Dodaj do ulubionych

chyba jestem winna relację...?

12.01.08, 23:07
Kochani, chyba winna Wam jestem moja relację ze świąteczno-
noworocznego pobytu na Krecie. Kazdy z moich pobytów TAM jest trochę
inny. Ten byl bardzo osobisty, więc niełatwo mi było zebrac się raz
do wspomnień, dwa - do swego rodzaju zwierzeń. Ale ze zobowiązań się
wywiązuję liponsmile
Histeria związana z lotem, dwoma startami i dwoma lądowaniami dzieki
jednej z przemiłych koleżanek z forum mineła niemal niezauważalnie,
jeśli nie liczyc małego wina bladym świtem w samolocie Norwegiansmile
Godzinne opoznienie samolotu w Atenach uchroniło mnie przez staniem
w ogromniastej kolejce do oddania bagażu w Olimpicu. Na haslo: moj
samolot z Warszawy miał opoznienie, przemiły Grek wziął ode mnie
dokumenty, pytając jedynie czy miejsce przy oknie mi pasuje (a jak!)
i zycząc Chronia polla! wręczył bilet do Heraklionu. Pół godziny
oczekiwania w saloniku w towarzystwie dwóch popów i rozgadanej
(telefonicznie) Greczynki oraz muzyki V.P (wiecie kogo, nie bedę juz
pisacsmile w słuchawkach. A więc lecę, siódmy raz w ciągu ostaniego
półtora rokusmile Lecę nad Morzem Egejskim, całkiem nisko bo to w
końcu lot wewnętrzny. Mijam kolejne wyspy, jak płowe skóry
zwierąt... naglę widzę coś, co znam, ze zdjęć, z wyobraźni, z
opowieści, z moich projekcji... wyraźny półksiężyc, wyspę w tym
kształcie, zniszczoną wybuchem, który nadał jej ten niepowtarzalny i
niemozliwy do pomylenia z czymś innym kształt. Thira, Santorini,
Tera.. Widzę ją po raz pierwszy w życiu więc wybaczcie euforię. Jest
jak na dłoni, jakby dla mnie, w końcu tylko ja w tym samolocie
wpatruję się tak usilnie w otchłań pode mnąsmile Pewnie dla wszystkich
innych to całkiem normalne... Tuż przed lądowaniem jeszcze jedna
niespodzianka: lądujemy od strony zachodniej, a więc przelot nad
Heraklionem, nad twierdzą, portem, osiedlami mieszkalnymi tak nisko,
że jestem w stanie rozpoznać nie tylko kolor suszącej się na
balkonach bielizny, ale nawet jej fasonsmile)) Wreszcie jesteśmy na
stałym lądzie. Moje magiczne przywitanie z Kretą (jest tak tajne, że
nawet moje dzieciaki nie wiedzą na czym polegasmile)), bagaż i juz
jestem TAM...smile
Pierwszy wieczór w miejscu, które mój przyjaciel-przewodnik nazywa
Doksa, ale chyba którego na mapach nie znajdziecie. Na starej drodze
Rethymnon-Heraklion, gdzieś w połowie drogi między Arolithos a
Marathos jest tawerna, stara, rodzinna, niezwykle urokliwa i
położona w cudonym miejscu. Widok z niej na Heraklion to iście
epikurejskie doznanie: jak już kiedyś pisałam: Heraklion u stóp.
Przeżyjcie to kiedyś koniecznie...
Ten długi wstęp niech Was nie przeraża,może dalej nie będzie tak
drobiazgowosmile Spędziłam cudowne 10 dni w gronie rodziny, która
przyjęła mnie jak dobry omen na nowy rok.Niezliczone wizyty u
krewnych bliższych i dalszych, w Heraklionie, Tilissos i Zaros, nie
do policzenia filiżanki kawy i szklaneczki wina, setki chronia polla
i kali chronia, dziesiątki imion i historii kto jest czyim bratem,
mężem, chrzestnym lub kubarossmile Moja pamięć i refleks wystawione
były na ciężką próbęsmile I choć było to niełatwe, było też urocze,
magiczne, sprawiające, że czułam się chwilami nawet lepiej niż w
domu...
Moje odkrycia "podróżnika"? Kritsa, z cudownym klimatem, przepiekną
świątynią Panagia Kera z XIII i XIV wiecznymi freskami, które robią
niesłychane wrażenie, gdy tym postaciom świętych spojrzeć prosto w
oczy... Sitia, równie piękna, spokojna jak poprzednim razem; Kato
Zakros (w jakims przewodniku napisali że droga z Sitii jest
monotonna i nieciekawa - nic podobnego! owszem nie ma zapierających
dech widoków ze skał na morze, jedynie tuz przed samym zjazdem do
Kato Zakros panorama jest absolutnie niezwykła, ale dzikość tej
części Krety, surowość krajobrazu, pustka na drodze, brak ludzkich
osiedli zawsze rozpalają moją wyobraźnię). Kilka mijanych po drodze
miasteczek: Paliokastro, Langada, Kelaria, w końcu Zakros są warte
zatrzymania i takiego zwykłego "po-bycia". Samo Kato Zakros jest o
tej porze roku kompletnie uśpionym, przytulonym do plaży i
okolicznych gór miasteczuńkiem (wybaczcie neologizm, ale wioska mi
nie pasujesmile Wszystko zamknięte, nawet ruiny pałacu minojskiego
więc z wielkim entuzjazmem podążyłam do słynnego Wąwozu Umarłych. A
swoją drogą położenie minojskiego pałacu bardzo mnie zaskoczyło.
Jest kompletnie inne niz górujące nad równiną Knossos czy Festos,
czy rozłożona szeroko nad morzem na równinie Malia. Kato Zakros jest
jakby odcięte od świata: z jednej strony niemal oparte o góry, z
drugiej w pewnej odległości od morza. Jak oni kontaktowali się z
reszta wyspy? A może w ogóle nie potrzebowali? Byli placówka
skierowaną tylko na wschód... ku Anattolii???
Wawóz Umarłych zadziwił mnie ilością roślin, wybujałością zieleni,
no i te skały. No dobra przyznam się: oczami widziałam zwykłe skały,
jaskinie, wydrążone naturalnie jamy i szczeliny, a przez idioten-
kamere pewne kształty, ale to może tylko moja wyobraźnia. Wrzucę
fotki na forum, sami ocenicie...
Po lekturze "Wyspy" chcialam koniecznie zajrzeć w drodze powrotnej
do Plaki i spojrzeć na Spinalongę, ale i ciemno i poźno, wieć
bajecznie oświetlone Agios Nicolaos tym razem wystarczyło...
Do Stavros zajrzałam z czystej babskiej ciekawości: co tak urzeka
wielu z Was, że tam się zatrzymujecie i przyznaję: nie tylko góra
Zorby! Cicho, spokojnie i... wietrznie ale wierzę, że w sezonie
magnesem jest nie tylko bar prowadzony przez byłego heavy-metalowca
chyba w Kounoupidiana? Bo to urokliwe miejsce....wink
Paleohora - grzech byłoby tam nie zostać na noc, więc zostałam. To
miasteczko żyje i bez turystów, śmiem twierdzic że nawet lepiej i
bardziej grecko. Przyjeżdzają tu sami Kreteńczycy i Grecy z
kontynentu spędzić święta i nowy rok, o ile nie spedzają go
rodzinniesmile Tu moje odkrycie kulinarne: malotira z miodem i
graviera. Wszystkiego próbpwałam wcześniej osobno. W tym zestawie -
mistrzostwo świata! No i wino i raki, żeby nie było, że byłam chora
albo co... smile
Sougia - jesli kiedys z życiu znudzi mi sie Heraklion i Zaros, to
przyjade tu na całe 3 tygodnie i wynudzę się do granic mozliwości.
Cudne, cudne, cudne miejsce i plaża i niezwykle zadbane miasteczko.
Nawet padający deszcz nie psuje atmosfery. Ten deszcz jest
zbawienny: jeszcze nigdy nie widziałam Krety tak zielonej! Dobrze że
pada, bedzie piękniej i bezpieczniej latem...
