Dodaj do ulubionych

ciach-ciach

17.01.13, 21:22
a może to recepta
odsuwać się od ludzi do końca swoich dni?
wszak równiej i bezpieczniej
choć nie-spokojnie(j)
ale za to z godnością i bez ofiar (w nikim)
może - jak to mówią -
nie dla psa kiełbasa, nie rusz, waruj
śliny można przełknąć każdą ilość

co za shit
Obserwuj wątek
    • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 21:57
      canoine napisała:

      > a może to recepta odsuwać się od ludzi do końca swoich dni? wszak równiej i bezpieczniej
      choć nie-spokojnie(j) ale za to z godnością i bez ofiar (w nikim) może - jak to mówią - nie dla psa kiełbasa, nie rusz, waruj śliny można przełknąć każdą ilość
      co za shit

      Waruj Suko... tyle w temacie.. przelykaj przelykaj.. dław się.. nie masz godnosci.. i lubisz to..


      • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:00
        jak rozumiem to jest przejaw owej ponadprzeciętnej inteligencji, którą tak tu wszędzie podkreślacie na forum?
        • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:06
          canoine napisała:
          > jak rozumiem to jest przejaw owej ponadprzeciętnej inteligencji, którą tak tu wszędzie podkreślacie na forum?

          Nie... to reakcja.. rach ciach... bawisz sie.. inni tez moga.. Toba

          • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:09
            oh, z pewnością musiało Cię to kosztować sporo wysiłku. spocznij biedactwo.
            • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:13
              canoine napisała:
              > oh, z pewnością musiało Cię to kosztować sporo wysiłku. spocznij biedactwo.

              Bynajmniej.. przykro mi.. i juz napisalam... waruj.. spocznij TY.. nie wiem.. wyjeb kogos.. siebie.. zapal cos.. wciagnij.. ale idz juz.. atakujesz kurwa kogos kto jest taki sam.. dno.. mega

              • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:18
                ja atakuję? ogarnij się.
                o co Ci chodzi to, na wielkiego Jowisza, pojęcia nie mam. przychodzi człowiek, parę słów napisze, a tu proszę - inteligencja z ryjem i pięściami na dzień dobry wyjeżdża.
                może idź pobiegaj, a jak ochłoniesz, bądź łaskawa mnie oświecić cóż Cię w mej osobie tak rozsierdziło, że się zaraz pianą zalejesz.
                • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:25
                  canoine napisała:

                  > ja atakuję? ogarnij się o co Ci chodzi to, na wielkiego Jowisza, pojęcia nie mam. przychodzi człowiek, parę słów napisze, a tu proszę - inteligencja z ryjem i pięściami na dzień dobry wyjeżdża. może idź pobiegaj, a jak ochłoniesz, bądź łaskawa mnie oświecić cóż Cię w mej o
                  sobie tak rozsierdziło, że się zaraz pianą zalejesz.

                  Pare slow... na Jowisza? heh ;) sama idz pobiegaj i czytaj czytaj czytaj przeczytaj sobie Twoje wypociny a pozniej sie dziw... reakcja.. czy juz inna czasoprzestrzen? juz lagodna.. juz nie wie co napisala i co myslala.. i taka fajna... ;) naturalnie... dziecko
                  • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:29
                    ale tak poza tym to potrafisz złożyć całe zdanie? potrafisz, widziałam w innym wątku. więc dowiem się o co Ci chodzi czy może będziesz mnie dalej obrażać? a może zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałam? to nic strasznego, wystarczy zapytać.
                    • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:43
                      canoine napisała:

                      > ale tak poza tym to potrafisz złożyć całe zdanie? potrafisz, widziałam w innym wątku. więc dowiem się o co Ci chodzi czy może będziesz mnie dalej obrażać? a może zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałam? to nic strasznego, wystarczy zapytać.

                      Wolalabym nie rozumiec.. nie obrazam Cie.. nie musze pytac.. rozumiem.. to tylko slowa.. zdania umiem skladac mysle nawet czasami heh ;)
                      • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:51
                        widzę, że jednak nie godnam objawienia mi jakież to skomplikowane procesy zadziały się w Twej głowie, że wyplułaś z siebie tyle żółci o nic. trudno, umrę w niewiedzy.
                        na dobrą sprawę i tak mnie to gówno obchodzi.
                        miałaś iść spać, dziecino.
                        • toxic_chick Re: ciach-ciach 17.01.13, 23:00
                          canoine napisała:
                          > widzę, że jednak nie godnam objawienia mi jakież to skomplikowane procesy zadziały się w Twej głowie, że wyplułaś z siebie tyle żółci o nic. trudno, umrę w niewiedzy.na dobrą sprawę i tak mnie to gówno obchodzi.miałaś iść spać, dziecino.

                          Gardzisz ludzmi... drwisz kurwa.. i to TU... dlatego Cie nie szanuje... i moze Cie obchodzic gowno.. ale reakcja byla.. bo jej chcialas.. i teraz wyjebane? ok... miej.. ja odpowiedzialam..


                          • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 23:12
                            sorry maleńka, ale kogoś, kto na dzień dobry usiłuje pluć mi w twarz, szanować raczej nie będę :) trzymajmy się może faktów - przyszłam tu po dłuuuższym czasie nie zaglądania, założyłam wątek z takimi se przemyśleniami, co mi ostatnio po głowie chodzą, bo tak se chciałam w przestrzeń gdzieś napisać, a zajrzałam dziś tutaj - i co? - i gówno. właśnie gówno i wiadro rzygowin leci w moją stronę prosto z odmętów Twego wrażliwego serduszka. wiesz, ja już trochę za długo żyję, by mnie coś takiego wzruszyło. nie takie szopki przerabiałam. potupałaś, pociskałaś się, ciśnienie jakby zeszło, ale teraz głupio się przyznać, że się zjebało misję, nie? głupio przeprosić. wszak border nie przeprasza. trzeba się szanować :]
                            w sumie to przyszłam tu dość przybita, a nawet mnie rozbawiłaś. kto by się spodziewał :)
                            i musisz mieć to ostatnie słowo, nie? :> no dobrze, do jutra, bo się biedactwo nie wyśpisz :)
                            spokojnej nocy :)
                            • toxic_chick Re: ciach-ciach 18.01.13, 13:30
                              No... to bylo dziwne, ciekawe.. ulzylo... fakt... skad atak... mysle, ze za caloksztalt... nie tylko ten watek... bo uaktywnilas sie na calego... i wylonil mi sie obraz... kogos... kogo nalezy zmasakrowac... ;) Ten post przeczytalam jako ostatni... gdyby byl pierwszy...reakacja bylaby zgola inna.. plulam.. gardzilam... ale przyznaj, ze Ty tez grzeczna nie bylas... slowa to jedno... w glowie mialas cos innego... a przynajmniej mi sie tak wydawalo.. duzo rzeczy trawie, analizuje, lacze, widze zwiazki przyczynowo skutkowe.. po mojemu.. i trafilam na kogos kto sie nie poddal.. nie skapitulowal.. nie uciekl... przyjmowal cios za ciosem i oddawal.. zacnie ;) prawie jakbym pisala z sama soba ;) heh

                              Umiem przepraszac... choc trudno mi to przychodzi.. w tupaniu jestem dobra... ale ostatnie slowo wyjatkowo zostawilam Tobie... w ramach przeprosin ;) heh ;) nie kladlam sie jeszcze.. oj nie...

                              Od ludzi nie mozna sie odsuwac.. to nie zdrowe.. mozna tylko dozowac intensywnosc relacji.. jesli sie opanuje ta sztuke.. ofiary zostana zminimalizowane.. ale nie sposob ich calkowicie uniknac.. zawsze komus sie dostanie... kwestia chwili i reakcji.. tak jak wczoraj.. chociazby ;) i mozna sie starac... mozna miec dobre intencje.. w koncu serduszko sie ma ;) bez znaczenia.. przychodzi moment w ktorym nastepuje przesilenie... zaburza sie czasoprzestrzen.. przewaznie czyjas.. bo sie chce juz i teraz...bo brakuje emocji... ja przynajmniej tak mam... nie mam cierpliwosci... nie umiem czekac... wiec masakruje.. czasami wystarczy jedno zdanie wypowiedziane w nieodpowiedniej chwili.. czasami brak owego zdania.. na ktore sie czeka... powod nie wazny... skutek.. zawsze ten sam... i nie mowie o ludziach, ktorych mam w dupie.. z ktorymi wchodze w puste interakcje.. o dziwo z tymi, od ktorych nic nie chce i Ci ktorzy nic odemnie nie chca.. mam najlepsze relacje.. pozbawione emocji... choc swoje mysle.. przewaznie, ze kazdy jest idiota.. wszechobecne bezmozgowie.. jakos tak..

                              Ostatnia moja ofiara... to moj przyjaciel.. taki sam jak ja.. choc bardziej negujacy i nie pogodzony... jak ja go lubilam... jak szanowalam.. jak podziwialam.. kochalam jego dziwna, chora glowe... i co zrobilam? zapomnialam, ze nie jestem pepkiem swiata.. za duzo mnie bylo... za duzo chcialam... za duzo emocji wysysalam.. nie umialam czekac... na wiadomosc.. na telefon... na spotkanie.. jak dziecko.. jak mala rozkapryszona dziewczynka.. na przemian sie obrazalam.. na przemian atakowalam... testowalam granice wytrzymalosci... i w koncu... pekl... wyparl.. tym razem on... uprzedzil moj ruch.. co jeszcze bardziej zabolalo... tlumaczylam sobie.. ze jest zaburzony.. ze za bardzo sie intoksynuje i sobie cos wkrecil... nic bardziej mylnego.. wyparl... swiadomie odcial sie jednym ruchem... to juz trwa kilka tygodni.. juz odposcilam.. ale pisalam... przepraszalam.. wyzywalam... znowu przepraszalam.. grozilam.. jemu... bawilam sie emocjami... bez reakcji... bo przeciez mnie zostawil.. mnie.. o ktorej wszystko wiedzial.. border ktory unicestwia bordera.. to dopiero jest szit... i to dopierwo kurwa boli... jesli nie akceptuje Cie osoba ktora mysli i czuje jak Ty... No.
                              • canoine Re: ciach-ciach 19.01.13, 19:39
                                toxic_chick napisał(a):

                                > Umiem przepraszac... choc trudno mi to przychodzi.. w tupaniu jestem dobra... a
                                > le ostatnie slowo wyjatkowo zostawilam Tobie... w ramach przeprosin ;)

                                no dobra, przeprosiny przyjęte :)

                                > Od ludzi nie mozna sie odsuwac.. to nie zdrowe.. mozna tylko dozowac intensywno
                                > sc relacji.. jesli sie opanuje ta sztuke.. ofiary zostana zminimalizowane..

                                teoretycznie dozuję. czasem jednak zdarza mi się zrobić krok, pół kroku dalej i.. boli. mnie. ofiara też zawsze jedna - ja. wychowano mnie w przekonaniu, że krzywdzę ludzi, chcąc więc być jednak dobrym człowiekiem i nie krzywdzić, cały ból zamykam w sobie. wszystkie kary, strachy, pragnienia, lęki, agresję - na siebie. na sobie można. nikt nie cierpi. bo ja to nic.
                                wiesz.. jakiś czas temu spędziłam z kimś jeden dzień chodząc po mieście obcym dla nas obu. jeden dzień czyjegoś otwartego, ciepłego i nieoceniającego towarzystwa. jeden dzień z człowiekiem, z którym można było porozmawiać jak z nikim się zazwyczaj nie rozmawia. po czym trzeba się było pożegnać, chociaż nikt tych słów nie wypowiedział. możliwe, że nie zobaczymy się już nigdy więcej. mniejsza dlaczego. po tym całym dniu, tak miło i bezpiecznie spędzonym w czyimś towarzystwie.. przez kilka dni jeszcze nie mogłam przestać myśleć o tym, by się zabić. zaćpać albo zagłodzić na śmierć. nie, nie tyle na śmierć - wykończyć się i żeby on w jakiś cudowny sposób znów się pojawił w moim życiu i.. uratował mnie. bo całe życie marzyłam, by mnie ktoś uratował.. kiedy latami nikogo nie było.
                                nie zbliżam się do ludzi. nie izoluję się, ba - można by nawet powiedzieć patrząc z boku, że funkcjonuję zupełnie normalnie w społeczeństwie. ale nie umiem pozwolić, by ktoś był mi bliski. nawet jak bardzo tego chcę. bo to boli. wypala mózg, serce, wszystko. żywym ogniem. po paru latach terapii już mniej intensywnie, już bardziej jestem w stanie rozumowo nadzorować to, co się we mnie dzieje, ale nie inaczej czuć. dlatego jestem sama. mam znajomych, jestem, jak ktoś potrzebuje rozmowy, wsparcia, pomocy. ja nie mogę. nie mogę zrobić nawet pół kroku w czyjąś stronę. bo umieram.
                                a to był przecież tylko jeden przyjemny dzień z kimś miłym.
                                zwątpiłam, że jestem w stanie się kiedykolwiek odważyć i kiedykolwiek tego nauczyć..
                                • toxic_chick Re: ciach-ciach 21.01.13, 11:03
                                  Nie masz pojecia jak rozumiem to co napisalas.. ehh.. moze nie wychowano w poczuciu, ze krzywdze ludzi... bo zaczelam masakrowac dopiero na poczatku studiow... wczesniej jakos ogarnialam i bylam po prostu... "wyjatkowym" dzieckiem... troche zbyt wrazliwym.. troche odstajacym... potrafilam wbic cyrkiel koledze do reki... bo tak.. bo przeciez zasluzyl.. bo powiedzial cos.. potrafilam krzyczec w nieboglosy.. wyzywac...rozwalac przedmioty.. ale trudny charakter mialam.. wiec nikt jakos sie specjalnie sie mna nie przejmowal.. juz w podstawowce sie odurzalam.. w 1 LO zaczelam jarac... i moze to dziwne.. ale uspokaja mnie to do tej pory... wycisza... pomaga... raz w zyciu dostalam pasem po dupie... tylko raz.. reszta wybrykow uchodzila mi na sucho... nie bylo kar.. nie bylo rozmow.. byly natomiast nagrody.. bo przeciez zdolna bylam... wiec co z tego, ze inna... zawsze mialam to czego chce... na tupniecie nozka... rozpieszczony bahor... jak zaczelo sie sypac... okazalo sie, ze jednak nie moge miec wszystkiego... zwlaszcza uczuc kogos.. zabolalo.. pierwszy raz w zyciu porazka... pierwszy raz w zyciu brak kontroli.. pierwszy raz czegos na prawde chcialam i potrzebowalam... i nie mialam na nic wplywu.. impuls... bezsilnosc.. i lawina... diagnoza: BPD

                                  Bol zamykam w sobie.. ale do czasu... przychodzi taki moment, ze nie wytrzymuje.. wystarczy impuls... i juz nie ma tak.. ze boli tylko mnie.. boli wszystkich dookola.. ktorzy na to oczywiscie zasluguja... czasami przypadkowe osoby... ale to rzadkosc... tutaj straty potrafie minimalizowac... najgorzej maja bliscy.. najgorzej rodzice... nie wiem za co tak ich krzywdze do tej pory.. a moze wiem, tylko nie umiem wybaczyc.. niektorzy nie powinni miec dzieci.. co z tego, ze kochaja.. jesli nie potrafia wychowac.. jesli nie potrafia pokazywac ze są.. od czegos innego niz kupowanie.. wymagali... mieli.. jak osiagalam sukcesy.. klaskali.. jak bylo zle.. oceniali i krytykowali.. bo przeciez "mialas wszystko zawsze dzieki nam.. nie szanujesz tego.. bylabys nikim..." mantra.. toksyczna matka.. toksyczna corka.. nieobecny mentalnie ojciec.. on chyba do tej pory nie pamieta daty moich urodzin.. za to pamieta kiedy dokladnie kupil ostatni samochod.. jakos tak

