Dodaj do ulubionych

Małe pytanie...

16.11.08, 00:38
Witam
Od pewnego czasu mam kontakt z osobą która zdaje się mieć pewne cechy świadczące o BPD takie jak zespół przyciągania - odpychania (niemal książkowo przebiegający), częste i bardzo gwałtowne zmiany nastroju, agresja werbalna i inne nieprzyjazne zachowania, depresje, zwłaszcza w dni kiedy coś nie idzie według "skryptu", agresywna reakcja na niektóre zwroty, słowa, można by tak wymieniać bez końca.
Chciałbym się dowiedzieć od Was, ludzi z napewno większą ode mnie wiedzą i doświadczeniem, jak podejść do takiej osoby? jak stać się jej bliższym i w efekcie jak można jej pomóc.
Nie boję się czasu, moim głównym problemem nie są również zachowania i powodowany nimi ból. Na to udoporniło mnie częściowo tzw. dzieciństwo i umiem sobie jakoś z tym radzić. Poza tym nie chcę i nie będę uciekać od kogoś tylko ze względu na to że ma problem. Sam zawdzięczam swoje społeczne istnienie kilku osobom które poświęciły lata swojego czasu tylko po to, żeby pomóc mi wyjść ze stanu kompletnej izolacji.
Jedyną rzeczą której się obawiam, to moja mała dolegliwość - syndrom aspergera (z którym staram się walczyć) i świadomość że wykonuję mało bezpieczny zawód w którym efekty niekorzystnych zbiegów okoliczności mogą się boleśnie odbić na reszcie życia. Chciałbym bowiem nawet w najgorszym przypadku być potrzebny komuś więcej niż rybkom czy psu.
Będę wdzięczny za jakąkolwiek pomoc lub wskazanie.
Obserwuj wątek
    • liczby-11 Re: Małe pytanie... 16.11.08, 00:56
      To bardzo interesujace, ze chcesz pomoc komus, kto tej pomocy potrzebuje. W Twoim przypadku pomoc moze polegac na uswiadomieniu tej osobie, ze ma takie objawy, z ktorymi na pewno jest jej zle. Obserwuj ja wiecej. Moze miec zaburzenia depresyjne, a nie od razu borderline.Musisz przeczytac sobie w Wikipedia o Borderline. Jest to zaburzenie bardzo skomplikowane. Nalezy przejsc testy
      • jarek123431 Re: Małe pytanie... 16.11.08, 03:08
        Szczerze mówiąc zawsze w życiu wyznawałem zasadę nakazującą traktowanie innych tak jakby się chciało być potraktowanym samemu, więc dla mnie to raczej nic nadzwyczajnego, ale jeśli tak Uważasz...
        Co do wikipedii i innych źródeł, to już czytałem i poznałem charakterystyki, dlatego pozwoliłem sobie zadać takie a nie inne pytanie, zwłaszcza że w znacznym stopniu odzwierciedlały to co się dzieje, to co wyczytałem na forum też było kalką, co w połączeniu z ostatnimi wydarzeniami zmotywowało mnie jeszcze mocniej.
        Co do zaburzeń depresyjnych to jeśli mógłbym Cię prosić o powiedzenie czemu tak Uważasz? Bo z tego co zauważyłem to jedynym elementem łączącym jest dysforia. Prawda jest jednak taka, że nauczyłem się z języka pozawerbalnego rozumieć tylko intonację, więc może jest coś czego nie zauważyłem. Jest to możliwe, bo miewam problem nawet z interpretacją dość prostych ruchów.
        Co do testów zaś i terapii samej w sobie to zgadzam się całkowicie, tylko mam świadomość tego, że dla większości osób podjęcie tego nie jest decyzją łatwą.
        • liczby-11 Re: Małe pytanie... 16.11.08, 13:29
          Wlasnie! Kazdej osobie z zaburzeniami emocji trudno jest zrozumiec, ze potrzebna
          jest jej terapia i testy psychologiczne. Uswiadomienie sobie, ze chorym sie jest
          to polowa leczenia. Pozniej musi przyjsc pokora, ktora jest niezbedna w
          leczeniu. Ale do tego trzeba dojrzec. Jezeli osoba, ktorej chcesz pomoc jest
          bardzo mloda, trzeba po prostu cierpliwie czekac. Na pewno przyjdzie wlasciwy
          moment, aby jej pomoc. Mozesz jej powiedziec, ze Ty jestes teraz szczesliwy, bo
          zrobiles sobie testy psychologiczne i odbyles terapie. Miales klopoty z wlasnymi
          emocjami, zle spales, miales slaba koncentracje itd.itd. Teraz to wszystko
          minelo.I nie mow jej o testach jej, tylko caly czas o tym jak to Ty teraz sie
          czujesz. Uwierzy, ze nie tylko ona jest chora: ma problem, ale i Ty i inni. Caly
          czas ciesz sie tymi testami. Mow, ze dzieki testom masz lepsze relacje z innymi.
          Przy tym obserwuj ja. Wiem, ze jestes bardzo cierpliwy i bardzo dojrzaly, aby
          cos takiego poprowadzic. Trzymaj sie. W GORE SERCA!!!.
          • jarek123431 Re: Małe pytanie... 22.11.08, 18:48
            Tak, a jeszcze gorzej jest jej to wytłumaczyć i skłonić do działań
            aktywnych, a nie do przymowania wszystkiego tak jak jest. No ale to
            w sumie rola moja i wiadomej osoby.
            Teraz mam kolejny cichy okres, nie wiem czy będzie on dłuższy, czy
            krótszy. Ot rzeczywistość... Najgorsze są tylko chwile w których z
            przyciągania przechodzi na odpychanie - nie jestem w stanie nadal
            podejść do tego ze spokojem. Choć powinienem.
            No nic... Pozostaje się przegrupować, odpocząć, przyszykować do
            nadchodzącego za dwa miesiące wyjazdu, wziąść szczepionki, pospać
            nieco dłużej, wyjechać sobie na kilka tygodni, dać się zluzować
            nerwom i przygotować do tego co będzie, by nie stracić ich po
            powrocie, tak jak to mi się raz kiedyś zdarzyło...
            Swoją drogą to jak Uważasz czy lepiej na pewien czas zniknąć (bez
            względu na wszystkie tego negatywne konsekwencje), czy próbować
            utrzymywać z nią kontakt, nawet nielubianymi przeze mnie e-mailami?
      • niebezpzwiaz Może masz NLD a nie ZA? 23.12.08, 12:21
        NLD to zaburzenie uczenia się pozawerbalnego, które może występować
        albo pod postacią utrudniającą głównie zdolności matematyczne i
        motoryczne, albo jako wyraźne upośledzenie w kontaktach społecznych
        i komunikacji.
        Osoby z NVLD wcześnie uczą się mówić i mają bardzo dobre
        umiejętności językowe orz pamięć. Podobnie jak osoby z ZA, mogą
        wykazywać intensywne zainteresowania, rytuały i czynności rutynowe
        oraz stereotypowe zachowania. Mają problem z odczytaniem komunikatów
        niewerbalnych (np. unikanie kontaktu wzrokowego, nierozumienie
        gestów i wyrazu twarzy, brak wzajemności w kontaktach). Duże ryzyko
        ZOK, depresji, problemów ze snem (również tak jak ZA).
        Osoby z NLD mają jednak znacznie lepiej rozwinięte umiejętności
        wyobrażeniowe (np. zabawa, rozumienie uczuć innych), więc nie
        powinny być klasyfikowan jako należące do spektrum autystycznego.
        • jarek123431 Re: Może masz NLD a nie ZA? 31.12.08, 00:48
          Moje pytanie - Na jakim poziomie występuje to w NLD? Bo ja nigdy nie byłem w stanie wyczuć uczuć czy zamiarów... Np. Nie potrafiłem zrozumieć uczuć osoby z którą rozmawiałem dopóki nie zostały mi one okazane w sposób dosłowny, choć i wtedy miałem z tym nielada problemy i czasami i się nie udawało. Coś takiego jakbym widział świat bez kolorów.
    • liczby-11 Re: Małe pytanie... 22.11.08, 21:59
      Co to jest syndrom aspergera? I co bylo powodem Twojej kiedys kompletnej
      izolacji? Jezeli moglbys mi odpowiedziec na te pytania bylabym Ci bardzo wdzieczna.
      • jarek123431 Re: Małe pytanie... 23.11.08, 02:29
        na prawdę chcesz to wiedzieć?
        Do mojej izolacji przyczynił się całokształt, najpierw był brak
        akceptacji ze strony najbliższej rodziny, ciągłe walki wewnątrz
        niej, agresja werbalna, fizyczna. Generalnie bez względu na to czego
        nie robiłem w domu i tak byłem najgorszy, byłem debilem, można mnie
        było spokojnie uderzyć np. w brzuch za to, że np. padało i jeśli
        zrobił to ktoś z trochę dalszej rodziny skomentować np, że żartuje,
        to samo z lżeniem i ubliżaniem. Można mnie było też wypierdzielić z
        domu co też robiono, itd itp. Z fajnych rzeczy z przeszłości był
        epizod z podstawówki gdy zostałem skopany przez kilku mniej
        rozgarniętych rówieśników. Gdy o tym powiedziałem w domu, najpierw
        była awantura, potem wyzwiska, a na koniec zostałem zatargany za
        włosy by przepraszać mamusie tych co mnie zaatakowali za
        nieprzyjemności które ich spotkały. Jak dodasz do tego moje
        ograniczenia wynikające z aspergera, czyli między innymi
        nieumiejętność czytania języka pozawerbalnego i wynikający z
        całokształtu kompleks niższości i izolację od rówieśników zarówno w
        szkole jak i poza nią, bycie zerem w szkole i piątym kołem u wozu w
        domu to masz już pewien widok na to co spowodowało tą izolację.
        Co do aspergera, to szczerze mówiąc dość długi wywód by się z tego
        zrobił więc podrzucę namiary na nienajgorszą prezentację opisującą
        to w łatwy i przystępny sposób.
        campus.houghton.edu/orgs/psychology/Asperger/tsld002.htm
        Jak zapewne zobaczysz nie jest to zbyt przyjemne, no ale cóż... Tak
        to bywa...
        Przepraszam za źródło w języku angielskim, ale uważam że jest
        krótsze i bardziej skondensowane niż artykuł w Pl wikipedii
        Jeśli Będziesz potrzebować większej ilości informacji to daj znać,
        będzie mi miło odpowiedzieć na Twoje pytania.



    • liczby-11 Re: Małe pytanie... 24.11.08, 13:07
      To, co Ty przeszedles to koszmar na jawie. Myslalam, ze tylko ludzie z bpd cos
      takiego przechodzili tylko nie pamietaja. Natomiast pamieta cialo
      migdalowate/stara czesc mozgu/.Wtedy terapie malo pomagaja. Ale u Ciebie
      potrzebna jest terapia i to dlugotrwala, bo Twoje Alter EGo i Superego jest inne
      niz u ludzi z bpd. Calkiem inna trauma. Na pewno psycholog bedzie uczyl Cie jak
      masz u siebie znalezc to SUPEREGO. Jezeli nie, to sam zapytaj sie co to jest
      Superego i ze chcialbys je znalezc. Nie martw sie, bo Ty z tej choroby wyjdziesz
      i nawet wiem, ze bedziesz ustawicznie pomagal innym, bo masz niezwykle
      empatyczna osobowosc. Przy tym jestes uporzadkowany wewnetrznie i na pewno
      zewnetrznie. Staraj sie dalej o te swoja MILOSC. Nie przejmuj sie, ze ona jest
      taka. Ona nie potrafi byc inna. Zna tylko takie zachowanie i broni sie jak tylko
      moze. Kiedys dojdzie do tego, ze bedziecie obydwoje chodzili na terapie. A przy
      Tobie ona mialaby najlepiej. Nikt nie rozumialby jej tak jak Ty. Taka osobowosc
      jak Ty rzadko sie trafia.Wiem, ze dawniej czules sie tak, jakbys "umarl za
      zycia". Ale wygrales juz to zycie. Jestes odpowiedzialny, madry wiesz czego
      chcesz. Umiesz prawdziwie kochac, bo chcesz tej dziewczynie pomoc. Niejeden
      odszedlby od takiego przypadku chorobowego jakim jest bpd. Zycze Ci owocnej
      terapii i walki o PRAWDE i MIlosc.
      • jarek123431 Re: Małe pytanie... 25.11.08, 22:28
        Wiesz... Nie wiem, czy dla mnie nie jest już za późno na jakąkolwiek
        terapię. Raz ze względu na wyjątkowo nieprzyjazny tryb życia, dwa ze
        względu na to, że terapia którą być może w śroku trwania przerwę, bo
        wcześniej czy później będzie to konieczne. Dlatego więc chyba będę
        zmuszony wybrać trochę bardziej bolesną drogę autoterapii z
        minimalnym wpływem z zewnątrz...
        Niebawem wylatuję na jakiś czas do Luksemburga, zamieszkujących tam
        znajomych poprosiłem już o znalezienie dla mnie odpowiedniego
        psychologa, bo czy tak czy owak będę się musiał pozbyć paru jeszcze
        spraw z karku, ponadto muszę popracować nad swoimi zszarganymi
        nerwami, bo zbyt łatwo mnie się wyprowadza z równowagi a bez
        pewności siebie i z obniżonym progiem przereagowania niczego nie
        zbuduję. Staram się jak mogę, ale w chwili kiedy mimo tego co wiem
        pojawiają się pytania o sensowność i celowość moich działań wiem, że
        muszę popracować nad sobą, a zwłaszcza (znów, znów). Swoją
        samooceną, cóż... trudno to wyrobić gdy się tego nie miało przez
        ponad 2/3 swojego życia, ale cóż pozostaje? Najgorsze jest to, że
        boję się że w sposób zbyt widoczny daję ciepło i pokazuję że mi
        zależy, co w przypadku tym jest nie za bardzo wskazane. No ale
        nic... Zobaczymy jak wpłynie to na moją psychikę

        Pozdrawiam

        • liczby-11 Re: Małe pytanie... 28.12.08, 17:21
          Jarku! Co slychac w LUKSEMBURGU? Czy znalazles psychologa? Napisz, prosze...
          • jarek123431 Re: Małe pytanie... 31.12.08, 14:04
            Dzięki za zainteresowanie:) Pobyt tam (znów jestem w PL, nie wiem po
            co, ale jestem) dał mi przynajmniej odpocząć i przeżyć w miły sposób
            święta, można nawet powiedzieć że była to całkiem miła imitacja
            prawdziwych świąt, które większość z nas spędza z rodziną... Ten
            klimat naprawdę potrafi niezwykle dowartościować człowieka...
            Poza tym chciałem się możliwie mocno odciąć od świata, by sobie
            odpocząć psychicznie, zająć się zwiedzaniem, spacerami, odwiedzaniem
            miejsc w których dawno nie byłem i sobą. Oczywiście było by zbyt
            pięknie gdyby Piękna się odezwała i gdyby mi się to udało w 100%, to
            jednak nie miało miejsca.
            Co do psychologa to nawet odbyłem kilka spotkań, w Polsce zaś mam
            już umówioną wizytę na pojutrze. Będzie intensywnie, ale
            przynajmniej czuję, że te działania wyprowadzają mnie na prostą. Co
            prawda myśli które można usłyszeć w songu PSB pt. jealousy nadal
            krążą mi po głowie, ale przynajmniej już trochę lepiej nad tym
            panuję...
            Co do samego Luksemburga to kocham to miasto, jego atmosferę i
            widoki, zwłaszcza jego starą część, kazamaty, starówkę, valee de la
            petrusse, ratusz, parki, można by tak wymieniać bez końca... Sposób
            w jaki wygląda ono za dnia, we wszystkie pory roku... Samo w sobie
            działa na mnie terapeutycznie...

            No i wszystkiego naj... w nowym 2009 roku :) Oby dla nas wszystkich
            był dużo lepszy i spokojniejszy niż poprzedni...

            • liczby-11 Re: Małe pytanie... 05.01.09, 14:48
              Dlaczego wlasnie Luksemburg wybrales jako obiekt Twojego dobrego samopoczucia?
              Co wplynelo, ze tam sie znalazles?
              • jarek123431 Re: Małe pytanie... 14.01.09, 00:41
                Luksemburg lubię z kilku powodów. Po pierwsze przez to że tamtejsza
                atmosfera powoduje że czuję się tam jak w domu. Niby miasto jak
                miasto w dodatku małe, ale ma swój urok. Po drugie pamięć... Mam
                trochę przyjemnych związanych z nim wspomnień, poza tym przyjemnie
                się po nim chodzi w nocy... W istocie nawet chce się tam wyjść i
                pochodzić sobie w nocy po mieście... Cisza, spokój jak się do tego
                doda ładne widoki i to że ma taką pozycję geograficzną że jazda czy
                to do francji, belgii, holandii czy niemiec nie jest zbyt
                czasochłonna, no i oczywiście znajomych to w zasadzie mamy chyba
                wszystkie przyczyny...
    • bpd_friend Re: Małe pytanie... 24.01.09, 20:06
      jarek123431 napisał:

      > Witam
      > Od pewnego czasu mam kontakt z osobą która zdaje się mieć pewne cechy świadcząc
      > e o BPD takie jak zespół przyciągania - odpychania (niemal książkowo przebiegaj
      > ący), częste i bardzo gwałtowne zmiany nastroju, agresja werbalna i inne nieprz
      > yjazne zachowania, depresje, zwłaszcza w dni kiedy coś nie idzie według "skrypt
      > u", agresywna reakcja na niektóre zwroty, słowa, można by tak wymieniać bez koń
      > ca.
      > Chciałbym się dowiedzieć od Was, ludzi z napewno większą ode mnie wiedzą i dośw
      > iadczeniem, jak podejść do takiej osoby? jak stać się jej bliższym i w efekcie
      > jak można jej pomóc.

      Po pierwsze to nie staniesz jej się nigdy bliższym. Nawet jak będziesz miał pewność tego to to będzie tylko iluzoryczne. Poznałem jakiś czas temu dziewczynę z bpd, myślałem że się rozumiemy, rozmawialiśmy ze sobą bardzo szczerze na różne tematy i jak czytałem w necie charakterystykę osob z bpd to myślałem że to jakieś bzdury. Jednak się myliłem i ostro na tym przewiozłem...Osoby z bpd świadomie lub podświadomie manipulują faktami żeby urobić osobę tak jak chcą. Może nie tyle kłamią, ale nie mówią całej prawdy. Poza tym przedstawiają się w takim świetle, aby wywołać u drugiej osoby pewne wrażenia, że np. jest nieszczęśliwa, strasznie zmęczona, nikt jej nie chce zrozumieć, nikt jej nigdy nie kochał itd.... Dziewczyna z którą akurat ja mam kontakt robi z siebie ofiarę. To nie wynika z jej nadwrażliwości(chociaż jest wrażliwa) tylko chęci urobienia sobie drugiego człowieka. Człowiek ten myśli, że wie wszystko o chorej na bpd, wczuwa się w jej sytuację, zaczyna współczuć, stara się pomagać, ale w pewnym momencie orientuje się że tak naprawdę jest robiony w ciula... Jeśli jednak nie odkryjesz tego że jesteś manipulowany to wykończy Cię projekcją, będzie przedstawiać swoje życie tak czarno, że Ty wczuwając się w jej sytuację w pewnym moemncie bardziej zaczniesz się przejmować nią niż ona sama...depresję i wykończenie emocjonalne masz jak w banku.

      > Nie boję się czasu, moim głównym problemem nie są również zachowania i powodowa
      > ny nimi ból.

      To jest najmniejszy problem. Agresywne zachowania, zadawanie bólu itp. dorosły człowiek może sobie wytłumaczyć i to zlewać. Chodzi o to że Ty będziesz starał się jej pomóc i z tego nic nie wyjdzie...

      > Na to udoporniło mnie częściowo tzw. dzieciństwo i umiem sobie jak
      > oś z tym radzić. Poza tym nie chcę i nie będę uciekać od kogoś tylko ze względu
      > na to że ma problem. Sam zawdzięczam swoje społeczne istnienie kilku osobom kt
      > óre poświęciły lata swojego czasu tylko po to, żeby pomóc mi wyjść ze stanu kom
      > pletnej izolacji.

      Wiesz, w Twoim przypadku sprawa była prostsza, bo Ty prawdopodobnie dałeś sobie pomóc nie wykańczając przy tym innych...Wymagałeś jedynie pracy kilku osób. Poczytaj sobie o bpd i o tym dlaczego psychologowie nie są chętni pomagać takim osobom...one wykańczają...

      > Jedyną rzeczą której się obawiam, to moja mała dolegliwość - syndrom aspergera
      > (z którym staram się walczyć) i świadomość że wykonuję mało bezpieczny zawód w
      > którym efekty niekorzystnych zbiegów okoliczności mogą się boleśnie odbić na re
      > szcie życia. Chciałbym bowiem nawet w najgorszym przypadku być potrzebny komuś
      > więcej niż rybkom czy psu.
      > Będę wdzięczny za jakąkolwiek pomoc lub wskazanie.

      Rozumiem, że czujesz się samotny, ale wiązanie się z taką osobą może Cię wykończyć i to nie chodzi o zadawanie prymitywnego bólu typu agresywne odzywki, awantury, brak szacunku czy uderzenie :(

      Może uraziłem kilka osob korzystających z tego forum. Takie są jednak moje doświadczenia. Nie chcę działać przeciwko wam, tylko uświadomić co możecie robić z najbliższymi wam osobami, które szczerze pragną wam pomóc.

      • nienill Re: Małe pytanie... 24.01.09, 21:46
        > Może uraziłem kilka osob korzystających z tego forum.

        bron boze
        to jakby lepper powiedzial, ze jestem glupia, a ja bym sie miala
        poczuc urazona


        poznales jedna osobe i wyglaszasz prawdy objawione o wszystkich
        chorych?

        gratuluję
        na Psychologii pozmiom durnoty jest niższy od tego w Twoim poscie
        • bpd_friend Re: Małe pytanie... 25.01.09, 01:42
          nienill napisała:

          > > Może uraziłem kilka osob korzystających z tego forum.
          >
          > bron boze
          > to jakby lepper powiedzial, ze jestem glupia, a ja bym sie miala
          > poczuc urazona

          Teraz spójrz na swoją wypowiedź z dystansem, jeśli jesteś w ogóle w stanie to zrobić. Jej poziom i wartości merytoryczne nie świadczą zbyt dobrze o tobie. Jeśli nie masz nic sensownego do napisania w tej sprawie oprócz plucia jadem to sobie daruj ten spam.

          > poznales jedna osobe i wyglaszasz prawdy objawione o wszystkich
          > chorych?

          Tak, poznałem ją bardzo dokładnie. Poza tym wiele czytałem na temat BPD zarówno polskich jak i zagranicznych artykułów i wiem że osoby z BPD mogą się bardzo różnić od siebie, jednak taka rzecz jak projekcja występuje zawsze.

          > gratuluję
          > na Psychologii pozmiom durnoty jest niższy od tego w Twoim poscie

          Skąd u Ciebie tyle agresji ? Czyżbyś miał BPD ? Nie potrafisz odpowiadać spokojnie i kulturalnie, a może nie miałeś rodziców, którzy nauczyliby Cię podstaw dobrego wychowania ?

          Jeśli masz bpd to z takim zachowaniem nie liczyłbym na Twoim miejscu na zrozumienie przez kogokolwiek, a o pomocy to już zupełnie nie ma mowy.
          • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 25.01.09, 03:30
            współczuje Tobie, że ta dziewczyna tak bardzo ciebie zraniła. Wnioskuję to z
            twojej wypowiedzi. Wbrew pozorom jest w niej wiele gniewu.

            Cały czas zastanawiam się czy my osoby z BPD możemy kochać. Naprawdę przeraża
            mnie twoje doświadczenia. Czy naprawdę jesteśmy aż tak okrutni?
            • nienill Re: Małe pytanie... 25.01.09, 10:44
              > Cały czas zastanawiam się czy my osoby z BPD możemy kochać.
              Naprawdę przeraża
              > mnie twoje doświadczenia. Czy naprawdę jesteśmy aż tak okrutni?
              ja nie wiem "jacy jestesmy/cie"

              ale wiem, ze np. Ty przenoszac na siebie zachowanie osoby, ktorej w
              zyciu na oczy nie widzialas, postepujesz po prostu idiotycznie
              • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 25.01.09, 17:11
                1. Osoby z BPD mają problemy z związkami i mówi o tym każdy podręcznik psychologii.
                2. Czy to znaczy, że nie mogę zachowywać się podobnie do osoby, której nie znam.
                Poza tym skoro stwierdzono u mnie BPD to pewne schematy zachowań są dla nas wspólne.
                3. Niestety autorytetem nie jest dla mnie osoba, która obraża ludzi porównując
                ich do Leppera. Gratuluje wysokiego poziomu elokwencji...
                • nienill Re: Małe pytanie... 25.01.09, 19:11

                  > 3. Niestety autorytetem nie jest dla mnie osoba, która obraża
                  ludzi porównując
                  > ich do Leppera. Gratuluje wysokiego poziomu elokwencji...
                  oczywiscie
                  autorytetem jest dla Ciebie cham w bialych rekawiczkach zaslaniajacy
                  sie jednym przypadkiem naocznym i toną ksiazek
                  ale zrzucmy to na Twoje braki wynikajace z "choroby"
                  • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 25.01.09, 19:48
                    "choroby" BPD nie jest chorobą. Jest zaburzeniem osobowości. Z braku argumentów
                    obrażasz mnie.
                    Uważasz, że nie mam prawa mieć własnego zdania, staram się zrozumieć co osoba
                    związana z kimś z BPD może czuć. Chcę zrozumieć swoje błędy. Próbuję przekroczyć
                    granicę. Żałuje, że nikt nie powiedział mi tego tak dosadnie, że nie mogłam
                    zrozumieć jak bardzo ranię osoby, na których mi zależy. Czasami łatwiej jest
                    posłuchać obcej osoby bo nie czujemy z nią więzi emocjonalnej.

                    • nienill Re: Małe pytanie... 25.01.09, 20:21
                      szklanka.do.polowy.pelna napisała:

                      > staram się zrozumieć co osoba
                      > związana z kimś z BPD może czuć. Chcę zrozumieć swoje błędy.

                      z bogiem
                      i tak niczego to w Twoim zachowaniu nie zmnieni
                      • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 25.01.09, 21:46
                        Skąd wiesz?
                        Czy wnioskujesz to po swoich doświadczeniach?
                        • nienill Re: Małe pytanie... 25.01.09, 22:02
                          szklanka.do.polowy.pelna napisała:

                          > Skąd wiesz?
                          > Czy wnioskujesz to po swoich doświadczeniach?
                          niestety (dla Ciebie): widze to u innych i znalazlam potwierdzenie w
                          ksiazkach i artykulach
                          :)
                          • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 26.01.09, 00:22
                            Podejrzewam, że masz rację.

                            Jednak warto spróbować.
            • bpd_friend Re: Małe pytanie... 09.02.09, 05:52
              szklanka.do.polowy.pelna napisała:

              > współczuje Tobie, że ta dziewczyna tak bardzo ciebie zraniła. Wnioskuję to z
              > twojej wypowiedzi. Wbrew pozorom jest w niej wiele gniewu.

              Heh, pomimo wielu konfliktów, jakie zaistniały pomiędzy nami i tego że nieraz była dla mnie nieprzyjemna to ją pokochałem. To mi dawało ponadludzkie siły w pomaganiu jej. Ostatnio nawet strasznie się ucieszyłem bo przemówiłem jej do rozsądku. Zwróciłem uwagę na to że manipuluje niektórymi faktami i po dłuższej sprzeczce przyznała mi rację, przeprosiła i powiedziała że się zmieni. Nawet nie wyobrażacie sobie jak się ucieszyłem wtedy, bo to oznaczało że można z nią dojść do porozumienia, że jest w stanie zobaczyć swoje wady i chcieć się zmieniać, a to bardzo dużo.

              > Cały czas zastanawiam się czy my osoby z BPD możemy kochać.

              Nie wiem. Ja ją pokochałem jak nikogo w swoim życiu. Wiele jej zachowań świadczylo o tym, że ja jestem dla niej też kimś wyjątkowym. Nie powiedziała mi jednak że mnie kocha. Powiedziała natomiast że nie wie czy jest w stanie ofiarować komukolwiek coś więcej niż przyjaźń. To jest dla mnie przykre. To boli jeśli komuś wyznaje się tak głębokie i mocne uczucie jak moje a ten ktoś tego nie odwzajemnia. Chciałem pomimo wszystko walczyć o nią, ale ona mnie dzisiaj skreśliła ze swojego życia chyba bardziej przez głupie niezrozumienie niż to, że się nie liczylem dla niej. Siedzę teraz załamany i nie wiem co z sobą zrobić. Jestem na skraju wyczerpania psychofizycznego. Najchętniej bym skończył wszystko.

              > Naprawdę przeraża
              > mnie twoje doświadczenia. Czy naprawdę jesteśmy aż tak okrutni?

              To pewnie zależy od indywidualnych cech osoby z bpd. W moim przypadku zachowanie tej dziewczyny było do przełknięcia. Nauczyłem się czytać pomiędzy wierszami to co mówi. Trochę mnie denerwowały jej wymijające odpowiedzi na moje pytania, ale to tylko tyle. Ona była dla mnie bardzo miła, wyrozumiała i zawsze mnie podtrzymywała na duchu kiedy ja tego potrzebowałem. Napewno nie była okrutna, chociaż wiem, że wobec innych potrafiła byc złośliwa.

              Starałem się na tym forum być najbardziej obiektywnym na ile człowiek zakochany jest w stanie być :'( Proszę Was nie atakujcie mnie, bo wiem że nie mam prawa wymądrzać się w kwestiach psychologii. Po prostu sporo artykułów przeczytałem, poznałem tą dziewczynę jak nikt (to są jej słowa) zarówno pod kątem wad jak i zalet i pomimo tego....zakochałem się :(
      • jarek123431 Re: Małe pytanie... 27.01.09, 23:15
        Wiesz coraz mocniej po tym całym czasie zaczynam sobie z tego zdawać sprawę, choć jeszcze z tym walczę i zapewne będę walczył... Ot mam w sobie takie coś co niezbyt pozwala mi się poddać czy dać mi za wygraną. Zazwyczaj ma to konsekwencje pozytywne, ale powiedzmy sobie szczerze - już czuję, że jestem zdewastowany psychicznie, co śmiezniejsze, posypałem się i znów szukam psychologa. Co jeszcze śmieszniejsze, gdybym nie miał żadnej pomocy w zinterpretowaniu tego co się dzieje, już zapewne dał bym się przekonać do tego że faktycznie to ja miałem dość poważne urojenia. Przepraszam za odrobinę ironii.
        Co do wykańczania, to mnie wykańcza bardziej nieustanna huśtawka nastrojów i to w jaki sposób przekazują dane - czyli taki w którym, przynajmniej dla mnie, szalenie trudno powiedzieć czy to co zostało powiedziane mam brać do siebie, czy nie. Efektem czasami jest to że i ja palnę coś czego nie chcę powiedzieć, czego efektem jest późniejsze rozwalenie, czyli coś w czym teraz się znajduję... I na nic mi tu hinty które miałem wtedy kiedy jeszcze nad sobą Pracowała i starała się chociaż uważać na to co robi i mówi, bo niby jak mam określić kiedy się zachowuje "dziwnie" czy "niezrozumiale"? Zwłaszcza z moim małym ciężarem. Nie żalę się jednak, bo nie o to tu chodzi.
        Szczerze mówiąc nie uważam jednak żeby związek z osobą chorą na bpd był śmiertelnym ciężarem. Da się to przeżyć i czasami może być nawet całkiem przyjemnie tylko że... Osoba ta MUSI chcieć nad sobą pracować. Jeśli tej chęci nie ma, to na dłuższą metę niestety chyba jest się skazanym na dość skalistą drogę o niskim prawdopodobieństwie powodzenia.
    • szklanka.do.polowy.pelna Re: Małe pytanie... 25.01.09, 03:45
      Podziwiam Cię. Ta osoba ma ogromne szczęście, że chcesz jej pomóc. Wydaje mi
      się, że na osoby z BPD nie ma schematu. Mam nadzieję, że twoje współczucie nie
      przemieni się w litość.
      • jarek123431 Re: Małe pytanie... 26.01.09, 00:08
        Dziękuję. O przemienienie się w litość nie Musisz się obawiać, jak to pisałem kilka razy nie mam tego zwyczaju, zresztą wydaje mi się że litość mogła by czuć ona względem mnie, w sumie to ja walczę ze ślepotą, przynajmniej w pewnym sensie... Poza tym szalenie mi zależy na tej osobie, mam również wrażenie (nie tylko ja zresztą) że działa to też w drugą stronę co motywuje mnie tym bardziej. Martwi mnie tylko że podczas sytuacji kryzysowych zaczynam wybuchać i nie kontrolować tego co paplam. Nie wiem czemu zaczynam ostatnio gadać wtedy głupoty których później żałuję. Może to dlatego że jestem ostatnio wypalony nerwowo... Byłem już kilka razy u psychologa, wybieram się do następnego... I tylko jedna myśl mnie dręczy dniami - odezwać się czy zgodnie z wiedzą fachową czekać... Wiedza fachowa sprawdzała się dotychczas w tej materii znakomicie, ale ja w sumie też jestem zaledwie człowiekiem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka