29.09.07, 17:24
twierdzę, że urzędnikom powinno zakazać się korzystania z komputerów.
Twierdzenie to opieram na własnych doświadczeniach z pracy na pewnej polskiej
uczelni - gdy tylko zainstalowano worda ilość kwitów, na które musieli
odpowiadać pracownicy wzrosła około czterokrotnie. Okazuje się, że
niebezpieczeństwa związane z wprowadzaniem wspólczesnych technologii w
urzędach są o wiele groźniejsze niż ten mój przykład. Czytaj:
prawica.net/node/8541
Obserwuj wątek
    • napoj.chmielowy Polecam również 29.09.07, 17:33
      inne teksty tego autora:
      prawica.net/taxonomy/term/252
      Człowiek ten wie o czym pisze.
      • hurysa1 Re: Polecam również 29.09.07, 20:29
        Dość przerażające, ale ludzie jak to ludzie na wszystko znajdą sposób. Dane
        biometryczne? Próbki DNA? Wystarczy poczytać dobrą s-f żeby odnaleźć luki w tych
        gorsetach.
    • sztuk6mistrz Re: Od 10 lat 03.10.07, 21:33
      Przez lata korzystania z "usług" PKP zauważyłem znamienny przyrost powierzchni
      biletu w cm2 od czasu wprowadzania informatyzacji. Przy czym trzeba przyznać
      również rację, że PKP jest także wierne tradycji, ponieważ dalej konduktorzy
      kaligrafują bilety odręcznie pasażerom na gapę i ze stacji bez kas biletowych.
      • hurysa1 Re: Od 10 lat 03.10.07, 22:17
        sztuk6mistrz napisał:

        > Przez lata korzystania z "usług" PKP zauważyłem znamienny przyrost powierzchni
        > biletu w cm2 od czasu wprowadzania informatyzacji. Przy czym trzeba przyznać
        > również rację, że PKP jest także wierne tradycji, ponieważ dalej konduktorzy
        > kaligrafują bilety odręcznie pasażerom na gapę i ze stacji bez kas biletowych.

        Też zwróciłam na to uwagę. Bilety PKP mają chyba rekordowo niski stosunek
        zawartości informacyjnej do powierzchni użytego papieru.
        • kolejar Re: Od 10 lat 04.10.07, 05:49
          Jednak kasjerki mają kasy z ekranami dotykowymi (to niezwykła rzadkość np. w
          bankomatach!) i można w 5 minut kupić sobie miejscówkę na DOWOLNY pociąg na
          terenie UIC - to sporo więcej niż UE. O ile oczywiście w ogóle jest w tym
          pociągu rezerwacja. Chociaż z biletami bywa gorzej - na dworcu Wr Gł nikt mi nie
          umiał sprzedać biletu ZVON - to Łużycko-Dolnośląski Związek Transportu
          Publicznego, do którego ponoć należy Dolnośląski Zakład Przewozów Regionalnych
          PKP-PR SA. Chodzi o tanie bilety "na wszystko". Jeszcze nie poszedłem na skargę
          na Joannitów 13, ale pójdę - zapewniam! Ciekawe, jak będą się tłumaczyć? Hehehe
          big_grinDDPPP
    • napoj.chmielowy Oto ochrona danych osobowych. 03.10.07, 22:44
      Rozpisuję konkurs: Po co CBA te dane są potrzebne?
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4545715.html
      • najglupszy-nick Re: Oto ochrona danych osobowych. 04.10.07, 01:40
        napoj.chmielowy napisał:

        > Rozpisuję konkurs: Po co CBA te dane są potrzebne?
        > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4545715.html

        Bedą wiedzieć kogo było stać na łapówki i w ten sposób krąg podejrzanych
        znacznie się zmniejszy - nie będzie już obejmował wszystkich.
        • chlorofil1 Re: Oto ochrona danych osobowych. 04.10.07, 04:55
          najglupszy-nick napisał:

          >
          > Bedą wiedzieć kogo było stać na łapówki i w ten sposób krąg podejrzanych
          > znacznie się zmniejszy - nie będzie już obejmował wszystkich.

          RENTY, tam musi być mnóstwo łapówek. ZWOLNIENIA CHOROBOWE, ileż przy tym
          łapownictwa. Lekarze nie pójdą w kamasze, pójdą w pasiaki i to uratuje polską
          służbę zdrowia.
          • sztuk6mistrz Re: Oto ochrona danych osobowych. 04.10.07, 19:18
            Odpowiedź znajdziesz w Archiwum X.
            Podążaj tropem: Kaczyńscy -> Marsjanie -> Klony-mutanty -> Ubezwłasnowolnienie Homo.
    • napoj.chmielowy e-rządzenie 05.10.07, 01:26

      eGovernment a konstytucyjna zasada równości
      Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 4/10/07, Kategoria: Felietony

      Informatyzacja administracji publicznej (eGovernment) to umożliwianie
      komunikacji na liniach państwo-obywatele oraz państwo-przedsiębiorcy za pomocą
      systemów teleinformatycznych. Warunkiem koniecznym dojścia do skutku tej
      komunikacji jest interoperacyjność. Zapewnienie interoperacyjności polega na
      nabywaniu i korzystaniu przez wszystkie strony (państwo, obywateli i
      przedsiębiorców) z rozwiązań teleinformatycznych, które ze sobą współdziałają.
      Wybory technologii przez każdą ze stron nie mogą zatem być podejmowane bez
      uwzględnienia decyzji stron pozostałych. W szczególności, wybór określonej
      technologii przez państwo oznacza konieczność dostosowania się obywateli i
      przedsiębiorców do tej technologii w ten lub w inny sposób.

      Wobec tego, decyzje państwa co do wyboru technologii przestają być prawnie
      obojętne. Poniżej przedstawiona zostanie próba oceny takich decyzji z punktu
      widzenia konstytucyjnej zasady równości. Zgodnie z utrwalonym już orzecznictwem
      Trybunału Konstytucyjnego, zasada równości to nakaz równego traktowania
      wszystkich podmiotów charakteryzujących się w równym stopniu daną cechą istotną.
      Można wyróżnić dwie takie grupy podmiotów: (1) dostawcy rozwiązań
      teleinformatycznych oraz (2) użytkownicy. Cechą istotną wyróżniającą grupę
      pierwszą jest konkurowanie na tym samym rynku (rynku rozwiązań dla eGovernment),
      podczas gdy cechą istotną podmiotów należących do grupy drugiej jest korzystanie
      z usług oferowanych przez państwo.

      Upraszczając, państwo w trakcie wdrażania eGovernment może: nabywać rozwiązania
      oparte o (1) standardy zamknięte lub (2) standardy otwarte. Standardy zamknięte
      to takie, które zostały opracowane we własnym zakresie przez konkretnego
      przedsiębiorcę i nie mogą być bez przeszkód wdrożone przez innych
      przedsiębiorców z uwagi na ograniczenia techniczne lub prawne nałożone przez ich
      „właściciela”. Standardy otwarte z kolei są opracowywane w drodze otwartej dla
      każdego procedury, ich specyfikacje są publicznie dostępne, a ich wykorzystanie
      nie podlega żadnym technicznym lub prawnym ograniczeniom. Innymi słowy,
      standardy zamknięte mogą być wdrożone tylko przez podmioty dopuszczone przez ich
      „właściciela”, podczas gdy rozwiązania zgodne ze standardami otwartymi może
      produkować każdy, kto tylko chce. W praktyce funkcjonuje też wiele standardów
      „częściowo otwartych”. Dalej będziemy zaliczać je wszystkie do kategorii
      standardów zamkniętych, bo ich wykorzystanie rodzi skutki podobne do standardów
      zamkniętych, choć niekiedy o mniejszym natężeniu.

      Obie decyzje wpływają na sytuację obu zidentyfikowanych poniżej grup podmiotów.
      Jakiekolwiek bowiem standardy wybierze państwo, to dostawcy rozwiązań dla
      eGovernment muszą dostosować je do tych standardów, a użytkownicy usług
      eGovernment muszą nabywać rozwiązania do nich dostosowane. Nasuwa się pytanie,
      która decyzja powoduje naruszenie zasady równości.

      Jeżeli państwo wybiera rozwiązanie oparte o standardy zamknięte to dopuszcza się
      różnego traktowania dostawców rozwiązań teleinformatycznych. Spośród grupy
      podmiotów, które dotychczas mogły swobodnie konkurować na rynku rozwiązań dla
      eGovernment państwo wybiera bowiem określoną podgrupę (lub nawet konkretny
      podmiot). Jest to „właściciel” standardu i ewentualnie autoryzowane przez niego
      podmioty. Wszyscy inni nie mogą dalej konkurować na tym rynku, gdyż nie są w
      stanie osiągnąć odpowiedniego poziomu interoperacyjności. O tym, czy taki poziom
      osiągną decyduje wyłącznie „właściciel” standardu. Oznacza to, że państwo
      preferuje określone podmioty pomimo, że z uwagi na ich cechę istotną powinny być
      one traktowane na równi z innymi.

      Podobny wpływ ma wybór przez państwo zamkniętych standardów na zróżnicowanie w
      ramach grupy użytkowników. Z usług eGovernment mogą bowiem wtedy skorzystać
      tylko nabywcy rozwiązań dopuszczonych na rynek przez „właściciela” standardu.
      Dla innych usługi te stają się niedostępne, dopóki nie zdecydują się zmienić
      dostawcy. Tymczasem trudno uznać, że zasada równości dopuszcza wymaganie, aby
      wszyscy użytkownicy zawarli umowę z tym samym dostawcą (lub autoryzowanymi
      wyłącznie przez niego podmiotami). Takie wymaganie byłoby zresztą sprzeczne z
      wieloma innymi zasadami prawa, czego nawet nie trzeba specjalnie wykazywać.

      Jeżeli państwo wprowadza eGovernment oparty o standardy otwarte to wpływa to na
      sytuację dostawców rozwiązań teleinformatycznych w następujący sposób. Każdy z
      nich ma potencjalną możliwość opracowania i oferowania rozwiązania
      interoperacyjnego. Owszem, na rynku znajdą się dostawcy, którzy nie zaoferują
      takich rozwiązań, jest to jednak efektem ich własnej nieskrępowanej decyzji. W
      przypadku otwartych standardów nie ma bowiem „właściciela”, który jest władny
      wykluczyć kogokolwiek z możliwości konkurowania na rynku zgodnych ze standardem
      rozwiązań. Jeżeliby w takiej sytuacji uznać, że podmioty, które z własnej woli
      nie zachowują zgodności z otwartym standardem są dyskryminowane, to należałoby
      konsekwentnie uznać za dyskryminujące stawianie przez państwo jakichkolwiek
      wymagań. Zawsze znajdzie się przecież podmiot, który z własnej woli decyduje się
      nie spełnić takich wymagań nawet, gdy ma on realną możliwość ich wypełnienia.

      Wybór otwartych standardów w eGovernment ma z kolei następujący wpływ na
      sytuację użytkowników. Otóż na rynku istnieć będzie zapewne większa lub mniejsza
      grupa podmiotów korzystających z rozwiązań opartych o standardy zamknięte.
      Jednak jak już to wyjaśniono powyżej, zarówno ich dotychczasowi dostawcy, jak i
      każdy inny podmiot obecny na rynku jest w stanie opracować rozwiązanie
      interoperacyjne z wybranym przez państwo rozwiązaniem opartym o otwarte
      standardy. Oznacza to, że każdy użytkownik będzie miał realną możliwość
      skorzystania z usług eGovernment bez konieczności zmiany dostawcy.

      Dostosowanie do wybranego przez państwo otwartego standardu może jednak wiązać
      się z kosztami. Nasuwa się wobec tego pytanie, czy dochodzi do naruszenia zasady
      równości w sytuacji, gdy koszty dostosowawcze będą ponoszone przez
      poszczególnych użytkowników w różnej wysokości. Rozważania można tu ograniczyć
      do wariantu eGovernment opartego o otwarte standardy, bo sprzeczność z zasadą
      równości standardów zamkniętych została wykazana wystarczająco już wcześniej i
      nie zależy ona od występowania kosztów dostosowawczych.

      Istnienie i rozmiar kosztów dostosowawczych w przypadku eGovernment otwartych
      standardów zależeć będzie w dużej części od uwarunkowań technicznych oraz
      ekonomicznych. Po pierwsze, dostosowanie może przecież polegać na drobnej
      zmianie danego zamkniętego rozwiązania, zwłaszcza w sytuacji, gdy w drodze
      otwartej procedury ustanawiania standardu, zainteresowany dostawca skorzystał z
      możliwości zgłaszania uwag. Taka zapobiegliwość pozwoli odpowiednio dostosować
      standard do potrzeb wszystkich zainteresowanych i doprowadzi do obniżenia
      kosztów. Z kolei brak udziału w otwartej procedurze ustanawiania standardu
      świadczyć może o nieprzystosowaniu danego dostawcy do istnienia w warunkach
      wolnej konkurencji. Po drugie, jeżeli każdy z definicji może otwarte standardy
      wdrożyć, to poszczególni dostawcy będą pod stałą presją konkurencji, która
      uniemożliwi pobieranie wysokich opłat od użytkowników za dostosowanie nabytych
      przez nich wcześniej rozwiązań.

      Nota bene, z powyższego wynika jak bardzo ważne jest istnienie prawdziwie
      otwartych standardów, a nie standardów otwartych jedynie z nazwy, a faktycznie
      niedostępnych z uwagi na nieprawidłowo zorganizowaną procedurę lub istnienie
      nieusuniętych w toku tej procedury ograniczeń technicznych lub prawnych.

      Uzasadniony jest zatem wniosek, że jakiekolwiek naruszenie zasady równości
      poprzez wprowadzenie eGovernment opartego o otwarte standardy powinno być
      minimalne, jeżeli w
      • napoj.chmielowy Re: e-rządzenie. Dokończenie. 05.10.07, 01:29
        Uzasadniony jest zatem wniosek, że jakiekolwiek naruszenie zasady równości
        poprzez wprowadzenie eGovernment opartego o otwarte standardy powinno być
        minimalne, jeżeli w ogóle wystąpi. Jest tak zwłaszcza w porównaniu do rażącego
        naruszenia tej zasady, jakie byłoby wynikiem wymagania zgodności ze standardami
        zamkniętymi. Wtedy bowiem doszłoby do sytuacji, w której dostosowanie się jest
        możliwe jedynie poprzez zmianę dostawcy.

        Nasuwa się pytanie, czy państwo nie powinno dążyć do dalszej minimalizacji
        kosztów dostosowawczych ponoszonych przez dostawców i użytkowników poprzez
        zaniechanie wprowadzenia obowiązku zgodności z jakimikolwiek standardami. Otóż
        usługi eGovernment byłyby dostępne w oparciu o rozwiązania zgodne zarówno z
        otwartymi, jak i zamkniętymi standardami. Z punktu widzenia zasady równości
        należy jeszcze raz podkreślić, że każdorazowy wybór rozwiązania opartego o
        konkretny zamknięty standard oznacza niezgodne z zasadą równości preferowanie
        „właściciela” tego standardu. Zatem, państwo musiałoby wdrożyć niezwykle
        rozbudowany eGovernment wspierający wszystkie istniejące na rynku standardy,
        zamknięte i otwarte. Tylko wtedy żaden z „właścicieli” zamkniętych standardów
        nie byłby preferowany w porównaniu do innych. Jak widać, w taki sposób państwo
        nakładałoby na siebie obowiązek kontraktowania z każdym przedsiębiorcą na rynku.
        Oznacza to, że brak obowiązku zgodności z jakimikolwiek standardami byłby zgodny
        z zasadą równości jedynie pod warunkiem poniesienia nieproporcjonalnych kosztów
        dostosowania eGovernment do każdego rozwiązania teleinformatycznego.

        Podsumowując, wprowadzenie eGovernment opartego o otwarte standardy nie stanowi
        naruszenia zasady równości. W konkretnej sytuacji faktycznej może ewentualnie
        dojść do zróżnicowania sytuacji dostawców lub użytkowników z uwagi na ponoszone
        koszty dostosowawcze. Nie należy się jednak spodziewać, aby zróżnicowanie to
        stanowiłoby naruszenie zasady równości, a już na pewno nie w takim stopniu jaki
        byłby efektem wprowadzenia standardów zamkniętych. Z kolei brak preferencji
        jakichkolwiek standardów przez państwo byłby zgodny z zasadą równości tylko w
        sytuacji, w której państwo oferowałoby swoje usługi zgodnie ze wszystkimi
        istniejącymi na rynku standardami. Takie rozwiązanie jest z kolei niemożliwe do
        wprowadzenia w praktyce.

        Cyta z:
        ksiewicz.net/?p=53

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka