zojka33
23.06.13, 01:29
Poznalam tu we Francji Polke, maz Polak, oboje do dziecka mowia wylacznie po polsku, TV tylko po polsku itd. Poslali synka w wieku trzech lat do przedszkola bez znajomosci ani jednego slowa po francusku. Jak sie z nimi ostatnio widzialam ich syn mial 6 lat i bardzo plynnie i swobodnie mowil po polsku ale... po pierwsze mial akcent (tzn. wszystko bardzo dobrze wymawial oprocz R, a francuskie R to wystarczy zeby miec w polskim bardzo silny akcent), a po drugie jak mu brakowalo slowa po polsku to zastepowal je francuskim. I tak na przyklad bawiac sie z moja corka pluszakami nie wiedzial jak powiedziec tygrys wiec mowil tigre, zamiast pingwin mowil pingouin itp.
I tak sobie patrze na moja trzyipolletnia corke, ktora ladnie mowi po polsku i ma bardzo bogate slownictwo, a francuski jest na razie u niej w fazie raczkowania. Zapomni te bardziej skomplikowane polskie wyrazenia za pare lat? Nawet taki np. tygrys tez jej umknie jak bedzie miec powiedzmy 6 lat? (bo przeciez tamten chlopiec idac do przedszkola na pewno znal slowo tygrys ale teraz juz zapomnial po prostu). Jak to jest: czy w miare jak sie rozwija jezyk wiekszosciowy to "wypiera" jezyk mniejszosciowy? Wasze dzieci tez gubia slowa ktore znaly wczesniej?