Dodaj do ulubionych

Operacja ministra Religi.

31.05.07, 12:39
Streszczając króciutko artykuł z GW:

- sekretarka pogoniła ministra na badania kontrolne,
- wykryto guza,
- dzisiaj operacja przeprowadzona przez najlepszego kardiochirurga w kraju.

Ja życząc ministrowi zdrowia dużo zdrowia mam tylko jedno pytanie: w jakim to
kraju o tak fantastycznie działającej, dofinansowanej i sprawnie zarządzanej
służbie zdrowia żyje minister Religa ?
Obserwuj wątek
    • beatrix13 Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 13:34
      kardiochirurg dokonał resekcji guza płuca ministra w Szpitalu Chorób płuc i
      Grużlicy?
      a wydawało mi się,że kardiochirurdzy przeprowadzają operacje na sercu


      • map4 Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 15:28
        beatrix13 napisała:

        > kardiochirurg dokonał resekcji guza płuca ministra w Szpitalu Chorób płuc i
        > Grużlicy?

        mój błąd. Torakochirurg i kardiochirurg to jednak nie to samo. Tak chce
        wikipedia, a z wikipedią lepiej się nie sprzeczać.

        > a wydawało mi się,że kardiochirurdzy przeprowadzają operacje na sercu

        Dobrze Ci się wydawało. Dałem ciała. Co wcale nie zmniejsza mojego nieustannego
        podziwu dla sprawności służby zdrowia w państwie, w którym mieszka nasz minister.

        W Polsce schemat leczenia raka wygląda mniej więcej tak:
        1. Najpierw idzie się do lekarza pierwszego kontaktu,
        2. tam dostaje się skierowanie na badania kontrolne,
        3. po średnio trzech miesiącach badania są przeprowadzane,
        4. po następnym miesiącu znane są jego wyniki,
        5. z wynikami wraca się do lekarza pierwszego kontaktu, który łapiąc się za
        głowę wypisuje skierowanie do lekarza specjalisty,
        6. lekarz specjalista wysyła na dodatkowe badania "w kierunku",
        7. badania są po średnio trzech miesiącach oczekiwania przeprowadzane,
        8. kolejna wizyta u specjalisty,
        9. z diagnozą znowu do lekarza pierwszego kontaktu,
        10. skierowanie do szpitala,
        11. odmowa przyjęcia na oddział ("mamy strajk, a stan pacjenta nie zagraża jego
        życiu")

        Według tego zaaprobowanego przez NFZ scenariusza zabawy z chorymi od początku
        drogi na oddział szpitalny aż do naostrzonego skalpela chirurga mija średnio
        półtora roku, co z kolei sprawia, że wielu pacjentów gdzieś tak w połowie trasy
        umiera, redukując straszliwie napięte wydatki NFZ. Reszta pacjentów, którzy
        złośliwie trzymają się życia dostaje pod koniec premię za wytrwałość w postaci
        zabawy w "rosyjską ruletkę" z finałowymi pytaniami typu "przyjmą czy nie
        przyjmą","zdążą mnie pokroić zanim ich gestapo zwinie", "czy ja to przeżyję",
        "ile sobie ten rzeźnik w kitlu zaśpiewa" itd.

        Nie dziwię się, że kasyna w Polsce tak cienko przędą. Przy tym hazardzie, jaki
        zapewnia się obywatelom chcącym skorzystać z usług służby podobno zdrowia mało
        kto ma potem ochotę na zabawę z "jednorękim bandytą".

