kuragan
21.04.13, 12:42
Nie ma mnie już tydzień w domu, przez co córka (3 lata 3 miesiące) nie ma kontaktu z polskim. Rozmawiam z nia przez telefon, ale nie za często.
Wiem, że jak wyjeżdzam, to małej polski się "cofa", a potem wraca, a rozwija się jak jedziemy razem do Polski, ale, przyznam się, że się o ten polski język trzęse... niemal nikt z mojej rodziny nie mówi po niemiecku...
I dziś mnie trochę zmartwiła, gdy rozmawiałam z nią przez telefon. Że musiałam jej podopowiedzieć jak odpowiedzieć na pytanie co robiła wczoraj z tatą, to normalka. Ale:
pytam się: byłaś z Tatą na lodach? Milczenie. I słyszę jak się po niemiecku upewnia u Taty: Papa, wir waren nicht auf dem Eis? Czyli doslownie tłumaczy to co ja mówie na niemiecki! Ja jej wtedy tłumaczę, kochanie, mnie chodzi o to czy jadłas z tatą lody... Aaaaa, tak jadłam. Do tej pory dosłownie nie tłumaczyła języków, nie mieszała też, były jakby dla nie kompletnie odseparowane...
czy coś złego się dzieje z jej polskim, przez te moje częstsze wyjazdy? Jak myślicie?