Elafonisi - zamglone, zalane deszczem, jakże inne od tej niemal
karaibskiej laguny latem, ale piasek wciąż różowy; w oddali burza i
grzmoty na morzu...; monastyr Chrysokalitissa - dla mnie objawienie,
nie tylko malowniczych widoków i ptaków szamoczących się ZA
prześlicznym ikonostasem... (tylko nie doliczyłam sie tych 99
stopni, no coz... nie jestem tak OK jak mi sie wydajesmile; wąwóz
Topolia - piekny i straszny w deszczu... Ostatni dzień roku wyraźnie
nadrabiał jeśli chodzi o opady. Nie wiem, jak udała się miejska
zabawa na placu Elefteria w Heraklionie, z przemówieniem burmistrza
i sztucznymi ogniami, bo ja objadałam się w tym czasie domowymi
przysmakami (dla mnie specjalnie wegeteriańskimi: co za ból mieć
takiego gościa w święta, przecież tylko koza, koza i koza jest warta
zainteresowaniasmile, byłam świadkiem rozbijania granatu (owocu, nie
broni!) o podłogę na szczęście, wnosiłam ikony jako pierwsza osoba
wchodząca do mieszkania i... pisałam również do Was noworoczne sms-
ysmile))) A potem bawiłam się w... Knossos. Taka mała imprezka na
jakieś tysiąc osób, z muzyką laiko na żywo, buzuki, obsypywaniem
kwiatami, indywidualnymi tancami panów - ten temat muszę jeszcze
przestudiować...:-=) o co w tym chodzi (oni tańczą do muzyki, którą
słyszą w swoich głowach!??)...
Obserwuj wątek
    • hania404 Re: chyba jestem winna relację...? cd:-) 12.01.08, 23:08
      ciag dalszy...:
      Zaros - gaje oliwne, jezioro Votomos, rzymskie ujęcie wody, juz
      Rzymianie odkryli cudowna wodę Zarossmile, ukochane moje miasteczko,
      historia mojej "wielkiej, greckiej rodziny", Voriza, monastyr
      Vrontisi, Agios Nicolaos, dwa kościoły w samym Zaros, no i pierwszy
      samodzielny wjazd na Profitis Iljas. Kościółki dedykowane temu
      świętemu są zwykle położone w najwyższym miejscu okolicy (jest to
      związane z legendą; ja słyszałam wersje, że Eljasz szedł, szedł w
      głąb wyspy i w góry tak długo, aż ludzie miejscowi nie wiedzieli do
      czego służy wiosło - w tym miejscu powstał pierwszy kościółek pod
      tym wezwaniem). Fakt, że biedne Renault Clio aż jęknęło przy
      wjeździe, ale warto było...smile
      Agia Varvara - pępek, czyli geograficzny środek Krety, z drogi widok
      na "ciastka starej kobiety" malowniczo uksztaltowane skalki jak naze
      ptysie, albo paczki przekrojone w poprzek na półsmile
      No i w końcu Zonianasmile Mój przyjaciel-przewodnik wcale nie chciał
      tam jechać... Chyba Kreteńczykom troche wstyd i głupio z powodu
      takiego niezdrowego zainteresowania, a przekonala mnie o tym reakcja
      starszego człowieka, którego zabralismy po drodze - chciał jechać do
      Axos - cudownie położonej wioski trochę niżej niż Zoniana, ale
      dzieki temu zobaczyłam trochę wiecej....Mówił, że to bardzo przykre
      co tam się stało, że mieszkańcy absolutnie się od tego odcinają, że
      nie chcą aby ich kojarzono z tymi wydarzeniami. Kreta była miejscem
      bezpiecznym i serdecznym dla turystów i chce aby taka pozostała.
      Sama Zoniana to zwyczajne miasteczko jakich setki na wyspie, może
      troche bardziej pusta, trochę blada, troche bardziej milcząca...
      Blokada policyjna przy wjeżdzie od strony Anogii, policjanci z
      bronia na skałach ponad miasteczkiem, policyjna blokada przy
      wyjeżdzie na górską drogę w stronę południową... Tak w ogóle to
      takiej ilości policjantów i samochodów policyjnych w samym
      Heraklionie i na wyspie nie widziałam dotąd ani razu. Czasem na
      sygnale jak na drodze z Sitii, czasem wolno jak na patrolu uliczkami
      Anogii czy Zaros... Jaskinia Sfendoni - niestey zamknieta ku
      rozczarowaniu pary japońskich (!) turystów, ale otoczenie juz daje
      niezłą próbkę tego co pod ziemią... trzeba bedzie tu wrócić...smile
      Moje najpiekniejsze wrażenia? El Greco, o którym juz pisałam i
      cudowne, tradycyjne kreteńskie wesele w Agia Varvara. Sam ślub w
      cerkwii przypominal mi troche arabski bazar. Coś dzieje się na
      środku, a wokół ludzie witają się, rozmawiają, gwar jak na targu,
      telefony, śmiechy, żarty, krzyki dzieci.... Nic z powagi naszej
      katolickiej uroczystości. Świadek przekładający w odpowiedni sposób
      ślubne opaski nad głowami nowożeńców, pop żartujący między śpiewną
      recytacją religijnych formułek, trzykrotny marsz nowożeńców wokól
      centrum ceremonii z akcentem na to, aby ślubne opaski nie spadły z
      głów, bo to zły omen, tłum gości do składania życzeń nie jak u nas
      gdzies na zewnątrz lub w przedsionku kościoła, ale w miejscu gdzie
      jeszcze przed chwilą odbywała się uroczystość, cała rodzina
      przyjmująca życzenia (jakieś 20 osób którym trzeba powiedzieć
      przynajmniej Chronia pollasmile i podarunki dla każdego z przybyłych
      na uroczystość: cukiereczki opakowane w biały atłasowy woreczek...
      Samo wesele? żYWIOŁ, żywioł, żywioł..., no i koza we wszystkich
      postaciach: na zimno, na ciepło. z grilla i z ryżem, kroic należy
      swoim nożem, ale kobietom dano "normalne' sztućce, no i sałatkęsmile))
      Muzyka? Ewo, pewnie byś nazwała ją "upierdliwą" ale w tym miejscu, o
      tej porze, nawet z niewielką ilością wina (ja naiwna zostałam
      kierowcąsmile)) była absolutnie super!!! Grał sławny w tej okolicy
      Kalergis (o ile nie przekręcam nazwiska, poźniej plakaty z jego
      nazwiskiem i zaproszeniem na koncerty widziałam w Heraklionie) i
      grał dobrze. Każdy taniec ma znaczenie, jeden tylko dla kobiet, inny
      tylko dla panów, a jeszcze inny tańczą wszyscy: panny na szpilkach i
      małe dzieci. I to jest cudowne! Jeszcze jedna obserwacja: chcesz
      tańczysz - płacisz zespołowi! Setki euro ladowały w koszyczku przy
      sceniesmile.
      Jeszcze jedno wzruszenie i odkrycie: Rebetiko - obejrzałam film
      Kostasa Ferrisa i... sie zachwyciłam. Teraz czas na głębsze studia
      nad tym fenomenem, Azja Mniejsza - wielkie rozczarowanie i upadek
      Idei Wielkiej Grecji, Pireus - miasto wypędzonych, reżim Metaksasa -
      troche mam do nadrobienia z historii....
      Ale wreszcie chwytam różnicę między różnymi gatunkami myzyki
      greckiej, daleko mi jeszcze do swobodnej orientacji, ale teraz
      wszystko przestało brzmieć dla mnie podobnie z wyjątkiem
      Papakonstantinousmile jego kocham miłością pierwszą i niezmiennąsmile))
      ale mam nadzieję na dalsze odkrycia i fascynacjesmile Chociazby taki
      Savapoulos...no dobra, to nadal te moje smętne ballady
      zaangażowane...smile
      Jeszcze dwa wzruszenia: koncert Aleksandra Chatzisa, syna Kostasa,
      cygańsko-greckie rytmy i dźwięki miłości i kafenion "To Palio Cafe"
      na tyłach (uwaga kobitki!) Body Shopu w Heraklionie - świetna
      muzyka, raki super jak zawsze i przesympatyczne towarzystwo ludzi
      mlodych, otwartych a jednak tak cudownie przywiązanych do swojej
      tradycji.
