Dodaj do ulubionych

Emocjonalna impotencja-bpd

22.05.09, 13:11
Witam wszystkich tych zdrowych i tych z defektem;)
nie zazdroszcze nikomu kto zbliży się do człowieka z BPD sama jestem
chora i wiem na co mnie stać.Jeżeli macie już wiedzę o objawach to
uciekajcie gdzie pieprz rośnie. Nauczyliśmy się cierpieć i ten
schemat uparcie powielamy przez całe życie(chyba że nas oświeci;)ale
żadko to bywa)wciągamy w tę zabawę innych:dorosłych i
dzieci ,cierpią nasze zwierzęta współpracownicy i wszystko co się
znajdzie w zasięgu ręki.Każdy z nas ma w sobie bombę atomową.Jest mi
strasznie przykro ,że skrzywdziłam tyle osób i że pewnie jeszcze
skrzywdzę. Inni kochają cieszą się życiem rozwijają się spełniają
swoje marzenia a ja tkwie w martwym punkcie i udaję że żyję. Kiedyś
bardzo kochałam nie wiedziałam jeszcze, że jestem chora mój chłopak
zaczął się staczać miał problemy na studiach i sam ze sobą, gdy
wylądowałam w szpitalu odszedł odemnie powiedział ,że jestem dla
niego jak kokaina i musi ze mną skończyć bo go zniszczę.
Najsmutniejsze jest w tym wszystkim to, że ja nawet nie wiedziałam o
czym on wtedy mówi.Powiedziałam, że nie jest mężczyzną i że jest
słaby. Potem na terapiach zaczęło do mnie docierać, że to wszystko
moja wina ale było za późno. Mineło już sześć lat wiem, że o mnie
myśli ale nie chce się spotkać rozumiem to i nie naciskam.Teraz
jestem mniej zaangażowana w związek trzymam dystans tęsknię tylko
strasznie za tym co było kiedyś.
Obserwuj wątek
    • hanging_garden Re: Emocjonalna impotencja-bpd 08.06.09, 11:56
      Szcun za odwagę i obiektywne podejście do sprawy ;-)

      Nie wiem czy to Cię pocieszy (nie wiem w ogóle czy takiego
      pocieszenia potrzebujesz) ale pozwól, że podzielę się z Tobą moimi
      prywatnymi obserwacjami (tylko, żeby nie wyszło, że się tu
      wymądrzam) - ot taka refleksja mnie naszła.
      Wydaje mi się, że nikt z nas nie może powiedzieć, że jest do
      końca "zdrowy" (psychicznie). Obserwując zachowania i reakcje na nie
      (moje własne i moich znajomych) dochodze do wniosku, że każdy z nas
      ma trochę inaczej "umeblowaną" psychikę - to co dla jednych jest
      normalne (brak mi jakiegoś dobrego przykładu ale chodzi mi tutaj o
      np. przesadzone reakcje na jakieś zachowanie - reakcje negatywne ale
      i pozytywne... np. wybuchanie głośnym śmiechem bez lub z błahego
      powodu) dla innych może być zachowaniem "chorego psychiczne". Ktoś
      kto na to patrzy powie: wariat/ka. Kto inny: fajny wesoły człowiek.

      Może to mało odkrywcze ale wg mnie można to odnieść do reakcji na
      zachowania partnera/-ki z BPD. Ktoś "normalny", kto żyje pod jednym
      dachem z osobą z BPD i potrafi odpowiednio "umeblować" sobie
      psychikę, będzie potrafił stworzyć związek z taką osobą. Na tym
      forum jest conajmniej kilka osób, które od lat są małżeństwami,
      mimo, że jedno z małżonków ma BPD. Jakoś sobie radzą, jakoś żyją i
      się nie "pozabijali". Myślę, że osoby z BPD muszą po porstu trafić
      na odpowiednego partnera z dość wysoko ustawioną odpornością
      psychiczną a wtedy będzie O.K.
      Mnie niestety się nie udało bo i z "meblowaniem psychiki" nie do
      końca mi wyszło a i odporność mam słabą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka