Dodaj do ulubionych

historia mojej choroby

21.03.07, 08:27
witam,to co mnie dotknęło to wpierw potworne bóle głowy kończące sie
przeważnie karetką a potem utraty przytomności ,W tym okresie b.intensywnie
pracowałam, bo mąż po wypadku dostał ręte i się trochę przyłamał , a ja
wzięłam w swoje ręce pracowanie na dom i 3 dzieci. Jako belfer w Technikum z
nadgodzinami a potem załorzyłam firmę prywatną i ciągnęłam oba etaty na raz ,
Nie bywałam prawie wcale w domu, po5 latach firma sie rozrosła na 3 odziały w
europie i musiałam zrezygnować z pracy w szkole bo nie wyrabiałam. juz wtedy
miałamte bóle głowy. Stres pośpiech no i spełniam wszystkie "regółkowe
symptomy chorej na Fibrio bo i trudna przeszłość/molestowamnie/ i praca ponad
miare.No i te bolesne punkty i deprecha i przytyłam 25 kg Ale nie sprawiało mi
to trudności tyjko coraz mniej spałam , nawet zmęczona nie mogłam spać. W
Hiszpanii w morzu Śrudziemnym miałam " spotkanie bolesne z Żeglażem
Portugalskim to taka parząca trująca meduza, Oczywiście od razu podano mi
surowice itp ale pamiatkę miałam przez wiele miesięcy i nieudany pobyt w
Hiszpanii ,kiedyś straciłam na jakimś zebraniu przytomność i zawieżli mnie do
szpitala " psychonerwic" i to dobrze bo lekarz zrobił wszystkie mozliwe na
tamte czasy badania mózgu i stwierdził że jest biologiczne uszkodzenie układu
nerwowego, Dostałam rete i kazała nam z całą rodzina zmienić tryb życia klimat
i wyjechać tam gdzie ludzi będzie naj mniej - wiedział co mówi.musieliśmy
zostawić wszystko -zresztą to pamiętam z opowiadań bo ja byłam częściej
nieprzytomna niż kontaktowa,
Potem się zaczęło : wszystkie stawy nawet te malutkie w klatce piersiowej
spuchły i bolało to cholernie , męczyłam się z tym rok , z biegunkami ,
pampersami i wreszcie skierowali moją krew na p.p.jądrowe
i wyszły 4 gwiazdki co podobno było b, wysokie. od tego czasu podczas
zapalenia węzłów chłonnych skierowano mnie do Krakowa, najpierw na hematologię
potem po wykluczeniu nowotworów na immunologię do D,A,Dyczka pod kierownictwem
Prof.D.Hab.Musiała co leczę się do dziś . Ale przeszłam wszystkie możliwe
badania w kklinice 2 razy po miesiąc by mogli zacząć wykluczać powoli różne
schorzenia , bo nawet byłampodajżana o toczeń układowy, ale po pobycie w
szpitalu reumat. w Ustroniu stwierdzono radykalnie że to Fibrio o saostrzonym
przebiegu
Od 2000 r jestem na sterydach doustnych co dzień lub dodatkowo w miejsca
najbardziej bolesne, Bolało człe ciało nawet skóra , miałam biopsję tkanki
miękkej i mięśni gładkich , wynik wyszedł że w mięśniach są małe ogniska
zapalne, wykluczono chorobę układową i wyczyszczono rózne drobdoustroje z
jelit i żołądkA, potem Toksoplasmozę, choć podejżewam że stara Toksoplasmoza
do końca nie znika, cysty zostają w oczach i mózgu.brałam wszystko co tylko tu
piszecie Amoksycyl.Doksysykl.terracyklin.Eryttromec.Amguentin Metronidozol.
Fluoksytyne Metypred itd. mogę powiedzieć śmiało że po 7 latach udało się mi i
lekarzom /tym samym/ pozbyć się bólu całego ciał, Teraz bolą tylko punkty, a
tez mam zapalenie powięzi, tak więc oczy poszły mięśnie i włosy i zęby tez , W
2004 r. miałam pierwszą utratę przytomności ze zmianami w eeg i z jakimiś
anomaliami alfa i beta . Nie znam sie na tym mam mieść badania neurologiczne w
piątek , może zatrzymają mnie na dłuższe badania dodatkowe mózgu i fazy REM ,
bo nie śpię ,tak więc mogę powiedzieć że Fibrio, jest choroba b, mało znaną
przez naszych lekarzy chyba że trafi się na zespół który akurat w tym temacie
robi badania i kształci się za granica. może mam szczęście ale na razie jeżdze
co roku do Szpitala do Ustronia na miesiac -potem czuję się świetnie ,
schudłam 20 kg ,mam raz w roku turnus rehabilitacyjny z osobą towarzyszaca z
powodu padaczki, ale wraca mi chęć do zycia i chciałabym nadrobić te10 lat
stracone przeleżone w łózku,Oczywiśnie nie wolno mi nic robić mam zakaz
jakiejkolwiek pracy , ale tęsknię do szydełka i do pracy w ogródku. jeśli
lekarze ci sami przez 10 lat leczyli mnie i to uwarzam skutecznie i doszli że
to fibrio, to nie może być wymysł że takiej choroby nie ma choć po drodze
wyeliminowali mi wiele schorzeń,
jeżeli macie jakieś pytania to proszę bo może jeszcze wszystkiego nie napisałam,
Sory za masę błędów ale b, zle widzę a i nadgarski bolą ,
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • baska192 Re: historia mojej choroby 21.03.07, 17:55
      napisz cos wiecej o toksoplazmozie.Mialas ja rzeczywiscie czy byly to tylko
      jakies podejrzenia.Pytam bo ja na wlasna reke przeleczylam sie w tym kierunku i
      naprawde postawilo mnie to na nogi.To znaczy w tym sensie ,ze mialam sily
      ugotowac obiad i przede wszystkim przeszly stany podgoraczkowe ktore mnie
      doslownie zbijaly z nog.
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 21.03.07, 20:51
        dzięki za zainteresowanie tematem.Toksplasmozę podejrzewano mnie jeszcze w
        latach 80-tych i zrobili badanie krwi które wyszły pozytywnie, ale ani lekarze
        ani ja nie wiedzielismy co z tym zrobić , zdarzyło się to po 4 poronieniu i
        zaczęli podejrzewac że to to. Ale nie leczyłam a w 1988 urodziłam bliżniaki /
        parkę/ i to może sprawiło że toksoplasmoza je nie zabiła w płodzie. ale potem
        dzieci praca i jeszcze praca i resztę opisałam dopiero w Krakowie w czasie
        pobytu w Klinice Immunologii i Hemostazy na Skawińskiej podejrzewając tocznia
        układowego robili mi szereg skrupulatnych testów i wyszła stara nie leczona
        toksoplasmoza. leczenie było długie silnymi antybiotykami, ale podejżewamy że do
        końca już gdzieś zagnieżdziły się cysty i to już trudno wyleczyć, a
        Fibriomialgia i Padaczka tylko potegują bule w mięśniach i głowie no i
        oczy!!!jam możesz to lecz jak najmocniej i to tez zależy jak stare zakażenie.
        trzymaj sie i lecz je żeli jesteś młoda przed ciążą to może powodować poronienia
        uważaj!!!
        pozdrawiam


        pozdrawiam
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 21.03.07, 22:56
      zapomniałam dodac że były i są zaniki pamięci i " luki- czarne dziury" a prze4de
      wszystkim zespół jelita drażliwego , Jak sugerował Szympek to chyba te
      drobnoustroje w żołądku i powodujące chorobe wrzodową , bo tak mam , / Candida/
      , poza tym depresje i mysli samobójcze były gdy bóle były całego ciała , nawet
      skóry.ale jestem dobrej myśli dzisiaj tak jam Myalgan cieszę sie że wiosna!
    • wl23 Re: historia mojej choroby 25.03.07, 09:06
      witaj
      a skąd się wzięła u ciebie toksoplazmoza? i jeszcze jedno pytanie.Czy jak się
      zdenerwowałaś to czy bóle głowy i całego ciała się nasilały? Bóle
      męśni,stawów,pleców,cierpnięcie i drętwienie,drżenie,ostatnio doszły jeszcze
      bóle koło serca, jakbym za chwilę miała dostać zawału.
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 25.03.07, 19:26
        podobno byłam juz zakażona w dzieciństwie , bo jak po 4 poronieniu lekarze
        zrobili mi test na Toksoplasmoze to wyszło że jest i to juz długo , a miłam
        wtedy 25 lat.
        Co do zdenerwowania to właśnie to jest najwiekszy problem przy Fibriomialgii.
        Podczas stresu cZy napięcia nerwowego "blokuja sie" mięsnie , i to tez
        wewnetrzne/ jelita i żołąde/ , całe szczęście że serce ma całakiem inny "
        gatunek " mięśni i one nie sa " napinane" , Jeżeli niedawno robiłaś EKg i wyszło
        całkiem w normie jak na wiek to te " bóle " lub wrażenie obolałej całej klatki
        piersiowej to moga być , malutkie i B, drobne stawy i mięśnie w klatce
        piersiowej , Kiedyś złapał mnie taki ból na początku choroby gdy miałam tez
        obolałe stawy to przyjechała karetka i stwierdzili zawał , dopiero wynik EKG
        wyszedł normalny . to dopiero lekarz się kapnął że to bóle stawów i mięśni
        klatki piersiowej, ale ból i ojawy jak przy zawale, nie dało się oddychać i
        robiło się też słabo.
        pzry zdenerwowaniu taż zwiększają się bóle głowy i drętwienie w kończynach ,
        Taka właśnie jest Fibriomialgia, choroba PSYCHOSOMATYCZNA czyli jeżeli coś
        psychika nawala to i cały organizm zaczyna Boleć i żle pracować , a i zmęczenie
        brakiem snu lub za krótkim snem potęguje objAwy,
        Ja mogę tylko pisać co sama przeżyłam i wiem na swoim doświadczeniu , bo
        przecież nadal się lecze i poszukuję najbezpieczniejszej terapii i szukam żródła
        wyzdrowienia.
        pozdrawiam
        jak masz jeszcze jakiewś pytania to chetnie odpowiem co wiem
        3-maj się
        • jolac171 Re: historia mojej choroby 25.03.07, 21:53
          Mnie mięśnie całego ciała bolą stale tylko z różnym nasileniem, a mięśnie w
          nogach bolą o wiele bardziej niż inne i stale, i często w zależności od
          ułożenia nóg. Nieraz poleżę na boku i przy poruszeniu się łapią mnie skurcze
          stopy nogi, na której boku leżałam.
          EKG mam w normie , a serce męczy się i ledwie pika jak tylko jestem w stanie
          spoczynku.Jednak odkąd biorę Amitriptilinę, serce jakby się uspokaja.
          Boni, a jakie badania miałaś na te drobnoustroje w żołądku?I jakie ziółka
          stosujesz na zaparcia, wzdęcia? O tych ziólkach, to może w wątku o samoleczeniu
          napisz.
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 26.03.07, 00:29
            zdaje się że niedawno chyba napisałam o jelicie wrażliwym i jego skutkach. A
            jakie ja teraz stosuję zioła, Poczytaj - jest coś o Babce lancetowatej i
            Krwawniku z tego herbatki, a bakterie w jelicie to Candidia/ nie wiem czy dobrze
            wymawiam / ale pobierali mi próbki ze ścian żołądka i z jelit ale to było 10 lat
            temu.
            A nogi zawsze bola najgożej , ale na początku.
            pozdrawiam,
            • zazule Re: historia mojej choroby 27.03.07, 13:49
              Krótkie info na temat stersu

              zarówno przy borelizie jak i chlamydiach/mykoplasmach (pewnie w innych
              infekcjach tez) objawy nasilają się pod wpływem stresu i jest to zupełnie
              normalne i nie świadczy o żadnej nerwicy.

              pozdr
              zaz

              • jagoda85 Re: historia mojej choroby 27.03.07, 21:16
                Przy fibromialgii stres powoduje duże usztywnienie mięśni, i oczywiście duży
                ból. Tak przynajmniej jest u mnie.
                • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.03.07, 17:00
                  Witaj
                  U mnie też w większości ból się brał ze stresu, i to ból mięśni też jelit.
                  Dlatego prawie 2 lata przyjmowałam leki na jelito nadwrażliwe i to nie na
                  nerwicę tylko schorzenie które mam wpisane w rente tzn, Zespół Jelita
                  Wrażliwego- i brała Polprazol, Nospę Forte i Duspatarin a czasami " bombę
                  Protonową " tzn ,Helcid " 20"
                  te leki uspakajały moje skurcze jelit i pomagały zarówno w zaparciach jak i w
                  biegunce, a teraz , czasami tylko NOSPA i w razie jakiś zaburzeń trawiennych to
                  Halcid , a tak to zioła i produkty żywieniowe które mi pomagają.
                  a to w wątku " samoleczenie..." jak zapomnę to się zapytajcie i przypomnijcie mi
                  o czym mam pisać to będę na pewno o wszystkim opowiadać szczegółowo

                  Jeżeli ból paraliżował wszystkie mięśnie to wtedy bywało nie wesoło i niewiele
                  też jadłam
                  , ale ty jak masz apetyt to sobie nie żałuj! tylko rozsądnie!
                  pozdrawiam
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.03.07, 17:10
                to tez racja .
                gdy w 2003 roku miałam największe przeciwciała a znalezli i mnie trochę różnych
                zakażeń, leczenie antybiotykami , i tez szpitalne i kilku zakażeń na raz a
                jednocześnie diagnozowanie mnie poid kierunkiem Tocznia albo Fibrio- więc stres
                był ogromny . Właściwie pamiętam ile psychotropów ładowali we mnie by mnie
                trochę uspokoić i uśpić ,ale to były do 2005 roku najgorsze lata, bo choroba się
                nasiliła , objawy też a leczenie był " na różnych frontach" i tego nie
                wytrzymywałam ,
                na szczeście mam to za sobą.

                uczyłam się długo samokontroli nad własnym lękiem i stresem , i wiem że to nie
                jest łatwe.
                Mogę to powiedzieć z pewnej perspektywy, i mogę teraz o tym rozmawiać , bo sama
                przeszłam ze soba piekło , bólu i stresu i wątpliwości.

                dobrze że to teraz niektóre z nas rozumieja
                ale jest też szansa mówić o tym że można się jakoś samej pozbierać , ale to
                długa droga , lae jest nadzieja!
                3 -maj się
                pozdrawiam

            • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 28.03.07, 16:48
              " Nigdy nie jestem na dnie - albo jestem w górze albo właśnie się podnoszę"



              sorki że mnie nie było jakis czas , ale miałam badanie mózgu.
              I znów mam "KNOT" tzn,
              -że EEG wyszło paskudne jakieś tam i ine tez a w poniedzałek mam się zgłosić man
              następne ale nie spać jak najdłużej.
              Narazie wskazuje mi że na 99 % mam padaczkę tylko nie wiem czy to wynik Fibrio /
              bo z tym sobie juz radzę ? czy mam się nauczyć nowej choroby , której się
              najbardziej obawiałam.
              okulista w styczniu stwierdził że mam ogromną różnice w oku prawym i lewym ,
              stąd tak kiepski wzrok nawet w okularach / nowych , do pisania i nowych do
              chodzenia / ale zarówno w jednych jak i w drugich niepewnie się czuję , wydaje
              mi sie że mi sie w głowie kręci i na razie przyzwyczajam się do nich,
              ale jet słabsze prawe oko , Boli od roku cała prawa ręka i cierpnie i siła
              mięśniowa spadła , czasami nie utrzymuję szklanki ,boli mi przez rok sterydy w
              bark mimo że biorę je codziennie w tabletkach/ Metypred/, tak jak prawa noga , w
              zeszłym roku ładowali mi sterydy co miesiąc w biodro ale " po cichu po wysiłku -
              drętwieje i boli,prawa strona twarzy jest też mniej czuciowa od lewej i prawa
              stopa też drętwieje, Nie mam odruchu neurologicznego w "podeszwach" tzn, pod
              spodem stóp.
              Na te zmiany napięcia mięśniowego całej prawej mojej strony mam skierowanie na
              ponowny tomograf i rezonanse. choć robiłam w 2005, ale teraz coś jest nie tak

              Dizewczyny ! wiem że niektóre taz macie drętwienia kończyn , ale czy któraś z
              was miała badania neurologiczne by to zbadać?

              Chyba Myalgan o ile pamiętam też zażywa Depakinę Chromo , Ja ją zażywałam przez
              rok i przestałam, może to pogorszenie stanu jest po odstawienia leku ?
              U nas lekarze przez ten rok się spierali czy to są objawy Fibrio czy Padaczki
              więc nie brałam leków, bo przecież mimo diety ziołowej i aktywnej rehabilitacji
              to jednak niektórych leków przecież nie da się zastąpić , Ja też zakładając " na
              forum " Samoleczenie.... " sugerowałam że próbujmy jakoś szukać jak najwięcej "
              zamienników " w lekach , w których te zamienniki można znależć w żywieniu ,
              odpowiedniej diecie ,i lekach naturalnych , by wykluczyć i tak b, dużo chemii,
              która i tak musimy zażywać/ antybityki, sterydy i l34eki np. neurologiczne ,
              uspakajające,

              Przecież wszystkie szukamy swojej najlepszej dla naszego organizmu drogi leczenia,

              Trochę to co się ze mną dzieje mnie przygasiło bo do tej pory nie łączyłam tych
              schorzeń ,a Padaczki boje się jak ognia!!!
              wiem że jak może pzrywyknę znów będe szukać możliwości z " rozprawieniem się ztą
              choroba " na razie boję się co przyniosa następne badania,

              Utraty przytomności i świadomości są po za moją kontrolą mózgu i nie jest to już
              zależne ode mnie , może dlatego tak się tego boję.

              ale na razie jest wiosna!!!
              i udało mi sie zrobić obiad - na razie nie jest jeszcze tak zle by nie mogło być
              gorzej.

              ale nie boli tak jak przed dwoma laty!!!

