Dodaj do ulubionych

przyczyna BPD

19.12.11, 00:37
jestem juz po wieloletniej "chorobie".
Uniemożliwiała nawet naukę a później pracę.
Przyczyna okazała sie natury czysto duchowej.
Od miesiecy funkcjonuję normalnie, nie ma pragnienia smierci i tych wszystkich objawów.
nie pomógł mi żaden terapeuta tudzież chemia.
Konkretnie ksiadz egzorcysta.
Wszystko minęło.
zawsze byłam racjonalistką i nie wierzyłam w nic.

Byłam zdiagnozowana przez specjalistę jako "borderline".


Ktoż przeżył coś podobnego?
Obserwuj wątek
    • czita88 Re: przyczyna BPD 19.12.11, 12:30
      Sporo się tym interesowałam.. Mogłabyś napisać coś więcej o swoim przypadku? Jak to było, co czułaś, po przed i w trakcie? Jak jest teraz?
      Obecnie nie mogę się określić jako wierzącą, a zwłaszcza jako katoliczkę. Od dobrych kilku lat widzę u katoli uff... no tylko bym ich krytykowała, ich wiarę też. W coś tam wierzę, w siłę wyższą, w to że moje życie nie skończy się ot tak z chwilą śmierci. Może to wynika ze strachu?? Największego - przed nicością i przed utratą wspomnień = siebie.
      Ważne z moich przeżyć: Gdy miałam 6 lat nie wiem jak to się stało ale poszłam z tłumem do komunii. Robiłam to co inni. I jak ją dostałam poczułam takie gorąco i zawroty głowy że już w ogóle nie wiedziałam co robię, poszłam do drzwi bo inaczej chyba bym zemdlała. Gdy przyjmowałam już właściwą I to nic nie czułam, nic takiego. Wiem o kimś, o córce znajomej, że miała też tak (na pewno to się k... zdarza bachorom..) i hmm... tzn ta znajoma nie byla normalna po 20-ce i to mogło wpłynąć na tę córkę.. Ale ogólnie to w życiu jej się nie powodzi, w związkach i ze sobą też nie.. Mniej więcej też w tym czasie - jako mała dziewczynka - miałam obsesyjne myśli i lęki, że nie byłam ochrzczona... Szukałam dowodów, a zdjęć nie było... Oczywiście byłam!
      Najbardziej wierzyłam w czasie LO, gdy nie miałam z kim gadać, w czasach any zwłaszcza.. Cóż, to mi chyba pomagało w niejedzeniu. Potem pojawili się faceci i rozgrzeszyłam się (;P) na dobre... Nie raz przeklinałam go, gdy jeszcze wierzyłam że jest...
      I to co chcialam opisać. Znam jeden przypadek kiedy facet można powiedzieć z marginesu, ćpun, pijak, przestępca się nawrócił. Rozmawiałam z nim po tym kilka razy i to nie ten czlowiek. Tyle że nie na katolicyzm. Dołączył do jakiegoś kościoła chrześcijańskiego, nie pamiętam dokładnie. Nie potrzebują budynków, ofiar, opłat za wszystko i czarnych zboczeńców, pseudocelibatu, szopki. Wierzą naprawdę. I cieszą się tą wiarą. Kiedys piliśmy z paroma osobami. I on spontanicznie zaprosił 2 ludzi którzy mu pomogli. I przyjechali. A jeden ze znajomych, taki zatwardziały ateista wyśmiewający wszelką wiarę (przynajmniej na zewnątrz) zaczął ich krytykować, zadawać takie pytania mające ich ośmieszać i demaskować.. I ja byłam po jego stronie. Im dłużej tym większe wrażenie miałam że wszyscy pozostali (zostało 4) są przeciwko nam. I w pewnym momencie ci 3 (znajomy i tych 2) zaczęli się za nas (nie bylismy nigdy parą) modlić, przy nas! Wtedy to już czułam się mega dziwnie... Nie potrafię tego określić. Można powiedzieć że zagubiona, nie wiedziałam co robić, byłam na nich bardzo zła i z bezradności po prostu się śmiałam z nich. On podobnie. A potem, nie wiedziałam już co się ze mną dzieje. Zaczęliśmy ufff... Coś w nas wstąpiło. Byl tam mój facet a ja kazałam mu wypier... Oni też wyszli z pomieszczenia. My chcieliśmy tylko jednego a gdy on wracał i pytał, jakby dawał mi szansę, ja kazałam mu wypier... . Potem w końcu on zabrał mnie siłą, to w histerii uciekłam i czułam mega pustkę.. I ogromny strach że mnie znajdzie. A jak w środku nocy wróciłam (musiałam, żeby dojechać do pracy za okolo 3-4 h) to już on nad sobą nie panował i był c.d. najgorszej nocy w moim życiu (oprócz tej z p.s)..... Nie do opisywania tu. I teraz nie wiem czy to tylko alkohol (dużo) i bpd czy też może oni coś w nas obudzili??? Ja mam wybujałą fantazję i pewnie wszystko co tu opisuję można wyjaśnić w prosty sposób a nie dopisywać jakieś nieziemskie znaczenia haha. Aha, po tym ostatnim przeżyciu bardzo dużo czytałam o walce duchowej, uzdrowieniu, o złych duchach... No i tyle. Nic nie zrobiłam. Za mało wiary (w to) i nadziei (w ogóle, że cokolwiek może pomóc i mnie zmienić). Poza tym słyszałam że ten kolega, niby nawrócony i przemieniony miał czasem chwile słabości a ostatnio już całkiem porządne maratony. Po co by to robił gdyby ta wiara dawała mu spełnienie i szczęście??

      • nico_2009 Re: przyczyna BPD 20.12.11, 11:05
        Hej Czita88,

        duży szacunek i dużo odwagi i fajnie że te przeżycia opisałaś. Ja powiem tylko jedno wiele rzeczy dziwnych w życiu widziałem, wielu ludzi spotkałem... historia z moją BPD często skłaniałą mnie ku myślą o opętaniu...rzeczy, kótre widziałem ok nie tu to do opisania i nie tu o tym rozprawiać. Z moich osobistych przeżyć:
        - Twój kolega nie wiem gdzie "bywał" i się modlił widocznie jednak nie tam gdzie powinien być;
        - w tym roku byłem na mszy "uwalniająco uzdrawiającej" i widziałem rzeczy (których sam doświadczyłem) nie mieszczące się w granicach pojmowania rozumem;
        - możesz więc i Ty spróbować i odnaleźć taką mszę w okolicy jeśli masz ochotę;
        - mój znajomy, któremu życie się sypało raz za razem a który ciągle się nie poddaje powiedział mi tak "Spróbowałem już w życiu wielu dróg buddyzm, medytacje itd itd lecz za każdym razem wracałem do Boga do katolicyzmu;
        - gadanie o czarnej maffi i pedofilach zostaw mediom bo tu chodzi o Ciebie!!!

        Jeślji Tobie zalezy na Tobie :-D zrobisz tak jak pragniesz!:-)
        A o poddawaniu się i byciu niegodnym czegoś, kiedyś słyszałem fajną rzecz : "W Biblii są dwa przykłady zdrady Judasz i św. Piotra, pierwszy się poddaje a na koniec się wiesza, a drugi postanawia żyć dalej i udowodnić swym życiem że jest godzien i można WSZYSTKO zmienić"
        Tyle na temat a i tak pewnie dostanę po uszach od...no właśnie od kogo..:-)?
        • ielin Re: przyczyna BPD 26.12.11, 00:22
          ...Witaj.
          Ponoc złe duchy sa tak inteligentne, ze nawet kilkakrotnie powtórzone egzorcyzmy nie daja rezultatau. niektórzy potrzebuja przychodzic na dywanik do ksiedza egzorcysty raz w tygodniu przez wiele miesiecy :)
      • ielin Re: przyczyna BPD 26.12.11, 00:19
        ...
        osobiście uważam że niedoceniamy świata duchowego.
        Ja go doswiadczam na co dzień, zwłaszcza od kiedy choroba znikneła.
        Zniknęła nastepnego dnia po wizycie u ksiedza egzorcysty. Poczułam że juz nie chcę umierać-co było dziwne o tyle, że przez lata marzyłam tylko o smierci.
        wtedy zrozumiałam, że ta moja choroba nie była zadną chorobą, choć wszystkie objawy się zgadzały.
        Odnoszę wrażenie że spora cześć chorych na BPD tak naprawde potrzebuje zupełnie innej pomocy, niz otrzymuje. I sama nie szuka tam, gdzie trzeba.
        Prócz ciał, umysłów mamy tez i dusze. Jestesmy duchami opakowanymi w miesne pudełka.
        I duchy nas otaczaja. Sa dobre i złe.
        To proste.
        Ja je po prostu zaczęłam widzieć i słyszeć-jeszcze przed moim uzdrowieniem-dlatego w nie uwierzyłam. Kiedy wyczuwałam kogoś w pokoju mój pies budził sie i warczał. Od czasu znikniecia choroby wiem też, co przytrafi się w przyszłości. Zreszta potarfiłam to robic sporadycznie i gdy jeszcze byłam "chora".
        weszłam tu nie po to by dyskutować o BPD, bo nic poradzic nie moge (jako ze mnie nic nie pomagało),nie po to by dzielić sie swoim problemem bo już go nie mam ale by zasugerowac delikatnie, byscie sie przyjrzeli chorobie od innej strony. Psychoterapeuta leczy emocje, psychotropy mają wpływ na mózg i posrednio równiez na emocje. ale jestes Czita jeszcze kims wiecej. Poszukaj dalej, jeszcze gdzies indziej, gdzie nie szukałas dotąd.
        Czytajac Cię widze siebie sprzed lat, podobne słownictwo, poglady, chaos... widze też wielka wrazliwośc, wielowymiarowosć-po doborze słownictwa i stylu odczuwania.
        ja jako dziewczynka równiez miałam obsesyjne leki, dotyczace czegos zwiazanego z religia, duchowoscia, duchami...ogólnie mówiąc.
        Ten Twoj "nawrócony" kolega-jak słusznie mniemasz i nie dajesz sobie zamydlic oczu-moim skromnym zdaniem nie jest raczej zadnym nawróconym. Moze i jest ale na jakis kosmiczny odłam chrzescijaństwa, nie jest to katolicyzm, predzej sekta. W katolicyźmie sytuacja, gdy katolicy modlą sie nad dwojgiem ludzi, a ci potem, nie znajac sie, maja ochote się z soba potem przespac ( o to chodziło, prawda? i to pewnie w wersji hardcorowej...?) -jest niemożliwa. Podczas modlitwy uruchamiana jest tylko i wyłacznie dobra energia,Bóg bynajmniej nie czerpie rozrywki z tego, ze zadrzesz kiecę przed innym niż twój partner, i zranisz i siebie i jego. U Niego wszystko jest po kolei, sa jakies zasady.
        widzę ze doswiadczasz swiata duchowego.
        spróbuj więc poszukac dalej.
        bardziej Ci nie potrafie pomóc, tylko chorzy na BPD maja władzę nad samymi sobą, czy sie zabija w końcu czy nie.
        Jestes bystra, widzę. Prawda, wiara daje szczescie i nadzieje, nawet gdy złe duchy jeszcze dokuczaja, bo mnie po "uzdrowieniu" jeszcze nie do końca chca puscic i czasem miewam złe dni.
        Żeby podac wiecej faktów, które jakos mogłyby i Ciebie przekonac, że bynajmniej nie mam schizofrenii (jak sadziło otoczenie, choć psychiatra wykluczył ): miały miejsce demoniczne rzeczy, typu dusiłam sie na widok ksiedza,brakowało mi powietrza i nie mogłam oddychac choc wciaz oddychałam, jakbym nagle stała sie rybą, myslałam że umieram. Umiejetność przepowiadania przyszłosci (sporadycznie) i wiele innnych rzeczy ale nie czas i miejsce to opisywać. Ja, racjonalistka, pewna siebie babka wysmiewająca wszelkie czary mary, bogi, aniołki-zrozumiałam że coś istnieje, cos ma kontrole nade mna, z czyms rozmawiam nawet i widzę rózne postaci, w tym duchy zmarłych, zdarzało sie. w końcu uwierzyłam. Nie miałam wyboru.

        Tylko tyle moge Wam poradzic-przyjrzyjcie sie chorobie ze wszystkich mozliwych stron.
        ....Ponoć czasem złe duchy wykorzystują chorobe, gdyż zajeci jej leczeniem nie szukamy duchowego źródła choroby i sobie takie bydlę troche nas cichaczem "podjada".
        ....czasem choroba i depresja powstaja na wskutek dręczen takiego jegomościa.
        ....a czasem nie ma żadnej choroby, tylko cos nas własnie zaatakowało.

        Mój koszmar sie skonczył i załuje, ze nikt wczesniej nie zasugerował mi jeszcze innej formy ratunku. Tak długo sie meczyłam.
        o mało nie umarłam.
    • the-crawl Re: przyczyna BPD 26.12.11, 12:59
      utożsamianie duchowości z wiarą i religią to jedno, ale tacy jak ja ateiści mogą znaleść inną droge do duchowego rozwoju i zdrowia spokoju i równowagi... nie duszę się na widok księdza osoby te są mi najzupełniej obojętne i mówiąc krótko kiedyś w akcie desperacji próbowałam się na siłę nawracać ale cóż zaprzyjaźniony ksiądz walną mi prosto w oczy to co sama czułam- ja się do tego nie nadaje i po dwóch dniach znów będę miała to wszystko gdzieś, wolę sztukę, literaturę kontakt z naturą bliżej mi do buddystów niż katolików i ot myśle sobie że te wszystkie egzorcyzmy dają efekty jak wszystko w co bardzoooo chce sie wierzyć i tak niejedna osoba z jednego zaburzenia popada w drugie-fanatyzm religijny, przynajmniej ja spotkałam takowe osobistości. ale to moje osobiste świeckie zdanie ...nie ma uniwersalnego lekarstwa.pozdrawiam
      • ja_kamu Re: przyczyna BPD 29.12.11, 22:00
        Witam, dzień dobry.

        Z zaciekawieniem Was podczytuję od czasu do czasu, fajnie piszecie :)
        Nie wiem, czy jestem borderline, ale wiem na pewno, że "coś" ze mną nie tak.
        Wiem nawet co. Ale nie umiem sobie poradzic. Z tym czymś.
        Dlatego szukałam, m.in w sieci, jakichś informacji, żeby pomóc sobie... i tak trafiłam na to forum parę miesięcy temu.

        Crawl, ja też znam człowieka, którzy starając sie sobie jakoś ulżyc, szukał. Szukał w religii i stał się fanatykiem.. Z mojego punktu widzenia, to kolejna ucieczka. Typowe dla osób borderline. Tym razem w religię. Problemów jednakże to nie rozwiązuje tak naprawdę. To jak z deszczu pod rynnę.

        Ty mówisz, że wolisz sztukę, literaturę... to też ucieczka. Ucieczka w świat nierealny. Ale bliski naszym wyobrażeniom. Wszak mamy wybór,co czytamy/oglądamy. Więc oglądamy i czytamy to, co jest nam bliskie, co czujemy, co chcielibyśmy aby było rzeczywistością.

        Ielin - nie wierzę w księży, ani żadnych egzorcystów. To, co czujesz, jest złudzeniem.

        Czita - czytałam kilkanaście -dziesiąt Twoich postów. Jesteś wariatką - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Masz energię, masz power, jesteś szczera do granic, jesteś sobą.
        Szkoda tylko, że nie pamiętasz, czy ktoś i czy w ogóle, Cię skrzywdził w dzieciństwie. To ważne. Ważne, żeby zrozumie źródło własnych problemów.

        Wybaczcie mi takie minipodsumowanie Was, bardzo lubię was czytac. :)

        I żeby nie by dłużną, troszkę o sobie.
        Dwie próby samobójcze. Ostatnia niedawno. Pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym. Ponad miesiąc. Pierwsz próba - kilkanaście lat temu. W okresie od-do dużo się wydarzyło, okres przed ostatnią próbą,z siedem lat, to w zasadzie upijanie w samotności.
        Psychiatra zasugerował borderline. Ale nieśmiało. Zupełnie nie wiedział, jak mnie podejśc.
        Psycholożka - że nie jestem żadnym borderline, tylko mam problem z alkoholem.
        Wyszłam ze szpitala, poszlam do AA. Terapeuta powiedział mi ważną rzecz. Że osobowośc niestabilną alkohol rozwala kompletnie, następuje totalne rozszczepienie "ja". Tym gorzej, jeśli to "ja" nigdy nie było w miarę jednolite i zwarte.
        Zrozumiałam.
        Nie piję. Nie jest to totalna abstynencja, ale nie piję w samotności. Raz na miesiąc, dwa razy, najwyżej dwa piwa, to wszystko w towarzystwie. Nie muszę się ograniczac, po prostu nie chcę pic.
        Skąd się bierze borderline? Moim zdaniem w ogromnej mierze z warunków, w których człowiek został wychowany. Z relacji z najbliższymi osobami - rodzicami.
        Zastanawiam się, jak mogę mie spójne "ja", spójną osobowośc, kiedy, jakby to było dziś, pamiętam histerie swojej matki i słowa z dzieciństwa, kiedy wpadała w szał (a te jej stany były nie do przywidzenia) - żebyś zdechła, szkoda, że cie nie usunełam, szkoda żeś nie zdechła zaraz po urodzeniu, to bym popłakała jakiś czas, ale miałabym potem spokój, jesteś cała jak twój ojczulek, żebyście razem zdechli... i tak dalej, w ten deseń.
        Po czym, następowała cisza i spokój i była kochającą (na swój sposób) matką. Wystarczyło, że się nie darła, to już była prawie święta.
        Jak można nie miec rozhuśtanej osbowości, kiedy mniej więcej od lat późnej podstawówki obarczała mnie swoimi problemami z ojcem? Problemami, na które ja jako dziecko, nie miałam zupełnie żadnego wpływu. Bo to były relacje miedzy nią a ojcem.
        Moja wina, bo mówiła - ciebie nic nie interesuje, mogłabyś porozmawia z ojcem i powiedzie mu..to i tamto. Jak można tak mówi do kilkuletniego dziecka? Jak można dziecko obwinia i obarczac za własne niepowodzenia?
        Wyjechałam na studia - stałam się pijaczką,narkomanką, kurwą i prostytutką. W oczach matki.

        Co ciekawe - kiedy teraz, jako dorosła osoba wygarnęłam jej wszystko przy okazji kolejnej jej nieuzasadnionej histerii, to ona tego NIE PAMIĘTA!!! Nie pamięta, jak mnie traktowała w dzieciństwie, nie pamięta, jakiego słownictwa uzywała. Albo milczała. Tygodniami. Za karę, nie odzywała się.

        Jestem teraz na etapie składania do kupy swojego "ja". Wiem czego chcę, wiem czego nie chcę. Wiem co powinnam,a co nie. Przeraża mnie tylko, że moje życie to jest ciągła walka ze samą sobą. A jua już chciałabym przesta ze sobą walczy, ciągle siebie korygowac, pracowac nad emocjami, bo to wszystko w ostateczności mnie blokuje, ta samokontrola. Tak , jakbym miała skronie ścisnięte imadłem, raz zwalnia, raz uściska. Ale pracuję nad tym, aby tegfo imadła pozbyc się kiedyś. Calkowicie.
        Nie wiem, czy mi się uda. Ale Wam tego z całego serca życzę. W Nowym Roku.
        • czita88 Re: przyczyna BPD 30.12.11, 12:24
          ja_kamu - w negatywnym niestety też a może i przede wszystkim ;) :( !!! tyle, że mało kto ma zaszczyt tego doznać i to widzieć, czy chociażby o tym wiedzieć ;P

          Myslę o wypróbowaniu czegoś mniej konwencjonalnego, jak np. hipnoza... Raz przeszłość, dwa tricho i ogólnie męczenie swojego ciała, skóry... Boję się jakiegoś szarlatana, ale też chciałabym spróbować. Zawsze byłam podatna na różnego rodzaju transy czy "odpływanie", także chyba nie mieliby ze mną problemu...

          Straszną masz matkę :(... Licencja na rodzenie dzieci ku*wa i koniec!!!! Wku*wia mnie takie coś strasznie jak widzę takie akcje, jak widzę ból dziecka, masakra. Sama bym biła i darła się na swoje, dlatego mówię absolutne nie. O mojej nie chce mi się pisać, może tylko jak jest teraz - chyba coś pamięta bo jakby czuła się winna (?) i na siłę wręcz szuka kontaktu (nie mieszkam z nią) co mnie delikatnie mówiąc dezorientuje... Tyle lat nienawiści a teraz co mam czuć ??? Beznadzieja. Irytuje mnie to. I jeszcze to, że widzę u siebie jej zachowania czasami. Coraz częściej ;(. To jest straszne. Obrzydliwe ;(...

          Ja piję (sama) jakoś od 1,5 czy 2 lat. Gdy muszę (by uspokoić się) a czasem tylko gdy chcę (mam ochotę i juz) ... Kiedyś bez towarzystwa łyk piwa mi przez gardło nie chciał przejść hmm :( ... Chyba rzeczywiście alko powoduje już całkowity rozpad... Nic wtedy nie jest ważne, nic się nie liczy. Jestem znieczulona, zawieszona... Też nie chcę pić... do następnego razu :] .... Prawie zawsze żaluję. Często po alko pojawiają się dziwne lęki... może tylko nasilają... Nie mówiąc o innych "substancjach" :( ....

          Dobra metafora z tym imadłem... Albo skrajnie mocno albo wcale się nie kontrolujemy.. Lepiej czuję się gdy wcale, ale potem gdy znowu "dochodzę do siebie" (nie po alko, ogólnie, gdy włącza mi się mózg) zazwyczaj żałuję. Nie wiem tylko czy jest sens się zadręczać... Pewnie nie ma. Czuję się jak beztroskie nieodpowiedzialne dziecko które jest przywracane do pionu, żeby potem znowu szaleć i nie dbać o nic. I byłoby mi w sumie dobrze, gdyby nie pojawiający się co parę godzin lęk, brak poczucia bezpieczeństwa, smutek i rozklejanie się. Głupi bachor, kiedy w końcu dojrzeję ?? Kiedy zacznę myśleć poważnie ? - a jak to strasznie brzmi ! Jak koniec świata :(
          • the-crawl Re: przyczyna BPD 30.12.11, 14:00
            heh...sama jestem mamą i każdego dnia staram się z całych sił aby na moim synku nie odbiło się to całe moje zaburzenie osobowości i chyba nieźle mi idzie bo sama mam w sobie dużo z dziecka:). na mnie alkohol wpływał też tragicznie źle tak jak piszesz czita o tym to jakbym widziała siebie z przed kilku lat- nic nie czułam nic sie nie liczyło chciałam i nie umiałam wyhamować kilka odwyków po drodze też niewiele zmieniło w końcu zrozumiałam że piciem próbowałam ukryć przed samą sobą inne zaburzenie i od ponad 4 lat alkoh. nie ma w moim życiu ja na szczęście mam świadomość że dla mnie picie jakiekolwiek to koniec mojej rodziny i mnie samej.

            a kończąc ...ja_kamu ja już nie uciekam jak sugerujesz...ja wracam bo nomen omen po całym dniu zabaw i obowiązków z dzieckiem związanych , książka, o ile nie zasypiam o 21;p to czysty normalny ludzki relaks intelektualny.

            dużo sił, pozdrawiam;)
            • atramentc Re: przyczyna BPD 03.01.12, 18:35
              w takim wypadku kazdego mozna skierowac do egzorcysty. Napiszesz jak wyglada wizyta u takiego księdza?

              ja tez mysle o sobie ze siedzi we mnie jakas osoba ktora mi wszystko uniemozliwia, miedzy innymi to ze czyje wstręt do tego co niby stworzyl swiat, i klne kiedy widze zdjecia siętych.
              ledwo co to napislaam, chyba resztka wiary, sama nie wierze w to co sie ze mna stalo. nie wierze w jakies opetania, a mimo to wlasnie chyba to sie ze mna stalo.
              Pamietem jak siedzialam w gabinecie u swojego terapeuty, i zapytal mnie czy wierze w Boga.
              Chyba to nie ja odpowiadalam: NIE. To byl pierwszy i nie ostatni raz kiedy wyrzeklam sie wiary katolickiej, do ktorej czuje wstret i chce mi sie rzygac.
              Przeszlam na buddyzm, wmawialam sobie ze Boga nie ma, ciezko bylo mi uwolnic sie od wiary, zaczelam interesowac sie religiami wschodu, joga, w ktorej nie widze nic zlego.
              Dziwi mnie jedno, ze moge sie pomodlic (niedlugo) i jakos nie czuje sie tragicznie, ale z kolei jak przekladalam z torebki rzeczy i przypadkiem wyjelam rozaniec to poczulam wstret i musialam do odlozyc tak zebym go nie widziala.
              Kiedys takze moja wiara byla plytka, 7 lat nie bylam u spowiedzi, jakos nie moglam sie przemoc, tylko tragedia w zyciu mnie do tego zmusila, i zaluje tego bo przed zadnym ksiedzem spowiadac sie nie chce.
              Czuje sie dziwnie, jak mam isc do ksiedza, nie wyobrazam tego sobie, zaczyna mnie dusic i gardle, cco robic... bo terapie nie daly zadnego rezultatu, jedynie joga, ktora daje mi jakas tam swiadomosc siebie.
        • noapearl Re: przyczyna BPD 08.01.12, 22:09
          moja matka miala takie same jazdy a kiedys powiedziala mi, ze jestem takim samym skurwysynem jak moj ojciec( bylam kilkuletnia dziewczynka)
          najgorsze bylo to, ze ona wybuchala i wyżywala sie na mnie tylko wtedy gdy zostawalysmy same dlatego wszyscy mysleli, ze ona jest super fajna matka bo przy ludziach zawsze podkreslala jak bardzo mnie kocha; przez to nie bylo nikogo komu moglabym sie poskarzyc- mysle, ze gdybym komus powiedziala co ona wyprawia i podwazyla jej autorytet chyba by mnie rozszarpala; tak samo kiedy bylam zla, smutna to ona uwazala, ze robie to jej na zlosc, ze jestem podla kiedy np. placze bo to ONA jest ofiara i jej jest ciezko i tak sie dla mnie poswieca a ja jej tak odplacam
          kiedy tylko w moim zyciu pojawial sie ktos dla mnie wazny natychmiast zaczynala dyskredytowac ta osobe, czula sie zazdrosna i uwazala, ze jestem niewdzieczna skoro ktos tam staje sie wazniejszy od niej
          byla naprzemian agresywna a kiedy ja reagowalam na jej agresje natychmiast stawala sie ofiara w swoich oczach nie slusznie przez niewdzieczne dziecko atakowana
          • czita88 art. o matkach co nie kochają 09.01.12, 10:49
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10915937,Bez_milosci.html?as=1&startsz=x
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka