poloeschatolo
16.12.12, 23:43
muszem
50 lat miałem spokój, byłem ważniejszy! Teraz ważniejsza jest żona. Przychodzę do domu, lodówka pusta, bo ona akurat pojechała na spotkanie autorskie.
Żona, oczywiście, w książce nie skłamała, wszystko było tak, jak napisała. Ja też jestem za prawdą i równouprawnieniem, ale nie nagle, nie po 50 latach małżeństwa! Odzwyczaiłem się robić sobie herbatę, kroić chleb. A teraz nie mam wyboru. To mi się nie podoba. Gdyby tak było od początku, to co innego, ale zawsze było inaczej.
Nie zgadzam się z nią, ale nie na tyle, żeby rozbić małżeństwo. Jestem zły, bo wydałem z pięć książek i wszystkich razem nie sprzedałem tyle, ile ona jednym ruchem. Byliśmy pięknym małżeństwem. Żadnej kłótni, a teraz to się trochę za głowy łapiemy. Pojawiają się napięcia. Wszystko jest OK, tylko za późno się to wydarzyło.