              3-majcie się!
              • jagoda85 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 28.03.07, 21:20
                Boncia, podziwiam cię za twoje podejście do twoich dolegliwości. Jesteś bardzo
                silną kobietą. Ja się dzisiaj podłamałam. Myłam okna a właściwie to "męczyłam
                je". Powrócił ból w lewym boku. Nie wiem co to jest. Lekarka mówiła mi, że to
                jelito grube i problem z przedostaniem się gazów, ale ja nie sądzę. Bolą mnie
                mięśnie, ból przy ruchach ręki w górę był tak duży, że robiło mi się słabo.
                Odstawiłam Aglan, bo czułam się już dość dobrze, widocznie nie powinnam. Dziś
                zaczęłam ponownie zażywać Aglan, ale jak długo będę musiała to zażywać?
                Koszmar. Boncia napiszę do ciebie o mojej historii choroby, ale muszę się
                zmobilizować, a idzie mi dość ciężko, no i święta za pasem. Pozdrawiam
                • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 30.03.07, 13:41
                  jagoda
                  powiem szczerze
                  ze ja też myślę że to jelito grube
                  te bóle w lewym boku u dołu brzucha też na początku wydawało mi się że to może
                  jajnik albo coś innego, ale badania i trochę obserwacji mnie na oddziale
                  gastrologicznym dały obraz jelita drażliwego
                  Poddaj się takim badaniom bo ból zwłaszcza wcześnie rano daje sygnały że
                  końcówka jelita grubego / przed wypróznieniem/ boli i to b, ostro.
                  znaczy to że skurcze jelit są nieprawidłowe a przy naszym osłabieniu siły
                  mięśniowej w całym organiżmie - tez dotyka / wylotu/, albo końcówki naszej drogi
                  trawiennej, Mogą być osłabione tez zwieracze jelita które samo nie potrafi siłą
                  mięśni " wypchać " zawartości jelita.

                  i nie przejmuj się bo im więcej stresu tym większy ból w brzuchu,

                  nasz brzuch jest centralą odbiorczą wszystkich psychosomatycznych zdarzeń w
                  naszym ciele.

                  Ja zaczęłam od zapoznania sie i przypomnienia sobie jak jestem zbudowana w
                  środku i jak ten " mechanizm " działa ,
                  Dlatego po 5 latach moge powoli mówić że wychodzr już z objawów Jelita bo
                  potrafię stymulować swoim wnętrzem
                  powoli - to karzdy potrafi -tylko jeszcze o tym nie wie

                  pozdr
                  • jagoda85 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 30.03.07, 22:36
                    Bóle mam zlokalizowane na żebrach, rozlewają się na plecy i tak jakby bolało
                    mnie pod żebrami.Zespół jelita drażliwego mam zdiagnozowany. Problem polega na
                    tym, że mnie boli cały czas. Ulgę odczuwam po Aglanie.
                    • myalgan Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 31.03.07, 05:10
                      jagoda85 napisała:

                      > Bóle mam zlokalizowane na żebrach, rozlewają się na plecy i tak jakby bolało
                      > mnie pod żebrami.Zespół jelita drażliwego mam zdiagnozowany. Problem polega
                      na
                      > tym, że mnie boli cały czas. Ulgę odczuwam po Aglanie.




                      zespol jelita drazliwego mialam zdiagnozowany w 2001 roku chyba po 2 latach
                      bole odeszly a przyszly inne
                      mam tak sie fajnie ze nie mam wszystkich dolegliwosci razem jak odchodzi jedno
                      przychodzi inne (zeby mi sie nie wydawalo ze jestem przynajmniej jeden dzien
                      zdrowa)teraz walcze z bolem nog depresja
                      ale jest dobrze no jestem tez bardzo zmeczona ale na szczescie moge odpoczac o
                      kazdej porze i tak ten czas leci
                      pozdrawiam

                      mamy wiosne...
                      • myalgan Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 01.04.07, 05:10
                        halo
                        jestes ciezko chora? czy nie masz czasu przed swietami?
                        nadrap tu kilka slow jak ci tam leci
                        pozdrawiam
                        mamy wiosne...
              • myalgan Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 29.03.07, 05:49
                czesc nie wiem co pisac jakos tak zablokowalo mnie
                poczytam to co piszesz jeszcze kilka razy zalapie o co chodzi i odpisze
                malo dzis spalam wstalam o2;45 no nie da sie spac w nocy i koniec
                dospie w poludnie (trudno)
                ja mialam robione badania neurologiczne na te dretwe palce i bolace nogi nie
                wiem jak sie nazywalo to badanie ale wbijali mi takie igly 20 cm do miesni
                poszlam do neurologa wlasciwie z tymi nogami
                okazalo sie ze noki ok ale za to w rekach wykryto ciesn nadkarstka dlatego te
                dretwienia i bole ramienia lokcia i nadgarstka
                eeg mam w normie robilam w 2005 roku
                depakine to wlasciwie nie wiem po co bralam (jak sobie przypominam to miala
                dzialac rozluzniajaco i wplywac pozytywnie na przyswajanie reszty lekow na
                depresje)przestalam to zzerac bo po jaka najswetrza panienke mam to brac jak to
                wlasciwie na nic
                a przy okazji odkrylam ze nogi troche mniej bola jak tego nie jem(tak mi sie
                wtdaje)nie jem a czuje sie dolkadnie tak samo jak zazywalam
                to po co meczyc watrobke
                to jelito przestalo mi dokuczac tak bardzo wlasciwie to mialam jakis czas
                spokoj
                teraz znowu sie obudzilo
                i znowu zachodze czy to nie jajnik ale objawy sa takie jak kiedys
                mialam isc do ginekologa ale pojde w czerwcu jakos tak mi sie niebardzo chce
                latac po przychodniach jak mi troszke lepiej
                jem leki te wszystkie ziolka i jest nawet do wytrzymania
                chociaz wczoraj to przesadzilam na ogrodku poplewilam pod piwoniami na tych
                bolawych kolankach i dzis czuje bol w calych nogach ale taki z pracy taki inny
                (oj jak kluja i sa gorace)
                nic nie szkodzi

                pozdrawiam

                mamy wiosne...
                tak nasmiecilam na tym watku
                sorki
                aaaa zapomnialam nie pamietam czy gzies juz nie pisalam ale od 15 roku zycia
                tez mialam utraty swiadomosci i powiedzieli ze to padaczka
                nooo w 2005 roku jak pamietam psychiatra zrobil mi badania i powiedzial ze to
                nigdy nie byla padaczka tylko obkurcz naczyn krwionosnych i nie dochodzil tlen
                do mozgu
                teraz to przeszlo bo bralam jakis czas leki na rozszezenie naczyn krwionosnych
                niekiedy mi sie jeszcze zdazy pasc gdzies po drodze np. pod gabinetem u lekarza
                albo w domku jak tylko bardziej sie zdenerwuje(80 kg zywej weagi a taka mimoza
                jestem)
                • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 30.03.07, 13:48
                  witaj Myalgan
                  cos mi sie wydaje że jednak też powinnaś zrobić EEG
                  mi też wciskali wiele lai że to naczynia krwionośne i wierzyłam , aż do dziś
                  choć różnie to u nas może być.
                  ale podobieństwo mamy duże więc niczym nie ryzykujesz.

                  a z jelitem jak będziesz czytac na ten temat to też z czasem sobie boradzisz .
                  tylko pomału , to wszystko idZie bardzo powoli więc nie możemy się denerwować że
                  JUŻ nie ma poprawy ,
                  Konsekwentnie , spokojnie i mądrze możemy zacząć to wszystko kontrolowac -ale
                  powoli - bez nerwów i pośpiech.
                  A poza tym, proponuje ŻE NAJEŻY W COŚ WIERZYĆ inaczej będziemy same

                  na razie
                  potem znów coś napiszę
                  pozdr.
                • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 30.03.07, 14:32
                  Myalgan obiecałam że jeszcze cos dopisze
                  Otóz martwi mnie u ciebie :
                  - że gdzieś tam padasz gdy sie zdenerwujesz
                  - że masz zaburzenia pamieci i koncentracji
                  - jakieś " białe plamy" wogóle w czsie
                  - twoja waga? / czy kiedyś miałaś inną?/
                  - ból i drętwienie kończyn zwłaszcza górnych
                  - twój sen
                  - chyba tez wzrok?
                  - bóle głowy?
                  - może tez broblemy trawienne?


                  że miałaś EEG w 2005 roku to mało bo ja tez miałam i niby nic grożnego , też "
                  Olałam " Depakinę bo myślałam że to na depresję,

                  teraz biore codziennie Depakinę i musiało to do mnie dotrzeć że to właśnie żebym
                  nie upadała gdziekolwiek.

                  poczytaj co ja oiszę dokładnie tu itam zobacz jakie są podobne objawy 'jakbt
                  regóła'
                  ja jeszcze nie robiłam WB na Bolerkę , ale po badaniach Neurolog, to i tak sie
                  zdecyduje bo wolę mieć jasność co jest grane?

                  Ja tylko tak dla ostrozności ci piszę że w kierunku tych symptomów musisz mądrze
                  bardziej kontrolować co w twoim organiżmie " piszczy"

                  a tak to fajnie że sie nie poddajesz
                  więc ciesz się wiosną i słońcem!

                  życzę ci pogody ducha i proszę nie wyrywaj się do prac które powodują gorszy
                  stan , zacznij prosić o pomoc bliskich ci ludzi bo tobie nie WOLNO!!!

                  szanuj się!!! i na razie pa







                  • myalgan Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 01.04.07, 05:11
                    nabazgralam miedzy wierszami ale wiesz o co chodzi
                    • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 03.04.07, 18:26
                      bie jest gorzej ale najlepiej terz nie. Jestem w trakcie badań Nneurologicznych
                      / już po dwóch EEG/ a dalej tomograf i rezonanse dopiero w maju cos będę
                      wiedzieć narazie mamy wiosnę
                      i przesadzam drzewka rekami mojego męża, , i nie jest żle
                      " ptoki morde dro"

                      hej
                      • boncia1 Re: nie jestem na dnie- albo jestem w górze albo 10.04.07, 20:17
                        ...i po swietach . No ale dobrze że już po...
                        pogada nie wyszła-ciasta nie wyszły- ręka , głowa i noga bolą, ale no cóż dobrze
                        że nie gorzej.Rodzina z wyrozumiałością zjadła choć nie były to posiłki na miarę
                        moich ambicji. w większości to leżałam . Ale dobrze że jestem przytomna , w tej
                        chwili to na tym mi najbardziej zależy.
                        więc bez większych zmian jak widać. i w miarę stabilnie.
                        Nie mogę tylko spać w nocy, i odsypiam do południa
                        ach!
                        no trudno , nic innego na razie nie wymyślę!

                        Czy wy też macie az takie problemy ze spaniem ?

                        mamy wiosnę..
                        • myalgan sen 11.04.07, 05:56
                          tam u mnie popisalam jak ja spie
                          zeby ci nie bylo szkoda ze taK sypiasz
                          nie jestes sama
                          juz sie nawet nie tlumacze klade sie i juz
                          a co do swiat wazne ze bylo po domowemu nawet jak jedzonko nie bylo takie jak
                          zawsze to i tak bylo a jak nie smakowalo to juz trudno nawet jak nie pojedli to
                          z glodu jeszcze nikt nie umarl w ciagu doby
                          jak poczujemy sie lepiej to nadrobimy zaleglosci kulinarne
                          teraz my
                          reszta to nic
                          moze jutro bedzie lepiej
                          jak jeszcze spisz to moze juz dzis ci lepiej nooooo przeciagnij sie oooo
                          widzisz zaraz lepiej
                          nooooo kosteczki ponaciagaj (oczywiscie w miare mozliwosci i powoli) a wogole
                          sprawdz czy gimnastyka izometryczna ci pasuje(fajna rzecz nie meczysz sie a dla
                          ciala dosc przyjemne i u mnie nawet w miare skuteczne)
                          nie przesadzam ale dziennie cos naciagam i chyba nawe te kosteczki sie poddaja
                          tej formie gimnastyki
                          oczywiscie z takiej formy to sie nie chudnie(jestem wielkim balonem) ale na
                          cialko pomaga
                          pozdrawiam

                          mamy wiosne..

                          (kule narazie kaledzarzowa)
                          • boncia1 Re: sen 11.04.07, 08:01
                            dzięki za pocieszenie! bo myslałam że to tylko ze mną takie są numery z tym
                            spaniem, dziś jeszcze /tzn. wczoraj / nie zasnęłam choć usiłowałam sobie
                            wymyślać jakieś miłe miejsca leżąc przytulona do ciepełka męża,ale mąż o 6
                            wstał do pracy a ja siadłam przed kompem, Może o 8 się położe i tak jak ty po
                            godzince ,tu coś zrobię tam coś przeczytam i znów troszkę pośpię , ale gdy
                            policzę godziny przespane w ciągu doby to wychodzi od 4-6 to może jest nieżle?
                            Kiedyś mi pomagał NOKTOFER 1 , ale staram sie go nie brać tak stale i się
                            przemęczam.
                            A co do świąt to była katastrofa kulinarna ale , rodzinka się śmiała ze mną i
                            jakoś co mogli to jedli, Trudno nadrobię kiedy indziej , a gotowanie kiedyś to
                            była moje oczko w głowie- dziś analfabetyzm wtórny, ale z chorób bakteryjnych
                            mąż się śmieje że zrobimy na stare lata doktoraty zaocznie! he
                            Jeśli chodzi o gimnastykę to w czasie rehabilitacji miałam ćwiczenia bierne w
                            takiej "klatce" UGUL. , wiesz polega to na tym że ja nie robię żadnego wysiłku
                            tzw, mózgowego . lub nie naprężam mięśni/ bo ich nie wiele juz mam/ ale
                            terapeuci zapinają mi nogi lub ręce lub całą razem z tułowiem i w górę i na boki
                            huśtają a głowa z szyją leży na łóżku , i to mi dawało dobre wyniki choć po
                            pierwszych paru dniach byłam Dętka.
                            Chcemy jakies pomieszczenie w domu przystosować na taką właśnie klatkę i
                            kombinujemy z PEFRONU jakieś dofinansowanie do sprzętu i będzie mnie maż huśtał!
                            Ale to co ty napisałaś muszę wypróbować, tylko napisz mi co dokładnie robisz ze
                            swoim pięknym ciałem.
                            a teraz ide się przespac , do potem
                            pozdr,
                            • jagoda85 Re: sen 11.04.07, 22:09
                              Właśnie jestem na etapie takiej "klatki". Chodzę na rehabilitację. Mam
                              diadynamik na oba łokcie(bo odmawiają posłuszeństa), laser na kręgosłup szyjny,
                              masaż na cały kręgosłup, i bardzo dużo gimnastyki w "klatce", 50 minut. Macham
                              sobie biodrami i kolanami, rece mi podwieszają i sobie nimi macham , a potem
                              jeszcze walczę ze sznureczkiem. Potem jeszcze gimastyka izometryczna na
                              materacu. Razem całej gimastyki mam na jakieś 2 godziny. I byleby do 23-go
                              kwietnia. Pozdrawiam.
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.04.07, 19:11
      No i nie jest tak zle

      zaczynam powoli odstawiać Tramal i leki gastryczne , ale nie jest jeszcze tak
      jak bym chciała .
      dołożyli mi na razie Depakinę Chrono 30 i Fluoksetynę 20 z powodu tych utrat
      pzrytomności.
      ale cieszą mnie kwiatki przed domem i zieleń
      wiosna, i to jest to na co czekam!!!!

      życzę słoneczka
      • ewax100 Re: historia mojej choroby 12.04.07, 22:20
        Ciesze sie Boniu że odstawiasz Tramal-ja tez go nie biorę.Pewnie wszyscy
        czemamy na wiosne i może lepsze będzie samopoczucie.Pozdrawiam
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.04.07, 22:47
          chyba idzie ku lepszemu , no bo i wiosna i słoneczko i kwiati a najważniejsze że
          nie boli aż tak , z reszta sobie radzę i jestem dobrej myśli że najbliższe
          badania w ciągu 2 miesiecy dadzą wreszcie jakiś jasny obraz tych objawów.
          Jeszcze po sklepach się nie odważyłam wyruszyć bo nie wiele widzę a od nowych
          okularów boli mnie głowa a i tak zle widze gdy jest słońce i bliski tak że
          wychodząc na spacer musiałabym mieć okulary jednocześni na dalekie widzenie i na
          Bliskie a prócz tego z osłoną ultrafioletową. może znajdę sponsorów na takie
          okulary kiedyś a na razie to kiepsko sie poruszam. Tyle co po własnym polu , ale
          do sklepu to na razie nie możliwe.a tak lubiłam robić zakupy
          No cóż nie zawsze można mnie co się chce i wiec poczekam
          ale wiosenka postawiła mnie na nowych nogach aż się chce słuchać ptoków .
          Naprawde tego Tramalu biore mniej- idze ku dobremu!

          pozdrawiam i życzę słoneczka i ciepełka
    • myalgan Re: historia mojej choroby 18.04.07, 04:17
      a ty gdzies sie podziala
      co tam u ciebie
      jak sie czujesz
      teraz przyjda gorsze dni bo pogoda sie popierdzielila ale wyklikaj kilka slow
      niech wiemy ze zyjesz
      ej halo

      pozdrawiam

      mamy wiosne...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.04.07, 14:44
        jestem,jestem,aaa zachciało mi sie w sobotę sadzić nowe krzewy i kwiaty przed
        domem , no bo było tak pięknie! a i coś mi się chciałoooo? ach ! poniedziałek
        szewski - bolało wszystko no bo przecież musieliśmy z mężem wszystko zrobić i
        podlać . Nawet próbowałam sobie pokręcić " skorpio" ale z bolącą ręką nie wsadzę
        wstecznego tak że z jeżdżenia "D-pa ", ale podszoliłam córę.
        Dziś dopiero mniej ręce i nogi dokuczają , ale przynajmniej siedzi w ziemi to co
        nowe i deszczyk też zlał ... więc warto było pocierpieć.
        w Katowicach był grad!! BRRRR dobrze że nie u nas,
        Ale zrobiło się zimno i na razie będę się kurować w ciepełku i masować obolałe
        ręce i nogi.
        Ogólnie to ja córka i kocica wolimy wygrzewać się pod kominkiem w ciepełku , a
        reszta jest ok. czekam na ten rezonans i tomagraf i z tarczycą w lipcu mam
        termin/ guz i torbiel/może coś wymyslą jeszcze tsh / chyba tak sie pisze/ i koło
        sierpnia będę znów coś wiedzieć lepiej!
        Na pażdziernik mam skierowanie na miesiąc do Szpitala Uzdrowiskowo -
        Rehabilitacyjnego do Ustronia i tam znów mi cały organizm przez lupę pooglądają
        i będzie superrr.

        pozdrawiam wiosennie
        ach jak pachnie po deszczu......
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 20.04.07, 19:44
          nooo trochę mi się przysnęło przez ostatnie dni.Ale jak rozbolało w poniedziałek
          tak przestać nie chce , chyba na to zimno a jeszcze wieje jakby gdzieś halny
          zaczepił o naszą dolinę !
          O , A na forum nowe twarze,
          poczytam co pisaliscie i cos naskrobie.
          Na razie sie rozgrzewam...
          na razie..
          brrrrrr zimnoooo..
          • myalgan Re: historia mojej choroby 21.04.07, 04:24
            nooo bylo zimno jak jasna cholera podobno jeszcze dwa dni i znowu bedziemy sie
            cieszyc ciepelkiem islonkiem
            mnie tez wczoraj dopadly wszystkie mozliwe bole nogi
            glowa i caly kregoslup
            dzis jest lepiej jak widac na datowniku nie zawiode zadnego porannego ptaszka
            tak nieraz patrze na godzine wpisow
            sa takie dziewczyny co koncza pisac kolo godziny o ktorej ja juz jestem znowu
            na wysokich obrotach
            tak szczerze to o 23 ja juz jestem wyspana ale musze sie klasc i przemeczyc
            przynajmniej do 3 bo w chacie to jeszcze patrza na tv o taj porze i troche
            wstyd tak wczesnie wstawac albo tak pozno jak kto woli
            pozdrawiam


            mamy wiosne...
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 22.04.07, 00:19
              obolała ale żywa i świeża...
              choć zimno , to już mnie korci ogródek a ledwie się ruszam , ale pomarzyć sobie
              mogę coooo? wszytko wruwa , ćwierka brzęczy i ja też bym chciała polecieć / ale
              z taką d- to mogę tylko zatańczyć w filiżance hehe.
              dobra mocna aromatyczna herbatka mmm gorąca i taka pachnąca i już lepiej. nóżki
              rozgrzewam i ładuję się pod kołderkę a co. jutro wszyscy domownicy w domu to się
              wyśpię , może mi kawę i śniadanko przyniosą ach byłoby... a to zimno to dało mi
              w kość i nie tylko , dopadło moje wszystkie bolące punkty i głowa taka ciężka
              szyla też boli uf ! może p przyszłym tygodniu będzie lepiej
              pozdrowionka
              dla wsiech
              wiosna?
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 02.05.07, 14:09
                jest w miare ok,choć zimno to w domciu tez jest dobrze.na razie mało robie w
                ogrodzie choc niby wiosna he he.ale jak mróz pójdzie sobie to wychyle pyszczek i
                gdy mnie słoneczko połaskocze po nosie to do domu mnie bedzie ciezko zaciagnac
                , bede nadrabiac zaległosci ogrodnicze.to sa moi mali przyjaciele - uwielbiam
                patrzec jak rosna kwitna , a ja moge ich dotknac i powachac , a gdy obsypia sie
                kwiatami to jakby kolorowe wzgórza i jeziora w okół domu. ach jak pieknie.
                ale musze troche nabrac sił,
                nie musze juz czekac z rezonansem głowy do lipca , bo starzy znajomi lekarze
                wepchna mnie do Bytomia na neurologie i moze szybciutko zrobia badania, po tym
                swiętowaniu.
                chcialłbym by neurolog ustabilizował moje różne reakcje i ustawił takie leki bym
                mogła dalej robic to co lubie i chce.

                doktórka zwiekszyła mi dawki Depakiny bym nie miała "odlotów" i nawet sie trzymam.
                dzieki wam ze sie martwicie o mnie, ale na razie wiecej czytam niz pisze, bo
                łapy bola.
                mialgan dzieki za doping !!!
                miło ze sa gdzies nie tylko" wirtualni " przyjaciele !!

                trzymajcie sie cieplutko
                och z tą wiosna....
                • jagoda85 Re: historia mojej choroby 02.05.07, 18:42
                  Hej, dobrze, że się odezwłaś, bo dawno cię tu nie było. Pozdrawiam.
                  • boncia1 Re: historia mojej choroby 02.05.07, 23:06
                    ale miło jak się wraca do przyjaciół którzy się martwią!!! ach jak miło ! dzięki
                    jagódko że myślałaś o mnie , jest już w normie . Wiem że jesteś z Krakowa , u
                    kogo się leczysz , gdzie i jak długo? proponuję kiedyś jakieś spotkanko na
                    Sławkowskiej w " Kryjówce "? lubię te knajpę . dobrze że sobie radzisz z tym
                    wszystkim
                    pozdrawiam
                    • myalgan Re: historia mojej choroby 03.05.07, 03:40
                      czesc
                      cieszy ze jestes
                      nic nie pisalas myslalam ze cosik jeszcze cie dopadlo
                      ale te raczki to powinny wystukac przynajmniej jedno slowko dziennie poprostu
                      ''jestem'' i juz wiemy ze zyjesz tylko dzien nie na pisanie

                      pozdrawiam
                      milego dzionka

                      mamy wiosne...
                    • jagoda85 Re: historia mojej choroby 03.05.07, 19:04
                      Hej. Leczę się u dr Kwaśny, już ponad 6 lat. Dr Kwaśny przyjmuje na ul.
                      Śniadeckich. A czy ja sobie z tym radzę? Próbuję z różnym efektem, mam też
                      wiele dni z "dołkiem", ale staram się, żeby sobie znaleźć jakieś zajęcie, żeby
                      nie zwariować. Ostatnio nie jest u nie ciekawie, bo mam nawrót rogówki, i oczy
                      bolą. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, a i robić za wiele się nie da. Dziś
                      byliśmy na Bielanach, trochę kontaktu z przyrodą dobrze mi zrobiło. byle tylko
                      ta rogówka minęła. Pozdrawiam.
    • myalgan Re: historia mojej choroby 06.05.07, 04:08
      halo
      gzie sie podziewasz

      • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.05.07, 20:13
        jestem jestem - tylko na głowie mam śliwę i otarty naskórek , wyglądam jakbym
        ten długi łykend nie trzeżwiała i gzieś całowała sie namiętnie z trotuarem - a
        ja tylko spadłam w domu ze schodów . Ale nic mi nie jest tylko trochę poobijana
        no i głowa trochę boli.
        dobrze że jesteś na " fali " bo coś ewax nie pisze.
        3maj sie ciepełka
        pozdr
        • myalgan Re: historia mojej choroby 07.05.07, 03:40
          czesc
          to co sie stalo ze nie schodzisz po schodach tylko sobie spadasz
          jakas zawalata jestes czy co
          malo ci wszystkich bolow to se dodatkowo cos uszkadzasz
          nieee zartuje ale napisz dlaczego tak sie stalo
          ja se w sobote tez narobilam malowalam boldery i cosik w krzyze wlazlo ledwo
          oddychalam no i dodatkowo zaraz cos na bol bo co mialam zrobic
          wczoraj jeszcze bolalo ale dzis juz jest ok
          • myalgan Re: historia mojej choroby 08.05.07, 04:03
            myalgan napisała:

            > czesc
            > to co sie stalo ze nie schodzisz po schodach tylko sobie spadasz
            > jakas zawalata jestes czy co
            > malo ci wszystkich bolow to se dodatkowo cos uszkadzasz
            > nieee zartuje ale napisz dlaczego tak sie stalo
            > ja se w sobote tez narobilam malowalam boldery i cosik w krzyze wlazlo ledwo
            > oddychalam no i dodatkowo zaraz cos na bol bo co mialam zrobic
            > wczoraj jeszcze bolalo ale dzis juz jest ok

            dowalilo jeszcze bardziej mmmm
    • myalgan Re: historia mojej choroby 09.05.07, 06:04
      halo co jest
      • jolac171 Re: historia mojej choroby 09.05.07, 11:35
        Ej,dziewczyny, co Wy takie połamańce jesteście!? Trzymac sie prosto proszę i
        uważac na względy! Zdrówka!
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.05.07, 13:15
        nooo jestem cała. Mąż mnie posprawdzał czy nic sobie nie złamałam ale tylko znak
        na czole. Chyba chciałam sprawdzić przyczepność wykładziny na schodach na strych
        - a tu zjechałam i zaryłam dziobem w podłogę. Ostatni jestem słaba i może przez
        leki depakain. fluoksyt, ale i zimno mi było i w ogóle jakoś nie czuję blusa
        wiosennego.
        Dzięki za doping i że się martwicie,
        Na razie zaczęłam ' sesję' z myalganem i będzie lepiej!
        Czekam na rezonans magn.
        A ty myalgan ubrałaś za krótką spódniczkę na to zimno i jadłaś w przeciągu.
        Grzej się i kuruj
        pozdro.
        może i wiosna???...
        • gohaa_p Re: historia mojej choroby 09.05.07, 20:18
          Cos ostatnio wszyscy sie wywalaja, obijaja, ocieraja. I tu na forum i nie tyko,
          jakis niestabilny okres : ) Dobrze ze nic ci sie nie stalo boncia1! ; )
          • myalgan Re: historia mojej choroby 10.05.07, 04:36
            gohaa_p napisała:

            > Cos ostatnio wszyscy sie wywalaja, obijaja, ocieraja. I tu na forum i nie
            tyko,
            > jakis niestabilny okres : ) Dobrze ze nic ci sie nie stalo boncia1! ; )



            ,,,,jak pierdyknol kregoslup to nogi mnie bolaly
            zawsze znajdzie sie jakis plus

            mamy wiosne...
        • myalgan Re: historia mojej choroby 10.05.07, 04:44
          boncia1 napisała:

          > nooo jestem cała. Mąż mnie posprawdzał czy nic sobie nie złamałam ale tylko
          zna
          > k
          > na czole. Chyba chciałam sprawdzić przyczepność wykładziny na schodach na
          stryc
          > h
          > - a tu zjechałam i zaryłam dziobem w podłogę. Ostatni jestem słaba i może
          przez
          > leki depakain. fluoksyt, ale i zimno mi było i w ogóle jakoś nie czuję blusa
          > wiosennego.
          > Dzięki za doping i że się martwicie,
          > Na razie zaczęłam ' sesję' z myalganem i będzie lepiej!
          > Czekam na rezonans magn.
          > A ty myalgan ubrałaś za krótką spódniczkę na to zimno i jadłaś w przeciągu.
          > Grzej się i kuruj
          > pozdro.
          > może i wiosna???...



          myslisz ze to ta spodniczka
          jasna cholera to juz ten okres zycia co sie grube pantalony wklada

          a tak wogole to my wszystkie twarde dziewczyny jestesmy

          mamy wiosne...
    • myalgan Re: historia mojej choroby 11.05.07, 04:51
      gdzie ty sie znowu podziewasz
      co z tym czolem
      machnij slowko na liscie obecnosci i juz wiemy ze zyjesz

      pozdrawiam
      kupilam grube majciole

      mamy wiosne...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 11.05.07, 20:06
        hej myalgan
        wcinam ten myalgan i jakos jest ok.
        a jesli chodzi o schody to w 95" roku spadłam z całego pólpiętra i połamałam
        kość ogonową z przesunięciem kości guzicznej.
        Nie chciałam poddać sie proponowanej operacji przez odbyt, i gdyby nie
        Prowadzenie pr, firmy nie miałam szans na szybką i sprawna interwencję
        specjalisty chirurga, który podjął si powolnego składania połamanych
        kawałków.tzw. zastrzyki pomiędzy przerwy " klejąc zrobił to długo , bolało jak
        ,,, ale był mistrzem w swoim fachu !!!leki kooooosztowały..
        Tylko w tym czasie mojego składania i przerwy w prowadz, firmy jeden z Radców
        PRawnych ??- nie delikatnie mówiąc zawalił masę spraw i udawał że coś robi.
        Nie miałam potem już siły mu jeszcze wszystkiego " przypomnieć " albo"
        udowodnić" BO BŁ PRAWNIKIEM Z PLECAMI ha ha / ale to nie jest śmieszne/

        ale to tyle jeśli chdzi o przygodę ze schodami
        Na szczęście z kręgosłupem ni do dziś się nie dzieje

        AAAAAAAA propo "schodów"to dopiero będą- to mam nadzieje że jeszcze zdąże mu to
        " wytłumaczyć TEŻ PRAWNIE ale bez pleców i pieniędzy .ha ha

        Myalgan !!! tyyy nie nosisz stringów????? a co na to 2- ga połowa?????? przecież
        my dopiero teraz jesteśmy / ale ciepłe majtuchy też są wpożo.../ grzej pupę
        pozdro
        wiosna będzie w przyszłym roku...

        gdzie dokładnie mieszkasz ?



        • myalgan Re: historia mojej choroby 12.05.07, 04:59

          >
          > Myalgan !!! tyyy nie nosisz stringów????? a co na to 2- ga połowa??????
          przecie
          > ż
          > my dopiero teraz jesteśmy / ale ciepłe majtuchy też są wpożo.../ grzej pupę
          > pozdro
          > wiosna będzie w przyszłym roku...
          >
          > gdzie dokładnie mieszkasz ?
          >
          > majtochy to jeszcze da sie kupic na ten rozmiar
          sringi juz nie a zrobione z welenki smiesznie wygladaja
          nie mam drugiej polowy ja stanowie calosc
          <<<dokladnie to mieszkam na jagodowej 8 zaraz przy lesie

          wiosny moze nie bedzie
          poprostu jeszcze kilka dni i bedzie juz lato nareszcie
          >pozdrawiam
          >
          >
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 13.05.07, 19:53
      myalgan
      super że masz taki rozmiar/ to kwestia gustu/
      i własnie dlatego jesteś taka " ciepła" przynajmniej odnoszę takie wrażenie
      / miałam ten rozmiar 4 lata temu i też było ok/
      a jeżeli w tej chwili jesteś " całością" to dlatego masz się "czym podzielić z
      innymi" / nie chodzi mi o twoje piękne ciało/ ale ducha to ty maaaaaassssszzzzzzzz
      jestes wsparciem i grupą wsparcia w jednym .
      a co do mnie - to stres przeszłością mi już minął i poczułam luzik dnia
      dzisiejszego .
      nawet coś tam upiekłam - i wyszło!
      będzie do0000brze!!! i jutro też
      biorę Myalgan 2 razy dziennie - mniej boli i jest spoko.
      może i dziś wiosna ????
      przyszła ???
      chyba???
      hej

      • myalgan Re: historia mojej choroby 14.05.07, 05:17
        boncia1 napisała:

        > myalgan
        > super że masz taki rozmiar/ to kwestia gustu/
        > i własnie dlatego jesteś taka " ciepła" przynajmniej odnoszę takie wrażenie
        > / miałam ten rozmiar 4 lata temu i też było ok/
        > a jeżeli w tej chwili jesteś " całością" to dlatego masz się "czym podzielić z
        > innymi" / nie chodzi mi o twoje piękne ciało/ ale ducha to ty
        maaaaaassssszzzzz
        > zzz
        > jestes wsparciem i grupą wsparcia w jednym .


        > jako bez drugiej polowy ale mam wspanialych przyjaciol kiedys to wszystko
        opisalam to nie bede sie powtarzac
        co do ciala
        ok ok ale jak tu zobaczyc palce u nogi jak cycol przeszkadza(kiedys bylo mnie
        tylko 56 kg)a teeeeraaaaaz no w tej chorobie sie upaslam bylam biedna
        zchorowana nieszczesliwa to w jedzeniu sie zakochalam i kurcze nie umie sie
        odkochac(taka uczuciowa jestem)
        czarne dni tez niekiedy mnie dopadaja ale to nic juz wiem ze nie umre juz jest
        ok po kilku dniach znowu jest dobrze


        pozdrawiam

        mamy wiosne...
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 14.05.07, 14:04
          No dziś jest cieplutko.. a ja sie czuję jakbym obudziła sie po kilkuletniej
          śpiączce, jednak byłam od 2004 r w remisji tylko padaczka mnie obezwładniła i
          nie wiele pamiętam . "....chał chał , miał miał-o kurde! - jak to było???...
          Jakbym cos niecoś pamiętała , ale przez sen. Chyba dzięki forum i wam zaczęłam w
          tym roku trochę " wracać " do siebie" .

          myalgan
          dobrze że kochasz jeść. Coś trzeba kochać he he.
          Ale dziewczyny panika moja było w jesieni w zeszłym roku jak traciłam zmysłY
          / nie rozum tylko zmysły odczuwania/ nie jadłam bo nie czułam smaku ani zapachu
          ani łaknienia. i jelita nie chciały też pracować. Zaczęłam niedowidzać i nie
          odczuwać dotyku/ neurologicznie bez objawów bezwarunkowych/ KOSZMAR!!!/

          Teraz już trochę jem pomalutku ale cieszę się każym kęsem i smakiem i zapachem
          !Ach jakbym sobie pojadła jak kiedyś! Ach ! a tu były banany , jogurty witaminy
          , kakieś jarzynko, sok , inic więcej ,ale gdyby nie te banany.....
          Człowiek w takim stanie rozumuje przytomnie że coś z jego ciałem się dzieje i
          głową ale kojaży w krótkich chwilach i wpada w przepaść.. I panika!

          Teraz smakuję każdą chwilkę w której mnie nie było w życiu codziennym i cieszę
          się jak uda mi sie zjeść coś i przespać trochę, I jest cudnie jak rano słyszę
          jak ptoki ćwiergolą / te same jak u ciebie myalgan o 04 rano / i słoneczko i nie
          ważne że czasem trudno się jeszcze poskładać i pozbierać ale JESTEMM!!! i mój
          umysł też!!!nie zwariowałam i to jest piękne -reszta będzie dobrze WIEM.

          ... nie ma nic piękniejszego jak miłość do jedzenia...- mawiał mój kuzyn łasuch,

          jest wiosna!!
          • myalgan Re: historia mojej choroby 15.05.07, 03:31
            tak tak kocham jesc szkoda ze nie cwiczyc
            jesc trzeba cwiczyc nie to dobrze
            wiesz co
            ja tez mialam te odczucia
            wiem ze jest 2007r ale gdzie ostatnie 7 lat
            w tej mgle niewiele widac
            wlasciwie to cale dotychczasowe zycie wypadlo z mojej pamieci
            byly dni ze wogole cieszylam sie ze jestem
            aj tam co sie bede rozpisywac
            teraz jestem i to jest wazne
            ale i tak wielu rzeczy nie pamietam
            nawet teraz sie gubie
            przez pieklo przeprowadzili mnie przyjaciele
            ale i tak sie smieja ze ogladam "czterej pancerni i piesek"poraz pierwszy
            tez juz sie potrafie z tego smiac
            ogrom filmow i rzeczy z zycia ogladam pierwszy raz
            'moj pierwszy raz"

            pozdrawiam

            mamy wiosne...
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.05.07, 19:45
              Malgan napisała
              "przez pieklo przeprowadzili mnie przyjaciele "

              witaj
              mam cos w tej sprawie:
              www.ciekawostka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=273&Itemid=26
              a co do naszych podobnych obiawów i samopoczucia to ty może jesteś mną tą która
              je A ja tobą - która nie je?
              może to sa nasze dwa ciała ale rozłączone i się co parę lat zamieniamy?
              hi hi nie jestem dobra tak jak ten student w kombinowaniu i dam sobie spokój

              byłam dzisiaj w ogródku i " pzrywitałam się z gąską" / to z jakiegoś wiersza -
              nie pamiętam chyba z przedszkola/
              a teraz uciekam bo burzysko i wrócę póżniej

              wiosna...

              • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.05.07, 15:10
                jutro ponowny rezonans ! trzymajcie za mnie . Musi być ok . Potem zabiorę się
                wreszcie za resztę - nareszcie
                pozdr
                • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 19.05.07, 18:18
                  • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 19.05.07, 18:28
                    no i po nastepnym rezonansie. nic nie rozumiem......
                    " ,,, układ komorowy nieprzemieszczony, symetryczny, nieco poszerzony...
                    ,,,, przestrzeń podpajęczynówkowa nieco szersza zwłaszcza w zakresie płatów
                    skroniowych...
                    ... niewielkiego stopnia zanik korowy mózgu...
                    co jest?????
                    denerwuje się!
                    pozdrawiam
                    • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 19.05.07, 20:05
                      dostałam wynik tez na płytce cd zapisany , ale się na tym nie znam
                      ???
                      • myalgan Re:i co z mózgiem??? 20.05.07, 03:53
                        boncia1 napisała:

                        > dostałam wynik tez na płytce cd zapisany , ale się na tym nie znam
                        > ???


                        nie ma chyba tak zle
                        a plytke musi wrzucic na kompa neurochirurg
                        on ci wszystko wyjasni
                        tez tak mialam
                        tyle ze z kregoslupem ledzwiowym opis wskazywal na to ze powinnam wogole nie
                        chodzic i byc sparalizowana od pasa w dol
                        neurochirurg zobaczyl opis na plytce i powiedzial ze na taki zjechany kregoslup
                        to jest naprawde ok
                        jak ja czytalam ten opis to tez sie dziwilam czemu jeszcze chodze a i czemu zyje
                        a tu niespodzianka nawet operowac nie trzeba i jest ok

                        pozdrawiam

                        mamy wiosne...
                        • myalgan Re:i co z mózgiem??? 20.05.07, 03:55
                          wiem ze mozg to nie kregoslup ale na zapas nie ma sie co martwic
                          • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 20.05.07, 06:13

                            tak brzmiała część opisu:
                            " ,,, układ komorowy nieprzemieszczony, symetryczny, nieco poszerzony...
                            ,,,, przestrzeń podpajęczynówkowa nieco szersza zwłaszcza w zakresie płatów
                            skroniowych...
                            ... niewielkiego stopnia zanik korowy mózgu...
                            napisała pani dr.

                            podejrzewałam to od dawna bo zbyt silne miałam migreny i było podejrzenie
                            naczyniaka
                            a teraz z tego co się orientuję to może być krwawienie już po i ciągle gdzieś ta
                            krew sączy się z jakiegoś naczynka do przestrzeni podpajęczynówkowej, Jestem
                            przygotowana nawet na operację tylko juz , szybko bo teraz to mi już się śpieszy
                            i to czekanie i diagnozowanie 10 letnie me przypłacić utratą mózgu a nie mam
                            zamiennego.
                            i zaraz potem probiotyki i antybiotyki na borelkę i będę znowu używalna
                            Bo mam nadzieję że reszta juz sama się pozagajają i wyciszy jak mózg będzie
                            prawidłowo odbierał i nadawał komunikaty do moich komórek,Potem rechabilitacja i
                            znowu trochę życia!!
                            cokolwiek będzie , bedzie ok
                            tylko szybko bo mi szkoda każdego dnia!
                            pozdr
                            • jolac171 Re:i co z mózgiem??? 20.05.07, 19:57
                              Cześc Boni! Tak mi przykro,że masz wyniki niewytłumaczone, bo jest to cholernie
                              denerwujące. Sama tego doświadczyłam ,gdy scyntygrafia była dla mnie
                              niezrozumiała , a wizyta u lekarza odległa. Różne straszne myśli kłębiły mi sie
                              w głowie, a bibliotekarka ciągle czegos dla mnie poszukiwała . W końcu okazało
                              się ,że nie jest to śmiertelne i narazie nie grozi mi amputacja i to było dla
                              mnie najważniejsze. Dalej poszukuję co się dzieje z tymi nogami i dlaczego ale
                              juz spokojniej. Spokój jest podstawą dobrego działania i zrozumienia kwestii
                              również. Postaraj sie spokojnie poczekac do wizyty jesteś przecież dużą
                              dziewczynką i taką mądrą, doświadczoną.Te wielkie rzeczy nas przerażają ale
                              często okazuje sie ,że z dużej chmury mały deszcz więc uszy do góry. Jestem z
                              Tobą i chociaż trzymam kciuki, by faktycznie dobrze Ci wszystko poszło.
                              Pozdrawiam. Jolka.
                              • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 21.05.07, 21:11
                                Dzięki jolac ! spokojna to ja jestem tylko mysli są niepokojące, ale moje
                                zmartwienie przebiła moja córa która ma matury , jest juz po polskim pisemnym i
                                z biologii , a właśnie dziś miała francuski pisemny , bardzo się
                                stresuje.jeszcze za tydzień ma polski ustny " prezentacje tematu przez siebie
                                zredagowanego" i potem tylko ustny francuski i Koniec!. Bidula jest b. ambitna
                                i stres za stresem - a ja z nia Tak więc moja głowa i myśli na jej temat to moje
                                zmartwienie bona razie tylko moje.
                                Jutro mimo strajku przyjmą mnie na Neurologię o 8 rano w Krakowie z wynikami eeg
                                i rezonansu i może wreszcie ustawia jakieś leki i przynajmniej będę wiedzieć na
                                czym stoje.
                                dzięki za wsparcie
                                pozdrawiam
                                • myalgan Re:i co z mózgiem??? 22.05.07, 03:49
                                  boncia1 napisała:

                                  > Dzięki jolac ! spokojna to ja jestem tylko mysli są niepokojące, ale moje
                                  > zmartwienie przebiła moja córa która ma matury , jest juz po polskim pisemnym
                                  i
                                  > z biologii , a właśnie dziś miała francuski pisemny , bardzo się
                                  > stresuje.jeszcze za tydzień ma polski ustny " prezentacje tematu przez siebie
                                  > zredagowanego" i potem tylko ustny francuski i Koniec!. Bidula jest b.
                                  ambitna
                                  > i stres za stresem - a ja z nia Tak więc moja głowa i myśli na jej temat to
                                  moj
                                  > e
                                  > zmartwienie bona razie tylko moje.
                                  > Jutro mimo strajku przyjmą mnie na Neurologię o 8 rano w Krakowie z wynikami
                                  ee
                                  > g
                                  > i rezonansu i może wreszcie ustawia jakieś leki i przynajmniej będę wiedzieć
                                  na
                                  > czym stoje.
                                  > dzięki za wsparcie
                                  > pozdrawiam
                                  >



                                  <<<zycze ci dzis powodzenia i zeby nareszcie cos sie wyjasnilo
                                  jestem z toba
                                  moj szpital podobno strajkuje to wizyta bedzie przelozona

                                  pozdrawiam szczescia

                                  mamy wiosne...
                                  • boncia1 Re:i co z mózgiem??? 22.05.07, 19:46
                                    byłam !!1 pan dr, mnie przyjął mimo strajku ,na pewno wiem że nie zagraża mi
                                    utrata życia i na razie mózgu też ,nie mam guza i nie mam tetniaka i to na razie
                                    tyle jeśli chodzi o zagrożenia życia. ale na 06.06.2007 mam juz się zgłosić
                                    ponownie ale juz na leczenie . Na razie leki i duuuuuuuuuużżżżżooooooooooo
                                    spokoju , odpoczynku i 0% stresu. Uf! Coś tam w tym eeg nabazgrali durzo ale ja
                                    jestem zielona z tej dziedziny nauki i sobie odpuszczę do czerwca , tak samo z
                                    tym rezonansem to język medyczny - nie będę się podejmować tłumaczenia. Wazne że
                                    na razie jestem przytomna i nawet udaje mi się sensownie myśleć. Co do
                                    jakiejkolwiek pracy to powolutku - bez pospiechu- będzie dobrze!

                                    będzie desc i sikawica!!!!!
                                    wiosna.....
                                    • jagoda85 Re:i co z mózgiem??? 22.05.07, 22:41
                                      No to najgroźniejsze chyba masz wykluczone. Głowa do góry, będzie dobrze. Ja
                                      mam 6-go wizytę u dr Kwaśny na Śniadeckich. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
                                    • myalgan Re:i co z mózgiem??? 23.05.07, 04:44
                                      boncia1 napisała:

                                      >
                                      > na razie jestem przytomna i nawet udaje mi się sensownie myśleć. Co do
                                      > jakiejkolwiek pracy to powolutku - bez pospiechu- będzie dobrze!

                                      >
                                      >>>>>tak trzymaj
                                      musi byc dobrze
                                      zauwazylam ze poczatek czerwca bedzie dla wielu z nas miesiacem spotkan z
                                      lekarzami

                                      powodzenia

                                      mamy wiosne...
                                      • jolac171 Re:i co z mózgiem??? 23.05.07, 21:34
                                        Jak to dobrze,że już wszystko się wyjaśniło, kamień z serca!.Boni ten dysc
                                        tośmy se wygawędziły chyba, no nie?Trzym się!
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.05.07, 02:39
      dzięki wam dziewczyny ! jestescie super modelki na sfibrowanej fali!
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 25.05.07, 13:42
        dzis troche bolą obie ręce, a nogi i głowa cholernie w nocy- poplewiłam sobie
        wczoraj , ale za to dziś - słoneczko , leżaczek , i byczenie sie ,wiem że 10%
        mojej siły mięśni i w tym pracy to moje 100% i nie wam wrzutów sumienia że
        czegoś nie robię!
        żal tylko że nie mam ogrodnika silnego , młodego , za darmo i jeszcze cały czas
        uśmiechniętego! Ach ! ale mi się marzy!
        będzie dobrze....
        • mayka00 Re: historia mojej choroby 25.05.07, 14:01
          Boncia.......młody ,silny i przystojny...przydałby sie...przeciez mamy
          wiosne:))))
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 27.05.07, 17:52
            choćby popatrzeć ... nie mayka? ale co tam , mąż też jest całkiem.całkiem,nawet
            jest na co popatrzeć ,tylko sie jakoś mnie boi./ podczas ataków jestem na pewno
            nie pociągająca/ ale co tam-ja tego nie widzę. mam o sobie inne zdanie i
            ....ciało by chciało.....
            mamy piekną niedzielę!
            pozdrawiam
            • mayka00 Re: historia mojej choroby 27.05.07, 20:18
              hahahahaha Boncia...pewnie,ze tylko popatrzeć...mój jest też całkiem
              całkiem...tylko cholerka jakos wcale nie chce sie mnie bać:)))...a co do
              wyglądu to jakos człowiekowi wszystko jedno jak cale ciało boli...w przebłysku
              dobrego samopoczucia cos tam koło siebie zrobie...tylko cos tych przebłyskow
              coraz mniej....ale co tam!!!...jak to pisze myalgan...mamy
              wiosnę...pozdrawiam:))))
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.05.07, 14:15
                ha ha ...właśnie,chyba sie mój tez boi mnie i mojego wyglądu... choc ile mogę
                -tyle robie. Szkoda że nasze 10%możliwości, są dla nas 100%- a dla naszych
                najbliższych : mają 100% możliwości, a nam dają tylko 10%/ ze strachu o nas ???
                czy może myslą że my to juz myślimy tylko o chorobach ... ha ha
                " najlepszym lekarstwem na chore ciało to,to by nie bolało ,to drugie ciało i by
                się chciało..."
                mamy wiosnę...
    • myalgan Re: historia mojej choroby 28.05.07, 04:47
      no czesc
      i tak sie chwalicie innym smak robicie
      chociaz tez mam malego fajnego tylki barerie drogie hihihih

      pozdrawiam

      mamy wiosne...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 28.05.07, 14:22
        myalgan : chwalić sie to my nie mamy czym, chyba że inii o nas myślą inaczej-ach
        pomarzyć,pomyślec, popatrzec i westchnąć głosno...a jakby sie przytrafił jakiś
        ZRYW to bym zrobiła wszystko!!! no nie???
        pozdrawiam
        mamy wiosnę
      • mayka00 Re: historia mojej choroby 28.05.07, 14:39
        hahahahahahah...myalgan...a nie mozna se sprawic takiego co go do kontaktu i od
        razu sprawny???...tez by mi sie taki zapasowy przydał:)))))dobry byłby na
        wiosne ..na lato i wszystkie inne pory roku...ach....az łezka kręci mi sie w
        oku:)))))
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 29.05.07, 15:40
          ...i cóż choć siły brak ..to chęci do życia rwą i słońce tak pieści po
          brzuszku...ach jak przyjemnie że choć tyle,a jak dużo prawda?Dobrze że inni
          ludzie nie znają naszych myśli - to by się ubawili...a jakie zgorszenie???
          Dobra , dobra ja tylko tak...dla podniesienia swojej wartości...hehe , a wy???
          Na pewno mogło być lepiej, ale jest pięknie jak jest!
          Ale się rozpędziłam....
          ważne że do przodu!
          pozdrawiam

          • boncia1 Re: Do Ewax100 30.05.07, 14:27
            Ewciu w sprawie tych badań co miałam na wątrobę. to w :
            7,02,01 - wynik sondy XII-czej: żółć po MgSO4
            i posiew:lekki stan zapalny.
            To już w tedy zalecano mi ostrozność w braniu leków i w każdej informacji
            medycznej Klinika Immunologii - pisała do innych lekarzy informację o uważnym
            zlecaniu mi leków przez lekarzy innych spesjalizaji by nie obciązac wątroby i
            ukladu trawiennego.
            Od wtedy b, uważam na każdy lek - nawet przeciwbólowy a uczulona jestem na
            histaminę i parę tam jeszcze innych . Tak więc z tą wątrobą to kurcze trzeba b.
            uważać.
            pozdr
            pozdr
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 31.05.07, 13:43
            jest w miare ok. choć sił mało i nogi troche nie słuchaja. Ale ten upierdliwy
            ból ręki trochę osłabł i mogę pisać i co nieco robić w domu. Cieszy mnie bo nie
            moge wszystkiego zwalić na córe i mamę . Muszę być gospodynia choć w 10% ale chcę.
            oczka słabo widza ale widzą i to jest wazne!
            W ogródku tez coś przesadzę jakąś trawkę wyrwę coś podetnę podwiąże i popryskam
            i juz sie napracowałam - ale jest super że nie leżę w łóżku
            pozdrawiam
            mamy wciąż wiosnę
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 01.06.07, 18:56
              ewa
              zdaję sobie sprawę z moich stanów neurologicznych, i mam nadzieje że gdy zrobie
              wreszcie te badania na borelio to bede szcześliwa że to tylko borelio, 05.
              czerwca neurochirurg sie wypowie wraz z okulista i na odpowiednich już lekach
              bede normalnie funkcjonowac i prowadzić badania dalej aż wyeliminuje wszystko co
              sie da,
              Tę mogę podejrzewać borelioze ale organizm w mam bardzo słabym stanie i na razie
              muszą mnie lekarze ustabilizować. Z kasą też jest krucho i czasami co uzbieramy
              z mężem to są ważniejsze wydatki / samo życie/
              pozdrawiam
              już wiem że mogę oddać krew na borel. w Krakowie w cntralnym laborze u nas w
              Chrzanowe nie robią testów jak będę u neurologa to wstąpimy tam z mężem
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 02.06.07, 18:52
                dzis w miare , ok troche nogi słabe ale to chyba na ten deszcz , Leje jak z
                cebra i taka psia pogoda .
                humorek jednak dopisuje choć ciało sie nie słucha ale co tam !.
                bedzie lepiej!
                • myalgan Re: historia mojej choroby 03.06.07, 04:03
                  boncia1 napisała:

                  > dzis w miare , ok troche nogi słabe ale to chyba na ten deszcz , Leje jak z
                  > cebra i taka psia pogoda .
                  > humorek jednak dopisuje choć ciało sie nie słucha ale co tam !.
                  > bedzie lepiej!


                  myalgan pisze
                  =============
                  i tak trzymaj
                  ja tez ucze sie udawac ze jest ok
                  juz nikt w domu nie chce mnie sluchac (a buuuuuuuu)
                  ze mnie cosik boli
                  nawet czuje sie lepiej jak nie ma wolnego sluchacza
                  mi jak by ktos tak jeczal nad glowa jak ja to robie to bym go dawno pozygala
                  maja jednak cierpliwosc (teraz to juz potrafia sie wylaczyc)
                  jak ja jecze

                  musimy sie trzymac nie ma innego wyjscia

                  pozdrawiam

                  mamy wiosne...
                  • mayka00 Re: historia mojej choroby 03.06.07, 12:34
                    odnosnie zainteresowania rodziny moimi tekstami na temat choroby....kiedy
                    zaczynam mówic to mój mąz ma jakies takie nieobecne
                    spojrzenie...hahhaaaha...wcale sie nie dziwie...sama juz siebie nie cierpie
                    słuchać ...a co!!...przeciez od czegos mamy rodzine...córka to lepiej znosi
                    ale ona w domu rzadziej bywa:)))))))...dobrze,ze chociaz mamy poczucie humoru
                    • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.06.07, 18:56
                      poczucie humoru to jedyna nasza broń przed popadnięciem w skrajne załamanie- a
                      rodzina dzięki Bogu już stara sie cierpliwie mnie słuchać , a jak nie ma ochoty
                      lub casu to po prostu mówią mi w prost , tak jest najlepiej , bo nie musze się
                      niczego domyślać i wszystko jest jasne.Albo mówią mi wprost, że to już mówiłam
                      he he.
                      A ja przechodze do "innego punktu programu" i zmieniam temat,dobrze że przy mnie
                      nie udają , jest mi tak lepiej , wolę " karty na stó" i wtedy mniej psychicznie
                      boli bo wzmaga to moje zdeterminowanie w walce z chorobą,
                      Wiem że kiedy jest żle smucą się ze mną i jest mi lżej , a jak czuję " grunt pod
                      nogami " to się cieszą jak małe dzieci.
                      Jak zaczynam gospodarzyć w kuchni - jest najweselej, zawsze coś dobrego
                      upichcimy razem.
                      trzymanie się razem daję siłę!!!

                      Teraz już się nie boję że przez moją długą i czasami b. przykrą chorobą ,"
                      zepsułam " moim dzieciom najpiękniejsze lata, dojrzewania i młodości. Widzę że
                      ich to doświadczenie wzmocniło i nie odwróciły się ode mnie i się mnie nie
                      brzydzą /w padaczce napady mam bardzo drastyczne i się zmieniam/

                      .... Trzymamy się kupy - bo kupy nikt nie ruszy!!!...
                      dzięki dziewczyny
                      pozdrawiam
                      • mayka00 Re: historia mojej choroby 03.06.07, 19:12
                        Boncia....to swiadczy o tym,ze jestes mądra i kochająca mamą....gratuluje Ci
                        dzieci...taka choroba to wielki sprawdzian dla rodziny...pozdrawiam:)))
                        • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.06.07, 23:50
                          dzięki , a ja tak się bałam że nie sprostam i coś zepsuję i to dodatkowo
                          wpędzało mnie w depreche i kółko było zamknięte, Sama widziałam się w bardzo
                          złym " i krzywym lustrze" najpierw potwornie gruba , po dużych dawkach sterydów
                          i nie miałam w co się ubrać i siedziałam w domu ,a potem od 2004 bardzo schudłam
                          , aż za dużo i był ze mnie szkielet/ miesiąc nic nie jadłam - nie mogłam/i znowu
                          nie miałam w co się ubrac i znów siedziałam w domu.
                          Teraz wszyscy ciesza się jak szukam coś niecoś w lodówce i mówię że jestem głodna,

                          mayka00 może z tą mądrością to lekka przesada !Teraz mam wtórny analfabetyzm!!!
                          ale tak jak jest teraz - jest super choć najgorszy sprawdzian jeszcze przede
                          mną , ale teraz to już sie niczego nie boję, Tylko żeby mąż wytrzymał i poszukał
                          sobie młodszej i zdrowszej hehe
                          • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.06.07, 16:17
                            boncia1 napisała:

                            > dzięki , a ja tak się bałam że nie sprostam i coś zepsuję i to dodatkowo
                            > wpędzało mnie w depreche i kółko było zamknięte, Sama widziałam się w bardzo
                            > złym " i krzywym lustrze" najpierw potwornie gruba , po dużych dawkach
                            sterydów i nie miałam w co się ubrać i siedziałam w domu ,a potem od 2004 bardzo
                            schudłam
                            > , aż za dużo i był ze mnie szkielet/ miesiąc nic nie jadłam - nie mogłam/i
                            znowu nie miałam w co się ubrac i znów siedziałam w domu.
                            > Teraz wszyscy ciesza się jak szukam coś niecoś w lodówce i mówię że jestem głodna,
                            >
                            > mayka00 może z tą mądrością to lekka przesada !Teraz mam wtórny analfabetyzm!!!
                            >
                            > ale tak jak jest teraz - jest super choć najgorszy sprawdzian jeszcze przede
                            > mną , ale teraz to już sie niczego nie boję, Tylko żeby mąż wytrzymał i
                            poszukał sobie młodszej i zdrowszej hehe
                            _____________________________________________________________________

                            Troche pokićkałam bo wcale nie chcę by mąż znalazł sobie młodszą i zdrowszą - i
                            musi wytrzymać ze mną . Wiem że bardzo tego chce.
                            Neurolog w Krakowie sprawdzil moje wyniki Rezonansu i EEG, Guza ani krwiaka nie
                            mam , tzn. ze nie trzeba se spieszc, ale przjal mnie tzlko wyjatkowo bo bal sie
                            ze tam cos jest.Ale spoko ,choc wyniki wskazuja na jakies tam zmiany korowe
                            mozgu to nie jest najgozej.Nic wiecej nie mogl mi powiedzec i zbadac ze wzgledu
                            na strajk generalny lekazy. ale zaraz po strajku mam sie zjawic i beda dajej
                            dzalac i szukac przyczyn tych zabuzen mozgowych.

                            Ale zagrozenia NIE MA. UF UF UF

                            Dis znowu bol glowy od rana i prawa strona boli i jest slabsza.
                            Zimny recznik na leb i spokojne lezonko w cieniu.
                            Wczoraj wieczor chcialam cos napisac na forum , ale plat czolowy ne pozwolil,
                            nic nie rozumialam co pisaliscie - nie umialam wyrazy pokleic w zdania i
                            rozumiec sensu. Tak to bywa w takich lekkich paralizach.
                            ale jak pisze teraz tzn, ze przechodzi.
                            bol prawego ramienia tylko odejmuje mi prawa reke wraz z ramieniem i barkiem ,
                            i pisze lewa.A dlugo przy kompie nie moge siedzec bo prawe biodro , udo
                            i lydka tez bola i dlugie siedzenie boli.
                            Ale mam poczucie swojego JA i jestem, i rozumiem i jestem przytomna.
                            pozdrawiam
                            mamy dalej piekna wiosne
                            • boncia1 Re: historia mojej choroby 07.06.07, 16:57
                              dziś już znów lepiej choć ręce się trzęsą nogi też - słabe, więc siedzę sobie
                              pod parasolem w ogródku i " nicnierobienie' nawet mi się podoba!
                              Ciało i mięśnie bolą , ale powolutku nie dotykając niczego mogę się poruszać i
                              udawać że coś robię ha ha..
                              Choć upał ale mi dobrze bo mogę wygrzać zawsze zimne nogi w słoneczku, I że
                              piszę to też jest oznaka stanu mojego móżdżku!!! tzn .całkiem nieżle, tylko
                              wolniej.
                              Wybaczcie że jestem mało aktywna na forum , ale nie mogę wysiedzieć przed kompem.
                              pozdrawiam was wszystkich bardzo mocno!!!
                              pozdrawiam
                            • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 07.06.07, 18:46
                              witam.ja tez mialam bole glowy z prawej strony i okazalo sie ze mam malutki
                              ucisk tetniczy a doktor dal mi wtedy jakies leki i juz jest okej a tetniaczek
                              sie wchlona bylo to ponad 4 lata temu i do dzis jest dobrze a jesli juz mnie
                              boli glowa to prze zatoki ktore maja byc operowane ale jeszcze nie wiem kiedy.
                              zycze ci mimo bolu duzo usmiechu pozdrawiam
                              • boncia1 Re: historia mojej choroby 10.06.07, 01:30
                                dzięki gosiu.
                                Jak tam twoja psychika? i kiedy masz tę operację? ja mam wyniki już " czarne na
                                białym " ale zagrożenia życia nie ma, tylko holender boli łeb z tyłu i jadę na
                                większych dawkach depakiny i anafranilu, >A ze względu na strajk lekarzy mam
                                telefon do mojej doktórki neurologa i gdyby co , a jak sie skończy strajk to mną
                                się zajmą w Kr-wie. I tak jest w kratkę to boli głowa, to nogi ręce to mam zrywy
                                do życia i chwile fajne to znowu doły że hej!!
                                pozdro
                                • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 10.06.07, 10:36
                                  witam cie bardzo serdecznie.widzialam sie z doktrorem i dopiero za dwa tygodnie
                                  bedzie wiedzial cos wiecej bo nie ma miejsc w chwili obecnej.jak bede znala
                                  termin to napisze.pozdrawiam cie ze slonecznego swinoujscia i zycze tobie i
                                  rodzince duzo usmiechu mimo choroby papa
                                  • jolac171 Re: historia mojej choroby 10.06.07, 18:08
                                    Cześc, Bońciu! Nie myśl,że tylko Ty tak masz. Chyba kazda z nas ma wzloty i
                                    upadki z powodu tych niezidentyfikowanych chorób, które pasjami uwielbiają
                                    trzymac sie akurat nas!Ale równiez tylko my nie dajemy sie pożrec przez te
                                    paskudztwa i walczymy, jak umiemy i radzimy sobie sposobami między innymi
                                    pochodzącymi od Ciebie. Ja też dzisiaj mam lipę, łeb pęka i nic nie pomaga, ale
                                    przeżyje się , bo jutro będzie lepiej!Pa,pa!!
                                    • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.06.07, 23:49
                                      No wiem wiem , ale jak przychodzi kurna ten niż to cholery można dostać! a
                                      jeszcze bóle rąk i najgorzej prawej bo mi sie zachciało iglaki rozmnażać i
                                      nasadzać na przyszły rok. Ech jak kto głupi to aż miło!!
                                      ale głowa na razie tak nie boli i mam toche lepszy humor
                                      pozdro
                                      • boncia1 Re: historia mojej choroby 14.06.07, 22:47
                                        jest nawet ok ale moje numery gg przez jakiś czas robiły mnie w konia - hi hi
                                        ale z moją głową ok. a numery gg mam dalej rw stare bo wy już je znacie.Bolą
                                        biodra i powięzi biodrowe troche gozej z poruszaniem i ramiona , moge dłońmi
                                        pracowac jak mam oparte ręce, ale spoko " kalarepka" na razie nie boli
                                        pozdro
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.06.07, 02:46
      maż chrapie jak zwykle a ja klepie w klawiaturze - jak bym chciała sie normalnie
      wyspać . uffff!!
      pozdro
      • myalgan Re: historia mojej choroby 15.06.07, 03:19
        boncia1 napisała:

        > maż chrapie jak zwykle a ja klepie w klawiaturze - jak bym chciała sie
        normalni
        > e
        > wyspać . uffff!!
        > pozdro
        ================================================================================
        normalnie wyspac? to nam raczej nie grozi
        chemia troche pomaga
        sprobuj
        pozdrawiam
        mamy wiosne...
        • jolanta534 Re: historia mojej choroby 15.06.07, 10:04
          Hej!Ja mam to szczęscie,ze mąż nie musi spać obok mnie,zostalismy sami i mamy
          mnóstwo miejsc do spania i dobrze,bo on chrapie a ja się cała noc
          przewracam,takie to spanie,brałam przez 3 tygodnie Imovane ale bałam sie,ze sie
          uzaleznie i teraz znowu sie męczę dzisiaj miałam koszmarną noc,czasami jest
          troche lepiej ale mam zamiar spytac lekarki jakk to z tym Imowane jest,w ulotce
          napisali "może uzalezniać" poza tym dosyc drogie cholerstwo.Pozdrawiam Jola.
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.07.07, 04:52
          znów z tą głową nie tak , ramiona bolą nogi tez - nic nie robię , bo się nie da
          , nawet 2 kg są dla mnie za ciężkie . Ale przecież kiedyś \się to skończy
          mamy lato brrr troche zimne
          pozdrawiam
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.07.07, 18:42
          no i jakosik leci , powolutku , bez wysiłku , a że boli - to juz sie przyzwyczaiłam.
          Głowa daje w d-pę a d-pa daje w głowę i tak w kółko-ech może kiedyś będzie
          inaczej, Czekam i mam nadzieje no przecież inni maja gożej niż ja- wiec wytrzymam
          mamy lato
          pozdr.
      • jagoda85 Re: historia mojej choroby 15.06.07, 15:10
        Widzę, że stałaś się nocnym markiem jak Myalgan. Ja czasem zażywam Estazolam.
        Teraz ostatnio nie, bo śpię w miarę dobrze. To znaczy, czasem nie mogę zasnąć,
        wtedy sporo czytam w nocy, mężowi to na szczęście nie przeszkadza, czasem tylko
        jak mu się zdarzy przebudzić w nocy, to jest zdziwiony, że ja nie śpię. Ale
        często zdarza mi się nastawiać pralkę o 4 albo 5 rano. Potem "przewracam" sie w
        ciągu dnia, i muszę troszke pokimać, ale się tym nie stresuję, bo nie muszę iść
        do pracy. Pozdrawiam.
        • myalgan Re: historia mojej choroby 16.06.07, 04:25
          noo
          my to chyba wszystkie tak spimy
          ja tez sie klade jak sen przycisnie kiedy popadnie
          powiem wam jednak ze jak mam cos zaplanowanego do roboty to umie sie juz
          zmobilizowac i zmeczenie przechodzi
          sa leki ktore nie uzalezniaja a spi sie calkiem ok
          ulotek nie czytam bo to czytanie najbardziej mi szkodzi
          rozne cuda juz stosowalam teraz mam takie lekkie oszolomy i troche spie
          a uzaleznienie co to jest przeciez jak pomaga to trzeba brac
          juz ponad 2 lata jem jedne takie uzalezniajace niby to znaczy ze trzeba brac
          coraz wiecej nic podobnego caly czas jestem na tej samej dawce
          fakt ze jak nie zjem to mi nieswojo ale nie dobieram dodatkowych porcji

          pozdrawiam

          mamy wiosne...
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 17.06.07, 18:05
            noooo! to już jetesmy klubem nocnych marków!może by tak jakąś konferencję
            urządzić w jakieś nocki - może czacik?...wszystkie razem?
            Tematem głównym mogą być sny i nie sny- albo na którym boku najdłużej przeleżeć
            i nie zasnąć?
            a tak powaznie : czasami biore noktofer i się wysypiam ale nie mogę wtedy brać
            depakiny i grożą mi ataki , tak więc wolę się meczyc z tym spaniem i nie mieć
            ataków padaczki,
            Ja tez przez parę lat spałam z mężem osobno , bo nie chciał mi przeszkadzać bo
            nawet mnie dotknąc nie mógł bo bolało nawet prześcieradło i kołdra - ale teraz
            śpimy na wygodnym dużym małżeńskim łożu, Kupił szeroki i wysoki wygodny materac
            i woli być przy mnie. jTak jak dziś nad ranem : miałam atak i mnie zaczęło
            rzucac - wtedy mąż mnie mocno przytrzymał w ramionach i silnie przycisnął do
            siebie czułam jak wracam do siebie i zobaczyłam jego twarz, oczy i usmiech - to
            cudowne - nie boje sie ataków gdy jest przy mnie. Jest w nocy tak czujny że mimo
            że chrapie to czuje gdy ze mną coś się dzieje i od razu reaguje,
            poadrowionka
            mamy piękną niedzielę!
            • jagoda85 Re: historia mojej choroby 17.06.07, 23:37
              Boncia, masz super chłopa, napewno wiele kobiet chciałoby mieć takiego. Mój też
              jest super. Pozdrawiam.
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 18.06.07, 16:26
                dzieki!!!!!!!
              • myalgan Re: historia mojej choroby 19.06.07, 04:17
                jagoda85 napisała:

                > Boncia, masz super chłopa, Mój też
                >
                > jest super. Pozdrawiam.
                ================================================================================
                a buuuuu
                ja nie mam sie czym pochwalic
                fajnie sie macie mmmmm
                • jolac171 Re: historia mojej choroby 19.06.07, 22:14
                  Fajnie tez się macie,że możecie tak się walnąc do wyrka kiedy Wam sie zachce! A
                  jak Wy przesypiacie te swoje godzinki? Ja w dzień boję się położyc, bo w ogóle
                  najgorsze bóle mam w czasie leżenia właśnie. W nocy przesypiam całą nockę ale
                  wstaję co godzinę, by się przełożyc delikatnie na bok albo , by posiedziec , bo
                  serducho dokucza, albo mus do łazienki , a najgorsze budzenie jest przez
                  skurczyki zdrętwiałych stóp lub ręki. No i co z tego,że śpię całą noc?Jakośc
                  snu jest w sumie taka sama jak u Was, które śpicie krócej ale częściej i
                  głębiej!Zreszą nie mam możliwości spania w dzień. Teraz jeszcze doszła mi
                  choroba teściowej, którą trzeba obsłużyc i już.Jest jednak mimo wszystko lepiej
                  niż było i z tego się baaardzo cieszę!Nara!
      • ewax100 Re: historia mojej choroby 03.07.07, 08:07
        Boniu co u Ciebie? cos ostatnio Cie nie widzę na GG :) Pozdrawiam
    • myalgan Re: historia mojej choroby 20.06.07, 04:39
      halooo boncia
      koncze klasc plytki
      to kiedy mam sie zglosic do pracy u ciebie
      nie tak z pracy sie ciesze jak z tych pieczinych kielbasek na grilu
      oj zeby tylko pogoda i zdrowie dopisaly
      czekam na wiadomosc hihihihihi

      pozdrawiam
      milego dnia

      mamy wisne...
    • jagoda85 Re: historia mojej choroby 20.06.07, 18:20
      Hej, Boncia, posłałam ci maila, odbierz pocztę. Pozdrawiam.
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.06.07, 03:29
        odebrałam pocztę - tylko dlaczego aż 10 razy????
        a dokładnie odpowiem po środzie tzn.po 29-tym
        a na razie jest to aktualne
        pozdrowionka
        • jagoda85 Re: historia mojej choroby 26.06.07, 09:15
          Cześć, nie wiem dlaczego 10 razy. Wysłałam tylko jednego maila.
    • myalgan Re: historia mojej choroby 23.06.07, 04:48
      juz mnie ciekawi co tam u ciebie
      czasu brak czy co
      nie ma cie tu prawie wcale
      oj oj
      bonciaaaaaa
      • jagoda85 Re: historia mojej choroby 23.06.07, 16:01
        No właśnie, gdzieś nam zniknęła z horyzontu. A może poprostu jest już zdrowa?
        • jolac171 Re: historia mojej choroby 23.06.07, 20:45
          Boniu, czy nie za długo Cię ten Twój chłop przytrzymuje? Napisz co u Ciebie,
          chyba czujesz się w miarę?Pozdr.
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.06.07, 03:16
            trzyma , trzyma , ale mi to pasuje ... a jesli chodzi o samopoczucie to jest tak:
            jak boli głowa i oczy to leżę bo nie chcę ataku padaczki a jak mi przechodzi to
            coś próbuję robić i wtedy to katastrofa , bo zaczynają obie ręce i obie nogi
            boleć że znów muszę poleżeć pare dni... i tak w kółko.
            dłonmi jeszcze jako tako , ale nie pisałam bo oczka mi nawaliły i w środe idę do
            mojego okulisty. staram się mało być przed kompem, by nie "prowokować" oczu i głowy.
            pozrowionka i dzieki za troskę o mnie
            • jagoda85 Re: historia mojej choroby 26.06.07, 09:17
              Dobrze, że jesteś, bo już się martwiłam, że może jesteś w szpitali, bo jest ci
              gorzej, pozdrawiam.
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.06.07, 03:27
          no tak dobrze to jeszcze nie ma ... hi hi , ale zniknęłam bo musiałam,/ oczka itp./
          pozdrowionka
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.06.07, 03:24
        już śpieszę cię uspokoić . otóz żyję i dycham a reszta jakoś wytrzymuje. troche
        oczka i głowa na zmianę z nogami i rękami- ale co tam ...
        acha co do płytek u mnie to aktualne- 40 m2 i to do końca lipca bo mąż wyjeżdża
        w sierpniu i chciałby mi skończyć remońcik kuchni, potrzebna pomoc od zaraz, hi hi
        aa ten gril to może być na okrągło jak pogoda dopisze, wikt i opierunek darmo, a
        i spać byłoby gdzie , choć stary dom ale duży - no i stodoła spora.. hi hi
        aaaaa na pewno straciłabyś tu ładnych pare kilo bo jest gdzie z psem biegać .
        Swoje koty i psy mile widziane , bo moje są wyrozumiałe i przyjmą gości , a i
        miska się podzielą.
        no to ???? co ty na to???

        / w srodę okulista i bedzie lepiej bo nie widzę lata- bo razi/
        ale na pewno jest lato
        • myalgan Re: historia mojej choroby 25.06.07, 04:03
          boncia1 napisała:

          > już śpieszę cię uspokoić . otóz żyję i dycham a reszta jakoś wytrzymuje.
          troche
          > oczka i głowa na zmianę z nogami i rękami- ale co tam ...
          ================================================================================
          to cale szczescie ze nic bardziej powaznego
          wiem jak migot monitora wplywa na nasze mozgi(chociaz od jakiegos czasu nie
          pierdzieli mi sie tak bardzo w glowie po pracy przy kompie)kiedys to nawet
          migot plomyka swiecy robil mi w mozgu malego zajoba
          ================================================================================
          > acha co do płytek u mnie to aktualne- 40 m2 i to do końca lipca bo mąż
          wyjeżdża
          ================================================================================
          niestety moja droga z moim tepem to maz wyjechalby w 2009 roku(40m)matko swieta
          toz ja mam mniejsze mieszkanie musi sobie poradzic sam albo i prosic o pomoc
          kogos normalnego tz kogos kto pracuje w normalnym tepie(mi to narazie nie grozi
          na tych wszystkich prochach)
          ================================================================================
          > aa ten gril to może być na okrągło jak pogoda dopisze, wikt i opierunek
          darmo,
          ================================================================================
          troche mi szkoda tych mies z grila ale trudno
          ================================================================================
          > i spać byłoby gdzie , choć stary dom ale duży - no i stodoła spora.. hi hi
          ================================================================================
          no ze spaniem to klopotu by nie bylo spie gdzie glowe przyloze
          ================================================================================
          > aaaaa na pewno straciłabyś tu ładnych pare kilo bo jest gdzie z psem biegać
          ================================================================================
          biegac to jam mam gdzie mieszkam przy lesie
          tylko klopot z tym ze mi sie nie chce
          chce schudnac ale zadna sila na dzien dzisiejszy nie zmusi mnie do spacerowania
          a tym bardziej biegania
          ================================================================================
          .
          > Swoje koty i psy mile widziane , bo moje są wyrozumiałe i przyjmą gości , a i
          > miska się podzielą.
          ================================================================================
          koty by chcialy ale samych nie puszcze
          ================================================================================
          > no to ???? co ty na to???
          ================================================================================
          dziekuje jednak bardzo za zaproszenie moze wyzdrowieje jak wyzdrowieje wtedy
          bedzie moda na inne plytki to sie zglosze
          ================================================================================
          >
          > / w srodę okulista i bedzie lepiej bo nie widzę lata- bo razi/
          > ale na pewno jest lato
          ================================================================================
          mamy lato...
          nie ma watpliwosci
          dbaj o oczka bo to najwazniejsze
          ================================================================================
          pozdrawiam
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 25.06.07, 19:44
            No właśnie - jak pracuję na kompie to mi sie potem pierdzieli w głowie i wiesz
            jak potem jest .
            A co do płytek to mi chodziło o to że jak mąż pojedzie to my same do końca roku
            byśmy sobie poradziły./ z twoją fachowościa to jestem pewna/,
            a co do tuszy i biegania to nie musiałabyś nigdzie biegać - my mieszkamy na
            górce i samo krzątanie się wokół domu - to się człowiek nabiega/ ale ja
            posadziłabym cię na leżaczkach w cieniu , a praca dla rozrywki/
            - noooo jeszcze się zastanów może warto , od 10 -go sierpnia zostaję bez męża i
            zwalnia się miejsce w sypialni ! hi hi

            porozmawiaj z kotami ? może by chciały?
            pozdro
            • myalgan Re: historia mojej choroby 26.06.07, 05:31
              boncia1 napisała:

              > No właśnie - jak pracuję na kompie to mi sie potem pierdzieli w głowie i wiesz
              > jak potem jest .
              > A co do płytek to mi chodziło o to że jak mąż pojedzie to my same do końca
              roku
              > byśmy sobie poradziły./ z twoją fachowościa to jestem pewna/,
              ================================================================================
              dziekuje za pochwale
              ================================================================================

              > a co do tuszy i biegania to nie musiałabyś nigdzie biegać - my mieszkamy na
              > górce i samo krzątanie się wokół domu - to się człowiek nabiega/ ale ja
              > posadziłabym cię na leżaczkach w cieniu , a praca dla rozrywki/
              > - noooo jeszcze się zastanów może warto ,
              ================================================================================
              ================================================================================
              cholera kusi ten wypoczynek poroczny hm jeszcze dam znac
              ================================================================================

              od 10 -go sierpnia zostaję bez męża
              > i
              > zwalnia się miejsce w sypialni ! hi hi
              >
              > porozmawiaj z kotami ? może by chciały?
              > pozdro
              ================================================================================
              to jak chcesz kotki do sypialni czy mnie hihihi
              pozdrawiam
              ================================================================================
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.07.07, 00:00
                Ciebie z kotami!!! he he
                • myalgan Re: historia mojej choroby 03.07.07, 03:41
                  boncia1 napisała:

                  > Ciebie z kotami!!! he he
                  ================================================================================
                  nie
                  nie
                  musisz zdecydowac sie na jedno
                  hihihi
                  • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.07.07, 14:10
                    nooo oczywiście że na ciebie - a co zrobisz z tymi biednymi miałczącymi
                    sierotkami - zostawisz? A ogródek ??
                    pozdrawiam
                    ps. Jest OK
                    • boncia1 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 04.07.07, 15:20
                      Zespół Guillan- Barre.
                      Nie wiem jeszcze do końca ale moją fibromialgię zaczynam " rozszyfrowywać??"
                      A i szukanie w wątku " Chlamydie i Mykoplazmy" jestem coraz bliżej że Fibro to
                      tylko poczekalnia do wykrycia przyczyn dolegliwości - gdy medycy nie mogą
                      stwierdzić jakie podłoże ma nasza przypadłość.Ale Fibro jest " czubkiem Góry
                      Lodowej" , bo szukając dopiero powoli i konsekwentnie wszystkie te objawy
                      prowadzą do ogólnoustojowego zakażenia organizmu i degenerecji funkcji
                      życiowych, Co w konsekwencji prowadzi do powolnego wyniszczenia naszych ciał
                      wraz z najwazniejszym MÓZGIEM. W wiekszości prowadzi to do uszkodzeń kory
                      mózgowej. NIE ZGADZAJCIE SIE NA TO. SZUKAJCIE !!!.
                      Ta grupa wsparcia działa na całym naszym globie i jest NAS NAPRAWDę DUżO.
                      CYz Fibrio, cyz Borelio , czy Chroniczne Zmęczenie ,czy SM czy Altzchaimer itd

                      • mayka00 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 04.07.07, 20:59
                        Ciesze sie bońcia,ze nareszcie dochodzisz do diagnozy...zycze powodzenia i
                        trzymam kciuki:)))
                        • jolanta534 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 04.07.07, 23:06
                          Ja też,pozdrawiam Jola.Przy okazji duzo się dowiaduję ale na porządną diagnozę
                          jeszcze czekam!
                          • boncia1 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 04.07.07, 23:33
                            wiecie ja nie uważam że na sto procent znajdę sama przyczyne ale tyle ile
                            przyswoiłam wiadomości przez 3 miesiące to przez 10 lat nie miałam pojęcia na co
                            choruję . Może moja wiedza pomoże mnie samej
                            pozdrawiam
                            • jolac171 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 09.07.07, 21:36
                              Boni, Twoja wiedza i rozważania na forum są nam bardzo pomocne. Pewnych
                              informacji nie mogę sobie przyswoic i ciągle coś mi umyka, a Ty umiesz
                              połączyc info jedno z drugim i jeszcze nam zapodajesz, fajnie ,że tak robisz,
                              dzięki. Piszesz,że masz zacmienia umysłu , a mi się wydaje,że tylko może
                              chwilowe, bo całkiem dobrze sobie radzisz z tyloma nowinkami medycznymi, które
                              przyszło nam poznac i jeszcze wpasowac do swojego przypadku.
                              Ja czytam różne fora w poszukiwaniu diagnozy mojej choroby ale nie potrafię
                              wielu rzeczy zapamiętac, bardzo mi to utrudnia np. rozmowę z lek., bo w pewnej
                              chwili zabraknie mi słowa , czy myśl gdzieś uleci i klapa, dalej tylko taka
                              punktówka zostaje.Koncentrację mam baaaardzo obniżoną!
                              • boncia1 Re: historia mojej choroby-Zespół G-B?? 09.07.07, 23:16
                                jolac171 napisała:

                                > Boni, Twoja wiedza i rozważania na forum są nam bardzo pomocne. Pewnych
                                > informacji nie mogę sobie przyswoic i ciągle coś mi umyka, a Ty umiesz
                                > połączyc info jedno z drugim i jeszcze nam zapodajesz, fajnie ,że tak robisz,
                                > dzięki.
                                ------------------------------------------------------------------------------
                                Ale mi miło i przyjemnie - dzięki za docenienie moich folozoficznych wywodów.
                                ------------------------------------------------------------------------------
                                Piszesz,że masz zacmienia umysłu , a mi się wydaje,że tylko może
                                > chwilowe, bo całkiem dobrze sobie radzisz z tyloma nowinkami medycznymi, które
                                > przyszło nam poznac i jeszcze wpasowac do swojego przypadku.
                                -------------------------------------------------------------------------------
                                Z tymi zaćmieniami to trochę nie tak , otórz wyjaśniam :
                                miałam przez cały okres choroby zaćmienia chwilowe i zasłabnięcia i z
                                koncentracja było tez róznie , a gdy musiałam coś załatwić lub być poza domem i
                                rozmawiać choćby z lekarzem to coś sie ze mną robiło dziwnego. Brak słów ,
                                drżenie rąk i nóg bardzo głupie pomyłki i zapominanie juz nie tylko co mam
                                powiedzieć ale nawe swojego adresu.Ale brałam to za zmiany chorobowe i
                                obciażenie systemu nerwowego sterydami i w ogóle lekami, aż do zeszłego roku.
                                Wpadłam w zupełne otepienie i zaczęłam tracić smak , węch i wzrok i czucie bólu,
                                ale za to nie czułam potrzeb fizjologicznych - zwieracze nie działały. Kompletna
                                ruina! Męża nie było bo był na północy Norwegii a ja z dziećmi i mamą w starym
                                durzym domu na wsi, zaczęłam sie bać i panikować że zwariowałam. od września do
                                drudnia do przyjazdu męża byłam 2 razy odwożona karetką bo padaczka była tak
                                silna, a w między czasie przewracałam sie w domu wszędzie i nie kontolowałam
                                tego, Nawet nie wiedziałam dlaczego jestem tak potwornie posiniaczona. Lekarze
                                poinstruowali rodzine jak ze mną postepować w czasie utraty przytomności i
                                wreszcie ja też zdałam sobie sprawę co to jest utrata świadomości. Na 3 tygodnie
                                mąż mnie w styczniu wywiózł do sanatorium rehabilitacyjnego i był tam ze mna -
                                troche odzyskałam " siebie " a potem zaczęłam pisać na forum bo rodzina znalazła
                                w necie i jestem do dzis . Ale z " odpływaniem" różnym - juz sie nauczyłam życ.
                                Rozmawiałam z ludzmi z forum padaczka jak sobie dają radę z tymi różnymi atakami
                                - i zaczęłam uświadamiać sobie że MUSZE myśleć pozytywnie. W marcu na
                                Śniadeckich p. Profesor zobaczyła mnie w stanie paraliżu twarzy i mowy i nic jej
                                nie mogłam przekazać , więc porozmawiała z mężem że musi byc mi podporą i
                                wytrzymać , za siebie i za mnie.Dostałam wtedy po raz pierwszy SERONIL i
                                DEPAKINĘ CRONO / do dziś biorę/ wraca mi pamięć i koncentracja.
                                Przez ostatnie 3 miesiące PRZYSWOIłAM TYLE WIEDZY Z INTERNETU CO NIE BYłAM W
                                STANIE PRZEZ 10 LAT CHOROBY. I robie to nadal.

                                A dziś zaczęłam od nowa malować!!!! - na razie niewinnie - łapsko prawe boli jak
                                skurczybyk ale powolutku z przerwami i z nacieraniem bolących miejsc płynem
                                mrożącym - wtedy bólu nie czuje na godzinę.

                                A z twoja koncentracja - to się nie martw - ja też myślałam że nigdy juz nie
                                będę normalna
                                pozdrawiam

                              • boncia1 Re: historia mojej choroby 09.07.07, 23:17
                                jolac171 napisała:

                                > Boni, Twoja wiedza i rozważania na forum są nam bardzo pomocne. Pewnych
                                > informacji nie mogę sobie przyswoic i ciągle coś mi umyka, a Ty umiesz
                                > połączyc info jedno z drugim i jeszcze nam zapodajesz, fajnie ,że tak robisz,
                                > dzięki.
                                ------------------------------------------------------------------------------
                                Ale mi miło i przyjemnie - dzięki za docenienie moich folozoficznych wywodów.
                                ------------------------------------------------------------------------------
                                Piszesz,że masz zacmienia umysłu , a mi się wydaje,że tylko może
                                > chwilowe, bo całkiem dobrze sobie radzisz z tyloma nowinkami medycznymi, które
                                > przyszło nam poznac i jeszcze wpasowac do swojego przypadku.
                                -------------------------------------------------------------------------------
                                Z tymi zaćmieniami to trochę nie tak , otórz wyjaśniam :
                                miałam przez cały okres choroby zaćmienia chwilowe i zasłabnięcia i z
                                koncentracja było tez róznie , a gdy musiałam coś załatwić lub być poza domem i
                                rozmawiać choćby z lekarzem to coś sie ze mną robiło dziwnego. Brak słów ,
                                drżenie rąk i nóg bardzo głupie pomyłki i zapominanie juz nie tylko co mam
                                powiedzieć ale nawe swojego adresu.Ale brałam to za zmiany chorobowe i
                                obciażenie systemu nerwowego sterydami i w ogóle lekami, aż do zeszłego roku.
                                Wpadłam w zupełne otepienie i zaczęłam tracić smak , węch i wzrok i czucie bólu,
                                ale za to nie czułam potrzeb fizjologicznych - zwieracze nie działały. Kompletna
                                ruina! Męża nie było bo był na północy Norwegii a ja z dziećmi i mamą w starym
                                durzym domu na wsi, zaczęłam sie bać i panikować że zwariowałam. od września do
                                drudnia do przyjazdu męża byłam 2 razy odwożona karetką bo padaczka była tak
                                silna, a w między czasie przewracałam sie w domu wszędzie i nie kontolowałam
                                tego, Nawet nie wiedziałam dlaczego jestem tak potwornie posiniaczona. Lekarze
                                poinstruowali rodzine jak ze mną postepować w czasie utraty przytomności i
                                wreszcie ja też zdałam sobie sprawę co to jest utrata świadomości. Na 3 tygodnie
                                mąż mnie w styczniu wywiózł do sanatorium rehabilitacyjnego i był tam ze mna -
                                troche odzyskałam " siebie " a potem zaczęłam pisać na forum bo rodzina znalazła
                                w necie i jestem do dzis . Ale z " odpływaniem" różnym - juz sie nauczyłam życ.
                                Rozmawiałam z ludzmi z forum padaczka jak sobie dają radę z tymi różnymi atakami
                                - i zaczęłam uświadamiać sobie że MUSZE myśleć pozytywnie. W marcu na
                                Śniadeckich p. Profesor zobaczyła mnie w stanie paraliżu twarzy i mowy i nic jej
                                nie mogłam przekazać , więc porozmawiała z mężem że musi byc mi podporą i
                                wytrzymać , za siebie i za mnie.Dostałam wtedy po raz pierwszy SERONIL i
                                DEPAKINĘ CRONO / do dziś biorę/ wraca mi pamięć i koncentracja.
                                Przez ostatnie 3 miesiące PRZYSWOIłAM TYLE WIEDZY Z INTERNETU CO NIE BYłAM W
                                STANIE PRZEZ 10 LAT CHOROBY. I robie to nadal.

                                A dziś zaczęłam od nowa malować!!!! - na razie niewinnie - łapsko prawe boli jak
                                skurczybyk ale powolutku z przerwami i z nacieraniem bolących miejsc płynem
                                mrożącym - wtedy bólu nie czuje na godzinę.

                                A z twoja koncentracja - to się nie martw - ja też myślałam że nigdy juz nie
                                będę normalna
                                pozdrawiam

    • myalgan Re: historia mojej choroby 10.07.07, 04:22
      to ze jestes i dzieliszsie z nami swoimi wiadomosciami naprawde jest cudowne
      duzo pomoglas mi i napewno innym tez
      te nasze zacmienia to naprawde jest dranstwo
      juz kiedys pisalam ze tez mialam niby padaczke leczylam sie jakies no 10 lat
      dostawalam te stare leki p padaczkowe nic mi lepiej nie bylo ataki mialam 2-3
      razy dziennie potem bylo lepiej pezeszlo na 3 lata i znowu wrocilo
      i nareszcie po wielu latach leczenia padaczki
      juz w 2000r dowiedzialam sie ze to zwezenia tetnic powoduja ataki jadlam leki
      niepotrzebnie tyle lat
      teraz juz nie pamietam ze tak ciezko mi bylo ze mialam sine i rozwalone luki
      brwiowe potrzaskane rozne czesci ciala
      no ale zeby nie bylo za fajnie to dopaldla mnie fibromialgia
      zaniki pamieci mam dosc duze
      szczegolnie poprzednie lata a dziecinstwo wogole nie istnieje nie wiem nic
      i nikt mi o nim nie opowie bo rodzice dawno zmarli rodzenstwo sie gniewa
      zyje dniem dzisiejszym na cholere wiedziec co bylo moze bylo zle
      jednak moje objawy choroby w porownaniu do twoich i wiekrzosci z was naprawde
      jest male piwo
      chociaz pamietam ze bylo naprawde zle mialam dosc bolu no i tylko pomoc
      przyjaciol uratowala mnie od tragedii
      dzis choc jestem obolala chce zyc
      pozdrawiam

      mamy lato...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 10.07.07, 23:31
        myalgan napisała:

        > to ze jestes i dzieliszsie z nami swoimi wiadomosciami naprawde jest cudowne
        > duzo pomoglas mi i napewno innym tez
        > te nasze zacmienia to naprawde jest dranstwo

        DZIĘKI MYALGAN!!!! pomagac to my sobie dużo na wzajem wszystkie pomagamy , bo
        tu jest towarzystwo wzajemnego zrozumienia i współczucia, I to jest wspaniałe że
        juz sie tęskni sa przeczytaniem co kto napisał jak cjoć jeden dzień ma sie
        przerwy. To grono przyjaciół - czy stojace czy siedziące czy leżace - jest
        wspaniałą podpora i maszyna która napędza nas do przeżycia kolejnego i znów
        kolejnego dnia.
        A co do wczorajszej próby malowania i trzymania ołówka i pedzla - to skończyło
        sie dzisiejszym potwornym bólem prawej strony i głowy . Ale jak zwykle moja
        kocica zorientowała się co się dzieje i mnie wygrzewała cały dzień w łóżku na
        szyi i ramieniu- wyciagajac cały ból/ cos w tym jest/- nie dała sie zrzucić
        nawet męzowi. - wierne zwierzę!! A pies gdy przyszła godzina zabawy kamyczkami z
        pańcią to gdy nie wyszłam poszczekiwał wołając mnie bym wyszła z domu a potem
        płakał . Szkoda mi go . Gdy mąz pojedzie - do juz wiem że oba zwierzaki będą
        spały ze mna -/ bo Myalgan nie chce przyjechać /- więc chyba z nimi bedę spała
        Jutro mam endokrynologa - nareszcie po pół roku cz3ekania z guzem i torbiela -
        ciekawe co powie?
        pozdrawiam

        > mamy lato...
        • myalgan Re: historia mojej choroby 12.07.07, 03:38
          boncia1 napisała:


          > A co do wczorajszej próby malowania i trzymania ołówka i pedzla - to skończyło
          > sie dzisiejszym potwornym bólem prawej strony i głowy .
          ================================================================================
          witam cie
          to jak sie czuje popisze potem
          tak myslalam nad tym wszystkim co pisalas
          i nie pamietam zebys kiedys sie chwalila ze malujesz(moze nie pamietam lub nie
          doczytalam)
          to ty artystka jestes?co malujesz?
          pochwal sie to cudowny dar
          jak bylam mlodsza tez troche malowalam od takie pierdolki ale wisza do dzis na
          scianach przyjaciol zrobilam kilka obrazow ze skory kiedys to bylo takie modne
          (wszystkie stare kurtki plaszcze poszly na moje dziela)cholera i znowu sie
          chwale nooo ale to prawda
          ================================================================================

          Ale jak zwykle moja
          > kocica zorientowała się co się dzieje i mnie wygrzewała cały dzień w łóżku na
          > szyi i ramieniu- wyciagajac cały ból/ cos w tym jest/- nie dała sie zrzucić
          > nawet męzowi. - wierne zwierzę!!
          ================================================================================


          cos w tym jest naprawde chociaz moje koteczki jak sie czuje gorzej to raczej
          mijaja mnie z daleka owszem przyjdzie ogrzac ale na chwile i ucieka
          nawet jesli nie czuje sie najgorzej to wiem ze cos jest lub bedzie nie tak
          mijaja mnie kolem tylko jesc przychodza
          (jak bylam tak ciezko chora na ta depresje)dwa lata kota na kolanach nie mialam
          widac tego rodzaju chorobska nie uznaja i nie pomagaja
          ================================================================================


          A pies gdy przyszła godzina zabawy kamyczkami
          > z
          > pańcią to gdy nie wyszłam poszczekiwał wołając mnie bym wyszła z domu a potem
          > płakał . Szkoda mi go . Gdy mąz pojedzie - do juz wiem że oba zwierzaki będą
          > spały ze mna -/ bo Myalgan nie chce przyjechać /- więc chyba z nimi bedę
          spał
          > a
          ================================================================================
          przykro mi ze nie przyjade
          dobrze ze maszte zwierzatka to ci nie bedzie tak smutno jak zostaniesz sama
          ================================================================================

          > Jutro mam endokrynologa - nareszcie po pół roku cz3ekania z guzem i torbiela -
          > ciekawe co powie?
          > pozdrawiam
          >
          ================================================================================
          i wtym momecie jestem ciekawa co ci endokrynolog powiedzial
          opisz co sie z ta twoja tarczyca dzieje
          bo to tez powazna sprawa
          ================================================================================



          > > mamy lato...
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 12.07.07, 22:11
            no i endokrynolog mi nic nic nie powiedział , bo go nie było - strajk trwa.
            Miałam termin od marca a teraz musze znów czekac do września bo maja nadzieje że
            ktoś mnie przyjmie. zobaczymy.
            mamy deszcz i lato
            pozdrawiam
    • myalgan Re: historia mojej choroby 15.07.07, 04:14
      haloooo co jest
      troszke mi ciebie brakuje
      gzie sie podziewasz
      bardzo prosze o jakes wiadomosci przynajmnie ogole
      pozdrawiam

      mamy lato...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 15.07.07, 16:57
        otrzz dociera do nie od mojej rodziny że zaczynaja mnie traktować jak trochę "
        rąbniętą" przynajmniej ja tak to czuje, Chcę im uciec do Świnoujścia do gochy
        normalnie się poczuć bęz cudzych otaczących całą mnią oczu, chcę sama jakoś sie
        uporać z neurologami z moim mózgiem przeci3ż jetem dorosłą dziewdzynką - no nie.
        A co mo9że jmi sie przydażyć jak wezmą kuszetę a Gocha mnie przechwyci . Tam nie
        będzie rodziny i będzie totalny spopkój i reflekskie na swój własny temamt, a tu
        mnuszę cału dzien odpowiedać na każde pyanie i to mnie juz męczy. chiałabym się
        z moim mózkiem zchowywać sie jak najdalej i najciszej.

        troche gożej się czuje
        ale do \świnoujścia to i tak pojada z kimś lub sama - srać mnie na to
        pozdr
        • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 15.07.07, 19:23
          Bonciu ja czekam na ciebia sama lub nie
          miejce na ciebie czeka i ja tez no i oczywiscie morze
          czekam do zobaczenia w Swinoujsciu
          • baska192 Re: historia mojej choroby 16.07.07, 00:23
            Bonciu tak sie rozczytalam w Twoim watku i stwierdzam ,ze jestes bardzo madra
            osoba.Milego pobytu w Swioujsciu.
        • myalgan Re: historia mojej choroby 16.07.07, 04:28
          jedz i baw sie dobrze zapomnij na chwile o wszystkim
          pogoda ci dopisze i wszystko bedzie ok
          ucaluj ta Gosienke
          pozdrawiam
          mamy lato...
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 18.07.07, 10:11
      witam was sfibrowani w watku Bonci
      a wiec rozmawialam z jej mezem i Boncia bardzo zle znosi upaly a do mnie
      jeszcze nie dojechala ale dojedzie tylko teraz nie wiemy kiedy
      Bonciu trzymaj sie jakos najlepiej wanny z chlodna woda
      dobrze ze chociaz maz twoj do mnie zadzwoni to wiem co sie dzieje i moge
      napisac dziewczyna w twoim imeniu ale mysle ze niedlugo poczujesz sie lepiej i
      sama bedzie mogal im opisac wszystko to co sie z toba dzialo
      dzis tez bede rozmawiec z jej mezem i dowiem sie czy jest jakas poprawa
      pozdrawiam was wszystkich od Bonci
      papa
      • mayka00 Re: historia mojej choroby 18.07.07, 12:30
        Gosiu...dzieki za pozdrowienia...tez serdecznie pozdrawiam boncie i życzę jej...
        (sobie równiez..:) szybkiego ochłodzenia:))...oczywiście Ciebie tez pozdrawiam:)
      • myalgan Re: historia mojej choroby 19.07.07, 02:49
        biedroneczko dzieki za pozdrowienia twoje i od bonci
        troszke sie zmartwilam jej samopoczuciem ale co dziwic sie
        upal jak jasna cholera
        zdrowi tego nie potrafia przetrzymac a co dopiero my takie zdechlaki
        czekam na wiesci co sie tam dzieje
        no nie wyobrazam sobie jak czuje sie boncia jesli i mnie tak bardzo dopadlo
        pozdrawiam cie serdecznie musisz to przetrwac(wiem wiem fajnie sie pierdzieli)
        ale no co innego moge napisac wspolczuje ci bardzo i jestem myslami z toba


        mamy lato...
        • boncia1 Re:Nie jestem na dnie - albo jestem w górze, albo 19.07.07, 13:55
          ,,, Nie jestem na dnie- albo jestem w górze , albo właśnie się podnoszę,,,

          dzięki dziewczyny za wsparcie!!!
          na razie tylko tyle - albo aż tyle- bo jeszcze jestem słaba
          ale ode mnie - dla was!!!!
          file:///D:/Bogusia/obecno%C5%9B%C4%87%20Boga.htm
          będzie lepiej..
          • boncia1 Re:Nie jestem na dnie - albo jestem w górze, albo 21.07.07, 06:58
            jest lepiej - i będzie
            jeżeli żle podałam stronkę to poprawiam- bo nic więcej nie moge w tej chwili wam
            powiedziec
            www.obecnoscboga.1k.pl/dzięki
            odezwe sie
            • boncia1 Re:Nie jestem na dnie - albo jestem w górze, albo 23.07.07, 02:20
              no i do Świnoujścia na razie nie pojechałam ale lepiej sie czuje.Nocne rozmowy z
              wami dobrze mi zrobily.Boleć boli - ale cóz to pzrecież boli ważne że nie tracę
              swojej głowy!
              nareszcie chłodniej -och te upały dały w dupę
              mamy lato
              pozdrawiam:)
    • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 19.07.07, 14:50
      Bonciu ciesze sie ze chociaz na chwilke dalas znac o sobie
      trzyamj sie i szukaj chlodu (u nas jest chlodno i nawet wczoraj padal deszcz)
      papa
      • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 20.07.07, 19:50
        czesc sfibrowani,pisze w watku Bonci poniewaz dzwonila do mnie i mowila ze
        czuje sie lapiej i jak nabierze silek to nadrobi pisanie na forum
        przekazuje dle was wszystkich serdzeczne pozdrowienia
        pa
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 24.07.07, 03:08
          na temat mózgu choć nie do końca sie z tym utazsamiam:
          facet.interia.pl/news/rozmiar-bez-znaczenia,948338
          ale nigdy nic nie wiadomo.
          jest to bardzo dajacy nadzieje temat więc najwazniejsze to nie tracic głowy a z
          mózgiem nie nalezy sie przejmować .
          pozdrawiam
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 25.07.07, 05:37
            " jestem może bardziej spiąca może bardziej milcząca - ale jednak można życ bez
            powietrza"
            wygladam jak poobijana gruszka ale co tam jestem.
            Boli snu nie ma - jestem cholernie zmęczona!
            pozdro
            • jolanta534 Re: historia mojej choroby 25.07.07, 11:19
              Zyczę mniej bólu a swoją drogą fajnie móc się tu pozalić i poczytac o
              współtowarzyszkach niedoli,chyba trochę lepiej się od tego czujemy,pozdrawiam
              Jola.
              • mayka00 Re: historia mojej choroby 25.07.07, 11:25
                Boncia...bardzo Ci współczuje i zycze abys jak najszybciej poczuła sie lepiej:)
    • myalgan Re: historia mojej choroby 26.07.07, 05:05
      czesc
      nareszcie sie wrocilo do nas
      troszke tu sie martwilysmy o cia
      jakos brakowalo twoich wpisow
      ty to podobno gzies nad morze sie wybieralas
      na jakim etapie jest ten wyjazd
      boncia jedz zesz juz do tego doktora moze cos pomoze
      ty sie sobie nie dziw ze jestes zmeczona
      nie spisz prawie wcale
      cialko poobijane
      to jak sie chcesz czuc
      jeszcze kilka dni i znowu dojdziesz do swojej formy
      bedzie lepiej
      noooo jak by na to nie patrzec to chorowitka jestes i musisz zyc w innym tepie
      niz zdrowi ludzie
      a da sie zyc wolniej wiem po sobie a wszystko i tak zdaze zrobic
      wiec powoli ale do przodu
      ty tu siadaj przy klawiaturze i pisz co sie tam u ciebie dzieje
      no chyba ze oczka bola to wpisuj sie na liste obecnosci to bedziemy wiedziec ze
      jestes

      pozdrawiam milego dna zycze

      mamy lato...
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 26.07.07, 17:20
        myalgan dzięki ty to potrafić poderwać człowieka zdechłego do życia! Jadę dziś w
        nocy z męzem samochodem - mam nadzieje że dojedziemy na piątek rano.
        wczoraj spróbowałam na własne ryzyko i wzięłam taka dawkę depakiny jak ty i
        spałam !!!!! 10 godzin!!!!!i tramalu na raz 100 mg i jestem w szoku. No nie jest
        to jeszcze poprawa ale to spanie - rewelka !
        będzie dobrze
        pozdrawiam
        • gohaa_p Re: historia mojej choroby 29.07.07, 18:57
          CZesc

          Dawno mnie na forum nie bylo i powoli docieram do wszystkich watkow :)
          Podziwiam Cie fibro i padaczka, musisz byc bardzo silna i wytrwala, ja bym nie
          dala rady. chyba potrafie sobie to wyobrazic, ja mam fibro a moja siostra
          padaczke :) Widze jak ona nieraz cierpi, jakbym ja taki dodatkowy ciezar miala
          to chyba nie dalabym rady zyc. Odpoczywaj nad morzem, wdychaj jod i ciesz sie
          wakacjami, nie mysl o chorobie. Bedzie dobrze!

          pozdr
      • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 29.07.07, 22:01
        witam w watku Bonci
        i juz dojechala do nas cala i zdrowa
        papa
        • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 30.07.07, 00:51
          gosia_biedrona napisał:

          > witam w watku Bonci
          > i juz dojechala do nas cala i zdrowa
          > papa

          ============================================================================
          no moze nie do konca zdrowa ale dojechala wraz z mezem
          a napisalam tak z rozpedu
          jutro idziemy do doktora i zobaczymy co powie ale to juz wam Boncia napisze
          papa
          • mayka00 Re: historia mojej choroby 30.07.07, 12:20
            Gosiu...życze udanej wizyty u lekarza i przyjemnego spedzenia czasu z
            Boncią...trzymajcie sie ciepło:))
            • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 30.07.07, 21:03
              dziekujemy
              Boncia juz pojechala i wizyta jej u mojego neurologa udana ale sama napisze wam
              wiecej jak dojedzie do domu
              papa
    • myalgan Re: historia mojej choroby 31.07.07, 04:17
      czesc
      juz sie doczekac nie moge co tam ci ten doktorek powiedzial
      jak juz odpoczniesz po podrozy
      wpadaj tu i opowiadaj
      pozdrawiam

      mamy lato...
      • myalgan Re: historia mojej choroby 01.08.07, 05:11
        czekamy
        czekamy

        pozdrawiam
        mamy lato...
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 02.08.07, 21:04
          jestem jestem cała i lepiej sie czuje a podróż przespałam.mam nowe leki i mogę
          spać nareszcie!!!! rewelka!
          Biedrona przyjęła nas z mężem jak mamusia - troskliwie i ciepło a jej mężowi i
          jej na szczęście humorek i dowcip dopisują. lekarz potwierdza przypuszczenia o
          wodogłowiu normotensyjnym i proponuje obserwację i leczenie neurochirurgiczne.
          mogę mieć zabieg jak lekaże sie dogadają z rządem w W-wie lub Toruniu. a potem
          będą szukac przyczyny gromadzenia sie płynu mózgowo rdzeniowego w przestrzeni
          międzyczaszkowej - wytwarza się w tedy ciśnienie na kore mózgową i powoduje duże
          ciśnienie w czaszce a i zanik korowy mózgu , Teraz też wiem że nie stracę mózgu
          chodzby zrobił się mniejszy przez wode bo płyn mózg. rdz. przejmuje impulsy
          neuronów dendrytów i aksonów i energia sie przemieszcza w płynie - przejmuje on
          funkcje zanikajacej kory . To jest tak stworzone przez Brodę że aż dech zapiera
          jak mądrze jest ta machina skonstruowana, Jednak człowiek o mózgu wciąż jeszcze
          wie za mało a on ma takie możliwości że dech zapiera. te ataki padaczki to z
          ucisku i zbyt dużego ciśnienia w czaszce- mam nadzieję że teraz ich nie będzie
          ,a leczenie powolutku będzie , najważniejsze że wiem czego sie trzymać . No i ta
          Fibro tez daję troche w dupę ale chyba juz przywykłam i tego tak się nie boje -
          zresztą we Włoszech jest doskonała klinika chorych na SM i FIBRO. i mam nadzieję
          że kiedyś będzie mnie na to stać

          dzięki sfibrowani za wsparcie i że myślicie o mnie - miło że ktoś się / nie
          będący rodziną/ martwi i wspiera.
          pozdrofionka
          ciepełko u nas bo w Świnoujściu trochę mnie przewiało i katarzysko się
          przyplątało więc się grzeję
          papatki
          • ewax100 Re: historia mojej choroby 02.08.07, 22:21
            Ciesze sie Boniu ze jesteś zadowolona wyjazdu i wizyty u neurologa-zawsze to
            krok do przodu.
            Bonia Ty nie mysl o Klinice we Włoszech i o Fibro tylko rób te badania WB na
            litość bo sama mówiłaś że Elise miałaś podwyzszoną więc musisz to diabelstwo
            wykluczyć lub potwierdzić.A może gdy zaczniesz leczenie antybiotykami to one Ci
            pomogą nie tylko na bóle stawów i mięsni ale tez na padaczkę-w koncu leki tam
            też działają.Ty i tak bedziesz miała dobrze bo blisko masz Kraków i Bielsko a
            wiesz że boreliozę leczy tylko 2 lekarzy.Wierze w to że sie pozbedziesz tych
            paskudnych bólów i bedziesz zdrowa.Trzymaj się i rób badania bo kazdy dzien
            jest drogi.Pamietaj że do badania musisz być z 6 tyg. po antybiotyku nie od
            razu.Pozdrawiam
          • myalgan Re: historia mojej choroby 03.08.07, 03:02
            czesc
            doczekalam sie opisu podrozy i wizyty
            dobrze ze mozesz sie nareszcie wyspac na prochach bo na prochach ale spisz
            z tego co czytam to jestes zadowolona ogolnie z wizyty i u biedroneczki i u
            lekarza
            ciesze sie ze zechcial cie zaczac leczyc i uspokoil ze nie tracisz mozgu i
            powoli jednak bedziesz z tego wychodzic
            teraz potrzebny ci spokoj i cierpliwosc
            no a fibro to taki dodatek zebysmy nie myslaly ze jest az tak dobrze
            bonciaaaa a moze jak ten plyn zacznie sie zmniejszac to i bole beda mniejsze
            przeciez jak sama piszesz wszystko dzieje sie wlasnie w tej mozgownicy

            pozdrawiam
            lecz katarek i cierpliwie czekaj bedzie lepiej

            mamy lato...
            • ewax100 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 07:51
              Oj coś ja widzę że obie z Myalagan jesteście w podobej sytuacji bo obie macie
              tą Elisę jakąś podejrzaną.No może cos z tego wyniknie.Pozdrawiam
              • mayka00 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 12:08
                Boncia...no nareszcie cos ruszylo do przodu...ciesze sie i życzę najlepszego:))
                • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 21:57
                  dzieki ja też się ciesze bo mogę żyć już jak chcę i robić co chce. Człowiek
                  aktywny jest jak koń - gdy mu się coś przytrafi to jest nieszczęśliwy nie z
                  powodu choroby czy dolegliwości ale że nie może robić tego co kocha i czuć wiatr
                  we włosach.Ja taka jestem .
                  pozdrawiam
                  i tez życzę ci zdrówka
                  pa
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 21:53
                .... my z Ania pod wieloma względami jesteśmy podobne i myślimy podobnie - może
                dlatego tak się rozumiemy.
                a poza tym rzeczywiście mamy podobne objawy i i trochę popieprzone życie ale...
                to co nas nie zabija to nas wzmacnia ...więc się wzmacniamy czasami.

                a że jesteśmy silne to chyba nie da się ukryć po naszym pogodnym nastawieniu do
                świata i ludzi - mimo wszystko- zahartowane jesteśmy i dobrze zakonserwowane
                he he . /nie mam na myśli palenia- chociaż? /
                Tak Ewuniu ta Elisa u nas jet wyższa ale mówiłam ci że i tak w sierpniu robię WB
                a w pażdzierniku jadę do Ustronia na miesiąc.
                papa
                3maj sie


            • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 21:46
              nooooo rewelacja/ żebym tylko nie przedobrzyła/dzis wstałam o 10 -tej a zasnęłam
              0 1-wszej nooo to się wyspałam , za wszystkie lata , aż dopiero teraz siadłam na
              kompie bo roboty huk zaległej której nikt prócz mnie nie zrobi bo nie pozwolę/
              muszę sama/ zresztą nie znaja się na tym i moga mi coś zepsuć,/ w ogrodzie i
              kuchni/ w ogrodzie przydomowym zaległości z dwóch lat - przesadzam dziele i
              komponuje przy domu i poszerzam zielnik dzielenie i przesadzanie liliowców i
              końcowe prace z iglakami - w ogrodzie " jadalnym" też jest praca no bo
              truskawki bo sierpień i przesadzanie , pielęgnacja winogron, nawożenie ,
              pomidory ogórki a dynie maja juz chyba ze 20 kg.kocham tę robotę!!! cały dzień
              na powietrzu i muzyczka cicha no i kuchnia dorywczo no bo zaprawy i szykowanie
              przetworów dla męża na wyjazd już 16-go do Norwegii ,no i nakarmić
              rodzine.Dobrze że córa mi bardzo pomaga jest moim kuchcikiem i dziś zerwała z
              pierwszej śliwy 5 wiader śliw i już je podszykowałam na jutro do słoików na
              dżemki i kompoty. Ufff też kocham tę robotę , ale teraz czuje ręce i nogi i
              kręgosłup ale głowa - NIE BOLI i mogę być " kontaktowa" choć czasami jeszcze mam
              zawroty głowy.Boli tylko kregosłup szyjny i lędzwiowy ale neurolog dał mi ulotkę
              jak mam ćwiczyć codziennie.
              Nawet nie mam czasu dokończyć obrazków dla świetlicy sierot w Jaworznie , które
              zaczęłam u Biedrony jak nie mogłam spać.

              a W głowie naprawdę wszystko się zaczyna i wszystko ma swoje żródło zresztą nie
              jestem moralizatorką i sami wiecie jak z ta głową jest gdy zaczyna szwankować i
              jakie szczęście że można znów robić to co się kocha.

              pozdrawiam wszystkich i leczę katarek
              pa
              mamy latoooo

    • jagoda85 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 21:52
      Cześć. Cieszę się, że już wiesz coś więcej na temat swoich dolegliwości. Zawsze
      to krok do przodu i nadzieja na lepsze dni bez bólu. Rób jeszcze te badania na
      boreliozę, bo chyba wszystko wskazuje, że ją masz. Jak czytam te wasze wpisy,
      to poprawia mi się samopoczucie, mimo moich bóli, bo ja aż tak nie cierpię jak
      wy. Boli mnie raz więcej raz mniej, ale nie tak bardzo ja ciebie, Ewę, czy
      Myalgan. Trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam.
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 21:59
        dzieki jagódko !!! a to ty może masz odródek do pilnowania i nie wiesz co zrobić
        z truskawkami???
        jeszcze raz dzięki pozdrawiam
        pa
        • jagoda85 Re: historia mojej choroby 03.08.07, 22:46
          Niestety nie mam ogródka. Chciałam odkupić od gościa prawo użytkowania działki,
          ale nic z tego nie wyszło, bo zażądał tak dużego odstępnego, że kupiłabym sobie
          za nie wiele większą kwotę działkę w ogródkach działkowych, a nie użytkowanie
          cudzej działki. Trochę mi szkoda, ale trudno. Pozdrawiam
          • myalgan Re: historia mojej choroby 04.08.07, 04:16
            czesc
            ogrodek pod opieka ma ezuza juz se radzi
            tyyyy boncia i nie zapomnij przesadzic z ta robota taaaaa rob szybko i wszystko
            naraz i za trzy dni legniesz
            wez se na wstrzymanie mowie ci powoli ty to jakby rekowalescentka jestes to
            wiesz ze to sie moze nie dobrze skonczyc
            sliweczek to masz od groma mmmm
            ja mam jedna wegierke ale jeszcze nigdy nie rodzila to z owocow jakie mam na
            dzialce mam dokladnie 10 sloiczkow dzemu pozeczkowego tyle mi uroslo

            pozdrawiam

            mamy lato...
            • boncia1 Re: historia mojej choroby 04.08.07, 23:57
              masz racje dziś ledwo żyje bo boli ale nie mogę odpocząć bo jutro moje 19-
              letnie blizniaki mają urodziny i wchodza w lata dwudzieste- więc krzątałam sie i
              prócz zapraw to suszenie ziół i robienie tortów i kaczuszkę pieczoną i inne
              frykasy. Ojjj będzie jutro imprezka!

              a co do węgierek to mogę ci dać kilka młodych które już rodzą a możne je
              przesadzić na jesień lub wczesna wiosną, inne owocujace .
              albo ci podrzucimy tylko opisz dokładnie gdzie mieszkasz? a i tak napisz adrez
              bo coś ci wyślę- niespodzianka!!!

              pozdrawiam
              mamy lato
              • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 05.08.07, 19:46
                Bonciu
                najserdeczniejsze zyczenia dle mlodziezy no i dla ciebie i meza bo w koncu
                gdyby nie wy to ich by nie bylo buzka
                • mayka00 Re: historia mojej choroby 05.08.07, 20:09
                  Boncia...wszystkiego najlepszego dla Twoich chłopców...fajnie chyba miec
                  bliznieta:))
          • boncia1 Re: historia mojej choroby 04.08.07, 23:51
            witaj . szkoda że jesteś ttroche za daleko by by wynając kilanascie arów.
            zostało mi jeszcze w sumie 070ha i moge tym gysponować. albo zrobimy tak : od
            Kr-wa do mnie jest 15 min autostr. i zjeżdżasz z autostrady wprost do mnie tak
            że łatwo trafić . i ja ci podnajmę kawałek z drzewami opwocowymi na rórce.
            strona południowy stok i zbudujemy tam drewnianą lub z pustaków chałupke i
            bedziesz miała działkę lub " domek letni " albo " daczę" i to z sarnami
            chodzącymi nagminnie pod oknami i bażanty i kuropatwy i jeże parkę i łasice
            które walcza z moim kotem nietoperze też . co ty na to>?
            pozdrawiam
            • myalgan Re: historia mojej choroby 05.08.07, 03:02
              boncia od ciebie bije sama dobrocia jestes ty wogole kiedys nieszczesliwa lub
              niezadowolona hm chiba nie
              toz zdechlakami jestesmy strasznymi a tak fajnie sie trzymamy z tego bytu
              jestem bardzo zadowolniona
              dzieki za propozycje odstapienia drzewek ale taniej wyjdzie jak se na miejscu
              kupie
              moj adres
              ania.g2@vp.pl
              a mieszkam wlasciwie nigdzie to jest adres kontaktowy
              Mlodziezy zycze wiele szczescia zdrowia pomyslnosci i zeby im MAMUNIA
              wyzdrowiala
              prosze dbac o siebie nie przesadzaj jeszcze mamy czas jeszcze ze wszystkim
              zdazymy

              oj boncia na te dzialke to bym sie rzucila jakby mnie bylo stac to masz mnie
              jutro u siebie a tak niestety tez musi mi wystarczyc to co mam
              bardzo bardzo dziekuje pozdrawiam jeszcze raz i nie szalej na tych urodzinach
              • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.08.07, 13:53
                hej ty to zawsze mi cos powiesz takiego że micha cieszy. Z tym zadowoleniem to
                jest tak że jestem nieszczęśliwa kiedy nic nie moge robić .

                mama moja wyjechała na turne po rodzinie po Polsce ale smuno mi sie robi że za
                tydzień juz przyjedzie

                Aniu co do adresu ,chcę tylko wiedzieć jak daleko mieszkasz ode mnie bo może
                czasem przejeżdżam obok ciebie i mogłybysmy wypić kawę na twojej działeczce.
                A gdybym ci cosik chciała wysłać na adres domowy? jakąsik niespodziewajkę? to
                gdzie? A tak w ogóle muszę znać twój adres zamieszkania- nie do celów
                wywiadowczych czy politycznych ale... moich prywatnych.

                Młodzież już wczoraj skończyła być młodzieżą i mają już 2 dni lat 20-tych. ach
                szkoda bo mi niedługo uciekną i będę tesknić tak jak za pierworodnym .

                No i nie poszalałam bo mi nożyska spuchły i dzis lekarka kazała mi siaść na dupę
                i odpoczywać - dziwnie powiedziała że " moje stawy nie nadają sie do takich
                robót np. w ogródku, czy kuczni , noooo tooo dupa bo ja to lubie te robotę.
                Trudno będę rysować dla dzieciaków ze świetlic środowiskowych , bo tyle to mi
                wolno.

                czuję sie wery dobrze i mega samopoczucie wzrosło i humorek też , ale smutno mi
                sie robi bo mąż we wtorek w przyszłym tygodniu wyjeżdża a matka przyjedzie - tak
                jak jest teraz jest świetnie , a szkoda....
                mamy lato
                pozdrawiam
                • myalgan Re: historia mojej choroby 06.08.07, 18:17
                  boncia1 napisała:


                  >
                  > mama moja wyjechała na turne po rodzinie po Polsce ale smuno mi
                  sie robi że za
                  > tydzień juz przyjedzie
                  =====================================================================
                  oj nie jest tak zle
                  przeciez juz sie przyzwyczailas
                  =====================================================================
                  >
                  > Aniu co do adresu ,chcę tylko wiedzieć jak daleko mieszkasz ode
                  mnie bo może
                  > czasem przejeżdżam obok ciebie i mogłybysmy wypić kawę na twojej
                  działeczce.
                  > A gdybym ci cosik chciała wysłać na adres domowy? jakąsik
                  niespodziewajkę? to
                  > gdzie? A tak w ogóle muszę znać twój adres zamieszkania- nie do
                  celów
                  > wywiadowczych czy politycznych ale... moich prywatnych.
                  =====================================================================
                  wygralas adres na poczcie
                  ====================================================================>

                  > Młodzież już wczoraj skończyła być młodzieżą i mają już 2 dni lat
                  20-tych. ach
                  > szkoda bo mi niedługo uciekną i będę tesknić tak jak za
                  pierworodnym .
                  >====================================================================
                  zauwazylam ze dziecuchny nie zawsze sie rwa z gniazda moze ktorys
                  zostanie na dzis sie nie martw jescze nie tesknij bo moze nie
                  bedziesz musiala
                  =====================================================================

                  > No i nie poszalałam bo mi nożyska spuchły i dzis lekarka kazała mi
                  siaść na dup
                  > ę
                  > i odpoczywać - dziwnie powiedziała że " moje stawy nie nadają sie
                  do takich
                  > robót np. w ogródku, czy kuczni , noooo tooo dupa bo ja to lubie
                  te robotę.
                  > Trudno będę rysować dla dzieciaków ze świetlic środowiskowych , bo
                  tyle to mi
                  > wolno.
                  =====================================================================
                  no niestety jestesmy zmuszone robic co nam nie szkodzi wiec tak jak
                  sie dowiedzialas siedz na dupci i rob co mozesz
                  =====================================================================
                  =>
                  > czuję sie wery dobrze i mega samopoczucie wzrosło i humorek też ,
                  ale smutno mi
                  > sie robi bo mąż we wtorek w przyszłym tygodniu wyjeżdża a matka
                  przyjedzie - ta
                  > k
                  =====================================================================
                  nie placz maz napewno wroci i bedzie znowu wszystko ok
                  mama nie lenin to jeszcze przetrzymaj
                  =====================================================================

                  > jak jest teraz jest świetnie , a szkoda....
                  =====================================================================
                  no i ciesz sie chwilą
                  a nie bedzie tak zle masz mnie
                  > mamy lato
                  > pozdrawiam
                  • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.08.07, 22:28
                    -oj z przyzwyczajeniem to jest różnie...
                    -dzięki za adres - jesteś WIELKA!
                    -dzieciaki tak szybko z tego gniazda nie odfruwaja bo pierworodny wyfruną
                    dopiero 2 lata temu jak miał 25 lat skończone , a dwojaczki też planują dłuższe
                    zasiedzenie.
                    -więc siedzę i robię zaprawy ze śliwek.
                    -dobrze że mama nie lenin, a mąż wróci za pół roku- zapraszam cię więc do siebie
                    na ile chcesz- pojedziemy po ciebie- dobrz?
                    - wiem że mam ciebie ale chciałabym cię na trochę na długich wieczornych
                    rozmowach na ganku lub porannej kawie.
                    a w" w życiu piękne są tylko chwile" więc sie nimi delektuję
                    -
                    pozdrawiam
                    mamy lato

                    ps dostałam dziś rewelacyjny lek na ból


                  • boncia1 Re: historia mojej choroby 06.08.07, 22:35
                    -oj z przyzwyczajeniem to jest różnie...
                    -dzięki za adres - jesteś WIELKA!
                    -dzieciaki tak szybko z tego gniazda nie odfruwaja bo pierworodny wyfruną
                    dopiero 2 lata temu jak miał 25 lat skończone , a dwojaczki też planują dłuższe
                    zasiedzenie.
                    -więc siedzę i robię zaprawy ze śliwek.
                    -dobrze że mama nie lenin, a mąż wróci za pół roku- zapraszam cię więc do siebie
                    na ile chcesz- pojedziemy po ciebie- dobrze?
                    - wiem że mam ciebie ale chciałabym cię na trochę na długich wieczornych
                    rozmowach na ganku lub porannej kawie.
                    a w" w życiu piękne są tylko chwile" więc sie nimi delektuję
                    -
                    pozdrawiam
                    mamy lato

                    ps dostałam dziś rewelacyjny lek na ból


            • jagoda85 Re: historia mojej choroby 08.08.07, 20:05
              Dzięki za ofertę, ale dla mnie za daleko. Jeśli już to szukam koło
              siebie, tak, żeby na butach dojść. Wszelkie dojazdy odpadają. Brak
              kasy na paliwo. Pewnie masz tam pięknie, ale co zrobić. Pozdrawiam.
    • myalgan Re: historia mojej choroby 07.08.07, 05:47
      powiedz
      czy ty czasami nie przyszlas na swiat pod znakiem barana
      taki uparciuch jestes
      jeszcze wiekrzy niz ja
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 07.08.07, 15:40
        jestem uparciuch i to wielki . ale jestem pod znaku panny ale i wagi bo 22
        wrzesień to koniec lata a początek jesieni.
        a gdy widze ze to na czym mi zalezy jest oznaka uporu to sa własnie łapane chwile .
        pozr.
    • myalgan Re: historia mojej choroby 07.08.07, 05:52
      i jeszcze jedno
      co to za cudo przeciwbolowe
      bo moze nareszcie przestaniemy cierpiec
      chwal sie co to
      • boncia1 Re: historia mojej choroby 07.08.07, 15:46
        na mnie podziałało no i nogi przestały tak puchnąć,

        sa to saszetki z proszkem do rozpuszczania:

        - NIMESIL x 2 dziennie , do tego biore DEPAKINE CRONO 500 X 2 dziennie,
        SULPIRYD 50 1 rano 2 pomiedzy 14 a 16. i na noc TRITTICO CR, i TRAMALU biorę
        durzo mniej
        może i wam by pomogło !
        Tylko jak znacie mój wątek to mnie od 2-3 lat nie boli ciało/ tkanki/tylko
        powięzia , ramiona i nogi i głowa.
        pozdrawiam
        oby pomogło
        • boncia1 Re: historia mojej choroby 08.08.07, 19:14
          no i znów mogę pisać i czytać i trochę cos porobić . Jest lepiej - duzo
          lepiej.do wtorku będę się jeszcze cicho zachowywac na forum bo mam duzo roboty z
          wyszykowaniem męża na wyjazd - ale od wtorku będe pisać znów historie mojego
          zdrowienia ,
          Oby!
          Mam w tej chwili tyle Nadziei na wyzdrowienie co nigdy - jeszcze w chorobie z
          taką wiarą nie podchodziłam do każdego nastepnego dnia.
          Ale ważne że jestem świadoma przytomna to i samoleczenie też będę kontynuować.
          Jasne że nie od razu K=ów wybudowali ale, już mam z górki.

          Co powiecie jeżeli ja z tego paskudztwa wyjde ?
          Czy to co niemozliwe stanie się możliwym?...

          pozdrawiam
          mamy jeszcze lato


          • gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 08.08.07, 19:23
            trzymam kciuki aby bylo mozliwe bo musi byc
            powodzenia
            • gohaa_p Re: historia mojej choroby 08.08.07, 19:44
              CZesc

              Jak to sie mowi: dla chcacego nic trudnego, nie ma rzeczy niemozliwych.
              Co powiemy? Zapewne nic, bo mowe nam ze wzruszenia i radosci odbierze!
              Super ze lepiej sie czujesz i ze dostalas lek ktory Ci pomaga :)
              Swoim optymizmem budujesz w nas nadzieje na lepsze, zdrowsze jutro ;)

              pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka