conte44
24.03.15, 13:05
Panowie (piszę w tej formie, gdyż panów podeptanych jest tu jakby więcej), co Wy się tak użalacie nad sobą? Zamiast skakać do góry, że okleiliście się wreszcie od pasożyta, to Wy uprawiacie jakieś cierpiętnictwo. Tak trudno zrozumieć, że laska bpd w związku to kanał?! I te duperele, które Was zajmują... Kto kogo zostawił, kto tęskni, mimo, że nie ma za czym, jak się odegrać, "uratować" świat i ludzi (tu: kolejnych partnerów bepedetki) od "tego zła", itd. Tak jakby to miało, k_rwa, jakiekolwiek znaczenie dla Waszego przyszłego życia. Czy tak trudno zrozumieć, że bpd to ludzie (?), którzy są pozbawieni empatii i niestety wyższych uczuć, humanitaryzm to dla nich puste słowo, a podłość drogowskazem. I czym to tłumaczą, nikogo nie powinno interesować. Mają wewnątrz pustkę, którą czymś - co jakiś czas - muszą wypełnić. A że dobra doświadczyli w życiu mniej niż zła, to robią wszystko, żeby tym złym się pławić (siebie i innych niestety). Poza tym, uczucia dobra są mniej intensywne, niż uczucia zła (jak znajdziesz 100 zł., to twoje odczucie subiektywnego szczęścia jest niższe, niż odczucie subiektywnego nieszczęścia kiedy zgubisz 100 zł. A przecież wartość banknotu ta sama). Pustkę trzeba w bpd wypełniać. Czymkolwiek, aby intensywnym, bo próg odczuwania jest wysoko. Dla wszystkich oburzonych tym tekstem, proponuję chociażby przeczytać ostatnie odpowiedzi rudejsuki21 na tym forum. Widzicie tam człowieka? Bo ja nie. Mutant jedynie. A Wy szanowni podeptani za kimś podobnym tęsknicie, czujecie się skrzywdzeni albo boicie się kontaktu, bo może ulegniecie...? Chłopy, ogarnijcie się!