ambivalent
25.12.13, 21:52
Pelna optymizmu podeszlam do wielojecznosci moich dzieci ale coraz bardziej boje sie, ze nic z tego nie wyjdzie.
Ja-PL, tata-DE, miedzy nami-ANG i mieszkamy w DE. Corka 3 lata i 3 miesiace zaczela mowic pozno. Ale zaczela po polsku. Kiedy jednak zaczela tworzyc zdania przeszla na niemiecki i od tego momentu skupila sie tylko na tym jezyku. Rozumie wszystko co do niej mowie, z tym nigdy nie bylo problemu, ale odpowiada tylko po niemiecku. Teraz zaczelam ja troche cisnac i udaje czasami, ze nie rozumiem, wiec szuka polskiego slowa. Ale nadal nie sklada zdan, uzywa bardzo malo czasownikow, jezeli uzywa polskiego to tylko zamieniajac rzeczowniki niemieckie na polskie (chociaz co mnie dziwi, odmienia je prawidlowo).
Bylam z nia w domu przez dwa lata, poszla do zlobka po drugich urodzinach. Na okolo 6 godzin dziennie. W przedszkolu dluuuugo nie mowila i w sumie to nadal nie rozmawia swobodnie z opiekunkami. Za to w domu buzia jej sie nie zamyka. Spiewa, tworzy zlozone zdania, ma bogaty zasob slownictwa. Ale po niemiecku.
Czytamy ksiazki, oglada bajki, spiewamy razem. Nie odwiedzamy rodziny za czesto (raz w roku srednio, na dwa tygodnie) plus rodzina przyjezdza do nas raz w roku na dwa tygodnie.
Mamy polskich znajomych (jedna rodzina) ale w zabawie z ich dzieckiem mloda narzuca niemiecki.
Czy jest jeszcze szansa na to, ze ona sie w tym polskim ogarnie?