                                  Nie wiem co lepsze.. cierpiec w srodku... czy na zewnatrz.. mam tak i tak.. staram sie bardzo nie krzywdzic siebie i innych.. nie chce.. czasami po prostu nie wychodzi.. ale nie z perfidii.. nie z wyrachowania.. z bezsilnosci...

                                  To co napisalas o jednym dniu.. znam z autopsji.. z tym, ze ja niestety.. nie umialabym czekac.. to moj problem.. musze miec wszystko na juz... brak mi cierpliwosci.. sa osoby.. faceci.. przy ktorych czulam sie bezpiecznie.. przy ktorych czulam sie taka spokojna.. taka szczesliwa.. a jednak.. psulam.. moze wlasnie dlatego zeby ktos mnie nie uprzedzil.. tego mechanizmu nie jestem w stanie jeszcze opanowac.. jesli Ty umiesz.. zazdrosc.. wiem tez, ze nikt nie przyjdzie mnie zbawic.. nie wiem kim ta osoba musialaby byc.. aniolem czy diablem.. a moze tym i tym... na raz..

                                  Tez jestem sama... na wlasne zyczenie.. ku zdziwieniu wszystkich postronnych.. to juz trwa ponad 2 lata.. oszczedzam sobie bolu... i innym.. emocjonalnie sie izoluje... pustke wypelniam znajomymi.. i nic nie znaczacymi znajomosciami opartymi na zwyklej sympatii i sexie.. ktore nie trwaja dluzej niz 2 miesiace.. przewaznie tydzien...dwa.. czasami jedna noc.. intensywnie ale bez ofiar... jak widze, ze ktos cos chce wiecej.. ucinam.. zostawiam.. to prostrze..
                                  Czasami ktos mnie uprzedzi.. ale nie boli bardzo.. nie trzyma dlugo.. ego wyje.. serce nie.. bo sie nie angazuje...

                                  Duzo pracy przede mna.. nade mna.. wazne, ze sie chce.. zyc i mimo wszystko byc szczesliwym.. bez znaczenia czy samej czy z kims.. w tym momencie tak mam
                                  • canoine Re: ciach-ciach 21.01.13, 18:20
                                    JA, JA, JA i JA. do obrzydzenia. nie można nigdzie zaistnieć, ani przez chwilę. bo wszędzie napada mnie czyjeś JA, które jest zawsze ważniejsze. chyba, że sobie wymuszę 5 minut dla siebie. ale i tak nikogo nie obchodzę. nie mam złudzeń. Ty też masz MNIE w dupie. i koleżanka poniżej także. ważne jest tylko JA. JA i nic poza tym. pierdolę to.
                                    ten jeden dzień istniałam dla kogoś, kto mnie słuchał, kogo obchodziło, co czuję i myślę. na różne tematy. to było niesamowite.
                                    jestem sama przez całe życie. nie jakieś tam tylko 2 lata. bo nigdy nie istnieję. czasami mam wrażenie, że ludzie się dzielą na 2 kategorie: tych, którzy błyszczą na pierwszym planie i tych, którzy są tłem. wszędzie. jestem tłem. to cholernie przykre.
                                    nieważne. to idiotyzm szukać odrobiny przestrzeni na forum zapatrzonych w siebie borderów. JA, JA i JA. ale nie ja. nigdy. może czas się z tym wreszcie pogodzić i iść w cholerę..
                                    • toxic_chick Re: ciach-ciach 21.01.13, 18:59
                                      > JA, JA, JA i JA. do obrzydzenia. nie można nigdzie zaistnieć, ani przez chwilę.

                                      LuZzzzzz... nie o istnienie chodzi ani o JA.. to nie cel.. rozmawiamy.. dyskutujemy.. kazdy opiera sie na swoich doswiadczeniach i przemysleniach.. skad ja moglam wiedziec, ze podajac jakies tam swoje.. naraze sie... nie byl to cel.. nikt nie jest wazniejszy.. a juz na pewno w tym miejscu.. tutaj kazdy moze napisac co chce.. czasami sie narazic.. czasami posmecic.. czasami napisac cos waznego.. Ostanio bylas taka pewna siebie.. taka ironiczna.. i tez duzo tam bylo Twojego JA.. nawet jesli nie zdajesz sobie z tego sprawy.. ale mi to nie przeszkadza.. wrecz przeciwinie.. bardzo mi sie podobalo... moc dalo sie wyczuc.. a teraz.. to ja juz nie ogarniam.. :-/

                                      Nie wiedzialam, ze opisana sytuacja byla jedyna, wyjatkowa... bardziej potraktowalam ja jako pewna ilustracje.. obrazek... spokoju i zrozumienia... nie znam Cie.. nie wiem co masz w glowie.. nie mam pojecia kim jestes.. tutaj sa tylko slowa.. i interpretacje.. nie koniecznie przez JA.. gdybym miala w dupie CIEBIE i bylabys tlem.. w ogole bym nic nie napisala... nie chcialoby mi sie..

                                      I przypomniam Ci, ze to ja jestem ekspertem od chujów, mujów i dzikich węży ;) tego JA bys nie chciala ;) gwarantuje :-)

                                      • canoine Re: ciach-ciach 21.01.13, 19:17
                                        rozmawiamy, dyskutujemy.. inne zawsze miałam pojęcie o rozmowie niż dwa monologi, w których każdy opowiada o swoim JA. i nie wiem na co liczyłam tym razem.
                                        czasami (rzadko, bo nie mam złudzeń) potrzebuję pogadać. wygadać się. o sobie. ale nikt nie słucha. każdy zajęty swoim JA. więc ja słucham. słucham i słucham do wyrzygania. i nie istnieję. równie dobrze mogłoby mnie nie być. i co z tego, że wtedy odszczekałam? dziś jestem małym dzieckiem, które nigdy nie czuło się kochane. które zawsze było tłem, chociaż wynoszone na piedestał. istniałam w życiu jedynie w dwóch przypadkach: jako problem (nie swój, nigdy, ja nigdy przecież nie miałam problemów, nie mogłam, nawet moje problemy były problemami innych i ja byłam ich problemem) albo jak sobie zasłużyłam. nieważne. jestem pustą marionetką. tłem. narzędziem. przedmiotem. i nienawidzę dziś swojego życia. ale to nic. bo przecież mi przejdzie i wszystko wróci do "normy".
                                        jestem żałosna i znów wymuszam skupienie na sobie. to smutne, że jeśli nie wymuszę, nigdy się mnie nie zauważa. chyba że jako problem. albo sobie zasłużę..
                                        • insekret Re: ciach-ciach 21.01.13, 20:30
                                          A może otwarcie czyjegoś ja jest zauważeniem Ciebie.
                                          Informacją.
                                          Że rozumie.

                                          Słowa.
                                          Interpretacje.

                                          Podstawa interpretacji ? Stan ducha ?
                                          Czy go zmienić ?
                                          Jak go zmienić ?

                                          Światło tyle zmienia , choć rzecz się nie zmienia.
                                          Ciemność tyle zmienia , choć rzecz się nie zmienia.
                                          Miłość......
                                          • toxic_chick Re: ciach-ciach 21.01.13, 21:15
                                            Milosc to gowno.. reszta ma sens
                                        • toxic_chick Re: ciach-ciach 21.01.13, 21:13
                                          Trosze nie jestem w formie... nie dzis... ale rozumiem wszystko.. nie znikaj.. jestes zbyt cenna..
                                        • toxic_chick Re: ciach-ciach 22.01.13, 13:30
                                          A moze to tez kwestia czasoprzestrzeni.. moze niekompatyblinosci... moze zmiennosci.. trafic nie trafic...skupic sie na kims.. odebrac slowa zgodnie z intencja autora... a nie przez jebane ego.. kwestia pory dnia.. stanu ducha...glowy.. border nie border.. kazdy tak ma.. moze tylko nie tak zmiennie. bardziej spokojnie.. przewidywalnie..

                                          Ja Cie slucham... rozumiem.. Jestes.. i nie jestes sama.. Istniejesz.. nie jako tlo czy problem.. nie musisz krzyczec.. zasluzyc..zeby miec atencje...masz ja.. niewymuszona..

                                          Masz tez swiadomosc tego, czego Ci brakuje.. to wazne... bardzo wazne... dostrzec.. jeszcze wazniejsze.. wypelnic puste.. ja nie umiem.. na chwile tylko.. pozniej jakos franca wraca







                                          • brz_a_sk Re: ciach-ciach 22.01.13, 19:53
                                            czasem decydująca jest ta chwila przerwy
                                            zawahanie
                                            czy ja tak myślę
    • canoine Re: ciach-ciach 17.01.13, 22:47
      i na smutek
      wiadro rzygowin
      a spodziewać by się można głupio i naiwnie
      zrozumienia
      w tym jakże wrażliwym towarzystwie
      kiedyś by mnie to wzruszyło
      może nawet zabiło piętnasty raz w ciągu doby
      ale ile można umierać
      w końcu nic nie zostanie

      jakby ktoś jeszcze chciał sobie poskakać - zapraszam. jebie mnie to.
      • czita88 Re: ciach-ciach 20.01.13, 10:19
        To forum naprawdę.... Ech... Bez komentarza.

        Co do wątku to wg mnie to nawet nie jest (w moim np. przypadku) "wyjście" tylko już chyba po prostu przymus... Skoro gardzę niemal wszystkimi, którzy nie gardzą mną, a nie gardzę i czuję pewien respekt jedynie wobec tych, którzy mają mnie w dupie, to jakie może być inne rozwiązanie niż życie z dala od wszelkich bliższych relacji? Szacunek i sympatia na siłę nie sprawdzają się wcale, a zabieganie o tych, na których [wydaje mi się!!] że mogłoby mi zależeć nie działa absolutnie... Zresztą zbliżanie się do kogokolwiek zawsze daje efekt w postaci przejrzenia na oczy i dostrzeżenia miliona wad, chorych zachowań -> pogardy. W drugą stronę także (ile mogę udawać normalną, czy nawet pozytywnie porąbaną, a jeśli nie udaję od samego początku i nie ukrywam niczego, a spotyka się to z akceptacją, to... gardzę nią, tak samo jak i zachwytem nad moją lepszą wersją, która niewiele ma wspólnego z prawdą). Labirynt bez wyjścia. Wiem, że większość tych postaw wynika ze stosunku do siebie samej, i mimo, że jest on bardzo zmienny i chyba już dużo mniej zależny od relacji z innymi, pełen nienawiści i obrzydzenia jedynie czasami, to normalny na pewno nie będzie nigdy... Najlepiej porzucić marzenia i wizje idealnej przyszłości, mieć wszystko w dupie, nie przejmować się byle czym, raczej porównywac non stop z tymi, którzy mają gorzej (czy z momentami w własnym życiu, kiedy było strasznie), nie oczekiwać niczego więcej, a jeśli się przydarzy, to cieszyć się, ale nie przyzwyczajać, nie tworzyć w głowie wyobrażeń cudownej kontynuacji. Żyć tu i teraz (a nie nadzieją czy wspomnieniami), nie myśleć za dużo, ale nie działać bezmyślnie. Od dzieciaka uciekałam przed rzeczywistością w marzenia, wypchałam sobie nimi łeb, i gdzie mnie to zaprowadziło ??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka