Konflikty

15.03.06, 23:53
Pierwszy taki konflikt wlasnie mam za soba.Czulam ze to wisialo w
powietrzu.Corka jest jeszcze mala (2,5mies.)ale juz staram sie do niej mowic
po polsku.Maz jest Anglikiem,mieszkamy w Anglii.Do tej pory nic nie mowil,ale
czulam ze mu sie nie podoba ze mowie po polsku do niej.Tlumacze ze to dlatego
ze chce nauczyc jej polskiego,zeby byla dwujezyczna.A on na to ze powinnam
mowic do niej po polsku tylko jak jego nie ma w domu.Ale przeciez ona
angielskiego i tak sie nauczy.Poklocilismy sie ostro,ale w koncu
przetlumaczylam mu ze tak jest najlepiej,ze duzo rodzin tak robi i wtedy sie
udaje,ale ze trzeba pracy,ze nie bedzie latwo ale damy rade jesli bedzie mnie
wspieral.I w koncu przyznal mi racje!Sam wyrazil chec nauki jezyka,ale bardzo
powoli bo to "nie na jego lata".Zrozumial ze nie ustapie i w koncu przeszedl
na moja strone.Zobaczymy na jak dlugo...
    • hanula Re: Konflikty 16.03.06, 00:09
      Jeśli twój mąż jest taki jak mój, to jeszcze parę razy będziesz musiała
      przeprowadzić takie pranie mózgu. Aż do skutku. smile
      Mój mąż niby nigdy nie miał nic przeciwko temu, żebym mówiła do dzieci po
      polsku, ale w pewnym momencie obawiał się, że będą miały problemy z angielskim.
      Wyperswadowałam mu. Natomiast do dziś mamy scysje na punkcie filmów. Specjalnie
      za ciężkie pieniądze sprowadzam z Polski filmy na DVD, żeby dziecko oglądało
      sobie po polsku, a on je puszcza po angielsku. Jak mu zwrócę uwagę, żeby
      puszczał po polsku, to mi przyznaje rację, że rzeczywiście tak będzie lepiej -
      po czym następnym razem jest dokładnie to samo. It's like talking to a brick
      wall!!! No, ale ja niestety trafiłam na wyjątkowo zatwardziały egzemplarz. smile
      • magasi9 Re: Konflikty 16.03.06, 06:51
        ja ma lepiej, co prawda nie mamy dziecka, ale moj maz mowi biegle po polsku
        (mieszkalismy 2 lata w Polsce)
        i ciesze sie tego z bardzo, bo mimo ze jestem daleko czuje sie jak z Polakiem
        moze powinniscie mezow na jakis kurs polkiego wyslac, mojej kolezanki maz tez
        nie polak, jak zaczal sie uczyc polkiego powíedzial ze czyje sie lepiej, bo
        troche zaczal rozumiec co mama mowi do ich dziecka, a jak nie rozumie to sie
        czuje niepewnie i sie kloci
        pozdrawiam
      • kalina29 Re: Konflikty 16.03.06, 09:42
        Specjalnie
        > za ciężkie pieniądze sprowadzam z Polski filmy na DVD, żeby dziecko oglądało
        > sobie po polsku, a on je puszcza po angielsku.

        Mialam podobna sytuacje. Ostatnio kupilam duzo filmow po polsku zeby moje
        dzieci nadrobily zaleglosci w polskim. Zazwyczaj w tych dvd nie ma wersji
        francuskiej z wyjatkiem jedego: toy story 2. I wlasnie podczas mojej
        nieobecnosci maz puscil synowi ten film po francusku. Wkurzylam sie i
        powiedzialam, ze te filmy mialy byc puszczane wylacznie po polsku! Ale tutaj
        zaraz i maz i synek zaczeli sie tlumaczyc, ze co prawda tata puscil ten film po
        francusku, ale zaznaczyl, ze jesli mama jest w domu to trzeba puscic po
        polskusmile) Troche mnie to tlumaczenie rozsmieszylo ale z drugiej obawialam sie,
        ze jezeli synek sie zorientuje ze ta bajka ma francuska wersje to juz nie
        bedzie chcial jej ogladac po polsku, poniewaz sila rzeczy mniej z niej rozumie.
        Moje obawy rozwialy sie wkrotce: nastepnym razem chcial film po polsku.

        Moj maz mowi troche po polsku, ale z gramatyka ciezko. Jezeli go poprawiam
        obraza sie albo mowi, ze za ciezki ten jezyk dla niego (a ma talent do
        jezykow!). Co mnie rowniez drazni to to, ze czesto kiedy mowie cos do dzieci po
        polsku on im to powtarza po francusku! Podobnie teraz zachowuje sie moj starszy
        syn: tlumaczy mlodszemu moje polecenia na francuskisad((

        pozdrawiam
        Kalina
        • risando Re: Konflikty 16.03.06, 10:32
          kalina29 napisała:

          obawialam sie,
          > ze jezeli synek sie zorientuje ze ta bajka ma francuska wersje to juz nie
          > bedzie chcial jej ogladac po polsku, poniewaz sila rzeczy mniej z niej rozumie.

          Nasza coreczka preferuja polskie bajki, czyli Pszczolka Maja na Minimini to owszem chetnie oglada, ale niemieckiej Biene Maja na DVD to juz nie tak bardzo.

          Idealnym rozwiazaniem byloby od poczatku dbac o "jednojezycznosci telewizora", ale to trudne, jesli dziecko juz wie, iz bajki istnieja w tym i w drugim jezyku.

          U nas na razie komputer jest jednojezyczny - niemiecki, czyli nie odwiedzamy polskojezycznych stron z bajeczkami, piosenkami itp.

          ---------------

          Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
          • kalina29 Re: Konflikty 16.03.06, 11:40
            > Idealnym rozwiazaniem byloby od poczatku dbac o "jednojezycznosci
            telewizora",

            Wlasnie dlatego postanowilam teraz kupowac jedynie dvd po polsku.
            Co prawda wczesniej mialam tez kilka polskich kaset, ale jakos tak sie zlozylo,
            ze nie bylo to nic ciekawego, albo jakosc byla bardzo zla albo znowu zamiast
            dubbingu tekst czytal polski lektorsad(( czego nienawidze! Dopiero niedawno
            wzielam sie za uzupelnienie polskiej filmoteki dzieciecej pozycjami, ktore
            dzieci bardzo lubia. W drodze sa juz nastepne filmy i jestem pewna na sto
            procent ze znowu beda je ogladac chetnie!
            A co do ewentualnych konfliktow to zobaczymy, wczoraj wlasnie powiedzialam
            mezowi, ze od chwili obecnej chce filmy dla dzieci tylko po polsku. Przytaknal,
            ale byl chyba zdziwiony. W koncu, powiedzialam, przeciez ty tych filmow nie
            ogladasz wiec nie musisz rozumiec a jak bedziesz chcial obejrzec to albo sie
            czegos nauczysz albo dzieci ci wytlumaczawink
            Kalina
            pozdrawiam
            Kalina
            • risando Re: Konflikty 16.03.06, 11:48
              kalina29 napisała:

              > ze nie bylo to nic ciekawego, albo jakosc byla bardzo zla albo znowu zamiast
              > dubbingu tekst czytal polski lektorsad(( czego nienawidze! Dopiero niedawno
              > wzielam sie za uzupelnienie polskiej filmoteki dzieciecej pozycjami, ktore
              > dzieci bardzo lubia.

              Czasem to trudno ustalic, co dzieci lubia, a czego nie.

              Polecac moge bajki "Franklin". Zarowno ksiazki jaki i bajki (byly kiedys na Minimini) sa bardzo ciekawe.

              ---------------

              Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
              • kalina29 Re: Konflikty 16.03.06, 12:53
                > Czasem to trudno ustalic, co dzieci lubia, a czego nie.

                Fakt, nie jest to latwe, ale poniewaz moje dzieci juz sa troche wieksze wiec
                wiem ze pszczolka maja by nie przeszlawink Natomiast sprawdza sie wszystko co
                dotyczy dinozaurow, roznego rodzaju robotow, superbohaterow w
                stylu "niemamocny". Ale Franklina tez lubia bardzo (mamy rowniez kilka ksiazek).

                Za pare dni dotrze natomiast do nas "pikaczu", ktorego juz syn mial kiedys po
                francusku, ale zgubil kasete, jestem wiem pewna, ze bedzie bardzo szczesliwy z
                tego prezentu.
                pozdrawiam
                Kalina
    • risando Re: Konflikty 16.03.06, 07:33
      Na szczescie z nikim z rodziny poklocic sie jeszcze nie musialem, ale osoby nie znajace tego drugiego jezyka moga miec mimo dobrej checi (czyli sa w zasadzie za dwujezyczne wychowanie) poczucie wykluczenia i emocjonalnie nie poradzic sobie w sytuacji, kiedy nie rozumieja, co ktos mowi do ich ukochanego dziecka/wnuka/siotrzenca. Niekonieczne to mowia, ale widze to, jak sie w takich sytuacjach pewnej bezsilnosci zachowuja. Obserwowalem to juz w przypadku i moich rodzicow i krewnych mojej zony. "Szkoda, nie znam polskiego/niemieckiego, to moglbym przynajmniej rozumiec, co mala mowi", to czesto slyszane zdanie i zwiazane z takim osobistym zalem do siebie jako dziadek czy ciocia. Ogolnie zadnego latwego wyjscia nie ma, poniewaz bez sensu jest wszystko tlumaczyc, co mowimy do dziecka. Osoby musza sie po prostu przyzwyczaic do tego, iz byc moze nie wszystkiego rozumieja co sie w gronie rodziny mowi.

      Jeszcze jedna uwaga do novalee1: Mysle w pierwszym okresie po narodzinach sytuacja jest szczegolnie trudna, poniewaz zjawienie nowego czlonka w rodzinie to i dla mamy i taty duze przezycie i duzy stres. Tak przynajmniej bylo u nas. Mialem najpierw troche urlopu, ale kiedy juz musialem wracac do pracy, troche mi przerastaly nowe obowiazki typu pielegnacji, kapienia, zrobienia naglych zakupow, bo jeszcze czegos tam potrzebne, placz dziecka w srodku nocy, czeste wizyty u lekarza itp. Zycie nagle zupelnie sie zmienilo i potrzebowalem kilka miesiecy, abym sie przyzwyczaic do konca do roli ojca. A jak sa nerwy, to czlowiek czasem mowi cos, co pozniej zaluje.

      Dajcie sobie czas i pozwol mezowi byc rozczarowanym z tego powodu, iz on Ciebie nie rozumie, kiedy mowisz do dziecka, ale nie zrezygnuj z jezyka polskiego w stosunku do dziecka w obecnosci mezasmile

      ---------------

      Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
      • novalee1 Re: Konflikty 16.03.06, 08:59
        Tak,mam swiadomosc ze to bedzie droga pod gorke,ja sama kiedys nie
        przypuszczalam ze bede zyla na emigracji z angielskim mezem i ze bede miala
        takie problemy.Rozumiem meza i jego poczucie wyobcowania gdy mowie do dziecka
        po polsku.Nauka mu idzie ciezko bo nigdy wczesniej nie mial stycznosci z
        polskim no i nie jest to latwy jezyk.Naprawde mam nadzieje ze przezwyciezymy te
        problemy.Tak jak mowisz Risando wszystko stalo sie tak szybko,to nasze pierwsze
        dziecko,juz samo to jest pewnego rodzaju szokiem i jeszcze te zmagania
        jezykowe.Jak dobrze ze jest to forum,jest to duze wsparcie dla mnie.
        • marieroos Re: Konflikty 16.03.06, 12:06

          U nas też doszło do małego konfliktu jakiś czas temu. Ow konflikt dotyczył
          sposobu porozumiewania się męża z córką.
          Małżonkowi jakoś ciężko było zrozumieć, że do dziecka musi zwracać się
          wyłącznie we własnym narodowym języku,. On na siłę jednak próbował wtrącać w
          trakcie rozmowy zwroty "po molsku". A zaznaczę, że jego polszczyzna, niestety
          do dziś nie jest olśniewająca.I nie chodzi mi o ubogi zasób słownictwa, ale o
          przekręcanie i mylenie wyrazów, a nawet całych zwrotów. Nie ukrywam, że czsem
          było z tego dużo śmiechu (dla mnie...smile'Jednak w momencie gdy zauważyłam, że
          mała zaczęła chwytać ten dziwny język a nawet posługiwać się nim w rozmowie z
          papą (na szczęście tylko z nim wink- powiedziałam dość! I wprowadziłam zakaz
          mężowi wypowiadania się po polsku w obecności córki. No i po jakimś czasie
          wszystko wróciło do normy.
          Kiedy zapytałam małą dlaczego w rozmowie z papą przekręca jak On wyrazy -
          odpowiedziała mi: " Ale mama,ty nie rozumiesz, my przecież mówimy po francusku!"
    • aldona75 Re: Konflikty 16.03.06, 10:53
      jezeli chodzi o mowienie do dzieci w swoim jezyku to mamy takie same zdanie.
      w tej chwili mieszkamy w Szwecji. T.po szwedzku ja po polsku. nie wyobrazam
      sobie mowienia do nich po szwedzku.
      T. rozumie polski i calkiem dobrze mowi. ale nie przy dzieciach.
      gdybysmy mieszkali w Polsce bylaby taka sama sytuacja.
      szanujemy miejsca z ktorych pochodzimy i wszystko co z tym zwiazane, chociaz
      nie jest czasami latwe.
      • cuciolo Re: Konflikty 16.03.06, 11:23
        Wiem ze to zabrzmi sztucznie ale moj nie ma czasu na nauke jezyka. Lapie slowa
        przy nas i jak jestesmy w Polsce ale to malo. Nigdy nie mial nic przeciwko
        jezykowi polskiemu w domu ale nie chce robic kretyna z mojego meza ktory wraca
        wieczorem zmachany jak pies wiec wtedy gadamy po wlosku
        Na codzien gadam do malej po polsku. Konfliktu z moja polowka nie bylo za to
        byl i to owszem z jego matka. Teraz tesciowa ma sie z pyszna bo ja uzywam
        polskiego a ma drugiego wnuka od matki rumunki. Dobrze jej tak, niech sie uczy
        tolerancji kobita na stare lata
    • abelha Re: Konflikty 16.03.06, 13:55
      Krazy taki streotyp, ze generalnie Anglicy nie lubia uczyc sie jezykow obcych,
      bo wiadomo w swoim ojczystym wszedzie na swiecie sie dogadaja...
      No coz, szczerze wspolczuje postawy Twojego meza. Musisz znalezc jednak jakis
      sposob, by go do polskiego przekonac, ale nie tylko na chwilke, na odczepke. On
      musi zrozumiec, ze to bardzo wazne dla rozwoju Waszej coreczki.
      U nas nie ma takich problemow, bo oboje z mezem uwielbiamy jezyki obce. Maz
      chociaz nie mowi po polsku, nie widzi zadnego problemu w tym, ze czasem nie
      rozumie o czym mowie naszym coreczkom. Mysle, ze wrecz przeciwnie, jest dumny,
      ze male w jednakowym tempie przyswajaja obydwa jezyki.
      • novalee1 Re: Konflikty 16.03.06, 17:19
        Na poczatku tez myslalam sobie - bede mowila do niej po polsku tylko jak
        bedziemy same,zeby uniknac takich sytuacji konfliktowych.Ale wkrotce wroce do
        pracy,z mala nie bede miala juz takiego kontaktu i jak zobaczy ze moze sie ze
        mna porozumiewac po angielsku zupelnie straci ochote.Dlatego nie moge sie
        poddac chociaz dzis juz slyszalam od sasiadki kolejne rady ze jak bede mowila
        ciagle po polsku to sie angielskiego nie nauczy.Jestem juz bojowo nastawiona na
        nawal takich rad.Na razie jak dziecko jest takie male ograniczam jej kontakt z
        angielskim przedszkolem tylko do raz w tygodniu.Stopniowo ja przyzwyczajam do
        dzieci i jezyka.
    • mona812 Re: Konflikty 17.03.06, 07:33
      U nas bezkonfliktowo jak do tej pory ja mowie do Fabiana po polsku , maz po
      holendersku a telewizor po polsku ,po holendersku oraz po angielsku wink)
    • marieroos Konflikty...z teściową? 17.03.06, 09:06
      A ja obawiam się konfliktów w moją francuską teściową... bo już niebawem
      zamieszkamy pod jednym dachem.

      Teściowa generalnie jest dobrym człowiekiem. Jednak ma zdecydowany mocny
      charakter.Co to oznacza? Ma dużo do powiedzenia w każdym temacie. Należy liczyć
      się z jej zdaniem. Raczej nie lubi sprzeciwu. A dotego jest głośna i krzykliwa.
      Nie mogę powiedzieć, że nie lubię mojej teściowej, jednak ciągle nie wyobrażam
      sobie jak będzie wyglądało to nasze wspólne pomieszkiwanie. Zaznaczę, że zbyt
      uległa to ja nie jestemwink.

      Może macie już jakieś spostrzeżenia oraz metody unikania konfliktów w podobnej
      sytuacji i chciałybyście (chcielibyście) się podzielić - będę ogromnie
      wdzięczna smile

      iza-mama pol, papa -fr, córka marie(4,5l.); języki:pol,fr,ang
      • risando Re: Konflikty...z teściową? 17.03.06, 10:07
        marieroos napisała:

        > Teściowa generalnie jest dobrym człowiekiem. Jednak ma zdecydowany mocny
        > charakter. Co to oznacza? Ma dużo do powiedzenia w każdym temacie. Należy
        > liczyć się z jej zdaniem. Raczej nie lubi sprzeciwu.

        Na pewno powinniscie z mezem jeszcze przed wspolnym zamieszkiwaniem usiasc z tesciowa i ustalic pewne reguly zwiazane z wielojezycznym wychowaniem. Przede wszystkim tesciowa musi zaakceptowac dotychczasowy podzial jezykow. Musi sie przede wszystkim pogodzic z tym, iz nie wszystkich rozmow bedzie rozumiala (zakladam, iz nie zna polskiego), poniewaz nie sposob wszystkich rozmow tlumaczyc na jez. francuski. Powinna sie wstrzymac od komentarzy, ktore moga ujemnie wplywac na motywacje corki. Uwazam nawet, iz zbyt czesto wyrazone zale typu "Ach szkoda, ze nie znam polskiego" itp. nie sa na miejscu, poniewaz Wasza corka (nie chcac sprawiac babci przykrosci) bedzie chciala w jej obecnosci tylko po francusku mowic.
        Tesciowa moze jednak duzo pomoc, chwalac postepy corki w opanowaniu jezykow. Tez mieszkamy z dziadkami pod jednym dachem. Stad wiem, ze opinia babci czy dziadka jest dla dziecka bardzo wazna. Konfliktow u nas nie ma, ale pisalem juz w innym watku o mozliwosci wystapienia "uczucia wykluczenia" w pewnych sytuacjach. Wazne jest moim zdaniem, iz tego uczucia tesciowa nie pokazuje w obecnosci wnuczki.


        ----------------

        Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
        • marieroos Re: Konflikty...z teściową? 21.03.06, 09:29
          Risando, bardzo dziękuję za słuszne rady.
          No cóż, zobaczymy jak będzie. Wszystko wyjdzie - jak mówią - "w praniu" smile.
          Nastawiam się bardzo pozytywnie i mam nadzieję (a Twoja rodzinka jest tego
          dobrym przykładem) z teściami również można żyć w zgodzie;D. Na pewno podzielę
          się spostrzeżeniami za jakiś czas.
          Pozdrawiam serdecznie Ciebie i twoją rodzinkę
          iza
          • basiadahl Re: Konflikty 23.03.06, 10:03

            Ja mowie do synka po polsku, a Lennart po szedzku. Nigdy nie byl przeciwny
            temu.
            Ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy Lennart nie czuje dyskomfortu, jak
            slyszy, ze my rozmawiamy w jezyku, ktorego on nie rozumie.
            Jak ja bym sie czula, gdyby on rozmawial z antkiem w jezyku, ktorego nie
            rozumiem? (chyba zaczelabym sie go uczyc, hihi)

            Oczywiscie, z czasem rozumie sie wiecej i wiecej slow...
            pozdr, basia
Pełna wersja