sztuk6mistrz
03.05.09, 22:52
Przedwczoraj byłem na koncercie grupy, którą zam od dzieciństwa. Kiedyś była
dla mnie emblematem (nie jedynym) hipisowskich czasów, potem stała się
obojętna, żeby wrócić na żywo z dźwiękami na Polach Marsowych. Może to
sentymentalizm, może to moja skłonność do ostrych riffów - nie wiem?