jacek-wisniewski
17.09.09, 22:12
Sesja nr 2 w dzisiejszym dniu ( 14.00 ) nie doszła do skutku. Nie
było wymagalnej liczby 8 radnych, pomimo tego, że pozostali stali
pod urzędem. Pani Szarek, którą wysłał Przewodniczący Szwed po
stojących przed drwiami wróciła i stwierdziła, że jeden z sołtysów
ich obraził dlatego nie wejdą.Jedynym sołtysem, który z nimi ( tymi
przed urzędem ) rozmawiał byłem ja. Na szczęście są świadkowie tej
rozmowy. Jedynymi slowami, które były wypowiedziane do jednego z
radnych i mogły "urazić" naszych wybrańców były moje słowa: "Darek,
nie możecie jak pingwiny chować głowę w śnieg. Powinniście pójść na
sesję". Tak powiedziałem, i na szczęście są świadkowie.
Jednak to "obrażanie się" pozwolę sobie skomentować szerzej. Radny z
którym rozmawiałem na sesję wrócił. Radne, które moje słowa
słyszały zaczęły je przekazywać w formie i treści, która nie miała
miejsca.
Dlatego w tym miejscu Pani Celinie Sz. i innym "obrażonym" pozwolę
sobie wyjaśnić. To ja czuję się obrażony. Przez takich radnych,
którzy tak jak radna "od planu" czy radna "od stacji telefonii
komórkowej" robią w tej kadencji swoją prywatę. Przez radnych,
którzy zamiast wypełniać swoje obowiązki uciekają z seji. I przez
radnych, którzy zamiast kierować się swoim zdaniem czy opinią
społeczną podejmują ważne i trudne decyzje po
spotkaniach "pałowaniach wójtowskich" jakie mają miejsce w urzędzie
przed niemalże każdą sesją.
I oprócz wyjaśnienia mam pytanie. Czy "uciekinierzy" będą czuli się
również obrażeni przez sołtysa Wiśniewskiego stojąc w kolejce do
kasy po diety za miesiąc wrzesień?