napoj.chmielowy
05.04.07, 18:38
bez pęt bez słuchu nieposłuszne ludy
mściwosci dodaj mi skrzydeł
niech nad własnym wzlecę krajem
w rajską dziedzinę ułudy
tam gdzie spiski tworzą cudy
wuesi potrząsa światem
i obleka w lęków ciemne malowidła
niechaj kto niedoświadczony
wznosząc swe oczy wobec własnych marzeń
stanie na baczność całkiem porażony
i tak widzi świat wydarzeń
jak widok mu narzucony
mściwości ty nad poziomy
wylatuj a okiem stolca
spisków całe ogromy
przeniknij z końca do końca
patrz na dół kędy wieczna mgła zaciemia
obszar gnuśności zalany odmętem
to ziemia
patrz jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś szpieg w skorupie.
jest sterowany poprzez wraże siły
goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
to się wzbija, to w głąb wali
nie lgnie do niego fala, ani on do fali
z obcych stolic nasłuchuje rozkazu
niby był w wodzie a jest całkiem suchy
to wykształciuchy
mściwości tobie nektar żywota
natenczas słodki gdy z innymi dzielę
serca niebieskie poi moją zemstę
kiedy je razem nić powiąże z błota
razem mściwi przyjaciele
w naszych więzieniach są liczne cele
jednością silni rozumni szałem
razem mściwi przyjaciele
ten jest szczęśliwy kto zajrzał do teczki
jeżeli poległym ciałem
dał innym powód bezustannej sprzeczki
razem mściwi przyjaciele
choć droga stroma i śliska
gwałt i słabość bronią wchodu
gwałt niech się gwałtem odciska
a ze słabością łamać uczmy się za młodu
dzieckiem w kolebce kto łeb urwał hydrze,
ten młody zdusi centaury
piekłu ofiarę wydrze
do nieba pójdzie po laury
tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga
łam czego rozum nie złamie
mściwości orla twych lotów potęga
jako piorun twoje ramię
hej ramię do ramienia spólnymi łańcuchy
opaszmy ubeków kolisko
zestrzelmy myśli w jedno ognisko
i w jedno ognisko duchy
dalej bryło z posad świata
nowymi cię pchniemy tory
aż komuszej zbywszy się kory
zielone przypomnisz lata
a jako w krajach zamętu i nocy
skłóconych żywiołów waśnią
jednym stań się z bożej mocy
świat rzeczy stanął na zrębie
szumią wichry ciekną głębie
a gwiazdy błękit rozjaśnią
a w tej europie jeszcze noc głucha
żywioły chęci jeszcze są w wojnie
oto mściwość ogniem zionie
i w końcu upieprzy komucha
zemsta go walnie swym łomem
i wreszcie będzie spokojnie
pryskają nieczułe lody
i przesądy światło ćmiące
witaj jutrzenko swobody
zbawienia za tobą słońce