wolna_jak_ptakk 13.06.12, 20:47 Jak w temacie co czujecie borderzy jak zostajecie porzuceni?? Nienawisc ? ulgę bo przeciez boicie sie bliskosci. Złość , żal, tesknotę jak tojest chcecie wracac czy odpuszczacie temat? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cierpieniamlodegobordera Co czuję? 15.06.12, 23:17 Mam ochotę się pochylić nad moim biednym eks. Myślę o nim jak o bezdomnym kotku na ulicy, który potrzebuje pomocy. Odpowiedz Link
perpetua-mobila Re: Co czuję? 16.06.12, 00:09 Loginu zazdroszcze, a nad komentarzem chyle czoło i sie pod nim podpisuje:D Odpowiedz Link
3bsp Re: Co czuję? 16.06.12, 19:26 cierpieniamlodegobordera napisał(a): > Mam ochotę się pochylić nad moim biednym eks. Myślę o nim jak o bezdomnym kotku > na ulicy, który potrzebuje pomocy. Tak mało słów a tak wiele treści. - Milczę. Odpowiedz Link
spaprany Re: Co czuję? 16.06.12, 19:41 uu. Naprawdę? Jak dostajesz kopa w dupsko od kogoś, na kim Ci zależy (celowo nie mówię tu o miłości) - pochylasz się nad nim jak nad biednym kotkiem? Wyjątkowa reakcja. No chyba że mówisz o porzuceniu "z przymusu", w momencie, w którym zostawia Cię zeżarty i wyrzygany partner, a Ty dawno jesteś na to gotowa/gotowy :) Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co czuję? 17.06.12, 09:13 spokojnie popatrz na ton pytania zrozumiesz odpowiedź spokojnie :-) Odpowiedz Link
spaprany Re: Co czuję? 17.06.12, 11:33 jestem siłą spokoju (: Ton pytania? Nie chciałem tego pisać, ale w pierwszej chwili przyszło mi do głowy, że ptak jeszcze nie jest taka wolna, bo wolny ptak nie interesuje się tym, co czuje partner po rozstaniu. Ptaku, jakbyś chciała usłyszeć: "teraz on żałuje za grzechy, marzy o powrocie, wije się z bólu a życie traci dla niego cały sens". Jakby świadomie lub nie do końca świadomie zależało, żeby cierpiał za swoje grzechy bardziej, niż Ty? Napisz mi, że się mylę :) Druga refleksja: "nie wierzę, ona chyba nie chce, żeby ją prosił o powrót?" Też możesz napisać, że się mylę. W ogóle jeżeli znajdziesz siłę i ochotę - napisz, po co takie pytanie? Biorę też pod uwagę, że boli Cię to, że byłaś taka ważna, chciał dziecka - a pogodził się z rozstaniem. I martwisz się, że teraz Ty się z niego leczysz, a on ma luz i spokój. Masz już tyle wiedzy - od terapeuty, z forum, z siebie. Na Twoim miejscu zająłbym się kultywowaniem boskiego wybaczenia i radością z wolności, chyba to jest droga do całkowitej wolności, powrotu do siebie :) Odpowiedz Link
cierpieniamlodegobordera Re: Co czuję? 17.06.12, 11:31 Nie sądzę, żeby była to wyjątkowa reakcja. Nie mówię o porzuceniu z przymusu. A takie w ogóle istnieje? Bzudra... Odpowiedz Link
ykrastek Re: Co czuję? 18.06.12, 13:53 Cierpieniemlodegobordera: potwierdzasz swoja odpowiedzia, ze BPD ma bardzo wiele wspolnego z psychopatią... Niewyobrażalny brak empatii i ogrom pogardy pępka świata wobec skopanej osoby. Bordery fascynują mnie swą bezwzględnością wobec bliskich (byłych bliskich). Po tym co tej osobie - byłemu partnerowi - obiecywałyście i co dawałyście do zrozumienia... etc Można to z punktu widzenia twego partnera skomentować tak : "Kiedyś napcham Ci do mordy tych pierdolonych czerwonych czereśni, a potem każę Ci je wyrzygać... Zobaczysz jak się czułem kiedy karmiłaś mnie szczęściem i kazałaś w jednym momencie całkowicie usunąć je z mojego wnętrza...";) Odpowiedz Link
perpetua-mobila Re: Co czuję? 18.06.12, 14:03 Nie jadłam czereśni ale chyba pójde puścić pawia... I kto tutaj bierze wszystko personalnie? Nie przyszło wam (rozczulającym sie nad sobabufonom) do głowy, że cierpieniamlodegower...bordera robi sobie jaja? Z drugiej strony trudno teraz to zauważyc bo robiac z siebie pajaca Ykrastek przyćmił cały humor. Zastanawiajace ze tylu bylych partnerow borderow zamiast machnac na wszystko reką rozczula sie tak bardzo nad sebą, że jestem w stanie uwierzyc ze cierpia bardziej niz z powodu pustki i zlych wspomnien z dziecinsta... tak, ide strzelić pawia. Odpowiedz Link
wolna_jak_ptakk Re: Co czuję? 18.06.12, 14:25 Ykrastek nic dodac nic ująć :-) zaczynaja mnie śmieszyć te polemiki heheh Przeciez one są tylko potwierdzeniem,że Bordy mysla i pewnie tez czuja inaczej maja inny kod komunikacji wiec nijak nie mozemy sie dogadac na tym forum a co dopiero w zyciu. Moze spiknie sie taki bord z bordem i razem stworza sielanke , swój swego najlepiej zrozumie chyba. Odpowiedz Link
cierpieniamlodegobordera Zapominacie o jednym ... 18.06.12, 15:54 ...(a przynajmniej część z Was), że termin borderline jest jednym z najobszerniejszych w psychiatrii. Wielu lekarzy uważa, że nie można nazwać tego schorzeniem, a jedynie wskazówką w leczeniu. Nie rozumiem, dlaczego wielu ludzi upiera się nad tym, żeby znaleźć odpowiedzi na pytania czym jest miłość/porzucenie/jedzenie i pierdzenie dla osób z borderline. Przecież każdy border jest inny :-) Jeżeli sądzicie, że naprawdę nie czuję troski o swojego byłego partnera i mam ochotę się nad nim pochylić jak nad bezdomnym kotkiem to się mylicie. I znowu można przytoczyć tu zdanie, że ilu borderów to tyle rodzajów związków. Odpowiedz Link
cierpieniamlodegobordera I jeszcze jedno: 18.06.12, 16:04 Być może czuję inaczej, niż pewna grupa osób na tym forum, ponieważ to nie ja nękam mojego byłego partnera, a on mnie. Próbuje złapać kontakt ze mną w każdy możliwy sposób, kontaktuje się też ze wszystkimi osobami w mojej rodzinie. Może to stąd ten kotek? :-) Miłego dnia! Odpowiedz Link
ykrastek Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 11:20 A jak myślisz (?) : Dlaczego on do Ciebie pisze...? ;) Dlatego, że NAPRAWDĘ pochylasz sie nad nim jak nad bezdomnym kotkiem potrzebującym pomocy? Czy dlatego, że jest otumaniony poczuciem winy, zdemolowany, zdeptany, bez poczucia własnej wartości...? Czyż nie mówiłaś mu, że ma takie WADY, że nikogo na pewno nie znajdzie (poza tobą - taką świetną;)), nie poniżałaś go słowami, nie kwestionowałaś jego wartości jako człowieka...? PO TO ABY GO TERAZ NA DYSTANS KONTROLOWAĆ W TAKIM STANIE I ABY ON WCIĄŻ BEZNADZIEJNIE ALE Z CZĄSTKĄ NADZIEJI DO CIEBIE PISAŁ...? Czyż to nie jest tak naprawdę emocjonalne znęcanie się nad drugim człowiekiem, a nie "pochylanie nad bezdomnym kotkiem"....?! Wystarczy parę empatycznych, życzliwych słów, wystarczy szacunek do niego i brak okazywania pogardy lub nienawiści - aby przestał pisać! Ale czy tego na pewno chcesz? NIE! Bo Ty go w ten sposób kontrolujesz! A on gaśnie z każdym dniem... A przecież normalni ludzie nigdy nie depczą tak swoich byłych gdy kończą związek! Nie ma takiego kontrastu, który niszczy : "dziś kocham i jesteśmy bliscy - jutro jesteś zakałą mego życia i nikt cię nie zechcę a więc do widzenia". Dlaczego robicie podświadomie bliskim ludziom zawsze to co zrobiono Wam w dzieciństwie (czego na ogół nie pamiętacie - bo zostało wypchnięte w otchłanie Waszej podświadomości)? To prawda, że są różne bordy - ale szkielet i gł. schematy BPD są zawsze analogiczne... Odpowiedz Link
sally_74 Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 12:07 wolna jak ptak to Twój wątek, więc napiszę tutaj, chociaż będzie nie na temat. Dziękuję Ci. Dziękuję Ci najpiękniej jak potrafię, że pojawiłaś się tutaj i wkleiłaś link do pewnego forum. Przeczytałam dopiero 1/3, a już zaczęły się dziać dobre rzeczy, zaczęłam chyba odzyskiwać zdrowe mechanizmy obronne. Pamiętam świetnie, kiedy po raz pierwszy zostałam nazwana..."kawałkiem gówna". To był cios w szczękę, coś ohydnie obraźliwego, niewyobrażalnego, niewiarygodnie poniżającego, świadczącego o totalnym braku szacunku, wychowania, zaniku wszelkich granic. Pamiętam jak bolało, jak odeszłam, jak nie mogłam z siebie tego plugastwa ani wyskrobać ani odpruć. Oczywiście po tygodniu przeprosin, błagania i obietnic, że nigdy więcej, wróciłam. Przeprowadziliśmy (czytaj: ja przeprowadziłam, on z pewnością nie słuchał) rozmowę na temat szacunku i kontrolowania emocji przynajmniej do poziomu nieprzekraczania pewnych granic. Kiedy to powiedział drugi raz - nadal bardzo bolało, piekło, zaczęłam się nim brzydzić, ale nie odeszłam. Szybko wykumał, że plugawe wyzwiska są skuteczne i stosował z lubością. "Kawałek gówna" stało się moim drugim imieniem. A mnie już nie bolało. Wypchnęłam, wyparłam, myślałam, że się uodporniłam. Po przeczytaniu 1/3 forum, do którego podałaś link, przypomniałam sobie ten epitet. I nagle poczułam dokładnie to samo, co za pierwszym razem. Poczułam też, że mu nie wolno, że nie pozwolę, że to jest właśnie przemoc psychiczna, najohydniejszy psychiczny gwałt, a ja nie mam ochoty już nigdy więcej być przez niego gwałcona za pomocą takich, czy innych epitetów/zachowań. Budzą się z uśpienia moje mechanizmy obronne, wracam do siebie "sprzed". Ten jeden link okazał się dla mnie pomocą nie do przecenienia. Dziękuję Ci. Odpowiedz Link
astral_pan Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 12:31 I znów, i dalej wrzucasz wszystkich do jednego worka. Rozumiem wieloletnią traumę, ale bord to nie jakieś mityczne stworzenie o niezmiennych schematach zachowania. Bord to przede wszystkim człowiek. Sama zostałam zdiagnozowana jako bord, a w życiu nie nazwałam partnera gównem i nie mówiłam mu, że nikogo sobie nie znajdzie (wręcz przeciwnie, mimo że go rzuciłam, to ciągle go idealizuję). To naprawdę indywidualne kwestie i fakt życia z osobą cierpiącą na borderline nie oznacza, że pozjadało się wszystkie rozumy i zna się to zaburzenie na wylot. Osobiście nie życzę sobie nazywania mnie i innych ludzi, których nie znacie, psychopatami i wydaje mi się, że przez szacunek do istoty ludzkiej po prostu należałoby pohamować się czasem w swoich opiniach lub starać się inaczej je formułować. Tak w ogóle to cześć - pierwszy post :) Odpowiedz Link
sally_74 Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 13:16 astral_pan Wiesz, nie jestem pewna komu odpowiadasz, ale, że masz BPD to pewne - natychmiast wziąłeś mój wpis do siebie i zastosowałeś generalizację - że ja o wszystkich, etc. Napisałam o sobie i do tego wcięłam się w wątek, który dotyczył zupełnie innego tematu. Zwyczajnie chciałam dziewczynie podziękować za wklejenie linka do forum, którego treść jest dla mnie bezcenna, a ponieważ dziewczyna jest autorką wątku, to myślę, że czasem jeszcze go czyta. Nie napisałam ani "wszyscy" ani "każdy", bo zdecydowanie nie myślę "wszyscy", "każdy". Jeśli daję przykład, to z własnego życia, bo z doświadczenia wiem, że ogólne opisy nie wyjaśniają o co chodzi. Więc łaskawie zejdź ze mnie, bo to zupełnie nie o Tobie było, ale oczywiście natychmiast zareagowałeś. Czyżby w myśl zasady "uderz w stół a nożyce się odezwą " ? Odpowiedz Link
sally_74 Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 13:20 Przeczytałam ponownie Twój post i widzę, że w odpowiedzi pomyliłam płeć. Przepraszam. Odpowiedz Link
wolna_jak_ptakk Do sally 19.06.12, 13:52 Nie ma za co :-) Uciekaj do przodu ... ja uciekłam i cieszę się życiem. Właśnie dlatego było warto ty być. Ja już się udzielać nie będę bo wnioskuje że Bord ma inny kod komunikacji i żadne argumenty wzajemnie do nas nie przemawiaja. A nie po to uciekałam od zabawy w kotka i myszke ,żeby teraz to powielać. Ja już nie musze nikomu niczego udawadniać , jestem sobą i to jest piękne. Fajnie by było gdyby Bordy przeczytały bloga uciekamdoprzodu i zobaczyły jaka krzywde robią ludziom i nie ma znaczenie ze nieintencjonalnie i maja po tym poczucie winy i siebie nienawidza. Przemoc to przemoc.Finito. Dziękuję wszystkim a szczególnie Spapranemu , wiatrodnowy ,ykrystek oraz Tobie sally . Bordy zawsze beda negowały nasze zdanie i emocje ale zadziwiajace jak mamy poglady i odczucia identyczne-my partnerzy.Pisze to po raz ostatni moim zdaniem Bord nie jest w stanie stworzyc normalnego zwiazku opartego na solidnych fundamentach jakimi sa szczerosc, empatia, dawanie siebie , nie egoizm ( wiem ze moze nie z włąsnej winy ale tej chorej przypadłosci ) ale co z tego?? Ja mam jedno zycie i chce moim dzieciom stworzyc STABILNOSC EMOCJONALNA w NORMALNYM DOMU Z NORMALNYMI RELACJAMI a z Bordem sie tego nie da . Jesli wyjs z załozenia ze wszystko w zyciu ma swoj sens i dzieje sie po cos to ja przyznaje ze relacja z Bordem nauczyła mnie kilku rzeczy o mnie oraz pokazała jak wyglada toksyczny zwiazek z krórego sie ucieka póki sił w nogach. Z toksyn uwalniam się juz pół roku a byłoby znacznie dłuzej gdybym zasiediala sie i doprowadzila do choroby współuzależnienia. Ja wam Bordy szczerze współczuję ale miejcie swiadomosc swojej destrukcji drugiego człowieka i leczcie się. Żegnam wszystkich i pozdrawim.- wolna_jak_ptakk Odpowiedz Link
astral_pan Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 13:23 Nie pisałam do Ciebie, a do Ykrastka (odmiana?). Odpowiedz Link
astral_pan Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 13:26 > Wiesz, nie jestem pewna komu odpowiadasz, ale, że masz BPD to pewne - natychmia > st wziąłeś mój wpis do siebie i zastosowałeś generalizację - że ja o wszystkich > , etc. Co w kontekście tego fragmentu jest wyjątkowo zabawne i tylko pokazuje, jak wiele wspólnego ma psychopata-bord z "normalnymi" ludźmi :) Odpowiedz Link
ykrastek Cześć astral-pan:) 19.06.12, 14:48 Nie było moim celem urazić kogokolwiek. Widziałem w życiu dwie sytuacje traktowania byłego partnera przez borderkę (u siebie i u znajomego). Schematy postępowania były bardzo podobne. Dominował brak empatii, brak szacunku, podłe traktowanie, obwinianie, wykorzystywanie, niedotrzymywanie słowa, łatwe wpadanie w furię lub agresję (co było odbierane jako skrajna nienawiść). Takie zachowania powodują spustoszenie w psychice byłego partnera, ktory jeszcze nie zdołał sobie ułożyć życia, uwierzyć w siebie i iść dalej...:) To tyle.:) Odpowiedz Link
cierpieniamlodegobordera Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 13:49 Cześć Ykrastek, nigdy nie powiedziałam mu jego wadzie, ani nie dałam mu odczuć, że takowe posiada - wychodzę z założenia, że jeżeli z kimś jestem to akceptuję jego słabe strony i wciąż komplementuję go za cechy, które w nim najbardziej podziwiam. Odszedł do innej, był to jego wybór. Nie pierwszy raz mnie zdradzał, o czym ja wiedziałam. Nie chciałam odczuć tego po raz kolejny więc podjęliśmy decyzję o rozstaniu. Wyprowadziłam się z naszego mieszkania, nie nękam go, bo chcę, żeby uporządkował swoje emocje i myśli. Jego smsy i telefony do członków mojej rodziny bardzo mnie niepokoją, ponieważ otwarcie on prosi o wsparcie, którego nie może znaleźć wśród swoich znajomych i swojej rodziny. Powiedział w jednej rozmowie z moją ciotką, że czuje się naprawdę dobrze i stara się zbierać. Niestety, jego zachowanie może wskazywać na coś zupełnie innego. Moja rodzina poświęca mu dużo uwagi, jednak na moją prośbę tłumaczą mu, że odezwę się do niego wtedy, kiedy kiedy poczuję, że złapię dystans, za co go bardzo przepraszam. Nie obraziłam go na odchodne, oddałam mu klucze i życzyłam dobranoc. On wie, ponieważ zawsze mu to mówiłam, że do końca życia ma we mnie przyjaciela i osobę, która pomoże mu w każdej sytuacji. Miłego dnia! Odpowiedz Link
ykrastek Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 14:35 Cierpieniemlodegobordera : Ty na pewno jesteś bordem...?:) W tym co piszesz o końcu Waszego związku tego nie widać... Może w samym związku było widać, nie wiem... Stwierdzam, że moja ocena Twojej myśli o "pochylaniu się nad bezdomnym kotkiem" mogła być nieco chybiona, jako że dopasowałem ją do sposobu w jaki postępuje większość bordów wobec byłych zdeptanych partnerów. Człowiek uczy się (i dobrze) całe życie...:) Odpowiedz Link
cierpieniamlodegobordera Re: I jeszcze jedno: 19.06.12, 15:12 Ja przychylam się do opinii, że borderline to kierunek w leczeniu a nie schorzenie :-) Odpowiedz Link
ykrastek Re: Co czuję? 18.06.12, 18:35 Ależ ja się wcale nad sobą nie "rozczulam"...;)) Wy możecie żartować, ja przecież także...;) Po prostu było pytanie i odpowiedź, a ja stwierdzam fakt : brak empatii a nawet szacunku (kontrola) wobec byłego bardzo bardzo bliskiego a kopniętego w d... byłego partnera (odrzuconego np w wyniku spodziewanego odrzucenia lub innych lęków - co zrodziło u Was podświadomą konieczność wyszukania jego "wad", oplucia i poniżenia... etc). Stwierdzam, że ten brak empatii oprawcy do ofiary zbliża bordy do psychopatów. I tyle...Nie ma tu juz dawno miejsca na rozczulanie, lecz na wskazanie odmiennego - przeciwstawnego punktu widzenia niż Wasz. Tolerancja! Szacunek! Nie potraficie nauczyć sie znosić krytyki, odmiennego punktu widzenia, boicie się jak ognia odpowiedzialności...? To jest Wasz problem a nie nasz. Kto tu się rozczula tak naprawdę nad sobą...? :) Odpowiedz Link
wolna_jak_ptakk Re: Co czuję? 18.06.12, 19:15 Ykrastek Ja mam do Ciebie prywatne pytanie.Czy Ty bedac tyle lat z BPD zauważyłes zeby z czasem te objawy u niej malały? Wyczytałam gdzies ze BPD samo znika koło 40 ale to chyba teoria bo czytałam te ze moze sie objawic np miedzy 30-40 Zreszta pewnie jak znikna pewne cechy to nasila sie inne bo w przyrodzie nic nie ginie :-) Zauważyłeś to? Odpowiedz Link
ykrastek Re: Co czuję? 19.06.12, 10:59 Nie licz na to, że BPD znika albo łagodnieje z wiekiem, gdyż ten pogląd został już wielokrotnie zakwestionowany. Zaburzona emocjonalnie osobość nigdy nie stanie się prawidłowa. Terapia wieloletnia i konsekwetna daje efekty - ale to bord musi tego chcieć. Chce tylko wtedy gdy jest w dołku, gdy zaczyna źle funkcjonować albo przerażają go spustoszenia jakich dokonał a nie ma w zanadrzu kolejnej "ofiary"...:). Jeśli jest tzw. bordem wysokiego funkcjonowania (wysoki poziom narcyzmu) i ma dobrą pracę, a wokół siebie zafascynowanych nim znajomych i (zwłaszcza) kilku adoratorów, na ogół trzymanych już na pewien dystans - podjęcie konsekwentnej, trwającej całe lata terapii jest już bardzo mało prawdopodobne. Zresztą nawet terapia nie zawsze skutkuje, gdyż bordowi trudno jest wyzbyć się tej części samego siebie, która wynika z uszkodzonego słabego ego. Cierpi wówczas i często rezygnuje zbyt wcześnie... W każdym razie teorie o rzekomym słabnięciu BPD po 40 są już dawno obalone. Odpowiedz Link
perpetua-mobila Re: Co czuję? 18.06.12, 21:46 ykrastek napisał: > Ależ ja się wcale nad sobą nie "rozczulam"...;)) Wy możecie żartować, ja przeci > eż także...;) Wole bardziej abstrakcyjne poczucie humoru. Lubie też kiedy żarty są śmieszne. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 16.06.12, 07:30 wolna doigrasz się dawno tu nie widziałam tak prowokującego tekstu jak Twój ciekawe czy zdajesz sobie sprawę co napisałaś - kotku - nawiąże do odpowiedzi - są jak to u bordów zwykle bywa, trafne niebywale i w sedno Odpowiedz Link
wolna_jak_ptakk Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 16.06.12, 09:16 Doigrasz się ? Pytam bo szukam informacji. Wiem ze boicie sie porzucenia i ale jednoczesnie dazycie zeby do niego doszło swoim zachowaniem bo boicie sie bliskosci. Dlatego zapytałam nie jestem bordem wiec skad mam wiedziec ??? Moze ulge czujecie , moze jest wam zal partnera moze go nienawidzicie skad mam wiedziec pytam po prostu czy tym kogos obrażam?? Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 16.06.12, 10:04 inaczej pytamy kiedy chcemy wiedzieć by zrozumieć kogoś, inaczej by zrozumieć siebie, a jeszcze inaczej by skopać jakoś tak zazgrzytało Odpowiedz Link
perfekcjonizm Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 19.06.12, 19:42 Nie zdarzało mi się być porzuconą, to ja rzucam. Ale czasem bywało tak, że chciałam wrócić i powrotu nie było. I wtedy była złość i poczucie winy, za to co zrobiłam tej osobie. Ze wszystkimi eks jestem w dobrym kontakcie. Generalnie to moim kumple. Raczej wspierający. Nawet były mąż. Może dlatego, że po terapii ja się bardzo zmieniłam i przestałam być agresywna i atakująca i męcząca tak. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 22.06.12, 16:59 najważniejsi są ci, którzy nie dają szansy na porzucenie są i nie zabiegają są i szanują są i nie chcą więcej niż juz było są bo chcą być, chwalą i wspierają ale dalej ani kroku - mówią są zagadki przyjaźni - dać to co bezcenne a nie pomniejsza ja, bezcenne, niezniszczalne, zrozumienie pozwala olać drobiazgi i przeczekać - poczekać próba rzucania nie nachalnego spełza na niczym - taki sobie siedzi na pieńku i nie czeka :-) nie da sie go porzucić on jest sobą mimo wszystko czeka na wszystko jedno co każe samodzielnie wybierać nawet bord ma dylemat jak to uwielbiać i rzucać kiedy to jest madre na pieńku i ani drgnie a borda 'kocha' jak mądra matka Odpowiedz Link
ykrastek Re: Do borderów. Co czujecie po porzuceniu? niena 22.06.12, 18:16 Paradoks : bord krzywdzi i wie, że krzywdzi, ale nie można mu tak naprawdę pokazać, że jest się skrzywdzonym, nie wolno pokazać mu swojego cierpienia z jego powodu. Drugi paradoks : nie można bordowi pokazywać, że na czymś ci bardzo zależy, gdyż zawsze będzie traktował to podejrzliwie. Postąpi wtedy odwrotnie niż oczekujesz, nawet jeśli ma w ten sposób znowu skrzywdzić... Takie jest moje doświadczenie. Dziwne. Odpowiedz Link