confused90
07.12.17, 01:30
Ostatnio bedac u psychiatry i opowiadajac o ponownym nawrocie depresji oraz 10 ltniej bulimii, lekrz zasugerowal, ze moge miec cos jeszcze... (w sensie zaburzenia psy)
Zaczelam szukac i wypisz wymaluj znalazlam nazwe na moj paskudny charakter..
Zawsze myslalam, ze sama z wyboru/genetyki/wychowania czegokolwiek jestem taka destrukcyjna i toksyczna dla innych... Ale okzalo sie, ze jest na to nazwa medyczna.
Generalnie drodzy Panowie...moj ex nie rozumial tego zaburzenia, rowniez go nie znal tak jak i ja. XZgadzam sie z wieloma osobami co tutaj sie wypowiadaja. Opowiem o sobie, zeby zaraz nie natknac sie na fale hejtu. Jako border, nie mam sumienia...nie mam skrupółow by zdradzic ukochana osobe, ktora by mi sierce oddala. Zadnych wyrzutow sumienia. Czasami az sie sama boje swoich reakcji. Najgorsze tez dla mnie jest, ze w zwiazku jest slodko "az do porzygu", a sekunde pozniej cos mnie zdenerwuje i czuje sie tak bardz tym faktem skrzywdzona, ze facet ktorego kochala sekunde temu, teraz jest dla mnie wrogiem nr 1. Nie wiem czy kiedykolwiek stworze normalny zwiazek. Nie wiem czy to jest cecha bordera..... ale taka hipokryzja mnie smieszy. jednej strony jestem sklonna do zdrady/flirtow..... ale gdyby moj partner to zrobil, to bylby absolutny koniec zwizku.
Odnosnie postepowania z nami, chyba tak jak niektorzy z Was pisza, najlepiej mowic spokojnie, nie wdawac sie w kłótnie, porozmawiac i wyjasnic sytuacje dopiero jak sie ochłonie.