01.01.11, 13:10
„Jak to zwykle o tej porze, i nie tylko w naszym pensjonacie „Orzeł”...” odbywa się coroczne polowanie z nagonką. Na Nowy Rok.

Dzikie hordy pijanych na wszelkie możliwe sposoby naganiaczy i myśliwych (myślą, że myślą), nie umiejących utrzymać w ręku swych flint, o strzelaniu już nie wspominając, stara się dopaść biedny, mały i niedoświadczony Nowy Rok.

Stary Rok, mający doświadczenia, chyłkiem opuszcza szemrane towarzystwo; niekiedy jeno jakiś bardziej rozbuchany kłusownik, rzuci za nim zelżywe wyzwisko.

Też tak kiedyś miałem. Z czasem jednak, wraz z nabywanym doświadczeniem, zauważyłem, że nie warto identyfikować się z tą całą hałastrą, która nawet spotkawszy Nowy Rok na prostej drodze, nie byłaby w stanie odróżnić go od kołka w płocie.

Dlatego ostatnimi laty stosujemy w gronie rodzinnym własne metody polowania.
Żona przygotowuje coś dobrego. Przekąszamy, wykazując wszelkie objawy zadowolenia.
Następnie zastawiamy sidła umieszczając część specjalną dania jako przynętę.

I spokojnie udajemy się spać.

Zwykle koło północy, kiedy nasilenie nagonki jest największe – Nowy Rok, szuka sobie jakiegoś spokojnego kącika z możliwością konsumpcji.

Czasami daje się złapać.

W tym roku na słonia, czy tygrysa to nie liczę. Ale może jakiś króliczek?

Idę sprawdzić, czy coś się złapało...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka