19.04.06, 14:21
Nie wstydźmy się samogonu

Aneta Dzienis 18-04-2006

Czy produkcja regionalnego bimbru będzie w Polsce legalna? Wciąż nie wiadomo.
Projekt legalizacji miejscowej śliwowicy opracował już jednak Franciszek
Młynarczyk, wójt Łącka. Za kilka dni przedstawi go międzyresortowej komisji
powołanej przez Krzysztofa Jurgiela


Słynną śliwowicę łącką robioną na Sądecczyźnie mogliby produkować tylko ci
rolnicy, którzy udokumentują posiadanie sadu śliwowego. Wójt chciałby, by
każdy z nich rocznie mógł legalnie wyprodukować z owoców 300 litrów spirytusu
do sprzedaży z 40- lub 50-proc. akcyzą, w tym 20 litrów na użytek własny.

- Reszty pomysłów na razie nie zdradzę, bo projekt będzie jeszcze przecież
konsultowany z innymi członkami komisji. A ci przecież mogą go w całości
odrzucić - kryguje się Franciszek Młynarczyk i dodaje:

- Ja stworzyłem ten projekt na użytek naszej łąckiej śliwowicy, ale nie wiem
przecież, czy rozwiązania w nim zawarte zadowolą i innych producentów.

Pozostali członkowie międzyresortowej komisji (w jej skład wchodzą urzędnicy
Ministerstwa Rolnictwa i Ministerstwa Finansów) o pomysłach wójta Łącka na
razie wypowiadać się nie chcą:

- Powiem tylko tyle: pracujemy i analizujemy wszelkie możliwe rozwiązania.
Ale przed spotkaniem z prawnikami i legislatorami nie ma w ogóle o czym
mówić - twierdzi Dariusz Goszczyński z Ministerstwa Rolnictwa.

Na Podlasiu, zwanym zagłębiem bimbrowników, gorącej dyskusji na temat
legalizacji miejscowych alkoholi na razie nie słychać.

- Dopóki nie ma mowy o prawnych konkretach, traktujemy tę sprawę bardziej z
uśmiechem - mówi Mirosław Lech, wójt Korycina. - Na poważnie promujemy nasze
produkty regionalne: sery, chleby. "Łza Korycińska" na razie pozostaje w
podziemiu, choć, szczerze mówiąc, możliwość jej legalnej sprzedaży to byłyby
same korzyści.

I wylicza: wódka byłaby pod kontrolą, a na jej sprzedaży zarabialiby nie
tylko rolnicy, ale i skarb państwa.

- Regionalne alkohole od lat sprzedaje się legalnie na Zachodzie, dlaczego
nie miałoby być tak i u nas? - pyta wójt. - Moim zdaniem nie powinniśmy się
wstydzić czegoś, co na tym terenie jest od lat i tworzy ten nasz podlaski
krajobraz kulturowy.

serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3290202.html
Obserwuj wątek
    • hubar Produkcja samogonu będzie legalna 19.04.06, 14:23
      Bartłomiej Kuraś, Kraków 12-04-2006

      Gminy w całej Polsce będą mogły same pędzić alkohol i handlować nim jako
      wyrobem regionalnym. Ministerstwa Rolnictwa i Finansów powołały specjalną
      komisję międzyresortową, która opracuje zasady produkcji lokalnych samogonów


      Obecnie za nielegalną produkcję alkoholu można nawet trafić na rok do
      więzienia. Tak mówi ustawa o wyrobie spirytusu, wyrobie i rozlewie wyrobów
      spirytusowych oraz wytwarzaniu wyrobów tytoniowych z 2 marca 2001 r.

      Tyle że ustawą mało kto się przejmuje. W pędzenie samogonu angażują się nawet
      samorządy. Bo taka jest tradycja w niektórych regionach, np. w Łącku pod Nowym
      Sączem.

      - Nasza łącka śliwowica jest znana w całym kraju. Zarejestrowaliśmy już w
      Urzędzie Patentowym znak towarowy "Łącka śliwowica". Zezwolenia na produkcję
      nie mamy, ale i tak gospodarze pędzą śliwowicę po szopach - nie kryje
      Franciszek Młynarczyk, wójt Łącka i członek międzyresortowej komisji do spraw
      legalizacji regionalnych alkoholi. - Choć śliwowica pojawia się na ludowych
      festynach, handel nią jest nielegalny. Chcemy w końcu skończyć z tym absurdem.

      W lokalną produkcję alkoholu angażują się także duchowni.

      - Złożyłem już wniosek o rejestrację chełmskiej śliwowicy jako produktu
      tradycyjnego - zdradza ks. Antoni Tworek, proboszcz z Chełma pod Bochnią. -
      Chcielibyśmy produkować w parafii kilkaset butelek rocznie i oferować trunek
      turystom w miejscowej galerii - dodaje.

      Pędzenie lokalnych trunków jest legalne m.in. w Austrii, Czechach i na
      Słowacji. Korzystają z tego także Polacy. Do regionalnej gorzelni w Stonavie
      niedaleko Czeskiego Cieszyna przyjeżdżają polscy sadownicy, bo tam legalnie
      mogą wyprodukować ze swoich owoców alkohol - ze znakami czeskiej akcyzy.

      Ministerstwo Rolnictwa chce, by takie gminne gorzelnie powstały też w Polsce.

      - Jest organizowana międzyresortowa komisja ministerstw Rolnictwa i Finansów,
      która ma opracować zasady produkcji i handlu regionalnymi alkoholami. Zadaniem
      komisji będzie wprowadzenie rozwiązań systemowych dla całej Polski, a nie tylko
      dla jednego trunku, na przykład śliwowicy z Łącka - mówi Małgorzata Książek,
      szefowa biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa. - W tym celu będzie potrzebna
      zmiana polskiego prawa.

      - Zgodnie z naszym projektem w gminie mogłaby powstać oficjalna gorzelnia, w
      której każdy rolnik będzie mógł przerobić swoje uprawy na regionalny alkohol.
      Takim trunkiem, ze znakiem państwowej akcyzy, można by legalnie handlować -
      wyjaśnia Franciszek Młynarczyk. - W porównaniu z Polmosami, gminne gorzelnie
      będą niewielkimi producentami. Dlatego nie stać nas na płacenie państwu
      wysokiej akcyzy . Moglibyśmy płacić jakieś 30 proc. tej stawki - oblicza wójt
      Łącka. - Wtedy nasz alkohol byłby sprzedawany po przystępnych cenach.

      - Wielkość produkcji różnych regionalnych nalewek jest w Polsce trudna do
      oszacowania, bo jest to cały czas produkcja nielegalna - mówi Franciszek
      Młynarczyk, wójt Łącka i członek międzyresortowej komisji. - Przyjmuję, że w
      Łącku można wyprodukować w ciągu roku około 5 tysięcy litrów alkoholu. Gmin
      zainteresowanych podobną produkcją jest kilkadziesiąt. Roczna produkcja w całym
      kraju mogłoby więc sięgnąć 500 tysięcy litrów. Nie jest to ilość, która zagrozi
      dużym Polmosom - dodaje Młynarczyk.

      Dzisiaj za półlitrową butelkę pokątnie pędzonej łąckiej śliwowicy trzeba
      zapłacić 40 zł.

      Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że obecny minister rolnictwa Krzysztof
      Jurgiel jest gorącym zwolennikiem legalizacji gminnych bimbrowni. Pochodzi z
      Podlasia, zwanego zagłębiem samogonu. Wójtowie z jego rodzinnych stron już
      ustawiają się w kolejce do rejestracji nielegalnych gorzelni ze swoich terenów.

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33206,3278781.html
      • simian-raticus dobry bimberek jest :-) 19.05.06, 13:05
        pod warunkiem że fachowo i dobrze zrobiony :-)
        zaprawiony cytrynką lub czymś tam jeszcze - miodzio :-))))))))))))))))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka