A więc wróciłem z dwutygodniowych wakacji w Grecji i nie będę
oryginalny, mówiąc, że przeżyłem szok termiczny (chłodny wieczór na
Okęciu) i przygnębienie- Ateny tętnią życiem a w Warszawie tak jakoś
smutno i pusto...Jednak jesteśmy bardzo północnym narodem
Wrażeniami będę się z Wami dzielił stopniowo- podróż w zarysie
wyglądała tak: na samym początku krótki wypad na Kretę a potem Ateny
z wyjazdami pod miasto lub nieco dalej- rejs na prześliczną wyspę
Idra.
W Atenach chodziłem, jeździłem, przemierzałem miasto wszerz i
wzdłuż, żyjąc do późna i dość późno wstając rano

Poszedłem na
sześć wspaniałych (!) koncertów, był to też szalenie udany wyjazd
pod względem spotkań ze znajomymi i przyjaciółmi. Na miejscu udało
nam się spotkać z Bebiakiem -po raz pierwszy byliśmy w Grecji w tym
samym miejscu w tym samym czasie

No i poznałem kilka
mieszkających w Grecji przesympatycznych osób z naszego i pokrewnego
forum
Kolejny szok jaki przeżyję, to będzie kulinarny...Po greckim
jedzonku mój żołądek ogłosi teraz strajk

Gdzie ja zjem tutaj
moje ulubione chorta???
Więcej wrażeń nastąpi