Gość: a Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.06.01, 14:48 Uważam, że człowiem jest odpowiedzialny za większość negatywnych rzeczy, które zdażyły sie na świecie, jest odpowiedzialny za niszczenie środowiska, za cierpienia i ginięcie wielu gatunków. Podobno człowiek ma rozum światlejszy od zwierząt.. Dlaczego zatem nie wykorzystuje go w pożytecznych sprawach? Najwięcej tego rozumu wypala się przy tworzeniu najrozmaitszych machin służących do niszczenia. Jeśli chodzi o tworzenie czegoś - to bawimy sie w Pana Boga układajac genetyczne puzzle... Mam mieszane uczucia: z jednej strony nie chce sie uważac za lepszą od zwierząt (czyżby to była człowiecza pycha-górowanie nad wszelkim stworzeniem), czasem myśle, że one są lepsze od nas (nawet często mi sie to zdaża), wiedzą co robić, są przystosowane... A drapieżniki są bardziej "humanitarne" od nas - ludzi. Gdzieś czytałam, że ofiara zabijana przez takiego drapieżnika nie cierpi (?). Coś ją znieczula.... A jeśli oglądacie filmy przyrodnicze to zauwazyliscie zapewne, że po dokonanym przez takiego drapieżnika mordzie reszta stada (roślinożerców) spokojnie się pasie w pobliżu. One znaja zasady. A u nas, w rzeźniach? Zupełnie co innego... Wracając do Twojego pytania, Mięsojadzie. Nie wyrzekam się zwierzecej natury, ale czy musi to byc natura hieny czy sępa, które czekaja, aż się za nich zrobi? Wolę naturę wilka, który poluje, "własnoręcznie" zabija, aby przetrwać. I zawsze zjada najsłabsze ze stada, często chore. Można powiedzieć, że on pomaga tym zwierzętom rosnąć w siłe. Da Vinci rzekł:" Człowiek jest naprawdę królem dzikich bestii, gdyż jego brutalność przewyższa ich brutalność.(...)" Ponieważ jednak wzdragam sie przed wszelkim mordem, wole naturę roślinozercy. A jako istota obdarzona przez naturę wspaniałym darem jakim jest wyobraźnia i współczucie (którego to przywileju nie odbieram innym zwierzętom) staram się coś zrobic dla tego świata, którego podobno jesteśmy opiekunami (jeśli chodzi o religijne spojrzenie). Przytoczę na koniec jeszcze słowa Tołstoja:" Wegetarianizm stanowi kryterium, dzięki któremu mozemy poznać, czy czyjeś dążnie do moralnej doskonałości jest prawdziwe i szczere". " To jest straszne! Nie to, że zwierzęta cierpią i umierają, lecz że człowiek niepotrzebnie niszczy w sobie najwyższy stopien uduchowienia - poczucie sympatii i współczucia wobec podobnych siebie stworzeń - i gwałcąc swoje własne uczucia staje sie okrutny. A przeciez jakże głęboko w sercu człowieka zakorzeniony jest zakaz odbierania życia!". Pozdrawiam a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 02:28 No cóż, czasem bywa tak, iz rany w sercu powstają na wskutek złej interpretacji wydarzeń.Mój poprzedni post nie odnosił się do Twojej wypowiedzi, lecz był odpowiedzią na pismo niejakiego wroclawia - czy jakoś tak, nie pamietam. Pozdrawiam i nie pomimo, lecz przede wszystkim :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: 217.8.176.* 01.07.01, 20:18 Gość portalu: TOXIC napisał(a): > NIE MA LEPSZEJ KOLACJI NIŻ KIEŁBASA ŚLĄSKA Z MUSZTARDĄ. > > ZWOLNIJCIE Z PRACY RZEŹNIKÓW, HODOWCÓW, HANDLUJĄCYCH MIĘSEM TO SIĘ PRZERZUCĄ > JAKO BEZROBOTNI NA JEDZENIE WEGETARIAN. HA HA HA. chcialbym zobaczyć twoją "oponkę" nad paskiem, kolego z otłuszczonym sercem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: 217.8.176.* 01.07.01, 20:40 Postawa prozelity nachalnie głoszącego z pozycji tego "który wie lepiej" idee poszanowania życia innych stworzeń moze być dla ogółu zjadaczy chleba (i producentów nawozu) irytująca i nie jest najbardziej efektywnym sposobem na jej propagowanie. Lepiej być konsekwentnym w trzymaniu się własnej drogi. I tak liczba niejedzących mięsa będzie rosnąć i przyjdą czasy że mięsożercy będą traktowani jak dzisiaj np. palacze i w końcu znikną. W tę stronę wieje "Zeitgeist"; tak nakazuje instynkt samozachowawczy gatunku ludzkiego (w który mimo wszystko wierzę). Religią XXI w. będzie najgłębiej rozumiana ekologia ! Pamiętajcie, jeszcze sto kilkadziesiąt lat temu za rzecz zupełnie naturalną uważano niewolnictwo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mięsojad Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: 195.117.174.* 02.07.01, 08:50 Gość portalu: gale napisał(a): > > nie slyszalem o kotletach z psa - smaczne sa chociaz w > > ogole? > > W Chinach mozesz cos takiego zjesc. Podobno nie ustepuja smakiem innym potrawom > > miesnym. To po prostu kwestia kulturowa, oni jedza pieski, my jemy krowy. A ja > nie jem ani jednego ani drugiego. Za to jem rybki. > > gale > ---- > http://obrazki.cjb.net W czasie mojego dosyć długiego przebywania w Chinach nigdy nie zetknąłem się z psim mięsem. To tylko plotki, podobnie jak te o małpim móżdżku na żywo. Psy w Chinach są "na własnym utrzymaniu"- biedni ludzie na wsiach częstokroć sami nie mają co jeść, więc psy zmuszone są do samodzielnego zdobywania pożywienia. Na bocznych drogach, można spotkać stada półdzikich, wygłodzonych psów, którym nawet nie bardzo się chce wstać, gdy drogą przejeżdża samochód(rzadkość). Smutne. P.S.Hodowle psów jadalnych istniały w starożytności na terenach obecnego Meksyku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.07.01, 14:08 Widzialam kiedys film, nie wiem jakiego kraju dotyczyl (jakiegos egzotycznego, wschodniego - nie pamietam). Na filmie pokazany byl targ mięsny. Na stolach (ladach) lezaly jeszcze zywe, ledwie dyszace zwierzęta, których nie mozna było zidentyfikować, gdyz były obdarte ze skóry (żywcem!). To był straszny widok, który rozpalił w moim sercu bezsilną wściekłość... Te zwierzęta przypominały troche psy, ale nie pamiętam co mówił lektor (może nie mówił po polsku). Obdarte ze skóry żywcem były prawdopodobnie po to, aby zachować świeżość mięsa, przy możliwości wglądu w jego umięśnienie czy otłuszczenie czy Bóg wie co. No i pewnie po to, aby klient nie musiał się już obdzieraniu przyglądać, a za nim kolejka kupujących... Tak sądzę. I teraz mam pytanie: czy ktoś, kupując na takim targu takie zwierzę (jeszcze przebierając, który dorodniejszy) ma w ogóle serce?? Pozdrawiam i czekam na opinie a Odpowiedz Link Zgłoś
kinga.blaszczyk Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : 03.07.01, 16:14 Gość portalu: gale napisał(a): > > Poza tym zdaje mi się, że ktos tu miał nam pomagać na początku tygodnia, a > o > > tej pani ani widu ani słychu (ani czytu). Witam serdecznie i z góry przepraszam za opóżnienie we włączeniu się do dialogu. Jednak włączając się do niego z przykrością stwierdzam, że dyskusja potoczyła się miestety w kierunku "udowadniania wyższości wegetarian nad >>mięsożercami<<". Przez paręnaście lat bycia wegetarianką unikam tego jak ognia. Jak ktoś zauważył już na tym forum, agresja nie powinna być jedną z cech, która charakteryzuje wegetarianina. Nawet jeżeli kieruje się nią do tych, którzy jedzą mięso. Nikt jeszcze "na siłę" nikogo nie przekonał do zaprzestania jedzenia mięsa. Uważam, że lepszą drogą jest zaproszenie kogoś na wegetariański obiad niż np. do...rzeźni. Po prostu nie tedy droga. Dlatego jak mam nadzieję zauważyliście, że tytuł tego forum to "kuchnia wegetariańska" a nie "wegetarianizm i jego idee". Nie mnie osądzać lub oskarżać kogokolwiek. Dlatego pozwólcie, że do dialogów ideologicznych na tym forum wtrącać się nie będę. Po prostu nie uważam tego za celowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xpontonx Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.osowa.gda.osk.pl 04.07.01, 09:11 ): > Jem mięso bardzo rzadko, jest dla mnie niezbędnym żródłem białka, ze względu na > skazę białkową nie mogę jeść mleka i jego przetworów a także jajek. a po co Ci mleko i jajka?? rosliny dostarczaja pelnowartosciowe bialko.. > Więc jestem > mięsojadem i dusza moja smażyć się będzie w piekle, ale to moja duszcza i czep > się kogoś innego. nie chcialbym nieelegancko przyrownac do jakiegos lotra, ale on tez moze tak powiedziec w sadzie.. i co? conajwyzej go wysmieja a i tak odpowie za swe czyny.. > Np użytkowników skórzanych torebek, butów, płaszczy, kanap > itd. zdecydowanie nie trzeba kupowac tych produktow... czasem wege maja cos z "starych" czasow.. ale tylko dlatego ze nie ma $$$ zeby kupic nowe.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 04.07.01, 15:29 Gość portalu: ian napisał(a): > Postawa prozelity nachalnie głoszącego z pozycji tego "który wie lepiej" idee > poszanowania życia innych stworzeń moze być dla ogółu zjadaczy chleba (i > producentów nawozu) irytująca i nie jest najbardziej efektywnym sposobem na jej > > propagowanie. Lepiej być konsekwentnym w trzymaniu się własnej drogi. I tak > liczba niejedzących mięsa będzie rosnąć i przyjdą czasy że mięsożercy będą > traktowani jak dzisiaj np. palacze i w końcu znikną. W tę stronę wieje > "Zeitgeist"; tak nakazuje instynkt samozachowawczy gatunku ludzkiego (w który > mimo wszystko wierzę). Religią XXI w. będzie najgłębiej rozumiana ekologia ! > Pamiętajcie, jeszcze sto kilkadziesiąt lat temu za rzecz zupełnie naturalną > uważano niewolnictwo ! Nawiedzeni wszustkich krajów-łączcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 01:18 O Boże, ian, idź do lekarza, moze da sie to jeszcze jakos wyleczyc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yano Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : (motywy wegetarianizmu) IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 05.07.01, 13:18 gale napisał(a): > > Posłuchaj Gale: jedni zostają wegetarianami, bo praktykuja zdrowe odżywian > ie, > > zdrowy tryb życia (np. Hanna Bakuła). > > To niestety nie ja. Ale powinienem bardzo powaznie o tym pomyslec. Więc jakie są Twoje motywy wegetarianizmu? Jeśli ktoś na forum nazwał Cię semiwegetarianinem to zauważam tu pewną sprzeczność. > > Niektórych z nich nie obchodzą > > cierpienia krów, świń czy kurczaków (pani H.B. jest tego przykładem). > > Przepraszam ale mnie obchodza. Pisalem o tym w jednym z wczesniejszych postow. > Wychodze z zalozenia, ze jesli nie musze przyczyniac sie do czyjes smierci, > czyjegos cierpienia to po co mam sie przyczyniac. o właśnie, ta sama sprzeczność. Jeśli jesteś semiwegetarianiem to znaczy że prawdopodobnie jesz ryby (niektórzy semi jedzą nawet od czasu do czasu drób(!)) Wegetarianizm może być motywowany tylko czterema racjonalnymi motywami: 1. zdrowiem, 2. ekologią, 3. ekonomią 4. etyką. Motywacja semiwegetarianina niemal z definicji musi być znacznie bardziej uboższa niż weganina. Jedno jest pewne: semiwegetarainizmu nie można tłuamczyć etyką. Wszak zabiajnie i jedzenie ryb jest tak samo nieetyczne jak zabiajnie i jedzenie krów, świń i kur. Drugim faktem jest że mięso ryb szkodzi mniej zdrowiu niż mięso każdego innego zwierzęcia hodowlanego, i pewnei dlatego uważa się je za "zdrowe" :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yano Re: PYTANIE DO MIESOJADOW :(obszerna odpowiedź) IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 05.07.01, 13:41 Gość portalu: mięsojad napisał(a): > Jem mięso bardzo rzadko, jest dla mnie niezbędnym żródłem białka, ze względu na > > skazę białkową nie mogę jeść mleka i jego przetworów a także jajek. cytuję http://www.vam.hg.pl/1c.htm Białko zwierzęce - większe zagrożenie. Powszechnie uważa się, że wzrost poziomu cholesterolu we krwi jest spowodowane spożywaniem tłuszczów. Oczywiście, że tak, ale w Loma Linda wykazano, że także i białko zwierzęce odgrywa w tym procesie niebagatelną rolę. Białko to bowiem powoduje również zwiększenie wydzielania insuliny ( z powodu wzrostu poziomu aminokwasów i cukru we krwi - insulina ma obniżać ich stężenie). Insulina, chociaż wzmaga wykorzystanie pożywienia, jest także powodem podwyższenia syntezy cholesterolu w organizmie i wzrostu jego poziomu we krwi, co w połączeniu z cholesterolem dostarczanym z pożywieniem stanowi ogromne zagrożenie dla organizmu (zawał serca, udar itp.). Z kolei białko pochodzenia roślinnego powoduje zwiększenie wydzielania glukagonu, który działa odwrotnie do insuliny, zwiększając poziom cukru i obniżając tworzenie cholesterolu. Widać więc, że ogromne znaczenie dla określenia stopnia syntezy cholesterolu posiada współczynnik insulina / glukagon. Białko roślinne - sprzymierzeniec w walce z cholesterolem. Białko roślinne obniża współczynnik insulina / glukagon, pomagając w ten sposób zminimalizować produkcję cholesterolu. Zapewnia również kontrolę wydzielania insuliny (nie wszystkim wiadomo, że jednym z powodów zawału serca może być też wysoki poziom insuliny we krwi). Różnice w działaniu białka zwierzęcego i roślinnego wynikają z odmiennego składu aminokwasowego tych białek (o tym czytaj poniżej). Np. dwa z aminokwasów, lizyna i leucyna, zapewniające lepszy współczynnik wzrostu u zwierząt, w białkach roślinnych występują we względnie niskich ilościach, przeciwnie do np. argininy. Białka a tłuszcze Tłuszcze, jako istotny czynnik w chorobach układu sercowo- naczyniowego, oczywiście nie tracą swgo znaczenia w kontekście wyników badań nad białkami. Nowego znaczenia jednak nabiera wniosek, że jako dodatek do nienasyconych tłuszczów powinniśmy jeść znacznie więcej białka roślinnego. Najniższe stężenia cholesterolu pojawiają się jednak wówczas, gdy spożywane zarówno białko jak i tłuszcz są pochodzenia roślinnego. A chociaż białka zwierzęce są lepszym źródłem aminokwasów niezbędnych do wzrostu, ich skład aminokwasowy wiąże się z występowaniem chorób. Z drugiej strony, nie tak znowu wiele potrzeba nam białka, by zapewnić prawidłowy wzrost i rozwój. Dieta wegetariańska zapewnia białko w ilości wystarczającej do wzrostu i jdnocześnie chroni przed ryzykiem chorób układu krążenia. Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze... Panuje fałszywa opinia, jakoby białko pochodzenia zwierzęcego było bardziej wartościowe dla człowieka, niż roślinne. Taki pogląd sugeruje, że białko zwierzęce to jakiś inny rodzaj białka, niż białko roślinne. Tymczasem zarówno jedno jak i drugie białko zbudowane jest z tych samych aminokwasów, ale tworzących różne kombinacje. Te kombinacje tworzą białka inne np. dla kości, dla krwi, nerwów, błon itp., ale - podkreślmy to jeszcze raz - aminokwasy, które je tworzą, są w każdym przypadku te same, różna jest ich kombinacja. Zauważmy teraz, że człowiek, trawiąc każde spożyte białko - tak zwierzęce jak i roślinne - musi je rozłożyć na poszczególne aminokwasy, aby je wchłonąć, bowiem żaden organizm nie włącza w ramy swego organizmu całej cząstki białka obcego. Przeciętny zjadacz kotleta myli się więc grubo, myśląc, że dostartcza organizmowi gotowego "wysokowartościowego" (jak mniema) białka. Dostarcza nie białko, lecz (w konsekwencji procesów w organizmie) poszczególne aminokwasy - to one są potrzebne naszemu organizmowi. Takie same aminokwasy można dostarczyć ze żródeł roślinnych, a świetle wyników badań w Loma Linda - nawet należy korzystać z roślinnych, a nie zwierzęcych żródeł aminokwasów. Pochodzenie białka (jako kombinacji aminokwasów), jak widać, skutkuje w organizmie odmiennie - "zwierzęca" kombinacja aminokwasów skutkuje negatywnie, "roślinna" - jak najbardziej dla organizmu korzystnie. Jeszcze jedna kwestia. Spośród 22 aminokwasów potrzebnych do syntezy białkowej, organizm osiem z nich nie potrafi syntetyzować sam. Należy mu je więc dostarczyć - są to tzw. aminokwasy egzogenne (lizyna, metionina, leucyna, tryptofan, walina, fenyloalanina, izoleucyna i treonina). Stwierdzono, że owych 8 aminokwasów znajduje się również w ziemniakach, ryżu, brokułach i kaszy gryczanej. Do mitów więc przeszedł pogląd, jakoby jedynym ich żródłem było mięso. A i tak owe 8 aminokwasów można było dostarczyć organizmowi poprzez komponowanie posiłków z różnych składników, z których każdy zawierał któryś z nich - jajka, mleko, rośliny strączkowe i wiele spośród warzyw i owoców. Jeszcze jeden obalony mit W ostatnim czasie uległa korekcji opinia o ilościowych potrzebach organizmu względem białka.Jeszcze kilkanaście lat temu oficjalnym zaleceniem było spożycie 150 - 250 gramów białka dziennie. Obecnie zaleca się 3 do 5 razy miniejszą ilość - dla mężczyzny mniej niż 60 gramów białka (przy wadze ciała ok. 80 kg), dla kobiet ok. 45 gramów białka dziennie (ok. 60 kg wagi ciała). Norma ta jest wynikiem współczesnych badań w dziedzinie dietetyki (National Research Council już w 1980 r. zalecał taką normę) i ma tendencję do dalszego obniżania. Każda roślina to substancja organiczna, zawsze zawiera więc jakąś ilość białka. Nie jest trudno więc dostarczyć organizmowi białka w odpowiedniej ilości, jeśli odżywiamy się różnorodnie i jemy do syta. Problem we współczesnej diecie stanowi bowiem nie brak czy niedobór białka, lecz jego nadmiar. koniec cytatu. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yano zgadzam się z ianem dokładnie co do słowa, a poza tym.... IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 05.07.01, 14:10 Gość portalu: ada napisał(a): > O Boże, ian, idź do lekarza, moze da sie to jeszcze jakos wyleczyc Sama możesz się tam udać. A do słusznego wywodu iana dodam tylko że w owej ewolucji nawyków żywieniowych w ciągu kilkudziesięciu następnych lat znaczną rolę odegra choroba BSE. Wszak niemal pewne jest że w ciągu kolejnych 10-50lat umrze tak duża ilość ludzi na CJD że za 100lat liczba wegetarian w Europie i USA może sięgnąć 20-25%, i stale będzie rosnąć. Przypominam iż w TEJ CHWILI szacuje się że w Wielkiej Brytani 12-16% społeczeństwa jest na diecie wegetariańskiej. Warto też dodać że mięsożerstwo i wegetarainizm można rozpatrywaćw kategorii doboru naturalnego. Wtedy epidemia CJD nabiera dodatkowego znaczenia (podobnie jak AIDS, nowotwory, choroby cywilizacyjne). Po prostu przeżywają sprytniejsi i lepsi. Czyli między innymi wegetarianie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rutger Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.med.3284839851.kabelnet.net 05.07.01, 18:27 a moze schabowego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 05.07.01, 18:44 Gość portalu: rutger napisał(a): > a moze schabowego ? Nie dziekuję, choc przyznaję, że schabowy może być bardzo smacznym elementem obiadu (o ile dobrze pamiętam :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: zgadzam się z ianem dokładnie co do słowa, a poza tym.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 22:36 Przez ładnych parę tysięcy lat jakos nie wymarliśmy, więc może nam sie uda następnych parę... Ian i jemu podobni, przestańcie sie tak podniecać tym jedzeniem, uwierzcie, że są na świecie ciekawsze zajęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian odp. Adzie IP: 217.8.176.* 09.07.01, 18:21 Ado, Ależ jedzenie to tylko jeden i to wcale nie najważniejszy aspekt pewnej szerszej postawy. Nie jestem lekarzem ani biologiem więc argumenty natury medycznej i biologicznej, które przedstawiają wegetarianie, nie są dla mnie rozstrzygające (choć do mnie przemawiają). Dla mnie najważniejsze jest, że można żyć ( i mieć się świetnie) bez uczestniczenia w zorganizowanym systemie mordowania milionów czujących istot. Argumenty odwołujące się do tysięcy lat historii ludzkości zupełnie do mnie nie przemawiają. Bo jak żyli ludzie w ciągu tych tysiącleci ? To było marne, krótkie, pełne strachu życie. A historia ludzkości to historia wojen, żądz, chorób i nieszczęść - kupa nawozu, w której błyskały od czasu do czasu diamenty, jak choćby Leonardo da Vinci (też wegetarianin !). Człowiek jest istotą o olbrzymich możliwościach przystosowania się do różnych warunków życia. Czy istnieje gatunek, który żyje zarówno za kołem polarnym jak i na Saharze ?, odżywia się prawie wyłącznie mięsem (jak eskimosi) lub mięsa nietykalący (jak Hindusi) ? Naturę obchodzi jedynie rozmanażanie się - przekazywanie genów. Dalsze krótkie życie np. eskimosa, umierającego średnio niedługo po 30-ce, już jej nie obchodzi. Nie jestem oszołomem, ani psycholem jak insynuuje kolega Rycho. Skończyłem dobre humanistyczne studia (dyplomowe i podyplomowe), pracuję w dużej firmie, mnóstwo w swoim życiu przeczytałem, staram się zawsze zachowywać krytyczne spojrzenie i niezależny sąd. Chciałbym żeby wszyscy którzy będą czytać te słowa - zarówno ci którzy będą to robić z irytacją i pukaniem się w czoło jak i ci popierający - odpowiedzieli sobie szczerze na takie pytania: czy uważacie że w Europie i USA było więcej ludzi niejedzących mięsa 50 lat temu niż 100 lat temu ?, czy uważacie że jest ich teraz więcej niż 50 lat temu ?, czy myślicie że będzie ich więcej za 50 lat niż teraz ? Dla mnie odpowiedzi są oczywiste. To miałem na myśli pisząc (może cokolwiek górnolotnie; zwrot zapożyczony od Miłosza) w poprzedniej wiadomości o "duchu dziejów" wiejącym właśnie w taką stronę. Chciałbym również żeby ci którzy reagują złością i zniecierpliwieniem słysząc takie rzeczy, szczerze odpowiedzili sobie na jeszcze jedno pytanie: czy przypadkiem ich irytacja nie jest związana z tym, że poglądy ludzi nie jedzących mięsa nie wywołują u nich podświadomego niepokoju i zachwiania dobrego samopoczucia i poczucia bezpieczeństwa ? Trzeba mieć odwagę, żeby PATRZEĆ, WIDZIEĆ I WYCIĄGAĆ WNIOSKI ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: odp. Adzie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.01, 20:54 Brawo, Ian! Sama bym tego lepiej nie powiedziała :-) To oczywiste (przynajmniej dla mnie ), że ludzi jedzących mięso bedzie coraz mniej, na korzyść wegetarian, których przybędzie. Własnie z tego powodu zaczyna się ostatnio bardzo promować mięso - ostatnio premier Buzek na jakims pikniku przyznawał nagrody (czy coś takiego) polskim firmom - to miała być promocja polskiej żywności, tylko dlaczego pokazywane były głównie (a odniosłam wrażenie, że jedynie) mięsne wyroby? A obok siedział tłusty wieprzek (przepraszam za określenie), którym okazał się Maciej Kuroń, śmiący twierdzić, że mięsko i wędliny są zdrowe (!) W każdym razie swoją osobą nienajlepiej to pokazuje. Tak samo podupadający na zdrowiu pan Buzek. Pozdrawiam! a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada Re: Odp. Ianowi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 00:42 Gość portalu: ian napisał(a): > > Chciałbym również żeby ci którzy reagują złością i zniecierpliwieniem słysząc > takie rzeczy, szczerze odpowiedzili sobie na jeszcze jedno pytanie: czy > przypadkiem ich irytacja nie jest związana z tym, że poglądy ludzi nie jedzącyc > h > mięsa nie wywołują u nich podświadomego niepokoju i zachwiania dobrego > samopoczucia i poczucia bezpieczeństwa ? Prawdę mówiąc mam duży dar stwarzania sobie problemów tam, gdzie ich nie ma, ale mieć problem, że ktoś nie je mięsa... To już za dużo, nawet jak na mnie. Niepokój i zagrożenie poczucia bezpieczeństwa towarzyszy mi czasami z różnych powodów, ale na pewno nie z powodu istnienia na świecie wegetarian. Przepraszam, ale ja jem po to, żeby żyć, a nie żyję po to, żeby jeść. A świat tak już jest urządzony, że wszyscy (nie wyłączając zwierząt) zjadają się nawzajem. Dziwi mnie tylko i śmieszy wytaczanie najwyzszych dział i prowadzenie świętej wojny z ludźmi, którzy mają mają inne menu. Byc moze by mnie to irytowało, gdyby takie zachowanie cechowało moich przyjaciół, ludzi mi bliskich. Na szczęście moi znajomi wegetarianie są zupełnie innymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Odp. Ianowi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.07.01, 02:23 Ada, upoluj sobie krówke na obiad, skoro podajesz takie przyklady (zwierzeta zjadaja siebie nawzajem). Dlaczego ludzie tworza obozy śmierci dla innych istot czy to humanitarne? Zwierzęta są dużo bardziej humanitarne niz ludzie. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian do Ady 2 IP: 217.8.176.* 10.07.01, 14:53 "Prawdę mówiąc mam duży dar stwarzania sobie problemów tam, gdzie ich nie ma, ale mieć problem, że ktoś nie je mięsa... To już za dużo, nawet jak na mnie. Niepokój i zagrożenie poczucia bezpieczeństwa towarzyszy mi czasami z różnych powodów, ale na pewno nie z powodu istnienia na świecie wegetarian". Droga Ado, Fakt, że choć nie jesteś wegetarianką, znalazłaś się na podkatalogu pt. "kuchnia wegetariańska" świadczy, że ten temat przynajmniej nie jest Ci obojętny. "Przepraszam, ale ja jem po to, żeby żyć, a nie żyję po to, żeby jeść. A świat tak już jest urządzony, że wszyscy (nie wyłączając zwierząt) zjadają się nawzajem. " Wybacz, ale konstatacja iż "tak już jest ten świat urządzony" to jedna z bardziej irytujących wymówek używanych przez ludzi dla usprawiedliwienia "nicnierobienia" z własnym życiem i otoczeniem. Człowiek to brat słonia, żyrafy i goryla a nie psa, tygrysa i hieny. Spójrz choćby na chwytny koniec trąby słonia - (są słonie, które malują obrazy !) funkcjonalnie to dokładny odpowiednik ludzkiej dłoni. "Dziwi mnie tylko i śmieszy wytaczanie najwyzszych dział i prowadzenie świętej wojny z ludźmi, którzy mają mają inne menu. Byc moze by mnie to irytowało, gdyby takie zachowanie cechowało moich przyjaciół, ludzi mi bliskich. Na szczęście moi znajomi wegetarianie są zupełnie innymi ludźmi." Jak "święta wojna", jak kocham mamę ! Znaleźliśmy się na tym podkatalogu dlatego że interesuje nas temat więc ja wypowiadam tylko swoje stanowisko. Ja nie mam żadnych przyjaciół wegetarian. Wszyscy wkoło jedzą mięso co nie przeszkadza mi kontaktować się z nimi, przyjaźnić się, słowem normalnie żyć. Już wcześniej napisałem, że postawa prozelity nadającego tylko na jeden temat i tylko z jednej perspektywy oceniającego ludzi jest z góry skazana na przegraną. Ludzie nie lubią kaznodziejów ciągle pouczających ich jak żyć, co robić a czego nie. Ja się tego w życiu wystrzegam. najważniejsza dla mnie jest otwartość na racjonalne argumenty i samodzielne myślenie, nawet gdy prowadzi do niewygodnych wniosków. Na przeciwnym biegunie stawiam konformistyczne czepianie się jakiś obiegowych klisz - tyleż popularnych co fałszywych ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada Re: do Ady 2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 23:20 Gość portalu: ian napisał(a): > > "Prawdę mówiąc mam duży dar stwarzania sobie problemów tam, gdzie ich nie ma, > ale > mieć problem, że ktoś nie je mięsa... To już za dużo, nawet jak na mnie. > Niepokój > i zagrożenie poczucia bezpieczeństwa towarzyszy mi czasami z różnych powodów, > ale > na pewno nie z powodu istnienia na świecie wegetarian". > > Droga Ado, > > Fakt, że choć nie jesteś wegetarianką, znalazłaś się na podkatalogu pt. > "kuchnia wegetariańska" świadczy, że ten temat przynajmniej nie jest Ci > obojętny. > > "Przepraszam, ale ja jem po to, żeby żyć, a nie żyję po to, żeby jeść. A świat > tak > już jest urządzony, że wszyscy (nie wyłączając zwierząt) zjadają się nawzajem. > " > > > Wybacz, ale konstatacja iż "tak już jest ten świat urządzony" to jedna z > bardziej irytujących wymówek używanych przez ludzi dla usprawiedliwienia > "nicnierobienia" z własnym życiem i otoczeniem. > Człowiek to brat słonia, żyrafy i goryla a nie psa, tygrysa i hieny. Spójrz > choćby na chwytny koniec trąby słonia - (są słonie, które malują obrazy !) > funkcjonalnie to dokładny odpowiednik ludzkiej dłoni. > > "Dziwi mnie tylko i śmieszy wytaczanie najwyzszych dział i prowadzenie świętej > wojny z ludźmi, którzy mają mają inne menu. Byc moze by mnie to irytowało, > gdyby > takie zachowanie cechowało moich przyjaciół, ludzi mi bliskich. Na szczęście > moi > znajomi wegetarianie są zupełnie innymi ludźmi." > > Jak "święta wojna", jak kocham mamę ! Znaleźliśmy się na tym podkatalogu > dlatego że interesuje nas temat więc ja wypowiadam tylko swoje stanowisko. > Ja nie mam żadnych przyjaciół wegetarian. Wszyscy wkoło jedzą mięso co nie > przeszkadza mi kontaktować się z nimi, przyjaźnić się, słowem normalnie żyć. > Już wcześniej napisałem, że postawa prozelity nadającego tylko na jeden temat i > > tylko z jednej perspektywy oceniającego ludzi jest z góry skazana na przegraną. > > Ludzie nie lubią kaznodziejów ciągle pouczających ich jak żyć, co robić a czego > > nie. Ja się tego w życiu wystrzegam. > > najważniejsza dla mnie jest otwartość na racjonalne argumenty i samodzielne > myślenie, nawet gdy prowadzi do niewygodnych wniosków. Na przeciwnym biegunie > stawiam konformistyczne czepianie się jakiś obiegowych klisz - tyleż > popularnych co fałszywych ! > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada Re: do Ady 2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 23:36 Gość portalu: ian napisał(a): > Człowiek to brat słonia, żyrafy i goryla a nie psa, tygrysa i hieny. Bardzo lubię słonie, słowo daję. Niestety, muszę przyznać, że równie dużą sympatią darzę psy, tygrysy, hieny, wilki, rekiny. Pytałeś, dlaczego pojawiłam sie tutaj, choć nie jestem wegetarianką. Otóż u przyjaciół wegetarian jem dosyć często bardzo smaczne potrawy. Sama też je czasami gotuję (choć jak juz wspomniałam nie wystrzegam się mięsa), zwłaszcza, kiedy przyjmujemy z mężem wspomnianych wyżej przyjaciół. Tytuł "Kuchnia wegetariańska" wprowadził mnie w błąd. Spodziewałam się ciekawych przepisów, niestety, oprócz listy stron wegetariańskich (skorzystałam) oraz dobrego przepisu na gotowanie kaszy jaglanej ujrzałam jedynie ideologiczne dysputy. "Pytania do mięsojadów". To między innymi do mnie. Już na samym początku wyzwiska :"Hipokryci"! Rzeczywiście, nie jest to to, czego szukałam. Może powinniście zastanowić się nad zmianą tytułu? Na przykład "Idea Wegetarianizmu". Albo chociażby "Wegetraiańskie dyskusje". Wtedy wszystko od początku byłoby jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechita Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.icom.ca 12.07.01, 19:04 Gość portalu: wroclawi napisał(a): > czy jestescie swiadomi tego na czym polega "produkcja" miesa ? Tak. > czy widzieliscie kiedykolwiek film o rzezni lub czy byliscie w rzezni ? Rzeznie widzialem, bylem tam nawet pare razy. Moj dziadek byl rolnikiem, i tez widzialem jak zabijak kury na obiad. Nawet mu pomagalem. Fajna zabawa. I co powiesz? > czy nie zal wam stloczonych krow w ciezarowkach jadacych do rzezni po ulicach > Waszych miast ? Nie. > czy bylibyscie w stanie hodowac swinki a potem je zarzynac ? > Swinie to swinie. Sa hodowane po to zeby je zabijac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 22:30 Gość portalu: Lechita napisał(a): > Swinie to swinie. Sa hodowane po to zeby je zabijac. Oczywiście, że świnie są przez ludzi hodowane właśnie po to (z małymi wyjątkami), ale nie musi tak być. Nie muszą być hodowane, nie muszą istnieć, nie muszą cierpieć... Po co ty w ogóle o tym piszesz i w ten sposób? Po co siejesz zamęt i niesmak... Lubisz to, lubisz kontrowersje? a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechita Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.icom.ca 12.07.01, 22:36 Gość portalu: a napisał(a): > Gość portalu: Lechita napisał(a): > > > Swinie to swinie. Sa hodowane po to zeby je zabijac. > > Oczywiście, że świnie są przez ludzi hodowane właśnie po to (z małymi wyjątkami > ), > ale nie musi tak być. Nie muszą być hodowane, nie muszą istnieć, nie muszą > cierpieć... > Musza. Ja, i miliony naszych rodakow lubimy kielbaski, boczek etc. I wlasnie dlatego swinie musza byc hodowane, musza istniec i niestety musza cierpiec. Jesli ktos wymysli jakas metode zeby swinie zabijac tak zeby nie odczuwaly bolu to rosze bardzo, tylko niech ta metoda nie kosztuje zbyt duzo, bo potem ceny beda wyzsze. > Po co ty w ogóle o tym piszesz i w ten sposób? Po co siejesz zamęt i niesmak... > Lubisz to, lubisz kontrowersje? > > a > Nie. Pisze bo wasze bzdury mnie dobijaja. Wiesz ze rosliny tez odczuwaja bol? Tak, czytalem o tym w powaznym czasopismie naukowym. Wiec wy tez nie jestescie swieci, i tez mordujecie. Myslisz ze ten pomidorek albo ogorek ktorego dzisiaj zjadles nie ma prawa do zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Seva Re: PYTANIE DO MIESOJADOW : IP: *.remontowa.com.pl 12.07.01, 23:13 Gość portalu: Lechita napisał(a): > Gość portalu: a napisał(a): > > > Gość portalu: Lechita napisał(a): > > > > > Swinie to swinie. Sa hodowane po to zeby je zabijac. > > > > Oczywiście, że świnie są przez ludzi hodowane właśnie po to (z małymi wyją > tkami > > ), > > ale nie musi tak być. Nie muszą być hodowane, nie muszą istnieć, nie muszą > > > cierpieć... > > > > Musza. Ja, i miliony naszych rodakow lubimy kielbaski, boczek etc. I wlasnie > dlatego swinie musza byc hodowane, musza istniec i niestety musza cierpiec. Jes > li > ktos wymysli jakas metode zeby swinie zabijac tak zeby nie odczuwaly bolu to > rosze bardzo, tylko niech ta metoda nie kosztuje zbyt duzo, bo potem ceny beda > wyzsze. Lechito! Człowiek dawno wyszedł z jaskini! Weź kolegów (tak, tak tych z maczugami) i chodź do nas. > Nie. Pisze bo wasze bzdury mnie dobijaja. Wiesz ze rosliny tez odczuwaja bol? > Tak, czytalem o tym w powaznym czasopismie naukowym. :-)))))))) Proszę o autora, tytuł i nr. Konkretów! Bajki to każdy umie opowiadać. > swieci, i tez mordujecie. Myslisz ze ten pomidorek albo ogorek ktorego dzisiaj > zjadles nie ma prawa do zycia? Jesz warzywa? To dlaczego tego odmawiasz innym? Odpowiedz Link Zgłoś