        Z artykułu w GW wynika zaś, że minister tak po prostu poszedł na badania, dostał
        wyniki i od razu trafił pod nóż. Dlatego pytam się jeszcze raz: w jakim to
        wspaniałym kraju żyje nasz minister ?
        • beatrix13 Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 16:00
          nie jest chyba aż tak źle z terminami ,
          ja przeszłam niedawno taka droge :
          1. lekarz POZ - skierowanie na USG;
          2. USG po tygodniu oczekiwania;
          3. lekarz POZ - skierowanie do specjalisty;
          4 wizyta u specjalisty po tygodniu oczekiwania;
          5. tomografia po tygodniu oczekiwania ;
          6. kontrolna wizyta u specjalisty po tygodniu;

          jakbym się uparła ,to czas skróciłabym o połowę ,ale mi nie bardzo proponowane
          terminy odpowiadały ,

          wpływ na to miały 2 kwestie : moja rodzinna nie robi mi problemów z
          wystawianiem skierowań ,nasi szpitalni lekarze pracuja na kontraktach ,więc nie
          strajkują
    • tsy Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 13:48
      map4 napisał:

      > Streszczając króciutko artykuł z GW:
      >
      > - sekretarka pogoniła ministra na badania kontrolne,
      > - wykryto guza,
      > - dzisiaj operacja przeprowadzona przez najlepszego kardiochirurga w kraju.
      >
      > Ja życząc ministrowi zdrowia dużo zdrowia mam tylko jedno pytanie: w jakim to
      > kraju o tak fantastycznie działającej, dofinansowanej i sprawnie zarządzanej
      > służbie zdrowia żyje minister Religa ?
      >

      W zdrowiu też są równi i równiejsi.
      • anu_anu Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 15:07
        Jak kiedyś poszłam ze skierowaniem do onkologa to usłyszałam, że mogą mnie
        zapisać na wizytę za 8 (osiem) tygodni.
        • map4 Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 16:20
          anu_anu napisała:

          > Jak kiedyś poszłam ze skierowaniem do onkologa to usłyszałam, że mogą mnie
          > zapisać na wizytę za 8 (osiem) tygodni.

          Osiem tygodni ? To bardzo szybko.

          Przypadek z mojej rodziny, rzecz działa się w marcu/kwietniu/maju tego roku:
          początek był standardowy: ból - lekarz - skierowanie na badania.

          Telefon do przychodni:
          - kiedy będą zapisy na badania ?
          - za dwa tygodnie

          dwa tygodnie później:
          telefon do przychodni:
          - dzisiaj są podobno zapisy na badania ...
          - Panie ! zapisy to były dzisiaj i owszem, ale o szóstej rano i nie przez
          telefon, tylko osobiście !
          - kiedy będą następne zapisy ?
          - za dwa tygodnie.

          dwa tygodnie później, szósta rano, teren przychodni:
          - chciałem się zapisać na badania
          - przykro mi, nie ma już miejsc
          - ale przecież zapisała pani dopiero trzy osoby !
          - bo taki mamy limit
          - to ja chcę na następny wolny termin
          - ... (wertowanie książki) ... nie da rady
          - dlaczego ?
          - bo następny wolny termin jest dopiero w przyszłym roku !
          - to zapiszcie mnie na pierwszy wolny termin w przyszłym roku
          - na przyszły rok nie mamy jeszcze podpisanej umowy z NFZ
          - to kiedy mam się zgłosić ?
          - proszę próbować w okolicy października
          - to co ja mam teraz zrobić ?
          - Mamy dużo wolnych terminów, niestety, nierefundowanych z NFZ
          - kiedy ?
          - jutro, pojutrze, terminów jak już mówiłam jest dużo
          - ile to kosztuje ?
          - 170 zł
          - to ja jednak poczekam
          - a to już jak Pan chce.

          Istnieją całkiem duże szanse, że ten pacjent nie dożyje przyszłego roku, co
          całemu systemowi t.z.w. ochrony zdrowia w Polsce pozwoli zaoszczędzić zarówno
          pieniędzy, czasu jak i nerwów jego pracowników. Pechem tegoż pacjenta jest fakt,
          że nie stać go na wydanie tych głupich 150 złotych na badania. A nie stać go z
          bardzo prostego powodu: miesięcznie zostawia w aptece ponad 700 złotych,
          rezygnując przy tym z kilku specyfików, które Ministerstwo Zdrowia uważa za
          fanaberię niewartą refundacji. Niedługo będzie rezygnował z większej części, bo
          lista refundowanych specyfików się zmniejsza a emerytury jakoś rosnąć nie chcą.
          Fakt, że żyje nie realizując w pełni zaleceń lekarza dowodzi zaś słuszności
          tezy, że leczenie tego pacjenta jest luksusem i wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

          Oczywiście, jak na dobrą historyjkę przystało, jest też happy end:
          pomocny i miłosierny bank raczył udzielić pożyczki. Badania się odbyły, jest
          diagnoza, jest też szansa, że pacjentowi uda się przeżyć do końca okresu spłat
          rat, który wypada w przyszłym roku.

          Jest szansa, że opisany pacjent nadal będzie odychał, NFZowi i ZUSowi na
          przekór, dzięki wspaniałemu polskiemu systemowi bankowemu.

          I wszyscy są zadowoleni: przychodnia sprzedaje swe badania na wolnym rynku,
          bank udziela pożyczek, NFZ skutecznie egzekwuje ustalone kontraktami ilości
          zachorowań wśród ludności a premierowi gospodarka się kręci, jak żadnemu
          poprzednikowi.

          A ból ? A niewygody ? A godność steranego życiem chorego ?
          No cóż, jeśli się ma 20 lat i nic nie boli, to człowiek jest zdrowy.
          Jak się ma 40 lat i nic nie boli, to znaczy, że się jest martwym.

          A jak się komu w Polsce nie podoba, to niech wypierdala do Irlandii.
          • poloeschatolo Re: Operacja ministra Religi. 31.05.07, 16:53
            mamy taki system opieki zdrowotnej na jaki zasłużyliśmy swoją biernością. także
            biernością niższego i średniego personelu medycznego, który stał się
            zakładnikiem dyrekcji szpitali. te bezmyślnie zadłużały, zadłużały i jeszcze raz
            zadłużały wszystkich tylko nie siebie. sam jeden szpital na kraszkach (pierwszy
            składnik kompleksu psychiatryczno-więziennego w breslau) ma ponad 40 mln plz długów!

            horrendum

            jest jeszcze kilka innych zagadnień - np. ile kosztuje budżet leczenie jednego
            średniego delikwenta w pozostałym do przewidzenia okresie życia? można to
            przecież jakoś policzyć przykładając różną metodologię koszyka świadczeń (np.
            0,25 bypassa, 0,00005 przeszczepionej nerki, 18 gryp, 2 g insuliny, 30
            strzykawek jednorazowych, 0,5 kg aspiryny itd.). do tego jeszcze obsługa. tu
            proponowałbym ceny jak w dobrych warsztatach samochodowych (ca. 50-70 zł za
            godzinę pracy). każdy mógłby dokonywać przesunięć między poszczególnymi
            zabiegami leczniczymi np. wolę mieć proste zęby i mieć raka płuc.

            niestety jest mały szkopuł. to co opisuję to tylko soma. physis jak ktoś woli.
            co z psyche? tego się nie leczy. a będzie z tym coraz większy problem.

            myślę, że kilkakrotnie tańsza jest profilaktyka niż leczenie. ale niestety nie
            zadekretuje się tego, tylko trzeba edukować ludożerkę i zapewnić dostępność
            badań screeningowych

            p.s.

            może przypadek min. religi (niegdyjsiejszemu pracownikowi kliniki rządowej w
            aninie) uświadomi jego koleżkom/koleżankom, że ich też niestety zeżre rak...
    • tomek854 Re: Operacja ministra Religi. 01.06.07, 19:06
      To ja tak dla rownowagi.

      Noga mnie boli, poszedlem do przychodni za rogiem, pokazalem karte z NIN (national Insurance Number). Zarejestrowalem sie, dzisiaj pielegniarka mnie zwazyla, zmierzyla, lekarz przyjal mnie po 5 minutach, wypisal recepte, kazal przyjsc w srode, jezeli sie nie poprawi, to mnie wysle na rentgena.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka