik wszystkiego, co tylko robimy.
                    > Wkalkulowujemy ją sobie w koszty. Jeśli z kalkulacji wynika, że to opłacalne -
                    > podejmujemy się tego.

                    jednak nadal duzo ludzi gloduje i mozna by tym samym nakladem wytworzyc wiecej
                    pelnowartosciowej oraz znacznie wolniej psujacej sie, latwiejszej w przewozeniu
                    zywnosci .


                    • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 31.05.07, 15:47
                      tomoyo696 napisała:

                      > no widzisz , mam klopot z przekazaniem moich mysli , sprobuje ujac to
                      > ineczej. uwazam ze jezeli nie jestemy w sytuacji w ktorej zagrozone jest
                      > nasze zycie , to nasze zabijanie ,czyli odbieranie komus zycia ,dla wlasnej
                      > przyjemnosci jest niemoralne (no chyba sie tej etyki nie uniknie). wlacznie
                      > z komarami , zabijamy dla wlasnej wygody.

                      Zabijamy, żeby zaspokoić swoje uzasadnione potrzeby - jedzenie, ubranie,
                      badania naukowe. Za nieetyczne uznaję tylko zabijanie z niskich pobudek - dla
                      zabawy, z nienawiści, z żądzy mordu. Oczywiście, jeśli chodzi o zwierzęta.

                      > oczywiscie nie staram sie tego nikomu narzucac , uwazam ze jeseli ktos
                      > osiagnie pewien stopien wrazliwosci na druga istote , takze czlowieka i
                      > polaczy to z wiedza jakie czynnosci powoduja zadawanie cierpienia innym , to
                      > sam bedzie sie staral tego zaprzestac , oczywiscie jezeli bedzie miec dosc
                      > silna wole. nic na sile

                      Nie widzę przełożenia między wrażliwością na człowieka a zaprzestaniem
                      zabijania zwierząt.

                      > mysle ze tego typu wypowiedzi wynikaja z wzajemnego niezrozumienia. raczej
                      > nikomu nie chodzi o to zeby nie bylo lekarstwa na AIDS , tylko zeby nie bylo
                      > to kosztem zwierzat, jak wielokrotnie bywalo.

                      Dla mnie jest to absolutnie jednoznaczne z brakiem wrażliwości wobec ludzi.
                      Sama zresztą, jak wynika z tego, co piszesz, uznajesz za uzasadnione moralnie
                      zabijanie w przypadku zagrożenia życia. Choroby, a w szczególności AIDS, są
                      niewątpliwie takim zagrożeniem. Osoby utrzymujące, że niegodziwe jest zabicie
                      nawet jednego zwierzęcia dla ratowania człowieka, są dla mnie wyprane z
                      człowieczeństwa.

                      > mysle ze duza czesc doswiadczen na zwierzetach jest kompletnie niepotrzebna i
                      > nie wzbogacaja one naszej wiedzy o orgznizmie czlowieka . wiele razy srodki
                      > ktore np , okazaly sie swietne dla psow byly bezuzyteczne (albo wrecz
                      > niebezpieczne) dla ludzi i na odwrot.

                      Uważam, że większość doświadczeń na zwierzętach jest niezbędna i bezcenna dla
                      rozwoju nauki i medycyny. Żadnego z dotychczasowych osiągnięć medycznych nie
                      dokonano bez badań na zwierzetach. Różnice międzygatunkowe nie dyskwalifikują
                      takich badań, wymagają tylko ich większej liczby. Nie dopuszcza się, ani nie
                      wyklucza, badanych substancji na podstawie badań na jednym tylko gatunku
                      zwierząt (np. jak napisałaś - na psach).

                      > ludzie ktorzy jedza mieso powinni sprobowac wczuc sie w osobe ktorej z powodu
                      > smierci zwierzat jest bardzo przykro.

                      Dlaczego powinni i do czego owo wczucie się miałoby prowadzić?

                      > czesto reakcja na zadany bol jest atak i to wedlug mnie jest powodem roznych
                      > nieprzyjemnosci ze strony wegetarian. jednak mysle ze z czasem kazdy z nich
                      > (tak jak bylo np. u mnie ) w koncu zrozumie ze nienawisc prowadzi tylko do
                      > nienawisci i trzeba ja zamienic na milosc.

                      Mam wrażenie, że zwrot "każdy z nich" jest tu tylko pobożnym życzeniem.

                      > jednak nadal duzo ludzi gloduje i mozna by tym samym nakladem wytworzyc wiecej
                      > pelnowartosciowej oraz znacznie wolniej psujacej sie, latwiejszej w
                      > przewozeniu zywnosci.

                      Hodowla zwierząt nie ma wpływu na to, że ludzie głodują. Głodują, bo nie mają
                      pieniędzy, żeby sobie kupić jedzenie, a nie dlatego, że jedzenia jest za mało.
                      Co głodnemu przyjdzie ze stu worków mąki w magazynie, kiedy nie ma pieniędzy
                      nawet na jeden?
                      • ggigus wrazliwosc i inne 31.05.07, 16:12
                        sam nie zabijasz, malo kto decyduje sie zabijac sam i przyklady wielu ludzi,
                        ktorzy po reportazach z rzezni, po filmach o masowej hodowli przestali jesc
                        mieso, mowia same za siebie
                        oczywiscie przemysl dostarcza nam idylliczonych obrazkow na opakowaniach -
                        krowka na lace, ktore z rzeczywistoscia nie maja nic wspolnego
                        • figgin1 Re: wrazliwosc i inne 31.05.07, 18:10
                          A ty? Czy głodzisz i zmuszasz do ciężkiej pracy dzieci?
                          • ggigus jaki zwiazek ma twoj post z moim? bo ja nie widze 31.05.07, 18:47
                            zadnego
                            a na posty pozbawione sensu nie odpowiadam
                            • figgin1 Re: jaki zwiazek ma twoj post z moim? bo ja nie w 01.06.07, 08:46
                              A ubrania sobie sama szyjesz? Komputera nie używasz? Kawy, herbaty nie pijesz?
                              Czy wiesz, ze do wytworzenia tych wszystkich produktów wykorzystuje się dzieci,
                              które pracują za głodowe pensje? Więc jeśli patrzysz na mięsojadów jak na
                              morderców musisz patrzeć na siebie jak na kogoś kto głodzi dzieci.
                              • ggigus a czy to przesluchanie, droga figgin1? sedzia, 01.06.07, 14:41
                                juz ylo, teraz prokurator?
                                nastepnym razem zadaj pytanie pelnym zdaniem, bo nie lubie takich zagadek
                                • dzioucha_z_lasu Re: a czy to przesluchanie, droga figgin1? sedzia 01.06.07, 15:28
                                  No widzisz giggus, a ty serwujesz nam takie zagadki w każdym swoim wpisie.
                                  Człowiek musi się zastanawiać, co też autorka mogła mieć na myśli. Chcesz, żeby
                                  ci odpowiadano w sposób czytelny i pełnymi zdaniami? Sama tak rób :)
                                  • ggigus pudlo, dziouho, to byly zagadki figgins1 01.06.07, 15:41
                                    jak bronic kogos, to z sensem
                                    • dzioucha_z_lasu Re: pudlo, dziouho, to byly zagadki figgins1 01.06.07, 15:44
                                      Uwielbiam twoje sensowne odpowiedzi giggus :-D Są i jasno sformułowane i zawsze
                                      na temat. Przyznam, że nikt mi tak nie poprawia nastroju jak ty i twoje ubawne
                                      wpisy :)
                                      • ggigus ciesze sie, szkoda, ze bez wzajemnosci... 01.06.07, 16:34

                        • dzioucha_z_lasu Re: wrazliwosc i inne 31.05.07, 22:44
                          A co powiesz o rzeszach wędkarzy i myśliwych ( chociaż tych pierwszych jest
                          więcej)? Mało który z nich decyduje się zabić samodzielnie? Z kazdym okonkiem
                          czy zającem wędrują do ubojni, zeby ktoś to zrobił za nich? A rytualny ubój
                          karpi na Wigilię? A świniobicia na wsi? I rosołki z domowego drobiu, który
                          najpierw kładzie głowę na pieniek? A króliki hodowane często na działkach?
                          Ciekawe po co? Być może same zmieniają się w wypatroszone i oskórowane tuszki,
                          ale wątpię. Całkiem sporo ludzi decyduje się na samodzielnu ubój i radzi sobie
                          z tym.
                          • tomoyo696 Re: wrazliwosc i inne 01.06.07, 22:41
                            > A co powiesz o rzeszach wędkarzy i myśliwych ( chociaż tych pierwszych jest
                            > więcej)?

                            jest znacznie wiecej . a jezeli chodzi o wedkarzy to nie jest to dobry przyklad
                            , bo ryba bardzo sie od nas rozni i wielu ludzi traktuje ja jak przedmiot ( nie
                            krzyczy = nie czuje bulu) jest to efekt niedoinformowania , wiele razy spotkalam
                            sie z opinia ze ryba ma 1 nerw i 3 sekudowa pamiec (przykre ale prawdziwe)

                            A świniobicia na wsi? I rosołki z domowego drobiu, który
                            > najpierw kładzie głowę na pieniek? A króliki hodowane często na działkach?

                            no wlasnie - na wsi . Chyba nikt ze znanych mi ludzi nie zabilby a potew
                            przygotowal do zjedzenia swini bez uczuc. uwazam cos takiego za uposledzona
                            wrazliwosc (przykro mi ale nie umiem poprostu sobie tego nawet wyobrazic).

                      • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 01.06.07, 22:34
                        > Zabijamy, żeby zaspokoić swoje uzasadnione potrzeby - jedzenie, ubranie,
                        > badania naukowe. Za nieetyczne uznaję tylko zabijanie z niskich pobudek - dla
                        > zabawy, z nienawiści, z żądzy mordu. Oczywiście, jeśli chodzi o zwierzęta.

                        No a ja ,poniewaz zycie jest dla mnie wartoscia ,uwazam ze jezeli mozna cos
                        zrobic , nie zabijajac to wlasnie tak nalezy postapic ,bo wtedy ta smierc jest
                        niepotrzebna.

                        > Nie widzę przełożenia między wrażliwością na człowieka a zaprzestaniem
                        > zabijania zwierząt.

                        Jest bezposredni zwiazek. wrazliwosc na cierpienie zwierzat jest duzo wieksza i
                        chocaz mi nie wierzysz takze wrazliwosc na cierpienie ludzi. gdubys czul to co
                        ja widzac martwego kurczaka nie potrafil bys go zjesc, sprawilo by ci to bol,
                        ale nie czujesz tego bo nie jestes tak wrazliwy (przepraszam ze wzielam ciebie
                        na przklad ale tak jest jasniej). nie potrafie zrobic niczego co sprawia komus
                        tak wielki bol i nie umiem znalezc powodow zeby go zadawac.

                        > Dla mnie jest to absolutnie jednoznaczne z brakiem wrażliwości wobec ludzi.
                        > Sama zresztą, jak wynika z tego, co piszesz, uznajesz za uzasadnione moralnie
                        > zabijanie w przypadku zagrożenia życia. Choroby, a w szczególności AIDS, są
                        > niewątpliwie takim zagrożeniem. Osoby utrzymujące, że niegodziwe jest zabicie
                        > nawet jednego zwierzęcia dla ratowania człowieka, są dla mnie wyprane z
                        > człowieczeństwa.

                        po pierwsze to ze umiem to zrozumiec , to nie znaczy ze uwazam to za
                        uzasadnione, sama nigdy bym czegos takiego nie zrobila.
                        po drugie wydaje mi sie ze troche dramatyzujesz. to wcale nie jest tak prosto ze
                        zabijanie zwierzat = lekarstwo na nieuleczalna chorobe . obecnie jest wiele
                        alternatyw i dlatego uwazam ze doswiadczenia na zwierzetach sa najczesciej
                        nieuzasadnione. mimo ze sa bardziej miarodajne i nieangazujace zwierzaat
                        techniki wybiera sie stare doswiadczenia. mimo ze w ogolnym rozrachunku sa
                        drozsze i trwaja wiele lat.

                        > Dlaczego powinni i do czego owo wczucie się miałoby prowadzić?
                        uzylam zlego slowa , oczywiscie nie "powinni" . ale jezeli jestes tu zeby
                        dowiedziec sie czegos nowego i cos zrozumiec to sprobuj ;)

                        > Uważam, że większość doświadczeń na zwierzętach jest niezbędna i bezcenna dla
                        > rozwoju nauki i medycyny. Żadnego z dotychczasowych osiągnięć medycznych nie
                        > dokonano bez badań na zwierzetach. Różnice międzygatunkowe nie dyskwalifikują
                        > takich badań, wymagają tylko ich większej liczby. Nie dopuszcza się, ani nie
                        > wyklucza, badanych substancji na podstawie badań na jednym tylko gatunku
                        > zwierząt (np. jak napisałaś - na psach).
                        >
                        jak juz pisalam mozna to dzis juz zrobic inaczej.

                        > Mam wrażenie, że zwrot "każdy z nich" jest tu tylko pobożnym życzeniem.

                        moze i tak ,ale nie mozna tego wykluczyc;) , wsrod ludzi jedzacych mieso (jak
                        wynika z moich osobistych doswiadczen ) zazwyczaj jest jeszcze gorzej. poniewaz
                        uwazam ignorancje za najgorsze stanowisko.

                        > Hodowla zwierząt nie ma wpływu na to, że ludzie głodują. Głodują, bo nie mają
                        > pieniędzy, żeby sobie kupić jedzenie, a nie dlatego, że jedzenia jest za mało.
                        > Co głodnemu przyjdzie ze stu worków mąki w magazynie, kiedy nie ma pieniędzy
                        > nawet na jeden?
                        ale jezeli zgodzimy sie na to ze tym samym nakladem produkujemy wiecej zywnosci
                        , to cena spadnie i wzrosnie sprzedaz (oczywiscie w teorii).
                        • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 02.06.07, 01:04
                          tomoyo696 napisała:

                          > No a ja ,poniewaz zycie jest dla mnie wartoscia ,uwazam ze jezeli mozna cos
                          > zrobic, nie zabijajac to wlasnie tak nalezy postapic ,bo wtedy ta smierc jest
                          > niepotrzebna.

                          Jak najbardziej zgadzam się, że życie jest wartością. Jak każda wartość, ma
                          jednak swoją miarę. Miara wartości życia zwierzęcia nie jest na tyle duża, aby
                          uznać zabicie go dla zaspokojenia potrzeb człowieka za nieuzasadnione.

                          > Jest bezposredni zwiazek. wrazliwosc na cierpienie zwierzat jest duzo wieksza
                          > i chocaz mi nie wierzysz takze wrazliwosc na cierpienie ludzi.

                          Mylisz się. Zbytnia wrażliwość na (z reguły wyolbrzymiane i demonizowane)
                          cierpienia zwierząt prowadzi wprost do nienawiści w stosunku do człowieka.
                          Są na to liczne przykłady.

                          > gdubys czul to co ja widzac martwego kurczaka nie potrafil bys go zjesc,
                          > sprawilo by ci to bol,

                          I cóż z tego? To Twoje subiektywne uczucia, które nikogo do niczgo nie obligują.
                          Gdybym ja czuł paniczny lęk przed wysokością, nie mógłbym mieszkać na wyższych
                          piętrach. To jednak nie byłoby najmniejszym argumentem na rzecz zaprzestania
                          budowy wieżowców.

                          > ale nie czujesz tego bo nie jestes tak wrazliwy (przepraszam ze wzielam ciebie
                          > na przklad ale tak jest jasniej). nie potrafie zrobic niczego co sprawia komus
                          > tak wielki bol i nie umiem znalezc powodow zeby go zadawac.

                          Nie czuję tego, ponieważ moja wrażliwość jest ukierunkowana przede wszystkim na
                          ludzi, a dopiero w dalszej kolejności (i w adekwatnej skali) na zwierzęta.
                          Tak, czy owak, dla zdobycia pożywienia (obojętnie - roślinnego czy zwierzęcego)
                          zabijamy zwierzęta. Albo jako bezpośrednie źródło pożywienia, albo jako
                          niepożądaną konkurencję do tegoż. Życie na Ziemi z samej swojej istoty polega na
                          podtrzymywaniu jednego kosztem drugiego i konkurencyjnej walce o przetrwanie.
                          Niezgoda na to jest dowodem nieprzystosowania.

                          > po pierwsze to ze umiem to zrozumiec , to nie znaczy ze uwazam to za
                          > uzasadnione, sama nigdy bym czegos takiego nie zrobila.

                          Ale nie wyrzekasz się lekarstw, chociaż wszystkie kosztowały życie jakichś zwierząt.

                          > po drugie wydaje mi sie ze troche dramatyzujesz. to wcale nie jest tak prosto
                          > ze zabijanie zwierzat = lekarstwo na nieuleczalna chorobe.

                          Fakt. W tę stronę to nie jest takie proste. Jednak w drugą już tak. Niezabijanie
                          zwierząt równa się brak lekarstwa.

                          > obecnie jest wiele alternatyw i dlatego uwazam ze doswiadczenia na zwierzetach
                          > sa najczesciej nieuzasadnione.

                          Nieprawda. Nie wierz propagandzie uprawianej przez dyletantów lub, co gorsza,
                          fanatycznych ideologów. Zdających sobie sprawę z fałszywości swoich twierdzeń,
                          ale cynicznie wykorzystujących niewiedzę społeczeństwa do manipulowania nim.
                          Alternatywy (hodowle tkankowe, symulacje komputerowe) istnieją tylko w stosunku
                          do najprymitywniejszych i najbardziej podstawowych badań. Nie zastąpią badań
                          substancji o złożonym działaniu, a te są właśnie najistotniejsze dla nauki.

                          > mimo ze sa bardziej miarodajne i nieangazujace zwierzaat techniki wybiera sie
                          > stare doswiadczenia. mimo ze w ogolnym rozrachunku sa drozsze i trwaja wiele
                          > lat.

                          Zadziwiające, że ci sami, którzy podnoszą argument o nieprzystawalności badań na
                          zwierzętach w stosunku do ludzi ze względu na różnice międzygatunkowe, uznają za
                          bardziej miarodajne badania na kawałkach wyhodowanej w probówce tkanki, albo na
                          komputerach. Czyżby człowiek był podobniejszy do masy niezróżnicowanych komórek
                          albo do struktury półprzewodnika niż do żywego zwierzęcia?
                          Badania nie angażujące zwierząt mają swoje zastosowanie tam, gdzie jest to
                          uzasadnione ich prostotą. Nigdy jednak nie zastąpią badań na zwierzętach, a
                          gdyby nawet kiedyś, pod naciskiem ideologii pro-zwierzęcej, do tego doszło,
                          oznaczałoby to wstrzymanie rozwoju nauki, za cenę życia ludzkiego.

                          > uzylam zlego slowa , oczywiscie nie "powinni" . ale jezeli jestes tu zeby
                          > dowiedziec sie czegos nowego i cos zrozumiec to sprobuj ;)

                          Nie muszę próbować, ponieważ potrafię zrozumieć targające ludźmi emocje. Nie
                          oznacza to jednak, że muszę je podzielać lub pochwalać.

                          > jak juz pisalam mozna to dzis juz zrobic inaczej.

                          Nie można. Przywykliśmy upajać się naszymi możliwościami technologicznymi i
                          poziomem nauki, gdy tymczasem tak naprawdę niewiele wiemy. Za sto lat ludzie nie
                          będą dostrzegać tej przepaści, która, jak sądzimy, dzieli nas od
                          średniowiecznych zabobonów.
                          Sama logika i zdrowy rozsądek powinny skłaniać do większej pokory. Żeby stworzyć
                          program komputerowy zdolny do symulowania pracy ludzkiego organizmu na takim
                          poziomie, żeby możliwe było przeprowadzanie na nim pełnowartościowych testów,
                          trzeba by wcześniej wiedzieć tyle, że owe testy byłyby już zupełnie
                          niepotrzebne. Żeby wyhodować tkankę, mogącą zastąpić żywy organizm, ona sama
                          musiałaby być takim organizmem. Cóż by wtedy była za różnica?

                          > moze i tak ,ale nie mozna tego wykluczyc;), wsrod ludzi jedzacych mieso (jak
                          > wynika z moich osobistych doswiadczen ) zazwyczaj jest jeszcze gorzej.
                          > poniewaz uwazam ignorancje za najgorsze stanowisko.

                          Moje doświadczenie mówią mi zgoła coś innego. Osoby zaangażowane ideologicznie
                          zawsze mają większe skłonności do postrzegania innych za wrogów i używania wobec
                          nich przemocy fizycznej i werbalnej w poczuciu swojej wyższej racji.

                          > ale jezeli zgodzimy sie na to ze tym samym nakladem produkujemy wiecej
                          > zywnosci, to cena spadnie i wzrosnie sprzedaz (oczywiscie w teorii).

                          Nie spadnie nawet w teorii. Rolnik nie będzie produkował żywności, jeśli jej
                          sprzedaż nie przyniesie mu choćby zwrotu kosztów, nie mówiąc już o zysku. A tak
                          byłoby niezawodnie przy spadku cen w wyniku nadprodukcji. Głodujący nie są zaś w
                          stanie zapłacić za żywność nawet tyle, ile kosztuje jej wytworzenie w krajach
                          rozwiniętych. W rezultacie rolnicy natychmiast zaprzestaliby produkcji w części
                          nie dającej się sprzedać.
                          Oczywiście, można dopłacać głodującym do żywności, ale to ani ekonomicznie
                          uzasadnione, ani wychowawcze. Paradoksalnie utrwala tylko biedę, bo miejscowi
                          rolnicy nie wytrzymują konkurencji, a że niczego innego, co dałoby się sprzedać,
                          produkować nie są w stanie, nie mają pieniędzy na rozwój. W rezultacie
                          powiększają grono uzależnionych od pomocy z zewnątrz.
                          • zimowy_dzien Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 02.06.07, 03:22
                            misiu-1 napisał:

                            (....)

                            > Nie czuję tego, ponieważ moja wrażliwość jest ukierunkowana przede wszystkim na
                            > ludzi, a dopiero w dalszej kolejności (i w adekwatnej skali) na zwierzęta.

                            Wzruszajacy tekst. Mozna nawet sie poplakac.

                          • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 02.06.07, 15:14
                            > Jak najbardziej zgadzam się, że życie jest wartością. Jak każda wartość, ma
                            > jednak swoją miarę. Miara wartości życia zwierzęcia nie jest na tyle duża, aby
                            > uznać zabicie go dla zaspokojenia potrzeb człowieka za nieuzasadnione.

                            tutaj sie nie zgodze. uwazam ze nie mozemy nadawacwartosci ( w sensie ceny)
                            czemus co do nas nie nalezy. a niewatpliwie czyjes zycie do nas nie nalezy .
                            uwazam ze nawet jezeli zwierzeta nie dorownuja nam intelektem to maja prawo do
                            swojego zycia .

                            > Mylisz się. Zbytnia wrażliwość na (z reguły wyolbrzymiane i demonizowane)
                            > cierpienia zwierząt prowadzi wprost do nienawiści w stosunku do człowieka.
                            > Są na to liczne przykłady.

                            zle mnie zrozumiales . wrazliwoc to pewna cecha , sa jej rozne rodzaje i moze
                            rozwijac sie w roznych kierunkach . to co napisalam odnosi sie tego ze
                            wegetarianizm ma wplyw na wrazliwosc (niekoniecznie na ludzi, ale mysle ze to ze
                            nie zawsze sie objawia to wcale nie znaczy ze jej nie ma i tak samo to ze sie
                            kogos nienawidzi wcale tego nie wyklucza. nie nienawidzi sie kogos kto jest nam
                            obojetny , a obojetnosc to w pewnym sensie przeciwienstwo wrazliwosci ) oraz
                            empatia ma wplyw na zaprzestanie spozywania miesa.

                            > I cóż z tego? To Twoje subiektywne uczucia, które nikogo do niczgo nie obligują
                            nie w tym rzecz. przeciez nie pisze ze to kogokolwiek do czegokolwiek obliguje.
                            chodzi mi o to ze jest zwiazek miedzy empatia a wegetarianizmem.
                            > Nie czuję tego, ponieważ moja wrażliwość jest ukierunkowana przede wszystkim na
                            > ludzi, a dopiero w dalszej kolejności (i w adekwatnej skali) na zwierzęta.
                            no wlasnie, miedzy innymi dlatego nie jestes wegetarianinem , wiec nie pisz ze
                            nie ma zwiazku ;P

                            > Niezgoda na to jest dowodem nieprzystosowania.
                            moze i tak ale moge tez troche przystosowac swiat ;)b gdyby wszyscy byli
                            przystosowani nie byloby ewolucji.

                            nie bede wklejac rozleglych cytatow na temam toswidczen ale do nich ie odnosze.
                            piszac o niepotrzebnych testach mam na mysli glownie testy kosmetykow ,srodkow
                            czystosci i innych rzeczy nie zwiazanych z medycyna. te wlasnie testy sa chyba
                            bardziej powszechne niz czysto naukowe i wlasnie one moga byc przeprowadzane bez
                            udzialu zwierzat. a ja ciagle mam w polsce problemy z dostaniem takowych , bo
                            albo kosmetyk albo substancje byly testowane.

                            > Moje doświadczenie mówią mi zgoła coś innego. Osoby zaangażowane ideologicznie
                            > zawsze mają większe skłonności do postrzegania innych za wrogów i używania wobe
                            > c
                            > nich przemocy fizycznej i werbalnej w poczuciu swojej wyższej racji.
                            uwazam ze to (oczywiscie oprocz niektorych przypadkow fanatyzmu) jest i tak
                            lepsze bo prowadzi do wzbogacenia wiedzy i do ruchu , a nie trwania w zastoju.

                            > Nie spadnie nawet w teorii. Rolnik nie będzie produkował żywności, jeśli jej
                            > sprzedaż nie przyniesie mu choćby zwrotu kosztów, nie mówiąc już o zysku. A tak
                            > byłoby niezawodnie przy spadku cen w wyniku nadprodukcji. Głodujący nie są zaś
                            > w
                            > stanie zapłacić za żywność nawet tyle, ile kosztuje jej wytworzenie w krajach
                            > rozwiniętych. W rezultacie rolnicy natychmiast zaprzestaliby produkcji w części
                            > nie dającej się sprzedać.
                            > Oczywiście, można dopłacać głodującym do żywności, ale to ani ekonomicznie
                            > uzasadnione, ani wychowawcze. Paradoksalnie utrwala tylko biedę, bo miejscowi
                            > rolnicy nie wytrzymują konkurencji, a że niczego innego, co dałoby się sprzedać
                            > ,
                            > produkować nie są w stanie, nie mają pieniędzy na rozwój. W rezultacie
                            > powiększają grono uzależnionych od pomocy z zewnątrz.
                            >
                            uznaje twoje zdanie ,bo widze ze masz w tym temacie wieksza wiedze ,ale mysle ze
                            weliminowanie przemyslu miesnego nie mialoby az tak negatywnego wplywu na
                            gospodarke, bo przeciez wtedy sila rzeczy wzrosloby zapotrzebowanie na pokarm
                            roslinny, ktory jeszcze na dodatek jest zazwyczaj mniej kaloryczny wiec wzrost
                            bylby niewspolmierny.

                            ile kosztuje jej wytworzenie w krajach
                            > rozwiniętych
                            raczej nie mowilam o krajach 3 swiata, tylko o biednych w danym kraju. uwazam ze
                            nalezy wspierac wzrost gospodarczy biednych krajow, a nie dawac tania zywnosc
                            ,co im tylko szkodzi.
                            • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 02.06.07, 16:26
                              tomoyo696 napisała:

                              > tutaj sie nie zgodze. uwazam ze nie mozemy nadawacwartosci ( w sensie ceny)
                              > czemus co do nas nie nalezy. a niewatpliwie czyjes zycie do nas nie nalezy.

                              To mamy ambaras, bo jak w takim razie nadać wartość niewątpliwie żywej kapuście?

                              > uwazam ze nawet jezeli zwierzeta nie dorownuja nam intelektem to maja prawo do
                              > swojego zycia.

                              Które zwierzęta? Wszystkie? Z czego to prawo wynika? Kto je ustanowił?
                              Przyznać musisz, że w przyrodzie nie da się zauważyć działania tego prawa.

                              > zle mnie zrozumiales . wrazliwoc to pewna cecha , sa jej rozne rodzaje i moze
                              > rozwijac sie w roznych kierunkach . to co napisalam odnosi sie tego ze
                              > wegetarianizm ma wplyw na wrazliwosc (niekoniecznie na ludzi, ale mysle ze to
                              > ze nie zawsze sie objawia to wcale nie znaczy ze jej nie ma i tak samo to ze
                              > sie kogos nienawidzi wcale tego nie wyklucza. nie nienawidzi sie kogos kto
                              > jest nam obojetny , a obojetnosc to w pewnym sensie przeciwienstwo wrazliwosci
                              >) oraz empatia ma wplyw na zaprzestanie spozywania miesa.

                              Trochę mi tu pachnie wężem zjadającym własny ogon. To jak: wegetarianizm
                              przynosi wrażliwość, czy na odwrót?

                              > nie w tym rzecz. przeciez nie pisze ze to kogokolwiek do czegokolwiek
                              > obliguje. chodzi mi o to ze jest zwiazek miedzy empatia a wegetarianizmem.
                              [...]
                              > no wlasnie, miedzy innymi dlatego nie jestes wegetarianinem , wiec nie pisz ze
                              > nie ma zwiazku ;P

                              Ja nie neguję związku między empatią _w_stosunku_do_zwierząt_ a wegetarianizmem.

                              > moze i tak ale moge tez troche przystosowac swiat ;)b gdyby wszyscy byli
                              > przystosowani nie byloby ewolucji.

                              Jak chciałabyś przystosować do siebie ten świat?

                              > nie bede wklejac rozleglych cytatow na temam toswidczen ale do nich ie
                              > odnosze. piszac o niepotrzebnych testach mam na mysli glownie testy kosmetykow
                              > ,srodkow czystosci i innych rzeczy nie zwiazanych z medycyna. te wlasnie testy
                              > sa chyba bardziej powszechne niz czysto naukowe i wlasnie one moga byc
                              > przeprowadzane bez udzialu zwierzat. a ja ciagle mam w polsce problemy z
                              > dostaniem takowych , bo albo kosmetyk albo substancje byly testowane.

                              Powtórzę jeszcze raz: na skrawku wyhodowanej tkanki możesz przetestować co
                              najwyżej, czy nowa substancja nie ma właściwości drażniących. Jeśli tak się
                              trafi, że Twoja substancja działa np. na system nerwowy, taki test niczego nie
                              wykryje. Jeśli nie sprawdzi się jej na zwierzętach, to królikami doświadczalnymi
                              będą ludzie. Tego chcesz?

                              > uznaje twoje zdanie ,bo widze ze masz w tym temacie wieksza wiedze ,ale mysle
                              > ze weliminowanie przemyslu miesnego nie mialoby az tak negatywnego wplywu na
                              > gospodarke, bo przeciez wtedy sila rzeczy wzrosloby zapotrzebowanie na pokarm
                              > roslinny, ktory jeszcze na dodatek jest zazwyczaj mniej kaloryczny wiec wzrost
                              > bylby niewspolmierny.

                              Mnie nie martwi wpływ hipotetycznego wyeliminowania produkcji mięsa na
                              gospodarkę. Twierdzę tylko, że nic to dobrego nie przyniesie cierpiącym głód.

                              > raczej nie mowilam o krajach 3 swiata, tylko o biednych w danym kraju. uwazam
                              > ze nalezy wspierac wzrost gospodarczy biednych krajow, a nie dawac tania
                              > zywnosc ,co im tylko szkodzi.

                              W zasadzie nie ma zasadniczej różnicy, gdzie będzie mieszkał ten głodujący. W
                              krajach uprzemysłowionych już istnieje pokaźna nadwyżka zdolności produkcyjnych
                              nad zapotrzebowaniem, co powoduje naciski na odłogowanie i zalesianie gruntów.
                              Zdarza się też, że niesprzedane i przeterminowane zapasy zboża przeznacza się na
                              spalenie w kotłach energetycznych, jak to niedawno miało miejsce w Czechach.
                              Jeśli w takich warunkach jeszcze ktoś głoduje, to będzie głodował w dalszym
                              ciągu, ponieważ zmniejszenie zapotrzebowania będzie skutkowało zwiększeniem
                              powierzchni wyłączonej z uprawy, a nie zmniejszeniem cen na rynku.
                              • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 03.06.07, 11:28
                                > To mamy ambaras, bo jak w takim razie nadać wartość niewątpliwie żywej kapuście
                                > ?

                                ;) ale poniewaz kryterium jest takze empitia nie widze problemu. nie uwazam zeby
                                kapusta miala byc za siebie odpowiedzialna ,podobnie jak kamien .jeszcze nie
                                jest ze mna tak zle ;p


                                > Które zwierzęta? Wszystkie? Z czego to prawo wynika? Kto je ustanowił?
                                > Przyznać musisz, że w przyrodzie nie da się zauważyć działania tego prawa.

                                tak , ale my tez mamy prawo do swojego, dlatego w sytuacji o jakiej juz
                                wczesniej pisalam "moje albo twoje zycie" uwazam to za usprawiedliwione. i
                                wiadomo ze w naturze zwierzeta staja przed takim wyborem na codzen. ale jezeli
                                chodzi o ludzi to juz niekoniecznie. trudno powiedziec kto to ustanowil,
                                poprostu jest to moje odczucie. nie wciskam tego nikomu

                                > Trochę mi tu pachnie wężem zjadającym własny ogon. To jak: wegetarianizm
                                > przynosi wrażliwość, czy na odwrót?
                                uwazam ze istnieje zaleznosc. a nie wprost przyczyna i skutek.
                                > Ja nie neguję związku między empatią _w_stosunku_do_zwierząt_ a wegetarianizmem
                                zreszto tutaj sie ze mna zgadzasz. a ja idac dalej uwazam ze empatia w stosunku
                                do zwierzat ma zwiazek z empatia w stosunku do ludzi. oczywiscie nie jest to
                                znowu jakas jednoznaczna zaleznosc. i tyle

                                > Jak chciałabyś przystosować do siebie ten świat?
                                mam wplyw na moje bezposrednie otoczenie
                                "Nie jesteś jednak tak bezwolny,
                                A choćbyś był jak kamień polny,
                                Lawina bieg do tego zmienia,
                                Po jakich toczy się kamieniach.
                                I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
                                Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
                                Łagodź jej dzikość, okrucieństwo" :)

                                > Powtórzę jeszcze raz: na skrawku wyhodowanej tkanki możesz przetestować co
                                > najwyżej, czy nowa substancja nie ma właściwości drażniących. Jeśli tak się
                                > trafi, że Twoja substancja działa np. na system nerwowy, taki test niczego nie
                                > wykryje. Jeśli nie sprawdzi się jej na zwierzętach, to królikami doświadczalnym
                                > i
                                > będą ludzie. Tego chcesz?

                                jezeli chodzi o kosmetyki to w niektorych firmach juz sa np yves rocher. mysle
                                ze raczej nie robi sie kremow o jakis bardzo podejzanych skladach, ale trzeba
                                potwierdzic skutecznosc np ujedrniajacej formuly i uwazam ze to powinno sie
                                robic na ludziach.

                                > Jeśli w takich warunkach jeszcze ktoś głoduje, to będzie głodował w dalszym
                                > ciągu, ponieważ zmniejszenie zapotrzebowania będzie skutkowało zwiększeniem
                                > powierzchni wyłączonej z uprawy, a nie zmniejszeniem cen na rynku.
                                przekonales mnie :)








                                • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 03.06.07, 12:56
                                  tomoyo696 napisała:

                                  > ;) ale poniewaz kryterium jest takze empitia nie widze problemu. nie uwazam
                                  > zeby kapusta miala byc za siebie odpowiedzialna ,podobnie jak kamien .jeszcze
                                  > nie jest ze mna tak zle ;p

                                  Odpowiedzialność za siebie nie ma wiele wspólnego z wartościowaniem. Ani kamień,
                                  ani kapusta, ani kura nie są za siebie odpowiedzialne, a jednak można im
                                  przypisać wartość.

                                  > tak, ale my tez mamy prawo do swojego

                                  Mamy prawo, bo samiśmy je sobie nadali.

                                  > dlatego w sytuacji o jakiej juz wczesniej pisalam "moje albo twoje zycie"
                                  > uwazam to za usprawiedliwione.
                                  > i wiadomo ze w naturze zwierzeta staja przed takim wyborem na codzen. ale
                                  > jezeli chodzi o ludzi to juz niekoniecznie.
                                  > trudno powiedziec kto to ustanowil,

                                  Bardzo prosto - nikt go nie ustanowił. Prawo zwierząt do życia nie istnieje.

                                  > poprostu jest to moje odczucie. nie wciskam tego nikomu

                                  A, to co innego. Sama na własny użytek możesz ustanowić dowolną zasadę nie
                                  naruszającą wolności innych.

                                  > uwazam ze istnieje zaleznosc. a nie wprost przyczyna i skutek.

                                  Aha.

                                  > zreszto tutaj sie ze mna zgadzasz. a ja idac dalej uwazam ze empatia w
                                  > stosunku do zwierzat ma zwiazek z empatia w stosunku do ludzi. oczywiscie nie
                                  > jest to znowu jakas jednoznaczna zaleznosc. i tyle

                                  Związek ma jak najbardziej. Temu nie zaprzeczam. Widzę go tylko trochę inaczej,
                                  niż Ty.

                                  > mam wplyw na moje bezposrednie otoczenie
                                  > "Nie jesteś jednak tak bezwolny,
                                  > A choćbyś był jak kamień polny,
                                  > Lawina bieg do tego zmienia,
                                  > Po jakich toczy się kamieniach.
                                  > I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
                                  > Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
                                  > Łagodź jej dzikość, okrucieństwo" :)

                                  I sądzisz, że zawartość talerza złagodzi dzikość i okrucieństwo świata?

                                  > jezeli chodzi o kosmetyki to w niektorych firmach juz sa np yves rocher. mysle
                                  > ze raczej nie robi sie kremow o jakis bardzo podejzanych skladach, ale trzeba
                                  > potwierdzic skutecznosc np ujedrniajacej formuly i uwazam ze to powinno sie
                                  > robic na ludziach.

                                  Owszem, są firmy, które zaprzestały przeprowadzania testów na zwierzętach
                                  (przynajmniej w deklaracjach). W takim razie albo w ogóle nie wprowadzają nowych
                                  substancji, wykorzystując tylko wcześniej przetestowane, albo de facto testują
                                  je na ludziach. Można się więc spodziewać, że ich produkty są albo przynajmniej
                                  z lekka przestarzałe, albo potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia. Pamiętaj, że
                                  każda bez wyjątku nowoodkryta substancja jest (powinno się ją za taką uważać)
                                  bardzo podejrzana.

                                  > przekonales mnie :)

                                  Cieszę się. :)
                                  • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 17.06.07, 19:48
                                    >Bardzo prosto - nikt go nie ustanowił. Prawo zwierząt do życia nie istnieje.
                                    czyli zadne inne tez nie... chocby w polskim prawie mamy przyklad za takie prwo
                                    jest, ale w stosunku do ludzi. uwazam ze jezeli ludzie maja takie prawo to czemu
                                    nie zwierzeta? w mysl tego co wczesniej pisalam, wiekszosci sytuacji w ktorych
                                    zabijamy da sie uniknac.

                                    > Związek ma jak najbardziej. Temu nie zaprzeczam. Widzę go tylko trochę inaczej,
                                    > niż Ty.
                                    a to ciekawy link na ten temat vege.spinacz.pl/str.php?dz=65&id=3682

                                    > I sądzisz, że zawartość talerza złagodzi dzikość i okrucieństwo świata?
                                    wegetarianizm (przynajmniej u mnie ) to duzo wiecej niz dieta, jest obecny w
                                    kazdej dziedzine zycia , spojz chocby na takie organizacje jak empatia czy viva
                                    - akcja dla zwierzat , albo znany szerzej greenpeace , poniewaz bronie prawa do
                                    zycia wszystkich istot wspolpracuje takze z amnesty international . uwazam ze ma
                                    to wplyw na moje otoczenie, poprostu to widze i jest to wplyw pozytywny(w moim
                                    rozumieniu ;) oczywiscie mozna sie spierac nad niektorymi akcjami, ale wedlug
                                    mnie lepiej dzialac niz gadac.

                                    > Owszem, są firmy, które zaprzestały przeprowadzania testów na zwierzętach
                                    > (przynajmniej w deklaracjach). W takim razie albo w ogóle nie wprowadzają nowyc
                                    > h
                                    > substancji, wykorzystując tylko wcześniej przetestowane, albo de facto testują
                                    > je na ludziach. Można się więc spodziewać, że ich produkty są albo przynajmniej
                                    > z lekka przestarzałe, albo potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia. Pamiętaj, że
                                    > każda bez wyjątku nowoodkryta substancja jest (powinno się ją za taką uważać)
                                    > bardzo podejrzana.
                                    ja i tak nie mam zaufania do tych nowych substancji , uwazam ze jak z
                                    lekarstwami , lepiej nie brac jak nie trzeba. przymiotnik przestarzale jest wg
                                    mnie nie na miejscu ;) poniewaz ma wydzwiek negatywny, a akurat w tej dziedzinie
                                    moim zdaniem najlepsze sa nieskomplikowane znane juz kosmetyki. mimo wszystko
                                    mam problem w drogeri...

                                    • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 17.06.07, 21:08
                                      tomoyo696 napisała:

                                      > czyli zadne inne tez nie... chocby w polskim prawie mamy przyklad za takie
                                      > prwo jest, ale w stosunku do ludzi. uwazam ze jezeli ludzie maja takie prawo
                                      > to czemu nie zwierzeta?

                                      Bo zwierzęta to nie ludzie. Interes zwierząt stoi tu w jaskrawej sprzeczności z
                                      interesem człowieka, a ja jestem człowiekiem i interes człowieka stawiam wyżej.
                                      Tak samo, jak będąc Polakiem stawiam wyżej interes Polski niż np. Rosji. Od
                                      stawiania interesu Rosji ponad interesami Polski są Rosjanie.

                                      > w mysl tego co wczesniej pisalam, wiekszosci sytuacji w ktorych
                                      > zabijamy da sie uniknac.

                                      Przez narzucenie Twojego poglądu tym, którzy go nie podzielają? Czy może
                                      sądzisz, że uda Ci się ich przekonać?

                                      > wegetarianizm (przynajmniej u mnie ) to duzo wiecej niz dieta, jest obecny w
                                      > kazdej dziedzine zycia , spojz chocby na takie organizacje jak empatia czy
                                      > viva - akcja dla zwierzat , albo znany szerzej greenpeace , poniewaz bronie
                                      > prawa do zycia wszystkich istot wspolpracuje takze z amnesty international.

                                      Zapomniałaś o paru innych, też dobrze znanych grupach z tej samej łączki: Animal
                                      Liberation Front, Earth Liberation Front, Earth First!, "Stop Huntingdon Animal
                                      Cruelty" czy PETA - organizacji stosujących, lub popierających moralnie i
                                      finansowo akty terroru "w obronie zwierząt". Zwłaszcza oni mają duże osiągnięcia
                                      w redukcji dzikości i okrucieństwa świata.

                                      > uwazam ze ma to wplyw na moje otoczenie, poprostu to widze i jest to wplyw
                                      > pozytywny(w moim rozumieniu ;) oczywiscie mozna sie spierac nad niektorymi
                                      > akcjami, ale wedlug mnie lepiej dzialac niz gadac.

                                      > ja i tak nie mam zaufania do tych nowych substancji , uwazam ze jak z
                                      > lekarstwami , lepiej nie brac jak nie trzeba. przymiotnik przestarzale jest wg
                                      > mnie nie na miejscu ;) poniewaz ma wydzwiek negatywny, a akurat w tej
                                      > dziedzinie moim zdaniem najlepsze sa nieskomplikowane znane juz kosmetyki.
                                      > mimo wszystko mam problem w drogeri...

                                      Ja także nie mam zaufania do nowych substancji, kiedy nie są przetestowane, jak
                                      należy. Znane dziś kosmetyki kiedyś też były nowe. Gdyby wszyscy myśleli po
                                      Twojemu, to do dziś mylibyśmy się szarym mydłem, garnki szorowali popiołem i nie
                                      wiedzieli, co to dezodorant. Jesteś gotowa zrezygnować z nowoczesnych mydeł,
                                      proszków do prania, płynów do kąpieli, szamponów i wrócić do metod ze
                                      średniowiecza? I nie mów mi, że stosujesz specyfiki nietestowane na zwierzętach.
                                      Takowe nie istnieją. Te, które są w ten sposób reklamowane, bazują na
                                      komponentach, które zostały przetestowane wcześniej. To wszystko.
                                      • tomoyo696 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 18.06.07, 20:12
                                        > Bo zwierzęta to nie ludzie. Interes zwierząt stoi tu w jaskrawej sprzeczności z
                                        > interesem człowieka, a ja jestem człowiekiem i interes człowieka stawiam wyżej.
                                        > Tak samo, jak będąc Polakiem stawiam wyżej interes Polski niż np. Rosji. Od
                                        > stawiania interesu Rosji ponad interesami Polski są Rosjanie.

                                        wlasnie tak rodzi sie rasizm nietolerancja i wojny. nie zrozum mnie zle, nie
                                        znam ciebie i nie mowie ze jestes nietolerancyjny, ale takie myslenie do tego
                                        wlasnie wg. mnie prowadzi. ja poprostu twierdze ,ze mozna zyc inaczej i byc
                                        szczesliwym, a nawet szczesliwszym ,pozwalajac innym na to samo.

                                        > Przez narzucenie Twojego poglądu tym, którzy go nie podzielają? Czy może
                                        > sądzisz, że uda Ci się ich przekonać?

                                        coraz wiecej ludzi przechodzi na wegetarianizm, czemu piszesz cos znowu o
                                        narzucaniu, chociaz caly czas podkreslam ze to ostatnia rzecz ktora bym zrobila
                                        ,mam pisac drukowanymi literami ;P ? spotykam sie z ludzmi i rozmawiam z nimi na
                                        ten temat, na dzien dzisiejszy nie widze w polsce mozliwosci na wielka
                                        rewolucje, ale jest pelno gleboko zakorzenionych mitow(rzeby nie pisac: bzdur)
                                        na temat wegetarianizmu i zwierzat, staram sie cos z tym zrobic.

                                        > Zapomniałaś o paru innych, też dobrze znanych grupach z tej samej łączki: Anima
                                        > l
                                        > Liberation Front, Earth Liberation Front, Earth First!, "Stop Huntingdon Animal
                                        > Cruelty" czy PETA - organizacji stosujących, lub popierających moralnie i
                                        > finansowo akty terroru "w obronie zwierząt". Zwłaszcza oni mają duże osiągnięci
                                        > a
                                        > w redukcji dzikości i okrucieństwa świata.

                                        1. nie uwazam tego za powod do siedzenia na tylku z zalozonymi rekami.
                                        2.w kazdej dziedzinie zdazaja sie ludzie ktorzy posuna sie za daleko, ale swoja
                                        droga polecam i artykol www.animal-liberation.pl/index.php?d=227 na
                                        stronie animal liberation front, wymieniles ta organizacje na poczatku. mysle ze
                                        z tymi aktami terroru i tak dalej to troche jednak przesadzasz..

                                        > Ja także nie mam zaufania do nowych substancji, kiedy nie są przetestowane, jak
                                        > należy. Znane dziś kosmetyki kiedyś też były nowe. Gdyby wszyscy myśleli po
                                        > Twojemu, to do dziś mylibyśmy się szarym mydłem, garnki szorowali popiołem i ni
                                        > e
                                        > wiedzieli, co to dezodorant. Jesteś gotowa zrezygnować z nowoczesnych mydeł,
                                        > proszków do prania, płynów do kąpieli, szamponów i wrócić do metod ze
                                        > średniowiecza? I nie mów mi, że stosujesz specyfiki nietestowane na zwierzętach
                                        > .
                                        > Takowe nie istnieją. Te, które są w ten sposób reklamowane, bazują na
                                        > komponentach, które zostały przetestowane wcześniej. To wszystko.

                                        odnosze si tez do twojego kolejnego posta.
                                        po pierwsze , sprawa testowania na zwierzetach kosmetykow itp. moje danie jest
                                        uksztaltowane min. przez takie artykuly ok.jawsieci.pl/pl-testy/index.htm
                                        pokaz mi inne zrodla ktore udowadniaja ze wlasnie testy na zwierzetach sa
                                        miarodajne.
                                        po drugie nowe substancje sa bardzo czesto szkodliwe i nie mam zamiaru ich
                                        urzywac, mydlo to mydlo,nie musi byc z dodatkiem loju zwierzecego (a teraz
                                        prawie wszystkie sa !) bo to oprocz 'kremowej' konsystencji zatyka pory, a
                                        balsam do ciala wystarczy nawilzajacy . nie wspominam nawet o srodkach
                                        czystosci, przeciez celem jest to zeby miec czysta np. podloge , nie potrzebuje
                                        ultra nowoczesnych i skondensowanych srodkow, ktore tak czy siak musza dzialac
                                        drazniaco. www.jaworek.net/kosmetyki/czarne_owce.php przepraszam ze dzis
                                        tyle linkow, ale nie ma chyba sensu zebym to streszczala, poprostu mozesz rzucic
                                        okiem.

                                        • misiu-1 Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 18.06.07, 22:13
                                          tomoyo696 napisała:

                                          > wlasnie tak rodzi sie rasizm nietolerancja i wojny. nie zrozum mnie zle, nie
                                          > znam ciebie i nie mowie ze jestes nietolerancyjny, ale takie myslenie do tego
                                          > wlasnie wg. mnie prowadzi.

                                          A według mnie nie. Jest rzeczą najzupełniej normalną i zgodną z naturą człowieka
                                          preferowanie własnych interesów i interesów własnych zbiorowości, w kolejności;
                                          od najbardziej podstawowych (rodzina) po najbardziej złożone (ludzkość). Czy
                                          Twoi rodzice wydawali zarobione przez siebie pieniądze na własną rodzinę, czy
                                          sąsiada?

                                          > ja poprostu twierdze ,ze mozna zyc inaczej i byc
                                          > szczesliwym, a nawet szczesliwszym ,pozwalajac innym na to samo.

                                          Tylko, że chcąc być w tym konsekwentną, musiałabyś wyprowadzić się z własnego
                                          domu, zamieszkać w jaskini i żywić się korzonkami. Życie w warunkach nowoczesnej
                                          cywilizacji na każdym kroku okupione jest śmiercią żywych stworzeń i nic na to
                                          nie poradzisz. Możesz tylko z tego zrezygnować.

                                          > coraz wiecej ludzi przechodzi na wegetarianizm,

                                          Skąd masz takie informacje?

                                          > czemu piszesz cos znowu o narzucaniu, chociaz caly czas podkreslam ze to
                                          > ostatnia rzecz ktora bym zrobila, mam pisac drukowanymi literami ;P?

                                          Piszę tak, bo wola narzucenia ogółowi swoich przekonań jest wśród wegetarian
                                          bardzo często spotykana. Także dlatego, że sama wcześniej napisałaś, iż
                                          "wiekszosci sytuacji w ktorych zabijamy da sie uniknac". Otóż nie da się
                                          uniknąć. Choćby z tego powodu, że większość ludzi będzie w naturalny sposób
                                          preferować własne interesy ponad zwierzęcymi. Chyba, że ich zmusisz lub
                                          przekonasz. Stąd właśnie wzięły się pytania, jakie Ci zadałem.

                                          > spotykam sie z ludzmi i rozmawiam z nimi na ten temat, na dzien dzisiejszy nie
                                          > widze w polsce mozliwosci na wielka rewolucje, ale jest pelno gleboko
                                          > zakorzenionych mitow(rzeby nie pisac: bzdur) na temat wegetarianizmu i
                                          > zwierzat, staram sie cos z tym zrobic.

                                          Czyli jednak rewolucja Ci się marzy? I jakież to mity tak Cię niepokoją?

                                          > 1. nie uwazam tego za powod do siedzenia na tylku z zalozonymi rekami.

                                          Bynajmniej niczego takiego nie sugeruję. Wręcz przeciwnie - uważam, że trzeba
                                          ruszyć tyłek i przeciwstawić się im.

                                          > 2.w kazdej dziedzinie zdazaja sie ludzie ktorzy posuna sie za daleko, ale
                                          > swoja droga polecam i artykol www.animal-liberation.pl/index.php?d=227
                                          > na stronie animal liberation front, wymieniles ta organizacje na poczatku.
                                          > mysle ze z tymi aktami terroru i tak dalej to troche jednak przesadzasz..

                                          Tak sądzisz? W takim razie zacytuję dwa zdania, z których jedno pochodzi z
                                          podlinkowanej przez Ciebie strony, a drugie z wypowiedzi znanego pro-zwierzęcego
                                          aktywisty. Wnioski wyciągnij sama.
                                          1. "Mając na uwadze ogrom cierpienia zwierząt i zróżnicowanie wśród aktywistów,
                                          uważam, że zdecydowane stwierdzenie o jakiejś taktyce, że jest bez wątpienia
                                          dobra lub zawsze zła, jest czymś niewłaściwym."
                                          2. "Sądzę, że stosowanie lub niestosowanie przemocy to nie kwestia zasad
                                          moralnych, tylko taktyki."

                                          > odnosze si tez do twojego kolejnego posta.
                                          > po pierwsze , sprawa testowania na zwierzetach kosmetykow itp. moje danie jest
                                          > uksztaltowane min. przez takie artykuly ok.jawsieci.pl/pl-testy/index.htm

                                          W takim razie Twoje zdanie jest ukształtowane na podstawie skrajnie
                                          nierzetelnych (by nie rzec - kłamliwych), ideologicznie motywowanych artykułów.
                                          To najgorsze źródło informacji, jakie tylko można sobie wyobrazić.

                                          > pokaz mi inne zrodla ktore udowadniaja ze wlasnie testy na zwierzetach sa
                                          > miarodajne.

                                          Są miarodajne i żeby to zrozumieć, nie potrzeba innych źródeł niż własny, zdrowy
                                          rozsądek.

                                          > po drugie nowe substancje sa bardzo czesto szkodliwe i nie mam zamiaru ich
                                          > urzywac, mydlo to mydlo,nie musi byc z dodatkiem loju zwierzecego (a teraz
                                          > prawie wszystkie sa !) bo to oprocz 'kremowej' konsystencji zatyka pory, a
                                          > balsam do ciala wystarczy nawilzajacy.

                                          Właśnie po to, żeby się przekonać, czy nowa substancja nie jest szkodliwa,
                                          przeprowadza się badania. Kiedy weźmiesz następnym razem swój balsam do ciała,
                                          przeczytaj jego skład i powiedz, na jakim drzewie rośnie np. glikol butylenowy,
                                          trójetanoloamina, hydroksyetyloceluoza, salicylan benzylu itp.
                                          Sądzisz, że wymienione substancje były znane Sumerom?

                                          > nie wspominam nawet o srodkach czystosci, przeciez celem jest to zeby miec
                                          > czysta np. podloge , nie potrzebuje ultra nowoczesnych i skondensowanych
                                          > srodkow, ktore tak czy siak musza dzialac drazniaco.

                                          To czego właściwie używasz?

                                          > przepraszam ze dzis tyle linkow, ale nie ma chyba sensu zebym to streszczala,
                                          > poprostu mozesz rzucic okiem.

                                          Mnie linki nie przeszkadzają. Sama zresztą, widząc informacje o potencjalnej
                                          szkodliwości tak wielu substancji, powinnaś dojść do wniosku, że badania są
                                          niezbędne. Skąd byłoby wiadomo, że są szkodliwe, gdyby badań nie wykonano?
                                          • ggigus nieprawda, misiu1 18.06.07, 22:18
                                            sa i zawsze beda osoby myslace w wymiarze grupowym,
                                            powiem nawet, ze to dosc logiczne - jesli innym w mojej spolecznosci dzieje sie
                                            dobrze, nie musze sie odgradzac, pilnowac dobra
                                            ty masz myslenie dla klasy sredniej, ale to nie jest myslenie wszystkich
                                            tak, coraz wiecej osob przechodzi na wege, to widac. slychac i czuc - knajpy z
                                            daniami wege, lekarze mile reagujacy i statystyki
                                        • l2m Re: Takie pytanie ;) wege a zdrowie 19.06.07, 01:32
                                          > po pierwsze , sprawa testowania na zwierzetach kosmetykow itp. moje danie jest
                                          > uksztaltowane min. przez takie artykuly ok.jawsieci.pl/pl-
                                          testy/index.htm

                                          Misiu ma rację - trafiłaś na jedno z najgorszych źródeł, jakie tylko można
                                          znaleźć w sieci.
                                          Te wszystkie "prawdziwe" opisy praktyk laboratoryjnych są mocno przesadzone i
                                          przekoloryzowane (mówię to Ci jako osoba, mająca z tym na codzień do
                                          czynienia): w rzeczywistości w laboratoriach naukowych obowiązuje tak zwane
                                          prawo 3R's, nakazujące oszczędzać cierpień zwierzętom laboratoryjnym, na ile
                                          się tylko da; zmniejszać ilość wykorzystywanych w badaniu zwierząt do
                                          niezbędnego minimum, oraz, o ile to jest możliwe, zastępować zwierzęta nie-
                                          zwierzęcymi modelami.
                                          Dalej: autorzy tego artykułu zastępują racjonalne argumenty (których, zresztą,
                                          nie posiadają) wielokrotnym powtarzaniem "magicznej" frazy: "eksperymenty na
                                          zwierzętach są bezsensowne, a ich wyniki nie są przekładalne na ludzi". Ale od
                                          wielokrotnego powtarzania to zdanie nie staje się ani na odrobinę prawdziwszym.
                                          Pomyśł sama: gdyby eksperymenty na zwierzętach nie przynosiły żadnego pożytku -
                                          to nie byłyby stosowane tak szeroko. Bo mało kto chciałby trwonić czas, siły i
                                          pieniądze na bezużyteczną działalność.
                                          Tak zwane "alternatywne metody" istnieją tylko dla stosunkowo niewielkiej
                                          liczby testów; reszta nie może być przeprowadzina inaczej, niż na zwierzętach.
                                          Wbrew twierdzeniom autorów artykułu - podalszy rozwój farmakologii jest
                                          potrzebny nie tylko firmom farmaceutycznym, ale również i chorym. Dzieje się
                                          tak, ponieważ wiele z dziś stosowanych leków są nie dość skuteczne; a ponadto,
                                          nie każdy lek nadaje się dla każdego chorego. Co więcej, potrzeba również
                                          wiedzy o wspólnym działaniu stosowanych razem specyfików - albowiem potrafią
                                          wpływać nawzajem na swoje działanie.
                                          Ten cały spis rzekomo "błędnych" wyników eksperymentów na zwierzętach - to, za
                                          przeproszeniem, jedna wielka bzdura. Thalidomide przed dopuszczeniem do
                                          sprzedaży _nie był_ testowany na zwierzętach w ciąży - przeszedł tylko rutynowe
                                          testy toksyczności. Uboczne działanie mexaformu jest takie same u ludzi i psów.
                                          Osmosin - to jest stosowany do dziś dnia indomethacin; różnica polega jedynie
                                          na formie podania. Co więcej, tę formę podania nikt nie sprawdzał na stosownych
                                          modelach zwierzęcych - lecz zostały przeprowadzone kliniczne badania na
                                          ludziach, które nie potrafiły na czas wykazać niechcianych skutków ubocznych.
                                          Eraldin (nie zaś eroldin, jak napisano w tym artykule) i flosint, nim zostały
                                          dopuszczone do sprzedaży, również skutecznie przeszły badania kliniczne _na
                                          ludziach_. To samo dotyczy zornaxu (zauważ, autorzy tego artykułu nawet nie
                                          potrafili podać prawidłowej nazwy tego specyfiku!). I tak dalej.
                                          Dalej. Autorzy wymienili European Center for Validation of Alternatives
                                          Methods. Sami wymienili, nikt ich za język nie ciągnął. Otóż, tłumaczę część
                                          orzeczenia tego ciała zbiorowego, powziętego w roku 2006:
                                          "W dniu dzisiejszym nie istnieją metody alternatywne do testowania na
                                          zwierzętach, nadające się jako standartowe metody badań toksyczności
                                          powtarzanych dawek (t.zn. ekwiwalentne do 20-dniowych i 90-dniowych badań
                                          toksyczniści in vivo, według OECD TG) <…> ...opierając się na obecnie dostępną
                                          informację, oraz na możliwości techniczne różnych metod badania toksyczności,
                                          nie wymagających użycia zwierząt doświadczalnych - schemat testowania z
                                          całkowitą eliminacją użycia zwierząt doświadczalnych z naukowego punktu
                                          widzenia nie może być uznany za odpowiedni"
                                          I to jest orzeczenie, dotyczące jedynie testowania zwykłej toksyczności. Wiele
                                          jeszcze czasu ma minąć, nim będziemy mogli się obejść bez zwierząt
                                          doświadczalnych.

                                          Więc, niestety, wyrobiłaś sobie zdanie w oparciu na materiały nieuczciwe i nie
                                          pokrywające się z prawdą. Wszystkie podobne strony przepisują u siebie nawzajem
                                          jedne i te same "dowody" i jedne i te same "przykłady", nie racząc sprawdzić
                                          wiarygodność tych informacji.

                                          > pokaz mi inne zrodla ktore udowadniaja ze wlasnie testy na zwierzetach sa
                                          > miarodajne.
                                          Proszę bardzo; niestety, wszystko w języku angielskim:
                                          www.rds-online.org.uk/
                                          www.ebra.org/
                                          www.abpi.org.uk/amric/amric.asp
                                          www.fbresearch.org/
                                          www.nabr.org/
                                  • l2m Małe wyjaśnienie 17.06.07, 22:43
                                    > Owszem, są firmy, które zaprzestały przeprowadzania testów na zwierzętach
                                    > (przynajmniej w deklaracjach). W takim razie albo w ogóle nie wprowadzają
                                    > nowych
                                    > substancji, wykorzystując tylko wcześniej przetestowane, albo de facto testują
                                    > je na ludziach. Można się więc spodziewać, że ich produkty są albo
                                    > przynajmniej
                                    > z lekka przestarzałe, albo potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia. Pamiętaj,
                                    > że
                                    > każda bez wyjątku nowoodkryta substancja jest (powinno się ją za taką uważać)
                                    > bardzo podejrzana.

                                    W rzeczywistości rzecz ma się tak: albo nie wprowadzają w ogóle nowych
                                    substancji - albo korzystają z wyników testów, za które zapłacił ktoś inny.
                                    Albowiem wprowadzenie do składu produktów nowych substancji, które nie były
                                    zbadane pod wzgłędem bezpieczeństwa (w tym - na zwierzętach) jest po prostu nie
                                    zgodne z prawem (w tym - unijnym: patrz Dyrektywę №67/548/EEC, Appendix V,
                                    ostatnia aktualizacja w roku 2004).
                                    Na ludziach zaś testuje się, że tak powiem, walory spożywcze produktu: przez
                                    ile czasu tusz trzyma się na rzesach; na ile krem nawilża cerę, etc.

                                    Zatem "nie testowane na zwierzętach" w praktyce oznacza "testowane na
                                    zwierzętach, tyle że przez kogoś innego". Dlatego to nie żywię specjalnego
                                    szacunku do firm, zamieszczających wizerunek króliczka na opakowaniu: jest to
                                    bowiem do pewnego stopnia hipokryzja.
                                    • ggigus no wlasnie, moze nie wprowadzaja nowych sub 18.06.07, 21:35
                                      stancji
                                      bo tak naprawde cuezko jest cos wymyslec nowego, czego jeszcze w jakiejkolwiek
                                      innej formie jeszcze nie bylo

                                      a poza tym co do testow - to sa tez inn mozliwosci, od 2008 maja byc w EU
                                      kosmetyki bez testow
                                      • l2m Re: no wlasnie, moze nie wprowadzaja nowych sub 19.06.07, 00:33
                                        > no wlasnie, moze nie wprowadzaja nowych substancji
                                        > bo tak naprawde cuezko jest cos wymyslec nowego, czego jeszcze w jakiejkolwiek
                                        > innej formie jeszcze nie bylo
                                        Ponieważ "testujące" firmy wciąż "coś nowego" wymyślają - więc wątpię, że jest
                                        to coś aż tak ciężkiego, jak sugerujesz.
                                        W każdym przypadku, _wszystkie_ składniki produkcji firm "nietestujących" (no
                                        chyba poza wodą) w swym czasie zostały dokładnie zbadane, w tym na zwierzętach.

                                        > a poza tym co do testow - to sa tez inn mozliwosci, od 2008 maja byc w EU
                                        > kosmetyki bez testow
                                        O jakich "innych możliwościach" mówisz? W dniu dzisiejszym _nie ma_ możliwości
                                        całkowitego wyeliminowania testów na zwierzętach; i wątpię, że będą one w roku
                                        2008. Więc najprawdopodobniej, albo będzie zniesiona ta ustawa, nakazująca
                                        całkowitego zaprzestania testów - albo firmy będą szukali jakiejś okrężnej
                                        drogi.
                                        • ggigus zakladam, ze nie kupuje kremow z cudami 19.06.07, 00:47
                                          bo nie kupuj,e bo nie wierze
                                          i niczego nie slyszalam o zniesieniu ustawy
                                          a sztuczna skora?
                                          • l2m Re: zakladam, ze nie kupuje kremow z cudami 19.06.07, 01:37
                                            A nie kupuj, jak nie chcesz - nikt Ci nie każe.

                                            "Sztuczna skóra", primo, trochę jednak różni się od tej prawdziwej: na
                                            przykład, ona inaczej wchłania różne substancje; secundo, nie można z jej
                                            pomocą sprawdzić oddziaływania testowanych substancji na narządy inne niż skóra.

                                            Nie pisałam, że ustawa _już została_ zniesiona - tylko, że _prawdopodobnie
                                            będzie_ zniesiona. Rozumiesz różnicę?
                                            • ggigus Re: zakladam, ze nie kupuje kremow z cudami 19.06.07, 02:11
                                              nie czytalam nie slyszalam o prawdopodobnie
                                              o tym tez_ pisze_w_ poscie
                                              man nadzieje, ze zrozumialas

                                              dziwne, bo lekarze i naukowcy mowia z zachwytem o sztucznej skorze
                                              przeciez dosw. ze zwierzetami tez NIC nie mowia o innych narzadach ludzi
                                              nawet co do skory sa malo wiarygodne

                                              • l2m Re: zakladam, ze nie kupuje kremow z cudami 19.06.07, 16:36
                                                > przeciez dosw. ze zwierzetami tez NIC nie mowia o innych narzadach ludzi
                                                Oczywiście, że mówią, i to wiele. Dlatego właśnie są przeprowadzane.
                                                Bo, widzisz, ani my nie przylecieliśmy z Tau Ceta, ani zwierzęta laboratoryjne
                                                nie były sprowadzone z Alfy Centauta. Wszyscy pochodzimy z Ziemi, i dlatego
                                                wspólnego mamy bardzo wiele.

                                                > dziwne, bo lekarze i naukowcy mowia z zachwytem o sztucznej skorze
                                                Mówią z zachwytem, i owszem - jest bowiem bardzo dobrym narzędziem, tyle że
                                                kiedy jest stosowana we właściwych celach. Ale nikt, powtarzam, nikt znający
                                                się na rzeczy nie powie Ci, iż da się nią całkiem zastąpić zwierzęta
                                                laboratoryjne.
                                                • l2m PS 19.06.07, 16:43
                                                  > nie czytalam nie slyszalam o prawdopodobnie
                                                  A w jaki sposób mogłaś o tym słyszeć, skoro są to moje przypuszczenia? Ponieważ
                                                  wiem, iż całkowite wyeliminowanie zwierząt doświadczalnych z testów
                                                  bezpieczeństwa na razie nie jest możliwe - i nie wygłąda na to, że coś się
                                                  zmieni w przyszłym roku; a, z innej strony, rozumiejąc, iż producenvi
                                                  kosmetyków etc nie będą chcieli ograniczać się tylko starymi składnikami, i
                                                  rezygnować z możliwości wprowadzać nowe - snuję przypuszczenia na temat, w jaki
                                                  sposób będą mogli wyjść z tej sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka