zbyleon
10.12.08, 01:41
Vaclav Klaus: Bardzo się cieszę, że mogę Was dzisiaj
przywitać na Zamku Praskim. Szczególnie mnie cieszy możliwość
dyskusji dlatego, że wiem jak moje poglądy i postawy są w mediach
często demonizowane i przedstawiane w sposób karykaturalny. Jest to
szansa byśmy mogli bezpośrednio i bez zakłóceń przedyskutować swoje
postawy.
Martin Schulz: Traktat Lizboński jest konieczny,
nieunikniony, absolutnie niezbędny. Wiem, że w tym względzie ma Pan
poniekąd kontrowersyjne poglądy, panie Prezydencie.
Daniel Cohen-Bendit: Pana pogląd na to mnie nie interesuje,
chcę wiedzieć, co pan zrobi, aby zatwierdził go czeski sejm i senat.
Będzie Pan respektował demokratyczną wolę przedstawicieli narodu?
Będzie Pan musiał to podpisać.
Co więcej, chcę, aby Pan mi wyjaśnił, jaki jest poziom Pana
przyjaźni w panem Declan Ganley’em z Irlandii. Jak może Pan się
spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest jasne, kto go opłaca?
Będąc na swoim stanowisku, nie może się Pan z nim spotykać.
To jest człowiek, którego majątek pochodzi z wątpliwych źródeł i
chce je teraz wykorzystać na finansowanie swojej kampanii wyborczej
do PE.
Vaclav Klaus: Muszę powiedzieć, że tym tonem nikt jeszcze ze
mną tutaj nie mówił przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest Pan
tutaj na paryskich barykadach.
Sądziłem, że taki styl komunikacji wobec nas skończył się 19 lat
temu. Widzę, że się myliłem. Ja bym sobie nie pozwolił pytać Pana,
z czego jest finansowana działalność Zielonych. Jeśli zależy Panu
na racjonalnej dyskusji przez te pół godziny, które mamy na
negocjacje, proszę Panie Przewodniczący oddać słowo dalszym osobom.
Hans-Gert Pötering: Nie, my mamy dosyć czasu. Mój kolega
będzie kontynuował, ponieważ każdy z członków będzie pytał Pana o co
tylko chce. (Do Cohn-Bendita) Proszę kontynuować.
Vaclav Klaus: To niewiarygodne, czegoś takiego jeszcze nie
przeżyłem.
Daniel Cohn-Bendit: Pan mnie jeszcze tutaj nie gościł .
Z prezydentem Havlem rozumieliśmy się zawsze bardzo dobrze. A co mi
Pan powie o swoim stanowisku w sprawie prawa antydyskryminacyjnego?
Co do naszych finansów jeszcze będę Pana instruował.
Brian Crowley: Ja jestem z Irlandii i jestem członkiem
tamtejszej partii rządzącej. Mój ojciec walczył całe życie o
niepodległość przeciw brytyjskiej dominacji. Wielu moich krewnych
straciło z tego powodu życie. Mogę sobie zatem pozwolić, żeby
powiedzieć, że Irlandczycy chcą Traktatu Lizbońskiego. Przez fakt,
że po przyjeździe do Irlandii spotkał się Pan z Ganley’em, dopuścił
się Pan obrazy irlandzkiego narodu. Ten człowiek nie wykazał, z
czego finansował swoją kampanię. Spotkać się z kimś, kto nie posiada
mandatu z wyboru jest niebywałą zniewagą narodu irlandzkiego. Chcę
Pana po prostu poinformować, jak to odczuwają Irlandczycy.
Hanne Dahl: Jak już Pan powiedział, istnieje potrzeba, aby
nie był Pan demonizowany w Europie, a to, co dziś od pana
usłyszałam, mnie zadowala. Nie jest Pan demonem, ale odważnym
prezydentem, który broni swoich poglądów. Zgadzam się z Panem, że
debatę należy w Europie kontynuować. Jest koniecznością, żeby
zapewnić wysoką frekwencję wyborczą w nadchodzących wyborach do PE.
Jest koniecznością, aby w Unii Europejskiej była możliwość
sprzeciwu. Jest możliwość sprzeciwu wobec jakiejś dyrektywy, ale nie
można sprzeciwić się traktatom. Jestem dumna z tego, że nie
przyjęliście wszystkiego, co przychodzi z Brukseli.
Vaclav Klaus: Dziękuję za to nowe doświadczenie, które
zyskałem spotkając się tu z Państwem. Nie przypuszczałem, że coś
takiego jest możliwe i w ciągu ostatnich 19 lat nic podobnego nie
przeżyłem. Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w
demokracji, ale w UE doprawdy działa post-demokracja. Mówili Państwo
o wartościach europejskich. Wartością europejską jest przede
wszystkim wolność i demokracja, zwłaszcza poszanowanie dla obywateli
państw członkowskich UE. To jest dziś w UE szczególnie istotne.
Trzeba tego bronić i starać się o to.Przede wszystkim chciałbym
podkreślić to, co myśli większość obywateli Republiki Czeskiej, że
dla nas, dla członkostwa w UE nie ma alternatywy. To ja składałem
wniosek o nasze przystąpienie do UE w 1996 roku, a w 2003 roku
podpisałem Traktat Akcesyjny.Porozumienie w ramach Unii ma jednak
mnóstwo alternatyw. Uznawać jedno z nich za święte, nienaruszalne, w
sprawie którego nie wolno zadawać pytań, krytykować go, stoi w
sprzeczności z samą istotą Europy.Jeśli chodzi o Traktat Lizboński,
chciałbym przypomnieć, że nie jest on jeszcze ratyfikowany nawet w
Niemczech. Traktat konstytucyjny, za który uważany jest Lizboński, w
referendum odrzucony został wolą dwóch innych krajów. Jeżeli pan
Crowley mówi o zniewadze irlandzkich wyborców, to muszę z kolei
przypomnieć, że największą zniewagą wobec irlandzkiego elektoratu
jest nierespektowanie tego, co zostało przegłosowane w czerwcowym
referendum ws. Traktatu Lizbońskiego. Ja spotkałem się w Irlandii z
kimś, za kim stoi zdanie większości w kraju, a Pan, panie Crowley,
jest rzecznikiem poglądów, które w Irlandii są mniejszościowe. To
jest namacalny wynik referendum.
Brian Crowley: Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają
Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej.
Vaclav Klaus: Ja nie spekuluję o poglądach Irlandczyków. Ja
tylko stwierdzam, jakie są wymierne dane o ich stanowisku,
wynikające z referendum.
Martin Schulz: Unia Europejska jest unią suwerennych państw,
a nie federacją. Z tego, co Pan mówił rozumiem, że irlandzkie „nie”
dla Traktatu, trzeba respektować. Co jednak z szacunkiem wobec
głosów wyborców w Hiszpanii, w Luksemburgu, którzy znaczną
większością głosów powiedzieli Traktatowi Lizbońskiemu „tak”?
Vaclav Klaus: W UE jeszcze obowiązuje zasada jednomyślności,
więc trzeba ją respektować. Unia może funkcjonować tylko wtedy, o
ile respektowane są jej własne reguły i zasady.
Hans-Gert Pöttering: Wreszcie chciałbym coś powiedzieć i
opuścić ten pokój na dobre. To, żeby Pan nas porównywał do Związku
Sowieckiego, jest więcej niż niedopuszczalne. Każdy z nas ma swoje
głębokie zakorzenienie w swoim kraju i w naszych okręgach
wyborczych. Chodzi nam o wolność i demokrację, o pojednanie w
Europie. My popieramy czeskie przewodnictwo, mamy dobrą wolę i nie
jesteśmy naiwni.
Vaclav Klaus: Ja nie porównywałem Was ze Związkiem Sowieckim,
słowa Związek Sowiecki nie wypowiedziałem. Powiedziałem natomiast,
że takiej atmosfery i stylu negocjacji, jak dzisiejszy, nie
doświadczyłem doprawdy przez minionych 19 lat w Republice Czeskiej.
Dziękuję Panom za możliwość spotkania z Wami, jako posłami PE. Jest
to doświadczenie odmienne od tych, które mam ze spotkań z
prezydentami i premierami krajów członkowskich UE.