marciatko84
05.10.09, 20:33
No i mam 25 lat, za rok kończę studia. I przede mną samodzielne życie.
Ale życie wciąż się komplikuje i stawia problemy, które w tym momencie wcale
nie miały być rozwiązywane. Zawsze miałam jakieś problemy finansowe. Od
początku studiów zarabiałam na wszystko co było mi na nich potrzebne, na
ubrania, wszelkie rozrywki. Pamiętam studniówkę, na którą pieniądze zarobiłam,
a sukienkę pożyczyłam.
A dziś odczuwam lęk czy sobie poradzę w sytuacji, w której się znajduję.
Wieczny brak gotówki przygnębia mnie dostatecznie. Teraz jednak moi rodzice
znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji finansowej i muszę tak naprawdę sama
się nią zająć. Bo oni schrzanili to już dostatecznie, zadłużając się
niesamowicie... nawet nie przypuszczałam, że tak można przy tak niskich
dochodach, ale banki postępują bardzo nieetycznie dając kredyty ludziom,
którzy nie są w stanie ich spłacić. Tak, tak - a Ci co biorą są bezmyślni...
ble ble. Wiem i też tak myślę. Ale teraz już nie czas płakać nad rozlanym
mlekiem. Mnie czeka spłata tych kredytów, nie dlatego, że muszę, ale dlatego,
że sami nie są w stanie sobie dać rady. Zatem teraz pisanie tej cholernej
pracy magisterskiej + normalne studia + dochodowe zajęcie (korepetycje na tą
chwilę). Jedynie chcę się podzielić tym, że przeraża mnie to i wyzwala we mnie
chęć ucieczki. Jestem cholernie słaba... Bo widzę, że nie jestem w stanie sama
tego spłacić, a jednak muszę próbować. I zostać tu w domu dłużej niż
planowałam - bo już za 4 miesiące miała być przeprowadzka. Nie będzie jednak
jej. Na uczelni się pochrzaniło najpierw od czego głównie przeprowadzka
zależała. Bo nie dostałam tego promotora co mialam dostać... a teraz pieniądze
należy przeznaczyć na co innego. I kur...!!! boję się, że nie dam sobie
rady!!! Że jestem za słaba... paranoja dosłownie. Mam chyba dość tego ciągłego
walczenia o wszystko, dość wspinania się na palcach po to co u innych leży na
dywanie!!!
I nie radzę sobie właśnie w tym momencie...