      No i wróciłam... mając w pamięci górę Juhtas, czyli profil Zeusa, w
      walizce kilka kilogramów książek i czasopism oraz oliwy i oliwek, a
      w sercu nieutulony żal i tesknotę... Aby do maja???? zyczcie mi tego
      proszęsmile



      • gacek95 Oj jak fajnie że... 13.01.08, 00:18
        jeszcze tu zajrzałam, Hanka dziękismile aż mi się spać odechciało, Z całego serca
        Ci życzę tego maja!! no i poopisuj jeszcze dokładniej różne ciekawostki.
      • amigo50 Jak dobrze wstać skoro świt... 13.01.08, 10:38
        ...jutrzenki blask duszkiem pić..."
        leci sobie z płyty a na "dzień dobry" taka relacja.
        Ogromna w niej ilość skrótów myślowych, ale i dziwić się temu nie
        można, bo jak widać natłok zdarzeń w ciągu tych kilku dni ogromny.
        Dopadło mnie po raz kolejny spostrzeżenie o naszych spostrzeżeniach
        w trakcie zwiedzania ale to nie ten temat.
        Haniu!
        Zazdroszczę Ci tego wypadu i życzę aby ten majowy był równie ciekawy
        i bogaty w wydarzenia.
        ...a jakieś fotki będą?
        • hania404 Re: Jak dobrze wstać skoro świt... 13.01.08, 22:34
          wiem Amigo kochany ze to wszystko bardzo pobiezne... ale coz, tak
          bardzo boje sie przekroczyc granice miedzy wspomnieniami a
          ekshibicjonizmem...
          fotki bedą, forum przyjmuje powoli, a i młody nie bardzo skłonny
          użyczyc mi komputerasmile
          usciskismile a.
        • hania404 Amigo! znalazlam cytat! 14.01.08, 01:37
          "Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. Nie udało mi się nawet
          wyrazić kształtu i koloru oliwki. A przecież znam dokładnie
          przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w
          Knossos. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie
          dokładnie jej kontur. Ale trzeba być Durerem, żeby z tego
          doświadczenia zrobić przedmiot..."
          mistrz Herbert
          nic dodać, nic ująć....
      • matheos2 Re: chyba jestem winna relację...? cd:-) 15.01.08, 21:34
        No jeśli czułaś się winna, to już nie możesz... Coś wspaniałego, czyta sie jak
        znakomita powieść, połykam każdy wers z nadzieją, że będzie równie ciekawie i
        jest...Dziękuję!!!!
    • ewamalgorzata Od Bebiaka:) 13.01.08, 01:07
      Bebiak w związku z niemożnoscią dokonania własnego wpisu poprosił
      mnei o napisanie w tym wątku tak: "Hania moy, fantastycznie! Co
      prawda Krecik to nie jest to co kocham najbardziej ale zawsze
      chętnie podczytuję takie żywe własne relacje, które sprawiają, że w
      wyobraźni widzę to i tamto, choć wcale mnie tam nie było. Jeśli
      jeszcze w wolnej chwilce pooglądam fotki - a z wesela też masz? -
      będę happy jak licho. Całuję. B. "
      • ewamalgorzata I ode mnie:) 13.01.08, 01:09
        Własciwie chciałam napisac tylko, że pięęęknie się to czyta, że
        niesamowicie opisujesz, że właściwie "wzruszenie mowę mi odbiera" -
        jak ponoć powiedział tow. Gierek w Hucie Katowice, że trzymam
        oczywiście kciuki za następny wyjazd i mam nadzieje, że jeszcze
        kilka zdań o tym też sie pojawismile Dzięki wielkie Hania za piękny
        tekstsmile
        • bebicka Re: I ode mnie:) 13.01.08, 09:30
          Jaka super lektura na niedzielny poraneksmile!!!! Poopisuj poopisuj jeszcze ciekawostki i zjdatka dawajsmile Oczywiscie ze zycze tego w majusmile Zazdroszcze jakos szczegolnie wesela, jak mi sie takie marzy...echch
          Maraska
          • jacek1f radość wielka! Super! Czy mozesz wiecej o barze 13.01.08, 10:14
            w Kounoupidiana napisac? Nigdy NIGDY nie widzielismy go otwartego,
            choc przejezdzamy obok 120 razy z za kazdym razem, bo wtedy
            wlascieil zamyka nasezon turystyczny (CAŁY!) bar i znika gdzis....:-
            ))) I za to go szanujęsmile

            Jak wiesz cos wiecej to poproszęsmile
            • hania404 Re: radość wielka! Super! Czy mozesz wiecej o bar 13.01.08, 22:42
              Jacku, mam nadzieje ze mowimy o tym samym barzesmile w środku całkiem
              zwykły, aby nie powiedziec nowoczesny... tylko te zdjęcia i mapy na
              ścianach... Barman, jak mówiłam chyba były heavy metalowiec, lub co
              najmniej hippis w skórzanych spodniach, ubrany na czarno, z długimi
              włosami konsekwentnie ignrował mój angielski ale kawę i inne trunki
              podawał wręcz szarmancko...smile) To jedyne miejsce otwarte w grudniu
              w okolicy, troche greckich gości, jeszcze jedna para "turystów"
              anglojęzycznych, na dużym ekranie mecz piłkarski i niespieszne
              rozmowy jak w każdym kafenionie...
            • hania404 no i muzyka była taka... 13.01.08, 23:31
              ... ze chcialo sie tam zostac... Animals, Led Zeppelin, troche
              greckiego rocka...
      • hania404 Re: Od Bebiaka:) 13.01.08, 22:37
        Bebiaczku kochany, takie miłe slowasmile, mam nadzieje rozpalic Twoją
        wyobraźnie aż... w koncu pojawisz sie na Kreciku i to, co nas i
        Ciebie dopadnie...
        na fotki z wesela niestety nie ma co liczyc, ja w głębi duszy
        Indianinem jestem - jak robie zdjęcia ludziom to czuje że dusze im
        kradnę, a tego nikt z nas nie chce, prawda?
        smile
        • bebiak Re: Od Bebiaka:) 15.01.08, 19:10
          hania404 napisała:

          > Bebiaczku kochany, takie miłe slowasmile, mam nadzieje rozpalic
          >Twoją wyobraźnie aż... w koncu pojawisz sie na Kreciku i to, co nas
          >i Ciebie dopadnie...

          He he, czy Was tj. Ciebie i taką jedną (że Jej nie nazwę z imienia)
          coś użądliło w związku z Krecikiem naszym kochanym i moją skromną
          osobą? Krecik jest taki piękny, tajemniczy i malowniczy: już tam
          nawet dwukrotnie przecież byłam, ale... jakoś mnie nie dopadło, co
          solą w oku takiej jednej, cholercia sympatycznej nawet, co to mi
          wciąż grozi, że mnie tam zabierze bo wcale Krety nie znam
          przecież... Nooo, przyznaję bez bicia he he: nie znam w ogóle, stąd
          bardzo chętnie, z właściwą sobie namiętnością, wyczytuję wszystko co
          się o Kreciku pojawia, wczytuję się w każde słowo aby wyczytać to
          czego autor nie napisał a niewątpliwie przeżył, bo to najciekawsze,
          takie bardzo osobiste, najcenniejszesmile
          A jeśli jeszcze ozdobione to takimi pięknymi fotkami jak te Twoje na
          naszym fotoforum to.... Hania moy: I am so happy!!!!
          DZIĘKUJĘsmile

          > na fotki z wesela niestety nie ma co liczyc, ja w głębi duszy
          > Indianinem jestem - jak robie zdjęcia ludziom to czuje że dusze im
          > kradnę, a tego nikt z nas nie chce, prawda?
          > smile

          Nie, nikt (czytaj: ja) tego nie chce, gdzieżby znowu.
          Ba, na dodatek u mnie wysoko w cenie szanowanie cudzych poglądów i
          przekonań, i dlatego brak w moich zbiorach zdjęcia takiej kobiety z
          wioski górskiej w Epirze siedzącej pod oliwką - to było coś
          arcypięknego!- ale...., brak również zdjęcia wąziutkiego chodniczka
          w stolicy Nissiros, gdzie po obu stronach wystawione rzędy krzeseł i
          siedzące na nich odziane na czarno - sierpień! - Greczynki, gdzie
          dłonie splecione na brzuchach i plotki do upadłego, ale....
          ale jak mi ktoś na pytanie o fotkę unosi leniwie głowę do góry to..
          vis maior....vis maior niestety
          Całuję. B.
    • barbelek Rodzinka w kościele a ja spokojnie mogę sobie do 13.01.08, 11:34
      kompa siąść. Wchodzę na nasze forum i.. radość wielka bo Hania w końcu napisała.
      I to jak! Jakiem chłop twardy z krwi i kości, a jednak oko "lekko się spociło".
      Dzięki Haniu za Kretę w styczniu. I oczywiście cudownego maja też Ci życzę.
      • d.biel Re: Rodzinka w kościele a ja spokojnie mogę sobie 13.01.08, 11:57
        Ja też bardzo dziekuję z tą relację, prawdziwa kopalnię wiedzy dla
        kogoś takiego jak ja, kto dopiero przygotowuje się do pierwszej
        wyprawy na Kretę. Choć przestudiowałam już stos przwodników i stron
        w sieci, te forumowe relacje są dla mnie najcenniejsze. Tylu emocji,
        odczuc, wrażeń nie ma w zadnych innych publikacjach. Czekam na
        wiecej i życzę kolejnych, równie ekscytujacych wypraw.
        Pozdrawiam
        Dominika

      • hania404 Re: Rodzinka w kościele a ja spokojnie mogę sobie 13.01.08, 22:45
        ojoj! Tobie sie oko spociło??? no, zaczynam wierzyc w potęgę słowa!
        Barbelku, toż o Tobie myślałam w Stavros, a mój Kreteńczyk jak
        dziecko cieszył się widząc górę Zorby - toz to prawdziwa frajda
        pokazać tambylcowi coś co we własnej ojczyźnie go kręcismile)) oprócz
        kozy oczywiściesmile)) uściskismile a.
        • barbelek Oj Haniu spociło się, naprawdę spociło! 14.01.08, 16:19
          • barbelek Re: Oj Haniu spociło się, naprawdę spociło! 14.01.08, 16:22
            (za szybko poszło). I dzięki serdeczne za pamięć. A dla mnie rzeczywiście ta
            góra w Stavros jest jakaś magiczna. Tęsknię za tym miejscem.
    • tomaszkozlowski1 Re: chyba jestem winna relację...? 14.01.08, 21:55
      Haniu, dziękuję i ja za piękną grecką opowieść w środku naszej
      zimy! smile I znów z nostalgią przeczytałem o wschodniej Krecie, której
      i ja jestem miłośnikiem smile (co nie znaczy, że nie podoba mi się
      zachodnia, bronię tylko zawsze wschodniej przed niezasłużoną
      krytyką smile)
    • bebicka pytanie o pogode 15.01.08, 00:47
      haniu jesli moge...znaczy jesli Ty moglabys napisac cokolwiek o pogodzie? Jakie
      mialas temperatury? dopadl Cie deszcz? I przede wszystkim jak tam ze
      sloneczkiem, swiecilo? Bo tego mi najbardziej brakuje u nas a nie wiem jak
      wyglada Grecja zimasmile
      dzieki pozdrawiam
      Maraska
      • hania404 Re: pytanie o pogode 15.01.08, 09:19
        Faktycznie Marasko, o tym nie pisalam. Pogoda nie sprawila mi
        szczegolnej niespodzianki, byla podobna jak w lutym 2007smile W dzien
        temp ok 13-15 stopni, dosc silny wiatr, generalnie raczej kurteczka:-
        ) ale slonca bylo sporosmile W gorach i na plaskowyzu oczywiscie
        chlodniej, nawet ok 5 stopni. W nocy nie bylo chyba zimniej niz 7-8
        stopni. No i spora wilgoć w powietrzu... 31 grudnia lalo chyba
        wszedzie - od Chanii do Heraklionu przynajmniej i to nie taki tam
        deszczyk, ale prawdziwa ulewa z akompaniamentem i efektami
        swietlnymi na niebiesmile
        Nie jest to oczywiscie pogoda plazowa, ale na zwiedzanie, ogladanie,
        wloczenie sie itp idealnasmile W kazdym razie na moje jesienno-zimowe
        smuteczki bardzo, ale to bardzo pomoogłasmile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka