Dodaj do ulubionych

Tak sie zastanawiam

23.06.13, 01:29
Poznalam tu we Francji Polke, maz Polak, oboje do dziecka mowia wylacznie po polsku, TV tylko po polsku itd. Poslali synka w wieku trzech lat do przedszkola bez znajomosci ani jednego slowa po francusku. Jak sie z nimi ostatnio widzialam ich syn mial 6 lat i bardzo plynnie i swobodnie mowil po polsku ale... po pierwsze mial akcent (tzn. wszystko bardzo dobrze wymawial oprocz R, a francuskie R to wystarczy zeby miec w polskim bardzo silny akcent), a po drugie jak mu brakowalo slowa po polsku to zastepowal je francuskim. I tak na przyklad bawiac sie z moja corka pluszakami nie wiedzial jak powiedziec tygrys wiec mowil tigre, zamiast pingwin mowil pingouin itp.
I tak sobie patrze na moja trzyipolletnia corke, ktora ladnie mowi po polsku i ma bardzo bogate slownictwo, a francuski jest na razie u niej w fazie raczkowania. Zapomni te bardziej skomplikowane polskie wyrazenia za pare lat? Nawet taki np. tygrys tez jej umknie jak bedzie miec powiedzmy 6 lat? (bo przeciez tamten chlopiec idac do przedszkola na pewno znal slowo tygrys ale teraz juz zapomnial po prostu). Jak to jest: czy w miare jak sie rozwija jezyk wiekszosciowy to "wypiera" jezyk mniejszosciowy? Wasze dzieci tez gubia slowa ktore znaly wczesniej?
Obserwuj wątek
    • konoska82 Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 10:20
      Zojka, ja 25 lat spedzilam w Polsce, a jak po kilku latach we Francji wrocilam na wakacje do domu to powiedzialam soza a nie soja...
      Jestem nowa na tym forum. Tez mieszkam we Francji, synek ma 9 msc, jego tata jest Francuzem, niania tez ma francuska. Ja wlasnie wrocilam do pracy i zostaje mi tylko 1 dzien w tyg na polski... Mam nadzieje, ze mi sie uda.

      • annajustyna Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 13:33
        Konoska, to pracuj nad swoim odroznianiem jezykow, bo generalnie takie mieszanie swiadczy o niezbyt dobrej znajomosci kazdego z jezykow, nawet jesli jeden jest ewidentnie ojczysty wink. Mam znajoma, ktorej niemiecki jest katastrofalny, a i w polskim sadzi niezgrabne germanizmy, ze hej...Tylko ze jej polski nigdy nie byl zbyt doskonaly (kwiatki typu ubrac buty, dzienkaj Bogu etc.). Pracujmy wiec wciaz nad polskim i nie usprawiedliwiajmy sie, ze to aktualnie wlasciwie nasz drugi jezyk wink.
        • annajustyna Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 13:33
          zadnego z jezykow - przyganial kociol garnkowi tongue_out.
          • abiela Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 13:37
            Moim zdaniem mówienie w języku to niestety nie wszystko. Jestem jedynym źródłem języka polskiego dla moich dzieci i bardzo dbam o słownictwo, celowo używam synonimów, podsuwam słówka, gdy dzieci przynoszą nowe wyrażenia w innych językach, przeglądam książki, wiele razy podpowiadam jak coś się nazywa. W zabawie podkreślam polskie nazwy przedmiotów, zwierząt, na spacerze nazywam drzewa, ptaki, kwiaty.

            Jeśli dziecko tylko przebywa w języku, konwersacja jest na poziomie spraw codziennych, to nie ma siły, słownictwo będzie ubogie.
        • konoska82 Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 13:42
          Nie, tu akurat nie o to chodzilo. Chodzilo o to, ze slowo "soja" moj mozg poznal "realnie" po francusku, a nie po polsku. Tak jak moj mozg poznal krewetki w stanach, wiec pierwasz jego reakcja na krewetke jest shrimp, a potem sobie dopiero tlumaczy sobie z angielskiego na polski.
          • annajustyna Re: Tak sie zastanawiam 24.06.13, 22:47
            Pisalam z przymruzeniem oka. Ja mam ten problem ze slownictwem fachowym - czysem duuuzo latwiej po niemiecku.
            • illegal.alien Re: Tak sie zastanawiam 25.06.13, 12:51
              Mam podobny problem - ale w zasadzie ze slownictwem od poziomu szkoly sredniej, bo na tym etapie wyjechalam i zaczelam funkcjonowac po angielsku.
              Czasami, w chwilach mocnego stresu, przeraza mnie to, ze zostaje de facto bez jezyka - po polsku mi slow brakuje, po angielsku zaczynam mowic mocno niegramatycznie.
              Staram sie czytac jak najwiecej po polsku, ale bywa roznie.
    • tomsmom Re: Tak sie zastanawiam 29.06.13, 19:59
      To wszystko zalezy wlasnie jak juz dziewczyny napisaly od podejscia do jezyka. Zalezy od tego jak czlowiek sie nim posluguje czy "MacDonaldowo" wink czyli byle jak i na szybcika czy "wykwintnie" wink czyli zwracajac uwage na to co i jak mowi. Na obczyznie to szczegolnie mocno rzuca sie w oczy: sa Polacy, ktorzy po paru miesiacach pobytu mowia "ide na lanczbrejk" i ci, ktorzy mowia: "mam przerwe na drugie sniadanie". Z reguly ci drudzy o wiele lepiej mowia tez i w obcym jezyku.

      Po dzieciach tez bardzo widac jakie podejscie do jezyka maja rodzice. Bo jezeli ich komunikacja w domu ogranicza sie do wymiany komunikatow, to rzeczywiscie aktywne slownictwo, a nawet gramatyka, bardzo sie uszczupla. W szkole przeciez dzieci ucza sie, rozmawiaja, bawia, czytaja, na rozne tematy i jezeli nie beda mialy podobnej roznorodnosci w domu po polsku to naturalne jest, ze jezyk szkoly powoli wypieral bedzie jezyk domu. Dlatego wazne bardzo jest aby dbac o roznorodnosc tematow w zabawach i rozmowach z dziecmi, nie zapomni slowa "tygrys" dziecko, ktore chodzi z rodzicami do zoo, ktoremu czyta sie ksiazeczki, wierszyki, i ktore bawi sie z rodzicami po polsku. Ja w kazdym razie nie zauwazylam na razie - odpukac - aby moje dzieci mialy takie problemy, a sa juz dosc spore.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka