Dodaj do ulubionych

Czepiam się.

14.10.07, 12:57
Artykuł w Dzienniku:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=63944
Niby wszystko fajnie, wyważone poglądy itd. Ale wśrodku takie cudeńko:
"To wszystko razem przypominało upiorny mecz. Wzorzec odnajdujemy zresztą w
"Dzienniku 1954" Leopolda Tyrmanda. W Warszawie czasów stalinowskich odbywało
się futbolowe spotkanie ZSRR - Polska. Sędzią w meczu był... obywatel Związku
Radzieckiego, który robił wszystko, aby jego drużyna odniosła zwycięstwo.
Dyktował niesłuszne rzuty karne, pokazywał Polakom czerwone kartki. Proszę
zajrzeć do tej książki i sprawdzić, jakim rezultatem zakończyło się to spotkanie."

System kartek został wprowadzony do rozgrywek footbolowych w latach
70-dziesiątych. Czepiam się?
Obserwuj wątek
    • hurysa1 Re: Czepiam się. 16.10.07, 15:24
      Czepiasz się, chodź czołowy dziennikarz stosując metafory nie powinien pozwalać
      sobie na takie kiksy.
    • sztuk6mistrz Re: Czepiam się. 16.10.07, 16:16
      tsy napisał:

      > Artykuł w Dzienniku:
      > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=63944
      > Niby wszystko fajnie, wyważone poglądy itd. Ale wśrodku takie cudeńko:
      > "To wszystko razem przypominało upiorny mecz. Wzorzec odnajdujemy zresztą w
      > "Dzienniku 1954" Leopolda Tyrmanda. W Warszawie czasów stalinowskich odbywało
      > się futbolowe spotkanie ZSRR - Polska. Sędzią w meczu był... obywatel Związku
      > Radzieckiego, który robił wszystko, aby jego drużyna odniosła zwycięstwo.
      > Dyktował niesłuszne rzuty karne, pokazywał Polakom czerwone kartki. Proszę
      > zajrzeć do tej książki i sprawdzić, jakim rezultatem zakończyło się to spotkani
      > e."
      >
      > System kartek został wprowadzony do rozgrywek footbolowych w latach
      > 70-dziesiątych. Czepiam się?

      Zaremba wyważonym dziennikarzem? Czepiam się?

      Skleroza czy manipulacja?
      Pierwszą konsekwencją jest zanik resztek wspólnego języka, gdy przychodzi
      wyznaczać jakiekolwiek wspólne standardy. Nie były one nigdy mocną stroną
      naszego życia publicznego. Ale dziś nie ma już nawet hipokryzji, która bywa
      przecież hołdem składanym cnocie. Warto przy okazji kłopotów Aleksandra
      Kwaśniewskiego z wizerunkiem zadać retoryczne pytanie: co by się działo, jak
      zachowywałyby się media, gdyby w takim stanie jak były prezydent pojawił się
      publicznie któryś z braci Kaczyńskich. Przecież przedmiotem poważnych
      wielotygodniowych debat stawały się brudne buty prezydenta albo reklamówka
      przyniesiona mu przez żonę do samolotu. Na problemy Kwaśniewskiego także gazety
      uważane za antylewicowe reagują co najwyżej pytaniami pełnymi powściągliwego
      zażenowania. Dowcipni didżeje komercyjnych stacji radiowych nagle przestają być
      dowcipni. Dyżurni satyrycy tracą poczucie humoru. Trzeba je przecież zachować na
      braci Kaczyńskich i ich śmieszną partyjkę.

      Jak ktoś chce być arbitrem, recenzentem, sędzią, katem i jedynym właściwym to
      musi się liczyć, że nawet buty są powodem do komentarzy (złośliwych). Reszta
      jest w podobnym tonie sklerozy i odwracania kota ogonem. Ale czuję powolne
      odwracanie się od tego Makiawelego polskiej polityki, bo on taki Makiaweli jak
      Czauczesku był słońcem Karpat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka