no.logo
20.03.06, 17:57
W niedzielę stanąłem przed naglącą koniecznością nabycia dość nietypowego
kabla (s-video). Objechałem Euro RTV AGD i oba Nie Dla Idiotów, kabla nigdzie
nie było. W akcie desperacji zaudałem się na tzw. giełdę elektroniczną.
Ostrzegam - dla kogoś, kto jest tam (jak ja) pierwszy raz - to ciężki szok.
Są tam na przykład _tak zwane_ stoiska, na których leżą sobie radia
samochodowe, które ewidentnie zostały WYRWANE z kieszeni samochodowych. Jeśli
radio zostało wcześniej, w obawie przed złodziejami, zakodowane, to tuż obok
są stoiska nazwane szumnie "car code radio", na których za kilka PLN można
sobie takie kradzione radio odkodować... Do tego kolesie sprzedający
całkowicie bez skrępowania kradzione komórki...
Ja jestem człowiekiem prostym i naiwnym. Czy naprawdę nie można zrobić tam co
tydzień nalotu policji i domagać się od "sprzedawców" udokumentowania źródła
pochodzenia towaru? Nie ma? To 48-godzinny sąd Ziobry i do pierdla albo
grzywnę... Nie da się? A... to Polska przecież...