Dodaj do ulubionych

P U S T K A

02.04.09, 20:35
Znów odczuwam pustkę, mam poczucie, że coś w głębi mnie krzyczy i chce mi się
wyć... Nie mogę sobie znowu wyjątkowo znaleźć miejsca.

Jak często wy odczuwacie pustkę i w jakich okolicznościach, oraz co
najważniejsze jak się pozbywacie tego uczucia???
Obserwuj wątek
    • ninagarcia Re: P U S T K A 02.04.09, 22:04
      moze opiszesz cos wiecej o swojej pustce? jestem bardzo ciekawa. mi
      sie to zdarzylo jakies 2 miesiace temu, a wczesniej 2 lata temu. Ale
      ja nie mam BPD, moj byly facet (BPD) on wspominal o tym kilka razy w
      miesiacu. U mnie bylo to za kazdym razem po kumulacji
      najmocniejszych zdarzen w calym moim zyciu; natlok mysli, emocji byl
      tak wielki, ze moj organizm przeszedl na modul "zombie". W zimie
      tego roku, wylaczylam sie z kazdej niepotrzebnej aktywnosci i
      wlaczylam 2g ruchu fizycznego dziennie - plus bardzo rekomendowana
      terapeutka powiedziala 2 cenna zdania (w r.telefonicznej i
      wystarczylo) - widze, ze sie pani chroni ( tą pustka) oraz zebym
      rozwazyla swoj wybor, w samotnosci i pojedynke, czy chce dalej brnac
      w te ciszę czy podejme decyzję, ze wybieram zycie. Mineło 2 -3
      tygodnie i wrocilam do ludzi.
      Natomiast kiedy czytam o BPD, to podobno to uczucie pustki jest
      cecha wiodaca danej osobowosci. Czy to faktycznie tak jest?
      • sysunia83 Re: P U S T K A 03.04.09, 01:15
        Co do pustki to niestety jest cholernie wiadacym uczuciem tej osobowosci.Ja
        niestety mam to czesto,czasami codziennie.Potrafie sie smiac,rozmawiac,ale czuje
        ze w srodku pusto.Albo mam normalny humor i nagle dopada mnie uczucie
        pustki,tesknie za czym,nie wiem za czym,nie potrafie tego okreslic.Czuje sie tak
        jakbym juz cos miala,a potem stracila i tesknila za tym,tylko nie wiem co to
        jest.Robie sie wtedy cholernie smutna,apatyczna i w ogole mam wszystkiego
        dosc.Mam ochote ryczec i w ogole szybciej wtedy wytracam sie z
        rownowagi.Najchetniej wtedy padlabym na kolana i walila glowa w podloge,bo na
        dodatek czuje sie taka cholernie niepotrzebna i niechciana,bezuzyteczna i
        zmeczona wszystkim.echh chyba to nigdy nie minie:(
        • ninagarcia Re: P U S T K A 03.04.09, 16:23
          aha, w mojej pustce kiedys doswiadczyłam jeszcze paniki. teraz jakoś
          nie musiałam panikowac, bo stwierdzilam, ze skoro ostatnio nie
          umarlam i nie zwariowalam, to jak poczuje te pustke tak realnie i
          doglebnie, to jakos chyba sie ulozy. Mnie jedynie zastanawial
          reakcje otoczenia - glownie ludzi wkurzalam swoja postawa:))) he he.
          wyszlam do nich szczerze - odczuwam tak pustke, i opuszczenie, a tu
          wez sie w garsc, nie uciekaj, tak nie mozna. I po raz pierwzsy w
          zyciu - powiedzialm - a mam Was wszystkich gdzies (to dopiero
          odwaga!). Choc 1-2 osoby zrozumialo i zostawili mi przestrzen,
          naprawde fajnie .
          Sysunia napisałas, ze oprocz pustki, wsciekasz sie, tak? Bo to mi
          się wydaje, ze to jedno jest nastepstwem drugiego, a potem bledne
          kolo sie tworzy. Ale jakby tak powiedziec sobie szczerze - co jest
          zlego w odczuwaniu pustki jako takiej? pustka jest ok, nie musze sie
          karac (ja np. panika i przerazeniem, co wiecej - to mi wkrecila
          matka - co z Ciebie wyrosnie, bedziesz sama, trzeba pokonywac
          trdunosci).. Czy nie jest to tak, ze ta zlosc na siebie za
          odczuwanie pustki bardziej nakreca? blagam, badz wyrozumiala dla
          mnie, tak sobie tworze hipotezy.
          • sysunia83 Re: P U S T K A 03.04.09, 16:40
            He he bede wyrozumiala:)Nawet mnie rozmieszylas bardzo pozytywnie tym ostatnim
            zdaniem.Jest w twoje hipotezie troche prawdy,ze jedno nakreca drugie.Czasem sie
            wsciekam sama na siebie za to,ze znow sie tak czuje,choc nie jestem temu
            winna.Tyle,ze ta pustka jest tak drazaca moj umysl,ze nie umiem sobie z nia
            poradzic,jest tak wszechogarniajaca,ze az boli cialo i umysl.Tego nie umiem
            nawet opisac.Zdarzaja mi sie przy tym napady leku,ale rzadziej.Wtedy zupelnie
            bez powodu mam przyspieszone bicie serca i czuje niepokoj.I moja matka uzywala
            tych samych tekstow co twoja typu:co z ciebie wyrosnie,bedziesz sama...itd.I
            niestety te slowa towarzysza mi przy wiekszosci atakow pustki,paniki,dodatkowo
            wlacza sie gniew na nia szczegolnie,za to,ze ona mnie
            krzywdzila,bila,ponizala,wyzywala.Masz tu swieta racje,wtedy tworzy sie bledne kolo.
      • marciatko84 Re: P U S T K A 03.04.09, 18:41
        Mi pustka towarzyszy od początku chyba mojego istnienia na tym świecie. Pojawia się z nikąd. Zwyczajnie nadchodzi moment, że zaczynam więcej czuć przeraźliwego bólu gdzieś w środku, to ból ściskający fizycznie niemal od środka (żołądek). I wtedy wszystko odczuwam ze zdwojoną siłą. Szczególnie odrzucenie ze strony innych ludzi się bardzo odczuwa, czuję się wszystkie jego przejawy nawet najmniejsze i trudno sobie z nimi poradzić. Niezależnie od tego co się robi i gdzie jest to odczuwa się bezsens całkowity. Natłok myśli i uczuć jest ogromny. Czasami się myśli, że za moment się zwariuje i tylko marzy się o zakończeniu danego dnia snem. A czasem po tym nadmiarze emocji nadchodzą chwile gdy przestaje się czuć (albo taki stan rzeczy się udaje). I wtedy pojawia się myśl by być samemu całkowicie ale już nie cierpieć z tego powodu, a czerpać z tego satysfakcje. Z czasem i to mija i nastaje czas "normalności", ale pustka zawsze wraca i jest z nią zawsze jednakowo ciężko. Tak wygląda u mnie pustka, ale chyba do końca nawet nie potrafię ująć wszystkiego w słowa:(
        • ninagarcia Re: P U S T K A 03.04.09, 21:32
          marciatka, jak czytam to, co napisalas, to ta pustka nastepuje
          równiez po fazie intensywnych, wzburzonych emocji czy cos mieszam ?
          czy pustka dla Ciebie jest caly ten czas: wzburzone emocje+ czas
          kiedy nie czuje sie nic. Moja pustka:) byla wtedy, jak nie czulam
          nic. Nawet ciala , tak jakbym miala tylko oczy i nawet myslenie
          idzie po lebkach, a w uszach szum.
          • marciatko84 Re: P U S T K A 03.04.09, 22:05
            Właśnie moja pustka (tak ja ją rozumiem) wiąże się również z silnymi uczuciami.
            Są to raczej negatywne emocje: pojawia się straszliwa tęsknota i ból, dokładnie
            nie wiadomo czemu. Czegoś w środku we mnie jest brak, ale to brak niemożliwy do
            zaspokojenia:( Nie są w stanie go zapełnić inni ludzie... A sama chyba też mam z
            tym problem... A po pewnym czasie pojawia się całkowity brak uczuć i obojętność
            (chyba z powodu nadmiaru tych emocji)
            Miałam taką pustkę o której mówisz w której nie byłam w stanie odczuwać siebie
            całkiem i idąc po ulicy nie wiedziałam jak dotarłam do celu bo nie do końca
            byłam ze sobą, ale to były krótkie chwile i traktuje je już jako taki skrajnie
            dziwny stan jak dla mnie:)[w moim przypadku jednak zawsze następuje to po
            silnych uczuciach]
            • ninagarcia Re: P U S T K A 03.04.09, 23:57
              wiesz co , przyszlo mi teraz do glowy,i pewnie to ogolnie ma
              zastosowanie i nawet ja w to wierze, choc bardzo trudno jest takie
              rzeczy pamietac, kiedy silne stany TRWAJA. Ale np.mnie to uspokaja.
              jak sobie na czas przypomne:)) Po angielsku sie mowi, ze sa 3F w
              sytuacji zagrozenia w swiecie zwierzat. Znasz to?. Psychologiem nie
              jestem, ale padlo to kiedys z ust jakiegos psychiatry, ktory leczy
              napadowe niepokoje. Fight, fly or freeze. Freeze to bylaby taka
              pustka. W sytuacjach zagrozenia. Jak cos sie takiego zdarzy, caly
              nasz zwierzecy organizm krzyczy "alarm" i wybiera jedna z 3 opcji.
              Gdyby sie tak zastanowic, to nie mamy wyboru i wyglada na to, ze
              musimy zawsze albo walczyc, albo uciekac, albo zamierac. Wiec tak na
              trzezwo, to latwo o tym sie o tym pisze, prawda?:) ale malymi
              krokami... Czyli te nerwy, to naturalne reakcja, nie ma innej opcji.
              pytanie co takiego sie zdarzylo, ze mechanizm obronny/ochronny
              zostal wlaczony? w sumie jak sie tak zastanowic, to logicznie
              byloby, zeby to byla moze nawet 1 mysl, 1 sytuacja, 1 interpetacja
              jakiegos faktu... wiem,ze emocje czasem sa tak silne, ze zapominamy
              o glowie, a glowa o tym, ze ma umysl i umie wybierac. ja nie mam
              BPD, ale i tak borykam sie z silnymi emocjami... podobno trzeba tez
              umacniac ducha. i moze tez cos w tym jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka