Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Najpierw rower, potem Viagra?

    31.07.03, 01:00
    Wydawałoby się, że rower to samo zdrowie. Owszem, jazda na rowerze to
    doskonałe ćwiczenie i relaks. Okazuje się tymczasem, że bicykl atakuje
    podstępnie od strony siodełka - twierdzi dr Irwin Goldstein z bostońskiej
    akademii medycznej. Tę tezę zaprezentował na zjeździe urologów w Bostonie.
    Część uczestników przyznała, że rzeczywiście wydawało im się, iż istnieje
    jakiś związek między impotencją a rowerem.

    Tymczasem Goldstein poszedł za głosem intuicji i przebadał 500 rowerzystów. 4
    procent z nich narzekało na problemy z potencją. Ale kiedy z całej próby
    wydzielono tych, którzy sporadycznie jeździli na rowerze, okazało się, że
    impotenci stanowią wśród nich tylko 1 procent. Z badań Goldsteina wynika, że
    na kłopoty z potencją najbardziej narażeni są ci amatorzy dwóch kółek, którzy
    jeżdżą więcej niż dziesięć godzin tygodniowo.

    Czy problem dotyczy tylko mężczyzn? Otóż nie. Nałogowe cyklistki też
    uskarżały się na problemy z osiąganiem orgazmu i oddawaniem moczu.

    Według Goldsteina diabeł tkwi... w siodełku. Na większości rowerów cykliści
    siedzą pochyleni do przodu, w związku z czym ciężki tułów naciska na tętnicę,
    która doprowadza krew do penisa. Goldstein uważa, że regularne przejażdżki
    rowerowe mogą prowadzić do stałego ucisku tej tętnicy. A kiedy krew nie
    dopływa do członka, nie ma erekcji.

    Wprawdzie 4-procentowy odsetek impotentów wśród badanych rowerzystów to
    jeszcze nic alarmującego - przyznaje dr Goldstein, ale sam na rowerze nie
    jeździ i uważa, że inni panowie też powinni to przemyśleć.

    - Długotrwałe uciskanie jakiegokolwiek ludzkiego organu nie może nie odbijać
    się na jego sprawności - przekonuje dr Goldstein. - Nikt mi nie powie, że z
    tego może wyniknąć coś dobrego.

    A co na to rowerzyści? Fred Clements z Amerykańskiego Związku Sprzedawców
    Rowerów twierdzi, że on sam nigdy nie miał problemów z erekcją. - Z moich
    kontaktów ze sprzedawcami z całego kraju wynika, że impotencja wywołana jazdą
    na rowerze to rzadki przypadek - mówi Clements.

    Dr Jenelle Foote pociesza jednak amatorów dwóch kółek: - Pół godziny dziennie
    na rowerze nie musi zaraz prowadzić do impotencji. Badami przez dr.
    Goldsteina to cykliści-długodystansowcy - wyjaśnia.

    Zdaniem dr. Goldsteina niebezpieczny wpływ roweru można ograniczyć,
    projektując inne siodełka tak, by siedząc, rowerzysta nie uciskał tej
    niezwykle istotnej tętnicy.

    ŹRÓDŁO: www.cyf-kr.edu.pl/rowery/impotent.html
    Obserwuj wątek
      • panbobek44 Re: Najpierw rower, potem Viagra? 31.07.03, 01:19
        czy 3 godziny dziennie przez 4 dni w tygodniu to naprawde za duzo???
      • stefan4 Re: Najpierw rower, potem Viagra? 01.08.03, 11:34
        nasz.walbrzych:
        > Okazuje się tymczasem, że bicykl atakuje podstępnie od strony siodełka -
        > twierdzi dr Irwin Goldstein z bostońskiej akademii medycznej.

        To jest odgrzewana nowość sprzed pięćiu albo sześciu lat. O ile pamiętam
        stanowiła część kampanii reklamowej jakiegoś nowego typu siodełek jakoby nie
        upośledzających męskości.

        - Stefan
      • istahoo Re: Najpierw rower, potem Viagra? 02.08.03, 22:51
        To już było, a poza tym zawracanie głowy z serii amerykańscy i radzieccy uczeni
        donoszą.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka